pamig
17.05.06, 14:39
No wreszcie, sytuacja dla mnie coraz bardziej klarowna i dzielę się moją małą
radośćią z Wami: pozew rozwodowy złożony! Coraz bardziej mu wierzę, że chce ze
mną być i że mnie wybrał...
Coraz bardziej oswajam się z obecnością jego córeczki w moim życiu...
Na początku jak pisałam wcześniej na forum, nie potrafiłam jej zaakceptować,
sam fakt, że on ma dziecko z inną sprawiał mi ból. Teraz jest lepiej -
ostatnio oglądaliśmy razem jej zdjęcia (miałam odwagę) i widziałam na nich
pogodną i uśmiechniętą 11-letnią dziewczynkę i pomyślałam, dlaczego miałoby
byc źle?
Zauważyłam, że im bardziej angażuję się w ten związek, tym bardziej akceptuje
partnera i automatycznie jego przeszłość. Ważne jest, że wiem od niego, że
chciałby też ze mną mieć dzieci (ta jego gotowość rekompensuje mi w pewnym
sensie trud tej całej sytuacji).
No właśnie - spotkanie jest w planach i moge się zgodzić albo nie na razie.On
uszanuje moją decyzję. Więc w czym problem zapytacie może? Otóż tak:
1)Albo łapać byka za rogi i poznawać się z dziewczynka, na której jeszcze
niewinnosć na twarzy (zanim wejdzie w trudny wiek dorastania).
2) Poczekać na rozwód i na to aż dziecko przyzwyczai się do tej sytuacji,
jeśli coś to wogóle zmienia dla niej, bo rodzice nie mieszkają ze soba od
kilku lat, więc nie są razem.
3) Zachować dystans i poczekac aż nasz związek się umocni i urodzi się nasze
wspólne dziecko.
Co myślicie?