Czuję się ...niespecjalnie bo...

10.06.06, 11:12
córka M wczoraj nas ...olała. Pojechaliśmy po nia na zajecia, gdzie
spotkalismy sie z jej mamą, a dziecko nawet nas nie przywitało, i powiedziała
ze nie chce do nas jechać, ku niestety widocznej radosci swojej mamy i
zawieźlismy dziecko do babci (matki eks). Strasznie mi przykro.Nigdy nic
takiego sie nie zdarzyło. Mała jak jest u nas przytula sie i do M i do mnie i
widać,że dobrze sie u nas czuje. A tu takie zachowanie. Rozwaliło nam to cały
dzień, bo dzisiaj wyjeżdzamy i M musi na biegu jechac po dziecko na drugi
koniec miasta. Zawsze pisałam o dobrych relacjach między mna a dzieckiem M, a
teraz czuję że jesteśmy razem na drugiej , a nawet na trzeciej pozycji
(jeszcze za babcią), jeszcze ze ja to rozumiem ale ukochany tatuś? I ta
radość matki, ze dziecko mówi ze nie chce jechać do nas, obrzydliwe, a
dziecko to widziało i jak sadzę, myslała że dobrze robi. Matka swoich planów
powiedziła że nie zmieni bo sie poumawiała, a my w takiej sytuacji stojac w
miejcu publicznym nie chcieliśmy juz zaogniać sytuacji, bo zawsze jak mamy
inne zdanie niż eks to ona się na nas drze, i jak będąc w mieszkaniu można
jeszce podjac taką kretyńska dyskusję, to prawie na ulicy i przy dziecku nie
zdecydowaliśmy się. I nawt nie powiedziała nam dzień dobry, eks nigdy nie
uraczy nas takim przywitaniem, ale dziecko zawsze rzucałao sie do powitalnych
buziaków, a wczoraj po prostu przeszła obok nas. Jestem wsciekła i jest mi
smutno. Dowiedziłam sie pare dni temu, ze eks o mnie powiedziała,,ze pasuje
do tego (niby jakiego?)układu jak kij do czegos tam, i tak zostaliśmy
potraktowani obydwoje jako te dwa kije. Znajomi, którzy znaja nasza rodzine
twierdzą, ze dziecko jest źle nastawiane przez matkę, my tego nie
zauważylismy wczesniej, a dzisiaj to już nie wiem. I jak ja mam rozmawiac z
dzieckiem by nie namieszać mu w głowie, nie zasugerowac że może mama źle
postępuje, a jednocześnie dać do zrozumienia że nie wszystko co mama mowi
jest ok?sorki za chaotyczne myśli, ale zaraz musimy wyjechac a ja mam głowę
pełna trosk, i mała pewnie znowu sie do mnie przyklei a ja będe musiała z nia
o tym przykrym zdarzeniu powaznie porozmawiać.I nie mam sie komu wygadac bo M
chodzi od wczoraj struty i nie chce z nim tego roztrząsac bo widze jak źle
sie z tym czuje.
    • m-jak-magi Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 10.06.06, 14:53
      rozumiem twoje rozgorycznie sytuacja. mnie sie rowniez zdarzalo uslyszec - to
      nie twoje dziecko wiec sie nie wtracaj. dlugo takie slowa pamietam zwlaszcza
      kiedy pochadza od osoby bliskiej.
      jak pamietasz przy okazji twojego innego watku ( o matce polce ) wynikla sprawa
      ze zbyt mocno angazujemy sie w zycie dziecka ktore nigdy nie bedzie traktowac
      nas tak jak traktuje swoich wlasnych rodzicow. im wybaczy wszytsko a nas zawsze
      rozliczy z kazdego potkniecia. dlatego latwiej jest manipulowac dzieckiem
      jesli jej dzialania maja byc skierowane przeciwko macosze. to przykre i podle
      ze matka traktuje swoje dziecko instrumentalnie nie zastanawiajac sie ze godzi
      rowniez w dobra realcje dziecka z ojcem.
      wiem ze to przykre, znam takie uczucie ...... niestety mam wrazenie ze dopoki
      dziecko nie zacznie kierowac sie swoimi wlasnym odczuciami i przemysleniami
      zawsze moze zdarzyc sie podobna sytuacja. z drugiej strony po kilku latach
      systemnatycznego prania mozgu dziecko nawet dorosle nie bedzie w stanie
      spojrzec na wszytsko obiektywnie............
      ja w takich sytuacjach staram sie sama siebie pocieszac ze bywaja tez inne
      moemnty, kiedy dziecko docenia fakt ze jest kochane i akceptowane. czasem moze
      jest tak ze okazuje duzo wiecej madrosci niz dorosli.
      • mrs_ka Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 11.06.06, 11:05
        Zachowanie Eksi- bez komentarza.
        Zachowanie Młodej- wyluzuj, nam się to zdarza nagminnie. Kiedy mój mąz odbiera
        Młodego od jego taty na ogół jest ignorowany, co nie przeszkadza potem Młodemu
        rzucać mu się na szyje wraz z tekstami "kocham was obydwu" (to o mnie i męzuwink )
        czy "jesteś moim najlepszym przyjacielem".
        I w drugą stronę: już parę razy było mi głupio, kiedy Eks przyjeżdżał po syna, a
        syn odstawiał pełną olewkę i zawisał na szyi mojemu męzowi.
        Aha, z neksia i eksią tez to działa- ja jestem olewana w towarzystwie Neksi,
        Neksia jest olewana w moim towarzystwie. Oczywiście czasem wszystko gra, ale to
        o czym piszę zdarza się dość często.
        Z czego to wynika? Zapewne z wielu rzeczy, o ktorych nie chce mi się pisać,
        albowiem skacowanam i po zarwanej nocy.
        Generalnie nie jest to jakiś niepokojący wyjątek, nie Jesteś jedyna, z dzieckiem
        pogadankę wychowawczą należy uskutecznić (my tez to robimy), ale też brac
        poprawkę na to, że jeszcze nie raz się powtórzy.

        a.
        • barbara001 Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 11.06.06, 18:16
          No własnie, pewnie jeszcze nie raz zdarzy się tak sytuacja.M nigdy nie
          powiedział do mnie zebym się nie wtracała bo to nie moje dziecko, to wczoraj
          przed wyjazdem wywaliłam dziecku wszystko co mi lezało na watrobie o tym
          zdarzeniu. A dziecko powiedziało, że matka przed tymi zajęciami (a byl to
          występ całej grupy na koniec roku) powiedziała że albo ona albo ja i niech
          dziecko sobie decyduje kto ma przychodzić na takie wystepy i podobno na nia
          nakrzyczała, że mnie zaprosiła. I sie dzieciak wystraszył. Boże, no rece
          opadają. A wyjazd przez to rozwalił się kompletnie, bo jechaliśmy na slub mojej
          koleżanki i dziecko przyjechało do nas na pół godziny przed wyjazdem, a w
          torbie wszystkie ubrania brudne i pogniecione, a eks wiedziała gdzie i po co
          jedziemy. I wszystko musiałam uprasować, zeby nie było widać plam na sukience i
          swetrze wykopałam jakiś swój stary szal, do kremowej sukienki dzieciak dostał
          za duze ekstra rózowe rajstopy i za duże buty, i kurtke na jesień.Chyba
          złosliwie to zapakowała, ale nie rozumiem, przecież to jej dziecko potem
          musiało w tym chodzic, do dzisiaj. Wszystkie dziewczynki na tym slubie były
          wystrojone a ona jak dziad, za przeproszeniem. efekt był taki, ze nie chciała
          sie bawić z tymi dziećmi bo głupio sie czuła. Swetra nie chciała bo był brudny,
          rajstopy zdjeła bo były w kretyńskim kolorze i było jej zimno i pocieły ją
          komary. No koszmar. Pod koniec sie rozbawiła ale tańczyła sama, bo już
          wszystkie dzieci sie zakolegowały i wiadomo, nie chciały sie z nią juz potem
          bawić. To co ciśnie mi sie na usta wymaga cenzurysad
          • lilith76 Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 09:37
            stój z boku, bądź neutralnie życzliwa, staraj się aby to M miał świetny i
            ciepły kontakt z córką.

            A dziecko powiedziało, że matka przed tymi zajęciami (a byl to
            > występ całej grupy na koniec roku) powiedziała że albo ona albo ja i niech
            > dziecko sobie decyduje kto ma przychodzić na takie wystepy i podobno na nia
            > nakrzyczała, że mnie zaprosiła. I

            matka zachowała się tak jak się zachowała - trudno. dziecko w konflikcie
            lojalności stanie po stronie matki. skoro nie wszyscy w tej rodzinie chcą grać
            Wielką Kochającą się Rodzinę, to spasuj. NIE MUSISZ BYĆ NA UROCZYSTOŚCIACH TEGO
            DZIECKA.
            zaproszeniem poczułaś się wyróżniona, było ci miło, ze dziecko cię lubi, ale
            jej matka mogła to odebrać jako zdradę i uszczknięcie jej pozycji jako MATKI.
            daj jej do tego prawo. oni nigdy nie będą już rodziną, co nie oznacza, że mają
            grać na uroczystościach szkolnych rodzinę poszerzoną o ciebie.
            • m-m-m Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 09:52
              dziecko w konflikcie
              > lojalności stanie po stronie matki.
              jej matka mogła to odebrać jako zdradę i uszczknięcie jej pozycji jako MATKI.
              daj jej do tego prawo. oni nigdy nie będą już rodziną, co nie oznacza, że mają
              grać na uroczystościach szkolnych rodzinę poszerzoną o ciebie.



              Tak jest, popieram całkowicie Twoją wypowiedź Lilith.
              W tej sytuacji macocha jak najbardziej powinna zrezygnować z uczestnictwa w
              szkolnych uroczystościach dziecka M.
              • mrs_ka Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 12:03
                Tez popieram wypowiedź Lilith i słówko na temat uroczystości
                szkolnych/przedszkolnych:
                Jeden raz zdecydowaliśmy się na wspólne uczestnictwo (mąż, eks mąż, ja) bodajże
                w "szopce wigilijnej". Oczywiście Młody zawsze zaprasza wszystkich. Efekt był
                taki, że Młody przykleił się do mnie i Eksa, a męza koncertowo olał. Po tym
                wydarzeniu zdecydowaliśmy, że na imprezy przedszkolne chodzę tylko ja i Eks.
                Również z tego względu, aby nie epatować własną sytuacją rodzinną i nie nakręcać
                plotek oraz domysłów.
                Ja myślę, że tragiczne zachowanie eksi Barbary jest okolicznością dodatkowo
                wzmacniającą, ale nawet gdyby go nie było, to pasierbica mogłaby się zachować
                podobnie. U nas naprawdę nikt Młodego nie nakręca, nie buntuje, relacje mamy
                super poprawne i zyczliwe, ale to się dzieje jakoś poza nami. Młody widząc
                cztery kochane przez siebie osoby (matka, ojciec, ojczym, macocha) dostaje
                dziwnego kociokwiku i przezywa- ja tak to widzę- klasyczny konflikt lojalności.
                I nie ma tu znaczenia, że my w żaden sposób tego nie podtrzymujemy i nie
                generujemy. Dlatego przyjęliśmy, że na imprezach bywają tylko rodzice, a macocha
                oraz ojczym są zaszczycani indywidualnymi występami już w domu. Także po to, aby
                oszczędzić dziecku durnych pytań w rodzaju "kim jest ta pani?" (to o neksi), a
                zawsze znajdzie się inteligent, który w ten sposób błyśnie. POmijając już
                nagminne mówienie o neksi "idź do mamusi" lub (o moim męzu) "idź do tatusia".


                a.
              • barbara001 Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 12:21
                A ja pozwolę sie z tym niezgodzić. Wielokrotnie rozmawialiśmy z o takiej
                sytuacji, kiedy matka dziecka ze zwykłej złośliwości może sie w taki sposób
                zachowywać. I doszliśmy do takich wniosków: matka dziecka jak potrzebuje
                wolnego weekendu, albo innego wolnego dnia czy wieczoru nie ma skrupułów zeby
                podrzucic mi dziecko, piszę "mi" ponieważ wie ze M ma duzo pracy i czesto to ja
                siedze z dzieckiem. Przyjmuje z radoscia wszystkie ubranka, które dziecko ode
                mnie dostaje, akceptuje wyjazdy do mojej rodziny, kiedy wtedy może skorzystać z
                wolnych dni itd, w skrócie korzysta z usmiechem z mojego istnienia kiedy jej to
                na rekę. A jak ma zły humor, albo dziecko za bardzo cieszy się na moja obecność
                to wyrabia takie szopki i miesza w głowie dziecku. Jej zachowanie to czysta
                głupota i zazdrość (niekonsekwentna zresztą).Rozważaliśmy sobie rózne
                rozwiazania i w zasadzie to uważamy, że nie bedziemy zmieniac taktyki i
                będziemy razem uczestniczyć w życiu dziecka, aż eks spasuje i się przyzwyczai.
                za czas jakiś mam nadzieję dorobimy się rodzeństwa i w przyszłości jak to
                będzie wyglądało, M pójdzie na zakończenie roku sam? z naszym dzieckiem? a ja?
                gorsza jestem czy jak? I jak tłumaczyć drugiemu dziecku że ja nie mogę pójść bo
                co? To jest takie budowanie sobie samej (i potencjalnej siostrzyczce)miejsca w
                ostanim rzędzie i ani ja ani córka M nie czujemy się z tym dobrze. Dziecko
                powiedziało, że wstydzi się za mamę i prosi żeby nie przejmowac się nia i tak
                naprawdę to było jej miło kiedy przyszłam. Powidziała tez ze mama ze wszystkimi
                sie kłóci i nawet swoim znajomym próbuje pokazać gdzie jest ich miejsce i zebym
                nie dała sie tak traktować, bo jej głupio jak mama gniewa sie ze swoimi
                kolezankami czy babcią a nigdy nie ma racji. I jeszcze jedna rzecz, wczoraj
                zadzwoniła do mnie eks teściowa M(czyli matka eks) i powiedziała, że wstyd jej
                za córkę, że dziecko jak wyszło z przedstawienia zapytało się czy tata z
                Barbarka przyszli, a eks na to ,że nie bo pewnie zapomnieli (widziała nas na
                sali) ale mamusia jest. I żeby nie przjmować się bo dla dziecka wazniejsze jest
                to ze i ja się angazuję, a humory jej córki zignorować, bo rozmawiała z
                dzieckiem i mała mówi, ze skoro mama dla wszystkich jest niemiła to i dla
                Barbarki i taty tez i widac taka jej natura. Więc bedziemy uczestniczyć w miarę
                mozliwości jak niby normalna rodzina, i pokonamy eks siłą i godnościa osobistą.
                Eks tesciowa powiedziała, zeby budowac stale tę więź miedzy NAMI a dzieckiem bo
                z matką dziecko sobie radzi a gorzej dla niej by było jakbym ja się wyłączyła.
                To miłe i daje dowód temu, że będe musiała przełknąć jeszcze nie raz chamstwo
                eks az jej się znudzi. I jeszcze o tych brudnych ubraniach: dziecko poprosiło o
                to, by w naszym domu miała taki zestaw awaryjny, jestem przeciwna ale chyba nie
                ma wyjścia, niestety.
                • m-m-m Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 12:33
                  ani ja ani córka M nie czujemy się z tym dobrze. Dziecko
                  > powiedziało, że wstydzi się za mamę i prosi żeby nie przejmowac się nia i tak
                  > naprawdę to było jej miło kiedy przyszłam. Powidziała tez ze mama ze
                  wszystkimi
                  >
                  > sie kłóci i nawet swoim znajomym próbuje pokazać gdzie jest ich miejsce i
                  zebym
                  >
                  > nie dała sie tak traktować, bo jej głupio jak mama gniewa sie ze swoimi
                  > kolezankami czy babcią a nigdy nie ma racji. I jeszcze jedna rzecz, wczoraj
                  > zadzwoniła do mnie eks teściowa M(czyli matka eks) i powiedziała, że wstyd
                  jej
                  > za córkę,


                  Zrobisz tak jak uważasz.
                  Pomimo wszystko jednak miejsce na zakończeniu roku czy innej szkolnej imprezie
                  jest dla matki i ojca, a nie dla macochy/ojczyma.
                  Po co ciekwskie pytania koleżanek dziewczynki, a kim jest ta pani? Wbrew
                  pozorom dla dziecka to stersująca sytuacja.
                  Co do ewentulanego rodzeństwa: podejrzewam, że zanim ono się pojawi i będzie
                  nadawało się do wizyt na takich imprezach to już córka M. będzie nastolatką i
                  nie sądze by chciała by ktokolwiek na takowe chodził (zresztą w starszych
                  klasach takich imprez dla rodziców jest coraz mniej, bo i dzieci wyrastają z
                  chęci brania w nich udziału).
                  • mrs_ka Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 13:06
                    Oczywiście, że zrobisz jak uważasz. Ja Ci pokazuję sytuację, która ma miejsce w
                    zdrowym układzie, gdzie problem "ignorowania" się pojawia i gdzie dość życzliwie
                    i ciepło do siebie nastawieni dorośli sami podjęli decyzję o usunięciu się z
                    "dzieckowych" imprez publicznych.
                    Mimo całej swojej otwartości do tematów macochowo- ojczymowych, mimo tworzenia
                    rodziny rekonstruowanej, mimo poczucia, że całkiem nieźle mi to wychodzi- jestem
                    raczej zwolenniczką jasnych sytuacji. Jasna sytuacja jest taka, że moje dziecko
                    ma jedną matkę i jednego ojca. Ma też wspaniałego ojczyma i- o ile mi wiadomo-
                    bardzo fajną macochę. Ale to nie są jego rodzice. NIe są nimi ani w domu, ani na
                    tzw. wyjściach.
                    Dla mnie to, że mąz nie uczestniczy w zakończeniach roku i innych takich, nie
                    jest umieszczaniem go w ostatnim rzędzie. Jest konsekwencją pewnej sytuacji.
                    Udawanie, że jesteśmy jakąś globalną, pięcioosobową rodziną byłoby właśnie
                    udawaniem, a więc fałszem.
                    I taka luźna myśl:
                    Mam wrażenie, że jeśli ktoś praktykuje ojczymowanie/macochowanie przez dluższy
                    czas i ma dobre relacje z dzieckiem, sprawy zewnętrzne czyli bywanie na
                    uroczystościach stają się zewnętrzne własnie i nieistotne. Sedno ukladu lezy
                    gdzie indziej. To nie jest żaden miernik bliskości i ważności.

                    a.
                    • m-m-m Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 13:15
                      Ma też wspaniałego ojczyma i- o ile mi wiadomo-
                      bardzo fajną macochę. Ale to nie są jego rodzice. NIe są nimi ani w domu, ani na
                      tzw. wyjściach.


                      Tak jest i czym prędzej macocha/ojczym przyjmą to do wiedzy tym lepiej dla ich
                      kontaktów z pasierbami.
                      • kasia_kasia13 Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 13:46
                        m-m-m napisała:

                        > Ma też wspaniałego ojczyma i- o ile mi wiadomo-
                        > bardzo fajną macochę. Ale to nie są jego rodzice. NIe są nimi ani w domu, ani
                        n
                        > a
                        > tzw. wyjściach.
                        >
                        >
                        > Tak jest i czym prędzej macocha/ojczym przyjmą to do wiedzy tym lepiej dla
                        ich
                        > kontaktów z pasierbami.

                        Amen wink
                      • barbara001 Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 13:58
                        Z jednej strony zgadzam się z Wami, a z drugiej....same wiecie, ze wiele
                        naszych - macochowych decyzji jest podejmowanych na podłozu wielu różnych
                        czynników, takich z naszego prywatnego zycia. Może sie mylimy, i ja i M i eks
                        tesciowa i wszyscy, którzy mimo wszystko obserwuja i uczestniczą w naszym
                        zyciu. Na każdą eks jest inna metoda, już sama nie wiem, ale od 4 lat mamy
                        nieodparte wrażenie że na naszą najlepszą metodą jest ignorancja i robienie
                        swojego. Przy założeniu że dziecko nie ma z tego powodu źle. Krok po kroku
                        dotychczas udało nam sie taka metoda wypracować wiele pożytecznych zachowań eks
                        w kierunku dziecka, która jak juz widziała że nie wygra to pasowała i zaczynała
                        zachowywać się jak matka. Najdurniejszy przykład to taki, kiedy eks twierdziła,
                        że bicie dziecka to metoda wychowawcza, kiedy przyjechaliśmy kiedyś po dziecko
                        i powiedzieliśmy ,ze jedziemy do psychologa, który wystawi opinię, czy bicie
                        dziecka jest ok, bicie sie skończyło. A przykładów można by mnożyć. Na pewno
                        macie rację, że bywa i tak, że nalezy sie usunąć, choć ja nigdy nie pcham sie
                        na swiecznik przy takich wspólnych spotkaniach, ale eks tak próbuje manipulować
                        i ustawiać nasze zycie, ze nie mogę dać sie tak zepchnąć w niebyt , bo jestem,
                        i wtedy kiedy jej sie to podoba i wtedy kiedy nie ma to ochoty. No bo
                        dziewczyny, dobro dziecka dobrem dziecka, a moja/wasza godność jako kobiety,
                        zony/człowieka to co? Czy jak sie jest macochą to od razu trzeba cichutko
                        siedziec i godzić sie na to by być smierdzącym powietrzem? I nie chodzi mi o
                        dziecko, bo z nią juz wszystko ok, tylko o zachowanie jej matki. Czy dacie
                        wiarę, że ta eks zaczęła otwierać drzwi mojemu M w samym ręczniku? Może uważa
                        że jestesmy rywalkami, nie w uczuciach dziecka, tylko jako kobiety? Jak tak się
                        rozwinie jakiś temat to zawsze wyjdzie coś jeszcze, może tu nie chodzi o
                        dziecko (którego zachowanie rozumiem) ale o mnie ?
                • m-jak-magi Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 13:48
                  mysle ze wiele rozsadku wykazuje mama eksi. ewidentnie kieruje sie dobrem
                  dziecka a nie zadza zemsty za ....... no wlasnie za co ??
                  swoja droga barbara gratuluje ci dojrzalej postawy. z zainteresowaniem czytam
                  twoje posty, dostrzegam wiele podobienstw do moich wlasnych doswiadczen.
          • m-jak-magi Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 12.06.06, 13:43
            rozumiem cie lepiej niz myslisz. ja spotykam sie z sytuacja kiedy dziecko w
            zaleznosci od humoru mamusi ubieranie jest jak dziad lesny ( za duze i za male
            rzeczy, za duze buty, brudne podkoszulki, skarpetki ktore nosila majac 2 latka
            itd itd ) innym razem chyba po to zeby mi cos zademonstrowac dziecko ubrane jak
            z zurnala mody. mnie to szczerze mowiac malo obchodzi bo i tak przebiore ja
            jesli uznam ze jest zle ubrana. szkoda mi tylko dziecka.....
            • barbara001 Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 14.06.06, 15:25
              No właśnie, szkoda dziecka. A najgorsze jest to że takie rozgrywki nie są jak
              sądzę (przynajmniej u mnie) walką o uczucia dziecka, bo wiadomo, ja nie wpycham
              sie w pozycję matki a ta matka co jej sie roi za przeproszeniem we łbie, to juz
              nie wiem, ale uczuc córki do siebie może być pewna. Najgorsze jest to, ze
              podejmuje rywalizację ze mną, tylko o co, o dłuższe nogi? Beznadzieja jakaś.
              • barbara001 Re: Czuję się ...niespecjalnie bo... 14.06.06, 15:26
                I w zasadzie to juz mi lepiej, bo ja mam dłuższe he hesmile
Pełna wersja