co nie zrobię będzie żle

14.06.06, 13:51
Ponieważ sama nic do końca nie wiem czy mam rację , mój chłop po usłyszeniu
mojego punktu widzenia też jest w kropce, a z kolei moja siostra i najbliższa
przyjaciółka nadają na takich falach jak ja więc są zdania,że absolutnie mam
ale też niczego innego się po nich nie spodziewałam potrzebuję Waszej pomocy.
W piątek jest pogrzeb, mój M ( i dla wyjaśnienia to nie skrót od męża tylko
od mężczyzny, kilkuletni konkubinat dla jasności )wczoraj stwierdził,że
powinnam jechać z dzieckiem w piątek do Krakowa, i nie żebym była obecna na
pogrzebie, ale żebym była bo jestem mu potrzebna psychicznie i że poczekam u
dziadków aż z niego wrócą. A ja jestem zdania,że to głupi pomysł. Dziwaczny ,
i sama już nie wiem jaki. Moje stosunki i relacje z dziewczynami nieraz
opisywałam a dla nowych osób krótko nie najlepsze, więc wydaje mi się że moja
obecność w takiej akurat chwili jest im najmniej potrzebna. Tak jak to
wytłumaczyłam chłopu ,że nie wyobrazam sobie sytuacji jak wracają z cmentarza
i widzę mnie z naszym synkiem, który strzela jeszcze beztrosko i radośnie
pytaniem "wasza mamusia umarła ? . Niestety dla trzylatka to zupełna
abstrakcja kiedy usiłuję mu wytłumaczyć że dziewczynom umarła mama,że nie
wróci już do nich to wtedy słysze a co jest chora ? ( rok temu bardzo
dramatycznie przeżył mój pobyt w szpitalu )One i ich komfort psychiczny w
takiej sytuacji są najważniejsze, w takiej chwili chce się mieć przy sobie
osoby które się kocha . Moja obecność wydaje mi się , brakuje mi określenia
ale najbliższe niepotrzebna i w jakiś sposób chyba niestosowna. Tak mi się
wydaje ,mój M też ma myślenicę z wynikiem co nie zrobimy będzie żle. Tak
więc po raz kolejny a malo tego pewnie pierwszy z wielu bo sytuację mamy
można rzecz ekstremalną zwracam się do Was o radę
    • m-m-m Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 13:57
      Nie jedź.
    • geos Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:04
      Rzecz trudna ale mam pytanie.
      A co bedzie z dziewczynkami po wszystkim?
      Gdzie będą?
      U was czy u dziadków?

      Myślę, że wsparcie może mu siie przydać tylko..... czy ważniejsze jest wsparcie
      dla niego czy komfort psychiczny dla dziewczynek (nie wiem ile mają lat)
      Myśmy odłozyli naszą znajomośc na rok by dzieci miały czas na uspokojenie emocji
      po smierci matki.
      Więc myślę, że mozna jednak postawić na dzieciaki
      W końcu to my jestesmy dorośli i to nam łatwiej poradzic sobie z tym co nas otacza
      • mamaika Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:33
        Dziewczyny będą u nas , inna opcja nawet nie była brana pod uwagę przez nas
        przecież mają Tatę, i dla mnie to logiczne zwłaszcza ,że sama straciłam mamę
        jak miałam 5 lat. A wydaje mi się,że mojemu M chodzi też o reakcję właśnie
        swojej rodziny czy nie odbiorą tego na zasadzie jakiejś mojej izolacji od
        problemu i niechęci do integracji.Głupio to brzmi ale nie mam pojęcia jak to
        sprecyzować. Zwłaszcza,że o swoich stosunkach i o swoich uczuciach wyrażam się
        na ogól jasno i Dziadkowie doskonale wiedzą,że ostatnio zwyczajnie dominowała w
        nich raczej niechęć .
        • m-m-m Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:41
          A wydaje mi się,że mojemu M chodzi też o reakcję właśnie
          swojej rodziny czy nie odbiorą tego na zasadzie jakiejś mojej izolacji od
          problemu

          Jak oni to odbiorą to nie wiadomo, to tylko hipotezy twojego M.
          Ważne: nie idź jeśli mas tam być, bo co inni sobie pomyślą. Idź, jeśli exowa
          była Ci faktycznie bliska (w co watpię i nie dziwne).
    • ja772 Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:05
      jestem tego samego zdania- nie jedz tak bedzie lepiej. Ja
      ostatnio "przechodizlam" pogrzeb dziadka ex a tym samym pradziadka corki M i
      tez mimo tego ze oni chcieli zebym pojechala nie pojechalam, chociaz dziadka
      znalam. Ty masz inna sytuacje bo trudno porownywac relacje miedzy mama a
      dziadkami. Ale Twoja obecnosc na tym pogrzebie jest kompletnie niepotrzebna.
      czesc rodziny uzna to za demonstracje, czesc za brak taktu a czesc za
      tupeciarstwo a zcesc za jeszcze bog wie co ale na 100% za nic dobrego. Swojemu
      M wytlumacz ze jest duzym chlopcem i w tej sytuacji nie on potrzebuje ciebie
      ale ON jest potrzebny swoim corkom i to powinno byc dla niego priorytetem.
      mysle ze zrozumie jesli nie od razu to troszke pozniej.
    • tarzynka Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:21
      To nie będzie rada, raczej to, co mi do głowy przyszło, bo każda sytuacja jest
      inna.
      Gdyby umarła mama moich pasierbów, to poszłabym na pogrzeb. Ale nie pchałabym
      się na czoło, nie wspierała M., trudno musiałby sobie radzić sam - bo rozumiem,
      że jego zadaniem jest też, a może głównie wsparcie dzieci. Poszłabym, bo jest to
      w jakiś sposób oddanie jej czci. I nie o uhonorowanie jej by mi tu głównie
      chodziło, tylko o przekazanie pasierbom, że pamięć o niej szanuję. Tak mi się
      teraz wydaje, bo problem jest dla mnie teoretyczny. Od razu powiem, że Eks nie
      jest wg. mnie osoba idealna i krwi mi/nam napsuła, mam nadzieję, że raczej przez
      niepomyślenie, niż złą wolę. Z pasierbami też się nie kochamy, raczej
      kulturalnie tolerujemy, aczkolwiek stosunki są lepsze niż opisywane przez
      Ciebie. To jakie plotki by to wzbudziło i co ciotki i sąsiadki by o tym
      pomyślały, mało mnie interesuje. Natomiast być może bym poprosiła M., żeby
      zapytał dzieci, że chcę oddać cześć ich mamie, jeśli jednak oni wolą, żeby mnie
      nie było, to będzie tak, jak oni chcą. Wszystko to trudne, bo może dzieci teraz
      wolą, żeby wszyscy się odczepili... Wszystko to wymaga sporej delikatności i w
      jednym na pewno masz rację, najważniejsze są tu dzieci i ich komfort psychiczny.
      Natomiast po pogrzebie bym się usunęła. Tu też bym to widziała, że nie jestem
      akurat osobą, której by się chciało wypłakać, czy z którą przebywać w tym dniu.
      Natomiast, gdybym to ja umarła, to nie wiem, czy moje dzieci nie wolałyby, żeby
      Nexia i ich przyrodnie rodzeństwo uczestniczyły w uroczystościach, bo oni
      kochają te maluchy...
    • kicia031 Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:26
      Mysle, ze tak – powinnas tam byc. Żeby wesprzec ktokolwiek będzie tego wsparcia
      potrzebowal. Powinnas isc na pogrzeb tak jak na pewno przyjdzie wiele osob,
      które znaja dziewczynki, nie jako partnerka swojego M. Jednym slowem: być,
      trzymac się z tylu i być gotowa by w każdej chwili pomoc ktokolwiek z rodziny
      będzie twojej pomocy potrzebowal.
      Synka zostaw z dziadkami / opiekunka/rodzina, sama widzisz ze jest za maly by
      cokolwiek zrozumiec, ten 1 dzien niech wytrzyma bez ciebie.
      Tak jeszcze chciałam o cos zapytać – co będzie dalej z dziewczynkami? Czy
      chcecie by były z wami, czy tez może rozwazacie by zostaly przez jakiś czas z
      dziadkami. Pytam, bo pamiętam, jakie rozterki przechodziłam kiedy mój starszak
      był maly, a ja przechodzila biopsje piersi – najbardziej balam się tego, ze
      synek, który był bardzo związany z moja ciotka, która go praktycznie
      wychowywala do spolki ze mna, i do moich rodzicow, zostanie przez Eksa wyrwany
      ze swojego środowiska i wepchniety w jego układy rodzinne – i ze nawet nikt nie
      nauczy go pamiętać mnie taka jaka naprawde bylam.
      Na szczescie biopsja wypadla dobrze….
      • tarzynka Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:34
        Kicia, ja też bym wolała pewnie, żeby moje dzieci wychowywały się w "mojej"
        rodzinie. To normalne, bo jest mi ona bliższa. Ale Eks jest ich ojcem i nie
        chodzi tu o jego prawa i obowiązki, tylko o to, że oni być może postrzegają to
        zupełnie inaczej niż ja. Wcale już teraz nie jestem pewna, czy wychowywanie
        przez dziadków byłoby lepsze niż przez ojca.
        • kicia031 Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:43
          No wiesz, teraz ja tez patrze na to inaczej - Babelek ma 14 lat, jest juz dosc
          uksztaltowanym czlowiekiem, ma swoje wspomnienie o mamie, ktorych nikt mu nie
          odbierze. Ale kiedy ja mialam podejrzenia nowotworu piersi Babelek mial lat 4,
          byl bardzo wrazliwym dzieckiem, ojca sie bal i nie chcial sie z nim spotykac
          bez mojej obecnosci.
          No i teraz stosunki Babelka z ojcem tez sie poprawily.
          Ale wtedy to byla dla mnie prawdziwa tragedia.
        • mamaika Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:46
          Kolejne wyjaśnienie jak pisze o Dziadkach to piszę o rodzicach mojego M ,
          babcia dziewczyn ze strony mamy nawet samym dziewczynom do głowy by nie
          przyszła w szczegóły wdawać się nie będę
          • kicia031 Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:50
            No to przynajmniej nie musicie sie tu wahac - droga jest jedna, nawet jesli
            wyglada dosc wyboiscie na poczatku...
      • m-m-m Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:37
        Powinnas isc na pogrzeb tak jak na pewno przyjdzie wiele osob,
        które znaja dziewczynki, nie jako partnerka swojego M. Jednym slowem: być,
        trzymac się z tylu i być gotowa by w każdej chwili pomoc ktokolwiek z rodziny
        będzie twojej pomocy potrzebowal.


        Na pewno będzie tam więcej krewnych exowej i ewentualna pomoc komukolwiek z
        nich zostanie zapewniona właśnie przez bezpośrednią rodzinę.
        Mój ojczym nie byl na pogrzebie mojego ojca i uważam to za jak najbardziej
        słuszne, bo niby jako kto?
        Ani to znajomy, ani to rodzina, dla mnie (miałam 14 lat) byłoby to dodatkowym
        obciążeniem.
        Gdyby teraz umarła "nasza" exowa na pewno ja na jej pogrzeb bym nie szła.
        • barbara001 Re: co nie zrobię będzie żle 14.06.06, 14:52
          Ja bym nie pojechała na pogrzeb. Wysłałabym kwiaty bez specjalnych dedykacji.
          Zadzwoniłabym do dziewczynek złozyć im kondolencje, zapewniłabym o chęci
          przyjęcia ich do waszego domu na zawsze, i przygotowała wszystko na ich
          przyjazd. Są takie chwile, kiedy biologiczna rodzina musi być razem i tylko
          razem i to jest moim zdaniem taka właśnie sytuacja.
    • mamaika Re: co nie zrobię będzie żle 15.06.06, 20:16
      Mój M przemyślał i zgadza się ze mną i jak widzę większością forumowiczek.
      Nie jadę .
      • jula55 Re: co nie zrobię będzie żle 15.06.06, 21:25
        I tak chyba bedzie najlepiej. Trzymaj sie dzielnie i pisz do nas w razie potrzeby.

        PS Wiadomo juz, co bylo przyczyna smierci? Bo ja do dzisiaj nie moge sie
        otrzasnac. Myslalam, ze cos takiego sie nie zdarza i zdrowi ludzie nie umieraja
        ot tak. sad
        • mamaika Re: co nie zrobię będzie żle 16.06.06, 07:20
          Prokurator odstąpił od sekcji i tyle na dobrą sprawę wiem , najprawdopodobniej
          zawał.
        • m-m-m Re: co nie zrobię będzie żle 16.06.06, 08:45
          Myslalam, ze cos takiego sie nie zdarza i zdrowi ludzie nie umieraja
          ot tak. sad

          Oczywiście, że się zdarza, tak zmarli moi oboje rodzice.
          • natasza39 Re: co nie zrobię będzie żle 16.06.06, 10:39
            m-m-m napisała:

            > Myslalam, ze cos takiego sie nie zdarza i zdrowi ludzie nie umieraja
            > ot tak. sad
            >
            > Oczywiście, że się zdarza, tak zmarli moi oboje rodzice.



            Tak "młodo" na zawał zmarł równiez mój mąż i mąż mojej kumpeli.
            Jesli przed 40-stka ma się "zawał" to się go zazwyczaj nie przeżywa.
            Serce jest po prostu spręzyste w tym wieku i podczas zawału "pęka".
            Tak tłumaczył mi to lekarz.
            W późniejszym wieku serce jest juz zwiotczałe i zawał nie jest dla niego tak
            groźny jak dla kogos młodego.
            Pozdrawiam i 3-maj się, bo dopiro teraz zacznie się dla Ciebie trudna droga w
            całodobowym "macochowaniu"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja