Ale sie porobilo...

22.06.06, 12:16
Nie zaglądałam na Forum przez kilka dni, teraz zaczynam czytac i uderza mnie
jak wiele pojawilo się watkow dotyczących okropnych pasierbow, i pasierbic, a
także problemow ze wspolnymi wyjazdami, wakacjami, itp. Mam takie troche
wrazenie, ze same się nakręcamy – z wyjątkiem Ywwy smile negatywnie, tak jakby
problemy wynikaly z bycia macocha – pasierbem, a nie po prostu z normalnych
konfliktow miedzy członkami rodzimy, rodzicami i dziecmi , czy w ogóle miedzy
starszymi i młodszymi.
A ja wam powiem, ze tak jak czasami mi potrafi dołożyć mój starszy synek, to
nie może się równać z zadnym pasierbem wink)
Stworzymy watek o dobrych relacjach w rodzinie? Ku pokrzepieniu serc?

    • ja772 Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 13:51
      no patrz nawet nikt nie chce tego wtaku rozwinacsmile to ja troszke doloze... ja
      jako macocha calodobowa z urzedu MUSZE lubic swoja pasierbice, ale lubie ja
      sama z siebie, moje podejscie do niej trudno nazwac matczynym bo to srednio
      mozliwe raczej siostrzanym, jesli chodiz o wkacje to wlasnie wybieramy sie same
      we dwie na tydzien wakacji, przyznaje ze jak ex sie o tym dowiedziala to bylo
      jej chyba poprostu przykro ze dziecko chce ze mna jechac. mala ze swoja mama
      spedzi caly sierpien ale chcielismy zeby w lipcu tez miala troszke atrakcji, a
      ze M nei bedzie mial urlopu wiec jedziemy same. czasem jak czytam niektore z
      Was to mysle czy moja "rodzina" jest taka wyjatkowa czy te zle czasy nadejda?
      pasierbica ma 12 lat wiec zle czasy moga nadejsc lada moment, ale ja sama
      pamietam jak dalam swoim rodizcom popalic w wieku dojrzewaniasmile wiec oby jej
      dorastanie przebieglo normalnie- na to jetsem pzrygotowana. Nie myslcie ze nie
      zdarzalo sie mi uslyszec np przy gotowaniu "a moja mam to robila inaczej..."
      ale juz sie z tym oswoilam i wiem ze nie bylo to zlosliwe, przezylam tez nocne
      eskapady z koldra do naszego pokoju w celu pilnowania nas... dzisija natomiast
      slysze ze chcialaby miec rodzenstwo. Przezylam tez czas keidy wspolnei
      zamieszkalismy i nie spalismy z M w jednym pokoju bo ona dostawala histerii
      ale kiedy nadszedl czas ze ona oswoila sie z moja obecnoscia w jej zyciu nei
      bylo problemu- poprostu powiedziala dzisiaj spisz z tata i tak zostalo.
      ja nie podejmuje decyzji z nia zwiazanych ja moge tylko pomoc np isc z nia do
      sklepu kupic buty, ale kase na buty daje M i decyzje o kupnie tez podejmuje
      on. Nie czuje sie np wladna podjac decyzje o jej niepojsciu do szkoly, ale
      zawsze mowie ze np powinna pojsc czy nie powinna (w chorobie) i on to bieze
      pod uwage. Jakos tak sielankowo jest teraz u nas i ja naprawde lubie swoja
      pasierbice..a czy ja kocham hmmm chyba tak choc to przedziwne uczucie bardziej
      porownywalne do milosci do sporo mlodszej siostry, nad miloscia do rodzenstwa
      sie pzreciez nie zastanawiamy kochamy i juz i tak to chyba wyglada u nas
      pozdrawiam wszytskie pozytywne macochy
    • khaldum Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:00
      U mnie też, miły akcent smile
      NM powiedział o sobie w stosunku do mojej córki per tatuś smile w zachowaniu
      widziałam to od dawna, ale nawał się tatusiem, zwracając się do mojej małej
      Idki smile zajęło mu to prawie 2 lata

      nawet nie wiecie jakie to dla mnie ważne... jej biologiczny ojciec ojcostwo
      identyfikuje z alimentami i wizytą raz w miesiącu na 5 h.

      • kowalka33 Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:08
        jescze raz ja czytając post khaldum , czy wy myślicie że ci faceci nie czują waszej niecheci do ich dzieci?-słowo tatuś a tyle radości bo ktoś akceptuje jej dziecko
        • khaldum Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:13
          akceptował od zawsze, od pierwszej chwili... ale to była na początku "moja" a
          nie jego córka, a teraz to się zmieniło.
          nie wiem czy masz dziecko z innym mężczyzną, niż ten z którym żyjesz, ale jeśli
          bolało by Cię, że Twoja córka wychowuje się bez ojca, to z pewnością zmiana w
          myśleniu partnertnera była by dla ciebie radością
    • kowalka33 Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:06
      zgadzam się ostatnio czytając doszłam do wniosku że pasierb to najgorsze zło jakie moze się co niektórym przytrafić(trzeba dodać że na własną rękę i odpowiedzialnośc bo wszak wiedziały gały co brały)a to tylko dzieci nawet te najbardziej złosliwe ale tylko dzieci. Tak mnie raz poniosło że coś tam nawtykałam Pani która z tego że nie zyczy wspólnych wakacji wywołałą wielką dyskusje z kolezankami radzącymi jej co ma biedna uczynić , przypominającymi jej pojecie asertywności, szkoda ze to wypiera zwykłą ludzką zyczliwość chec sprawienia radości dziecku i ojcu -mając nat. swiadomośc że dzieciak albo pojedzie z nimi albo wcale, na moje pytanie czy gdyby to był jej syn tez byłaby mu tak niechetna posypały się gromy a swoja droga czy wyobrazacie sobie forum ojczymowie na którym faceci wylewali by kubły pomyj na exie i ich dzieci (zaznaczam że nie wszystkie takie posty sa)-ciesze się ze są takie macchy jak ty kiciu 031 czy inne babki , ja wierzę że można pokochać cudze dzieci tak jak kochamy ich ojców , mozna się lubic i szanować a nie kombinować i jak tu kogoś olać, wydziedziczyć
      • m-jak-magi Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:23
        kowalka. w zasadzie podzielam twoja postawe ale byc moze wynika ona z faktu ze
        moje kontakty z dzieckiem sa dobre i mam wiele uczuc dla malej, a ona odplaca
        mi swoja sympatia. z matka dziecka kontaktow nie mam i nie szukam, chociaz do
        postawy matki mam wiele zastrzezen i uwag. plus jest taki ze dziecko jest zbyt
        male zeby poddawac sie manipulacji a moj stosunek do niej niemalze matczyny
        wiec sadze ze poki co konfliktu z dzieckiem nie musze sie obawiac.
        czytajc posty innych osob odnosze jednak wrazenie ze uklady sa inne.
        pasierbowie potrafia skutecznie obrzydzic zycie. wiem ze jestesmy dorosle i
        pownnysmy miec wiele wiecej madrosci i wyrozumialosci do dzieci ( jakiekolwiek
        i czyjekolwiek by nie byly ) ale jestesmy tylko ludzmi. mozna oczywiscie
        pokochac dziecko jesli pozwoli sie kochac co zrobic jesli nafaszerowane
        nienawiscia chce nam jedynie psuc nerwy.Mysle ze nie wszytsko jest tak proste i
        jednoznaczne jak sugerujesz.
        co do wspomnianego watku o wspolnym wyjezdzie na wakacje - podzielam twoja
        opinie - zupelnie inaczej potraktowalabym taki wyjazd.
        Pamietj ze nie kazda z nas uwaza ze wchodzac w zwiazek z mezczyzna ktory ma
        dziecko z poprzedniego zwiazku wiazemy sie posrednio i z tym dzieckiem. Sa
        niestety rowniez postawy zupelnie inne ( czytaj Mangolda )
    • tarzynka Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:15
      Mam takie troche
      > wrazenie, ze same się nakręcamy – z wyjątkiem Ywwy smile negatywnie, tak ja
      > kby
      > problemy wynikaly z bycia macocha – pasierbem, a nie po prostu z normalny
      > ch
      > konfliktow miedzy członkami rodzimy, rodzicami i dziecmi , czy w ogóle miedzy
      > starszymi i młodszymi.
      No patrz, jak to potrafią człowieka nie docenić. Mi się ostatnio oberwało za
      forsowanie poglądu jak wyżej i nawet nie został on zauważony wink. Pewnie nie
      potrafię jasno artykułować wink.
      Kiciu, oczywiście masz rację. Pewnie po części, bo relacja macocha - pasierb
      jest jednak trudniejsza niż rodzic - dziecko. I trzeba mieć świadomość, że ona
      jest inna, z obu stron, właśnie dlatego, że być może trzeba w te relacje włożyć
      więcej pracy, są mniej intuicyjne.
      NIe wiem, czy to co napiszę jest pozytywne. Ale z dziećmi M. (moimi również)
      jeździmy na wspólne wakacje od sześciu lat. Staramy się, żeby były one
      interesujące dla wszystkich. I chyba nam się udało, bo mimo konfliktów, które
      pojawiły się w tym roku, pasierbowie woleli wyjazd z nami niż ze swoją mamą (tak
      jakoś pokryły się czasowo). Mimo, że później jeszcze na tydzień też z nami jadą,
      czyli gdyby zrezygnowali, to nie oznaczałoby braku wakacji z tatą. Aha, i nie
      są to wyjazdy zagraniczne, w egzotyczne miejsca.
      • khaldum Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:26
        tarzynko,
        jeśli mogę cię zapytać w jakim wieku są dzieci, i jak organizujesz im czas ?
        Pierwsze wakacje nie wypadły nam najlepiej. Zawsze któreś było niezadowolone z
        tego co robiliśmy. Dzieci są w wieku 11 i 8 lat -chłopcy, synowie NM, i 6
        letnia dziewczynka. Za 8 dni jedziemy razem na wakacje. Za każdą wskazówkę będę
        wdzięczna.
        • tarzynka Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 15:46
          Oj w trakcie to oni są niezadowoleni, przynajmniej czasem nam to dają odczuć.
          Może wieczorem znajdę czas, żeby napisać więcej. Generalnie jeździmy z
          dzieciatymi znajomymi i staramy się, żeby cały czas był zajęty, organizujemy
          mnóstwo aktrakcji i walczymy z naszym i dziecięcym nie chce mi się. PO prostu
          nie ma czasu na nudę.
    • ja772 Re: Ale sie porobilo... 22.06.06, 14:36
      no ja tez mam malego stracha przed tymi wspolnymi wakacjami. Mloda jest z tych
      co sie szybko nudza a jedziemy w miejsce gdzie raczej rozrywek nie bedzie, z
      rozrywek to jagodysmile musze sie przygotowac na ten wyjazd jakies gry zabrac,
      ze sportowymi sobei chyba poradze typu pilka kometka lodka itp ale jelsi
      chodiz o bardziej stacjonarne rozrywki dla 12 latki to mi pomyslow brakuje
      deczkosmile chyba zczniemy sie rzowijac artystycznie smile
    • joanna.k51 Re: Ale sie porobilo... 24.06.06, 12:16
      brawo!!! tez odnoszę takie wrazenie...
    • tarzynka Re: Ale sie porobilo... 26.06.06, 12:19
      Nie mogłam wcześniej, napiszę teraz, może komuś się przyda. Otóż wakacje, które
      są atrakcyjne dla naszych nastolatków są naprawdę wypełnione atrakcjami.
      Organizujemy spływa kajakowy (jeden dzień), zwiedzamy okolicę (wcześniej się
      przygotowujemy, szukamy atrakcji w okolicy), organizujemy bieg na orientację.
      Zawsze jedziemy nad jezioro (camping na brzegu), więc pływanie jest właściwie
      prawie zawsze dostępne. Często organizujemy ogniska. Zabieramy rowery i robimy
      wycieczki. Na dni deszczowe polecam gry planszowe. Zaczynają być coraz
      modniejsze w Polsce i wcale niekoniecznie są nudne dla dorosłych (my sami gramy
      z chęcią, wcale nie z młodzieżą). Oprócz w miarę modnych Scrabbli jest mnóstwo
      innych. Z wydanych w Polsce godne polecenia są Osadnicy z Catanu i Cytadela (to
      już dla starszych). Są też gry wydane za granicą, które nie mają elementów
      językowych, spokojnie można w nie grać. My jesteśmy fanami Ticket to Ride
      (ośmiolatka już grała z powodzeniem, starsi, łącznie z rodzicami są zachwyceni).
      Rewelacyjny jest też Power Grid. Te gry można u nas kupić w sklepie
      internetowym (www.rebel.pl - mam nadzieję, że mnie nie wywalą za reklamę wink ).
      Dodam jeszcze, że gdy jesteśmy w domu, możliwość pogrania np. w Ticket często
      wygrywa z komputerem. Jedyna ich wada, to cena.
Pełna wersja