Zlapala mnie na dziecko...

26.06.06, 12:23
Czesto w roznych postach czytam opowiesci o tym, jak to facet “nigdy jej
(czyli Exi) nie kochal, zlapala go na dziecko”. Podejrzewam (choc pewności
nie ma) ze i mój Ex maz tak opowiada, bo kiedy się rozstawialiśmy powiedział
mi, ze nigdy mnie nie kochal. I ja tego nie neguje, być może tak było, nie
dowiemy się niestety nigdy.
Tylko kiedy okazalo się po 1,5 roku bycia razem i po roku mieszkania razem,
ze jestem w ciazy to on wystąpił sam bez zadnych nalegan z niczyjej strony, z
propozycja małżeństwa, to on mnie pocieszal mówiąc będzie dobrze, poradzimy
sobie. Wreszcie to jego zapewnienia o dozgonnej miłości przekonaly mnie o tym
by zdecydowac się na małżeństwo. Znalam go już bowiem na tyle, by mieć
wątpliwości…
Dlatego teraz, kiedy slysze, ze on jej nigdy nie kochal, ze zlapala go na
dziecko – albo, niestety, są tez takie okazy – ze to nie jego dziecko – to
patrze na takie historie sceptycznie.
I powiem jeszcze, ze mi wcale nie ulacza, ze mój chłop kochal kiedyś Exie.
Teraz kocha mnie (mam nadzieje wink) Nie licza się kolejne etapy – liczy się
etap ostatni.
    • lilith76 Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 12:56
      dwoje dzieci mojego faceta, to wpadki - wynikłe z jego braku wiedzy
      antykoncepcyjnej. eks mogła to wykorzystać lub milcząco uznać, że jego
      niewiedza, to tak na prawdę "podświadome pragnienie posiadania dziecka" (znam
      takie teksty u innych kobiet). dlatego nie uważam, żeby był jakąś biedną ofiarą
      złapaną na dziecko/dzieci.

      jeśli mężczyzna na 100% nie chce mieć dziecka z daną kobietą, to używa
      prezerwatyw, a teksty w stylu "biorę pigułki", "dziś możemy", czy poddanie się
      namiętności może sobie wykorzystać wzorem dobrych rad capy_negry jako czopek.

      jeśli zgadza się na metodę antykoncpecyjną nad którą ma ograniczoną kontrolę
      (pigułki niby są najpewniejsze, ale jak łatwo w nich pomącić), to uznaje
      margines ryzyka na wpadkę.

      PS: mój facet nadal niewiele się nauczył i w kwestii antykoncepcji w 100%
      polega na mnie. potworna odpowiedzialność za powierzone zaufanie smile
      • mikawi Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 12:58
        może to poleganie na tobie, to "podświadome pragnienie posiadania dziecka"? smile
        • lilith76 Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 13:03
          mikawi, proszę,
          wiesz jak się ciężko śmiać z zapaleniem gardła?

          big_grin
      • khaldum zdrowa, bo mądra kobieta... 29.06.06, 08:49
        oj lilith...

        faceci chyba z lenistwa nie chcą nic wiedzieć o regulacji poczęć. Mój NM
        pierwszego potomka doczekał się 3 lata po ślubie.
        Żenił się z miłości i tego nie ukrywa.
        Drugie dziecko pojawiło się kiedy ex zapewniała, że "można", nie było dzieckiem
        planowanym

        nawiększy kosmos jest z 3, które ma w tej chwili 2,5 roku. Ex po jego 2
        wyprowadzce zapragneła zbliżenia, mimo, że wcześniej przez 2 lata odmawiała
        współżycia. Chłop nie zawsze myśli głową, ale w tym przypadku to była perfidia,
        Ex usuneła spiralę nie informując go o tym...

        i tu mamy przykład zatrzymywania faceta na siłę, z mizernym skutkiem, bo i tak
        odszedł - już na zawsze.

        pragnę 2 dziecka jak niczego na świecie, stosuję pigułki, i
        mogłabym "zapomnieć" wziąść pigułkę, ale czy to jest metoda?

        Mój zegar biologiczny tyka w zawrotnym tępie, i rozmawiam o tym z NM, ale nie
        wyobrażam sobie "wpadki" na pigułkach, wiem, że to nie jest metoda. Wierzę, że
        przyjdzie taki dzień, że ja jeszcze nie będe za stara, a on do tego dojrzeje.

        Moim zdaniem antykoncepcja w związku jest jednym z wymierników zaufania i
        szacunku do partnera. Jeśli coś ustalamy i podejmujemyjakieś decyzje to
        powinniśmy się ich konsekwentnie trzymać.

        Mój facet czegoś się nauczył, przerzucił antykoncepcję w pulę środków
        utrzymania domu, czyli koszty ponosimy obydwoje. No i zaczął pytać o kobiece
        sprawy, co jak, kiedy i co to jest ten cykl ...


        • beatea Re: zdrowa, bo mądra kobieta... 29.06.06, 09:00
          jak twoja ex przez 2 lata odmawiała współzycia, to dlaczego miała załozoną
          spiralę?
          Madry ten twój facet , khaldum, nie chce, abyś ty go wrobiła w nieplanowaną
          ciązę.
          • khaldum Re: zdrowa, bo mądra kobieta... 29.06.06, 09:11
            beateo wchodzić z Tobą w dyskusję nie będę, bo to bez sensu, poczytaj o
            wkładkach wewnątrzmacicznych będziesz wiedziała , że to nie środek dorażny jak
            prezerwatywa. zakłada je się najczęściej na 5 lat...
            • beatea Re: zdrowa, bo mądra kobieta... 29.06.06, 09:27
              twoja odpowiedz nie wyjasnia sytuacji, dlaczego ex zakładała sobie spiralę,
              skoro nie współzyła z m.
              • jayin Re: zdrowa, bo mądra kobieta... 29.06.06, 22:07
                beatea napisała:

                > twoja odpowiedz nie wyjasnia sytuacji, dlaczego ex zakładała sobie spiralę,
                > skoro nie współzyła z m.

                no to chyba Ex by tylko mogła odpowiedzieć na to pytanie?
                ale bo to jeden ten M. jest na świecie...?smile
                • beatea Re: zdrowa, bo mądra kobieta... 30.06.06, 09:32
                  zastanawia mnie tylko jedna rzecz, jak czytam posty nex o ex, skad one to
                  wszystko wiedzą, ze ex miała założoną spiralę , ze ją wyjęła, ze specjalnie
                  zaszła w ciążę i inne tego typu niby_fakty, ogólnie ujmując, jak to miedzy
                  małzonkami naprawdę było, bo jak mówią uczeni jest:
                  - zony prawda
                  - męza prawda
                  - i nexi prawda , czyli g..no prawda.
                  • agnese_1 Re: zdrowa, bo mądra kobieta... 30.06.06, 10:04
                    Aaa, skoro uczeni tak mowia...
                    A konkretnie ktorzy?
                  • jayin Re: zdrowa, bo mądra kobieta... 30.06.06, 14:39
                    w sumie...
                    albo się słyszy od M
                    albo od Ex
                    nie tylko o spiralachsmile

                    i tak naprawdę to nie wiadomo, czy jedno i drugie mówi nam prawdę smile na jakikolwiek temat. ale skoro MÓWI - można ZAŁOŻYĆ, że tak jest. jeśli nie mamy innego "źródła informacji".

                    (czasem te informacje g... interesują Nexie, ale tak czy siak do nich docierają)
    • agnese_1 Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 15:37
      Zgadzam sie z Lilith, faceci oprocz tego, ze czesto wykazuja sie zaskakujaca
      niewiedza to rowniez sa w tych sprawach troche naiwni.
      Moj zawsze uwazal, ze zaliczyli z eksia wpadke. Nie byli malzenstwem, eksia po
      paru miesiacach znajomosci zaszla w ciaze. I to akurat jak on chcial ja
      zostawic, bo jej nie kochal i nie chcial tego dalej ciagnac. Eksia zaciazyla bo
      jak powiedzial, zapomniala raz wziac pigulke... Nie wiem jak wy ale ja 10 lat
      biore pigulki i gdybym zachodzila w ciaze za kazdym razem jak jednej
      zapomnialam, to teraz moglabym wystawic 2 reprezentacje do meczu pilki noznej.
      Z reszta w takich sytuacjach uzywa sie prezerwatywy i sprawa jasna. A niemaz
      przez te wszystkie lata jej wierzyl...
      Tez mialam kolezanke, ktora 'zapomniala pigulki' bo myslala, ze faceta zatrzyma
      przy sobie. Kiedy jednak odszedl przyznala, ze zapomniala wziac pigulki przez
      kilka miesiecy...

      • chalsia Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 15:48
        mówią, ze skleroza to choroba kończyn dolnych, a tu się okazuje, że to
        pozytywny czynnik wpływający na podtrzymanie rozrodczości ludzkości
        • agnese_1 Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 15:57
          sama skleroza to jeszcze nie tak bardzo ale jak wystepuje w polaczeniu z
          glupota to wzrost naturalny gwarantowany.
      • kasia_kasia13 Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 16:05
        agnese_1 napisała:

        > Zgadzam sie z Lilith, faceci oprocz tego, ze czesto wykazuja sie zaskakujaca
        > niewiedza to rowniez sa w tych sprawach troche naiwni.

        Co ich nie zwalnia ze wspolodpowiedzialnosci.


        > Moj zawsze uwazal, ze zaliczyli z eksia wpadke. Nie byli malzenstwem, eksia
        po
        > paru miesiacach znajomosci zaszla w ciaze. I to akurat jak on chcial ja
        > zostawic, bo jej nie kochal i nie chcial tego dalej ciagnac.

        Trzeba bylo ja zostawic, a nie uprawiac z nia seks smile

        > A niemaz
        > przez te wszystkie lata jej wierzyl...


        Coz, tutaj niestety obiawazuje zasada ograniczonego zaufania.....
        • agnese_1 Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 16:11
          >
          > Trzeba bylo ja zostawic, a nie uprawiac z nia seks smile

          Oczywiscie. Albo chociaz uprawiac z prezerwatywa wink A nie pozniej oczy ze
          zdziwienia otworzyc, ze jak to sie moglo stac...



          • natasza39 Re: Zlapala mnie na dziecko... 26.06.06, 20:33
            agnese_1 napisała:

            > >
            > > Trzeba bylo ja zostawic, a nie uprawiac z nia seks smile
            >
            > Oczywiscie. Albo chociaz uprawiac z prezerwatywa wink A nie pozniej oczy ze
            > zdziwienia otworzyc, ze jak to sie moglo stac...
            >

            Ale po jaka cholerę sie od razu żenić?
            Nie kocha się baby, to lepiej alimenty płacic, dziecko odwiedzać, a nie
            unieszczesliwiac siebie, w przyzłosci ja, jej partnera ewentualnego i swoja
            przyszła partnerke.
            Zeniaczki z powodu ciazy to głupota
            • e_r_i_n Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 11:05
              Zgadzam sie w 100 %, ze slub z powodu ciazy to glupota (a slub z brzuszkiem
              i w welonie to parodia wink).
              Nieudane malzenstwo mojego meza to wlasnie efekt wpadki - nie bede przeginała i
              nie uznam, ze 18-latka z nieskonczonym liceum chciala w obliczu rozstania
              zatrzymac faceta ciaza, chociaz - kto wie?, reakcji rodzicow (szczegolnie eks)
              pod tytułem "co ludzie powiedzą", oraz pytania nie 'czy slub', tylko 'kiedy
              slub'.
              • dziefczynqa Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 12:35
                > Nieudane malzenstwo mojego meza to wlasnie efekt wpadki

                O ktorym malzenstwie piszesz? Pierwszym czy drugim?
                • e_r_i_n Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 12:37
                  Poki co ma jedno nieudane. Tak wiec pytanie ekhm glupie.
      • blondgirl Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 10:49
        Z tą nieiwiedzą to jednak prawda.

        Mój NM o ile wiedział, że są normalne tabletki antykoncepcyjne, to jednak
        zaskoczony był wiadomością, że istnieje coś takiego jak antykoncepcja "po"
        (Postinor duo). Długo nie chciał mi wierzyć...
    • natasza39 zdarzaja się takie przypadki. 26.06.06, 20:30
      Osobiście ani mnie ani mojego M takie sprawy nie dotknęły. Moje dziecko
      urodziło sie 3 lata po slubie, a jego pierwsze dziecko rok po slubie. Ciaza nie
      była zatem powodem "ozenku". W mojej najblizszej rodzinie tez raczej dzieci
      klika a czasem i kilkanascie lat po wielu "pierepatałkach" się rodza.
      Jednak przykład mojego przyłatanego kuzyna (jego mama to najlepsza przyjaciółka
      mojej mamy, a zatem przyłatana ciotka, a on taki niby-kuzyn) świadczy dobitnie,
      ze ciaza była bezposrednia przyczyna jego ozenku, któy ostatecznie zakończył
      się rozwodem, kiedy oboje mieli lat niespełna 30.
      Młodzi byli oboje. Ona dziewczyna z zapadłej wioski (zapewne nieuswiadomiona w
      tych kwestiach), on student renomowanej uczelni, wtedy.
      Imprezka, chodzenie (bardzo krótkie) i dziewczyna zaszła w ciaze.
      Jak ten chłopak nie chciał sie zenić! Ale rodzice jedni i drudzy nalegali.
      Dzis sa po rozwodzie. Ona ma druga zone. Ona włóczy sie gdzies po swiecie. Nie
      ma zadnego wykształcenia, a on po slubie przerwał studia.
      Morał-niewarto żenić się tylko dlatego "że w ciazy jest dziewczyna". Moim
      zdaniem komplikuje to zycie wielu osób.
      • tarzynka Re: zdarzaja się takie przypadki. 26.06.06, 20:40
        Czasami rzeczywiście działa podświadomość, przemożna u kobiety chęć posiadania
        dziecka. Wydaje mi się, że nie warto tych przypadków potępiać (tylko za to, że
        wpadły). Ostatecznie faceci też mogą się zabezpieczać. Natomiast wg. mnie bez
        sensu jest branie ślubu tylko dlatego, że kobieta jest w ciąży. I naiwnością
        jest, jeśli kobieta wpada i oczekuje tego ślubu - wtedy jest to łapanie na
        dziecko. Natomiast sama znam przypadki, kiedy dziewczyna wpadła i zdecydowała
        się sama ponieść konsekwencje, a facet nie miał nawet odwagi cywilnej, chęci
        uznania swojego potomka. I znam takie, gdy pojawienie się dziecka po prostu
        przyspieszyło decyzję o ślubie - wtedy jest to jednak co innego. Nawet jeśli się
        po latach okazuje, że związek nie wytrzymał próby czasu. Tylko, że często ludzie
        tłumaczą, że to dlatego, że ślub był pod przymusem. A że z sobą przeżyli 15 lat
        i mają trójkę dzieci - to tak wyszło. Sorry, ale nie wierzę, że cały czas było
        źle.
        • kleo1 Re: zdarzaja się takie przypadki. 26.06.06, 21:35
          chciałam powiedzieć, że ja znam 2 przypadki "łapania na dziecko" ale nie będe
          opisywac bo szkoda na te kobiety czasu

          3 rzypadek, miłośc-dziecko-wosjko faceta, przysłał kase na dziecko z woja a
          kobitka balowała i w ogóle, zdradziła, rozwód
          4 przypadek dokładnie nie wiem jak było, chyba była miłość, coś musiało się
          stać bo to on zajmuje się dzieckiem
    • weronka77 Re: Zlapala mnie na dziecko... 28.06.06, 22:45
      Nie rozumiem co to znaczy dać się "złapać" na dziecko.Mam na myśli maszerowanie
      do ołtarza li i jedynie z powodu ciąży Panny Młodej.Takie związki w 90
      procentach diabli biorą ponieważ tatusiowie raczej chcą sobie
      jeszcze "poszaleć".A o miłość w związku z "konieczności" raczej trudno.
    • mikawi Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 12:51
      nieplanowana ciąża nie wyklucza faktu, że ludzie, którzy z tego powodu biorą
      ślub nie będą szczęśliwie obchodzić złotych godów. Moja koleżanka z LO
      zaliczyła wpadkę w III klasie, wzięła ślub (welon a jakże choć wyglądało to
      groteskowo) i do dzisiaj są z mężem szczęśliwi.
      Natomiast wiadomym jest, że często ślub w bardzo młodym wieku jest wymuszany
      wpadką - bo co ludzie powiedzą, itp. I często gęstop takie małżeństwa się
      rozpadają bo dziecko w drodze to za mało, by stworzyć mu dom, z kochającymi się
      aż po grób rodzicami. Więc trochę nie rozumiem twojego "niezrozumienia" słów
      erin - niezrozumienia celowo w cudzysłowie wink
      • babe007 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:01
        W zasadzie wszystkie małżeństwa, gdzie najpierw jest ciąża a później planowanie
        ślubu (celowo zaznaczam PLANOWANIE, bo ja np. zaszłam w ciążę na kilka tygodni
        przed ślubem - kiedy wszystko było juz załatwione - i takie przypadki nie łapią
        się do kategorii opisywanej przeze mnie)są wymuszane wpadką. I jest wielką
        loterią czy takie małżeństwa przetrwają, czy się rozpadną. A dziefczyna
        (przyznaje że w lekko złośliwy sposób) chciała chyba dać do zrozumienia, że
        choć (jak do tej pory) ciąg dalszy tych małżeństw jest inny(Erin i Kammika),
        tak ich geneza jotka w jotkę taka sama. I "punktowanie" poprzedniczki, w
        przypadku, kiedy tak jak i ona "zaliczyło się wpadkę" jest, hmmm, może strzałem
        we własna nogę?
        • lilith76 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:05
          A dziefczyna
          > (przyznaje że w lekko złośliwy sposób) chciała chyba dać do zrozumienia, że
          > choć (jak do tej pory) ciąg dalszy tych małżeństw jest inny(Erin i Kammika),
          > tak ich geneza jotka w jotkę taka sama. I "punktowanie" poprzedniczki, w
          > przypadku, kiedy tak jak i ona "zaliczyło się wpadkę" jest, hmmm, może
          strzałem
          >
          > we własna nogę?


          też odniosłam takie wrażenie. trochę to humorystyczne smile
          co nie zmienia faktu, że dziewczynaq to zapewne stała forumowiczka, której się
          nie chce "świnić" pod znanym nickiem.
        • mikawi Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:06
          erin napisała że nieudane małżeństwo jej męża to efekt wpadki - nie wiem jak
          dla Ciebie, ale dla mnie jest to czytelne - wzięli ślub bo nieplanowane dziecko
          było w drodze. Małżeństwo się rozpadło = było nieudane. To, że dziefczyna
          próbuje być złośliwa i łapie za słówka to nie nowina, może mniej szukania
          sensacji tam gdzie jej nie ma? I zdrowiej będzie.
        • e_r_i_n Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:16
          babe007 napisała:

          > I "punktowanie" poprzedniczki, w przypadku, kiedy tak jak i ona "zaliczyło
          > się wpadkę" jest, hmmm, może strzałem we własna nogę?

          Nigdy sie nie wypieralam 'wpadki'. Natomiast slub byl nie efektem tejze, tylko
          wynikiem automicznej decyzji, na ktora nikt poza nami nie mial wplywu (bo
          tesciowie nauczeni doswiadczeniem i poczuciem wspolodpowiedzialnosci za
          nieudane kilka lat syna nie zabierali glodu, a moi rodzice dali nam wolna reke).
          I szkoda, ze szanowne panie nie wyczytaly, ze nie krytykuje wpadek itd, tylko
          napisalam Nataszy, ze czesto takie sluby sa efektem wplywu rodzicow i ich
          reakcji na owa wpadke.
          Pomijam juz fakt, ze sama eks wprost i bez skrepowania pisze o tym, co bylo
          przyczyna malzenstwa (zacmienia, te sprawy), tak wiec to nie moj wymysl smile; do
          tego sama ona bardzo 'elegancko' obraza ojca swojego dziecka, a wiec i swoje
          dziecko. Dziwne, nie?
          • lilith76 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:25
            erin, ja tylko piszę jak to wypadło w kontekście TEMATU WĄTKU

            wyluzuj smile
            • e_r_i_n Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:27
              A ja Ciebie nie zaliczylam do szanownych pan wink
              To jest 'urok' forum niestety, ze czasami rzuca sie okiem na wypowiedz i
              dorabia do niej idelogie.
              A luzu mi nie brakuje - siedze w domu z chorym dzieckiem smile
      • dziefczynqa Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:02
        > nieplanowana ciąża nie wyklucza faktu, że ludzie, którzy z tego powodu biorą
        > ślub nie będą szczęśliwie obchodzić złotych godów.

        No pewnie, ze nie wyklucza. Smieszne jest tylko, kiedy ludzie bioracy slub z
        tego powodu, krytykuja innych ludzi bioracych slub ztego powodu.

        > Natomiast wiadomym jest, że często ślub w bardzo młodym wieku jest wymuszany
        > wpadką - bo co ludzie powiedzą, itp. I często gęstop takie małżeństwa się
        > rozpadają bo dziecko w drodze to za mało, by stworzyć mu dom,

        Zwlaszcza, kiedy w drodze juz nastepne dziecko z inna mamusia. Przeciez sie
        czlowiek nie rozdwoi.big_grin
        • beatea Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 14:01
          dziefczyqa, zgadzam się z tobą ,
          jak żona w legalnym związku rodzi dziecko, to go "wrobiła",
          a jak kochanka w nieformalnym związku , to znaczy " oboje tak
          zaplanowali"....haha, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
          • natasza39 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 14:04
            beatea napisała:

            > dziefczyqa, zgadzam się z tobą ,

            Jak to dobrze bet, ze się sama ze soba zgadzasz!
            A co twój lekarz na to?
            • mikawi Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 14:06
              nie lada problemem dla lekarza by było, gdyby się nie zgadzała smile
              • natasza39 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 14:09
                mikawi napisała:

                > nie lada problemem dla lekarza by było, gdyby się nie zgadzała smile



                Tu się nie ma co smiac, mikawi.
                Ona czasem się sama ze soba kłóci również.
                Jak się zgadza ze soba, to lekarza moze to zaniepokoić.
                Bet ewoluuje. Może niedługo bedzie "sapiens", bo jak na razie to tylko "sapie"
                z nienawiści do wszystkich!
      • dziefczynqa Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:04
        > nieplanowana ciąża nie wyklucza faktu, że ludzie, którzy z tego powodu biorą
        > ślub nie będą szczęśliwie obchodzić złotych godów.

        Pewnie, ze nie wyklucza. Smieszne jest tylko, kiedy tacy ludzie krytykuja innych
        robiacych to samo.

        Zwlaszcza, kiedy w drodze jest juz kolejne dziecko z inna pania. Przeciez sie
        czlowiek nie rozdwoi big_grin
        • mikawi Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:06
          powtarzasz się
    • ja772 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 12:59
      bywa tez zupelnie inaczej... moja znajoma jest wlasnie w ciazy, sama jest ex
      ale bezdzietna i z nowym facetem po miesiacu znajomosci "wpadla" i ona broni
      sie rekoma i nogami pzred slubem a on nalega. Wszyscy jej mowia zeby slub
      odwolac a ta sie boi wlasnego cienia i mimo juz jednej porazki zyciowej tzn
      nieudanego malzenstwa pakuje sie w drugie na ktore nie ma ochoty. facet wydaje
      sie byc zakochany i decyzja o slubie nie jest tylko udawana odpowiedzialnoscia
      ale ona ma ochote na ten slub jak ja na szpinak (czyli nie ma ochotysmile) wiec
      kolejny raz prosba zeby nie uogolniacsmile bo zycie plata neispodzinaki i wcale
      nas nie pyta czy mamy na nie ochote czy nie
    • mangolda Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:04
      hehe, druga exia mojego M. myślala ze zlapie go na dziecko i nic z tego <lol>
      skutek jest taki, że maly nie ma ojca.
    • mikawi Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 13:35
      Mój M. wziął ślub z eks z powodu wpadki. Nie wiem - może gdyby pobyli ze sobą
      dłużej okazałoby się, że jednak to nie to i rozstali się jak wiele innych
      nastoletnich par to robi. Być może po jakimś czasie doszliby do wniosku, że
      chcą być razem i wzięliby ślub. Tego nie wiem, zresztą pewnie nikt tego
      nie "co by było gdyby". Faktem jest, że decyzja o ich ślubie została wymuszona
      nieplanowaną ciążą. A nieplanowana ciąża była efektem uprawiania seksu bez
      zabezpieczenia a nie zastawiania pułapki na M. smile litości, nie uwierzę, że
      nastolatka tuż po maturze, z planami studenckimi z premedytacją zachodzi w
      ciążę z równolatkiem smile Wpadli, wzięli slub bo tak wypadało, a że nie wyszło,
      to inna historia. Trudno aby po kilku nastoletnich randkach wiedzieć czy ten
      człowiek to TA połówka, z którą przeżyje się życie.
    • skarbeniek1 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 19:59
      Mój NM też ożenił się bo wpadli, ale przyznał się że to jego był pomysł, wziął
      poprostu odpowiedzialność za wkońcu swoje dziecko. Po roku po awanturze exia
      wykrzyczała mu że to niecałkiem wpadka była, chciała się szybko z domu
      wyrwać.Następne dziecko wyszło akurat gdy miał wyjechać do Stanów, zawsze na
      dwójke większe alimenty się dostaje.
      • kasia_kasia13 Re: Zlapala mnie na dziecko... 29.06.06, 22:16
        >Następne dziecko wyszło

        Samo wyszlo?

        > akurat gdy miał wyjechać do Stanów, zawsze na
        > dwójke większe alimenty się dostaje.

        Tak...., na pewno kobiety "wrabiaja? mezczyzn w dzieci, zeby alimenty
        dostawac.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja