była rodzina a obecna rodzina i jej finanse

02.07.06, 20:27
Witam Was,
pozwolę sobie wkleić tu wątek który umieściłam jakis czas temu na forum
rozwódki. Ale to miejsce wydaje mi się dużo lepsze do zapytania was jak
rozwiązać mój problem:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19241&w=43833510
"Witam,
Pospieszyłam sie trochę z poprzednim postem i chyba niezbyt dobrze go
zatytułowałam więc zaczynam nowy:

Czy ktoś może wie jak zabezpieczyć się jezeli chodzi o finanse przed byłą
żoną męża? Znamy się od 4 lat , planujemy ślub .On miał żonę i ma dziecko .
Ostatnio jego była żona ma do niego coraz większe roszczenia finansowe ,
ponieważ nam się powodzi.Musze dodac , że finansowo to ja dbam o dom.Mój
przyszły mąz nie zarabia więcej a nawet mniej niż od razu po rozwodzie. Mnie
powoidzi się finansowo ale nie widze powodu dlaczego miałabym, utrzymywac i
spełniac zachcianki jego byłej. Zwłaszcza, że dzieci dostają regularnie
zasądzone alimenty , a jego pomoc nie ogranicza się tylko do tego. Często
widuje się z dziećmi i kupuje im co tam sobie chcą. Ja też niejednokrotnie
pomagam mu w tym. Ale nie chce , żeby kiedykolwiek doszło do sytuacji że to
to na co ja cięzko pracuję przypadło kiedyś w udziale jego byłej albo ich
dzieciom. Oczywiście mówię tylko o swojej części majątku.To czego on się
dorobi to rozumiem, że należy się dzieciom tez.Zastanawiam sie nad tym od
jakiegoś czasu kiedy jego była zaczęła być na tym polu bardzo napastliwa i
zazdrosna bo jej się nie układa tak dobrze jak nam."

Pozdrawiam Was wszystkie
    • jula55 Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 02.07.06, 21:17
      Najprosciej bedzie podpisac intercyze. Warto o to zadbac, szczegolnie jesli
      jestes strona lepiej zarabiajaca.
      • sonrisa3 Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 02.07.06, 21:42
        Ja spytam tak w kwestii formalnejwink Co to znaczy " była rodzina"?
        Była żona, to rozumiem. Ale ...rodzina? Czy dzieci też są BYŁE?
        • aga-aga3 Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 09:27
          Może nie do konca fortunnie do zabrzmiało , ale chodziło o finanse byłej i
          obecnej rodzinysmile Wiem że dzieci nie sa byłe.Ale jednak jeśli chodzi o finanse
          rodzinne to nie mozna powiedziec, że nic się nie zmieniło. przepraszm jak
          zostało to źle zrozumiane , mnie chodzi w pytaniu tylko o stronę finansową tego
          problemu.
          • mikawi Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 09:31
            jak radzi jula - po ślubie intercyza i to co ty kupisz powinno mieć rachunek na
            ciebie.
    • anastazjapotocka Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 12:02
      W Waszym przypadku najlepsza jest intercyza oraz ROZDZIELNOŚĆ majątkowa.
      Rozdzielność majatkowa skutecznie osłoni Ciebie przed roszczeniami finansowymi
      ex (w innym przypadku po ślubie Twoje zarobki zostałyby doliczone do zarobków
      męża i ex spokojnie mogłaby wystąpić co pół roku o podwyższenie alimentów).
      Także w przypaqdku, gdybyś nie podejmowała w ogóle pracy, sąd oceniłby, ile
      mogłabyś zarabiać i też podniósby wysokość alimentów. Innego rozwiązania po
      prostu nie ma.
      • zizu58 Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 15:15
        No własnie czy rozdzielność na pewno wystarczy?
        Słyszałam, że dla niektórych sędziów to nie ma znaczenia, podobno liczy się to,
        że mieszka się razem i prowadzi tzw. "wspólne gospodarstwo" i już można się
        dobrać do pensji drugiej połówki.

        Anastazjo wiesz coś może więcej w tym temacie?
        • mikawi Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 15:22
          może uściślijmy pewne sprawy - sąd może wziąć pod uwagę zarobki drugiej żony
          faceta, kierując się rozumowaniem, że prowadzą wspólne gospodarstwo i np.
          bardzo dobrze zarabiająca żona może w większym stopniu partycypować w kosztach
          utrzymania rodziny, w związku z tym facet może płacić wyższe alimenty.
          Kontrowersyjne, ale tak bywa, zalezy od sądu. I w takim przypadku intercyza
          MOŻE nie chronić - piszę może, bo, powtórzę, wyrok zależy od sądu - dla jednego
          sędziego interyza nie będzie miała znaczenia, liczyc sie bowiem będzie fakt
          prowadzenia wspólnego gospodarstwa, dla innego będzie istotna.
          Natomiast intercyza CHRONI majątek żony w razie smierci męża i spraw
          spadkowych, wtedy spadkobiercy (żona i wszystkie dzieci zmarłego) dziedziczą
          tylko majątek męża. To co zostało kupione za pieniądze żony i zapisane na jej
          nazwisko nie podlega dziedziczeniu przez dzieci męża z pierwszego małżeństwa
          • aga-aga3 Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 16:30
            A co się dzieje jak jest taka sytuacja:
            przed ślubem np wnosze swój majątek , po ślubie podpisujemy intercyze ale
            przecież wiadomo że to czego się dorobimy razem nie da sie tak łatwo
            wydzielić.Bo co jeśli np kupujemy razem sprzet , meble itd. jak sobie poradzic
            z tymi zakupami? Bo jesli po męzu dziedziczyc bedą tylko dzieci przy
            rozdzielności majątkowej to jak bedzie rozliczane to co poprostu kupuje się
            na codzien? czy mozliwe jest że dojdzie do takiej paranoi , że jak dzieci nie
            bee jeszcze dorosłe to o każdy kubek będę sie z jego ex procesowała?? wiem że
            dla niektórych osób myslenie takie to czysty materializm i wiele osób krytykuje
            jak ktos tak trzexwo wszystko ocenia , ale życie nauczyło mnie że niestety jak
            przychodzi co do czego to jak nie ma jasnych zasad to naprawde mozna się
            przejechać.

            Ps: odnośnie poruszonego tutaj tematu, że sedziowe maja prawo liczyc dochody
            męza wspólnie z żona i od tej kwoty ustalac alimenty. To myśle że przy
            rozdzielności majatkowej to moga tylko poboznie sobie zyczyc , że tak się
            stanie. Wiecie zawsze można się odwołac i z tego co wiem to bardzo często
            sedziny (zwłaszcza kobiety) sądza na korzyśc matek chociaż to nie do końca jest
            tak zgodne z prawem , a potem przy odwołaniach okazuje się że trzeba zmieniac
            wyroki.Poprostu trzeba walczyc do konca i się nie poddawać. I niech sobie myślą
            ludzie co chca , ale to ojciec jest odpowiedzialny za dzieci a jego ewentualna
            przyszła żona nie musi byc finansowo obciążana. Tylko bólem jest to , że mało
            osób potrafi poruszać się po zawiłym gąszczu sądów i niestety czasami jest to
            bezczelnie wykorzystywane a zasądzane. Wyroki są to poprostu subiektywne oceny
            sędziów , którzy jakby nie patrząc, podchodzą często lekceważąco do tego co
            robią i zwykle to facet jest tym drań( dla kobiet, które w sądach rodzinnych
            zdecydowanie przeważaja).Spotkałam się z sytuacją( na szczęscie nie mnie
            dotyczyła), że sędzina na sali zaczeła bronić matki tak zaciekle , że ją aż
            adwokat musiał stopować. Jak się później( informacje od adwokata)okazało , było
            głośno o tym że mąz ją zostawił (chyba dla młodszej) i sprawy które sądziła w
            ostatnim okresie zawsze były na korzyśc matek i dzieci bez względu na to co się
            działo.I nikt nic nie mógł zrobic .A dlaczego? Bo ludzie uważaja że sąd to
            niewiadomo co i się boją wlaczyć o swoje prawa.Nikt nie chce nikomu zabierać
            tego co musi nalezy( chodzi o dzieci) ale tez nie mozna pozwolic żeby nas
            się "wożono".Jesteśmy w takiej sytuacji a nie innej.Mamy facetów z
            przeszłościa.Musimy wiele rzeczy zaakceptowac i tolerowac, ale nie musimy być
            wykorzystywane.
            • mikawi Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 16:36
              ja bym rozwiązała to tak: na rzeczy domowego użytku brałabym rachunki na
              siebie, żeby mieć czarno na białym i żeby potem nie doszło do sytuacji że
              dzieci będą domagać się spłaty gównianych mebli czy telewizora.
              Natomiast może warto pomyśleć o takim rozwiązaniu, żeby zabezpieczyc także
              dzieci - lokata, fundusz plus spisanie testamentu?
    • beatea Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 16:40
      najprostsza rada, to zmień sobie faceta , na takiego bez zobowiązań i który
      zarabia więcej niz ty.
      • aga-aga3 Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 03.07.06, 17:23
        to nie jest właśnie takie proste.Złośliwie zawsze mozna powiedziec tak jak ty
        mówisz.I powiem szczerze, że nie lubie Pań które w ten sposób kwituja
        problem.sama na szczęscie go nie masz i nie zycze zebys miała. I nie dawaj tak"
        mądrych " rad jak nie wiesz o czym mowa
    • beatea Dlaczego tyle tu podpuch? 03.07.06, 16:52
      aga raz pisze "on miał zonę i ma dziecko"
      kilka linijek dalej " "dzieci dostają regularnie zasadzone alimenty"; "często
      widuje się z dziećmi"
      • aga-aga3 Re: Dlaczego tyle tu podpuch? 03.07.06, 17:20
        nie podpuszczam.jest jedno dziecko .tylko chyba naczytałam się forum i
        zaczynam generalizowac i pisac ogólnie.Ostatnio jestem zdenerwowana i chyba
        zaczynam za bardzo pouczać i pisac ogólnie stąd pewnie biorą mi sie te
        dzieci.Sama je rozmnazac zaczełamsad przepraszam Poprostu chodzi mi o problem.
        • beatea Re: Dlaczego tyle tu podpuch? 03.07.06, 17:27
          raczej ci się panowie pomylili.
          • aga-aga3 Re: Dlaczego tyle tu podpuch? 03.07.06, 17:35
            nie panowie .I przepraszam bo doczytałam że macochą jesteś. Tylko tyle jadu i
            goryczy z twoich wypowiedzi na forach płynie , że prawdopodobnie masz jeszcze
            większe problemy niz ja kiedykolwiek będę miała.Albo może taką cudowną macochą
            jest że to ci daje prawo do bycia złośliwym i czepiania się innych ? teksty i
            wyśmiewanie tego typu które ty stosujesz każą mi tylko współczuć jednak
            tobie.Myśl sobie co chcesz , nie interesują mnie złośliwości .jak nie masz
            problemów to poprostu nie komentuj i nie sieć w necie tylko zajmij sie swoją
            idealną rodzinką.
            • aga-aga3 Re: Dlaczego tyle tu podpuch? 03.07.06, 17:36
              przepraszam za blędy- pewnie ich tez bys się czepiła ehhh
            • beatea Re: Dlaczego tyle tu podpuch? 03.07.06, 18:10
              moj boszeee, podobne 4 lata jest z facetem, a myli jej się 1 dziecko z dziećmi
              i dopiero teraz martwi się o swoją forsę, a przez 4 lata nie miała tego problemu
              • aga-aga3 Re: Dlaczego tyle tu podpuch? 03.07.06, 18:12
                nie bedę komentowała tego co piszesz a kysz zajmij sie bezproblemowa
                rodzinką.Pozdrowienia dla twoich ukochanych pasierbówsmile
                • natasza39 Aga wrzuć na luz:) 03.07.06, 18:52
                  Z niejakiej betei jest taka "macocha" jak ze mnie księżna Monaco!
                  Ona to niejaka bet66 (poszukaj w archiwum).
                  To jest biedna stara i zgorzkniała baba, która lubi sobie tu i ówdzie
                  ulżyc "cierpieniom" i wchodzi na najprzerózniejsze fora, zeby zaczepiać.
                  Taki internetowy typ ratlerka-podgryzacza.
                  • aga-aga3 Re: Aga wrzuć na luz:) 03.07.06, 19:13
                    widzę , że beatea ma jakiś problem.I mogę zrozumieć,że ktoś tutaj się żali i
                    pisze co go boli i szuka pomocy,bo naprawdę czasami jest cięzko, jesteśmy tylko
                    ludźmi.Ale ataku na inne osoby tylko żeby sie wyrzyć nie rozumiem.
                    • reksia Re: Aga wrzuć na luz:) 11.09.06, 18:28
                      ja nadal twierdzę ze beatea jest mężczyznąsmile)))(lol)
                  • aga-aga3 Re: Aga wrzuć na luz:) 03.07.06, 19:39
                    Dziękuję natasza za informacje o tej Pani, właśnie przejrzałam sobie forum i
                    rzeczywiście to" ciekawa osoba".
                    • dominika303 to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 14.07.06, 20:19
                      Sąd może uwzględnić zarobki drugiej żony i podyższyć alimenty na dziecko/ci z
                      pierwszego małżeństwa czy nie?????
                      No bo tak na logike to głupota, bo macocha nie ma żadnych praw i obowiązków z
                      urzędu do pasierbów ! A mimo to ma partycypować w ich utrzymaniu??
                      I jak to jest z tą intercyczą ? zabezpiecza przed nadmiernym apetytem ex na
                      pieniądze drugiej żony jej exa czy nie??
                      Czy ktoś się w tym orientuje???

                      Bo my za kilka miesięcy planujemy ślub i wolałabym uniknąć niespodzianki ,
                      gdzieś tak za rok, w postaci dofinansowywania pasierbicy, której nawet no oczy
                      nie zobaczę??

                      Za kazdą informację z góry dziękuję!


                      I pomysleć, że jeszcze rok temu jak czytałam o macochach, które przepisywały
                      firmy mężów na siebie nie wiedziałam po co one to robią - jakże człowiek może
                      dużo dowiedzieć się z tego forum smile
                      Pozdrawiam
                      I przepraszam, że ciągle jest mnie pełno , po prostu znalazłam to forum nie
                      dawno i powiem wam, że nawet lepiej się poczułam, bo myślałam , że jestem jakaś
                      zabardzo przestraszona przyszłością z dzieciatym rozwodnikiemsmile
                      • anastazjapotocka Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 15.07.06, 12:15
                        Cześć, Dominiko. Sąd ma prawo i obowiązek brać pod uwagę zarobki nowej żony
                        przy zasądzaniu alimentów. Sąd nawt weźmie pod uwagę wiek, stan zdrowia, stan
                        majątkowy oraz wykształcenie nowej żony przy wyroku. Liczyć się tu będą także
                        ewentualne zarobki, które mogłaby osiągać nowa żona gdyby pracowała (jeśli nowa
                        nie pracuje, a na przykład żyje z najmu 3 mieszkań). Sąd weźmie pod uwagę
                        warunki, w jakich żyje ojciec. Zgodnie z polskimm prawem sąd ma obowiązek
                        zasądzić alimenty pozwalające żyć dzieciom z poprzednich związków na poziomie
                        zbliżonym do poziomu obecnego życia ojca 9to działa w obie strony).
                        I na przykład. Masz rozdzielność majątkową, Twój mąż nie posiada nic. Mieszka w
                        Twoim domu, jeździ Twoim autem. Kupujesz mu drogą garderobę itd. Oficjalnie
                        Twój mąż nie pracuje, albo ma kiepsko płatną pracę (to lepiej). Sąd weźmie
                        wówczas pod uwagę warunki w jakich żyje ojciec i zasądzi podwyższenie alimentów.
                        Lepiej zrobić intercyzę oraz rozdzielność majątkową.
                        Będziesz mogła wtedy powiedzieć w sądzie, że wystawisz mężowi w każdej chwili
                        walizki za drzwi, jak Ciebie czymś zdenerwuje (na przykład pasierbami). Jeśli
                        będziesz dość przekonywująca, sąd może potaktować Twojego męża dużo łagodniej
                        (tochę jak ofiarę losu). Także będziesz mogła odmówić podania do wiadomości
                        exsiary wysokości Twoich dochodów (sąd na pewno zażąda od Ciebie zaświadczeń,
                        pitów. Sądowi odmówić nie możesz, ale wówczas masz prawo zastrzec, że w żadnym
                        razie te wiadomości nie są dla exsiary).
                        Przykro mi, ale nie ma innego sposobu na pazerne exsiary.
                        • jowita771 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 15.07.06, 12:32
                          swoją drogą to bez sensu, niesprawiedliwe jest, jak ojciec próbuje ukrywać
                          dochody, żeby nie płacic na własne dzieci, ale zaglądanie do portfela neksi tez
                          mi sie nie podoba. dajmy na to możliwości zarobkowe mojego chłopa to 3000,a ja
                          zarabiam 10000, to z jakiej racji sąd ma brać pod uwagę moje dochody?
                          • anastazjapotocka Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 15.07.06, 13:15
                            Z jakiej racji sąd bierze pod uwagę takie rzeczy - nie wiem. Nie jestem
                            ustawodawcą. Natomiast, że weźmie - to jest pewne.
                            • dominika303 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 15.07.06, 16:24
                              Dziękuję anastazjo smile
                              Niestety nie pocieszyłaś mnie .
                              Mam nadzieję, że ex mojego nie posunie się do tego smile
                              Chociaż z drugiej strony jej pazerność nie zna granic! O czym zdążłyłam się już
                              nie raz przekonać. Po rozwodzie nie chciała oddać mojemu opon zimowych do
                              samochodu, bo to miało być dla dziecka- chyba juz nic dodawać nie muszę.
                              Ale po tym co już przez nią przeszłam wszystkiego mogę się spodziewać.
                              W ciągu 3 lat, mieliśmy na głowie 6 różnych pań kuratorów- pytanie tylko po co,
                              skoro NM widuje młodą 3 razy do roku, pod opieką i w domu byłych teściów??
                              Pozdrawiam.



                              • anastazjapotocka Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 15.07.06, 18:51
                                Dominiko, skoro masz takie problemy z exsiarą, to może praktycznie byłoby męża
                                przenieść do KRUS? Krótko mówiąc zrobić z niego rolnika na hektarze
                                przeliczeniowym. To wredny manewr, ale jedyny skuteczny... Niestety, innych nie
                                ma. Przemysl to.
                                Ale się teraz na mnie rzucą dziewczyny z "Samodzielnych".
                        • e_r_i_n Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 15.07.06, 18:16
                          anastazjapotocka napisała:

                          > Zgodnie z polskimm prawem sąd ma obowiązek zasądzić alimenty pozwalające żyć
                          > dzieciom z poprzednich związków na poziomie zbliżonym do poziomu obecnego
                          > życia ojca 9to działa w obie strony).

                          No nie do konca. ma zapewinc warunki takie, jakie wynikaja z mozliwosci
                          RODZICÓW. Jesli ojciec zyje na wysokim poziomie, bo zapewnia mu to nowa zona, to
                          dzieci wcale nie musza dostac bardzo wysokich alimentow. Na szczescie.
                          Natomiast jak najbardziej sad moze brac pod uwage zarobki next. Nie finansuje
                          ona bezposrednio dzieci swojego meza, ale na nia moze spasc glowny ciezar
                          utrzymania rodziny po to, zeby facet mogl placic wieksze alimenty. i wtedy wcale
                          nie liczy sie bezposrednia opieka sprawowana przez next nad wspolnym dzieckiem
                          itd, itp. Pelna 'sprawiedliwosc'.
                        • aga-aga3 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 16.07.06, 17:42
                          Co mi może zrobić sąd jak odmówię podania swoich dochodów( przy rozdzielności
                          majątkowej)?
                          • lisek78 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 16.07.06, 18:39
                            Mam ten sam problem: za 3 tyg.ślub,ex mojego ciągle chce więcej i więcej,a mnie
                            nie uśmiecha się finansować jej życia.Na pewno przed ślubem podpiszemy
                            intercyzę,ale nie wiem w jakim stopniu to nam pomoże,czy mogę nie mówić sądowi
                            ile zarabiam,czy będą się liczyły tylko dochody mojego męza przy kolejnym
                            podwyższaniu alimentów???itd,Nie wiem co robić i jak ten kłopot rozwiązać
                            najlepiej.pomóżcie
                            • majka1970 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 08:08
                              Jeżeli odmówisz podania swoich zarobków, Sad moze sam( troche dłuzej to potrwa)
                              na drodze oficjalnej ustalić, kto jest twoim pracodawca i zwrócic sie o
                              ujawnienie twoich dochodów.Intercyza chroni twój majątek przed zajęciem
                              komorniczym i tyle. Twoje dochody bedą zawsze uwzględniane przy określaniu
                              stopy życiowej twojego meżą w sprawie alimentacyjnej. Tak stanowi prawo i sąd z
                              niego korzysta.
                              • jowita771 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 08:29
                                może jakoś spróbować udowodnić, że prowadzimy osobne gospodarstwo domowe,
                                osobne półki w lodówce, rachunki dzielone na pół, alimenty na dzieci z obecnego
                                związku. a w najgorszym wypadku złożenie pozwu rozwodowego, przecież nikt nam
                                nie zabroni pogodzić się zanim nas rozwiodąsmile
                                • chalsia Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 09:25
                                  > może jakoś spróbować udowodnić, że prowadzimy osobne gospodarstwo domowe,
                                  > osobne półki w lodówce, rachunki dzielone na pół, alimenty na dzieci z
                                  obecnego
                                  >
                                  > związku. a w najgorszym wypadku złożenie pozwu rozwodowego, przecież nikt nam
                                  > nie zabroni pogodzić się zanim nas rozwiodąsmile

                                  No i co jeszcze? Nie ma to jak kombinowac jak koń pod górkę.
                                  He he ciekawa jestem jak to zrobisz???? Ponadto sąd ma prawo dowolnie oceniać
                                  dowody i takich, które uznaje za naciągane (jak by na pewno było w takim
                                  przypadku) nie brać pod uwagę.
                                  Chalsia
                                  • jowita771 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 10:51
                                    chalsia, ja nie chcę okradać nikogo z należnych mu pieniędzy. mówię o sytuacji,
                                    gdy wysokość alimentów wynosiłaby np 80% zarobków (możliwości) faceta, a jest
                                    jeszcze drugie dziecko, no i ten facet, którego obecna żona też nie musi chcieć
                                    utrzymywać w całości. wydaje mi sie nie fair, żeby prawie cała wypłata tego
                                    pana szła na pierwsze dziecko, bo w ten sposób faktycznie to macocha płaci
                                    alimenty, a to nie jej dziecko w końcu. no bo chyba nie ma obowiązku, żeby
                                    przyrodnie rodzeństwo żyło na takim samym poziomie, jeśli matka jednego zarabia
                                    1200 a drugiego 10000,a ojciec 3000.
                              • aga-aga3 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 08:36
                                ok ale jak pracodawca nie ujawni, bo go poproszę.Sąd nie może zmusić do
                                ujawinienia dochodów.Podejrzewam , że sąd robi sobie zwykle co chce i wszyscy
                                grzecznie ujawniaja, ale jakby sie postawić albo nawet wnieśc sprawe przeciwko
                                tej decyzji to już niekoniecznie wszystkie informacje może dostac.Myślę że z
                                sadami jest właśnie tak że wszyscy uważaja , że sąd ma prawo i juz i
                                grzecznie się podporządkowują.Ja niejednokrotnie miałam doczynienia z bzdurnymy
                                decyzjami sędzin i często okazywało się , że robią cos według tego jak sobie
                                tam myśla albo jak inni robia , a okazuje się że to nie ma pokrycia w
                                prawie.Jeżeli ktoś zna zapis który nakazuje ujawnianie dochodów nowej żony przy
                                sprawach alimentacyjnych jej męże i jego byłej to proszę mi powiedziec gdzie to
                                jest napisane.Bo jak nigdzie to są sobie może tylko poboznie życzyć że im
                                cokolwiek i kiedykolwiek przedstawię.
                                • e_r_i_n Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 08:41
                                  Sad moze zmusic do ujawnienia dochodow. Moze pewnie nalozyc grzywne za
                                  niedostosowanie sie do żadan. Moze spokojnie poprosic US o PIT, ZUS o wyciąg ze
                                  skladek itd, itp. Jesli sad uzna, ze to istotne dla sprawy - to moze bardzo
                                  duzo.
                                  Dobrym pomyslem jest wystapienie o alimenty na wspolne dziecko - dzieki temu
                                  jest szansa, ze ojciec bedzie w stanie je wspolfinansowac.
                                  • aga-aga3 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 08:51
                                    Wiem że sąd może ale czy ma prawo? Znasz jakiś zapis na to? Bo to że może sobie
                                    coś robić nie znaczy że ma do tego prawo.Sądy często naginają je niestety.A
                                    jeśli nie ma nigdzie zapisanego, że może to mozna sie wykłócać o swoje.I wiem
                                    że sąd może prosić o pity itd ale nie sądze żeby zawsze mógł.Przecież przy
                                    rozdzielności majątkowej z jakiej racji ja mam być stroną w sporze?
                                    • e_r_i_n Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 08:52
                                      Sąd moze zazadac WSZYSTKICH dowodow, ktore moga miec wplyw na sprawe. I tyle.
                                      • anastazjapotocka Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 09:40
                                        Niestety, to prawda. Sąd może zażądać jakich chce dokumentów i musicie je
                                        dostarczyć. Należy tylko chronić te dane przed exsiarą. Powtarzam, rozdzielność
                                        majątkowa jest tu bardzo pomocna, na zasadzie: nie dokładam ani grosza do męża,
                                        cały swój dochód przeznaczam na siebie i swoje dzieci. Ale to też nie tak do
                                        końca. Można cały czas żądać od exsiary, żeby pdjęła pracę zarobkową, jeśli nie
                                        pracuje, co przy małych dzieciach jest zapewne problemem. Jeśli exsiara
                                        pracuje, też możecie żądać jej pitów, wyciągów z ZUS, nie zgadzać się na
                                        wysokość alimentów, odwoływać od wyroków. Ale to ma sens tylko przy wysokich
                                        alimetach. Przy niskich radzę zdecydowanie zrezygnować z walki.
                                        • aga-aga3 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 10:48
                                          Na szczęście dziecko duże i do szkoły chodzi, eksia może pracowac i narazie
                                          pracuje.Nie wkurza mnie może nawet to ze trzeba alimenty płacić które nie sa
                                          małe, ale to że ona zawsze pozew o podwyżeszenie alimentów wnosi , kiedy u nas
                                          się polepsza, albo dowiaduje sie że cos sobie kuplilismy droższego.Przepytuje
                                          dziecko.Jakoś jak nie dopływają informacje od nas do niej to i na dziecko
                                          starcza i na wszystko.
                                          • mangolda Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 11:45
                                            ona zawsze pozew o podwyżeszenie alimentów wnosi , kiedy u nas
                                            > się polepsza, albo dowiaduje sie że cos sobie kuplilismy droższego.Przepytuje
                                            > dziecko.Jakoś jak nie dopływają informacje od nas do niej to i na dziecko
                                            > starcza i na wszystko.

                                            po co wpuszczacie jej dzieciaka do swojego domu?
                                            ostatecznie, twój M. może się raz na jakiś czas spotkać z dzieckiem exi w
                                            McDonaldzie albo w parku.
                                            • aga-aga3 Re: to jak to w końcu z tymi alimentami jest? 17.07.06, 11:49
                                              żeby to było takie proste to juz dawno by tak było.Ale ( nie rozwlekając się
                                              nad szczególami) w mojej sytuacji tak sie nie da
                                    • chalsia kpc 17.07.06, 09:38
                                      Art. 248 § 1. Każdy obowiązany jest przedstawić na zarządzenie sądu w
                                      oznaczonym terminie i miejscu dokument znajdujący się w jego posiadaniu i
                                      stanowiący dowód faktu istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy, chyba że dokument
                                      zawiera tajemnicę państwową.
                                      § 2. Od powyższego obowiązku może uchylić się ten, kto co do okoliczności
                                      objętych treścią dokumentu mógłby jako świadek odmówić zeznania albo kto
                                      posiada dokument w imieniu osoby trzeciej, która mogłaby z takich samych
                                      przyczyn sprzeciwić się przedstawieniu dokumentu. Jednakże i wówczas nie można
                                      odmówić przedstawienia dokumentu, gdy jego posiadacz lub osoba trzecia
                                      obowiązani są do tego względem chociażby jednej ze stron albo gdy dokument
                                      wystawiony jest w interesie strony, która żąda przeprowadzenia dowodu. Strona
                                      nie może ponadto odmówić przedstawienia dokumentu, jeżeli szkoda, na którą
                                      byłaby przez to narażona, polega na przegraniu procesu.
                                      Art. 251. Za nieuzasadnioną odmowę przedstawienia dokumentu przez osobę trzecią
                                      sąd, po wysłuchaniu jej oraz stron co do zasadności odmowy, skaże osobę trzecią
                                      na grzywnę. Osoba trzecia ma prawo żądać zwrotu wydatków połączonych z
                                      przedstawieniem dokumentu
                                      § 3. Sąd może zastosować do osoby trzeciej, która nie wykonała zarządzeń sądu
                                      wydanych w myśl paragrafów poprzedzających, takie same środki przymusowe, jak
                                      wobec świadków.
                                      § 4. Osoba trzecia może na równi ze świadkiem żądać zwrotu wydatków koniecznych
                                      związanych ze stawiennictwem do sądu, a ponadto wynagrodzenia za utratę zarobku.
                                      • aga-aga3 Re: kpc 17.07.06, 10:41
                                        No skoro prawo daje sądom wciaganie wszystkich we wszystko to konsekwencje tego
                                        poniesie esia.Zawczasu tak zorganizuje sprawe , że nie będzie miała z czego
                                        sdzina podnośic alimentów a wprost przeciwnie.

                                        Ps: i tak nie dam tych dokumentów bez walkismile dalej uważam że to nie ja jestem
                                        stroną i napewno nie bedę utrzymywała niezaradnej byłej, a jak zacznie fikać to
                                        niestety nie wyjdzie jej to na zdrowie.Bo ja juz mam taki charakter że jak ktos
                                        chce mi zabrac co moje to potem tego żałuje i to cięzko
                                        Ps 2: dla tych co będą oburzone tym wpisem: darujcie sobie komentarze
                                        oburzenia:_)
                                        • e_r_i_n Re: kpc 17.07.06, 10:45
                                          aga-aga3 napisała:

                                          > Ps: i tak nie dam tych dokumentów bez walkismile dalej uważam że to nie ja
                                          > jestem stroną i napewno nie bedę utrzymywała niezaradnej byłej, a jak zacznie
                                          > fikać to niestety nie wyjdzie jej to na zdrowie.Bo ja juz mam taki charakter
                                          > że jak ktos chce mi zabrac co moje to potem tego żałuje i to cięzko

                                          Rozumiem te odczucia, wierz mi. Szczegolnie, gdy do Twoich wypracowanych
                                          pieniedzy (posrednio) chce sie dobrac osoba, ktora 'ekonomicznej potrzeby pracy
                                          nie ma'. Niestety jednak zwiazek z rozwodnikiem takie ma konsekwencje, ze w
                                          pewne jego sprawy jestesmy uwiklane. I oczywiscie nikt nie bedzie Ci kazal
                                          placic na dzieci Twojego faceta, ale jak zarabiasz, to moze bedziesz zmuszona
                                          meza i dziecko w 100 % utrzymywac, bo pensja faeta pojdzie na alimenty.
                                      • anastazjapotocka Re: kpc 17.07.06, 10:51
                                        Jest dokładnie tak, jak napisała Chalsia. Można tylko złożyć wniosek do sądu na
                                        piśmie, że powyższe dokumenty NIE SĄ DO WIADOMOŚCI ex. Cżęsto zdarzało się tak,
                                        że ex swobodnie korzystała z ksera poufnych dokumentów dotyczących nowej żony
                                        lub konkubiny. Znam przypadki, kiedy ex składała wizytę w banku, gdzie nowa
                                        partnerka brała kredyt, kiedy ex odwiedzała szefa firmy nowej partnerki,
                                        nawiedzała Urząd Skarbowy. Za każdym razem oznaczoło to kłopoty, wstyd i
                                        konieczność tłumaczenia się z wyssanych z palca oskarżeń ex.
                                        Najbezpieczniej w takim przypadku (wrednej i zaciekłej ex), jest mieć
                                        rozdzielność majątkową lub być konkubiną. Sąd może żądać od konkubiny różnych
                                        dokumentów, ale konkubina nie jest obowiązana ich dostarczyć, zanim sąd nie
                                        udowodni, że się tą konkubiną w ogóle jest. Zawsze przed sądem można zeznać, że
                                        nieformalny związek właśnie się rozpadł. Godzinę później można znowu się zejść
                                        i tak w nieskończoność. Sąd jest w takim przypadku bezradny, bo konkubina jest
                                        w świetle polskiego prawa osobą obcą i może mieć najdroższego adwokata i nikomu
                                        nic do tego.
                                        Chyba, że konkubinę utrzynuje zobowiązany do alimentacji, ale w takim przypadku
                                        nie należy się sądzić o wysokość alimentów. Wychodzę z założenia, że jeśli
                                        mężczyzę stać na utrzymywanie konkubiny i jej ewentualnej progenitury, to stać
                                        go na łożenie na własne dzieci z poprzednich związków.
                                        W ogóle uważam, że sądzenie się o alimenty jest moralnie uzasadnione tylko przy
                                        zbyt wysokich alimentach ( za takie uważam alimenty wyższe niż 500 złotych na
                                        dziecko do lat 14 i 600 złotych na dziecko po 14 roku życia. Pełnosprawny 14-
                                        latek nie potrzebuje już stałej opieki matki, w związku z czym matka może i
                                        powinna podjąć pracę zarobkową ), w sytuacji, gdy nowa rodzina nie ma takich
                                        pieniędzy dla siebie w przeliczeniu na członka rodziny.
                                        W żadnym razie też nie uważam, że macocha ma obowiązek dokładać się do
                                        utrzymania dzieci męża z poprzednich związków. Może to robić DOBROWOLNIE, ale
                                        nigdy pod przymusem, a już w żadnym wypadku kosztem SWOJEGO DZIECKA.
                                        Niestey, sądy zasądzają róznie, macochy łatwego życia nie mają (oczywiście
                                        tylko w przypadku podłych ex) i czasem należy tylko przeczekać, bo liczyć na
                                        cud raczej nie warto.
                                        Oczywiście to jest tylko i wyłacznie mój pogląd i nie każdy musi się z nim
                                        zgadzać.
                                        • lisek78 Re: kpc 17.07.06, 11:44
                                          Czyli wnioski są takie:
                                          - intercyza nie chroni przed niczym w zasadzie
                                          - dochody moje i mężą sumują się,kiedy sprawa dotyczy płacenia większych
                                          alimentów,a nie sumuja się kiedy chcemy wziąć razem kredyt (przy rozdzielności
                                          majątkowej)
                                          - przed sądem musimy ujawnić wszystko bez zbędnego gadania
                                          - istnieją tylko poza prawne "sposoby" walki z eksią i jej finansowymi zapędami
                                          Tak jak Aga będę walczyć,bo nie mam zamiaru utrzymywać pośrednio eksi i
                                          dodatkowo jej rodziców,bo u mnie tak to wygląda,niestety.Bo jakie znaczenie ma w
                                          sądzie fakt,że jej rodzice (byli teściowie mojego męża) nie pracują?Zaczynam się
                                          plątać i coraz bardziej obawiać całej tej sytuacji.Dobrze,że nie jestem
                                          odosobnionym przypadkiem...
                                        • mangolda Re: kpc 17.07.06, 11:51
                                          > W ogóle uważam, że sądzenie się o alimenty jest moralnie uzasadnione tylko przy
                                          >
                                          > zbyt wysokich alimentach ( za takie uważam alimenty wyższe niż 500 złotych na
                                          > dziecko do lat 14 i 600 złotych na dziecko po 14 roku życia. Pełnosprawny 14-
                                          > latek nie potrzebuje już stałej opieki matki, w związku z czym matka może i
                                          > powinna podjąć pracę zarobkową ),

                                          moja droga, my placimy na 10-latka 700 zl i 800 na studentke.
                                          50% ponsji mojego męża!
                                          • aga-aga3 Re: kpc 17.07.06, 12:03
                                            na szczęscie studia nie trwają wiecznie.Ciekawe ile mama dokłada jej do
                                            studiowania
                                          • anastazjapotocka Re: kpc 17.07.06, 12:11
                                            To nie płać. Masz 100 możliwości niepłacenia na leniwą studentkę.
                                            • mangolda Re: kpc 17.07.06, 12:29
                                              anastazjapotocka napisała:

                                              > To nie płać. Masz 100 możliwości niepłacenia na leniwą studentkę.

                                              mój M. pracuje na etacie w panstwowym przedsiebiorstwie, wiec nic sie nie da
                                              zakombinowac uncertain
                                              wnosimy pozew o zniesienie alimentów na studnetkę w związku z nowelizacją
                                              kodeksu rodzinnego. pewnie i tak będziemy musieli placic, ale moze chociaz
                                              obniżą.... gdyby chociaż o 300 zl obniżyć, eh......
                                              • zizu58 Re: kpc 17.07.06, 12:36
                                                o jakiej nowelizacji kodeksu rodzinnego mówisz ?
                                                • mangolda Re: kpc 17.07.06, 12:44
                                                  Byl gdzies na forum wątek na ten temat.
                                                  Teraz musowo placi sie alimenty do 18 r.ż, a na doroslego studenta w zależności
                                                  od sytuacji, co suma sumarum zalezy od decyzji sędziego. sąd może w ogóle nie
                                                  przyznac alimentów na studenta i będzie to zgodne z prawem. zobaczymy jak to
                                                  będzie wyglądac w paktyce. sędziny jakie są każdy widzi uncertain
                                                • m-m-m Re: kpc 17.07.06, 12:46
                                                  To znalazłam:



                                                  Alimenty dla dzieci

                                                  Proponowane przepisy starają się rozstrzygnąć wątpliwości, w jakich sytuacjach
                                                  pełnoletnie dziecko powinno dostawać alimenty od rodziców i kiedy można mówić o
                                                  tym, że może się ono samodzielnie utrzymać.

                                                  – Obecnie obowiązek alimentacyjny rodziców nie wygasa w momencie uzyskania
                                                  przez dziecko pełnoletności, a żądanie alimentów przez pełnoletnie dziecko
                                                  budzi wątpliwości, szczególnie wówczas gdy rodzice mają niewielkie dochody.
                                                  Dziecko, które uczy się dalej, lecz ma zajęcia nie we wszystkie dni w tygodniu,
                                                  może dorabiać – mówi sędzia Anna Misztela, przewodnicząca V Wydziału Sądu
                                                  Rejonowego dla Mokotowa w Warszawie.

                                                  Zresztą już obecnie rozpoznając sprawy o alimenty na pełnoletnie dziecko sądy
                                                  takie możliwości biorą pod uwagę. Stąd w projekcie nowelizacji pojawił się
                                                  przepis dający rodzicom możliwość uchylenia się od płacenia alimentów na
                                                  pełnoletnie dziecko, wówczas gdy płacenie połączone jest z nadmiernym dla nich
                                                  uszczerbkiem lub gdy dziecko nie dokłada starań, aby samo mogło się utrzymać


                                              • anastazjapotocka Re: kpc 17.07.06, 13:07
                                                Oczywiście, że się da. Mąż pracuje w przedsiębiorstwie państwowym? I bardzo
                                                dobrze. Przyda mu się jakieś małe leczonko na nadciśnienie (na pewno ma, kup mu
                                                ciśnieniomierz) = zaświadczenie od lekarza rodzinnego. Zapisz męża na basen i
                                                na masaże kręgosłupa = zaświadczenie dla sądu (to już rehabilitacja). Nie chce
                                                mi się pisać drugi raz, ale zobacz post "studia dwustopniowe, a alimenty" - tam
                                                na samym końcu w moim wpisie, po Chalsi chyba, wypisałam paragrafy i argumenty
                                                dla sądu w sprawie studentki.
                                                Jeśli macie sprawę o obniżenie alimentów, to podaj to jako argumenty, ale na
                                                piśmie w formie pisma procesowego + dołącz zaświdczenie o leczniu nadciśnienia
                                                (leki są dość drogie) + ksero skierowania na basen i masaże.
                                                WSZYSTKO może być argumentem za obniżeniem studentce alimentów: wybrała nie ten
                                                kierunek studiów o jaki Wam chodziło, uzyskuje kiepskie wyniki a powinna mieć
                                                świetne co świadczy o jej lenistwie i braku zdolności, nie podejmuje pracy w
                                                czasie wakacji i w weekendy, nie pobiera stypendium, nie wystąpiła o kredyt
                                                studencki. TO WSZYSTKO DLA SĄDU SĄ SZYKANY.
                                                Wiem, bo przećwiczyłam i teraz Mój płaci 110 złotych miesięcznie zamiast 1000.
                                                Mnie się udało, Tobie też się uda. Zachacz exsiarę: jej zarobki -
                                                zaświadczenie, pity za ostanie 2 lata. I wystąp o drastyczne zmniejszenie
                                                alimentów dla nastolatka: facet nie potrzebuje już opieki matki, matka ma
                                                obowiązek podjąć dodatkową lub lepiej płatną pracę, bo PRZECIEŻ TWOJEMU SIĘ
                                                POGORSZYŁO: boli go kręgosłup (będzie z wiekiem coraz gorzej, bolą go stawy, ma
                                                nadciśnienie, ogarnia go mizantropia - a przez to i pracę można stracić. I w
                                                ogóle mąż przeżywa kryzys wartości, bo czuje, że go dzieci z byłych związków
                                                nie kochają i nie szanują tak, jak powinny...
                                                • dominika303 Re: kpc 17.07.06, 16:50
                                                  Szkoda tylko, że trzeba używać takich forteli, aby ugasić pragnienia dzieci z
                                                  poprzednich związków tongue_out
                                                  A gdzie w tym wszytkim uczciwość dziecka do rodzica??
                                                  Żeby rodzic musiał się tak nakombinować, żeby nie został obdarty przez własne
                                                  dziecko - to zakrawa o pomstę do nieba!
                                                  Ale to chyba jest też wynik wychowania bezstresowego i tylko roszczeniowego w
                                                  stosunku do ojca, bo mamusia jest kochana i nie musi dawać na studia dla
                                                  dorosłej latorośli, natomiast ojciec ma psi obowiązek żyły sobie wypruć a dać
                                                  dziecku- to przecież jest nie ludzkie i nie moralne .
                                                  A te istoty nie mają sumienie i godności !!!!!!!!!!!



                                                  • tarzynka Re: kpc 17.07.06, 17:19
                                                    wiecie co, a ja sobie tak pomyślałam, że jak matka wychodzi po raz kolejny za
                                                    mąż za faceta, któremu się lepiej powodzi niż byłemu mężowi, to zazwyczaj status
                                                    materialny dziecka się poprawia, bo raczej nie ma tak, że szynka tylko dla
                                                    wybranych. Sytuacja z zarabiającą lepiej macochą, której dochody wpływają na
                                                    wysokość alimentów i która jest odbierana (przeze mnie też, mea culpa) jako
                                                    niesprawiedliwość jest przecież prawie symetryczna. Są dwie różnice: macocha nie
                                                    ma nic do gadania, a ojczym robi to dobrowolnie, nowej rodzinie ojca znikają z
                                                    budżetu konkretne pieniądze, a w nowej rodzinie matki te pieniądze znikają jakby
                                                    niezauważalnie w ogólnych wydatkach. No i jeszcze teraz mi przyszła do głowy
                                                    różnica, która jednak jest baaaardzo znacząca: nie da się podnieść statusu
                                                    materialnego dziecka alimentami bez podnoszenia statusu matki, czyli eks. Pewnie
                                                    tu jest pies pogrzebany wink. Pozdrawiam.
                                                  • e_r_i_n Re: kpc 17.07.06, 17:29
                                                    tarzynka napisała:

                                                    > wiecie co, a ja sobie tak pomyślałam, że jak matka wychodzi po raz kolejny za
                                                    > mąż za faceta, któremu się lepiej powodzi niż byłemu mężowi, to zazwyczaj
                                                    > status materialny dziecka się poprawia

                                                    Taaa. A niektorzy maja ochote, zeby w tej sytuacji ten wzrost finansowal...
                                                    ojciec. Paranoja, prawda?
                                                  • aga-aga3 Re: kpc 18.07.06, 08:27
                                                    Problem jest ten , że ( nie urażając nikogo ) matka z dziećmi ma mniejsze
                                                    szanse na ułożenie sobie życia niż ojciec.I niestety często to jest przyczyna
                                                    odbijania sobie na byłym i jego nowej rodzinie swoich niepowodzeń.Bo głowe
                                                    daję że gdyby eksie były szczęśliwe to sytuacja wyglądała by inaczej.I fakt
                                                    faktem , że cięzko łózyć na dziecko które ciagle chce czy matke która ciagle
                                                    chce , jednocześnie nie biorąc udziału w jego życiu a wręcz wiedząc że eksia
                                                    buntuje je przeciwko nam.
                                                  • lisek78 Re: szczęśliwa eks 18.07.06, 10:37
                                                    O, gdyby moja eksia była szczęślliwą kobieta,miała poukładane życie
                                                    emocjonalne,bytowe (w sensie mieszkania),miała chłopa z prawdziwego zdarzenia to
                                                    moje życie na pewno byłoby piękniejsze i spokojniejsze.Myślę,że takimi kobietami
                                                    ciągle kieruje zawiść,chęć zemsty za to,że jemu się udało,a jej nadal nie...
                                                    Może kiedyś...
                                                  • aga-aga3 Re: szczęśliwa eks 18.07.06, 10:49
                                                    Też chciałabym żeby sobie ułożyła życie i od nas odczepiła.Tylko boję się tez
                                                    że jak znajdzie chłopa pasożyta i nieroba , to będą dwoje którzy po nas będą
                                                    się wozić.W myśl zasady najłatwiej zarabia sie nie zarabiając
                                                  • lisek78 Re: szczęśliwa eks 18.07.06, 11:12
                                                    W ogóle nie chcę myśleć w ten sposób!Daj jej Boże normalnego faceta,szczęśliwy
                                                    dom ,pracę itd.Nie wytrzymałabym gdyby jej partner/ewentualnie mąż żerował na nas!
                                                    Jestem jednak dość optymistycznie nastawiona do życia.
                                                    pozdrawiam
                                                  • aga-aga3 Re: szczęśliwa eks 18.07.06, 11:29
                                                    ja też starałam się, ale ryzyko jest zwłaszcza że latka leca i eksia coraz
                                                    bardziej zdesperowana będzie,Nie chcę straszyćsmile poprostu ja zawsze wymyśla
                                                    wszystkie możliwe scenariusze które przyjdą mi do głowysmile jak narazie sprawdza
                                                    się w zyciu, mało rzeczy mnie negatywnie zaskakujesmile
                                                  • jowita771 Re: szczęśliwa eks 18.07.06, 11:28
                                                    coś w tym jest, nasza w sumie nas nie nęka specjalnie. Raz spróbowała kontaktu
                                                    ze mną, ale spodziewałam się jakiegoś ruchu z jej strony, bo wiedziałam, że nie
                                                    podoba jej się, że chłop układa sobie życie. pokazałam jej, gdzie jej miejsce,
                                                    próbowała to sobie odbić na moim chłopie, ale też się nie dał.
                                                    kiedys powiedziałam, że ją ten jej facet kopnie w dupę, jak tak dalej pójdzie,
                                                    a mój na to "oby nie, przynajmniej my mamy spokój, a on jak wziął, to niech ją
                                                    teraz trzyma".
    • joans Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 11.09.06, 16:58
      Czy dochody obecnej zony sa brane pod uwage , tylko i wylacznie dochody zony?A
      co z pracujacym mezem bylej zony.My z mezem w calosci utrzymujemy jednego z
      synow meza .Placi na obydwu ale szcegolnie jednemu kupuje maz
      wszystko.Ubrania , komputer ,monitor , aparat ,prawo jazdy,wakacje buty,
      koszule , spodnie ,kurtki ,karate, kurs nurkowania,kursy na wyzsze
      uczelnie /dla 2 synow /,rower gorski, drogie zabawki typu bron pneuatyczna
      itd , itd.Podobno mama nie ma na to kasy. zaznaczam ze oprocz tego placi co
      miesiac 1000 zl na kazde dziecko. Zostawil dom i wszystko co mial z tamtego
      zwiazku. Wyszedl tak jak stal.Nadmieniam ,ze w domu mojego meza , ktory mu
      postawili rodzice obecnie mieszka byla zona ze swoim obecnym mezem. Syn mimo
      ze polowa doma przepisana na niego mieszka wtym samym miescie ale ... w
      akademiku!Zaden synek przez 3 miesiace wakacji nie splamil sie zadna
      praca .Pytani o to mowia ze wola imprezowac...Szlag mnie trafia jak ja mam
      ciagle oszczedzac na wszystkim a oni maja co chca.Ja siedzialam w domu aich
      mamusia z mezem jechala na wczasy. Nie raz scielam sie z mezem o te kwestie
      finansowe /nie alimenty/.Twierdzi ze go nie obchodzi na co dzieci wydaja jego
      pieniadze i to ze mama ich nie placi im alimentow zasadzonych przeciez po
      polowie.Podobno to .jej sprawa To sa ich dzieci a nie moje i mojego meza.Czy
      macie podobne sytuacje?
      • natasza39 Re: była rodzina a obecna rodzina i jej finanse 11.09.06, 19:46
        Ja nie mam takich problemów.
        Na extrasy dla siebie i swojego syna zarabiam sama.
        Na extrasy dla swoich dzieci zarabia mój chłop. Własnych nie mamy i mieć nie
        będziemy.
        Jesli chcemy jechac na wakacje, to ja funduje swojemu dziecku, on swoim
        dzieciom.
        Jak jedziemy razem, to finansujemy po połowie.
        Chyba, ze jemu się coś extra, albo mi cos extra zamarzy to wtedy dopłacamy ten
        nasz wybryk. Kazdy juz z własnej kieszeni.
        Generalnie ja zapewniam wszystko na co mnie stać swojemu dziecku, a on wszystko
        na co go stać swoim dzieciom.
        A że na razie mnie stac na troche więcej bo mam tylko jedynaka, a jego na
        mniej, to juz inna sprawa.
        Gdyby było odwrotnie to co innego.
        W przypadku mniejszych "zasobów" finansowych uwazam, ze powinno byc tak:
        1 Po pierwsze zobowiazania wobec dzieci.
        2. Po drugie zobowiazania wobec nowej rodziny (czynsze, rachunki, jedzenie)
        3. Z tego co zostaje extrasy po równo!
        Nie może być tak, ze pierwsze dzieci maja finansowane wszystsko a drugie nic,
        ale nie może byc tez odwrotnie.

        A to, ze Twój M zostawił wszystko swej pierwszej zonie....
        No cóz głupi był i tyle. Jestem za opcja, że jak juz zrzekac się wszystkiego to
        swoja "połowę" dac dzieciom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja