Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha

07.07.06, 15:16
Czytajac materialistyczne dylematy macoch nasuwają się bardzo smutne
refleksje, ze ludzka małostkowość nie zmieniła się od czasów Andersena.
To wyliczanie kazdej złotówki pasierbom jest zenujące, to kombinowanie, jak
pozbawić lub zmniejszyc kwotę naleznych im pieniędzy.
Te dzieci juz zostału ukarane , nie za swoje winy, zostały pozbawione pełnego
domu rodzinnego i jeszcze trzeba im dokopywać w ten sposob.
Tego typu wątki nie powinny wogóle być dyskutowane.

    • elf28 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:19
      O takie wnioski mogłaś pokusić się tylko Ty. No cóż, jakby to powiedzieli
      nauczyciele duchowi, każdy z nas jeszcze przed urodzeniem wybiera sobie
      rodziców i swoją drogę życiową. W końcu wszystkiego doświadczamy po coś.
    • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:33
      Te dzieci juz zostału ukarane , nie za swoje winy, zostały pozbawione pełnego
      > domu rodzinnego i jeszcze trzeba im dokopywać w ten sposob.


      Pieniędzmi nie kupisz im na powrót pełnego domu. Poza tym to ojciec ma
      obowiązek traktować wszystkie swoje dzieci sprawiedliwie, bo tak jak macocha
      nie interesuje się dobrem dzieci exowej - tak samo exowa nie da złotówki na
      dzieci macochy i tu ojciec MUSI dokonywać sprawiedliwego podziału.
      • konkubinka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:36
        Beateo, to bardzo odkrywcze i oryginalne co napisałas.Długo nad tym myslałaś?
      • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:43
        co to znaczy według ciebie znaczy , ze ojciec musi traktowac wszystkie swoje
        dzieci?
        Czy to znaczy , ze np. na okres wakacji trzeba dzieciom z poprzedniego
        małzenstwa ograniczyć fundusze? To na tym ma polegac to sprawiedliwe
        traktowanie wszystkich dzieci?
        • e_r_i_n Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:44
          beatea napisała:

          > co to znaczy według ciebie znaczy , ze ojciec musi traktowac wszystkie swoje
          > dzieci?

          Pewnie znaczy tyle, ze jedno dziecko nie moze dostawac czegos kosztem drugiego.
          Stad nie trafiaja do mnie argumenty, ze dzieciom z pierwszego zwiazku nalezy
          sie wiecej, bo pokrzywdzone itd.
          • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:46
            e_r_i_n napisała:
            > Pewnie znaczy tyle, ze jedno dziecko nie moze dostawac czegos kosztem
            drugiego.
            > Stad nie trafiaja do mnie argumenty, ze dzieciom z pierwszego zwiazku nalezy
            > sie wiecej, bo pokrzywdzone itd.


            A moze jednak trzeba dawac więcej ,bo sa skrzywdzone, ale zadnej z macoch nie
            stac na taką wielkoduszność.
            • e_r_i_n Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:47
              Uwazasz, ze wiecej kasy zastapi ojca? I to macochy sa materialistkami?
              • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:52
                a co proponujesz?
                mniej kasy i mniej ojca?
                do pracy wysłać , niech się szybko usamodzielni , a nie jakieś fanaberie w
                głowie w postaci studiów.
                A po co naszym kosztem ma się kształcić i rozwijac, po naszym trupie.
                • e_r_i_n Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:56
                  Ja widze, ze Ty tak ze skrajnosci w skrajnosc.
                  Niech sie ksztalci, jesli nie stanie sie tak, ze jak ojciec zaplaci za studia
                  dizecka z pierwszego malzenstwa, to drugie bedzie musialo po gimnazjum zasuwac
                  do pracy. Wlasnie o takim rownym traktowaniu ja pisze.
                  • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:01
                    a dlaczego drugie dziecko ma nie studiowac , tak jak pierwsze?
                    • e_r_i_n Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:05
                      Alez ma studiowac. Ale nie kazdego stac na utrzymanie na studiach kilkorga
                      dzieci, wiec czasami te dzieci, zeby studiowac, musza na to zarobic. Dotyczy to
                      wszystkich dzieci, nie tylko tych z drugich zwiazkow.
                      Jesli ojca stac na oplacenie studiow wszystkich dzieci - ok. Jesli nie, to musi
                      podzielic to, co ma, sprawiedliwie, a to moze oznaczac, ze KAZDE dziecko
                      pojdzie na studia zaoczne i bedzie tylko wspolutrzymywane przez ojca.
                      • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:06
                        do studiów jeszcze dokładaja się matki, sa stypendia, więc o co chodzi?
                        • e_r_i_n Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:16
                          Chyba szkoda mi czasu na tlumaczenie smile
                        • konkubinka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 11:02
                          trzeba dzieci płodzic w wiekszym odstepie czasu tak aby jedno skonczylo studia
                          zanim drugie zacznie...
                          • e_r_i_n Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 11:51
                            Jakie to wszystko proste smile
            • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:48
              macochy nie musi byc stać na wielkoduszność, to ojciec ma robić tak aby
              pogodzić wszystkie racje a jeśli racje nie dają się pogodzić to ojciec ma
              podejmować decyzje, które będą sprawiedliwe względem WSZYSTKICH jego dzieci
              • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:55
                skoro finansowe decyzje nalezeć mają do ojca, to po co macochy zakładaja wątki
                na temat ograniczania kasy pasierbom?
                • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:57
                  Bo mają prawo do swojego zdania na temat i do przedstawienia go ojcu. Ojciec
                  zadecyduje, czy sie z tym zdaniem zgadza, czy nie.
                  • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:03
                    m-m-m napisała:

                    > Bo mają prawo do swojego zdania na temat i do przedstawienia go ojcu. Ojciec
                    > zadecyduje, czy sie z tym zdaniem zgadza, czy nie.


                    to dlaczego większość ,tu twierdzi , ze to problem tylko ojca !!!!
                    Coś się zaplatałas w swych pogladach.
                    • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:13
                      Bo jest TYLKO ojca, tzn. tylko ON podejmuje decyzję co nie oznacza, że nie może
                      przyjąć uwag macochy. Zaznaczam: może je przyjąć, tak jak macocha może je
                      wypowiedzieć do tegoż ojca. A co on sam z tym zrobi to TYLKO JEGO PROBLEM.
                      • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:17
                        skoro to tylko jego problem, to dlaczego macochy się tym zajmują na forum ?
                        • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:17
                          bo dotyczy to ich życia, domowego gospodarstwa?
                          • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:23
                            no przeciez twoje kolezanki wmawiają mi ,ze to problem tylko ojca, a ty piszesz
                            o domowym gospodarstwie?
                            • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:25
                              problemem ojca jest POGODZENIE wszystkich racji, wyciągnięcie WŁASNYCH wniosków
                              z tego co mu mówi druga żona, z tego co mu mówi dziecko, z tego co mu mówi eks
                              żona i PODJĘCIE właściwej decycji.
                              Boszzz, niby jesteś nauczycielką a nie rozumiesz pisanego tekstu
                              • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:30
                                nie jestem nauczycielką , pracuję w TVN w programie Miasto Kobiet i
                                przygotowuję program na temat relacji macocha - pasierb.
                                • zonka77 bet idź do lekarza 07.07.06, 16:38
                                  Naprawdę z tobą źle chyba...
                                • lilith76 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:38
                                  boszszsz
                                  mam nadzieję, że to jakiś żart
                                  jeśli nie, to rozumiem plotki o NIEOBIEKTYWIŹMIE dziennikarskim
                                • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:38
                                  obrazowo ujmując - ojciec płaci alimenty, matka dziecka domaga się pewnego dnia
                                  dodatkowego dołożenia 1000 zł na nowe meble dziecka. Czy macochę będzie to
                                  obchodzić, skoro to nie jej dziecko? Tak, bo oznacza to że wspólny budżet
                                  zostanie uszczuplony o 1000 zł. W rodzinie obowiązuje zasada naczyń
                                  połączonych - ojciec dołozy 1000 zł tam, to tu zabraknie.
                                  I teraz po kolei: Dziecko chce nowych mebli.
                                  Eksia chce dodatkowego 1000zł
                                  Macocha mówi że zaplanowali przeciez w tym miesiącu zakup aparatu
                                  ortodontycznego dla drugiego dziecka (wspólnego)
                                  Każda z tych osób wyraża swoje zdanie i ma do tego prawo.
                                  Zadaniem ojca jest podjąć decyzję - czy stać go na danie 1000zł eks zonie na
                                  meble dziecka, czy też ważniejszy jest aparat drugiego dziecka. ROZUMIESZ
                                  różnicę? Macocha będzie "ciągnąc" w swoją stronę, eks żona w swoją, każdą z
                                  tych kobiet interesować będzie jej dziecko w nie byłej czy obecnej żony faceta
                                  a zadaniem ojca jest znalezienie złotego środka, aby żadne z dzieci nie zostało
                                  pokrzywdzone.

                                  Macocha
                                  • bbbb10 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:45
                                    mnie jak najbardziej interesują pieniądze, szczególnie, że mój M. ma potworne
                                    kłopoty z widywaniem córki. Wg ex ma płacić jak najwięcej i żeby się nie
                                    pokazywał u dziecka....no wybaczcie, ale w takim układzie dostanie jak
                                    najmniej. Gdyby jej brakowało, to nie postępowałaby w ten sposób.
                                • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:39
                                  O jak dobrze, że ja na TV czasu nie mam.
                                  • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:47
                                    program na ten temat ukaze się w nowej ramowce, która wchodzi od września.
                                    Zapraszam do oglądania.
                                    • elf28 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:48
                                      i ciekawe co powiecie na ten temat?
                                    • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:50
                                      Nie, dziekuję. Od dawna nie oglądam żadnego telwizyjnego programu. Szkoda mi na
                                      to czasu. Nawet rozważałam wywalnie z domu telewizora jako mebla służącego li
                                      tylko do odkurzania. Do września wieloletnich przyzwyczajeń nie zmienię.
                                • weronka77 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 20:05
                                  Ale fajniewink)Moja mama też pracuje w TVN(poprzednio TVP Kraków)wink)
                                  Przygotowywała "Dzieciaki z klasą".Pewnie się znacie ponieważ współpracuje
                                  aktualnie z Panią RogalskąwinkJuż Cię lubięwinkJa tłumaczyłam TVN teleturniej dla
                                  Remika Maścianicy(pewnie znasz)'Oko za Oko" ale to jakiś czas temu.JAki ten
                                  świat maływinkZnasz kogoś z "ekipy" na Dąbka w Krakowie? Może z W11 albo
                                  Detektywa?ALbo Panią TAbak-producenta "Gry"? Pewnie nie..;-(FAjnie,pisz
                                  scenariusz byle obiektywnywink)
                                  • weronka77 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 20:14
                                    Żeby wyjasnić kto skąd kogo zna-Pani Rogalska poprzednio pracowała w RMF
                                    podobnie jak większośc TVNu aktualnego, a już na pewno dyrektor programowy
                                    Edward Miszczak.A do RMFu całkiem spora grupka przeszła z Radia Kraków(daaaawno
                                    temu,jeszcze do podstawówki chodziłamwink)Moja mama najpierw w Radiu
                                    Kraków,potem w TV Kraków( RMF ominęławink)-Krakówek mały i solidarnie się
                                    trzymawinkpozdrawiam.
                        • elf28 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:17
                          Widzę, że nie trafia do Ciebie nic a nic.
                        • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:19
                          Wyrażają swoje poglądy i mają do tego prawo.
                • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:57
                  bo to wolny kraj i można sobie pisać i zakładać wątki nawet jeśli się jest
                  macochą smile
            • elf28 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:49
              Wiesz, ja jestem dzieckiem, którego rodzice się rozwiedli. I nigdy przez myśl
              mi nie przeszło, że należy mi się więcej bo pochodzę z takiej rodziny. Ba, od
              początku studiów maiłam poczucie, że moje utrzymanie na studiach to zbyt duże
              obciążenie dla rodziców. Ale widać tak mnie wychowano - nie w poczuciu krzywdy
              ale w poczuciu miłości i godności.
            • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:54
              A moze jednak trzeba dawac więcej ,bo sa skrzywdzone, ale zadnej z macoch nie
              stac na taką wielkoduszność.


              NIE wynagrodzisz pieniędzmi szkód psychicznych.
              Exowe też nie są wielkoduszne wobec dzieci macochy. A dzieci macochy też
              ponoszą koszty psychiczne posiadania rodzeństwa przyrodniego, a nie z obojga
              tych samych rodziców.
              • mangolda Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 09:58
                m-m-m napisała:
                >A dzieci macochy też
                > ponoszą koszty psychiczne posiadania rodzeństwa przyrodniego, a nie z obojga
                > tych samych rodziców.

                100% racji smile
                też uważam, że tamte bachory powinnyśmy izolować od naszych dzieci, aby
                oszczędzić im kosztów psychicznych
        • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:49
          To znaczy tyle, że jeśli ojciec uważa, że studentka w wakacje powinna
          popracować i zarobić na siebie częściowo to panna powinna popracować (albo
          choćby spróbować). Takiego pomysłu ojciec przecież nie zgłosi wobec dziecka
          małego. Sprawiedliwie, czyli stosownie do możliwości dziecka w danym okresie
          rozwoju.
    • mamaika Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:36
      Beateo choć zapewne odbierzesz to bardzo żle ale powiem Ci jedno naprawdę
      bardzo mi Cię szkoda.Swoją frustrację,złość i żal do własnego męża wylewasz
      wiadrami na nas jako te "drugie" .Co ciekawe nie wydajesz się głupią dziewczyną
      mimo tych Twoich idiotycznych postów-wniosków. Mam nadzieję,że sobie poukładasz
      wszystko w życiu i odzyskasz i poczucie własnej wartości i pogodę ducha .
      Naprawdę Ci tego życzę.
      • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:39
        im dłużej czytam beateę tym bardziej dochodze do wniosku, że jeśli kobieta nie
        potrafi sobie poradzić ze zdradą partnera czy męża, w żaden sposób nie powinna
        mu "wybaczać" i oczekiwać żeby został, bo potem kisi się we własnej nienawiści
        i frustracji. Brrr..
        • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:44
          Kisi się, bo tak naprawde mu nie wybaczyła nigdy, a facet jest słabego
          charakteru i nie potrafił powiedzieć jej, że ma całego związku z nią
          ostatecznie dość.
          • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 15:47
            słowo "wybaczyła" celowo w cudzysłowie, bo jak jest naprawdę chyba widać smile
    • joanna.k51 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:52
      a ja się zTobą zgadzam. widziały gały co brały. decydująć się na faceta
      (kobietę) z przychówkiem trzeba liczyć się ze on jest zobowiązany ponosić
      koszty utrzymania dzieci. kochane macoszki postawcie się w roli ex, wyobrażcie
      sobie ze to wy zostajecie ze swoim dzieckiem same i co .....mają się mu już nie
      nalezeć wspólne z ojcem wakacje, kino, dodatkowa kasa na fanaberie? dlaczego?
      bo On ma już następną i kolejne dziecko? decydująć się na bycie macochą od razu
      trzeba zdać sobie sprawę ze poniekąd razem z facetem dostaje się dzieci do
      rodziny i nic nigdy nie będzie odrębne
      • elf28 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:54
        trzeba zdać sobie sprawę ze poniekąd razem z facetem dostaje się dzieci do
        > rodziny i nic nigdy nie będzie odrębne

        I tu się mylisz. Dla macochy w większości wszystko jest odrębne. Dzieci M
        zawsze będą obce.
        • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:56
          Dzieci M
          > zawsze będą obce.


          Tak jak dla exowej obce będą dzieci macochy.
          • elf28 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:58
            Koniec kropka ksiądz konopka. I tak jak macocha powinna wziąć pod uwagę, że ich
            wspólne dzieci nie są na świecie jedyne tak Ex powinna wziąć pod uwagę
            dokładnie to samo.
        • konkubinka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 11:09
          to Ty sie mylisz:
          -moja macocha to moja najlepsza przyjaciolka
          -swojemu synowi wyrzadzilabym wiecej szkod psychicznych gdyby jego ojciec byl
          nadal z nami
          -mojej pasierbicy staram sie dawac tyle samo co wlasnym dzieciom (chciazby na
          wakacje z jej ojcem jade zwykle wtedy gdy ona jest u nas i do kina zabieram
          wszystkie dzieci-to tylko małe przykłady , zebys nie posadzila mnie , ze tylko
          to dla niej robimy)

          takze sa rowniez te dobre macochy

          ps.ostatnio tez bylam w telewizji jako ta dobra macocha i jako szczesliwa
          pasierbica.Juz ktos wyprzedzil "miasto kobiet "
          • konkubinka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 11:11
            dodam jeszcze, ze dziecko mojego partnera nie jest obce tylko jest siostra
            mojej córki.Tak samo nienarodzone dziecko mojej next bedzie siostra mojego
            syna.Koniec kropka ksiądz konopka.
      • m-m-m Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 16:55
        ojciec koszt musi, owszem ponosić, co nie znaczy, że macocha jak tabaka w rogu
        ma byc ciemna i nie wypowiedzieć swojego zdania.
        • konkubinka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 11:14
          m-m-m napisała:

          > ojciec koszt musi, owszem ponosić, co nie znaczy, że macocha jak tabaka w
          rogu
          > ma byc ciemna i nie wypowiedzieć swojego zdania.
          jak rowniez nie znaczy to , ze powinnismy splacac inne zobowiazania eksowej ,
          ktore mało sie mają do wkładu w wychowanie dziecka.Tak jak moje obecne
          zobowiazania nie powinny byc podstawa do podwyzszenia alimentow na mojego syna.
      • luna67 Re: do joanna.k51 07.07.06, 18:15
        joanna.k51 napisala:

        "decydująć się na bycie macochą od razu trzeba zdać sobie sprawę ze poniekąd
        razem z facetem dostaje się dzieci do rodziny i nic nigdy nie będzie odrębne"

        Od razu??? nie rozsmieszaj mniesmile)))))

        Czy wiesz jak powstaje rodzina? po twojej wypowiedzi nie jestem tego pewna. A
        wiec postaram sie tobie wytlumaczycsmile

        Najpierw mezczyzna i kobieta sie zakochuja, potem pojawia sie potomek na
        swiecie. Matka i ojciec przechodza stopniowo rozne etapy i fazy ktore trwaja
        pewien czas; zakochanie, milosc, ciaza, narodziny, czyli maja duzo czasu na
        oswojenie sie z nowa sytuacja.

        Inaczej wyglada sytuacja w patchwork rodzinie. Macocha nie ma mozliwosci
        przechodzic tej fazy, gdyz ona nie istnieje, macocha zostaje z dnia na dzien na
        tzw. gleboka wode zucona, bez zadnych etapow przygotowan, z dnia na dziec nagle
        zostaje "macocha", ona tez potrzebuje czas na akceptacje na oswojenie sie nie
        tylko w kwesti finansowej ale tez emocjonalnej.

        Troche wyobrazni joanno.
        • joanna.k51 Re: do joanna.k51 11.07.06, 15:59
          nie masz racji ta cała historia o miłośći i tak dalej to początek..lecz jeśli
          poznaje się swojego mężczyzne lepiej to jego problemy stają się naszymi
          problemami a jego dzieci "naszymi" dziećmi mamy wybór zawsze albo w to
          wchodzimy albo nie . podobnie zresztą jest i w "pierwszych" małżenstwach jak
          ktoś nie dorasta do dzieci to usuwa albo oddaje do adopcji ma wybór My jako
          macochy kobiety dorosłe mamy wybór czy taki układ nam odpowiada
          • e_r_i_n Re: do joanna.k51 11.07.06, 16:33
            joanna.k51 napisała:

            > jego problemy stają się naszymi problemami a jego dzieci "naszymi" dziećmi

            Bzdura
          • luna67 Re: do joanna.k51 11.07.06, 21:55
            joanna.k51 napisała:
            "nie masz racji ta cała historia o miłośći i tak dalej to początek.

            Jak to jest mozliwe, ze my po tylu latach bycia razem nadal sie kochamy? nie
            sadze zebym byla wyjatkiem. Moze ty, jestes zbulwersowana ze ta milosc byla na
            poczatku a teraz jakos wszystko ulecialo. Moze bralas a w zamian nic nie
            dawalas, milosc trzeba pielegnowac to bedzie trwala do konca zycia.

            "jego problemy stają się naszymi
            > problemami a jego dzieci "naszymi" dziećmi

            Nie, mylicz sie, jego dzieci nigdy nie beda moimi dziecmi i ich nigdy bym nie
            chciala, gdyz mam wspaniala swoja trojkesmile, nie chce ich wychowywac bo od tego
            jest ojciec i matka.

            Masz klapy na oczacz twierdzac: "mamy wybór zawsze albo w to
            > wchodzimy albo nie ", czy nie wiesz o istnieniu zlotego srodka? cos pomiedzy
            twoim "w to albo nie".

            A jak taki uklad odpowiada ojcu dzieci? to co? macocha ma sie pomimo tego
            wycofac wiedzac,ze partner ja taka akceptuje i rozumie?

            Brzydze sie komentowac to twoje zdanie:

            "podobnie zresztą jest i w "pierwszych" małżenstwach jak ktoś nie dorasta do
            dzieci to usuwa albo oddaje do adopcji",

            napisze tylko, ze takie w.o. postepowanie nalezy zaliczac do pospolstwa,
            niskiego marginesu spolecznego, odchodzacego od norm normalnie funkcjonujacej
            rodziniy. To porownanie nie bylo na miejscu. Przeczytaj jeszcze raz wszystko od
            poczatku, moze dopiero zrozumiesz o co tu chodzisad((((

            Zegnam
      • e_r_i_n Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 18:21
        joanna.k51 napisała:

        > a ja się zTobą zgadzam. widziały gały co brały. decydująć się na faceta
        > (kobietę) z przychówkiem trzeba liczyć się ze on jest zobowiązany ponosić
        > koszty utrzymania dzieci.

        Oczywiscie. Ale jak juz wielokrotnie powiedziano w tego typu watkach czym innym
        jest swiadomosc zobowiazan faceta, czym innym bezkrytyczne przyjmowanie
        wszystkich 'propozycji' eks zon. I watki tutaj nie dotycza tego CZY płacic,
        tylko ILE i w jakich granicach.

        > kochane macoszki postawcie się w roli ex, wyobrażcie sobie ze to wy
        > zostajecie ze swoim dzieckiem same i co .....mają się mu już nie nalezeć
        > wspólne z ojcem wakacje, kino, dodatkowa kasa na fanaberie? dlaczego?
        > bo On ma już następną i kolejne dziecko?

        Rozstajac sie z facetem trzeba sie liczyc z tym, ze pojawi sie kiedys inne
        dziecko w jego zyciu. A to, zeby dzieci mialy to, czego potrzebuja, to sprawa
        RODZICÓW, nie macochy.
        • joanna.k51 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 11.07.06, 16:02
          oczywiście ze rodziców ale macocha musi się liczyć z tym że jej partner już
          jedno dziecko(więcej) ma i swoje fundusze dzieli po równo bo to nie z dzieckiem
          się rozstał a z exią.
          • mikawi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 11.07.06, 16:19
            problem zaczyna się wtedy, gdy eksia lub ktokolwiek uważa, że ich wspólnemu
            dziecku należy sie więcej z racji rozbitej rodziny i ojciec ma wynagradzać
            dziecku spełnianiem każdej zachcianki swoje rozstanie z jego matką
            • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 12.07.06, 03:23
              Hej, Dziewczyny! Nie wiem, jak Wy Sobie radzicie w tym upale, ale ja mam
              czasami nieprzespane noce. Chciałabym, skoro i tak nie spię, jeszcze
              ustosunkować się do stwierdzenia Mikawi, że problem zaczyna się, gdy ktoś
              uważa, że dziecku należy się więcej z racji rozbitej rodziny i ojciec ma
              wynagradzać spełnianiem każdej zachcianki swoje rozstanie z jego matką.
              Myślę, że poruszyła niezwykle istotny problem. Niestety sporo eks tak uważa i
              zaczyna się dramat tak wychowywanego dziecka:
              1. Ono rośnie w poczuciu krzywdy i w przekonaniu, że pieniędzmi, czy prezentami
              ojciec możne i POWINIEN swój brak wynagradzać
              2. U takiego dziecka ten ojciec już jest na pozycji straconej-skoro "płaci" to
              jest winny, więc jak go szanować, skoro skrzywdził?! Często niestety ojcowie
              wchodzą w taką grę, bo szkoda im pociech. Zauważają, że zostały one skrzywdzone
              przez los. Dzieci-samoluby wymuszają, wymagają, bo im się przecież należy!
              Często w takich układach nie lubią przyrodniego rodzeństwa, bo ono ma od ojca
              to, czego ten, w ich przekonaniu, ich pozbawił.
              3. Jak ojciec w grę nie wchodzi, przy takim wychowaniu przez matki, też źle, bo
              obwiniają go o brak miłości, preferowanie dzieci z drugiego związku,
              lekceważenie. Czemu? Bo przecież im się NALEŻY, a on nawet im tego materialnie
              nie wynagradza, chociaż to przynajmniej mógłby zrobić!
              Tak powstaje błędne koło! Tu nie jest istotna prawda. Liczy się nastawienie
              potomka, który wychowany w postawie roszczeniowej, w poczuciu krzywdy, rośnie z
              piętnem osoby nieufnej, skrzywdzonej i porzuconej. Czy można się więc dziwić,
              że taka osoba odrzuca ojca, pragnąc jego miłości jednocześnie mu jej NIE DAJE I
              OD NIEGO NIE BIERZE, bo boi się odrzucenia i ponownego zranienia?! Dochodzi
              nonszalancja, ja ciebie nie chcę, nie potrzebuję. Chciałbym/chciałabym mieć
              ojca, alenie takiego jak TY, bo ty jesteś ,.........! Istna paranoja! A w tym
              wszystkim jeszcze macocha i niechicane rodzeństwo! Cokolwiek ta druga zrobi,
              nie będzie to odebrane dobrze, bo już samym faktem zaistnienia jest na pozycji
              przegranej!
              Wiecie, ja tak czasem obserwuję, jak to już ponad 10 lat eks próbuje dopiec
              mojemu za pomocą dziecka, bo inaczej nie może! Zniszczyła dziewczynę, bo
              nauczyła ją kłamać, kręcić, poniżać, aby tylko sprawiać ból. Wiecie, co tak
              naprawdę zyskała?! Mój, przez to niedopuszczanie do kontaktów, przez "walkę z
              wiatrakami", aby one były, przez te bezpodstawne oskarżenia słyszane z ust
              własnego dziecka, gdy już udało mu się nawiązać jakikolwiek kontakt, traci do
              córki serce. Ostatnio powiedział z żalem: "Ona mi się stała zupełnie obca.
              Wiesz, ja tak naprawdę nie znam tej młodej, obrzucającej mnie oskarżeniami
              dziewczyny! Nigdy się jej nie wyrzeknę, bo to moje dziecko, ale ...... ja już
              nie potrafię jej kochać, bo stała mi się OBCA! Wiem, że to moje dziecko,
              ale.... ja tego nie czuję!" To są szczere słowa dojrzałego, wrażliwego
              człowieka, któremu naprawdę zawsze zależało na dziecku, Nie można więc się
              dziwić dziecku, że mówi do ojca na ty, lub pan, nic do niego nie czuje, ale ma
              świadomość, że coś straciło, czego nie zna.
              Wiecie, jak czytam wypowiedzi NOCKI i innych dziewczyn, które mają dobre układy
              z pasierbami, to przychodzi mi do głowy taka myśl: Te dzieci wygrały, pomimo
              zaistniałej sytuacji, bo miały w tym całym rozstaniu, mądrych dojrzałych
              rodziców!
              Mam nadzieję, że w tej mojej bezsenności Was nie zanudziłam. Ten post napisałam
              myśląc przede wszystkim o osobach w typie "Beatei", o matkach, które, w co nie
              wątpię, kochają swoje dzieci, ale "małpią miłością" i swoim egoizmem i
              bezwzględnością najbardziej je krzywdzą! Mój mąż miał odwagę przyznać się do
              swoich uczuć. Myślę, że większość ojców tak odczuwa,gdy z premedytacją
              pozbawiane jest kontaktów.Trudno naprawdę kochać dziecko na odległość, jak się
              nie ma z nim żadnych relacji, nie zna się jego radości, smutków, nie ma z nim
              dialogu i nie widzi się na bieżąco zmian w nim zachodzących w jego życiu, nie
              uczestniczy w jego postępach i tragediach. Facet po przejściach, gdy zostaje
              sam, przeważnie zakłada drugą rodzinę, bo nie radzi sobie w samotności.
              Zgorzkniala, pełna pretensji i zalu kobieta zwykle układa swoje życie w okół
              potrzeb swojego dziecka i przeważnie się już z nikim na stałe nie wiąże, bo
              albo nie potrafi, albo ..... faceci unikają z nią związku na poważnie. Dziecko
              w takim układzie jest nie tylko pozbawione ojca, ale i pozytywnego wzoru
              faceta. NASIĄKA goryczą, rozżaleniem i obawami swojej matki często bywając
              psychicznie zmuszane do nieustannych wyborów "TY JESTEŚ DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZA
              i będzie jak chcesz!
              • tarzynka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 12.07.06, 12:23
                problem zaczyna się, gdy ktoś
                > uważa, że dziecku należy się więcej z racji rozbitej rodziny i ojciec ma
                > wynagradzać spełnianiem każdej zachcianki swoje rozstanie z jego matką.
                > Myślę, że poruszyła niezwykle istotny problem. Niestety sporo eks tak uważa i
                > zaczyna się dramat tak wychowywanego dziecka:
                Myślę, że to jest trochę problem społeczny. Mamy zakodowane,że dziecku, ktorego
                rodzice nie są ze sobą dzieje się krzywda. Takie jest ogólne przekonanie. I
                pewnie, jest na gorszej pozycji niż dziecko, które nie przeżyło rozstania
                rodziców i żyje w dobrej, kochającej się rodzinie, w której wszyscy są zdrowi i
                problemy dotyczą głupstw. Zgoda. Ale wcale nie musi być na gorszej pozycji niż
                większość rówieśników. Najgorsze co można wg. mnie zrobić w tym wypadku, to
                pozwolić dziecku tak o sobie myśleć, że zostało skrzywdzone, że mu się należy.
                Niczemu dobremu to nie służy. ŻEby nie było, piszę to z widzenia matki
                wychowującej dzieci, których ojciec żyje oddzielnie, nie macochy. Sama mam
                wyrzut sumienia, że tak a nie inaczej potoczyło się życie moim dzieciom. I
                trudno mi wysłać na drzewo takie teksty młodych, że oni są nieszczęśliwi i życie
                jest beznadziejne, bo mamusia i tatuś razem nie mieszkają (ani ich tata, ani ja
                nigdy takich myśli w nich nie zaszczepialiśmy, nie wiem skąd im się one biorą -
                myślę, że z krążących opinii). Ale naprawdę są gorsze nieszczęścia i akurat
                skutki tego można zminimalizować.
      • mangolda Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 10:00
        wyobrażcie
        > sobie ze to wy zostajecie ze swoim dzieckiem same i co .....mają się mu już nie
        >

        nie musze sobie niczego takiego wyobrażać, bo jestem dobrą żoną smile

        a tamte dzieci pretensje mogą mieć co najwyżej do matki, że nie umiala utrzymać
        malżeństwa
    • m-jak-magi Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 17:37
      Beatea, dlaczego a-priori zakladasz ze kazda z wypowiadajacych sie na forum
      macochy kobiet ma obowiazek czuc sie winna za to co stalo sie z dziecmi z
      poprzedniego zwiazku partnera. wiele zwiazkow powstaje juz po rozwodzie i takie
      kobiety nie maja i nie musza miec zadnych moralnych zobowiazan wzgledem tych
      dzieci.
      nie dziwi mnie zatem fakt ze dbaja i pilnuja jedynie swojego zwiazku i dziecka
      jakie w tym zwiazku sie rodzi.
      dlaczego maja dzielic sie swoimi pieniedzmi????
      mam wrazenie ze to mezczyzna ktory swiadomie angazuje sie w nowy zwiazek musi
      byc do tego finaswowo przygotowany. To on i tylko on ma obowiazek finansowo
      zabezpieczyc 2 rodziny i wszytskie dzieci jakie ma. Jesli stac go na to ze bez
      uszczerbku dla obecnej rodziny utrzymuje swoje dzieci na dotychczasowym
      poziomie - to chwala mu za to, ale jesli pojawiaja sie nowe dzieci w zwiazku to
      niestety trzeba pieniadze dzielic. Ani dzieci z rozbitego zwiazku ani dzieci ze
      zwiazku obecnego nie moga byc ani pokrzywdzone ani faworyzowane. Nie wiem czy
      jestes matka i czy potrafisz zrozumiec ze dla kazdej matki jej wlasne dziecko
      jest najwazniejsze. Naturalnym jest zatem fakt ze kazda z kobiet bedzie przede
      wsztkim myslec o zabezpieczeniu finansowym swoich dzieci.
      Niestety to facet musi byc na tyle elastyczny aby sobie z ta cala sytuacja
      radzic.
      Mam wyjatkowa tendencje do stawiania tez na tzw ostrzu noza. dzielenie dzieci
      na lepsze i gorsze ( bo to tak mozna odebrac twoje przeslanie ) jest glupie.
      splycasz temat sugerujac ze pieniadze sa "zaplata" za rozwod ??????
      Co powiesz kiedy to matka dzieci zdradzi i zostawi ich ojca a on po czasie
      zalozy rodzine i urodza mu sie dzieci. Kto de facto te dzieci skrzywdzil -
      ojciec, ktory zostal porzucony czy matka, ktora zdradzila i porzuciala. Czy w
      takiej sytuacji mozna w ogole odstapic od alimentow, bo w koncu biedny facet
      niczemu nie winien ze zostal rogaczem.
      upraszczasz i trywializujesz, nie licuje to ani z poziomem nauczycielki gminnej
      ani dziennikarki z prowincjonalnej stacji telewizyjnej.
      albo jestes wybitna prowokatorka albo ososba bardzo w zyciu skrzywdzona i
      dlatego ziejesz nienawiscia bo wszystko donosisz do swoich doswiadczen.
    • judytak bajki o kopciuszku, 07.07.06, 19:09
      to nie andersen napisał...

      pozdrawiam
      Judyta
    • mamaika Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 19:12
      Beatea a tak z ciekawości zupełnie co rozumiesz przez kwotę należnych im
      pieniędzy ? Całe dochody tatusia + haracz od macochy ?
    • weronka77 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 19:14
      Pewnie to dlatego że jestem chora psychicznie i ze mną gorzej( Bet66 ma
      specjalizację z psychologii klinicznej i zawsze rację ma!!)ale nie rozumiem
      jednej rzeczy,moim zdaniem istotnej.Udzielać rad,pceniać zachowania,przekonywać
      do swoich poglądów,polemizować jak również przedstawiać model postępowania mogą
      osoby doświadczone,które wiedzą o czym piszą bądż rozmawiają.Które poza tak
      zwaną "mądrością życiową" mają umiejętność prowadzenia dyskusji,nie są nachalne
      i nie starają na siłę swoich poglądów forsować no a przede wszystkim nie
      obrażają rozmówców.Ja się mogę wściekać,nie zgadzać i mieć materialistyczne
      podejście do rzeczywistości ale nie oznacza to że neguję i odrzucam każdy inny
      model relacji,życia,zachowania itp.Pełno tutaj kobiet które są
      spokojne,łagodne,zrównoważone i moim zdaniem spełnione.A przede wszystkim
      szczęśliwe-bo to widać po przeczytaniu ich postów,rad.CZłowiek szczęśliwy nie
      pluje jadem i nie "rzuca " się na każdego waląc na oślep.Może warto posłuchać i
      podyskutowac z takimi osobami a nie z Bet? Na próżno szukać w niej
      jakiejkolwiek cechy która nastawia pozytywnie .Nie twierdzę że ja jestem
      idealna-mam 29lat,męża starszego o 9 lat z "przychówkiem" i dwoma
      eksiami.Trochę czasu minie zanim dostosuję się do sytuacji i pewne rzeczy
      sobie "poukładam" bo najwidoczniej 3 lata to trochę za mało-zresztą w wieku
      26lat to raczej nie jest się ekspertem od relacji damsko-męskich a tym bardziej
      macochowo-pasierbowych.UWażam że osoba starsza-jak Bet powinna z racji
      doświadczeń życiowych trochę inaczej formuować swoje stwierdzenia i opinie.No i
      kultury oraz spokoju zdecydowanie więcej również.Może się mylę ale odnoszę
      wrażenie że lubi kiedy komuś cos się nie układa,psuje-wtedy jest pierwsza
      do "grożenia palcem" i potępiania.Zero empatii i chęci pomocy.To jest już tylko
      i wyłącznie smutne ponieważ uczciwie przyznam że do pewnego momentu liczyłam
      się z jej spostrzeżeniami i miałam szacunek.
    • nocula Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 07.07.06, 19:48
      Jednak coś w tym jest, spójrzcie na taką sytuację, moja rodzina, mamy jedno
      dziecko- decyzja świadoma, na wykształcenie większej gromadki nas nie stać. Po
      latach sytuacja finansowa znacznie lepsza- własna działalność, ale ja już w
      wieku nieprokreacyjnym lekko. Mąż przeżywa drugą młodość, nowa rodzina, nowe
      dziecię (hipotetycznie) Kto dostał po uszach, ja, ale nie tylko. Ponieważ forsę
      trza podzielić a student powinien dorabiać moje dziecko musi zrezygnować z
      wybranego kierunku, bo na nim nie da się raczej pracować (no może jakieś
      korki). Czy mam prawo być zła, mam. Czy któraś z macoch powie- daj pierwszemu
      dziecku- wątpię. Może więc teoria beatea nie jest taka pozbawiona sensu, ale
      zależy od punktu, w którym się znajdujemy.
    • natasza39 Po co dyskutujecie z debilem? 07.07.06, 22:31
      Jak w temacie. Przecież bet to debil!
      Po co z nim dyskutować?
      • weronka77 Re: Po co dyskutujecie z debilem? 07.07.06, 22:35
        Nataszo-jesteśmy uczynne i pomocne dlatego chcemy koleżance pomóc
        robić "research" do jej programu!wink
        • natasza39 Re: Po co dyskutujecie z debilem? 08.07.06, 00:08
          weronka77 napisała:

          > Nataszo-jesteśmy uczynne i pomocne dlatego chcemy koleżance pomóc
          > robić "research" do jej programu!wink


          Ja to wiemsmile
          Tym nie mniej bet trza "twardy dysk" sformatować i wgrać nowy program.
          Choc nawet wtedy nie wiem czy to coś da bo ona ma "twardziela" najnormalniej w
          świecie uszkodzonego i to poważnie!
          Nie umie zrobic "delate" i wyrzywa sie na wszystkich innych "urządzeniach
          peryferyjnych", choć one do innego "twardziela" podłączone tylko dlatego, ze
          jej własny "system" okazał sie do dupy.
          Moja prośba "ignore", albo zresetować debila!
    • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 09:22
      A ja to powiem dosadnie: Mój M nie ma kontaktów z córką, bo eks ukradła mu
      dziecko, ograbiła ich świadomie z miłości, bo jest zdania, że skoro się
      rozstali /na jej zresztą wniosek i z mojej perspektywy tarząc BEZSENSOWNIE/, to
      jemu wara od dziecka, a płacić musi, bo to jego zasr.... obowiązek! Córka widzi
      w nim drania, który porzucił ją i mamę. Matka oczywiście nie przyznaje się do
      żadnych błędów, a tym bardziej błędnych decyzji i wychowuje dziecko we wrogości
      do ojca. Sądowne ustalenia ma w nosie. Różne próby egzekwowania widzeń przez
      ojca kończyły się ogromnymi awanturami i najwięcej cierpiało dziecko, którym
      manipuluje, ile wlezie. M próbował tłumaczyć, że jej też może być lżej, jak te
      kontakty będą. Mieszkamy na innych krańcach Polski, nie raz prosił, żeby
      pozwoliła mu zabrać dziecko, aby dała zgodę na spędzenie części wakacji u nas,
      aby zezwoliła na kontakty z dziadkami- wszystko na NIE. Dawaj kasę i wara! Do
      tego na ile może, to stara się nam szkodzić i to nie tylko finansowo. Widać, że
      złośliwe babsko ma z tego satysfakcję i dobrze się bawi. Staram się sobie
      tłumaczyć, że nieszczęśliwa, biedna, bo sama z dzieckiem i nie ułożyła sobie
      życia, a my mamy rodzinę, więc zazdrości i próbuje nam dopiec Tylko ..... to w
      końcu była jej ŚWIADOMA decyzja. Znam kobiety, które ułożyły sobie życie mając
      dzieci z wcześniejszych związków i funkcjonuje ok. Zamiast patrzyć w przeszłość
      i rozdrapywać rany, czy nie lepiej spróbować inaczej?! To się ciągnie już ponad
      10lat i końca nie widać! Próbowała pozbawić mojego praw rodzicielskich, które w
      praktyce i tak ma tylko na papierze! Próbowała zrobić z niego kryminalistę i
      chuligana i tak to wmawia na jego temat dziecku! Czy to normalna matka?!
      Dziecko myśli kategoriami: Ty masz inną rodzinę, nowe dzieci, a ja jestem mamy
      i nic Ci do mnie! Nie jesteś z mamą, to ode mnie wara, bo jak mogłeś sobie
      ułożyć życie po rozstaniu?! Kto Ci dał takie prawo, skoro miałeś już dziecko,
      na które powinieneś ŁOŻYĆ!!! A kasę dawaj, bo jak zrobiłeś dzieciaka, to masz
      obowiązki-koniec! TO MI SIĘ NALEŹY!!!! No cóż, dla mnie takie zachowanie jest
      po prostu pasożytnicze! Ojciec - żadne prawa, tylko obowiązki! Kobiety samotnie
      wychowujące dzieci świadomie zapominają, że te ojcowskie prawa nie są ustalane
      tylko dla ojców, ale przede wszystkim gwarantuje się je dla dobra dzieci, które
      dla normalnego rozwoju potrzebują również ojca, a nie tylko zgorzkniałej,
      wypełnionej jadem matki!
      Studia dziecka z pełnej rodziny są dofinansowane lub finansowane w zależności
      od dobrej woli i możliwości rodziców. Potomek wie, że to od nich zależy, od ich
      dobrowolnej, suwerennej decyzji-pomogą lub nie. Dziecko z rozbitej, z r
      rozgoryczoną matką, jest naładowywane poglądami: Należy Ci się! Łaski nie robi!
      Musi dać! itp i ..... rośnie taka pijawka, która uczy się ciągnąć.- Oczywiście
      mam świadomość, są i inne eks, gdzie się rozmawia, problemy rozwiązuje się
      wspólnie, gdzie są normalne relacje, gdzie dziecko pyta, czy ojciec może pomóc
      i w takich układach jestem jak najbardziej ZA!
      Jak myślisz Beato, czy ojciec, który jest poniewierany,obrażany i lekceważony
      przez własne dziecko, bo matka zrobiła mu wodę z mózgu i zamiast szacunku do
      drugiego rodzica wpoiła nienawiść i chęć "dołożenia mu", bo tylko w taki sposób
      ma możliwość mu dopiec, będzie wylewny i miał od siebie ochotę, kosztem
      rodziny, szukać innych możliwości, aby zadowolić finansowo pierworodne?! A tak
      poza tym, czy wierzysz, że tak wychowane dziecko, że się "należy, dawaj,
      musisz, bo jak nie to ......" będzie w przyszłości podporą dla matki i ma dobre
      szanse w przyszłości na ułożenie szczęśliwie swojego własnego życia?!
      Nasza eks, narażając nas na DODATKOWE STRATY FINANSOWE, które nic nie dają jej
      dziecku, ani nie pomagają materialnie ich rodzinie, jakoś nie myśli, że zabiera
      moim dzieciom. Czy ma więc prawo oczekiwać, że ja, w jej oczach wredna,
      paskudna macocha, będę zamartwiać się jej problemami i potrzebami ich rodziny?!
      Dla mnie takie matki, to prymitywne istoty, ktore nie tylko "mszczą się" na
      byłych, ale przede wszystkim niszczą własne dzieci, a jeżeli je kochają, to tzw
      małpia miłość. Ja jestem w każdej chwili gotowa przyjąć córkę M do naszej
      rodziny, gdyby zaszła taka potrzeba, ale nie zamierzam pozwalać się wyzyskiwać
      finansowo, bo ktoś twierdzi, że został skrzywdzony przez życie i dlatego najeży
      mu się więcej! Tak jak tu wiele dziewczyn stwierdziło, pieniędzmi na wyrówna
      się strat emocjonalnych, cierpienia i samotności. Gdyby matka była mądra, to
      wraz z ojcem starałaby się, aby dziecko mialo kontakty i jak najmniej cierpiało
      z powodu rozstania rodziców! Pozdr. M
      • beatea Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 13:29
        margaret , napisałaś bardzo smutną historię o dobrym ojcu i o złej matce, a
        miedzy dwojgiem tych ludzi niewinne tej sytuacji dziecko.
        Matka pozbawia dziecko widzeń z ojcem , to teraz ojciec w ramach zemsty na
        matce, ma nie płacić alimentów na swoją córkę, na jej utrzymanie,
        wykształcenie, opiekę zdrowotną , wakacje?
        No co ty, ktoś w tym wszystkim musi zachować zdrowy rozsadek.
        • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 14:16
          Nie zrozumiałaś zupełnie, co chcciałam przekazać! Alimenty, ok, ale nic ponad
          to! Matka chce więcej, bo niby jej ciężko, a ojciec- od dziecka wara!Jakby
          naprawdę było jej ciężko, to nie miałaby nic przeciwko wizytom u ojca, wyjazdom
          dziecka do ojca na wakacje, wspólnemu spędzaniu części ferii, wakacji, świąt,
          jak zresztą jest ustalone sądownie! A przyrodnie rodzeństwo, dziadkowie, dalsza
          rodzina, dlaczego dziecko tego pozbawiać?! Poza tym chciałam podkreślić brak
          konsekwencji: Rozeszliśmy się, dziecko ze mną, moje, a ty won! Pomijając wątek
          dziecka i jego problemy z braku ojca wynikające- a są naprawdę duże i wydoczne!
          To czy Ty, gdyby to TWOJE dziecko zostało przy ojcu, a nie miało żadnych
          kontaktów z Tobą i miało wpojoną fałszywą opinię na Twój temat, np. że jesteś
          puszczalska, nie kochasz go i powinno ono się ciebie tylko wstydzić i przed
          Tobą uciekać, a Twój eks domagałby się od Ciebie jak najwięcej forsy, bo
          dziecku się należy i ma potrzeby, to co Ty na to?! Powiedziałabyś, ok,
          kontaktów nie ma, ale pieniążki trzeba dawać, a co z tego, że dziecka nie widzę
          i nic o nim nie wiem? Jestem przecież biologiczną matką, więc trzeba płacić i
          już! A jeszcze miałabyś inne dzieci, a on by Ci świnił, nasyłał na Ciebie,
          złośliwie oskarżając, prokurature i inne instytucje, co by Cię dużo kosztowało,
          to przyjmowałabyś to ze stoickim spokojem, bo on niby biedny i ma dziecko?! M
          • weronka77 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 14:23
            Magret nie denerwuj się-nie Ty pierwsza piszesz niezrozumiale dla Bet i nie
            Tobie pierwszej pewne rzeczy chce narzucić lub też wmówić.To co chciałaś
            przekazać a to w jaki sposób zinterpretowała(lub raczej nadinterpretowała) to
            Beata to dwie diametralnie rózne kwestie.ALe to standard nie tylko tutaj ale na
            coraz większej ilości forów.
      • anastazjapotocka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 16:12
        Margret, piekny i mocny list. A tak na marginesie. Jesteś pewna, ze piszesz o
        swojej ex? Bo ja mam wrażenie, że o mojej... Z tą różnicą, że ja nie mam
        dzieci, więc jest mi dużo łatwiej. Trzymam za Ciebie kciuki!. Pozdrawiam Cię z
        całego serca. Anastazja.
        • konkubinka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 11:22
          anastazjapotocka napisała:

          > Margret, piekny i mocny list. A tak na marginesie. Jesteś pewna, ze piszesz o
          > swojej ex? Bo ja mam wrażenie, że o mojej... Z tą różnicą, że ja nie mam
          > dzieci, więc jest mi dużo łatwiej. Trzymam za Ciebie kciuki!. Pozdrawiam Cię
          z
          > całego serca. Anastazja.


          mogłoby to byc i o naszej eks.My problemy mamy juz za sobą ale wiem tez , że
          nie wszystkie eks sa takie.Poza tym naprawde więcej zależy od eks (w wiekszosci
          przypadkow) dlatego Beatea generalizując urzekła mnie swą oryginalnoscią.A
          jesli z tym Miastem Kobiet to prawda to równiez TVN nie moze sie pochwalic
          odkrywczymi tematami.
    • jayin Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 21:04
      beatea napisała:

      > Czytajac materialistyczne dylematy macoch nasuwają się bardzo smutne
      > refleksje, ze ludzka małostkowość nie zmieniła się od czasów Andersena (...)

      Nie uogólniaj.
      Nie wszystkie macochy są materialistkami.
      Tak jak nie wszyscy ludzie są materialistami. A już tym bardziej - DO TEGO stopnia smile


      > Tego typu wątki nie powinny wogóle być dyskutowane.

      Dlaczego nie? Forum jest "macochowe" - o ile nie ma w tym złośliwych wycieczek osobistych i niemiłych wtrętów prywatnych wzajemnych, które z powodzeniem mogą się przenieść na priv - wątek jak każdy inny dotyczący "macoszenia" może tutaj się pojawić. Kontrowersje moralne to już wynik indywidualnych zapatrywań na daną sytuację, czy opisy przyrody występujące w takich wątkach.

      Oczywiście wątki dotyczące serioznie podawania pasierbom zatrutych ciasteczek i szukanie porad co do najmowania płatnych zbirów na terenie Polski Naszej Gdzie Premierem Staje Się Itd. celem usunięcia "przeszkadzających" macosze i uwierających ją w ego pasierbów czy Exi/Exiów - zostają usuwane z chwilą objawienia się. Jak sama rozumiesz - pomimo tematu "macoszego" takie wątki są faktycznie z cyklu "nie powinny się tutaj pojawiać".

      pozdrawiam

      J.
    • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 22:13
      Wiesz, Beateo! Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu /jeżeli się mylę, to z góry
      przepraszam! /, że należysz właśmoe do tegp typu matek, które za
      swoje "krzywdy" i niepowodzenia życiowe obarczają faceta i "dokopują" mu
      używając dziecka, bo innej broni nie mają! Napisałaś o problemie wakacji. Czy
      gdyby Twoje dziecko było przy ojcu i chciałabyś je zabrać do siebie np. na 3-4
      tygodnie, a eks kategorycznie odmówił, ale zaproponowałby Ci, abyś
      dofinansowała wyjazd dziecka z nim do Chorwacji, to dałabyś DOBROWOLNIE
      DOTATKOWO chociaż złotówkę? Poruszane są tu wątki, że czasem eks chcą od ojca
      więcej gotówki, bo meblują pokój dziecięcy, bo trzeba kupić podręczniki, czy są
      wydatki związane z leczeniem lub nawet te nieszczęsne wakacje. Nie zrozum mnie
      źle, nie jestem przeciwna. Jak rodzica stać, nie odbije się to na podstawowych
      potrzebach nowej rodziny, nie ma nieprzewidzianych dodatkowych kosztów, to
      czemu nie? Jednak nadal podtrzymuje moje stanowisko, o takie "dofinansowania"
      można się starać, gdy ojciec rzeczywiście jest ojcem, a nie tylko żałosną
      figurą z pełnią władzy rodzicielskiej! I dziecko powinno mieć tego świadomość,
      że to jest prezent, dobra wola taty, a nie bo mi się należy! No i jeszcze jedno
      ALE .... te same wydatki miewa przecież ta nowa rodzina. Gdy dzieci chorują,
      trzeba kupić podręczniki, czy nowe meble dla dziecka, czy jest problem, co
      zrobić z nim podczas wakacji, to eks to nie dotyczy i nie obchodzi. Ojciec
      alimenty MUSI ZAPŁCIĆ, bo dziecko ma to zagwarantowane i matka wie, na czym
      stoi.
      Wiesz, mnie dziwi taka zaborcza postawa samotnych matek, które nie chcą
      puszczać dzieci do ojców i w ogóle obawiają się ich jakichkolwiek kontaktów z
      obecną żoną, bo a nóż nasz ich skarb ją polubi! No i dobrze! Czy nie fajnie,
      jak dziecko u ojca może czuć się swojsko, akceptowane i nawet lubić jego drugą
      rodzinę, bo czemu nie?! Przecież żadna inna kobieta naprawdę matki dziecku nie
      zastąpi! Jak wysyłamy dzieci do cioć, wujków, dziadków, czy jakiekolwiek
      kolonie, to nie boimy się, że ktoś nas ograbi z dziecięcej miłości, dlaczego
      więc takie obawy przed budowaniem więzi z ojcem, którego i tak niestety nie
      będzie w życiu codziennym naszej pociechy?@ Czemu doszukiwać się zagrożenia?!
      Czemu nastawiać się tak GŁUPIO, że neks chce nam "ukraść" dziecko?! Zastanów
      się, gdybyś Ty sama miała faceta z "odzysku" i jego dziecko by Was odwiedzało.
      Czy próbowałabyś mieszać mu w głowie, nastawiać źle do matki i rywalizować o
      jego uczucia?!Myślę, że NIE! Pewnie starałabyś się umilić mu czas i zapewnić
      fajne wakacje, czy weekend, ale ...... nie ukrywajmy tego, powiedzmy to wprost,
      po wyjeździe tego dziecka też nie czułabyś się źle, a czemu?! Bo ONO NIE JEST
      TWOJE!To ojciec może przeżywać rozstanie, ojciec będzie tęsknił i gryzł się
      brakiem wiadomości o dziecku, ale nie neks!
      Tak jak z pełną świadomością napisałam, w każdej chwili jestem gotowa przyjąć
      dziecko mojego pod nasz dach, zapewnić opiekę i stworzyć dobry dom, gdyby
      zaszła taka potrzeba, ale nie jest to absolutnie moje marzenie, ale .....
      poczucie obowiązku. Lubię córkę męża, ale rażą mnie jej zachowania. Jest dla
      mnie źle wychowaną, bezczelną zbuntowaną nastolatką, która nie ma szacunku dla
      starszych i kreuje się "na młodą gniewną, która wszystko wie". Pomyśl, czy
      przeciętna kobieta, która w dodatku ma własne dzieci, może marzyć, aby ściągnąć
      sobie taki kłopot? Jaki to wzór dla jej dzieci? Co to za przyjemność próbować
      budować relację z dziewczyną, która Cię nie akceptuje, a do tego potrafi być
      złośllwa i arogancka?! Wierz mi, wcale nie tak łatwo jest być macochą! Pozdr. M
      • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 08.07.06, 22:34
        A tak w ogóle, jeżeli interesuje Was sytuacja dziecka z rozbitej rodziny i
        związanych z tym problemami, to wejdźcie na formu prywatne "Dziecko po
        rozwodzie". Nie jest ono tak oblegane, jak nasze, ale myślę, że warto się z nim
        zapoznać i wyciągnąć swoje własne wnioski@
        Anastazjo-Ewo, bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa! Cieszę się, że tak dobrze
        się rozumiemy, chociaż szkoda, że mamy właśnie takie przykre doświadzenia! Tak
        sobie myślę, że byłoby dobrze, gdyby na tę stronę wchodzili czasem prawnicy, to
        może nie byłoby tylu krzywdzących dla ojców decyzji, a sędziowie odznaczali by
        się większą konsekwencją! Serdecznie pozdrawiam. M
        • konkubinka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 11:25
          magret65 napisała:

          > A tak w ogóle, jeżeli interesuje Was sytuacja dziecka z rozbitej rodziny i
          > związanych z tym problemami, to wejdźcie na formu prywatne "Dziecko po
          > rozwodzie". Nie jest ono tak oblegane, jak nasze, ale myślę, że warto się z
          nim
          >
          > zapoznać i wyciągnąć swoje własne wnioski@
          > Anastazjo-Ewo, bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa! Cieszę się, że tak dobrze
          > się rozumiemy, chociaż szkoda, że mamy właśnie takie przykre doświadzenia!
          Tak
          > sobie myślę, że byłoby dobrze, gdyby na tę stronę wchodzili czasem prawnicy,
          to
          >
          > może nie byłoby tylu krzywdzących dla ojców decyzji, a sędziowie odznaczali
          by
          > się większą konsekwencją! Serdecznie pozdrawiam. M


          Niestety sie z Toba nie zgodzę.Ow iele lepiej byloby gdyby na to forum
          wchodzili sedziowiesmile
          • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 09.07.06, 12:42
            masz rację! O wiele lepiej by było, gdyby na forum wchodzili SĘDZIOWIE! Pisząc
            prawnicy po prostu się przejęzyczyłam. Dziękuję za uważne przeczytanie mojego
            postu. Pozdrawiam cieplutko! M
      • nangaparbat3 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 12.07.06, 09:37
        magret65 napisała:

        Jednak nadal podtrzymuje moje stanowisko, o takie "dofinansowania"
        > można się starać, gdy ojciec rzeczywiście jest ojcem, a nie tylko żałosną
        > figurą z pełnią władzy rodzicielskiej!
        Ale ojcowie przestaja byc ojcami z roznych powodów, nierzadko z woli własnej,
        naprawde nie zawsze ex jest winna, ze ojciec jej dzieci to żalosna figura.


        I dziecko powinno mieć tego świadomość,
        > że to jest prezent, dobra wola taty, a nie bo mi się należy!

        A tu sie stanowczo nie zgodzę. Jeśli potrzebne sa ekstra pieniadze na dziecko
        (wymieniłaś nawet koszty leczenia!) to psim obowiazkiem ojca jest w nich
        partycypować. Nie myslę tu o ekstra prezentach czy wakacjach, ale to koszty
        leczenia naprawdę mnie ruszyły. Chyba sie rozpedzilaś.



        No i jeszcze jedno
        >

        > Wiesz, mnie dziwi taka zaborcza postawa samotnych matek, które nie chcą
        > puszczać dzieci do ojców i w ogóle obawiają się ich jakichkolwiek kontaktów z
        > obecną żoną, bo a nóż nasz ich skarb ją polubi! No i dobrze! Czy nie fajnie,
        > jak dziecko u ojca może czuć się swojsko, akceptowane i nawet lubić jego
        drugą
        > rodzinę, bo czemu nie?! Przecież żadna inna kobieta naprawdę matki dziecku
        nie
        > zastąpi!
        Wybacz, ale czytajac to forum mozna nabrac przekonania, ze słusznie czynią
        niektore matki nie chcac, by ich dzieci nie kontaktowały sie z macochą. Po
        przeczytaniu niektorych postów macoch mróz po plecach chodzi - nigdy w zyciu
        niektorym z Was nie powierzylabym dzicka nawet na chwilę.
        Przy czym nadmieniam, ze sama mam szczęście do naprawde dobrej, ciepłej maochy,
        w zeszlym roku puscilam córke z nia wlaśnie na wakacje (M nie pojechal), i bylo
        super, mloda sie do maochy (ze juz nie wspomne o siostrzyczce) zwyczajnie
        przywiazała. I nie jest tak, ze córka maochy to dla mnie obce dziecko, bo to
        przeciez siostra mojej córki, i podobnie widzi to macocha. To jest zreszta
        temat na osobny wątek.

        > po wyjeździe tego dziecka też nie czułabyś się źle, a czemu?! Bo ONO NIE JEST
        > TWOJE!To ojciec może przeżywać rozstanie, ojciec będzie tęsknił i gryzł się
        > brakiem wiadomości o dziecku, ale nie neks!

        Wszystko zalezy od czlowieka, jakis czas temu mieszkal u nas przez tydzień
        najzupełniej obcy chłopiec z Grecji(wymiana uczniów) i kiedy pojechal,
        martwiłam się o niego dopoki nie dostalam wiadomości, ze dotarł do rodziców
        cały i zdrowy.


        > Lubię córkę męża, ale rażą mnie jej zachowania. Jest dla
        > mnie źle wychowaną, bezczelną zbuntowaną nastolatką, która nie ma szacunku
        dla
        > starszych i kreuje się "na młodą gniewną, która wszystko wie". Pomyśl, czy
        > przeciętna kobieta, która w dodatku ma własne dzieci, może marzyć, aby
        ściągnąć sobie taki kłopot? Jaki to wzór dla jej dzieci? Co to za przyjemność
        próbować
        > budować relację z dziewczyną, która Cię nie akceptuje, a do tego potrafi być
        > złośllwa i arogancka?! Wierz mi, wcale nie tak łatwo jest być macochą!

        Cały problem w tym, ze nigdy nie wiadomo, co w takich sytuacjach jest skutkiem,
        a co przyczyną. a zmienic mozemy tylko siebie samych, dopiero to moze miec
        wpływ na innych.
        • tarzynka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 12.07.06, 12:13
          > > po wyjeździe tego dziecka też nie czułabyś się źle, a czemu?! Bo ONO NIE
          > JEST
          > > TWOJE!To ojciec może przeżywać rozstanie, ojciec będzie tęsknił i gryzł s
          > ię
          > > brakiem wiadomości o dziecku, ale nie neks!
          >
          > Wszystko zalezy od czlowieka, jakis czas temu mieszkal u nas przez tydzień
          > najzupełniej obcy chłopiec z Grecji(wymiana uczniów) i kiedy pojechal,
          > martwiłam się o niego dopoki nie dostalam wiadomości, ze dotarł do rodziców
          > cały i zdrowy.
          Ależ tu chodzi o zupełnie co innego. Pasierb wraca do swojej mamy, jest
          bezpieczny, nie ma powodu aby się o niego martwić. Natomiast ojciec po jego
          wyjeździe często tęskni, martwi się irracjonalnie, bo nie wie, czy mu nie
          smutno, co dziś robił itp. To zupełnie inne uczucia. Sądzę, że Ty ich do tego
          chłopca z Grecji też nie miałaś. A macochy martwią się często o pasierbów, po
          prostu po ludzku, gdy dzieje się im krzywda. Mimo, że ich nie kochają i do nich
          nie tęsknią i nie martwią się, że nie wiedzą o każdym stłuczonym kolanie czy
          kłótni z przyjacielem, o codziennych smutkach i radościach.
          • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 12.07.06, 20:36
            Dzięki Tatrzanko!
            Dokładnie o to mi chodziło! Nawet gdybym chciała, to nie potrafię tęskinić za
            córką męża, bo ja jej po prostu NIE ZNAM i poza ogólnym stwierdzeniem, że ją
            nawet lubię nie mogę napisać nic więcej, bo byłoby to bezczelne KŁAMSTWO, a nie
            zamierzam tu stwarzać obrazu "przesłodzonej", tęskniącej za pasierbicą macocy!
            Dużo cieplejsze uczucia niż do tej nastoletniej dziewczyny żywię chociażby do
            moich uczniów, bo ich znam, rozumiem ich problemy, jestem obecna w ich
            codziennym życiu. To nie znaczy, że nie chcę tych relacji. Wręcz przeciwnie! To
            jej matka nie życzy sobie ojca i mnie w jej życiu. Życzę dziewczynie
            wszystkiego, co najlepsze, ale ...... podtrzymuję moje zdanie, że "nie jest
            psim obowiązkiem ojca"- jak to stwierdziła mangaparbat3-, który posiada
            groteskową pełnie władzy rodzicielskiej tylko i wyłącznie na papierze, bo,
            POMIMO PODEJMOWANYCH PRZEZ WIELE LAT PRÓB UTRZYMYWANIA KONTAKTÓW, z winy matki,
            nie jest dopuszczany do dziecka i nie ma z nim żadnych relacji, a ono ma
            zupełnie wypaczony jego obraz i potrafi tylko oskarżać i stawiać wymagania,
            partycypowanie w dodatkowych kosztach, / POZA ALIMENTAMI!/i zaspokajanie
            dodatkowych potrzeb dziecka, jeżeli eks sobie tego zażyczy! On MOŻE Z DOBREJ
            WOLI, NIE MUSI, POMÓC!
            Kobiety, popatrzcie na to z drugiej strony. Sąd ustala konkretne alimenty i
            miejsce pobytu dziecka przy ojcu. Facet nie respektuje Waszych kontaktów z
            dzieckiem, wyklucza z jego życia, a domaga się więcej, gdy stwierdza, lub
            naprawdę dziecko ma takie dodatkowe potrzeby. Dziecko traktuje was pogardliwie,
            są tylko roszczenia i ..... spadaj, bo tatuś już odpowiednio je nastawił!
            Pomijając już aspekt zwykłej ludzkiej przyzwoitości, czy ma on moralne prawo
            domagać się czegoś więcej,czy w takiej sytuacji powiecie, "OK, dołożę, bo
            dziecko musi mieć takie potrzeby, skoro tak twierdzi "kochający tatuś"
            Mangaparbat3, może masz rację, że się zagalopowałam, gdy wymieniłam potrzebę
            leczenia dziecka. Pewnie bym i dała, gdyby była taka potrzeba, ale....... Czy
            ojciec powinien ufać tak wrogo do niego nastawionej eks, która bez skrupułów
            łamie wszystkie ustalenia i dla siebie stara się wyciągnąć, ile może i jeszcze
            dodatkowo narazić faceta na koszty?! Czy nie miałabyś sama wrażenia, że po
            prostu jest to próba wyciągnięcia gotówki i nic więcej!
            Mangaparbat3, cieszę się, że masz tak dobre układy z eks i jego obecną żoną. A
            zastanawiałaś się, jakie to uczucie, gdy ktoś latami manipuluje Twoim
            dzieckiem, aby Ci tylko dopiec? Jak to jest, gdy Twoje długo nie widziane
            dziecko patrzy na Ciebie wrogo rzuca Ci fałszywe oskarżenia w Twarz i poucza
            Cię, co powinnaś i jakie masz obowiązki? Czy miałaś w swoim życiu sytuację, gdy
            byłaś całkowicie bezradna, gdy domagano się czegoś od Ciebie, ale Twoich praw
            zupełnie nie respektowano łamiąc je na każdym kroku?! Życzę Ci, żebyś tego nie
            doświadczyła w Swoim życiu! Pozdr. M
          • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 12.07.06, 22:33
            Tarzynko!
            Bardzo przepraszam za nazwanie Cię "Tatrzanką"! Pisałam w biegu i dlatego to
            przeoczenie! A jak właściwie masz na imię? Czy można wiedzieć, skąd pochodzisz?
            Serdecznie pozddrawiam. M
            • tarzynka Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 13.07.06, 12:06
              No co Ty, nie ma za co wink. Nawet nie zauważyłam. Ka-tarzyna, tylko że tarzyna
              kojarzy mi się z pierzyną, tarzynka już brzmi sympatyczniej - nicka wymyślił
              kiedyś mój M., jakieś konto pocztowe zakładałam i nie miałam pomysłu. Spodobał
              mi się. Pochodzę z Warszawy.
              Swoją drogą, co do uczuć żywionych do pasierbów, to naprawdę ułatwia pozwolenie
              sobie i partnerowi na to, że macocha/ojczym ich nie kochają. Przynajmniej tak,
              jak swoich dzieci. Mój M. ma z moimi dziećmi z pierwszego małżeństwa naprawdę
              dobry kontakt, lepszych relacji między nimi nawet sobie nie mogłabym wymarzyć.
              Jednak ich nie kocha. Nie znaczy to, że się nie troszczy, nie ma cierpliwości,
              nie wiem co jeszcze. Jednak jest w nas matkach takie myślenie, że pokocha, że
              wtedy się ułoży. Tyle, że to nam matkom/ojcom by było lepiej i łatwiej,
              niekoniecznie dzieciom. I ma to chyba trochę wspólnego z myśleniem, że wymażę
              poprzedniego tatę gumką myszką, bo chcę wymazać wspomnienie o poprzednim
              małżeństwie, nowy tata pokocha, będzie nowa, pełna rodzina. Nie znam nikogo,
              komu by się to udało. NO może jedną rodzinę, ale małżeństwo się rozpadło przed
              porodem i nowy tata był od początku z małą. Inna sprawa, że kontakt z
              biologicznym ojcem jak najbardziej miała i ma. Poza tym znam tę rodzinę z boku i
              nie wiem, jak naprawdę tam jest. Ostatnio rozmawiałam z moją koleżanką mającą
              pełną rodzinę i dobrze nas znającą, zgadało się też na tematy "drugich" rodziców
              i dla niej szokiem było, że nie ma/nie musi być miłości między pasierbami a
              macochą/ojczymem. Myśmy z M. po paru latach do tego doszli (nie tak
              teoretycznie, tylko praktycznie zaakceptowaliśmy, że on nie kocha i nie musi
              kochać moich dzieci, a ja nie kocham i nie muszę kochać jego). Myślę, że mocno
              uzdrowiło to może nie relacje, tylko nasze nastawienie do nich-dzieci. Nie ma
              już gdzieś głęboko tego poczucia, że nie jestem dostatecznie dobra/dobry, bo nie
              potrafię pokochać. Nie ma też pretensji: bo Ty nie kochasz moich dzieci - to już
              bardzo pomaga w naszych relacjach. Natomiast jest świadomość, że chcę dla tych
              dzieci jak najlepiej, że zależy mi na nich i ich przyszłości. Bo więź jednak
              jest, bo są to dzieci człowieka, którego kocham, jego rodzina.
              • magret65 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 14.07.06, 00:13
                "Zaakceptowaliśmy, że on nie kocha i nie musi kochać moich dzieci, a ja nie
                kocham i nie muszę kochać jego. Myślę, że mocno uzdrowiło to może nie relacje,
                tylko nasze nastawienie do nich-dzieci. Nie ma już gdzieś głęboko tego
                poczucia, że nie jestem dostatecznie dobra/dobry, bo nie potrafię pokochać. Nie
                ma też pretensji: bo Ty nie kochasz moich dzieci. Chcę dla tych dzieci jak
                najlepiej. Zależy mi na nich i ich przyszłości. Bo więź jednak jest, bo są to
                dzieci człowieka, którego kocham, jego rodzina."
                Tarzynko!
                Pozwoliłam sobie wyciąć fragmentarycznie z Twojego postu parę zdań, aby je
                zacytować, ponieważ myślę, że dokładnie tak bywa w wielu domach, gdzie panują
                zdrowe relacje między pasierbami i macochą/ojczymem, gdy w domu są dzieci z ich
                wcześniejszych związków. Wierzę też, że dokładnie takie mogłyby być relacje i
                więzi między corką mojego M, a mną, gdyby życie dało nam szansę poznać się
                lepiej i mieć normalne kontakty./ Jako osobie żyjącej z jej ojcem i
                rodzeństwem, a więc znajdującej się OBOK, NIE PCHAJĄCEJ SIĘ, ABY ZAJĄC POZYCJĘ
                JEJ MATKI!/ Mam nadzieję, że cytowane przeze mnie TWOJE SŁOWA przeczytają też i
                te źle nastawione do neks eks i wyciągną mądre wnioski dając swoim dzieciom
                szansę zaistnienia w rodzinie ojca!Bo tak naprawdę ŻADNA NEKS NIE ZAGRAŻA EKS,
                GDY W GRĘ WCHODZĄ UCZUCIA DZIECKA i mało prawdopodobne, aby kiedykolwiek -tym
                bardziej, gdy ma jeszcze własne dzieci- próbowała w jakikolwiek sposób
                rywalizować z matką!Po co?!
                Jestem w stanie uwierzyć, że są i takie bardzo kochające neks, właśnie jak
                NOCKA, ktorej posty b lubię czytać!/ Ona też, tak uważam, nie próbuje małej
                zastąpić matki, ale po prostu z serca, gdy mała jest z nimi, daje nagromadzone
                w sobie ciepło i dziewczynka to czuje!/ Bywają jednak i takie, które lubią lub
                po prostu tolerują dzieci męża. Uczuciami i emocjami -zgadzam się z Tobą
                całkowicie-nie można sterować i oczekiwać, że partner, skoro mnie kocha, to na
                pewno pokocha i moje dziecko! To inny, samodzielny człowiek z różnymi cechami
                osobowości. Tak jak jednak wspaniale to stwierdziłaś, więzi zawsze będą, bo to
                dziecko/ci partnera, którego sobie wybraliśmy i na pewno w jakiś sposób będą
                nam bliskie i z nami związane! Wierzę, że jeżeli tak te relacje wyglądają, to
                jest ok!
                Pamiętam, jak po raz pierwszy zobaczyłam córeczkę mojego. Miała wtedy 4-5lat.
                Zrobiło mi się bardzo ciepło na sercu. / Ona do tego naprawdę jest b podobna do
                M!/ Miałam ochotę ją po prostu przytulić, bo jako dziecka było mi jej b szkoda,
                że tak się w jej życiu ułożyło, a poza tym przez tak wyraźne cechy męża
                samoistnie stała mi się bliska./Wyobraź Sobie, że to ja pierwsza zauważyłam ją
                przed blokiem, a nie mój M! Po prostu poznałam ją po podobieństwie!/ Teraz
                jednak, obserwując jej poczynania nastolatki w stosunku do ojca nie potrafię
                tego zaakceptować. Tak jak napisałam, bardzo razi mnie po prostu takie złe
                zachowanie, brak szacunku do ojca, taka bezczelność. Nic na to nie poradzę. To
                są moje ludzkie uczucia! Moje dzieci też nie są aniołami. Syn też miewa swoje
                humory, ale jak się źle zachowuje, czy pyskuje/a to się zdarza!/ to mu po
                prostu daję klapa lub porządnie ustawiam. Z obcym dzieckiem bym tak nie
                zrobiła, ale to nie znaczy, że nie mialabym ochoty! Rozumiem, że motywy takiego
                zachowania mogą być naprawdę rózne, ale to nie oznacza, że ja muszę je
                akceptować, bo jestem "Tylko macochą"! Siedzę cicho, bo nie moja rola
                wychowywać to dziecko, ale najgorsze, że i mój M tego robić nie może i z tego
                ojcowskiego prawa nie będzie korzystał. Zbyt rzadko widuje to dziecko i nie ma
                takich relacji, aby prostować charakter, który przez matkę tak został
                ukształtowany.Tylko naprawdę szkoda. Jak dziecko nie szanuje ktoregokolwiek z
                rodziców i nie ma respektu dla starszych, to rodzic, który wychowuje też nie
                może liczyć, że w przyszłości będzie miał z tego dziecka pociechę! Manipulowany
                w dzieciństwie nastolatek bez skrupułów potem sam robi to samo z najbliższym
                otoczeniem i w relacjach z innymi osobami. A czemu?! Tego właśnie go przecież
                nauczono! Skąd miał czerpać lepsze wzorce?! I w efekcie, prędzej czy później,
                takie wychowanie we wrogości dziecka i manipulowanie nim, obraca się prędzej,
                czy później przeciwko tym zawziętym matkom. No cóż, złośliwie można powiedzieć,
                dostają to,co same sobie przygotowały. Tylko w tym wszystkim naprawdę
                najbardziej szkoda dziecka, które wychowane zostało na zwykłego PASOŻYTA i
                osobę często zakłamaną! Sorry, że tak się rozpisałam! Ludzie, ja tam nikogo
                naprawdę nie chcę pouczać, tylko są to moje własne spostrzeżenia na przykładzie
                środowiska, w którym się obracam. Obecne nastolatki bywają naprawdę bardzo
                spontaniczne i szczere aż do bólu! I od razu dodam. NIE JESTEM SUPER MATKĄ! Z
                racji zawodu mam zbyt mało czasu dla moich dzieci. Są momenty, że najchętniej
                wysłałabym je na księżyc, albo, delikatnie mówiąc, gdzieś na kilka godzin bym
                je komuś podrzuciła, aby po prostu móc się wyciszyć i podelektowąć CISZĄ!
                Jednego jednak jestem pewna, dzieci staram się nauczyć szacunku do ojca,
                dziadków wujowstawa, bo to ich rodzina!Nie ważne, czy to moi, czy krewni M! Jak
                mój starszy syn burknie do kogokolwiek starszego, czy się źle zachowa, to swoje
                usłyszy. Nie wiem, na jakich ludzi wyrosną. To pokaże życie. Jednak
                jakiekolwiek by były w przyszłości moje relacje z M, nie wyobrażam sobie, że z
                tego, czy jakiegokolwiek innego powodu, dzieci mialyby jego źle traktować lub
                źle się do niego odnosić! UFF, dzięki za cierpliwość przy czytaniu! Oczywiście
                to tylko moje osobiste zdanie, a każdy ma prawo mieć inne i przy nim pozostać!
                Pozdr. cieplutko! M .
    • dominika303 Re: Bajka o Kopciuszku a współczesna macocha 12.07.06, 21:23
      beatea napisała:

      > Czytajac materialistyczne dylematy macoch nasuwają się bardzo smutne
      > refleksje, ze ludzka małostkowość nie zmieniła się od czasów Andersena.
      > To wyliczanie kazdej złotówki pasierbom jest zenujące, to kombinowanie, jak
      > pozbawić lub zmniejszyc kwotę naleznych im pieniędzy.
      > Te dzieci juz zostału ukarane , nie za swoje winy, zostały pozbawione pełnego
      > domu rodzinnego i jeszcze trzeba im dokopywać w ten sposob.
      > Tego typu wątki nie powinny wogóle być dyskutowane.
      >

      Moja droga, moim skromny zdaniem nie powinnaś wchodzić na tego typu wątki, a
      jeśli już to robisz to nie pouczaj!
      Żadna macocha nie ukarała swych pasierbów ślubem z ich ojcem!
      To raczej matki pasierbów ukarały swe dzieci, zaniedbując kontynuacji więzi po
      rozwodzie między dziećmi a ojcem!
      Powiem ci co mnie nasuwa się na myśl jak czytam "samodzielne"-że jesteście zimne
      , podłe, wyrachowane i bez żadnych skrupułów obdarybyście next ze wszytkiego w
      imię dobra swych potomków. A wasze ciągłe roszczenia finasowe (czytaj
      materialistyczne zapędy)przyprawiają nawet postronne osoby o zawrót głowy!
      Nie mówię tutaj o wszystkich ex, ale skoro ty uogólniasz, ja pozwolisz, tez to
      uczynię .
      Pozdarwiam , macocha formalnie -przyszła
Pełna wersja