duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje zycie

09.07.06, 09:40
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=44910234
wklejam swoj watek, który napisałam na samodzielnych
one mi radza ze mam zadzwonic i sprawe wyjasnic
a co wy macoszki uwazacie, jestescie z tej drugiej strony
sprawa dla mnie jest bardzo wazna bo tu chodzi o moje zycie i tak jak pisałam
nie mam kogo sie poradzic a gubie sie wtym wszystkim
mozecie po mnie pojechc ostro jak tak uwazacie, mozecie pocieszyc, piszcie oc
sadzicie bo chciałbym miec jakis obraz
mam swoje przemyslenia ale mysle ze czasami warto jak ktos z boku popatrzy
dla mnie facet to moja milosc, ale czas, brak konkretnej decyzji powoduje ze
trace wiare i sa rzeczy co mowia za i sa rzeczy co mowia przeciw no i ta mysl
ze sypiaja z soba. samodzielne twierdza ze na bank tak jest, radza mi
zadzwonic do zony ale ja tego nie zrobie , wyjasnilam w watku dlaczego.
pisze otym na dwoch antagonistycznych forach bo mysle ze rady samodzielnych i
macoch rzuca moze jakies swiatło, moze ktoras mi cos doradzi, a stoicie po
przeciwnych stronach i mysle ze blizej mi do was niz do nich, ale i wy i one
przeszłyscie nie jedno w zyciu wiec poszukuje rady
    • pom Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 09.07.06, 10:31
      Oj, oj. Wymieszałaś wszystko: uczucia, biznes i osoby trzecie w swym życiu. no
      dobra, mleko się wylało. I co teraz?
      Zasada numer jeden: facet, który nie odchodzi od żony po 4 latach bycia z Toba
      już od niej nie odejdzie.
      Resztę sobie dopowiedz sama. Nie dzwoń do jego zony. A jesli już to tylko po to,
      by zobaczyć JEGO reakcję.

      Ja bym starała się jak najszybciej ochłodzić własne uczucia i zacząć dbać o
      siebie i swoje interesy. A prede wszyskim postawić mu sprawę jasno - rozwód albo
      kończymy zabawęv w "związek".
    • mangolda Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 09.07.06, 10:53
      Wybuduj ten dom, wyciągnij z firmy tyle kasy, ile sie da, w miedzy czasie
      rozejrzyj sie za innym facetem, a potem powiedz o wszystkim jego zonie. On sie
      tego nie spodziewa.
      • konkubinka Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 09.07.06, 13:07
        kurcze , pierwszy raz sie zgadzam z tym co napisalas Mangolda.Jesli juz i tak
        tyle wyciagnela to naprawde niech wybuduje dom , wyposazy a potem wprowadzi sie
        do niego i rozpocznie nowe zycie bez niego.
        Tylko zastanawia mnie skad pomysl na ten telefon.Ja mysle, ze jego zona dobrze
        wie o istnieniu tej trzeciej.
        Majac łeb do interesow, dom , mieszkanie i kase masz szanse ulozyc sobie zycie
        lepiej niz wiele innych ludzi.


        Gorzej bedzie jak sie okaze jak u mojej znajomej.Poslubila bogatego Żyda
        rosyjskiego pochodzenia, 40 lat starszego od niej.Miala odziedziczyc kupe
        pieniedzy i dwa domy.Jak sie okazalo po jego smierci te domy budowal razem z
        zona nieboszczka i od samego poczatku bylo postanowione , ze po jego smierci
        [przechodza na wlasnosc schroniska dla psów.
        • anja07 Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 09.07.06, 13:47
          Zgadzam sie z tym co już ktoś pisał wyżej- jeśli po 4 latach nie rozwiódł sie
          to nie rozwiedzie sie.nie ma sie co łudzić.szczególnie jesli jest słabego
          charakteru-co sama zauważyłas.Musiałoby stać się coś drastycznego pewnie żeby
          nastąpił rozwód.
          Radze w zależności od tego ile masz lat - wybudować dom i podzielić firmę -
          wersja wyrachowana ale chyba należy cie coś za te lata omijania twoich potrzeb -
          albo od razu zaproponowac podział firmy i może to go obudzi.Jak bedziesz
          chciała odejść.Przy okazji sama przekonasz sie jak bardzo mu zależy na Tobie.A
          jesli masz smykałkę do interesów - to na pewno dasz sobie radę - a praca i
          zaangażowanie w nią pozowoli Ci ewentualnie przetrwać trudny okres po rozstaniu.
          • barbara001 Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 09.07.06, 20:07
            Popieram. W takiej sytuacji nalezy zadbać o siebie. Bo twój ukochany to sie
            raczej nie rozwiedzie.
            • agnese_1 Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 10.07.06, 11:42
              Ja tez sie zgadzam z Mangolda! Niesamowite winkNo moze oprocz tego telefonu. To,
              ze powiesz zonie raczej ci samopoczucia nie poprawi. Nic ci nie zrobila ta
              kobieta, jej maz jak bedzie chcial to sam jej powie.
              Wymiksuj sie z tej sytuacji dopoki nie jest za pozno. Zebys nie obudzila sie za
              kilka lat ze swiadomoscia, ze nie masz nic, rodziny, dzieci. Nie chce oceniac
              twojego mezczyzny ale mysle, ze mu w tej sytuacji po prostu wygodnie. Jesli
              tobie tez to ok, ale jesli liczysz na cos wiecej to raczej nie z nim.
    • monika.janicka masz racje..smutne.. 09.07.06, 21:16
      Bosz.. jakiz smutny jest ten post..Post o kobiecie ktora po prostu sprzedała 20
      lat swego zycia..

      Sprzedajesz go na raty ..a to 50tys, a to inna kwota..ale sprzedajesz jak kazda
      utrzymanka.. A zona..no coz jest zona z przywilejami i jakos mam dziwne
      wrazenie ze oklamuje Cie na jej temat..Po 1 maluje jej obraz jedynie w czarnych
      kolorach(kłótnie , kasa..itd)Po 2.zapytałam mojego przyjaciela.. kiedy
      powiedzialby kochance o tym "lodzie" odpowiedzial ze tylko wtedy gdyby chcial
      UDOWODNIC kochance ze z zona to juz nic go nie laczy .. a chyba nikt przy
      zdrowych zmyslach nie bylby w zwiasku gdzie jest tylko zle.

      Widzisz.. tak naprawde widze ze kasa gra dla ciebie wielka role..ciagle piszesz
      o kasie..fakt zyje sie lzej i inaczej gdy sie a ma ..ale co zostaje gdy kasy
      nie ma?... co zostaloby w waszym zwiasku oprocz wspomniej z milych chwilek..?..

      Pustka i samotnosc..TAk to jest..ze poprostu kazdy ma inna cene ..ty trafilas
      na bogatego goscia ktory za Twoje uslugi jest bardzo chojny i tylko tyle..



      • atenais Re: masz racje..smutne.. 09.07.06, 21:36
        Dlaczego piszesz, że zależy jej tylko na kasie? Z tego co pisała to ona ją też
        zarabia, a firma bazuje głównie na jej pomysłach. Pewnie gdyby zamiast tego
        faceta zatrudniła kogoś na etat (do tego działu na którym się nie zna)
        zarabiałaby tyle samo co teraz... Pracuje, nie jest utrzymanką.
        A gdzie jest napisane o 20 latach??? Chyba, że gdzieś na innym forum.
        • konkubinka Re: masz racje..smutne.. 09.07.06, 21:46
          i nie o lodzie tylko o lasce a to wieeelka roznicasmile
          • atenais Re: masz racje..smutne.. 09.07.06, 21:52
            no właśnie smile
        • monika.janicka Re: masz racje..smutne.. 09.07.06, 22:08
          Sorry ale wyczytałam to..".I taki telefon rzutowałby na
          nasza firme, jest na mnie ale nie wygryzłam sie tak jak on w sprawy techniczne,
          klientów itp.Działalnosc ma jakgdyby dwa profile, na jednym sie znamy razem na
          drugim on bardziej.i zupełnie innaczej sie zyje
          majac pieniadze a innaczej jak ciagle brakuje. Pozatym chce budowac dom na mnie,
          czemu mam z tego zrezygnowac " oraz to ", bo jakies 3
          lata temu kupowałam mieszkanie i brakowało 50 tys i mi dal kase i własnie wtedy
          stworzyl mi mozliwosc zarabiania wspolnie z nim I jak zaczał sie krecic interes
          to wiedział ze musze mieszkanie urzadzac i brałam o wiele wiecej kasy niz on."


          A co do 20 to sorry ..4lata..
          • konkubinka Re: masz racje..smutne.. 09.07.06, 22:19
            gdyby nie post na tym forum za 16 lat byloby 20smile
            • monika.janicka Re: masz racje..smutne.. 09.07.06, 22:32
              Sorki ale jak przeczytałam jej nick z koncem 20 i jej post
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=44799648&v=2&s=0

              To jakos ...powiało mi tymi 20latami na licznikusmile..

              • smutek20 Re: masz racje..smutne.. 16.07.06, 03:59
                nie odpisywałam, bo wyjechałam, ale bardzo dziekuje za Wasze rady. Przyznaje Wam
                racje. mam dryg do interesów, myśle ze wiekszy niz on,nie jestem utrzymanka bo
                sama na siebie zarabiam, a ze razem ,to tylko swiadczy ze razem stworzylismy
                sobie mozliwosc do zarabiania ale wizje w biznesie to mam ja i tylko on
                potwierdza i uruchamia swoje mozliwosci. Generalnie jestem silna kobieta ale to
                wszystko mnie rozwala wewnetrznie , bo powoduje, ze trace wiare w ludzi, w
                milosc i takie tam głupoty. bo mu wierzyałam bezgranicznie. ale od jakiegos
                czasu to sie zmieniło. nie postapie pochopnie stawiając wszystko na jedną karte,
                uczciwa rozmowa, co i jak, bo zaczynam byc wyrachowana tak jak on. Juz mu nie
                ufam! Teraz wiem ze musze zadbac o własny tyłek a to bedzie kosztowało mnie
                sporo pracy. W ta druga działalonosc wgryzam sie, chce ja poznac , zeby w
                przyszlosci wiedziec jak prowadzic. Cel zrealizuje, a jego pogonie, tylko
                najgorsze jest w tym wszystkim, ze mam poczucie przegranej, ze los nie sprzyja
                mi w milosci, w udanym zwiazku itp. Jakbym miala jakas karme do przepracowania w
                tym zyciu. Dzieki za rady , potwierdziłyscie to co myslałam a Wy majace facetow
                z balastem, macie dobre rozeznanie.
                co ijak bede pisac. najbadziej doskwiera mi mysl ze nie mam dziecka, to dla mnie
                jest ból, a jak słysze o jego dzieciach to noz mi sie w kieszeni otwiera. i nie
                dlatego ze mam cos przeciwko nim, ale tylko dlatego ze on ma a ja nie. targaja
                mna emocje, ale zachowam twarz pokerzysty zeby dla siebie ugrac jak najwiecej.
                moze jestem wyrachowana ale nie potrafie innaczej.Tylko dla kogo ja to gram, mam
                mieszkanie, mam pieniadze, i jestem sama ! chciałabym miec dziecko ale jego tez
                nie mam.
                jestecie mądre kobiety! Dziekuje za rady. Bede pisac do Was, bo nie potrafie w
                realnym swiecie sie zalic, ciagle mam jakas maske, cos udaje i trudno mi samej
                to wszystko ciągnąć,zreszta nie mam do kogo sie wyzalic , zapytac o rade, bo
                ktos z zewnatrz ocenił by mnie negatywnie ze zadałam sie z zonatym facetem i nie
                wnikałby w niuanse co i jak, tylko ocenił by mnie źle a nie jego i całej
                otoczki. bo taki jest swiat, rozgrzesza faxcetów co maja na boku inne kobiet gdy
                je same potepia.a najbardziej zal mi mojhego ojca, ktory sam mnie wychowal, bo
                mam umarła jak byłam dzieckiem, wykształcił, wpoił mysl ze mam byc przebojowa
                silna osiagac sukces itp. i chwli sie mna , jest dumny, a ja go oszukuje, zna
                mojego faceta ale mysli ze on jest po rozwodzie, staruszek tata mysli ze corce
                sie układa a ja mu takie kłamstwa funduje. Mam doła i dobrze ze jest net, bo
                moge w koncu komus o tym powiedziec!
                pozdrawiam
                • magret65 Re: masz racje..smutne.. 16.07.06, 10:14
                  Hej, Smutko!
                  Głowa do góry! Wiem,że teraz nie jest Ci łatwo, ale naprawdę wierzę, że jeszcze
                  ułożysz Sobie życie z fajnym facetem. Żonaty, z 2ką dzieci, który kręci,
                  oszukuje żonę i gra na 2 fronty, to nie dla Ciebie! NIE JEST CIEBIE WART!!!!
                  Jakby nawet w przyszłości się rozwiódł i z Tobą związał, to jaką masz
                  gwarancję, że Tobie też nie odwali podobnego numeru?! Jak już pisałam na innych
                  postach, mam 2kę dzieci. Syna urodziłam w wieku 33lat, a córkę mając 38! Tak
                  więc, jak widzisz, jeszcze sporo czasu przed Tobą! Wierzę, że przynajmniej
                  takiej 2ki Ty też się jeszcze doczekasz! Jednak im wcześniesz zakończysz ten
                  niezdrowy układ, tym lepiej dla Ciebie! Jak Sama piszesz, jesteś kobietą
                  aktywną, masz firmę, kontakty służbowe. Przecież w każdej chwili możesz spotkać
                  kogoś wartościowego, bez zobowiązań, albo po przejściach, ale naprawdę już
                  WOLNEGO, który się Tobą zainteresuje. Jak facet przyzwoity i się dowie, że w
                  jakiś związek jesteś uwikłana, to się po prostu wycofa!Poza tym, po co ciągnąć
                  to dalej i rozdrapywać rany?! Myślę, że skoro jesteś mądrą, przedsiębiorczą
                  kobietą, to dasz radę! Poboli, bo niestety musi, ale zobaczysz, że za jakiś
                  czas będzie lżej! Pozdr. M
    • magret65 Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 16.07.06, 10:26
      Hej, jeszcze jedno!
      Nie miej poczucia przegranej! Potraktuj to jako przykre doświadczenie życiowe,
      z którego jednak wyszłaś zwycięsko!!! Skoro uwolnisz się z tego związku, a w to
      wierzę, to właśnie będzie wygrana bitwa! Na naszej drodze życia spotykamy
      różnych ludzi i czasem tak bywa, że gdzieś nam się trochę ta prosta, wytyczona
      droga popląta! Wszyscy popełniamy jakieś błędy i mamy porażki, bo jesteśmy
      tylko zwykłymi ludźmi, a nie onibusami mającymi receptę na wszystko! A emocje?!
      Za nie przecież nie odpowiadamy! Miłość nie przychodzi przecież na zammówienie,
      bo ja tak chcę!Ważne jednak, co my z tym sami później zrobimy. A jak widać, Ty
      jesteś na najlepszej drodze, aby wyprostować pogmatwaną sytuację i wyjść na
      prostą! Trzymaj się cieplutko i napisz coś jeszcze w przyszłości! Pamiętaj,
      masz tu dobrą drużynę wsparcia, która trzyma kciuki i życzy Ci jak najlepiej!
      Pozdrawiam cieplutko! M
      • smutek20 Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 21.07.06, 23:59
        dziekuje za miłe pełne wsparcia słowa. macie racje ale jest ciezko i to bardzo
        ale nie bede pisac jak mnie wszystko boli bo na forum juz miliony takich słow
        wiele osób napisało,
        pozdrawiam wszystkich serdecznie
        • cleopa Re: duzo przeszłyscie poradźcie bo chodzi o moje 22.07.06, 09:51
          Wart nie wart Ciebie...czasami taki uklad jest po prostu dla faceta
          wygodny,czasami obawia sie reakcji nie tyle zony co dzieci...czasami taki
          wstrząs czyli odejście kochanki otwiera oczy i facet deklaruje sie . Tylko
          istnieje ryzyko w ktora strone...
          Popieram dziewczyny : mysl o sobie..zrób tak aby nie on byl calym Twoim
          swiatem,uswiadom mu że nie tylko on istnieje na świecie i nie masz zamiaru
          swojego zycia podporzadkować mu w taki sposób i poswiecic sie..istnieje szansa
          ze facet Cie naprawde kocha i rozwiedzie sie..
Pełna wersja