dzieci z "nowych rodzin"

12.07.06, 18:30
Hej,

przyznaje ze pomysl na watek zaczerpnelam z innego forum. Temat wydaje mi sie
bardzo ciekawy, niestety na tamtym forum zrobil sie magiel w watku i nikt nic
ciekawego nie napisal. Mam nadzieje ze tu poziom bedzie wyzszy (napewno
bedzie bo o nizszy niz tam to raczej trudno). No wiec jak to jest wychowywac
dziecko w "nowej rodzinie", kiedy tata lub mama maja juz dziecko/dzieci z
poprzednich zwiazkow. Czy dzieci wychowywane w "nowych rodzinach" sa w jakis
sposob pokrzywdzone, czy moze maja prezent od zycia w postaci rodzenstwa
przyrodniego, tego ze tata/mama sa juz doswiadczonymi rodzicami? Jak to
wyglada z punktu widzenia rodzica ktory (ze sie tak wyraze) do rodziny
dolaczyl czyli takiego ktory nie mial wczesniej dzieci? Jakie bledy mozna
popelnic wychowujac takie dziecko, czego sie wystrzegac, na co zwracac uwage?
Moze ktoras z was jest dzieckiem wychowanym w drugiej rodzine? jesli tak to
jaki to mialo wplyw na wasze zycie?

mam nadzieje ze temat nie za powazny na takie upaly wink
    • mathiola Re: dzieci z "nowych rodzin" 12.07.06, 18:47
      Ja powiem tak: wychowujac wlasne dziecko, wiem jak NIE POWINNAM go wychowac i
      czego sie wystrzegac. W zwiazku z tym jestem na pewno bardziej wymagajaca w
      stosunku do swojego dziecka, ktore urodzilo sie w zwiazku z mezczyzna, ktory
      juz ma dzieci z poprzedniego malzenstwa, anizeli bylabym w przypadku dziecka
      urodzonego ze sie tak wyraze - w normalnej rodzinie. Wymagam, bo nie chce, aby
      wyroslo na nieudolnego, niesamodzielnego, niezaradnego i niechlujnego czlowieka
      nastawionego konsumpcyjnie do zycia
    • e_r_i_n Re: dzieci z "nowych rodzin" 12.07.06, 19:01
      Ja nie dopuszczam i nie dopuszcze do sytuacji, zeby moje dziecko bylo w
      jakikolwiek sposob z jakiegokolwiek powodu pokrzywdzone. Dlatego tez cala swoja
      uwage poswiecam swojemu dziecku - uwazajac, wydaje mi sie, ze slusznie, ze to
      ojca rola 'podzielic sie' (pod kazdym wzgledem) 'na pół' (co nie znaczy
      oczywiscie, ze bez jakiejkolwiek konsultacji ze mna).
      U nas syn mojego meza nie jest czestym gosciem, Wiktor go zna, lubi, ale nie
      zajmuje on w jego zyciu bardzo istotnego miejsca - z powodow roznych.
      Czy doswiadczenie mojego meza w byciu ojcem ma znaczenie? Pewnie tak, zawsze
      pierwsze dziecko jest 'polem doswiadczalnym'. Ale wiem, z opowiadan i
      obserwacji, ze dzieciaki sa bardzo, bardzo rozne, wiec i metody wychowawcze,
      i podejscie musza byc do charakteru dostosowane.
      Natomiast moj maz sam mowi, ze z pierwszym synem mial podczas malzenstwa
      niewielki kontakt, z powodu czasu poswiecanego pracy, ze syn mial zawsze
      dystans do niego, dlatego tez stara sie miec jak najblizsze relacje z naszym
      dzieckiem. I mam wrazenie tez, ze oddaniem Wiktorowi nadrabianie nie takie, jak
      trzeba, relacje z pierwszym synem.
      • dominika303 Re: dzieci z "nowych rodzin" 12.07.06, 21:30
        Witam smile
        Więcej o sobie jutro naskrobięsmile

        Jeszcze nie mam dziecka, mój jeszcze nie mąż ma córkę z małżeństwa.
        I powiem wam, że tez wiele razy myślałam jak to będzie, gdy my już będziemy
        mieli dzieci! Mój problem rozwiała ex, bo postawiłą sprawę jasno mój NM jest
        tylko dawcą i płatnikiem alimentacyjnym bez żadnych praw, więc nie bedę siłą
        rzeczy miała porównania.Za to zastanawiam się czy w tej sytuacji mam
        poinformować moje przyszłe dziecko, że gdzieś w oddali żyjejego siostra?? skoro
        nawet jej nigdy nie zobaczy??nie usłyszy? nie pobawi się z nią i nie zje
        przysłowiowego loda???
        pozdrawiam
        • mangolda Re: dzieci z "nowych rodzin" 12.07.06, 21:40
          zastanawiam się czy w tej sytuacji mam
          > poinformować moje przyszłe dziecko, że gdzieś w oddali żyjejego siostra?

          slowo "siostra" byloby tu naduzyciem. propobuje uzywac okreslenia "byla rodzina
          ojca" - jest klarowne i wsztko wyjasnia.
          • dominika303 Re: dzieci z "nowych rodzin" 12.07.06, 21:44
            Dziękuję mangolda smilesmile
            Spodobał mi się twój pomysł na wyjsie z tej sytuacji smile
            • ciemnanocka Re: dzieci z "nowych rodzin" 13.07.06, 09:22
              Dominika...
              przesiej slowa mangoldy przez głębokie sito...
        • skarbeniek1 Re: dzieci z "nowych rodzin" 12.07.06, 21:47
          u mnie podobnie, tylko że dziecko już mamy. Exia wkłada do głowy dzieciom że to
          żadna siostra "tylko obcy bachor"- też się zastanawiam czy wogóle wspominać o
          rodzeństwie. POruszyłam już kiedyś ten wątek..
          • ciemnanocka Re: dzieci z "nowych rodzin" 13.07.06, 09:24
            wiecie co, ja coraz bardziej jestem przekonana, ze ja mam fajnie.
            Exia normalna, nie sadze by robila jakiekolwiek problemy jak sie dziecko nasze
            na swiecie pojawi (oby jak najszybciej), mala dzwoni do mnie jak jest u mamy i
            wyciaga mnie do kina i nawet przez mysl by mi nie przeszlo by nazwac małą "byłą
            rodziną". Jest to jego najbliższa rodzina i jak najbardziej aktualna.
            • dominika303 Re: dzieci z "nowych rodzin" 13.07.06, 10:26
              No to jednak mam problem.
              Widzisz ciemnanocko, u was może wasze wspólne dziecko będzie się nawet bawić z
              dziećmi męża, u mnie nie ma takiej możliwości, bo dla córki NM ważna jest już
              teraz tylko rodzina ex.Oni rozwiedli sie gdy mała miała ok. roku, ale nie
              mieszkali ze sobą do jej 2 miesiąca życia. Ex , któregoś dnia poprostu zmieniła
              zamki i nie wpóściła mojego jak ten wrócił z pracy, wszedł z policją po koc,
              pastę do zebów i dezodorant, przez pierwsze 3 lata życia małej musiał być na
              czas czyli na 16 aby móc zobaczyć córkę, 5 min spóżnienia i nie był wpuszczany
              do domu , w którym była młoda. Przez 3 lata poznałam cocnieco ex mojego i wiem,
              że ona nie zmieni się, gdy pojawi się nasze dziecko, a właściwie to zmieni się
              na 100%, ale na gorsze czyli od razu dostaniemy pozew o podwyższenie alimentów.
              Wiec nie wiem czy w tym konkretnym przypadku powiedzenie swojemu dziecku, że
              tatuś miał kiedyś inna rodzinę jest takie złe. Moje dziecko i tak nigdy nie
              pozna córki NM, bo jej mamuska się już o to postara.Po za tym ja też zaczynam
              miec obawy przed jej rodziną, gdzie agresja i przemoc jest jedyną formą rozmowy
              z postroną osobą np. sąsiadką.
              pozdrawiam
      • karrolina1 Re: dzieci z "nowych rodzin" 14.07.06, 16:55
        > Natomiast moj maz sam mowi, ze z pierwszym synem mial podczas malzenstwa
        > niewielki kontakt, z powodu czasu poswiecanego pracy, ze syn mial zawsze
        > dystans do niego,

        Ten dystans to na pewno robota wrednej eks tongue_out.
        • e_r_i_n Re: dzieci z "nowych rodzin" 15.07.06, 12:47
          Nie, wtedy była wspaniała, kochaja i oddana zona.
    • mamaika Re: dzieci z "nowych rodzin" 13.07.06, 11:17
      Fura pytań, a odpowiedzi zapewne bez mała tyle ile "macoszek" bo jednak mimo
      podobieństw każda sytuacja jest indywidualna. U mnie wyglądało to do tej pory
      tak( bo od września będziemy mieszkać razem więc zmiany będą ) że według mojej
      oceny rzecz jasna subiektywnej mój M dziewczyny bardziej rozpieszczał (z racji
      weekendowego niejako tatusiowania) niż wychowywał ,pomijając już oczywisty i
      bezsporny fakt iż traktowały go raczej jak bankomat niż rodzica - ot facet od
      zakupów i przyjemności.Zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku naszego syna,
      którego wychowuje a nie jest tylko facetem od zabawy. Więc jest to o niebo
      lepsze dla dziecka i jego rozwoju emocjonalnego i społecznego. Co do rodzeństwa
      jako rodzeństwa - dla trzylatka temat dość abstrakcyjny na razie, kontakty
      niemniej dobre i bardzo mnie to cieszy. Co będzie dalej to się okaże. Z
      pewnością pojawi się element rywalizacji , bo najmłodsza córka M dąsa się
      zawsze jak mój M poświęca uwagę naszemu maluchowi - ot z miejsca traci humor,
      nagle zaczyna ją boleć głowa czy brzuch , pod tym względem przyszłość zapowiada
      się ciekawie i niespodziankowo, niemniej wierzę w rozsądek i mądrość mojego M ,
      bo już kiedyś mieliśmy sytuację w której wygarnęłam mu,że z racji weekendowych
      pobytów najmłodszej zupełnie odsuwa od siebie nasze dziecko na co usłyszałam
      wtedy " a bo ona ma tu jednego rodzica , a nasz ma nas dwoje " - skapitulował i
      przyznał się do głupoty ,gdy odpowiedziałam że gdy tak postępuje to nasz też ma
      tylko jednego - mnie. Co do dziadków czyli rodziców mojego M nasz syn
      jest "gorszym" wnukiem. I to widać w sposób bardzo wyrażny, przykre ale
      prawdziwe. Ja jako matka nie chcę żeby mój syn był taki jak jego córki i sądząc
      po zachowaniu mojego M on też nie. Na dziewczyny wpływ miało czynników mnóstwo
      oprócz oczywistych błędów wychowawczych mojego M , ale tu działała wieloletnia
      zasada rekompensaty czysto materialnej pierw picia mamusi, a po jej wymuszonym
      leczeniu i trzeżwości definitywnego rozstania rodziców. W sumie to wcale mnie
      nie dziwi,że są jakie są.Na szczęście zapamiętają mamę taką jaką była od paru
      lat , natomiast trudno bedzie je teraz "wychowywać" bo nastolatki to generalnie
      okres trudny . Jeżeli chodzi o rodzeństwo przyrodne to w znanym mi osobiście
      przypadku to raczej rodzeństwo li tylko z nazwy. Jak będzie u nas - zobaczymy .
      Z pewnością w dużej mierze zależy to od każdego z nas i naszych wzajemnych
      relacji w pozszywanej rodzince. Chciałabym żeby było jak najlepiej, aczkolwiek
      wątpię sądząc choćby po zachowaniu dorosłej - najstarszej córki M : chłodna
      niesamowicie w stosunku do naszego, na urodziny w niedzielę nie przyjechała (
      ale wytłumaczenie miała dobre: praca smile wpływ na młodsze ma niesamowity : alfa
      i omega , wie wszystko najlepiej.
      • mamaika Re: dzieci z "nowych rodzin" 13.07.06, 11:25
        Za wcześnie poleciało smile . W tej chwili obawiam się, czy postawa właśnie
        najstarszej pomijam już babcie ze strony mamy i różnych "dobrych" znajomych nie
        wpłynie na dobre w chwili obecnej relacje między naszym synem a średniaczkiem i
        najmłodszą. Bardzo bym tego nie chciała, bo naprawdę są życzliwe w stosunku do
        niego i miłe ( czasem zdarza się zgrzyt ale to normalne wśród rodzeństwa ).
    • judytak Re: dzieci z "nowych rodzin" 13.07.06, 18:44
      coroline napisała:

      > Czy dzieci wychowywane w "nowych rodzinach" sa w jakis
      > sposob pokrzywdzone,

      nie, nie są
      jeśli są pokrzywdzone, to nie dlatego, że któryś z rodziców ma jeszcze inne
      dzieci, tylko dlatego, że mają rodziców, z którymi coś nie do końca tak...

      > czy moze maja prezent od zycia w postaci rodzenstwa przyrodniego,

      to zależy od sytuacji, na to nie ma reguł

      > tego ze tata/mama sa juz doswiadczonymi rodzicami?

      to tak, to na pewno tak (oczywiście wyjątki zawsze się zdarzają)

      > Jakie bledy mozna
      > popelnic wychowujac takie dziecko, czego sie wystrzegac, na co zwracac uwage?

      moim zdaniem bez różnicy
      wychowywać normalnie, wystrzegać się fałszu, zatajania czegokolwiek, jak i
      rozdmuchiwania zwykłych spraw
      zwracać uwagę na wszystko, jak to przy wychowywaniu dzieci ;o)

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S. druga żona rozwodnika od lat 14, trójka wspólnych dzieci, dwójka męża z
      pierwszą żona
      J.
    • magret65 Re: dzieci z "nowych rodzin" 14.07.06, 00:57
      U nas w rodzinie w sposób natruralny, normalny, mówi się o przyeszłosci M. Tak
      więc dzieci wiedzą, że mają PRZYRODNIĄ siostrę. Córka jest zbyt mała, więc to
      do niej nie trafia i chyba też zbytnio nie interesuje, ale syn ma prawie 8lat i
      stawia pytania. Wyjaśniliśmy mu, co znaczy "przyrodnia siostra" Chciał
      wiedzieć, kilkakrotnie konkretnie o to pytał, dlaczego ona do nas nie
      przyjeżdża, skoro nasz tatuś to też jej tatuś i jest tu z nami, a nie tam. Nie
      wdawałam się w szczególy. Po prostu stwierdziłam, że jej mama nie chce, bo ją
      bardzo kocha i woli miec dziecko cały czas przy sobie. Musimy jednak teraz
      uważać, gdy rozmawiamy o złośliwościach i mściwym charakterze eks, bo mały
      nastawia uszu. Niedawno spytał mnie, dlaczego siostra woli być z tą mamą, a nie
      z tatą i z nami, skoro tamta to "wredne, mściwe i pazerne babsko"! Nie wiem,
      które z nas, czy może ktoś z rodziny coś takiego powiedział. Fakt jest jednak
      taki, że mały usłyszał i staje się bardziej dociekliwy! Jakiekolwiek by jednak
      relacje nie były, osobiście nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy przemilczeć
      przed dziećmi, że mają siostrę. Pozdr. M
    • pom Re: dzieci z "nowych rodzin" 14.07.06, 07:28
      nasz synek ma przyrodnich braci, kontakty są b. dobre, eks jest w porządku,
      nawet w dniu dziecka o naszym dziecku pamiętała
      w taki sposób o wiele lepiej się żyje - kiedy wszyscy poukładali sobie życie,
      pozbyli negatywnych emocji i STARAJĄ SIĘ, by ten stan równowagi trwał
      • anja07 Re: dzieci z "nowych rodzin" 16.07.06, 17:04
        Jesu jak ja bym chciała żeby moja eks była normalna...a na razie kicha...nawet
        nie wie że jestem.nie mówiąc nawet o jakiś planach z dziećmi moimi i mojego
        NM...strach przed nią paraliżuje mojego NM...eh...sadzazdroszcze CI pom
Pełna wersja