po wakacjach ... sprawa rozwodowa

19.07.06, 12:27
Stęskniłam się za Wami...

wróciliśmy z wakacji, a dziś ostatni dzień przed kolejną burzą ze strony ex...

jutro kolejna sprawa rozowodowa, i wiemy, ze będzie burza, potworna i wielka,
sami nie wiemy czego możemy się spodziewać, bo NM zmienił taktykę

Poprzednie 3 sprawy były, z powództwa męża, na podstawie warunków i pozwu
napisanego przez ex.

Dziwnie brzmi, ale wytłumaczę.
Ex napisała pozew, ze ja (maż) jestem be, fuj, łotr, alkoholik, darmozjad,
pies na baby, dawca nasienia a nie ojciec, i cała wina jest moja, tylko moja
i ze bede płacić 4000 na dzieci i 1000 na byla zone i zostawiam jej wszystko
czego sie dorobilismy.
Nie wziąl adwokata, bo gdyby go wziął, to utrudniala by mu kontakty z
dziecmi.

i tak utrudniala...

po 3 sprawie, gdzie Pani sędzina traktowała go jak recydywę z morderstwem w
aktach, wstał i powiedział, że wycofuje pozew, sędzina się ucieszyła, że
chłop się przestraszył i godzi się z żoną, na co on powiedział, że się nie
godzi z żoną, ze jest świadom tego co mówi, uzasadniać nie będzie swojej
decyzji, ale ma prawo wycofać pozew.

Ex kiedy się dowiedziała, że sam napisze pozew, z prawdą, całą prawdą i tylko
prawdą i adwokatem, zrobiła nam istne piekło na ziemi.

Rozwaliła nam 3 miesiące życia, sfingowane załamanie naerwowe, leczenie na
dziennym oddziale psychiatrycznym, pogrózki szantaże itd.

Wczoraj adwokat NM poinformował nas że dostał list od ex, z wyzwiskami i
pogróżkami co ona mu zrobi jak będzie prowadzić ta sprawę.

Tu głupota ex osiągneła maximum.

A jutro sprawa...

jakbym się nie odzywała to znak, że kogoś zamknęli za zbrodnię w afekcie,
albo mnie albo NM wink

Jesteście twórcze, może uda wam się zaprognozować, co tym razem ex wymyśli?

odpadają, bo już były:
- mówienie dzieciom, że ojciec je porzucił i ze ich nie kocha
- nie dawanie dzieciom posiłków, bo ponoć tata nie dał pieniędzy i mówienie
im o tym (jest zlecenie stałe na rachunku)
- "załamania" nerwowe i miesiąc w psychiatryku
- podrzucanie dzieci w nocy pod nasz dom
- umieszczanie anonsów na portalach sexu grupowego z naszymi nr komórek
- pogróżki dla rodziny
- głuche telefony
- telefony o 4 nad ranem z wyzwiskami
- wyzywanie mnie od dziwek

itd

co może jeszcze wymyslić ?
    • m-m-m Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 12:35
      Gdybym wcześniej wiedziala co ona robiła, by Wam uprzykrzyć życie, to na 100%
      odradzałabym Ci wspólne wakacje z jego dziećmi.
      • khaldum Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 12:44
        kochana m-m-m

        co nas nie zabije to nas wzmocni
        nasze rodziny twierdzą, że każdy kolejny jej wyskok umacna nasz związek
        i mają rację

        dzieci są nastawione przez matkę na nie w stosunku do mnie, ale coraz częściej
        dochodzę do wniosku, że powinno się je dla ich dobra od niej izolować,
        a sąd swoje, nie da nam dzieci, bo wynajmujemy mieszkanie i żyjemy głównie z
        dywidend, co nie jest stabilne

        ale ten brak stabilności nie przeszkadza w płaceniu alimentów

        aż mi się gadać nie chce...
        wrrr
        • m-m-m Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 13:20
          ale coraz częściej
          dochodzę do wniosku, że powinno się je dla ich dobra od niej izolować,


          Mój pasierb jest od 4-ego roku życia od matki izolowany, jednak utrzymuje znim
          kontakt i naprawdę, M. się za glowę trzyma ile ten chłopak ma po niej
          negatywnych cech. Tak więc uważam, że izolacja to mało, najlepiej jakby w ogole
          zeszła z tego świata i M. sam sprawowałby nad nimi opiekę - to może by coś z
          nich jeszcze było.
          • khaldum Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 13:45
            wiesz m-m-m, czasem też mam takie mysli, ale potem się ich wstydzę...

            ale myślę tak, nawet NM mówi czasami, ze wszystko było by prostsze jakby jej
            nie było.
            Na samodzielnej zarzucono mi, że o dzieciach wypowiadam się negatywnie, bez
            uczuć, a to nie tak...

            bo rok temu kochałam je, było mi ich żal, oddałabym wszystko, żeby były z nami,
            ale im dalej w las tym ciemniej. dać im ciepło, poczucie bezpieczeństwa, dom,
            nie w rozumieniu cegieł dachu i okien, a miejsca do którego się wraca...

            Kiedy ich nie ma, jestem na tak, chcę im nieba przychylić, kiedy się pojawiają,
            to im dłużej trwa kontakt tym bardziej ich "nie lubię", widzę w nich coraz
            więcej złego, NM mi tłumaczy, że to wpływ matki, ja się buntuję, że ojca też
            mają, ale takie kontakty raz na pewien czas (jedno popołudnie w tygodniu i co 2
            weekend) nie wystarczają na wychowywanie i kształowanie dzieci... dzieci to co
            mają na codzień przyjmują za normę, a to co jest u nas za jakieś głupie wymysły
            tej baby (czyli mnie)

            NM zaciska zęby, i kiedy się wkurzam, że nie może tak być mówi, To ich matka,
            krzywdzi ich, zaniedbuje, ale ją kochają, bo innej matki nie znają, a sąd
            dopiero jak dzieci są bite i zagłodzone to matce dzieci odbiera. I nic z tym
            nie zrobimy ...

            a ex nastawia, wmawia takie głupoty dzieciom, że Lem by tego nie wymyślił...

            Siostra mojego NM, płacze kiedy widzi dzieci, chce je zabrać od matki, bo ona
            ma warunki, dom, ogród i pensję, ale też nie ma szans, bo są rodzice...

            Synowie NM, mają brata, ma 2 lata, kiedy byliśmy nad morzem ten maluch był u
            rodziców NM. Przez 10 dni "matka" nie zadzwoniła zapytać co słychać i jak się
            jej syn czuje, a później przysłała sms'a do bratanka NM, który ma 18 lat o
            treści "oddajcie mi dzieciaka. dzisiaj" Nie zadzwoniła, ani do szwagierki, ani
            do teściowej które zajmowały się chłopcem, tylko napisała smsa do nastolatka.

            To normalne ?
            Dla nikogo z nas nie...

            ale to w świetle tego świata jesteśmy patologia, bo on nie ma rozowdu i żyje w
            konkubinacie z rozwódką...

            i chyba mnie dół zaczyna łapać
            • m-m-m Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 13:59
              wiesz m-m-m, czasem też mam takie mysli, ale potem się ich wstydzę...

              ale myślę tak, nawet NM mówi czasami, ze wszystko było by prostsze jakby jej
              nie było.
              Na samodzielnej zarzucono mi, że o dzieciach wypowiadam się negatywnie, bez
              uczuć, a to nie tak...


              Nie, ja sie nie wstydzę takich myśli, że lepiej gdyby matka mojego pasierba
              umarła.
              Mnie też wielokrotnie to zarzucały panie samodzielne: najlepiej jakbyś dawała
              jak matka, była dobra, miła i kochana a cudze dzieci skakały by Ci bezkarnie po
              głowie. To wtedy byłabyś dla pań samodzielnych z "uczuciami" wobec cudzych
              ancymonów. Bo oczywiście jako macocha masz tylko dawać i NIC nie wymagać.
              Spróbuj wymagać od rozbestwionych gówniarzy, a zaraz samodzielne wrony obsiądą
              Cię, że jestes podła , bo to takie biedne dziecko.
              Tak, że taką opinię pań samodzielnych trzeba zlać i nie udowadniać, że nie
              jesteś wielbłądem.
              • mamaika Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 14:10
                Na temat co niektórych samodzielnych i ich poglądów to nawet wypowiadać się nie
                będę,bo szkoda słów.A z ciekawostek dodam,że rodzice mojego M mają bez mała
                takie same oczekiwania w stosunku do mnie , a co ciekawe znają te swoje wnusie
                i z tej "ciemnej" strony, a i teraz wakacyjnie pobytowo popalić dają.
                • m-m-m Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 14:17
                  Mamaika, ja bym nie określiła tego jako oczekiwania, ale jako roszczenia.
                  Rosczenie nie pozwala na dyskusję, oczekiwanie dopuszcza zmianę zdania u
                  oczekującego, a roszczenie oznacza, że jedynie ten pogląd jest słuszny.
          • poxywka Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 13:50
            m-m-m on ma zapewne te cechy odziedziczone a nie dlatego, ze utrzymuje z nia
            czasami kontakty

            jak na to co opisuje khaldum, to te dzieci sa i tak w niezlej kondycji i nie
            daly sie az tak zmanipulowac; inaczej same by odmowily wspolnego wyjazdu; to
            nie maluchy i jak sadze zachowanie matki juz nie wydaje im sie calkiem
            normalne; ale wychowane w takiej atmosferze bez wzgledu na odziedziczone geny
            musza miec niezly metlik i calkowicie zaburzone poczucie bezpieczenstwa;
            sek w tym, ze zdaje sie maz khaldum nie potrafi nic z tym zrobic i to w
            pierwszej kolejnosci nalezaloby chyba zmienic - jego podejscie do dzieci

            wspolczuje exi - jest nadzieja, ze sad jednak nie da sie zmanipulowac
            pozdrawiam
            poxywka
        • mamaika Re: po wakacjach ... sprawa rozwodowa 19.07.06, 13:42
          No cóż ...niejako musze potwierdzić słowa m-m-m. Po śmierci mojej eksi mój
          średniaczek zawsze w stosunku do mnie na nie, zachowuje się zupełnie inaczej,
          z radości póki co nie skaczę bo już kiedyś taki stan wprawił mnie bez mała w
          radosną euforię a w szybkim czasie rozmyło się to w niebycie. Głowa do góry ,
          czasem myślę,że lepiej nie myśleć smile
          • dominika303 moja propozycja zmiany prawa 20.07.06, 13:45
            Wiecie co??
            Po przeczytaniu waszych postów naszła mnie jedna myśl:

            Czy nie trzebaby w Polsce wprowadzić obowiązkowych badań psychologicznych i
            psychiatrycznych przed rozpoczęciem życia płciowego!
            Moim zdaniem kazda kobieta wchodząca w okres prokreacji powinna przechodzić coś
            na kształt kursu i egzaminu na prawo jazdy!
            I po takim egazminie taka kobieta dostawałaby certyfikat na maciezyństwo!
            Bo jak czytam o waszych ex i myślę o ex mojego to one nie dorosły do roli matki!!
            Bo czy matka może świadomie krzywdzić swoje dziecko?
            Czy matka z pełną premedytacją może wypaczać światopogląd dziecka?
            czy matka bezkarnie może kształtować młodego pasożyta?

            NIE

            Wiec czemu im na to sądy pozwalają?
            Czemu społeczeństwo na to przyzwala??
            Czemu ex żona jest we wszystkim usprawiedliwiona?
            A ex mąż jest traktowany jak maszynka do robienia pieniędzy?

            Pomysł wydaje się być uzasadnioną potrzebą dzisiejszych czasów!
            Co o tym sądzicie??
            • khaldum Re: moja propozycja zmiany prawa 20.07.06, 14:01
              JESTEM ZA!!!

              a sprawa trwa już od godziny i żołądek mi się skręca... matko niech już
              zadzwoni i powie co było ...
              • dominika303 Re: moja propozycja zmiany prawa 20.07.06, 14:34
                khaldum, jak już coś bedziesz wiedziałą to podziel się z nami wieściami z sali
                rozpraw smile
                na pewno będzie dobrze, bynajmniej tak trzeba mysleć, może zrób sobie kawki lub
                drinka, coś co odwróci twoją uwagę od myśli o werdykcie sądowym smile
                Trzymaj się !
    • khaldum Sprawa rozwodowa... 21.07.06, 09:02
      Ponad półtorej godziny przesłuchania stron...

      NM dowiedział się fascynujących rzeczy na swój temat smile to co nas najbardziej
      zaskoczyło to, to że:

      a) zataja przed nią dochody, bo ona wie, że ma udziały w kilku spółkach, a
      wykazuje tylko z jednej żeby dzieci żyły w nędzy i co nas najbardziej
      zaskoczyło, NM planuje kupić udziały w jakimś niemieckim koncernie... - to nas
      rozbawiło, naprawdę śmialiśmy się serdecznie z tego bo nie wiedzieliśmy że nam
      się tak doskonale powodzi big_grin Doszliśmy do wniosku że usiłuje wykreować NM na
      potężnego biznesmena, który zostawia ją w nędzy

      b) Powód i jego konkubina prowadzą BAARDZO WYSTAWNE życie, bo ciągle gdzieś
      jeżdzą, np latem zeszłego roku byli w górach i korzystali z atrakcji, bo
      widziała zdjęcia u syna. Biedny NM nie wiedział o co chodzi ale na szczęście
      przypomniał sobie, dzięki tym zdjęciom, i sąd zaprotokułował, że powód
      odwiedzając znajome małżeństwo w Gliwicach w sobotnie popołudnie udał się
      samochodem na czterogodzinną wycieczkę do Ustronia.

      c) powód odmawia wsparcia finansowego i nie daje jej pieniędzy, a ona nie ma za
      co żyć
      Odmówił raz przedwczoraj, kiedy zarządała dodatkowego 1500 zł na lipiec bo te
      pierwsze się skończyłu w okolicach 15 lipca. Dostała 1500 5 lipca, dzieci były
      z nami na wakacjach więc troszkę to dziwne. Dopiero adwokat wyciągnął od niej
      że bawiła 3 dni w Sopocie kiedy dzieci były z nami.

      a tak poza tym to pożycie było sielankowe, idealne, bez awantur, kłótni, pełne
      miłości i szczęścia, a on z dnia na dzień ją zostawił dla swojej przyjaciółki i
      przez to ona miała załamanie nerwowe i wylądowała w psychiatryku bo to że mąż
      odszedł to był dla niej SZOK.

      Szok to był dla wszystkich, szczególnie dla adwokata, który wyliczył, ze od
      wyprowadzki do załamania i leczenia w psychiatryku minęło ponad półtora roku. A
      tak naprawdę to leki jakie przyjmuje po załamaniu nie różnią się od tych jakie
      bierze od kilku lat, co więcej lekarz od migren które leczy jest nie
      neurologiem tylko psychiatrą i prowadzi ją już kilka lat. Sąd zarządał pełnej
      dokumentacji medycznej od wszystkich psychiatrów i neurologów.

      NM ma przedstawić sprawozdanie finansowe spółki

      Następna rozprawa 28 sierpnia, i sąd stwierdził, że być może uda się
      postępiowanie zakończyć.

      Jest nadzieja , jest światełko w tunelu
      czyżby koniec ?

      wniosek
      jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi tylko o jedno

      Pazerności jak wiele masz imion ?
    • khaldum sprawa rozwodowa PS 21.07.06, 09:08
      Ex nie powiedziała słowa po wyjściu z sądu, nie odezwała się też ani za
      pośrednictwem telefonu, smsa, nic... cisza

      teraz pytanie czy to cisza przed burzą czy coś do niej dotarło...
      pożyjemy zobaczymy
    • khaldum i nadal cisza ... 24.07.06, 08:19
      weekend NM spedził z synami, obawialiśmy się jakiś wyskoków, a tu nic, nawet
      żadnych zgryźliwość ze strony ex, kiedy w sobotę rano pojechał po synów, i
      cisza kiedy ich odwiózł.

      to nie normalne... tym bardziej, że nie spełnił roszczeń dotyczących wypłacenia
      po raz 2 alimentów na lipiec... hmmm

      obraziła się i nie chce z nim gadać, czy jeszcze szykuje jakąś aferę, co o tym
      myśleć ?

      a ja mimo, że tęsknię za moim NM, bo od czwartku go nie widziałam, (delegacja +
      weekend z synami z dala od nas) jestem spokojniejsza, bo nie musiałam się
      denerwować i miło spędziłam czas z córką i znajomymi.

      a dziś będzie chłodniej i słońca nie widać, siedzi za chmurami więc zapowiada
      się miły dzień

      Miłego dnia macoszki
      • m-m-m Re: i nadal cisza ... 24.07.06, 08:51
        A my mamy w Wa-wie patelenkę...Gdzie te chmury???
        • khaldum Re: i nadal cisza ... 24.07.06, 08:55
          w połowie drogi pomiędzy Poznaniem a Wrocławiem... miasto miłe nie zaduże, ale
          chce się tu żyć
          • m-m-m Re: i nadal cisza ... 24.07.06, 09:45
            A tu dalej nici z deszczu. Jak się ten beton nagrzeje to jak w piekarniku.
            • geos Re: i nadal cisza ... 24.07.06, 10:55
              u nas tez chmury!!!
              No juz znikaja ale mniej się nagrzało od rana.
              A to "u nas" to jest za Wrocławiem w strone Zgorzelca jakieś 50 minut autostradą:o)
              Zapraszam do nas!
              • m-m-m Re: i nadal cisza ... 24.07.06, 11:09
                To fajnie macie, aja mam urlop dopiero we wrześniu, a i tak w tym roku nigdzie
                nie jedziemy.
      • khaldum ^%$#@#$% po ciszy ... 24.07.06, 12:23
        ^%$#@#$% ^%$#@#$%

        KUUUUUUUUUUUUUUUURRRRRRRRRRRRRRRRR KA

        już po ciszy, noż utłuc cholerę to mało

        UKS zajął firmę (Urząd Kontroli Skarbowej) podejrzenie ukrywania dochodów...

        żebyż tej ^%$#@#$% ręce urwało za pisanie donosów!!!



        • geos Re: ^%$#@#$% po ciszy ... 24.07.06, 13:06
          o-rzesz-ku!!!
          No to ładnie.
          Ale jak zajął? Kontrola jest tak?
          NIe urwie, nie urwie.. tu nie ma co marzyc.
          Ale czy ma coś na sumieniu w kwestii ukrywania?
          No bo, że normalne pomyłki księgowe sa to normalka.
          Ale dowaliła. to najgorsza broń moim zdaniem jeśłi chodzi o podkladanie świń.
          Znałam taką jedna eksię. Też doniosła do Urzędu. Nic jej z tego nie wyszło a ci
          co stali po jej stronie to sie zaczeli mocno zastanawiac o co chodzi o ratowanie
          małżeństwa czy o kasę
          • khaldum Re: ^%$#@#$% po ciszy ... 24.07.06, 13:16
            kontrola, kontrola,
            czysto jest, nie mamy nic do ukrycia ale deorganizacja w firmie ...
            dzis u NM zaczeli, a ze ma udziały u mnie to posprzątam biuro, bo pewnie jutro
            zapukaja do mnie ...
            no a jak jest jedna to zaraz będą pewnie następne...

            a chodzi tylko o kasę, pierwszy symptom pojawił się na ostsniej sprawie
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=45490161&a=45602936
            ehhh
            • geos Re: ^%$#@#$% po ciszy ... 24.07.06, 13:27
              Tylko spokojnie.
              Wiem, że może krew zalac w takim przypadku, ale tylko spokojem możecie z tego
              wybrnąc.
              Przetrzymać kontrolę i sie głupio uśmiechnąc na nastepnej rozprawie.
              Czego wam zyczę z całego serca
          • gosza26 Re: ^%$#@#$% po ciszy ... 24.07.06, 13:27
            Nie wiem jak Cię pocieszyć. Może spróbuję tak, chyba wcześniej pisałaś,że co nas nie zabije to nas wzmocni.I TEGO SIĘ TRZYMAJ!!! Nikt nie dawał nam szans na "przetrwanie", aż pewnego dnia moja przyjaciółka, która rozwiodła się z mężem po 2 latach małżeństwa , powiedziała do mnie:Wiesz co Wy będziecie razem bo na początku musieliście przeżyć cholerne problemy, a to ludzi umacnia, bo dowodzi tego,ze można na sobie polegać.

            Co do eks, z reguły nie wypowiadam się w temacie, nie mam w zwyczaju posługiwać się schematami(wyleczyłam się jak poznałam mężasmileale ponieważ do złudzenia Wasze problemy z nią przypominają nasze, więc powiem tak:Kto mieczem wojuje od miecza ginie.Kiedyś eks męża "rozstawiała "wszystkich po kątach: M.bo groziła,że zabierze dziecko(ona wyjechała ale i tak na tamten czas mąż był na przegranej pozycji), potem straszyła syna ,ze go zabierze (kilka lat temu przywizoła go po tygodniu), no i długi, które po jej firmie spłacał M.
            Okazuje się, że nawet z US i ZUS można wygrać jeśli się jest wystrczająco cierpliwym, uczciwym ale i stanowczym. Męża już przepraszał US(urząd skarbowy)i oczywiści zwolnił go z płacenia za nieswoje długi, i pare innych instytucji. Eks dostałą rozwód z jej winy. A syn.....żeby zobaczyć co się dzieje u nas pod bramą kilka dni temu czaiła się za drzewami bo jej siostra próbowała się dwiedzieć czemu syn z matką nie chce utrzymywać kontaktów.
            Smutny koniec prawda?
            A to tylko czubek góry lodowej.

            Wiem,ze to niesprawiedliwe ,ze trzeba udowadniać,ze nie jest się wielbłądem(3 lata trwał rozwód, w którym również opieka nad dzieckiem została przyznana mężowi). Czasami jednak warto.
Pełna wersja