I znów lipa:(

25.07.06, 22:50
Hej babeczki!

Pewnie znów Was będę nudzić, ale to forum, to też taki mój sposób, żeby się
wyładować i wygadać.

Dziewczyny powiedzcie mi czy ja jestem już przewrażliwiona?

Przed chwilą dzwonił NM. Roazmawialiśmy o naszym wyjeździe, przyjeździe
Młodego, no i o powrocie. Mieliśmy jechać od 30.07 do 07.08 i znów @#*%$#^
niespodzianka. Bo on chce wracać dzień wcześniej, bo budowa czeka itp., itd,
no ale Młodego to żebyśmy wzięli też dzień wcześniej, bo już w czwartek.

$^*(&%## się. Chyba mam już naprawdę dość tego wyjazdu. Skoro dla niego nie
jest istotne, że dla mnie nawet jeden dzień dłużej nad morzem jest ważny i
potrzebny, tylko ważniejsza jest budowa, to niech i nawet spędzi sobie tam
cały urlop. Mogę jechać sama. W końcu garbata i breszczata nie jestem. Zawsze
znajdzie się jakiś adorator, żeby się nie nudzić.

    • jayin Re: I znów lipa:( 25.07.06, 22:59
      blondgirl napisała:
      > Bo on chce wracać dzień wcześniej, bo budowa czeka itp., itd,


      On CHCE, bo chce i tylko cię poinformował o swoim zamiarze - i MASZ zrobić tak jak on chce (w podtekście)?
      Czy on CHCIAŁBY i rozmawiał z tobą o tym, dajac ci "moment" do wypowiedzenia własnego zdania na ten temat? Powiedziałaś mu, że masz inny plan i inną potrzebę niż on?

      > Mogę jechać sama. W końcu garbata i breszczata nie jestem. Zawsze
      > znajdzie się jakiś adorator, żeby się nie nudzić.

      No, możesz.
      Ale po co ci w takim razie chuop?smile
      Chuop jest od tego, żeby razem z nami jeździł, żeby nami się prawidłowo zajmował i żeby było nam przyjemnie wink)
      I JUŻ.
      Inne modele chuopów powinny mieć etykietkę; "DO NAPRAWY!!!" smile
      • blondgirl Re: I znów lipa:( 25.07.06, 23:09
        jayin napisała:

        > On CHCE, bo chce i tylko cię poinformował o swoim zamiarze - i MASZ zrobić
        tak
        > jak on chce (w podtekście)?
        > Czy on CHCIAŁBY i rozmawiał z tobą o tym, dajac ci "moment" do wypowiedzenia
        własnego zdania na ten temat? Powiedziałaś mu, że masz inny plan i inną
        potrzebę niż on?

        No niby mamy to jeszcze omówić jutro lub pojutrze, ale ze wstępnej telef.
        rozmowy wynika, że raczej ma być jak Jaśnie Szanowny Pan sobie życzy.


        > Ale po co ci w takim razie chuop?smile
        Właśnie zaczęłam się nad tym zastanawiać... Jest pare rzeczy, których nie
        chciałabym stracić, ale....

        > Chuop jest od tego, żeby razem z nami jeździł, żeby nami się prawidłowo
        zajmowa
        > ł i żeby było nam przyjemnie wink)
        > I JUŻ.
        > Inne modele chuopów powinny mieć etykietkę; "DO NAPRAWY!!!" smile
        Masz adres warsztatu naprawczego?
        >
        • jayin Re: I znów lipa:( 25.07.06, 23:13
          blondgirl napisała:

          > No niby mamy to jeszcze omówić jutro lub pojutrze, ale ze wstępnej telef.
          > rozmowy wynika, że raczej ma być jak Jaśnie Szanowny Pan sobie życzy.

          To poczekaj do jutra/pojutrza. Omówcie sobie.
          Tylko nie kryguj się i nie łagodź swojego "nie chcę tak jak ty wymysliles, bo chcę inaczej!"smile
          po prostu trzymaj się tej wersji.
          jak on będzie się trzymał swojej i nie wymyśli się wam jakiś konsensus - to wtedy będziesz się stresować tym dopiero wink a nie dzisiaj na noc.


          > > Ale po co ci w takim razie chuop?smile
          > Właśnie zaczęłam się nad tym zastanawiać... Jest pare rzeczy, których nie
          > chciałabym stracić, ale....

          W nocy lepiej się nad tym nie zastanawiać wink
          Myślenie jest za mocno wyostrzone i przesadzone.
          A w dzień jak będzie ci się chciało nad tym myślec - to po prostu zrob bilans - ile masz dobrych rzeczy w tym układzie, a ile takich ktorych nie dasz rady znosic. samo się okaze, czy warto się zastanawiać nad zmianami.

          > Masz adres warsztatu naprawczego?
          Niestety niewink
          Koledzy opowiadali, że gdzieś na północy...wink)))
          Ale nie podali konkretów.
          A szkoda.
          Czasami sama wysłałabym model na kwarantannę lub chociażby przeglad okresowy, żeby go wyregulowali big_grin
    • agnieszka35 Re: I znów lipa:( 26.07.06, 00:52
      Pomysł z zakładem naprawczym całkiem dobry.Sama bym swojego wysłała na mały
      przeglądzik.Ale co do twojego problemu toja to widzę tak.Z jednej strony masz
      racje że się wkurzasz bo po pierwsze jjeden dzień nad morzem wiecej to
      faktycznie coś,ale z drugiej to tylko jeden dzień.Ciesz się kobieto że wogóle
      jedziesz.Mógł przecież pan i władca wykombinować że skoro budowa to nigdzie nie
      jedziecie bo pieniadzy i czasu nie ma .No bo przecież budowa.Żartuję oczywiście
      ale z drugiej strony to nie jest niemożliwe prawda.A tak poważnie to po prostu
      zapytaj swojego faceta dlaczego akurat tak.Wyjaśnij na spokojnie że ci zależy i
      dlaczego i niech on ci wyjaśni do czego mu ten jeden dzień.Bo może się przecież
      okazać że to naprawdę coś istotnego.A ciebie w sumie ten jeden dzień nie
      zbawi(choć przykro wiem).Natomiast czasem lepiej ustąpić niż kopie kruszyć bez
      sensu.Trzymaj się i udanego wyjazdu mimo wszystko.
    • khaldum rozwiązanie problemu 26.07.06, 08:01
      przyznaję się bez bicia o czym wcześniej nie mówiłam, że wracaliśmy z wakacji
      na 2 raty. NM z "Upiorkami" wrócił z wakacji w poniedziałek rano a ja
      wyjechałam z wczasów we wtorek wieczorem, niby niecałe 2 dni, ale wystarczyło
      żeby się odstresowac i pomyśleć.

      przedstaw to na zasadzie luźnej propozycji a nie żądania, np ściągnij na te 2
      dodatkowe dni jakąś koleżankę, żeby nie siedzieć samemu

      fajnie masz, że budowa czeka, u nas na razie bez szans, ex pazurkami pilnuje
      żebyśmy nie mieli nic swojego, tak czasami myślę, że nawet wziełabym tą łopatę,
      żeby fundamenty kopać, o radości wybierania koloru farb nie wspomnę...
      • m-m-m Re: rozwiązanie problemu 26.07.06, 14:04
        przedstaw to na zasadzie luźnej propozycji a nie żądania, np ściągnij na te 2
        dodatkowe dni jakąś koleżankę, żeby nie siedzieć samemu


        A bycie dwa dni nad morzem samemu też żadna katastrofa. Ja kiedyś wielokrotnie
        wyjeżałam sama nad morze, na dwa, trzy tygodnie i było bardzo fajnie. Byłam
        sama ze sobą, dużo chodziłam, czytałam i nie musiałam się do nikogo stosować.
        • khaldum Re: rozwiązanie problemu 26.07.06, 14:09
          wiesz co m-m-m.
          ja naprawdę chyba Cię lubię, bo ty zdrowa, poukładana, mądra kobita jesteś :o)
          • m-m-m Re: rozwiązanie problemu 26.07.06, 14:29
            Dziekuję za komplement.
            Możliwy on jest tylko tu, bo panie samodzielne uważają mnie za zimną macochę
            (akurat na te upały smile)), bo nie dam się zadeptać M. i jego synowi i o zgrozo -
            nie czuję, że muszę cokolwiek pasierbowi wynagradzać i traktować ulgowo, tylko
            dlatego, że ma pecha mieć nieudaną matkę.
    • blondgirl Re: I znów lipa:( 26.07.06, 13:54
      No i oczywiście to ja mam znów problem
      • khaldum Re: I znów lipa:( 26.07.06, 14:07
        no bez takich, bo dołowanie się nic nie da

        wcale nie mówię, że to Ty masz problem, po prostu czasem trzeba zęby zacisnąc,
        a naszą kobiecą rolą jest znależć jak najlepsze rozwiązanie.
        Moja mama mówi, że z facetem taranem się nie da, tylko dyplomacją i subtelna
        manipulacją osiągniemy to na czym nam zależy. I jakoś ciężko mi jej nie
        wierzyć, są z ojcem ze sobą od ponad 35 lat, i wcale tak cukierkowo ten związek
        się ich nie układał.

        będzie dobrze, zobaczysz, tylko subtelnie, subtelnie...
        3maj się :o)
        • jayin Re: I znów lipa:( 26.07.06, 18:25
          > wcale nie mówię, że to Ty masz problem, po prostu czasem trzeba zęby zacisnąc,
          > a naszą kobiecą rolą jest znależć jak najlepsze rozwiązanie.

          nie nie nie wink))
          tylko nie to!wink...
          bo znowu się okaże, że WSZYSTKO jest na babskiej głowie, a co gorsze - facet reaguje tylko na gry i zabawy, bo normalnie - prosto w oczy - z nim się nie da nic załatwić,a ponadto jest przekonany, że wszystko jest non stop OK, bo subtelności nie zauważy zazwyczaj, tylko ich efekt przyjmie albo jako własny pomysł, albo jako zwykłą kolej losu.

          > Moja mama mówi, że z facetem taranem się nie da, tylko dyplomacją i subtelna
          > manipulacją osiągniemy to na czym nam zależy.

          Taranem nie...
          Ale ja z kolei jestem anty ciągłym manipulacjom - subtelnym, czy nie...
          CZASAMI - jest to wskazane.
          ale tak non stop kolor - to gdzie tu jest miejsce na publiczne wyrażanie tego co się chce?suspicious nie wytrzymałabym z ciągłą koniecznością manipulacji facetem. zmęczyłoby mnie to. facet - jak dla mnie - musi CZĘSTO po prostu działać w trybie normalnym, świadomy tego czego JA CHCĘ i POTRZEBUJĘ. bez podchodów i sugerowania mu delikatnie tego. Takie modele są, i całe szczęściesuspicious Bo z takim z którym dałoby się załatwić coś tylko pokrętnie i "babskimi sposobami" - a na "prawdę prosto w oczy" reagowałby oburzeniem, obrażeniem, fochem, albo niezrozumieniem wiecznym - to ja bym nie wytrzymała długo. taki charakter mam.

          Najczęściej jest tak, że facet mowi: CHCĘ - i po prostu to robi. nie ogladając się za bardzo na innych. A kobieta sobie musi z tym poradzić, jesli jej sie to nie podoba.

          A jak kobieta mowi: CHCĘ - to w razie niezadowolenia faceta w większości przypadków od razu SAMA szuka kompromisów i

          Ja tak nie lubię i zawsze protestuję wobec takiego układu rzeczy w swoim życiususpicious
          Jak czegoś nie chcę i NIE DAM RADY sobie z tym poradzic, to nie zaciskam zębów i nie usmiecham się inie kiwam glowa "dobrze, zrobmy tak jak chcesz". po prostu zmykam sobie do swoich spraw - i o ile takich sytuacji nie jest za wiele, to w związku jest OK. Ale jak facet wpada w recydywę z tym "robię co chcę,a ty rob, co uwazasz, ze bedzie dobre dla nas" - to znikam na drugi koniec swiata. bo mnie to stresuje i męczy i w ogole mi nie odpowiada..

          > I jakoś ciężko mi jej nie wierzyć, są z ojcem ze sobą od ponad 35 lat, i wcale tak cukierkowo ten związek się ich nie układał.

          To chyba też zależy od człowieka, z którym się jest - i od tego jakim się samemu jest. Widać twoi rodzice trafili "na swego" i z powodzeniem kontynuują, mimo problemów wink I tak trzymać.

          > będzie dobrze, zobaczysz, tylko subtelnie, subtelnie...

          ...czasami...wink

          Ja to chyba nie jestem typem związkowej uległej kobiety, poświęcającej sporą część własnych "ja chcę" dla "ja chcę" facetowego. Trudno wink
          • khaldum Re: I znów lipa:( 26.07.06, 18:46
            jayin, ja też to tych uległych nie należę, i potrafię czasami talerzem rzucić,
            jak mnie cosik z równowagi wyprowadzi, wiec nie jestes sama...

            a co subtelnej manipulacji, największą sztuką kobiety jest osiągnąć to co JA
            CHCĘ, ale tak aby facet myślał, że on tego CHCE.

            Na szczęście w moim związku mogę mówić JA CHCĘ, i do maminych sztuczek bardzo
            sporadycznie muszę sięgać, no może przez 2 lata z 3 razy mi się zdarzyło...

            jesli chodzi o omawiany w tym wątku problem, dlaczego nie zastosować tu
            następującej gadki:

            wiesz, Aśka, Kaśka chciała się wybrać na 2, 3 dni nad morze i tak sobie
            pomyślałam, że może zostałabym nad morzem z nią, w końcu jeż jest znalezione
            miejsce, a sam wiesz, że w tym roku z dobrym miejscem to kiepsko, bo pogoda
            dopisuje i tłumy się o kwatery biją, wróciłabym z nią, a ty na spokojnie nie
            dość, że mógłbyś się zająć budową, to jeszcze pogadałbyś sobie z młodym w
            drodze powrotnej jak facet z facetem. W mojej obecności to raczej wam nie
            wyjdzie, bo młody mozę się krępować itd, itp

            Facet pomysli, że kobieta myśli O NIM I JEGO POTRZEBACH, a sama blondi osiągnie
            swój cel..

            ehh i teraz wyszło jaka ja baba jestem :o)
            PS mam nadzieję, że mój NM nie trafi na to forum wink
            • jayin Re: I znów lipa:( 26.07.06, 22:29
              > a co subtelnej manipulacji, największą sztuką kobiety jest osiągnąć to co JA
              > CHCĘ, ale tak aby facet myślał, że on tego CHCE.

              No i w tym właśnie sęk.
              Ja czasem potrzebuję wiedzieć, że on dokładnie wie i jest świadomy tego, czego JA CHCĘ i jest opcja, że tak zrobimy wink nawet jeśli nie za bardzo mu się to podoba, albo uważa, że jest to niepotrzebne/zbędne (dla niego:=) - to będzie w stanie ŚWIADOMIE pójśc na kompromis.
              MUSZĘ to czuć, BO TAKsmile
              chociażby czasami.
              to jeden z warunków mojego "prawidłowego działania" smile

              Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie - żeby innym razem działać partyzancko i właśnie tymi "babskimi metodami" osiągnąć taki stan, że on myśli, że sam tak chce, a tak naprawdę ja tego chcę, a on został "delikatnie zasugerowany"smile


              > Na szczęście w moim związku mogę mówić JA CHCĘ, i do maminych sztuczek bardzo
              > sporadycznie muszę sięgać, no może przez 2 lata z 3 razy mi się zdarzyło...

              O.. no właśnie.
              sporadyczność dla mnie jest OK.
              dla mnie, zaznaczam.
              dla innych może łatwiej jest i lepiej się czują wtedy, gdy mogą być dla faceta takimi kobietkami właśnie "sugerującymi dla jego dobra" (broń Boże, nie uważam tego za negatywnesmile tylko za nieodpowiednie i niewygodne DLA MNIE).

              > wiesz, Aśka, Kaśka chciała się wybrać na 2, 3 dni nad morze i tak sobie
              > pomyślałam, że może zostałabym nad morzem z nią, w końcu jeż jest znalezione
              > miejsce, a sam wiesz, że w tym roku z dobrym miejscem to kiepsko, bo pogoda
              > dopisuje i tłumy się o kwatery biją, wróciłabym z nią, a ty na spokojnie nie
              > dość, że mógłbyś się zająć budową, to jeszcze pogadałbyś sobie z młodym w
              > drodze powrotnej jak facet z facetem. W mojej obecności to raczej wam nie
              > wyjdzie, bo młody mozę się krępować itd, itp

              W sumie taka gadka pomaga.
              Tylko jakoś wyszło mi z tych postów Blondi, że ona by chciała urlop spędzić ze swoim M, nie sama. I "walka" o ten jeden dzień, to raczej "walka" o jeden dzień w towarzystwie M. (sam na sam) NA URLOPIE, a nie jeden dzień URLOPU, jako takiego... ale może źle zrozumiałam.

              > ehh i teraz wyszło jaka ja baba jestem :o)

              Zupełnie normalna wink Spoko.

              > PS mam nadzieję, że mój NM nie trafi na to forum wink

              smile)

              (K. wie o forum, zna adres, wspomógł się ostatnio poradami dziewczyn stąd - więc nic nie przeszkadza mu w czytaniu - ale na razie głowę na miejscu mam, więc chyba nie są to tak drastyczne opinie, te naszewink
    • blondgirl Re: I znów lipa:( 26.07.06, 15:05
      Aha, bo nie opowiedziałam wszystkiego.

      Zanim mi powiedział, że chce wracać dzień wcześniej, to przekabacił mnie,
      żebyśmy wzięli dzień wcześniej Młodego (w czwartek). Zgodziłam się, acz
      niechętnie. W związku z tym skoro chce mi skrócić wypoczynek o dzień, to ja mu
      na to, że ja potrzebuję odpoczynku i skoro tak, to może go przywieźć w piątek,
      tajk jak miało być. A on na to, że jestem egoistką itp i on nie będzie teraz
      synowi tłumaczyć dlaczego zamiast 3 dni zabierze go na 2 i skotro tak, to on w
      ogóle nie pojedzie, bo nie będzie przed Młodym kłamać. I w ogólr to jaj jestem
      niedojrzała i nie wiem czego chcę.

      Wiecie co, ja naprawdę daruję sobie ten wyjazd. Mam jeszcze trochę kasy. w Sam
      raz na last minute na Costa Brava. Będę mieć to wszystko w... nosie.

      Niech sobie, myśli i robi co chce.
    • blondgirl Re: I znów lipa:( 26.07.06, 15:09
      Może ja też, jak lykaena, powinnam powiedzieć "było miło" i nie oglądając się
      na nic pójść w swoją stronę.

      Tylko, że byłoby mi jednak szkoda... sad
      • elf28 Re: I znów lipa:( 26.07.06, 15:27
        Kochana, jakby facet mi tak pogrywał to mimo całego uczucia, spakowałabym
        torebeczkę i popędziła na samolot do Costa Brava. Dziecko to nie święta krowa a
        Ty sroce spod ogona nie wypadłaś. Będąc z Tobą ma obowiązek uzgadniać kwestie,
        które Was dotyczą. A on uprawia sznataż. Uważa że dziecku nie może czegoś
        wytłumaczyć, ale Tobie tak i Ty to musisz z uśmiechem przyjąć a nawet być
        szczęśliwa. Więc albo facetowi boleśnie uświadomisz, że jesteś równoważym
        partnerem, z którego zdaniem należy się liczyć albo nigdy nie będzie Cię
        szanował jako partnerki.
        • agnese_1 Re: I znów lipa:( 26.07.06, 16:00
          Hmm, ciezko cos tu bedzie dyplomacja ugrac skoro facet zwykly szantaz
          praktykuje. Rozumiem cie, przy tygodniowym wyjezdzie 1 dzien to calkiem duzo.
          Ty poszlas na ustepstwo i zgodzilas sie aby jego syn byl z wami dzien dluzej a
          on obcina jeden dzien z waszego czasu, kiedy moglibyscie pobyc tylko we dwoje...
          Rozumiem, ze jest ci przykro.
          Ja postawilam sprawe wakacji jasno. Najpierw planujemy nasz wyjazd, bez zadnych
          dzieci (tzn. bez jego dziecka). Potem on zabiera corke na wakacje na tydzien,
          na ktore ja zdecydowalam sie nie jechac (pisalam o tym wczesniej), a ja w tym
          samym czasie jade na tydzien z przyjaciolka. Do takiego rozwiazania nie
          doszlismy co prawda bezbolesnie ale teraz kazdy jest zadowolony smile
          Wiem jednak, ze nie kazdy moze sobie na to pozwolic, chociazby czasowo. Ale
          mozna sie postarac, zeby zachowac jakas rownowage. Z tego co pisalas pamietam,
          ze nie widujecie sie z niemezem za czesto... Naprawde trudno mi to zrozumiec,
          przeciez jeden dzien na tej budowie go nie zbawi...
        • jayin Re: I znów lipa:( 26.07.06, 18:45
          elf28 napisała:

          > Uważa że dziecku nie może czegoś wytłumaczyć, ale Tobie tak i Ty to musisz z uśmiechem przyjąć a nawet być szczęśliwa. Więc albo facetowi boleśnie uświadomisz, że jesteś równoważym partnerem, z którego zdaniem należy się liczyć albo nigdy nie będzie Cię zanował jako partnerki.

          O, to, to!
          Dokładnie.

          Taki facet zazwyczaj ma hierarchię w stylu: "na pierwszym miejscu dziecko, na drugim miejscu ja sam, na trzecim miejscu moje plany, na czwartym....pomyślmy - aaa! na czwartym moja kobieta/dziewczyna/żona".

          I WSZYSTKICH i wszystko stawia gęsiego.
          I wtedy ladujesz na końcu - bo: kochasz go, to go zrozumiesz, ze on inaczej nie może i sobie poradzisz jakby co, jesli on nie moze ci dogodzic. jakkolwieksmile

          Zapomina tylko taki chuop o tym, że hierarchia nie jest jedna w życiu. Ich jest kilka. i Każda w innym temacie. trzeba ustawiać rownorzędnie wszystko czym trzeba sie zajac i co jest wazne.

          na pierwszym miejscu - DZIECKO
          na pierwszym miejscu - Ja
          na pierwszym miejscu - moja kobieta

          i najwiekszy problem jest tutaj z tym, zeby nauczyć się, kto, co, kiedy i jak smile i wtedy majac te trzy najwazniejsze postacie na scenie - rozdzielac swoj czas/uwagę zgodnie z POTRZEBAMI tych osob najwazniejszych. z ktorych kazda jest najwazniejsza, ale inaczej.

          zamotałam pewnie nieco, ale ogólnie chodzi mi o takie cuś, kiedy szybko analizując jakas sytuację wybiera się tą osobę najpierw, ktora ma AKTUALNIE największą potrzebę/problem i wtedy z tych najwazniejszych kilku - ona AKTUALNIE jest pierwsza w kolejce do "obsłużenia":=)

          sytuacja:
          godzina 14.00. dziecko chore, nie ma kto z nim zostać. kobieta chce iśc na długi spacer i na lody, bo ma na to ochotę. w jednym czasie.
          normalne, że facet nie pojdzie na te lody, bo wazniejsze dziecko. jego potrzeba i sytuacja AKTUALNIE jest bardziej wymagająca jego uwagi/działania, niż spacer z kobietą na lody.

          sytuacja:
          kobieta jest chora, na tyle, że trzeba się nią zająć - kupic lekarstwa, posiedziec, podac obiad, zawieźć do lekarza itd. dziecko chce iśc na długi spacer i lody.
          co robi facet?...wink

          dla mnie optymalnie - zostaje w domu z kobietą, z dzieckiem idzie na te lody innym razem.
          nie wyobrażam sobie innego rozwiązania. obu sytuacji.

          każdemu wedle potrzeb.
          a nie wedle raz ustalonej zasady, np. dziecku się zawsze i wszędzie nalezy, i nie można mu niczego odmówić i wszystko i wszyscy mają tą samą zasadę wobec facetowego dziecka stosować.

          Myslę, ze wielu facetow umialoby bezkolizyjnie nieomal pogodzic i potrzeby dziecka i kobiety (nowej, starej, ganz egal) - gdyby tylko się wysilili na to i przemyśleli w miare obiektywnie sytuacje. i zmienili hierarchię z "zastałej modeliny" wedle własnego pomysłu, na bardziej "życiową" i rozbudowaną.

          IMO.

          ale oni w większości są strasznie leniwi i uparci...wink

          Ja nie ulegam szantażom lokalnie. I chociaż była początkowo dezorientacja i obraza boska nieomalsmile, to teraz - po oswojeniu się z tym, że ja nie będę działać według mechanizmu życiowego, jaki K. sobie ustalił w "epoce przed-mojej", a już bynajmniej nie będę zachowywać się według tego, czego K. "by oczekiwał" od kobiety "wsadzonej" w jego świat - z jego rodziną, jego problemami, jego dzieckiem, jego życiem zawodowym, jego hobby - K. dzielnie sobie radzi i chociaż jeszcze bywają spięcia na tle tego, że on ciągle się czuje "samodzielny" i "w pełni decydujacy o wszystkim" i zgrzyta, jak coś nie idzie zgodnie z jego planem, a czasem i tak robi to co chce, a ja wtedy zgrzytam - ale już coraz rzadziej tak bywa. pewnie dlatego, że każde z nas się uczy nowych rzeczy każdego dnia.

          Gdyby nie był reformowalny na tyle, żeby dac mi prawo do takiego mojego "nie bede robic zawsze i wszystkiego tylko dla ciebie i twojego dziecka, ale przede wszystkim dla siebie i dla nas" - i gdyby nie pokazał w praktyce, że ciężko, ale jednak - potrafi dać mi tą swobodę i pójśc na konsensus - to NA PEWNO bym z nim teraz nie była... W 110% tego jestem pewna.
        • blondgirl Re: I znów lipa:( 26.07.06, 22:03
          No wg. niego tj. sprawiedliwe, bo w końcu ze mną będzie łącznie 4 dni sam na
          sam i Młody z nami będzie też 4 dni.

          - Zanim mi powiedział, że chce wracać dzień wcześniej, to przekabacił mnie,
          żebyśmy wzięli dzień wcześniej Młodego (w czwartek). Zgodziłam się, acz
          niechętnie.
          A teraz mówi, że przecież się zgodziłam...

          Eh, teraz zmienił płytę. Już nie mówi, żeby sobie darować cały wyjazd, ale że
          jak będzie między nami ciężka atmosfera, to on sam wróci wcześniej albo w ogóle
          nie weźmie Młodego.
          Tak naprawdę, to szkoda mi tylko dziecka. Nie jego wina, że "kochany" tatuś
          narobił mu nadzieji i ochoty na wyjazd. Z drugiej strony dziecko będzie
          szczęśliwe, oni zajmą się sobą, a ja będę miała czas dla siebie

          W tym moim życiu, to już tak jest, że im bardziej mi na czymś zależy, to tym
          szybciej G z tego wychodzi. Widocznie za bardzo się cieszyłam na ten wyjazd...
          Planowałam nawet jakąś kolację przy świecach itp., ale w tej sytuacji, to chyba
          nie ma sensu.

    • reksia Re: I znów lipa:( 26.07.06, 22:39
      hm...a może by tak pomyśleć o tym,że facet wogóle stara się coś zrobić...ma na
      głowie budowę ,a to naprawdę jest wyzwanie...w dodatku ten upał...przecież to
      masakra...blondgirl ja myślę,że Ty teraz to jak blondynka myślisz i
      działasz wink...no ale w sumie ten upał wink))
      • blondgirl Re: I znów lipa:( 27.07.06, 07:28
        Ciężko iść cały czas jednostronnie na kompromisy... I święty miałby dość
    • reksia Re: I znów lipa:( 26.07.06, 22:47
      hehehehe..... jayin przyznaj się Ty blondi tego faceta po prostu zazdrościsz;P
    • reksia Re: I znów lipa:( 27.07.06, 08:20
      Blondgirl ja sobie myślę o tym tak:....swego czasu miałam na głowie w pracy
      bardzo dużo obowiązków,które niosły ze sobą automatycznie bardzo dużą
      odpowiedzialność.Blondi ja nie wyrabiałam i pomimo najszczerszych chęci
      zawodziłam bliskich,bo w pierwszej kolejności musiałam sprostać
      obowiązkom,"padałam na pysk",wracałam do domu i zasypiałam na stojąco,żyłam jak
      w letargu.Zawodziłam najbliższych w drobnych,jak mi się wydawało sprawach,chodż
      KOCHAM ICH.Ja rozumię Twojego faceta bo wiem,że w takich chwilach myśli
      się "momencik,zrobię to co mam zrobić,a potem będę mieć czas dla tych których
      kocham".Przecież ten dom to pewnie z myślą żeby Wam było lepiej ja na miejscu
      Twojego mężczyzny myślałabym "przecież robie to dla tych których kocham i
      chciałabym by to również zauważyli".Przygotowanie kolacji przy świecach jest
      tak samo ważne jak budowa domu,ale kolację szykuję się max.godzinę a budowa
      domu to lata pracy.Może spróbuj popatrzeć na to w inną stronę -zobacz co on Ci
      daje,a nie tylko na to co Ty chciałabyś wziąść z tego dla siebie.Bo co z
      tego ,że dasz mu możliwość popatrzenia na piękną kobietę w świetle
      świec,nasycisz własną próżność,jeśli nie będzie miał w Tobie przyjaciela,który
      zrozumie jego trud i będzie go wspierał gdy będzie zmęczony.
      • blondgirl Re: I znów lipa:( 27.07.06, 08:40
        Reksia ja robię to cały rok.
        Dzielnie znoszę właśnie jego chroniczny brak czasu dla mnie, ale kiedy
        potrzebuje się spotkać i pogadać, to zawsze jestem.Zawsze go wysłucham.

        Prawda jest taka, że powód tej całej awantury jest głupi. Bo dzień w tą czy w
        tamtą raczej nie ma znaczenia. Tylko chodzi o coś innego. Skoro ja znoszę te
        niedogodności przez cały rok, "oddaję" połowę naszego wspólnego urlopu jeszcz
        na dooatek jego synowi, to chyba mam prawo prosić o ten 1 dodatkowy dzień.

        Posłuchaj, ja też mam swoje problemy. Pracuję zawodowo i społecznie.Ostatnie 2
        miesiące były dla mnie straszne. Cały czas coś się chrzaniło. A to ktoś
        próbował sobie poprawić na mnie swój wizerunek w lokalnych mediach, a to nie
        wiedziałam do kiedy w ogóle będę pracować zawodowo (czy mnie zwolnią czy
        przedłużą ze mną umowę na czas nieokreślony). To, że mu otym w szczegółach nie
        opowiadam, nie oznacza, że mnie nie męczy. Ja też już po prostu nie mam siły,
        żeby z tym wszystkim walczyć.

        Zresztą w tej sytuacji, kiedy w ciągu roku spotykamy się na prawdę b. rzadko,
        to jeden dzień mimo wszystko nie powinien grać dla niego żadnej roli.
        • elf28 Re: I znów lipa:( 27.07.06, 10:51
          Ja mam wrażenie, że Ty się aż za bardzo dostosowujesz i dopasowujesz do
          oczekiwań Twojego mężczyzny. I może właśnie dlatego tak Cię traktuje. Ja tego
          nie jestem w stanie pojąć.
          Jak mój facet podjął kiedyś próbę zostawienia mnie w domu samej na kilka dni,
          kiedy leżałam z 40-sto stopniową gorączką, bo obiecał dziecku że razem wyjadą,
          to była mega awantura. Przerysowuję oczywiście, ale to Ty masz być dla niego
          najważniejsza. Ja po tym wydarzeniu, prawie mu walizki spakowałam i posłałam
          gdzie pieprz rośnie. Bo dziecko... Dziecko ma matkę, dziecko nie jest świętą
          krową, dziecko ma rozum i jest w stanie zrozumieć. I najważniejsze: dziecku są
          potrzebne granice i rozpoznanie świata, dzięki któremu poczuje się bezpieczne.
          Stawianie dziecka na pierwszym miejscu bezwzględnie upośledza tylko małego
          człowieka. Potem tego samego będzie oczekiwał od świata. I jestem też bardzo
          ciekawa, czy Twoj M tak samo traktowałby dziecko, kiedy byłby mężem jego matki.
          Nie wydaje mi się. Więc bądźmy rozsądne i zachowajmy porządek świata. A Ty
          Kochana, naucz się być zdrową egoistką i wymagaje tego co należy Ci się jak psu
          buda, czyli szacunku należnego partnerce.
Pełna wersja