Dodaj do ulubionych

Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-(

30.07.06, 17:30
Witajcie,opisze krotko swoja sytuacje i bardzo prosze o jakies rady,gdyz nie
wiem doslownie co mam robicsad Moj partner jest po rozwodzie juz kilka
dobrych latek,ma 4letniego syna. Niebawem rozpocznie sie proces o
stwierdzenie niewaznosci jego poprzedniego malzenstwa. Mieszkamy za granica,z
synem widuje sie b rzadko,ale jak jest w Pl to zawsze sie spotykaja. Od
jakiegos czasu M jezdzi w podroze sluzbowe do Polski i bywa tez w
miescie ,gdzie mieszka ex z synem. Nie mam nic przeciwko by mial czesty
kontakt z synkiem,ale do szalu doprowadza mnie,kiedy mowi mi o zmianie
zachowania swojej ex.Mianowicie ona zawsze byla niemila,utrudniala mu
kontakty z malym,nie pozwalala nawet dzwonic itp,ogolnie wredna baba na
maxa,ale kiedy M zaczal wiecej zarabiac i zawozil mu pieniazki ona
przeistoczyla sie w mila,usmiechnieta,chetna na jego odwiedziny kobiete! Po
ostatniej wizycie,kiedy wypytywalam M jak bylo i o czym rozmawiali
itp,oswiadczyl mi ze ona zachowuje sie tak jak Dorota w Magdzie M. ,on sie
zna na jej sztuczkach i przysiega mi,iz kocha tylko mnie,ze ona go nie
obchodzi i jezdzi tam tylko ze wzgledu na syna,ale... jednak jestem
przerazona,ze ona go uwodzi,prowokuje i cholera wie jakie ma plany. Narzekala
mu na swoj zwiazek,M nie lubi ze mna o tych spotkaniach rozmawiac,ale ja
podswiadomie czuje,ze jest mu glupio,i ze nic nie moze (nie chce) zrobic by
moc widywac syna.Chce mi sie plakac,poniewaz nie moge mu zabronic tych
odwiedzin,chce by widywal syna,ale jak pomysle ze ona moze paradowac przed
nim,stroic miny i skladac propozycje to robi mi sie slabosad Poradzcie,co
robic? Czy po prostu ufac mu jak dotychczas i olac jej zagrywki,czy jest
jakis sposob by wybic jej to z glowy?M ja ignoruje i uwaza,ze nie zwracanie
uwagi jest najlepszym sposobem,ale mnie jako kobiecie jest przykro,gdy wiem
jak ona sie zachowujesad Dodam,ze nigdy nie spotkalysmy sie,ale ona miala
powiedziec M ,ze "nic do mnie nie ma" (!)Jest wredna do potegi,byli
malzenstwem tylko 3m-ce,caly zwiazek nie trwal nawet roku(my jestesmy razem
ponad 2),a ona wciaz uwaza sie za lepszasad
Obserwuj wątek
    • bbbb10 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 30.07.06, 19:18
      nie wiem co możesz zrobić najlepszego, ale mogę Ci powiedzieć co ja bym zrobiła
      na Twoim miejscu... Na pewno nerwowa atmosfera nie pomoże waszemu związkowi,
      dlatego najpierw sama musisz się uspokoić.
      Ja po prostu pojechałabym kiedyś z M. Stać Was na hotel, więc nie będzie
      problemu z noclegiem. Spotkajcie się razem z dzieckiem. Wyglądaj najlepiej jak
      to tylko możliwe, jak was ex zobaczy, to może jej się odechce, szczególnie jak
      jest mniej atrakcyjna.
      Ty za to rób wszystko, żeby M. kochał powroty do waszego domuwink
      Macie swoje dziecko? MOże to też ma znaczenie? Jeżeli nie....może czas pomyśleć?

      Pozdrawiam
      B.

      P.S. Moja ex jest zdecydowanie mniej atrakcyjna i w dodatku wrednawink
      • jowita771 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 31.07.06, 10:10
        zgadzam się z bbbb10. może łatwo się mówi, ale po prostu trzeba sie przemóc i
        nawet, jeśli sie denerwujesz, postaraj sie , żeby nie odbiło się to na Waszym
        związku. bardzo dobry pomysł ze wspólnym wyjazdem.
        nasza eksia robila ostatnio chłopu wyrzuty, że ją olewa, a kiedyś mówił, że ją
        kocha. powiedział jej, że nie pamięta. biorąc pod uwagę, że to ona od niego
        odeszła, to wyjątkowo bezczelna. na szczęście nie wygląda tak, jak Dorota z
        Magdy M. raczej jak włsna matka. albo mojasmile nie widziałam jej, wiem z
        opowieści znajomych, ale nie mogę się doczekać, żeby ją zobaczyć.
        • zywy.trup Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 31.07.06, 10:57
          dzieki dziewczyny,pare razy bylismy razem w tym miescie (w domu rodzinnym M) a
          ona mieszka kilka min drogi ale nigdy sie nie natknelysmy na siebie,2 razy
          widzialam ja na ulicy z daleka,z synem M widzialam sie raz jakies 1,5roku
          temu,wiec byl malutki. My mamy wlasna coreczke,ktora oboje kochamy nad
          zycie,oboje marzylismy o corcesmile Wczoraj troche rozmawialismy o tym problemie
          z M,on uwaza ze ma nawet satysfakcje,ze ja denerwuje iz on jest z nami
          szczesliwy i ze teraz po prostu widac,ze baba leci na pieniadze i nigdy go nie
          kochala.No ale kwestia uwodzenia zostaje niewyjasnionasad
    • coroline Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 31.07.06, 11:01
      mysle ze twoj M. ma racje, najlepiej jest ignorowac i nie zwracac uwagi.
      Ty tez tak zrob, nie mysl o niej wcale, nie zastanawiaj sie, nie kombinuj. Nie
      masz wplywu na zachowanie glupiej baby wiec sie nie zadreczaj. Nie rozmawiaj z
      M. o niej wcale, zachowuj sie tak jakby nie istniala wogole. Dogadaj sie z M.
      aby po pworocie z Polski opowiadal ci tylko o malym a pomijal wszelkie sprawy
      zwiazane z ex.
      • barbara001 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 05.08.06, 11:20
        Takie zachowanie zdecydowanie należy ignorować.Skoro twój M o wszystkim ci
        opowiada i ma to gdzies to wszystko jest ok., z wami. Nie denerwuj się zatem
        niepotrzebnie. Nasza eks, mimo ze jest juz sporo od ich rozwodu i rok mija jak
        my jestesmy małżeństwem stosuje od niedawna zagrania typowe dla serialowych
        scenariuszy, otwiera mojemu M drzwi w samym ręczniku, albo w bieliźnie, albo
        dziecko otwiera drzwi a ona siedzi w wannie i drzwi do łazienki nie sa
        domknięte. Nie spędza mi to snu z powiek bo nie mam powodów by się denerwować.
        Raczej mnie to smieszy. I ty też powinnaś zdystansować sie do takich zachowań
        eks, może nikt jej nie adoruje i chcialaby poczuć się kobieco?
        • balladynka Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 05.08.06, 15:28
          No żesz cholera jasna, do tej pory myśl ta była mi obca ale teraz to mnie
          zdenerwowałaś jak żeś zapodała takie obrazowe opisy. Nie będę mogła spać przez
          Ciebiesmile Chyba sobie kupię jakąś bieliznę nową bo dziś z rana wystąpiłam w
          rozciągniętym dresiku i cieplunich wełnianych skarpetach a M jutro jedzie do
          dzieci i kto wie jak zostanie przywitany. hm. Że też najpierw się trzeba
          nawyginać w tych niewygodnych koronkach w tę i z powrotem a jak już facet
          złapany i można by wskoczyć w jakiś wygodny dresik i przejść do fazy: "przy
          tobie mogę być naturalna" to nie! Eksowa w jedwabiach grasuje i trza czujnym
          być. Całę życie ma być tak niewygodnie do diaska?!
    • reksia Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 05.08.06, 12:39
      Z całym szacunkiem ale...TWÓJ PARTNER ABSOLUTNIE NIE MUSI SIĘ WIDYWAĆ Z
      DZIECKIEM W ICH DOMU I WRĘCZ ABSOLUTNIE NIE POWINNO MIEĆ TO MIEJSCA!!!
      Obudź że się!facet jeździ w miejsce gdzie wyraźnie jakaś babka mu
      nadskakuje,mieli wcześniej ze sobą BARDZO BLISKI jak widać z faktu posiadania
      ich wspólnego dziecka kontakt.brrrr...ja osobiście ,jeśli miałabym wyrazić
      swoje zdanie zdecydowanie jestem na NIE.Bo to okazja,a nie geny czynią z
      człowieka złodzieja.
      Myślę,że to niepoważne ze strony Twego partnera,że naraża Cię na taki
      stres,naraża Wasz związek,a jeszcze bardziej niepoważne z Twojej ze dałaś się w
      taki układ wciągnąć i pozwalasz by trwał.
      Eksie są bardzo różne i sytuacje też ,ja nie chcę sie w takiej sytuacji mądrzyć
      bo dokładnie nie znam szczegółów Waszej,ale sugerując sie tylko tym krótkim
      wpisem (więc siłą rzeczy nie wpełni odpowiedzialnie)ja
      powiedziałabym :dziewczyno ocknij sie i nie daj robić w "bambucho".
      Czy zadałaś sobie kiedyś pytanie ,po co on Ci powtórzył,że ona "nic do Ciebie
      nie ma".Jak on ma trudności z widzeniem się z dzieckiem,to do sądu i niech sąd
      ureguluje kontakty,niech maluch np spędza z Wami miesiąc wakacji czy
      swieta,mogą mieć nawet i codzienny kontakt telefoniczny,jeśli to dla niego zbyt
      drogie i odleglośc duża to istnieje jeszcze poczta i można pisać listy nawet co
      drugi dzień i to też moze być intensywny, fajny i zdrowy kontakt.Ponadto w
      dzisiejszej dobie funkcjonuje jeszcze coś takiego jak Skype -DARMOWY!
      Powiem jedno:Twój parner jeździ tam bo chce!Gdybym powiedziała mojemu by jechał
      do domu gdzie Eksia bedzie paradowac w sexi koszulkach chyba by mnie
      wyśmiał,ale na pewno by tam nigdy nie pojechał,dla mojego wewnętrznego
      spokoju,dla spokoju i pewności Naszego związku.Jeśli musi już odebrac dzieci
      spod jej domu to jedziemy tam razem -Bo ona musi wiedzieć,że jesteś,a nie że
      ona Ci robi łaskę "że nic do Ciebie nie ma" BRRR...jej czas juz sie skończył a
      ona nadal rozdaje karty?Żywy trup Ty się obudź i nie daj!!!!!Żyjesz w trójkącie
      więc nie jest dziwne ze nerwy masz zszarpane uncertain
      • reksia Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 05.08.06, 12:48
        no moze zbyt ostro się wyraziłam,wybaczcie babeczki,ale miałam tez takie
        problemy z eksią jak Żywy trup i na dzień dzisiejszy M nadal boryka się z
        kontaktami:/....Żywy Trupie nie sugeruj sie wiec moim wpisem zbytnio
        poważnie...ech zycie...:/ale powiem Ci to co sama w takiej sytuacji chciałabym
        usłyszeć od kogokolwiek innego "DZIEWCZYNO NIE DAJ SIĘ I WALCZ O SWOJE DOBRO!!!
        NIE DAJ EKSI NAJMNIEJSZEGO PRAWA DO WASZEGO ZWIAZKU!!!"smile
        Pozdr.
        Szczekająca,warcząca ,gryząca Reksia smile
        • skarbeniek1 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 05.08.06, 18:15
          Zgadzam się z Reksią. Zacznij działać bo może być coraz gorzej. Moja exia to
          jeszcze była na tyle bezczelna, że po wizycie NM u dzieci( u niej w mieszkaniu)
          zaczepiła mnie na ulicy i zaczęła opowiadać co też oni razem robili tego dnia!
          Chciała mi wmówić że oni nadal uprawiają sex! Moja reakcja była natychmiastowa-
          NM jeszcze tego samego dnia poinformował ją że dzieciaki na wizyty ma
          przyprowadzać do teściowej a jej niechce oglądać. Niestety odbiło się na
          dzieciach- utrudnia kontaktyjak tylko może! Ale przynajmniej relacje między
          nami są bardzo poprawne smile
          • zywy.trup Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 15:22
            Dzieki dziewczyny,ze sie zainteresowalyscie tematem.Ehh,ciezko mi jak cholera
            kiedy o tym mysle.M jest w domu,wiec nie mam teraz zadnych podstaw by sie
            zadreczac ich spotkaniami,ale... wlazlo mi w psyche,ze te jej smsy,rozmowy tel.
            to wszystko,by cos zepsuc,by zaszkodzic naszej rodzinie.Ufam M,wiem ze mnie
            kocha,ale jak tylko pomysle,ze za jakis czas znow bedzie jechal do syna i sie z
            nia zobaczy to krew sie we mnie gotuje. Czasami nie wiem,co myslec,walcze sama
            z soba. Reksiu,masz racje,pogadam z M aby ustalali spotkania poza jej
            mieszkaniem,zgadzam sie takze,ze jemu tez powinno zalezec,bym czula sie
            spokojna,dlatego jeszcze dzis sprobuje omowic temat.Bede walczyc o swoj
            zwiazek,nie moge olac sprawy i pokazac jej,ze jest gora!Pozdrawiam
            • anastazjapotocka Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 16:18
              No i dobrze, że doszłaś trochę do siebie. A swoją drogę poczułam cholerną ulgę,
              że moja pasierbica jest dorosła i spotyka się z ojcem bez udziału ex.
              Najbardziej przeraziła mnie ta wizja koronek w których miałabym się wić
              kusząco... Rany, jak ja bym te koronki na siebie wciągnęła? Chyba, że exsia też
              by musiała, a ona ma 54 lata. Tylko pod tym warunkiem mogę dla mojego chłopa
              zatańczyć nawet na rurze...
            • chalsia Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 16:22
              > spokojna,dlatego jeszcze dzis sprobuje omowic temat.Bede walczyc o swoj
              > zwiazek,nie moge olac sprawy i pokazac jej,ze jest gora!Pozdrawiam

              ot i 100% przykład hipokryzji.
              walczyć o związek nie masz powodu z tego co opisałaś.
              Ty chcesz powalczyć z eks dla własnego ego.
              Uważam, że dla dziecka jest dobrze, gdy ojciec może odwiedzić dziecko w jego
              pokoju (oczywiście nie znaczy to, że za każdą wizytą). Co do innych sytuacji -
              nie jesteś z nimi w domu to na 100% nie wiesz co się dzieje. Ja np. pamiętam,
              że gdy eks zajmował się dzieckiem u mnie, to ja wykorzystywałam ten czas np. na
              cudowny 2-godzinny relaks łazienkowo-wannowy. Rozumiem w takim razie, ze
              podrywałam eksa???? Bzdura. Bywało i tak, że jak przyjeżdżał odebrać dziecko
              rano, to ja byłam w szlafroku. Też podrywałam? Bzdura.
              Chalsia
              PS. ciekawe smile)) co moja nexia na fakt, że eks w jakieś 2 lata po rozstaniu ze
              2 razy się u mnie w domu władował pod prysznic bo mu się zachciało z dzieckiem
              wykąpać. I rozporządził się również moimi ręcznikami. I drugi raz zrobił to
              jawnie wbrew mojej niezgodzie na takie zachowanie.
              • zywy.trup Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 17:22
                Przepraszam,nie chce byc niemila,ale mnie w takiej sytuacji jak napisalas
                (odwiedziny ex w domu) byloby glupio i niezrecznie siedziec w wannie lub
                pokazywac sie w szlafroku,z tego tylko wzgledu,ze mialabym wlasnie na uwadze
                uczucia jego partnerki(gdyby jej to przekazal pewnie by sie czula jak ja).No
                chyba,ze bylabym wredna jakas i robila to celowo,zeby wlasnie "niechcacy" cos
                namieszac. Nie podejrzewam Ciebie o to,jednakze jak dla mnie,po rozstaniu z ex
                nie powinno sie zachowywac w taki sposob,nie chce nawet tego bardziej
                komentowac,mysle ze wiekszosc kobiet i tak wie,o co chodzi.Dla Ciebie to moze
                byc bzdura,ale kogos innego takie zachowanie moze bardzo ranic (tymbardziej
                jesli jest celowe). Pozdrawiam
                • kasia_kasia13 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 17:36
                  zywy.trup napisała:

                  > Przepraszam,nie chce byc niemila,ale mnie w takiej sytuacji jak napisalas
                  > (odwiedziny ex w domu) byloby glupio i niezrecznie siedziec w wannie lub
                  > pokazywac sie w szlafroku,z tego tylko wzgledu,ze mialabym wlasnie na uwadze
                  > uczucia jego partnerki(gdyby jej to przekazal pewnie by sie czula jak ja).No
                  > chyba,ze bylabym wredna jakas i robila to celowo,zeby wlasnie "niechcacy" cos
                  > namieszac. Nie podejrzewam Ciebie o to,jednakze jak dla mnie,po rozstaniu z
                  ex
                  > nie powinno sie zachowywac w taki sposob,nie chce nawet tego bardziej
                  > komentowac,mysle ze wiekszosc kobiet i tak wie,o co chodzi.Dla Ciebie to moze
                  > byc bzdura,ale kogos innego takie zachowanie moze bardzo ranic (tymbardziej
                  > jesli jest celowe).

                  Ja nie wiem, o co Ci chodzi. Przeciez Chalsia byla u siebie w domu. I nie
                  przesadzaj z "pokazywaniem sie w szlafroku", jesli Ex odbieral dziecko rano a
                  np. Chalsia po "wydaniu" dziecka tacie miala zamiar wrocic z powrotem do lozka
                  i dalej spac, to powinna sie przebierac na te 2 minuty?
                  Mysle, ze przesadzasz. Ja czasem listonoszowi otwieram w szlafroku, jak rano
                  przychodzi. Tak, pewnie go podrywam smile A po ogrodku chodze w bikini, pewnie
                  podrywam sasiada smile (jego zona tez chodzi w bikini, pewnie z kolei podrywa
                  mojego meza smile))
                  • zywy.trup Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 17:47
                    No ok oksmile Przesadzilam troszke,ale pozwol ze wytlumacze raz jeszcze (bo sama
                    tez czasem otwieram listonoszowi w szlafroku i wcale go nie podrywamwink Ja
                    rozumiem,ze exie sa u siebie w domu,kiedy przychodzi tata odwiedzic dziecko,ale
                    to chyba nie znaczy,ze moga zachowywac sie tak,jakby go nie bylo (np.latac w
                    samej bieliznie czy moze niedomykac drzwi w lazience podczas kapieli-dla mnie
                    to istna prowokacja),szlafrok ok,ale ja widze roznice pomiedzy "sorry,ze
                    otwieram w szlafroku ale ide sie jeszcze polozyc" a " ah,ja taka nieubrana
                    jeszcze...".Mysle,ze nie zrozumie tego ten,co ma w miare "zdrowe" uklady z exia.
                    • chalsia Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 18:22
                      drzwi w łazience zamykałam, żeby nie było krępujących sytuacji, w bieliźnie
                      nie latam, a za szlafrok we własnym domu tłumaczyć się nie muszę jeśli ojciec w
                      godzinach porannych ODBIERA dziecko (a nie - wizytuje). W szlafroku chodzę też
                      np. po ogródku albo jem śniadanie na tarasie.
                      A słyszałaś jak eksia mówiła np"ach, ja taka nieubrana" czy coś w tym stylu?
                      Bo mnie na przykład baaardzo dziwi, DLACZEGO Twój mąż takie rzeczy Ci opowiada?
                      Tu według mnie jest pies pogrzebany (bo nie powinien tego robić).
                      Chalsia
                      • zywy.trup Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 19:13
                        O tej lazience i bieliznie to pisala jakas dziewczyna wyzej (ja tylko
                        przytoczylam jej slowa-nie pisalam o mojej sytuacji),tak samo NIE napisalam,ze
                        M opowiada mi jakies historie (np o szlafroku itp) -napisalam tak dlatego,zeby
                        podkreslic,ze istnieja 2 rodzaje kobiet:te,co sa fair i te,co chca cos
                        zniszczyc (a nasza exia to przyklad doskonaly).M mi sam nie opowiada o tych
                        spotkaniach,to raczej ja wypytuje no i tak wlasnie sie dowiedzialam o jej
                        zagrywkach.Wiem,sama tego chcialam i dlatego teraz sie mecze,ale coz-jestem
                        kobieta,ktora bardzo kocha swojego M i po prostu przykro mi,ze ktos probuje to
                        uczucie zniszczyc.
                  • reksia Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 22:15
                    Kasia chyba nie dośc wyraźnie zagłębiłas się w to o czym pisałyśmy.Czy to aby
                    na pewno normalne przyjmować kogokolwiek w szlafroku? Co innego
                    szybkie,chwilowe odebranie listu od listonosza,który zapukał z nienacka a co
                    innego kokietowanie Eks męża którego "wizyta" a nie "chwilowe doręczenie
                    poczty" jest zazwyczaj wcześniej zapowiedziane.Chalsia sama pisze o tym że Eks
                    się chętnie do tej wanny "podłanczał".Żywy trup ładnie to określiła chodzi
                    o "szacunek dla jego nowej partnerki".Zwykły ludzki szacunek.
                    • kasia_kasia13 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 08.08.06, 10:06
                      reksia napisała:

                      > Kasia chyba nie dośc wyraźnie zagłębiłas się w to o czym pisałyśmy.Czy to aby
                      > na pewno normalne przyjmować kogokolwiek w szlafroku? Co innego
                      > szybkie,chwilowe odebranie listu od listonosza,który zapukał z nienacka a co
                      > innego kokietowanie Eks męża którego "wizyta" a nie "chwilowe doręczenie
                      > poczty" jest zazwyczaj wcześniej zapowiedziane.

                      W pewnym sensie to to samo. Zarowno listonosz, dorecvzajacy list jak i Ex-maz
                      odbierajacy dzieco generalnie nie powinni zaklocac zycia rodziny. W tym sensie,
                      ze nie sa to osoby, dla ktorych nalezy sie specjalnie stroic. Otwiera im sie w
                      takim stanie, w jakim sie akurat jest (oczywiscie bez przegiec, np. nie
                      nago smile. Szlafrok akurat swiadczy o olewczym stosunku do Ex-meza.

                      >Chalsia sama pisze o tym że Eks
                      > się chętnie do tej wanny "podłanczał".Żywy trup ładnie to określiła chodzi
                      > o "szacunek dla jego nowej partnerki".Zwykły ludzki szacunek.

                      Chalsia tego nie pisze. To Ty to sobie dopowiedzilas. Podobnie jak Zywy.trup
                      sobie dopowiedziala, ze drzwi byly uchylone. Ojciec odwiedzal dziecko, a
                      Chalsia go olewala i zajmowala sie swoimi sprawami. Czy to kapiel w wannnie
                      (przy zamknietych drzwiach) czy czytanie ksiazki- co za roznica? Chyba byloby
                      gorzej, gdyby caly czas przebywala z nimi, uniemozliwiajac im spotkanie sam na
                      sam.
                      A jak sie ma bujna wyobraznie i sie jest chorobliwie zazdrosnym, do wszystkiego
                      mozna sie przyczepic. SZlafrok rano - podrywa, kostium i ladny makijaz, bo
                      akurat wrcoila z pracy- podrywa, stroj wieczorowy, bo sie wybiera na impreze -
                      podrywa, krotkie spodenki, bo pielila ogrodek- podrywa. Ex-Zony powinny sie
                      chyba zaopatrzyc w jakies specjalne, porozciagane aseksulane dresy i zakladac
                      jej na przyjscie Ex-mezow wink
                      • reksia Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 11:37
                        kasia_kasia13 napisała:

                        > Szlafrok akurat swiadczy o olewczym stosunku do Ex-meza.

                        Masz rację Kasiu chyba podeszłam do tego zbyt...powiedzmy "z własnego punktu
                        widzenia"

                        ale ja mam w domu szlafroczki....hm....hehehehe tylko delikatne,jedwabne,z
                        koronek,przezroczyste,najbardziej sexowne jakie udało mi się dostać,a nie
                        frotowe uncertain// z dodatkiem frotowych kaputków.Więc fakt ,faktem oceniłam powyższą
                        sytuację na podstawie własnych "nazwijmy to umownie doświadczeń"

                        ale masz rację,frotowy szlafrok i paputy mogą li tylko świadczyć o olewczym
                        stosunku do Ex męża ,ale problem Żywego trupa wydał mi się problemem naprawdę
                        ważnym.W tym znaczeniu,że ona czuje się zagrożona,a szanowny pan nie robi nic
                        by jej pomóc w poradzeniu sobie z daną sytuacją .Ponadto Żywy trup wskazywała
                        na to ,iż jej facet jest nazwijmy umownie "kokietowany" przez Ex,więc nie
                        bagatelizujmy jej odczuć bo być może ....tfu...tfu..odpukać ,jej lęki mogą
                        mieć jakąś realną podstawę.Ja obsolutnie nie namawiam i nie chcę utwierdzać
                        dziewczyny w chorobliwej zazdrości,ale do tego by broniła swój własny
                        świat,swoje zdrwie psychiczne.
                        Są osoby po których spłynie,że Ex będzie (nazwijmy to umownie )"paradować w
                        sexi szlafroczku",a są osoby którym "frociak"odbierze całkowicie poczucie
                        bezpieczeństwa.
                        Więc może po prostu kazdemu wg potrzeb.Jeśli facet ma delikatną i wrażliwą
                        osobę obok siebie to niech weźmie to pod uwagę i na litośc boską nie
                        bagatelizujmy odczuć osób wrażliwych ,one są takie jakie są i nie można
                        zmieniać ich na siłę.
                        Ktoś kto ma dużą wrażliwość zawsze będzie taką posiadał i nie zakrzykujmy
                        jej.Ja podkreslam ,pomyślałam że Żywy tru jest osobą wyjątkowo wrażliwą i
                        obowiązkiem jej jest ochrona jej własnego świata ,własnej wrażliwości i nie
                        spłycajmy tego problemu do chodzenia po domu w szlafroczkach ,jakichkolwiek i
                        nie sprzeczajmy sie tu o szlafroczki,bo nie o nich tu mowa.
                        Są też na tym świecie osoby,których to że Ex faktycznie przespał się z Exią
                        nawet nie ruszy i takie też mają prawo do swojego świata i swego życia.
                        Żywy trup powiedziała jednak w swoim wpisie jedno "że czuję się zagrożona" więc
                        ja nadal będę się upierać przy swoim"nie bagatelizujmy jej problemu" jeśli
                        czuje się zagrożona MA PRAWO walczyć o to,by usunąc ze swogo życia to poczucie
                        zagrożenia a NIE NAKAZ bagatelizowania go.
                        I nie sprzeczajmy sie o "niuanse słowne" bo nie o nich tu mowa




                • anastazjapotocka Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 07.08.06, 17:47
                  Nie przejmuj się tak i nie bierz poważnie nędznych wysiłków exsiary. Mężczyźni
                  raczej nie są zainteresowani erotycznie swoimi byłymi i to z wielu względów.
                  Dzieli ich zbyt wiele złych słów, żalu i gorzkich sytuacji, są skonfliktowani i
                  jeśli utrzymują w miarę poprawne stosunki z byłymi - to ze względu na dzieci.
                  Poza tym, nowe żony są z zasady o wiele ładniejsze i młodsze od ex, nie ma też
                  tego balastu zła pomiędzy nową rodziną. Exsiary zazwyczaj są problemem, ale
                  rywalkami erotycznymi? Wybacz, to śmieszne. Twojej ex chodzi tylko o kasę. O
                  nic więcej. Przestań się zadręczać, dziewczyno, potraktuj całą sprawę z
                  humorem. Twój ukochany przypuszczalnie wstydzi się za ex, dlatego tak
                  nięchętnie i z zażenowaniem o tej sytuacji (kąpiele, bielizna) z Tobą rozmawia.
                  Jak Ci to sprawi ulgę, postaraj się wyśmiewać szyderczo z ex. Zapytaj męża, czy
                  ex ciągle ma taki ohydny celulitis i żylaki na nogach i czy nadal jej tak
                  wstrętnie pocą się nogi? Możesz też zapytać, czy ex nie wstydzi się paradować w
                  ręczniku przy tak grubych udach. To nieważne, jaka jest prawda. Mezczyźni nie
                  wiedzą co to jest celulitis ani żylaki. Zapamiętują tylko, że ex może wydać się
                  komuś stojącemu z boku po prostu nieatrakcyjna, żeby nie powiedzieć -
                  obrzydliwa. Jak Cię mąż zapyta skąd wiesz o tych pocących się stopach, powiedz,
                  że sam mówił, albo wymyśl jakąś znajomą. Powodzenia.
                  • glonik Dla rozładowania sytuacji 07.08.06, 20:00
                    anastazjapotocka napisała:
                    > Poza tym, nowe żony są z zasady o wiele ładniejsze i młodsze od ex

                    Anastazjo!!!!!!! Jak mogłaś!!!!!! Wbijasz mi nóż w zcellulitisowane serce!!!!!
                    Jestem starsza od ex... i bardziej... ekhem...obfita...
                    Uważasz, że mam jeszcze szansę?????????
                    Piszę to krwią serdeczną, bo na dodatek ciagle jeszcze jesteśmy "na odległość".

                    PS Tylko się kurna znowu nie przestrasz, że coś nie tak napisałaś.
                    PPS Ale ta cała reszta powyżej, to prawda sad
                    PPPS No dobra, jestem starsza o rok
                    PPPPS Ale za to o 20 kg mnie więcej... hmmmmmmmm
                    PPPPPS A może nawet więcej......
                    • anastazjapotocka Re: Dla rozładowania sytuacji 07.08.06, 21:22
                      Glniku kochany, napisałm młodsze i ładniejsze, a nie SZCZUPLEJSZE. Wiadomo
                      ogólnie, że prawdziwa kobieta musi mieć na czym siedzieć i czym oddychać. Poza
                      tym mnie samej przybyło ostatnio coś ze 4 kilo. Powinnam się zapłakać na
                      śmierć? Nigdy w życiu! Kupiłam większe dżinsy i cześć! Trzeba mieć
                      ciaaaaało.... jak to się śpiewało. Mój mąż nie cierpi chudych kobiet. Mówi, że
                      psują mu apetyt... Całuski Gloniku, my kobiety z ciałkiem jesteśmy baaardzo
                      ponętne. A że stringi nie dla nas? A tym gorzej dla stringów!
                      • glonik Re: Dla rozładowania sytuacji 07.08.06, 21:31
                        anastazjapotocka napisała:
                        >Mój mąż nie cierpi chudych kobiet. Mówi, że
                        > psują mu apetyt...

                        No, to mamy podobnych Mężów. Tylko jak Glonikowemu się mogło odwyrtnąć z ok.
                        150cm i ok. 48 kg, na takie coś jak ja??????

                        > A że stringi nie dla nas? A tym gorzej dla stringów!

                        Haaaaaa!!!!!! Stringi to są dla naszych następczyń tongue_outPPPPPPPPP


                          • glonik Re: Dla rozładowania sytuacji 07.08.06, 22:04
                            anastazjapotocka napisała:

                            > Aaaaa, niedoczekanie ich!!! Będę żyła na złość tym... tfu... następczyniom
                            120
                            > lat jak boski Fidel.

                            To Glonikowy ma przechlapane, jak nic suspicious

                            Mężczyźni umierali młodo, za to kobiety..... he he, jedna Babcia 92 lata,
                            druga - 99.
                            Nie ma wyjścia, musi mnie kłonicą dobić, coby te stringi na żywym tyłku
                            zobaczyć wink. I jeszcze skorzystać ;P
                      • dominika303 Re: Dla rozładowania sytuacji 08.08.06, 10:14
                        Żywy trup, ni przejmuj się, ja przez taki cyrk tez przechodziłam, wiem, ze nerwy
                        ci puszczają, ale jeszcze jakieś resztki zufania do swojego chłopa chyba masz??
                        Ex poprzebiera się, po cuduje, a wy jedynie z niej pośmiejecie sięsmile
                        Wiem, ze to wkurza na maxa, ale pomyśl co jej innego pozostało???
                        Ty masz fajnego faceta, a ona ??? .............. no cóż próbuje się
                        dowartościować bielizną i nagością, może w ten sposób testuje swoją kobiecość na
                        jakby nie było swoim byłym???????
                        Przejdzie jej, mojego ex też przeszło! Uzbruj się w cierpliwość i nie daj jej
                        manipulować waszym związkiem!
                        pozdrawiam
                      • zywy.trup Wyjasnienie 08.08.06, 10:21
                        Niestety,niektore osoby zupelnie zle zrozumialy,co przedstawilamsad Mnie nie
                        chodzi o takie ex zwiazki,gdzie oboje i facet i babka maja olewczy stosunek do
                        siebie,ale o takie gdzie wredna kobieta CELOWO zachowuje sie w taki sposob,zeby
                        prowokowac,uwodzic,kokietowac itd. Robi to swiadomie,umyslnie,do tego zali sie
                        na swoj obecny zwiazek,jest milutka jak nigdy nie byla itp.Owszem,chodzi jej o
                        kase,ale ja zdaje sobie sprawe,ze gdyby tylko moj M sie zachwial na sekunde to
                        ona by to szybciutko wykorzystala,dlatego cieszyc sie moge,ze mam tak
                        wspanialego M,ktory oswiadczyl,ze nic go nie ruszy. PODKRESLAM,nie chodzi mi o
                        takie relacje,gdzie faktycznie mozna wyskoczyc w szlafroczku czy miniowce-nie
                        zwracajac na to uwagi,wiedzac,ze nikomu to nie zaszkodzi,jednak ja widze
                        zasadnicza roznice pomiedzy takim zachowaniem a sytuacja,gdzie babka swiadomie
                        kusi wygladem i zachowaniem stawiajac faceta w glupiej i niezrecznej
                        sytuacji.Mam nadzieje,ze teraz wszystko jest jasnewink Pozdrawiam
                        • kasia_kasia13 Re: Wyjasnienie 08.08.06, 10:29
                          zywy.trup napisała:

                          > Niestety,niektore osoby zupelnie zle zrozumialy,co przedstawilamsad Mnie nie
                          > chodzi o takie ex zwiazki,gdzie oboje i facet i babka maja olewczy stosunek
                          do
                          > siebie,ale o takie gdzie wredna kobieta CELOWO zachowuje sie w taki
                          sposob,zeby
                          >
                          > prowokowac,uwodzic,kokietowac itd.


                          No dobra. I co Ci to przeszkadza? Nawet jesli tak robi, to tylko sama sie
                          wyglupia. (Pisze nawet, bo znasz sparwe tylko z realcji sowjego chlopa. Moze
                          ten podryw jest tylko w jego wyobrazni, niektorzy tak maja, ze im sie wydaje,
                          ze ich kobitki podrywaja. Przypomina mi sie pryszczaty kolega z liceum, ktory
                          uwazal, ze kazda dziewczyna, ktora z nim dluzej niz 2 minuty
                          porozmawialala "leciala na niego" smile))))

                          > Robi to swiadomie,umyslnie,do tego zali sie
                          > na swoj obecny zwiazek,jest milutka jak nigdy nie byla itp.Owszem,chodzi jej
                          o
                          > kase,ale ja zdaje sobie sprawe,ze gdyby tylko moj M sie zachwial na sekunde
                          to
                          > ona by to szybciutko wykorzystala,

                          To faceci takie slabe charaktreki maja? Ex go kokietuje, on sie moze "zachwiac"
                          a ona to moze "wykorzystac"? A ja na tym forum niejednokrotnie czytalam, ze
                          jesli zwiazek jest udany, to zadnej "trzeciej" nie uda sie wejsc pomiedzy
                          kochajacych sie partnerow. A A jesli sie uda, to winic nalezy partnera a nie ta
                          trzecia.


                          >dlatego cieszyc sie moge,ze mam tak
                          > wspanialego M,ktory oswiadczyl,ze nic go nie ruszy. PODKRESLAM,nie chodzi mi
                          o
                          > takie relacje,gdzie faktycznie mozna wyskoczyc w szlafroczku czy miniowce-nie
                          > zwracajac na to uwagi,wiedzac,ze nikomu to nie zaszkodzi,

                          A w czym to moze tak naprawde zaszkodzic, jesli Wasze realcja sa udane? Jesli
                          on sam Ci mowi, ze jej nie kocha? Niepotrzebnie sama sie nakrecasz.



                          jednak ja widze
                          > zasadnicza roznice pomiedzy takim zachowaniem a sytuacja,gdzie babka
                          swiadomie
                          > kusi wygladem i zachowaniem stawiajac faceta w glupiej i niezrecznej
                          > sytuacji.Mam nadzieje,ze teraz wszystko jest jasnewink Pozdrawiam
                          • zywy.trup Re: Wyjasnienie 08.08.06, 11:16
                            To faceci takie slabe charaktreki maja? Ex go kokietuje, on sie moze "zachwiac"
                            > a ona to moze "wykorzystac"? A ja na tym forum niejednokrotnie czytalam, ze
                            > jesli zwiazek jest udany, to zadnej "trzeciej" nie uda sie wejsc pomiedzy
                            > kochajacych sie partnerow. A A jesli sie uda, to winic nalezy partnera a nie
                            ta trzecia.
                            To nie tak,po prostu zdaje sobie sprawe,ze gdyby M zywil jakiekolwiek
                            uczucia do niej,to ona by to sprytnie wykorzystala-ale dzieki Bogu tak nie jest
                            i masz zapewne racje,ze sama sie nakrecam ,ale tak jak juz wyzej pisalam jest
                            mi po prostu przykro i musze troche nad soba popracowac by to zwalczyc.A
                            napisalam to wszystko tutaj,aby troche lzej mi sie zrobilo na
                            serduchu.Pozdrawiam
                        • anastazjapotocka Re: Wyjasnienie 08.08.06, 11:26
                          Zywytrupie, zrozumiałyśmy Ciebie bardzo dobrze. A, że żartujemy sobie z
                          sytuacji, to dlatego, że my przez to już przeszłyśmy i naprawdę nie było o co
                          się martwić. Mężczyźni pozostający w nowych, szczęśliwych związkach wcale nie
                          są tak łatwą zdobyczą, jak myślisz. Są ostrożni i nieufni, zwłaszcza wobec ex.
                          Powiem Ci, jak chłop sobie kombinuje: "była mnie uwodzi, bo wie, że mam fajną
                          dziewczynę (i jest zazdrosna ) i dobrą pracę (lepiej zarabiam, więcej ode mnie
                          wydoi). Jak jej durny ulegnę, to stracę fajną dziewczynę i wzrosną mi koszty
                          utrzymania za granicą (pracy się nie wyrzeknę). Ex będzie mnie szantażować i
                          będzie się domagać, żebym z nią został i więcej kasy bedzie chciała oczywiście
                          (albo tylko więcej kasy). Nagra mnie i poleci do mojej fajnej dziewczyny. A do
                          cholery z byłą!!!" Mężczyźni nie lubią komplikacji i drugi związek cenią sobie
                          bardziej niż poprzedni. Naprawdę, prawdopodobieństwo zagrożenia jest
                          niewielkie.
                          Miałam sytuację podobną do Twojej. Też mieszkaliśmy i pracowaliśmy za granicą,
                          a była z córką mieszkała w Polsce. Doiła mojego zawsze, a od czasu, jak
                          zaczęliśmy być razem - pięć razy więcej (dobrze zarabiałam). Mój też zaczął
                          często jeździć do Polski i odwiedzać "przy okazji" córkę. I tak jak należało
                          się spodziewać, durna exsiara zaczęła do mnie wydzwaniać po nocach i informować
                          mnie, jakie to mój prezenty robi córce (jakbym nie wiedziała), jakie to jej
                          (exsiarze) bukiety kupuje (to już przegięła, wariatka, mojemu by się napewno
                          nie chciało z wiechciem latać, już prędzej kupiłby małpie banany - nomen omen),
                          jaki to gorący seks uprawiają...
                          Babsko się uciszyło, jak jej spokojnie odpowiedziałam, że odnośnie tego seksu
                          mojego z nią, to pewnikiem w ramach samoumartwiania i pokuty za grzechy, bo po
                          mnie coś takiego jak ona dmuchać to zwykły masochizm i JA MU WYBACZAM.
                          Na wszelki jednak wypadek kontakty z córką ograniczyłam mojemu chłopu do
                          paczek. Zobaczył małą znowu 4 lata później, jak sprowadziliśmy się do Polski.
                          Dziewczynka przylatywała do nas samolotem, bo była za młoda na inną podróż, a
                          jeżdżenie po nią mój miał STANOWCZO ZAKAZANE. Było drogo, ale się opłacało. Na
                          liczne sprawy sądowe też mój nigdy nie jeździł, godziliśmy się na warunki ex.
                          Parę razy baba pisała do mojego, żeby przyjechał, że musi z nim porozmawiać,
                          ale mój wszystkie listy od niej mnie pokazywał, a ja już jej odpowiednio
                          odpisywałam, żeby się odczepiła od naszego związku. Raz nawet nachalny babon
                          przyjechał do Wrocławia i taksówką zajechała pod naszą furtkę. Wyszłam w
                          towarzystwie mojej ukochanej śp. suki owczarka kaukaskiego (104 kg żywej wagi).
                          Baba poooooszła jak zmyta, więcej nie próbowała. Po 2 latach chyba, zaatakowała
                          teściową: przyjechała do niej na rozmowy i wyżalanie. W drodze powrotnej na
                          dworzec, taksówka, którą jechała exsiara miała wypadek i exsiara złamała rękę w
                          kilku miejscach i miała zdrutowaną szczękę.
                          Teściowej, na jakieś napomknienia powiedziałam, że ma się nie wtrącać, więc
                          zamikła. Exsiara dała sobie całkiem spokój.
                          I tyle. Mnie nawet nigdy nie zainteresowało, czy coś mojego chłopa z nią wtedy
                          łączyło. Powiedział, że nie, to nie. Dlaczego miałby kłamać?
                          Daj sobie spokój i przestań się zadręczać. Najwyżej zrób chłopu szlaban na
                          odwiedziny dzieciaka na rok lub dwa. niech tatuś wysyła paczki i kasę. I
                          starczy, aż się była nawróci.
                          • kasia_kasia13 Re: Wyjasnienie 08.08.06, 11:29
                            > Daj sobie spokój i przestań się zadręczać. Najwyżej zrób chłopu szlaban na
                            > odwiedziny dzieciaka na rok lub dwa. niech tatuś wysyła paczki i kasę. I
                            > starczy, aż się była nawróci.

                            Szkoda slow.....
    • mangolda Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 08.08.06, 11:03
      Kochana, moze spróbowalabys jezdzic na te wizyty razem z M.?
      Prawdę napisala Anastazja - jesteśmy mlodsze i ladniejsze smile
      Kiedy exowa Cię zobaczy pewnie zrozumie, że tylko się ośmiesza.
      Polecam, bo sama kiedyś wypróbowalam, zadzialalo smile

      aha, ubierz się elegancko, ale nie wyzywająco, niech zobaczy że masz klasę!
      • zywy.trup Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 08.08.06, 11:10
        dzieki Mangolda,przyzwyczajona raczej do Twoich ostrych reakcji,ciesze sie,ze w
        tym temacie chcesz pomocwink z tym,ze jak na te wizyty chodzic,pojechac owszem
        moge,ale przeciez do domu bezposrednio nie pojde razem z M? Jego rodzina
        mieszka kilka min drogi od niej,M chodzi i zabiera stamtad syna,przyprowadza do
        siebie,wiec chyba raczej glupio by bylo chodzic tam z nim.Sek w tym,ze czesto
        musi czekac te kilka chwil jak sie dziecko ubierze itp,wiec ona ma szanse na
        jakies pogaduszki i swoje zagrywkisad Ale dzieki za propozycje.Pozdrawiam
        • mangolda Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 08.08.06, 11:37
          zywy.trup napisała:

          jak na te wizyty chodzic,pojechac owszem
          > moge,ale przeciez do domu bezposrednio nie pojde razem z M?

          dlaczego nie?
          jesteście parą, więc chodzicie razem. to oczywiste.
          jak tak robilam kiedy M. spotykal sie z synem, mimo ze jeszcze nie bylismy
          malżeństwem i wierz mi, że bardzo pomoglo to exi zrozumieć, że jest exią wink
        • dominika303 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 08.08.06, 11:39
          zywy trup, oj kochana nie przejmuj się tak bardzosmile
          Rok i kilka miesięcy temu ex mojego zadzwoniła, że idzie do szpitala i
          potrzebuje alimentów na kilka miesięcy w przod bo musi cos tam małej opłacić
          itp. Mój wsiada wsamochód gna ponad 150 km w jedną stronę daje ex kasę pyta o
          zdrowie i zmartwiony wraca do domu. Pytam gdzie spotkał się z ex, że tak pózno
          wrócił, a on, że ona taka biedna i chora idzie do szpitala bo ma problemy
          żołądkowo -jelitowe i że umówił się z nią w parku.Ja dalej swoje,(wiem że ona
          popija codziennie po 3 piwa) a gdzie w tym parku?. A on że na piwie, no i nie
          wytrzymałam i pytam skoro taka chora prawie umierająca to czemu chla piwo? No i
          dopiero wtedy chłopina zreflektował sięsmile I zaczął się zastanawiać, czy ex oby
          na pewno idzie do tego szpitalasmilei czy cokolwiek jej jest. Po kilku miesiącach
          okazało się, że kupiła sobie za te pieniądze DVD!!
          Także jeśli ty masz tez taką ex to radzę chłopu oczy otwierać po woli na jej
          zachowanie, ale skutecznie! I nie martw się.
          Zimą ex pozwoliła na spotkanie z córką mojemu dopiero po 20, chłopina czekał
          czekał aż się doczekał i bawił się z nią całe 20 min, bo ona ponoć chodzi zawsze
          spac o 20.30, a trzeba ja jeszcze wykompać itp. Gdy on układał mała do snu, ex
          rozłożyła łóżko w ich sypialni i zaproponowała, aby przespał się u niej , bo tak
          daleko przecież po nocy nie powinnie jezdzić(to miała niby być troska). też go
          wabiła pończochami i nowym szlafrokiem. Wrócił oburzony od niej !! I efekt
          zachowania ex był taki, że następnym razem do córki pojechał dopiero wtedy gdy
          ex przygruchała kogś sobie.smile
          Sytuacja, która mi opowiedział wzgudziła we mnie jedynie rechot i politowanie
          nad nim, zgłupiał doszczętnie, bo spodziewał się po mnie zazdrości i bóg wie
          czego jeszczesmile a ty spokój i śmiech i sam zrozumiał, że ex ma coś z główką!!
          pozdarwiam
          • anastazjapotocka Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 08.08.06, 11:53
            Dokładnie tak, Dominiko. Nie pozwólmy niszczyć sobie życia nachalnym ex. A
            jeśli te ex wabią naszych chłopów dzieckiem - to szlaban na wizyty lub wizyty
            kontrolowane, w naszej obecności. Po co sobie pluć później w brodę... Jeśli
            Zywytrup ma jakieś podejrzenia, to lepiej srawę załatwić w zarodku. Facet
            zawsze wybierze nową żonę i jest to zrozumiałe, bo ani syn, ani córka nie
            poświęci ojcu swego czasu, gdy ojciec będzie potrzebował pomocy, opieki, czy
            nie daj Boże! kasy. Żona poświęci WSZYSTKO. Jeśli facet wybiera pomimo wszystko
            samotne wizyty u dzieciaka z pułapką w postaci gołej ex - to znaczy, że nie
            jest nic wart. I NIECH SPADA NA DRZEWO.
            • mrs_ka Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 01:12
              Na miły Bóg, Anastazjo, co Ty piszesz?! "Wabienie dzieckiem"?
              Nie Masz wrażenia, że w tej dyskusji pod naporem ciężaru żywych trupów zaginął
              gdzieś interes dziecka i dobro dziecka?
              Pozwolę sobie sparafrazować Twoje słowa: Jeśli facet postawiony wobec ultimatum
              "szlaban na wizyty u dziecka i Eks albo koniec z nami" wybierze szlaban, to to
              jest trąba, a nie facet. I nie chciałabym mieć takiego ani za męża, ani za
              przyjaciela, ani za brata.
              Bo ja lubię męzczyzn z jajami i poukładanymi priorytetami.

              Uważam, że o ile w sytuacji "Eksi żywego trupa" dozwolone są różne sztuczki i
              rodzaje broni ze strony Neksi, o tyle Neksia nie ma prawa stawać między ojcem, a
              dzieckiem. Nikt nie ma takiego prawa z matką włącznie.
              Neksia może swoją nachalną poprzedniczkę i za kudły wytargać, w końcu jest to
              rzecz między dorosłymi. Ale doprowadzać do sytuacji, w której konsekwencję
              zachowania matki i reakcji macochy ponosi dziecko, to postępowanie
              niedopuszczalne. NIegodne i niegodziwe.


              Uwaga na marginesie: żona wcale nie poświęci wszystkiego dla męża. Czytałam
              Twoje posty i wiem, że tworzysz z mężem ścisłą wspólnotę, gdzie on może liczyć
              na Ciebie. Bardzo pięknie. Ale Jesteś tylko jednym z przykładów relacji
              malżeńskiej, który jednak nie jest reprezentatywny dla ogółu.
              Na podstawie obserwacji sądzę, że zdecydowana większość żon i mężów bardziej
              liczy na pomoc od dzieci, niż na pomoc od siebie nawzajem. I z reguły się tej
              pomocy doczekuje, o ile- podkreślam: O ILE- tatuś lub mamusia wczesniej nie
              zawalili sprawy z wychowaniem i traktowali dzieci z szacunkiem, a nie jako
              element gry przetargowej w negocjacjach z drugą żoną/męzem.
              W ogóle nie mieści mi się w głowie takie uprzedmiotowienie interesu dziecka i
              kontaktu z nim. Nawet biorąc poprawkę na zrozumiałe w tej sytuacji emocje
              drugiej żony.
              Dorosłość zobowiązuje.

              a.
                • zywy.trup Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 09:34
                  Zgadzam sie,taka prawda,oczywista zreszta-ze zakazac kontaktow z dzieckiem
                  niekt nie ma prawa! Ale ja juz podkreslalam,ze tego robic nigdy nie chcialam i
                  nie bede-ale nie o to przeciez chodzilo. Tu jest problem eksi a nie kontaktow z
                  dzieckiem,a nie wydaje mi sie by bylo to tak ze soba scisle powiazane,wrecz
                  nierozerwalne (?) Przeciez wiele z Was spotyka sie z dzieciakami M i wcale nie
                  widuje przy tym ex,chyba nadchodzi czas,ze i M moga darowac sobie spotkania z
                  ex,ograniczajac sie tylko do kontaktow z dzieckiem? Kiedy to nastanie,czy jest
                  to realne?
                  • kasia_kasia13 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 09:42
                    >Przeciez wiele z Was spotyka sie z dzieciakami M i wcale nie
                    > widuje przy tym ex,chyba nadchodzi czas,ze i M moga darowac sobie spotkania z
                    > ex,ograniczajac sie tylko do kontaktow z dzieckiem? Kiedy to nastanie,czy
                    jest
                    > to realne?


                    Przeciez sama napisalas, ze to kilka chwil, kiedy przychodzi odebrac dziecko i
                    czeka, az sie ubierze. Chyba takich "spotkan" uniknac sie nie da.
                    Zreszta, naprawde nie masz czym martwic. Przeciez on jest z Toba a nie z Exia.
                  • dominika303 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 09:46
                    Zywy trupie, oto jest pytanie ?? smile
                    U nas ten czas jeszcze nie nastał mimo,iż mała ma 7 lat i od rozwodu mineło 6 lat.

                    Co postu, w ktorym napisałam, że mój następnym razem pojechał do córki gdy ex
                    znalazła sobie kogoś - to prawda . Ja mu tego nie radziłam - nic nie
                    segerowałam, tak jakby ten temat dla mnie nie istniał. On samodzielnie i
                    odpowiedzialnie podjął taką formę manifestacji na ex i uważam, że to jego sprawa
                    - w sumie to ją chyba zna i wie jak reagować na jej zagrywki.
                    W naszym przypadku było o tyle gorzej, że ex rzucała się na niego za każdym
                    razem, gdy ją kolejny facet zostawiał i wtedy była milutka i pozwalała na wizyty
                    u córki, gdy kogoś miała lub ma, mój ma szlaban na odwiedziny sad
                    Więc postanowił zrobić jej to samo , ale skutku to i tak nie odniosło, no może
                    po za jednym, że już uwodzenie mojego jej nie w głowie. Ale takie drastyczne
                    kroki może podjąć tylko rodzic sam z siebie ! Ex i tak nadal traktuje mojego
                    jako dawcę spermy i płatnika alimentacyjnego sad, córce wmawia, że każdy jej
                    następny koleś to jej tatuś, a jak mój się zjawia u córki, to mała na niego mówi
                    wujku, bo tak jej matka każe.!! sad
                    Tylko od kiedy to wujkowie płaca alimenty ?? ach szkoda mi słów na tą kobietę !
              • kasia_kasia13 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 09:45
                Milo, ze w koncu ktos zareagowal na ten post. Ja sie nie odzywalam, bo gdybym
                napisala to samo co Ty, oberwaloby mi sie, ze nienawidze macoch.
                Ostanio, co mnie martwi, takie posty jak ten Anastazji albo pozostaja bez echa,
                albo wrecz spotykaja sie z poklaskiem ("popieram, popieram"). Mam wrazenie,
                jeszcze kilka miesiecy temu bylo inaczej.
                • dominika303 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 10:11
                  Nie rozumiem skąd to święte oburzenie na Anastazję???????
                  Nie każda kobieta ma ochotę na życie w trójkącie, czli ona jej facet i ex faceta sad
                  Mnie osobiście tez nie odpowiada życie w jednej wielkiej globalnej rodzinie z
                  exowymi mojego i exami moimi .
                  Rodzina to facet i kobieta + dziecko , nawet to z poprzedniego związku, ale nie
                  to co wy proponujecie że next ma być traktowana na równi z ex i wszyscy sa
                  szczęśliwi. Dla mnie to utopia. Nie chciałabym żyć w takiej rodzinie gdzie to ex
                  mojego decydowałąby czy i gdzie pojadę na wakacje itp.
                  Przykro mi ale ex dla mnie to nie rodzina ani dla mnie ani dla mojego! Moja
                  rodzina to ja i on. Jego rodzina to on ja i jego córka. Ale w żadnej z tych
                  konstelacji nie ma miejsca dla exowej !
                  pozdrawiam
                  • kasia_kasia13 Re: Zagrywki exi (na bazie serialu Magda M.) :-( 10.08.06, 10:21
                    dominika303 napisała:

                    > Nie rozumiem skąd to święte oburzenie na Anastazję???????
                    > Nie każda kobieta ma ochotę na życie w trójkącie, czli ona jej facet i ex
                    facet
                    > a sad
                    > Mnie osobiście tez nie odpowiada życie w jednej wielkiej globalnej rodzinie z
                    > exowymi mojego i exami moimi .
                    > Rodzina to facet i kobieta + dziecko , nawet to z poprzedniego związku, ale
                    nie
                    > to co wy proponujecie że next ma być traktowana na równi z ex i wszyscy sa
                    > szczęśliwi.

                    Nie do konca wiem, do kogo sie zwracasz, piszac "Wy". Ja w kazdym razie czegos
                    takiego nie postuluje, radze przeczytac jeszcze raz moje posty.
                    Uwazam, ze problemy na lini Ex-Byly maz powinny byc rozwiazywanie miedzy nimi,
                    bez poslugiwania sie dzieckiem. Zawsze wszyscy zgodnie potepiaja (mnie tez to
                    mierzi), gdy matka, aby ukarac ojca, zakazuje mu kontaktow z dzieckiem, czyli
                    de facto karze dziecko, pozbawiajac je kontaktu z ojciem. Tutaj Anastazja
                    nawoluje do tego, aby ojciec, ze wzgledu na zachownaie matki, rowniez ukaral za
                    to dziecko, przestajac je odwiedzac. To jest dokladnie to samo. Poslugiwanie
                    sie "widzeniami" z dzieckiem do swoich wlasnych rozgrywek.
              • natasza39 w obronie anastazji 10.08.06, 10:15
                Raczej inaczej zrozumiałam ten post anastazji, niż Ty merska.
                Wydaje mi się, że anastazji chodziło o to, że jeśli facet wybiera kontakty z
                dzieckim w obecności ex, wiedząc, że ta będzie go "wabiła", zamiast po prostu
                wziąść dzieciaka z jej domu i spędzić czas tylko z nim nie jest nic wart.

                Inaczej sprawa się przedstawia, jeśli wogóle ex nie zezwala na inne kontakty
                poza tymi w swej obecności, ale i na to są sposoby.
                Po postach anastazji wcześniejszych, raczej trudno uznać, że jest to osoba,
                która judziłaby chłopa przeciwko własnemu dziecku, aby tylko nie narazać
                robaczka na pokusy ciała exi.

                A tak w podsumowaniu, ode mnie....
                Ja tam raczej nie truchlałabym ze strachu, że facet exi ulegnie i wskoczy z nią
                do wyra.
                Wabienie exa i równoczesny strach nexi, że aby on ulegnie świadczy tylko o
                braku godności u tej pierwszej i barku poczucia własnej wartości u tej drugiej.
                Czy ten facet jest bezwolnym nosicielem własnych jaj, że tak bardzo trzeba
                go "chronić" przed pokusami ciała exi?
                A co jak za parę tygodni, miesięcy czy lat będzie kusiła go sąsiadka, kolezanka
                z pracy, ekspedientka ze sklepu gdzie kupuje bułki?
                Czy ta next już zawsze będzie się trzęsła ze strachu?
                Zawsze będzie próbowała go chonić od ognia, głodu, wojny i napalonych bab?
                Dla mnie to bez sensu....
                • kasia_kasia13 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:24
                  A ten fragment?, a zwlaszcza ostanie zdanie?

                  "Miałam sytuację podobną do Twojej. Też mieszkaliśmy i pracowaliśmy za granicą,
                  a była z córką mieszkała w Polsce. Doiła mojego zawsze, a od czasu, jak
                  zaczęliśmy być razem - pięć razy więcej (dobrze zarabiałam). Mój też zaczął
                  często jeździć do Polski i odwiedzać "przy okazji" córkę. I tak jak należało
                  się spodziewać, durna exsiara zaczęła do mnie wydzwaniać po nocach i informować
                  mnie, jakie to mój prezenty robi córce (jakbym nie wiedziała), jakie to jej
                  (exsiarze) bukiety kupuje (to już przegięła, wariatka, mojemu by się napewno
                  nie chciało z wiechciem latać, już prędzej kupiłby małpie banany - nomen omen),
                  jaki to gorący seks uprawiają...
                  Babsko się uciszyło, jak jej spokojnie odpowiedziałam, że odnośnie tego seksu
                  mojego z nią, to pewnikiem w ramach samoumartwiania i pokuty za grzechy, bo po
                  mnie coś takiego jak ona dmuchać to zwykły masochizm i JA MU WYBACZAM.
                  Na wszelki jednak wypadek kontakty z córką ograniczyłam mojemu chłopu do
                  paczek."

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=46095118&a=46560384
                  • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:40
                    ja rowniez nie podzielam stanowiska anastazji. walka z eks gdzie narzedziem
                    jest dziecko jest niegodna i nigdy nie bralabym takiej ewntualnosci pod uwage.
                    poza tym doprawdy nie rozumiem dlaczego milabysmy siegac po tak niskie i podle
                    metody. jesli w tym calym ukladzie widzimy potrafimy okreslic zrodlo konfliktu
                    i zdefiniowac naszego wroga - walczmy z wrogiem. jesli za wroga uwazamy dziecko
                    tzn ze nasz zwiazek nie ma zadnych podstaw zeby przetrwac. jak to sie mowi zona
                    rzecz nabyta ( tak samo jak i maz ) ja zawsze staram sie myslec czy chcialabym
                    aby moje dziecko zostalo pozbawione kontaktow z ojcem - skoro nie chcialabym
                    tego dla mojego dziecka nie mam moralnego prawa krzywdzic innego.
                    uwazam natomiast ze w rozgrywkach z eks ( jesli M jest dupa wolowa i sam tego
                    rozwiazac nie umie ) wiekszosc chwytow dozwolonych.
                  • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:40
                    Kasiu czy gdyby do ciebie dzwoniła ex twojego męża z wieściami jaki to oni
                    wspaniały sex uprawiają za twoimi plecami - nie poczułabys się zle ??? nie
                    chciałabyś jakoś z mężem wyjaśnić tej sytuacji ??
                    A może mąż Anastazji sam podjął takie kroki aby utęmperować swoję ex?
                    W pełnych rodzinach tez w różny sposób karci się dzieci , a czasami jest to
                    straszniejsze niz ograniczenie kontaktów - i te dzieci wyrastają na normalnych
                    ludzi. A dlaczego wieszamy psy na mężu Anastazji, przeciez to jego ex chiciała
                    rozbić rodzinę !! To ona insytuawała romans z mężem Anastazji. Więc w tym
                    przypadku jeśli doszło do ograniczonych kontaktów ojciec -dziecko to sorry ale
                    nie tylko Anastazja ponosi za to odpowiedzialność, ja widzę to inaczej i dla
                    mnie głownym motorem takiej reakcji były akcje exi sad
                    pozdrawiam
                    • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:50
                      oczywiscie dominika najprosciej ukarac dzieco za glupote eksi, a potem sie
                      dziwimy ze pasierbowie rosna i jedyne czego oczekuja od swoich rodzicow to
                      forsa. forsa forsa i jeszcze raz forsa. czego innego maja oczekiwac skoro tylko
                      w najlepszym przypadku za naszym ( neksi ) pozwoleniem tylko to
                      dostawaly ?????? mieszkajac kilka lat w stanach dziwilam sie jak to mozliwe ze
                      bogaci amerykanie oddaja swoich zniedoleznialych rodzicow do domow starcow -
                      przeciez stac ich na zapewnienie opieki w domu. potem zrozumialam ze tam gdzie
                      liczy sie tylko forsa przestaje liczyc cos innego, cos co najwazniejsze -
                      poszanowanie i milosc. nie dziwnmy sie naprawde i nie oburzajmy ze pasierbowie
                      nie pamietaja o urodzinach, maja generalnie gdzies czy ojciec mial zawal i czy
                      moze doczlapac sie do sadu. licza sie przeciez tylko pieniadze a nie glupie
                      sentymenty. niestety tak jak w wielu kwestiach daleko nam do amerykanow tak
                      czytajac wasze posty mam wrazenie ze w tej konkretnej kwestii zbvlizamy sie do
                      nich z predkoscia swiatla.
                    • kasia_kasia13 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:53
                      dominika303 napisała:

                      > Kasiu czy gdyby do ciebie dzwoniła ex twojego męża z wieściami jaki to oni
                      > wspaniały sex uprawiają za twoimi plecami - nie poczułabys się zle ??? nie
                      > chciałabyś jakoś z mężem wyjaśnić tej sytuacji ??


                      Powiem tak. Ja naleze do wybitnie malo zazdrosnych osob. Wprawdzie moj maz nie
                      ma bylej zony, ale sa byle dziewczyny. Gdyby jakakolwiek z nich probowalaby go
                      uwodzic, robiac z siebie przy okazji idiotke, zareagowalabym na to gromkim
                      smiechem.

                      > A może mąż Anastazji sam podjął takie kroki aby utęmperować swoję ex?
                      > W pełnych rodzinach tez w różny sposób karci się dzieci
                      , a czasami jest to
                      > straszniejsze niz ograniczenie kontaktów - i te dzieci wyrastają na normalnych
                      > ludzi.

                      Tylko, ze w etj sytuacji nie ma powodow, aby karcic _dzieci_.

                      >A dlaczego wieszamy psy na mężu Anastazji, przeciez to jego ex chiciała
                      > rozbić rodzinę !!

                      Szczesliwej rodziny nikt z zewnatrz nie rozbije smile))))))

                      < To ona insytuawała romans z mężem Anastazji. Więc w tym
                      > przypadku jeśli doszło do ograniczonych kontaktów ojciec -dziecko to sorry ale
                      > nie tylko Anastazja ponosi za to odpowiedzialność, ja widzę to inaczej i dla
                      > mnie głownym motorem takiej reakcji były akcje exi sad


                      Za kontakty ojciec-dziecko nie ponosi odpowiedzialnosci ani Anastazja, ani Exia
                      tylko ojciec. Nie obrazczam wina Anazji, tylko dziwi mnie, ze daje sie tutaj
                      tego rady.
                  • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:41
                    Ale tego już nie dopisałaś:
                    "Dziewczynka przylatywała do nas samolotem, bo była za młoda na inną podróż, a
                    jeżdżenie po nią mój miał STANOWCZO ZAKAZANE. Było drogo, ale się opłacało."
                    • kasia_kasia13 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:48
                      To dlapelnego obrazu dopisze jeszcze:

                      "Daj sobie spokój i przestań się zadręczać. Najwyżej zrób chłopu szlaban na
                      odwiedziny dzieciaka na rok lub dwa. niech tatuś wysyła paczki i kasę. I
                      starczy, aż się była nawróci."
                  • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 10:55
                    Przyznam szczeże, że akurat tego wcześniej nie przeczytałam.
                    Opowieść o ex, która informuje next o uprawianiu seksu z byłym mężem jest jak
                    dla mnie zabawna.
                    Inaczej załatwiłabym tą sprawę.

                    Wróćmy do tytułu wątku, czyli do "Magdy M", skądinąd durny serial, ale akurat
                    amietam ten odcinek, kiedy ex ukochanego MAgdy informuje, że jest z nim w ciąży.
                    Tak jak poinformowała o tym ex męża anastazji.
                    Co robi główna bohaterka?
                    Wierzy exi, nie rozmawiając z nim nawet na ten temat.
                    Co robi anastazja? Stosuje "profilaktykę".
                    I jeden i drugi sposób jak dla mnie głupawy. Faceci oczywiście kłamią i
                    oszukują, ale z góry zakładać, że kłamał i oszukiwał, albo robić to będzie jest
                    jak dla mnie głupotą.
                    Po cholerę byłby mi taki chłop.
                    A jak widać z załączonego przypadku kłamać i oszukiwać potrafią również baby.
                    • kasia_kasia13 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 11:05
                      Serialu nie ogladam smile
                      Natomiast ja mam dosc luzne podejscie do uwodzenia mojego meza przez inne
                      kobiety. Czasem sie to zdarza, glownie jak jestesmy w Polsce- moj maz jest
                      cudzoziemcem i co jakis czas trafia sie jakas lala, ktora go uwodzi- przystojny
                      i do tego "zagraniczniak". Powiem tak, troche mnie to smieszy ale przede
                      wszystkim jest ... wstyd za te kobiety. 0 zadrosci. Nie lubie patrzec jak inna
                      kobieta robi z siebie idiotke- czy to uwodzi z oczywisty sposob czyjegos
                      factea, czy prezentuje zachowania opisane przez zywego.trupa, czy wyzwadzania
                      do zony bylego, na sile zatrzymuje faceta, ktory chce odejsc lub nie chce
                      zauwazyc, ze juz odszedl itd. Czuje przede wszystkim zazenowanie z powodu
                      takiego zachowania niz jakiekolwiek zagrozenie.
                      • zywy.trup Dziewczyny 10.08.06, 11:48
                        Zrobilo sie zamieszanie,masa watkow,masa roznych uwag,ogolnie robi sie powiesc
                        kryminalna z watkiem milosnymwink Ukrocenie zycia,seks,wiernosc,zdrada-takie
                        tematy zostaly poruszone,ale... Znow jako autorka watku chce podkreslic,ze Z
                        synem M nic nie zamierzam robic-tzn kontaktow nie bede mu ograniczac (po
                        prostu,stawiam sie na jego m-cu i nie wyobrazam sobie zeby ktos mial mi
                        zabraniac widywac dziecko gdybym takowe miala z innym gosciem) ,sprawa dziecka
                        wyjasniona z mojej strony i zadnej innej opcji nie widze-widywac syna bedzie
                        kiedy bedzie chcial,ale... nie gdzie bedzie chcialwink tzn,ze nie zgodze sie na
                        wizyty w obecnosci ex (z tym obecnie problemu nie ma,poniewaz M zabiara syna od
                        niej z domu) MNIE CHODZI O TE KILKA CHWIL ,ktore M spedza wewnatrz tego
                        pomieszczenia,i wkurza mnie po prostu,ze ona ma mozliwosc zachowywania sie zbyt
                        swobodnie (bo jest u siebie),zbyt prowokacyjnie (bo taka ma nature) i oprocz
                        tego denerwuje mnie,ze wiem ile krzywdy wyrzadzila M w przeszlosci,a teraz jest
                        milutka i chce wycisnac z niego forse na swoje wlasne potrzeby!!!(bo jest duzo
                        faktow potwierdzajacych,ze dobro dzieci nie jest dla niej najwazniejsze-ma
                        jeszcze dziecko z poprzedniego zwiazku przed malzenstwem z moim M-dziecko
                        nieslubne)
                        • natasza39 Re: Dziewczyny 10.08.06, 11:55
                          zywy.trup napisała:
                          MNIE CHODZI O TE KILKA CHWIL ,ktore M spedza wewnatrz tego
                          > pomieszczenia,i wkurza mnie po prostu,ze ona ma mozliwosc zachowywania sie
                          zbyt
                          >
                          > swobodnie (bo jest u siebie),zbyt prowokacyjnie (bo taka ma nature) i oprocz
                          > tego denerwuje mnie,ze wiem ile krzywdy wyrzadzila M w przeszlosci,a teraz
                          jest
                          >
                          > milutka i chce wycisnac z niego forse na swoje wlasne potrzeby!!!(

                          Tym sie nie gryź bo na to nie poradzisz już nic.
                          1. JAk zauwazyłaś ona jest u SIEBIE a zatem może tam chodzić i nago nawet, ale
                          Ty już na to nic nie poradzisz.
                          2. Najej NATURĘ nie poradzisz jeszcze bardziej nic. Ale pociesz się tym, że
                          widać owa "natura" właśnie nie pasowała Twojemu M skorop od niej odszedł.
                          3.Forsę na SWOJE potrzeby? Jeśli M będie na tyle głupi to jej da, ale jeśli to
                          wasze wspólne wydatki powinien je z Tobą omówić. Kwota alimentów jest poza
                          dyskusją, ale extra kasa, powinna być umowywowana. Tak jak obniżka alimentów,
                          tak też podwyżka i extrasy kasowe.

                          A ponadto przez "tych parę chwil" chyba się ten facet nie puści przecież, więc
                          nie wiem o co chodzi...
                          • dominika303 Re: Dziewczyny 10.08.06, 12:05
                            Ojejku , wiadomo o co chodzi wink, bynajmniej ja rozumiem, żywemu trupowi jest
                            przykro, że przed jej mężem jakaś obca baba prawie nago lata, i żywy trup
                            odbiera to niejako jak taniec tancerki go-go na rurce ! no może mniej emocjonalnie.
                            Tez bym sie nie swojo czuła gdyby ex mojego przed nim prawie naga paradowała ( a
                            może to robi tylko mój mi nie mówi tego - kto ich tam wie, jedno wiem napewno że
                            mnie z nią nie zdradzi) Zywy trupie radzę jednak zaufać swemu chłopu i nie
                            zamartwiać się tak nagością exi, bo jemu jej nagość już kiedyś zbrzydła i teraz
                            chołbi twoją nagość, i przedkłada wasze wspólne życie nad życie exi smile
                            Wiem, ze to irytujące, ale niech to pozostanie tylko irytujące smile a zobaczysz,
                            że poczujesz sie z tym lepiej smile I popros swego chłopa, żeby więcej takich
                            atrakcji ci nie opowiadał, bo jest ci przykro i nie wiesz co masz ztym zrobić smile
                            pozdrawiam
                        • kasia_kasia13 Re: Dziewczyny 10.08.06, 12:37
                          >tzn,ze nie zgodze sie na
                          >wizyty w obecnosci ex (z tym obecnie problemu nie ma,poniewaz M zabiara syna
                          >od niej z domu) MNIE CHODZI O TE KILKA CHWIL ,ktore M spedza wewnatrz tego
                          >pomieszczenia,i wkurza mnie po prostu,ze ona ma mozliwosc zachowywania sie
                          >zbyt swobodnie (bo jest u siebie),zbyt prowokacyjnie (bo taka ma nature)

                          Paradoksalnie, zakazujac swojemu M. odbierania dziecka od Exi ze wzgledu na jej
                          zachowanie, dasz jej wielka satysfakcje.
                      • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:05
                        kasia_kasia13 napisała:
                        Nie lubie patrzec jak inna
                        >
                        > kobieta robi z siebie idiotke- czy to uwodzi z oczywisty sposob czyjegos
                        > factea, czy prezentuje zachowania opisane przez zywego.trupa, czy wyzwadzania
                        > do zony bylego, na sile zatrzymuje faceta, ktory chce odejsc lub nie chce
                        > zauwazyc, ze juz odszedl itd. Czuje przede wszystkim zazenowanie z powodu
                        > takiego zachowania niz jakiekolwiek zagrozenie.


                        Muszę sobie to zapisać!
                        Szczególnie o tym, że zażenowanie budzą w Tobie kobiety "które nie chcą przyjąć
                        do wiadomości, że facet odszedł"!
                        • kasia_kasia13 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:34

                          >
                          > Muszę sobie to zapisać!
                          > Szczególnie o tym, że zażenowanie budzą w Tobie kobiety "które nie chcą
                          przyjąć
                          >
                          > do wiadomości, że facet odszedł"!

                          Jesli odczuwasz taka potrzebe ("musze") to sobie to koniecznie zapisz! wink
                    • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 11:10
                      A może to mąż Anastazji chcąc uchronic małżeństwo z Anastazją, postanowił razem
                      z nią, że ograniczy kontakty z dzieckiem w Polsce i będą one tylko domu Anastazji??

                      Powiem wam, że gdyby mnie postawiono w tak idiotycznej sytuacji, gdzie ex do
                      mnie dzwoni z info, że właśnie uprawiała sex z moim mężem, to nie wiem czy w
                      pierszwym odruchu nie chciałbym mu skrócić życia, a dopiero po czasie wysłuchac
                      wyjaśnień.
                      I postąpiłabym podobnie, dziecko tak i owszem możesz widywac ale o exi to
                      najwyższa pora zapomnieć , nawet o tel do niej . koniec kropka. I nie dlatego że
                      wątpiłabym w ugiętość mojego na wdzięki exi, ale dla tego, żeby sobie oszczędzić
                      nerwów i niemiłych wrażeń spowodowanych telefonami exi.Bo mimo tego, że
                      wiedziałabym, że ona kłamie to nie jest to miłe uczucie usłyszeć coś takiego o
                      swoim mężu , nawet wiedząć, ze to tylko kłamstwo, ale jak perfidne i podłe.
                      • kasia_kasia13 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 11:18
                        dominika303 napisała:

                        > A może to mąż Anastazji chcąc uchronic małżeństwo z Anastazją, postanowił
                        razem
                        > z nią, że ograniczy kontakty z dzieckiem w Polsce i będą one tylko domu
                        Anastaz
                        > ji??
                        >
                        > Powiem wam, że gdyby mnie postawiono w tak idiotycznej sytuacji, gdzie ex do
                        > mnie dzwoni z info, że właśnie uprawiała sex z moim mężem, to nie wiem czy w
                        > pierszwym odruchu nie chciałbym mu skrócić życia, a dopiero po czasie
                        wysłuchac
                        > wyjaśnień.
                        > I postąpiłabym podobnie, dziecko tak i owszem możesz widywac ale o exi to
                        > najwyższa pora zapomnieć , nawet o tel do niej . koniec kropka. I nie dlatego
                        ż
                        > e
                        > wątpiłabym w ugiętość mojego na wdzięki exi, ale dla tego, żeby sobie
                        oszczędzi
                        > ć
                        > nerwów i niemiłych wrażeń spowodowanych telefonami exi.Bo mimo tego, że
                        > wiedziałabym, że ona kłamie to nie jest to miłe uczucie usłyszeć coś takiego o
                        > swoim mężu , nawet wiedząć, ze to tylko kłamstwo, ale jak perfidne i podłe.

                        A nie prosciej zaoszczedzic sobie takich wrazenien po prostu odkladajac
                        sluchawke? Lub wcale jej nie podnoszac, jesli sie nr Exi wyswietla? wink
                        • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 11:27
                          Kasiu jasne że prościej, gorzej jak dzwoni z zastzreżonego , a ja mam wspólny
                          tel służbowy i osobisty sad Exia mojego też podobny nr mi wycieła i to nie raz ,
                          ale tak daleko nie pojechała, bo chyba moja stanowczosć ją powstrzymała.
                          Tel typu czy moge z mężem rozmawiac, kwitowaąłm pomyłak, nie ma tu pani męża sad
                          lub proszę zadzwonić do męża sad
                          • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 11:58
                            dominika303 napisała:

                            > Kasiu jasne że prościej, gorzej jak dzwoni z zastzreżonego , a ja mam wspólny
                            > tel służbowy i osobisty sad Exia mojego też podobny nr mi wycieła i to nie raz
                            > ,
                            > ale tak daleko nie pojechała, bo chyba moja stanowczosć ją powstrzymała.
                            > Tel typu czy moge z mężem rozmawiac, kwitowaąłm pomyłak, nie ma tu pani męża :
                            (
                            > lub proszę zadzwonić do męża sad

                            Łomatkoboska!
                            Ale czuła jesteś na punkcie "mój"!
                            Przecioeż to raczej jest systuacja do pośmiania, a nie do zamartwiania się.
                            • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:34
                              natasza - zle to odebrałas , mnie nie chodziło o przewrażliwienie na punkcie
                              słowa mój, tylko sam fakt dzwonienia na mój tel, kóry nie był podany do
                              wiadomości exi !!! a jeśłi już szanowna exia miała problem z kontaktem z byłym i
                              koniecznie chciała to załatwić przeze mnie to mogła chociaż na początku rozmowy
                              powiedzieć dzień dobry i przedstawić się a nie że ona chce męża do telefonu !!
                              do tego zawsze dzwoniła gdy ja byłą w firmie i chyba miała świadomość tego że
                              jej exa nie ma przy mnie, skoro pracowaliśmy w różnych firmach na dwóch krańcach
                              miasta!!
                              także jej sposób bycia nie usprawiedliwia moje przewrażliwienie tylko jej brak
                              taktu i kultury. - to tyle w kwestii wyjasnienia
                              • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:44
                                dominika303 napisała:
                                > także jej sposób bycia nie usprawiedliwia moje przewrażliwienie tylko jej brak
                                > taktu i kultury. - to tyle w kwestii wyjasnienia

                                Tym niemniej przezabawna ta Wasza exsmile
                                Sorry mi jest się łatwo śmiać, bo patrze na to z boku
                                • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:57
                                  natasza to nie było śmieszne bo wtedy pracowałam w takiej firmie, że za
                                  nieodebranie tel, mozna było wylecieć z pracy, złe potrktowanie kilenta =
                                  odebranie premii, wykorzystywanie tel w celach prywatnych = odebranie premii.
                                  I wyobraż sobie że siedzę w biurze dzwoni tel, i co słyszą rozmówcy, "pomyłka
                                  nie ma tu pani męża" - wszystki oczy skierowane na mnie, szef wzywa mnie na
                                  dywanik, i musze udowadniac że to ex mojego faceta dzwoniła, a nie żona klienta
                                  !! oczywiście nie obyło się bez plotek ze romansuję ze wszytkimi klientami, i że
                                  to te żony do mnie wydzwaniają, i ze jestem puszczalska itp.
                                  Reasumując sytuację miałam nie ciekawą przez exię! i to wszytko za to, że
                                  ośmieliłam się zadawac z facetem który był 4 lata po rozwodzie !!
                          • anastazjapotocka Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:22
                            Jestem bardzo zapracowana i w przerwie śniadaniowej zajrzałam na forum. Nie
                            sądziłam, że na mój temat rozgorzeje tak wielka dyskusja.
                            Dla wyjaśnienia.
                            Wszystkie te sprawy są już mocno przebrzmiałe i nieistotne, bo działy się, gdy
                            pasierbica miała 7 lat. Wtedy też po raz pierwszy ją zobaczyłam. Przyjechały do
                            mojego męża (wtedy przyjaciela) w odwiedziny do RFN. Mąż chciał zobaczyć córkę,
                            więc zaprosił byłą żonę z dzieckiem na swój koszt. Opłacił im pobyt w hotelu i
                            utrzymanie. Przez przypadek spotkałam ich na ulicy, mąż mi się grzecznie
                            ukłonił, a była zapytała głośno po polsku "co to za ku...". Nie uznałam za
                            stosowne dać po sobie poznać, że znam polski, cała sprawa była wystarczająco
                            niesmaczna. Mąż zadzwonił do mnie po paru dniach z prośbą, aby załatwić tej
                            kobiecie jakąś lekką pracę, bo chciałaby zostać dłużej, a jego nie stać na
                            pokrycie dalszego pobytu. Biorąc pod uwagę urodę tej pani i sposób bycia, a
                            także brak znajomości niemieckiego, załatwiłam jej pracę w kuchni w eleganciej
                            restauracji ze stawką 8 DM na godzinę (pomoce kuchenne mogły wówczas liczyć
                            najwyżej na 5 DM). Zadzwoniłam do mego M, odebrała była (która nagle
                            wprowadziła się mieszkania wynajmowanego przez M). Poprosiłam po polsku M do
                            telefonu. Usłyszałam "zaraz", a potem "jakaś frajerzyca do ciebie"...
                            Podkreślam, że mówimy o osobie z wyższym wykształceniem, córce komunistcznego
                            byłego ministra.
                            Praca kobiecie nie odpowiadała, więc została przez M odesłana do Polski.
                            Z biegiem lat było coraz weselej. Nigdy nie liczyłam się z tym, że będę
                            mieszkać w Polsce. Nigdy nie liczyłam się tym, że będę miała kłopoty z ex
                            mojego M. W ogóle nie brałam tego pod uwagę. Ten cały koszmar rozpętał się
                            nagle, bez mojego udziału i wymknął mi się spod kontroli.
                            Żeby była jasność: nigdy nie zrobiłam pasierbicy krzywdy. Płaciłam tak dużo, że
                            nie warto o tym mówić. Samo jej wykształcenie kosztowało tyle, co nowy dom.
                            Nie mam swoich dzieci i nikt mnie nie przygotowywał do roli macochy. Taka rola
                            była mi obca i nie do przyjęcia. Zależało mi wyłącznie na moim mężu i moim
                            życiu. Uważałam, że wystarczy płacić na pasierbicę, kupować jej ładne rzeczy i
                            zapewniać atrakcyjne wakacje. Nie zamierzałam jej kochać, ani oswajać jej
                            matki. Ex mojego M to dla mnie z definicji był wróg, którego należało z mojego
                            życia wyeliminować. Udało mi się.
                            Mam zdrowy, szczery, trwały, wierny i cudowny związek z moim mężem. Jestem dla
                            niego całym światem. Jestem dla niego najważniejsza, ważniejsza od córki.
                            Tylko na tym mi zależało.
                            Śmieszne, głupie i niepraktyczne są dla mnie głosy, jaka to ja jestem wredna
                            macocha. Każdemu dziecku z rozbitej rodziny życzę, żeby nie miało gorszej. Nie
                            kochałam nigdy pasierbicy (NIE MUSIAŁAM I NIE CHCIAŁAM), wypełniłam swój
                            obowiązek. Ojciec miał z córką kontakty, relacje, jakie sobie wypracowali.
                            Było różnie, ale to już przeszłość.
                            MNIE INTERESUJE TYLKO MOJE SZCZĘŚCIE I MÓJ ZWIĄZEK.
                            Szczęście, życie pasierbicy czy jej matki jest mi najzupełniej obojętne. Co nie
                            znaczy, że sympatyczne zachowanie pasierbicy w stosunku do mojego męża nie jest
                            przeze mnie premiowane. Nie mam jednak żadnej potrzeby widywania pasierbicy lub
                            lub pisywania do niej. Pasierbica dostała od nas wykształcenie i połowę
                            mieszkania. To wszystko, bo teraz inwestuję wyłacznie w siebie i we własną
                            karierę. Natomiast jakiekolwiek zbliżenie się ex w pobliże mojego męża skończy
                            się dla baby źle. I dla każdej baby, która będzie chciała mieszać w moim
                            związku.
                            Podsumowując: uważam, że kobieta ma prawo zrobić WSZYSTKO, aby chronić swój
                            związek, nawet kosztem dziecka męża z pierwszego małżeństawa.
                            To nie jest MOJE DZIECKO, ALE TO MÓJ ZWIĄZEK I MOJE ŻYCIE I MOJE SZCZĘŚCIE.
                            I każda kobieta na tym forum ma prawo sobie sama wybrać: czy chce być
                            szczęśliwą żoną, czy wzorową, pełną poświęcenia macochą.
                            Tych ról nie się ze sobą nigdy połączyć.
                            Im bardziej kobieta będzie rezygnowac z siebie dla pasierbów, tym więcej
                            poświęcenia będzie się od niej wymagało, tym więcej dziwacznych osób bedzie się
                            wtrącało w jej życie. Aż do całkowitego zatracenia samej siebie, az do rozpadu
                            związku.
                            • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:52
                              anastazjapotocka napisała:
                              > Podsumowując: uważam, że kobieta ma prawo zrobić WSZYSTKO, aby chronić swój
                              > związek, nawet kosztem dziecka męża z pierwszego małżeństawa.

                              Nie wiem, ja jedak uważam, że nie wszystko.
                              Jeśli miałoby się zrobić jakąś podłość dla uchronienia własnego związku, to po
                              latach może się okazać, że ta podłość właśnie go zabiła.
                              Może inaczej na to patrzę, bo sama mam dziecko, w przeciwieństwie do Ciebie,
                              ale gdyby np. mój partner postawiłby mnie przed wyborem albo ja albo dziecko,
                              wybrałabym dziecko. Pewnie cierpiałabym z "miłości niespełnionej", ale na
                              dłuższą metę i tak niezapomniałabym jego małoduszności, kiedy kazał mi wybierać.
                              Koniec końcem, to właśnie jego małostkowosć zabiłaby nasz związek.
                              U facetó może być podobnie.
                              Trzeba uważać z tym "za wszelką cenę i po trupach". Może się okazać, że partner
                              wybierający na początku nas kiedyś własnie uzna to za gwóźdź do trumny.

                              Celowo pomijam inne aspekty takiego dażenia "po trupach" do własnego szczęścia.
                            • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:59
                              anastazjo, nie zauwazylam zeby w tym watku ktos cie atakowal, sa oczywiscie
                              rozne z twoja opinie i ja tym razem do takich sie sklaniam. nikt nie oczekuje
                              chyba od macochy aby kochala swojego pasierba. nie ma takiego obowiazku i nikt
                              przy zdrowych zmyslach nie potepilby kobiety - macochy ktora wprost o tym mowi.
                              co innego nienawisc - to uczucie ktoremu ja sie osobiscie dziwie bo niesie za
                              soba ogromny ladunek zlych emocji.
                              mysle ze watek w pewnym momencie ewoluowal w strone oceny relacji ojciec
                              dziecko w sytuacji kiedy macocha w imie rozgrywek z eksia traktuje dziecko jako
                              narzedzie takiej walki. mnie osobiscie bulwersuja takie opinie ale w koncu od
                              tego jest forum zeby sie takimi opiniami wymieniac. w twoich postach zastanwia
                              mnie jednak jedno - w kazdym bez wyjatku kiedy pojawia sie haslo pasierbica
                              pojawia sie rowniez haslo pieniadze. za kazdym razem podkreslasz ile to
                              zaplacilas, ile cie kosztowalo i jakie naklady ponioslas. jako macocha nie
                              musisz nic - chwala ci zatem za to ze takie wydatki finasowe ponioslas na
                              pasierbice. rzadko jednak piszesz o tym co twoj malzonek - ojciec dziecka
                              zrobil dla corki i jak dbal o dopowiednie relacje. jesli bylo tak jak
                              podejrzewam ( moge sie mylic wiec to skoryguj ) to zajomwal sie glownie
                              podpisywaniem czekow i przelewami na konto. tak jak juz gdzies pisalam nie
                              dziwmy sie zatem ze pasierbowie tylko tego od nas oczekuja. forsa forsa i
                              jesZcze raz forsa .

                              w moim zyciu tez bylo roznie. pamietam ze dlugi czas zylam ze siwadomoscia ze
                              moj M dla mnie rzucil wszystko i ze ja jestem najwazniejsza. powiem ci szczerze
                              jakos mnie to nie cieszylo. zabolalo mnie najbardziej kiedy w zlosci mi to
                              powiedzial - wiem ze tak czul i bylo mi zle. ja w przeciwienstwie do ciebie
                              nigdy nie walczylam o taka pozycje. bede szczesliwa kiedy moj m stanie sie
                              wreszcie na tyle dojrzalym emocjonalnie czlowiekiem ze bedzie wiedzial iz w
                              sytuacjach dziecko - kobieta nie ma oceny - wazniejsza / mniej wazna. obie
                              jestesmy wazne i obie musimy w jego zyciu zajmowac roznorzedne miejsce tym
                              bardziej ze niedlugo - za kilka miesiecy - pojawi sie trzecia albo trzeci do
                              jego serca i nie bedziemy sie licytowac ktore bierze lewa ktore prawa komore a
                              ktore przedsionek.
                              pozdrawiam
                            • lilith76 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:01
                              Nie widzę nic niestosownego w twoich poglądach na ex, pasierbicę, dopóki ojciec ma normalny kontakt z dzieckiem. Nie muisz kochać, ani się interesować. Dziecko od tego ma rodziców.


                              Jestem dla
                              > niego całym światem. Jestem dla niego najważniejsza, ważniejsza od córki.
                              > Tylko na tym mi zależało.

                              A co będzie jeśli jego zabraknie??? Nie jest nieśmiertelny.
                              Gdzie jesteś TY. CZŁOWIEK, KOBIETA.
                              Odnoszę wrażenie, że cały twój sens istnienia to bycie "dla kogoś", nie jak podmiot, ale jak przedmiot. Pamiętając co pisałaś o swojej matce, to zrozumiała reakcja psychiczna w związku, ale nie wiem, czy taka normalna. Ważniejsza od córki... Być może twój mąż, to mężczyzna, który właśnie potrzebuje kobiety skupionej na JEGO potrzebach w 100% (jak niemowlę) i pasujecie do siebie jak marchewka z groszkiem.
                              Podejrzewam, że byłabyś zachwycona gdyby nie miał nóg, rąk i był w 100% zależny od ciebie wink

                              Nie oceniam, ale jak to czytam to aż mam trudności w oddychaniu wink
                              • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:14
                                trochę chyba wszycy zaczeliśmy trywializować sprwę !!!!!!!!!

                                Niestety w berw przyjętym normom na tym forum, mam zbliżone zdanie do Anastazji !!
                                Każdy jest kowalem swego losu, tak mąż, jak i żona, i exia i pasierbowie!!

                                Popieram walkę (a może nie walkę tylko chęć) życia po swojemu, bez oglądania się
                                na wszytkich i na wszystko, ale do momentu gdy takie moje życie nie krzywdzi
                                dookoła ludzi.
                                Z tego co napisała Anastazja nie wynika, że kiedykolwiek skrzywdziła pasierbicę,
                                więc o co ten hałas???
                                O to ze napisała, że dawała pieniądze?? - no jasne, że każdą macochę bardziej
                                interesuje własne życie niż potrzeby pasierbów (gdy te dostają alimenty) to jest
                                zrozumiąłe i gdyby było inaczej to trzebaby by się zastanowić , o co tej macoche
                                chodzi?
                                tez wolałabym, abyśmy pieniądze które teraz idą na ekxtresy były wydawane przez
                                nas na wycieczki, a wystrczyłoby tego rocznie na opłacenie miesięcznego pobytu
                                nad morzem śródziemnym, ale nie ograniczam tego, nie wypominam - tylko w myślach
                                wolałabym !!!Anastazja powiedział to głośno i teraz za to jej się oberwie ale
                                czy słusznie?? Nie moje panie!! To jej życie i jej sprawa jak chce dysponować
                                swoim kapitałem - a exi i pasierbicy wara od tych profitów, co do kasy męża to
                                jego sprwa czy chce być tylko dojną krową czy raczej zamienić to na
                                konstruktywne uczestniczenie w życiu dziecka!!
                                    • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:29
                                      ja poruszylam temat kasy, bo jakos tak mi sie skojarzylo ze kiedykolwioek
                                      anastazja porusza temat pasierbicy od razu pojawia sie kilka akapitow
                                      zwiazanych z wydatkami na nia zaplacilam tyle i tyle, zafundowalam to i to,
                                      sfinasowalam tak i tak ) . podkreslam jednak ze moim zdaniem to tylko i
                                      wylacznie dobra wola anastazji ze chce finasowac cokolwiek co wiaze sie z
                                      utzymaniem pasierbicy. jako macocha nic nie musi.
                                      • kasia_kasia13 kwestia kasy :-) 10.08.06, 13:37
                                        Tez to zauwazylam. Zwlaszcza rola tej kasy jako nagrody/kary za zachowanie
                                        pasierbicy:

                                        " Wzruszyłam
                                        się, że pasierbica była dla mojego chłopa taka miła i przelałam jej trochę kasy
                                        na konto. Wycieczkę do Grecji też im opłacę, niech tam..."

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=46579266&a=46583146
                                        A jeszcze niedawno byl problem wycieczki do Grecji wlasnie:

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=44215274
                                    • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:31
                                      A ten kwiatek to przypadek
                                      M jak magii do Anastazji napisała :
                                      " w twoich postach zastanwia
                                      mnie jednak jedno - w kazdym bez wyjatku kiedy pojawia sie haslo pasierbica
                                      pojawia sie rowniez haslo pieniadze. za kazdym razem podkreslasz ile to
                                      zaplacilas, ile cie kosztowalo i jakie naklady ponioslas. jako macocha nie
                                      musisz nic - chwala ci zatem za to ze takie wydatki finasowe ponioslas na
                                      pasierbice. "

                                      Odnisłam się do tego, li i nie tylko może fatycznie ostatnio ponosi mnie
                                      nadinterpretacja cudzych słow smile
                                      • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:37
                                        to fragment wiekszej calosci dominiko. jak sama zacytowalas - ile placi
                                        anastazja to jej i tylko jej sprawa. wyrazilam jednak zdziwienie ze element
                                        fonasowy jest tak czesto przez nia podnoszony. mnie raczej interesowalo co robi
                                        ojciec - maz anastazji - bo to on ma okreslone zobowiazania.
                                        nie wiem byc moze anastazja piszac ja mysli rownoczesnie o swoim mezu - z tego
                                        co wnioskuje z jej postow sa naparwde jak marchewka z groszkiem smile
                                        • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:43
                                          Nie wiem ?
                                          Moge odpisac jedynie jak to wygląda u nas, czyli jeśli coś mój kupuje pasierbicy
                                          to pyta mnie o zdanie i jeśli w danym czasie nie mamy pieniędzy to on liczy się
                                          z tym jak mu mówię , ze teraz nici z prezetu. I nigdy o to nie było spięć między
                                          nami. Ale ja tez mam inne podejście do tego, że dla dziecko nie wszytko i nie
                                          kosztem wszytkigo, mój to popiera więc może stąd ta zgoda. Ale są tez sytuacje,
                                          gdzie mamy "nadmiar " gotówki i sama proponuję jakiś bonus dla pasierbicy .
                                          • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:48
                                            no widzisz. my z m mamy oddzielne pieniadze - to byla moja decyzja i dobrze ten
                                            uklad funkcjonuje. ja robie prezenty malej spontanicznie bez okazji. ot po
                                            prostu spodobala mi sie spodniczka w zarze wiec jej kupie. nie wyliczam, nie
                                            rozliczam. pilnuje natomiast jak cerber zeby alimenty byly placone regularnie i
                                            traktuje to jako wylaczny obowiazek mojego M. skoro nie przymiera glodem i nie
                                            mieszka pod mostem tzn ze nie ma sytuacji ze nie stac go na alimenty. jesli
                                            zdarzy sie to od czasu do czasu ( bo m ma nieregularne przychody ) to albo
                                            zdola to wyjaznic z matka dziecka albo pomagam ja ale traktuje to jako
                                            pozyczke.
                                        • lilith76 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:56
                                          Może zwracanie uwagi na kwestie finansowe to wpływ austriackiego wychowania, innej kultury?

                                          Nawiązując do tego co chyba natasza napisała - męczyzna może wybrać żonę kosztem dziecka, jeśli jest typem, który nie- lub świadomie wykorzystuje głód miłości i akceptacji aby podporządkować sobie partnerkę emocjonalnie i życiowo. Z dzieckiem (z kórym nie mieszka na codzień) nigdy mu się to nie uda.


                                          PS: To jednak straszne, ktoś się wywewnętrznia na forum, a po jakimś czasie inni (czyli ja) robią wiwisekcję jego psyche i życia.
                              • anastazjapotocka Droga Lilith 12.08.06, 11:21
                                To miłe, że tak się o mnie martwisz, co będzie PO śMIERCI mojego męża i co mi
                                zostanie. Pewnie niewiele: jakiś tam majątek, jakaś tam przez niego specjalnie
                                dla mnie kupiona w całym świecie biżuteria, jakaś tam firma, jakiś tam dorobek
                                literacki, jakieś tam miejsce wśród twórców - coś tam mi pewnie zostanie.
                                ZOSTANIE MI WSPOMIEMNIENIE, ŻE BYŁAM DO SZALEŃSTWA KOCHANĄ PRZEZ CUDOWNEGO
                                MĘŻCZYZNĘ, NIGDY NIE OSZUKANĄ I NIE ZDRADZONĄ, SZCZEŚLIWĄ KOBIETĄ.
                                Czy to mało? I Ty mnie pytasz, gdzie jestem ja, jako kobieta i człowiek?
                                Mało znam kobiet tak zrealizowanych w życiu jak ja.
                      • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:01
                        dominika303 napisała:
                        > Powiem wam, że gdyby mnie postawiono w tak idiotycznej sytuacji, gdzie ex do
                        > mnie dzwoni z info, że właśnie uprawiała sex z moim mężem, to nie wiem czy w
                        > pierszwym odruchu nie chciałbym mu skrócić życia, a dopiero po czasie
                        wysłuchac
                        > wyjaśnień.

                        Odwrócę sytuację...
                        A co gdyby to jakiś dupek zadzwonił do Twojego męża i powiedział, że spał z
                        Tobą właśnie i dobra jesteś w "te klocki", a Twój mąż zamiast zapytać najpierw
                        dałby Ci w papę?
                        Fajnie nie?
                        Postarajmy się zawsze odwrócić sytuację i zastanowić się jak to wygląda z
                        drugiej strony.
                        • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:20
                          Natasza, ale to nie jakas przybleda do mnie dzwoniła tylko ex mojego (choć po
                          jej zachowaniu można ją tak nazwać) ale odruch odruchem ale jest tez coś takiego
                          jak jasność umysłu i ciekawość a to napewno wyjasniłoby kwestię krzywdzących
                          kłamsw.smile
                          • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:29
                            dominika303 napisała:

                            > Natasza, ale to nie jakas przybleda do mnie dzwoniła tylko ex mojego (choć po
                            > jej zachowaniu można ją tak nazwać) ale odruch odruchem ale jest tez coś
                            takieg
                            > o
                            > jak jasność umysłu i ciekawość a to napewno wyjasniłoby kwestię krzywdzących
                            > kłamsw.smile


                            Przybłęda, dziad z ulicy, szef z pracy, czy też ex...Co za różnica to wszyscy
                            obcy ludzie i jak się im daje prawo do dawania wiary w kłamstwa i pomówienia,
                            zamiast wierzyć temu z kim jesteśmy, to sprawia się tylko takim ludziom
                            satysfakcję, a sobie i partnerowi się krzywdę.
                            Nieważne KTO to mówi, ale ważne CO mói i czy się temu komuś WIERZY!
                            • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:36
                              No własnie pomijając fakt kto mówi a skupiwszy sie na tym co mówi a mówi
                              "uprawiałam z twoim mężem sex" - to trochę nie na miejscu jest. czy uwierzymy w
                              słowa tak dziwne i dotyczące bkiskiej nam osoby ??, pewnie nie , ale toć trochę
                              wyprowadzi to nas z równowagii i o to głownie chodzi rozmówcy. Pytanie brzmi "po
                              co ktoś ma kłamac na czyjś temat, mieszajac w to swój honor"??
                              • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:41
                                chociazby z czystej zlosliwosci zeby neksi podniesc cisnienie i zafundowac jej
                                male piekielko na kilka godzin. na boga naprawde nigdy w zyiu nie mialas okazji
                                zrobic czegos podlego, niskiego tylko dlatego ze perspektywa ze komus
                                psychicznie przypieprzysz byla bardzo podniecajaca ?? jesli nie zazdroszcze -
                                ja jestem tylko czlowiekiem i czasem popelniam takie grzeszki mimo ze sie potem
                                wstydze. Taki lajf kochana smile
                                • dominika303 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:47
                                  Odpowiedz brzmi nie .
                                  Nie mam takich niskich lotów potzreb. Wole sobie pójść do kina, lub kupić ciuch,
                                  zamiast podnościć komuś swoją osobą lub postawą ciśnienie.
                                  Nie wiem czy to ludziom sprawia przyjemność(podonszenie ciśnienia sztucznie
                                  przez intrygii) ? - mnie napawa to obrzydzeniem , a kocham siebie, więc sama
                                  rozumiesz nie mogłabym sobie zrobić czegoś za co zbrzydłabym sama sobie smile
                                  • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 13:50
                                    no ja w swoich oczach nie brzydne. tym bardziej ze zmienilam kolor i dobrze mi
                                    to zrobilo smile
                                    ja z kolei poniewaz rozniez kocham siebie - na chamskie i niskie numery
                                    odpowiadam pogardliwym smiechem i jest to bardziej skuteczne niz wiercenie
                                    sobie dziury w brzuchu zardzewialym srubokretem.
                                      • m-jak-magi Re: w obronie anastazji 10.08.06, 14:03
                                        chyba wlasnie o to eksi chodzismile
                                        kiedys dowiedzialam sie ze eksia mojego M zwraca sie do niego per SMOKOZORKU a
                                        korespondencje ma w zwyczaju konczyc ...... kocham was ( jego i mala ) bardzo.
                                        no coz skoro posiadlam juz taka wiedze to trudno.
                                        w sytuacji soft intymnej ( tylko przytulanie - szepnelam mu do ucha - moj ty
                                        smokozorku i wybuchlam spazmatycznym smiechem. pomijam trywialnosc smokozorka
                                        ale mina mojego m - jego zazenowanie wystarczylo - srubokret nie byl potrzebny.
                                        • natasza39 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 14:12
                                          Ten SMOKOZOREK, to od "smoka" i "ozorka"?
                                          Tak notabene mozna komuś powiedzieć słowo "kochana moja", takim tonem, że mu w
                                          pięty pójdzie.
                                          Ale mnie ten "smokozorek" natchnął do nieprzyzwoitych przemyśleńsmile
                                          Dobrze z nim masz. Taki smoczy ozór niekoniecznie tylko do omiatania talerza
                                          jest przydatnysmile
                      • lilith76 Re: w obronie anastazji 10.08.06, 12:09
                        > I postąpiłabym podobnie, dziecko tak i owszem możesz widywac ale o exi to
                        > najwyższa pora zapomnieć , nawet o tel do niej .

                        Ok, można wynająć opiekunkę, która odbiera dziecko z domu matki, przekazuje na ulicy w ręce ojca i dzięki temu M nie oddycha nawet tym samym powietrzem co ex. Ale co z ustaleniami dotyczącymi wychowania, problemów w szkole, specjalnych zakupów, chorób, wakacji??? Przez prawnika??? Kurdę, kobiety, para posiadająca dziecko MUSI raz na jakiś czas porozmawiać o sprawach dziecka! Chyba, że M to autentycznie dawca spermy, forsy i dobrych wrażeń, zaś reszta go wali. Wtedy nie dziwcie się jeśli dostajecie w domu nieznośnego pasierba.

                        Oczywiście, ex kusząca i próbująca uwodzić, wykonująca kuriozalne telefony, to upierdliwy wrzód. Ale ktoś tu musi być dorosły i poważny, a przejmowanie się takimi zagrywkami i podejrzenia, że ex się kiedyś uda, to infantylizm. Chyba, że autentycznie uważacie, że facet nie pilnowany zaraz zdradzi. Wtedy tylko piwnica i praca przez internet, bo w pracy, czy sklepie też jakaś może zagiąć na niego palec, a wierzcie bezpruderyjna panienka z działu logistyki może być bardziej kusząca niż ex, bo NOWA... W seksie inaczej niż w kinie inż. Mamoń woli to czego nie widział wink
                        • zywy.trup Fakt 10.08.06, 12:17
                          Fakt,racja,problem moze byc tylko wtedy,kiedy ex posluguje sie dzieckiem-
                          czytaj:nagle jego osoba jest wazna,warto o nim rozmawiac (bo ma sie cel) ,nagle
                          sie tym dzieckiem zainteresowala,przedtem nie miala potrzeby a teraz ma. Bo
                          tatus przyjedzie z prezentem,bo tatus przesle paczke,bo tatus zaplaci,itd itp.
                          A przy tym moze uda sie tatusia przekonac,ze ja taka zla nie jestem,ze sie
                          zmianilam,to moze wroci? WLASNIE TAK mysla niektore ex,ktore nie zaznaly
                          szczescia w obecnym zwiazku a na horyzoncie pojawil sie lepiej
                          zarabiajacy,wypielegnowany i kuszacy samczyk w postaci bylego(przepraszam,ale
                          tak mysli ta malpa o malym rozumku).Ona wie,ze jest szczesliwy z nami,ale za
                          wszelka cene bedzie chciala to zepsuc i to rozstraja moje nerwy. Moze
                          niepotrzenbnie,a jednak...
                          • dominika303 Re: Fakt 10.08.06, 12:25
                            Zywy trupie, tutaj jest rola twego męża aby ją usdzić w tych zapędach !
                            Mój raz a stanowczo swojej exi powiedził przy mnie (przez tel.) że z nimi
                            koniec, i żeby nie żyła nadzieją na jego powrót bo on ma juz kogoś kogo kocha i
                            nie ma zamiaru tej osoby zostawiac dla niej. Na tekst że dla dobra dziecka mogli
                            by jeszcze raz spróbować -odparł, że dla dobra dziecka mogła te kilka lat temu
                            przemyśleć swoje zachowanie, teraz to musztarda po obiedzie !!(zaczeła te swoje
                            gierki dopiro wtedy gdy mój oznajmił jej ze akceptuję ich dziecko, że kupuję dla
                            niej prezenty i że namawiam go do odwiedzin to było 4 lata po rozwodzie, przede
                            mną miał 3 inne kobiety, które w ex nie wzbudzały chęci odzyskania męża)
                            Niestety nie poskutkowało od razu, jej namowy pojawiały się jeszcze przez rok,
                            więc dobrze cię rozumiem, ale to twój mąż musi coś z tym zrobić nie ty, bo ty
                            jedynie się przez taką sytuację wykończysz!
                          • natasza39 Re: Fakt 10.08.06, 12:31
                            zywy.trup napisała:
                            ).Ona wie,ze jest szczesliwy z nami,ale za
                            > wszelka cene bedzie chciala to zepsuc i to rozstraja moje nerwy. Moze
                            > niepotrzenbnie,a jednak...

                            Niepotrzebnie! Naprawdę wyolbrzymiasz.
                            Nie zabijesz baby, ale nie gryź się tym że wogóle jest.
                            A w życiu pełno ludzi nam ciagle czegoś zazdrości. Czasem nawet o tym nie wiemy.
                            I co? Mamy się tym zatruwać?
                            Bo kogoś boli, że nam dobrze?
                            Zycie jest za krotkie aby ciągle się zamartwiać tym: "co będzie jeśli..."
                            • reksia Re: Fakt 10.08.06, 14:42
                              Patrząc na ten wątek od początku,stwierdzę z całym przekonaniem "NO I MAMY
                              CHARMIDER JAK TA LALAsmile))))))HEHEHEHEsmile)))))))
                                • natasza39 Re: Fakt 10.08.06, 15:07
                                  lilith76 napisała:

                                  > Nie o alimentach, a jaki długi smile

                                  No i wyszło na to, że "macochy" mają dwa podstaowe zmartwienia:
                                  1. Martwić się o portfel biednego chłopa -alimenty.
                                  2. Zamartwiać się o cnotę chłopa - goły tyłek eksi.

                                  • dominika303 Re: Fakt 10.08.06, 15:10
                                    Lepiej zamartwiac się teoretycznie i wirtualnie , niż pózniej szukac pomocy u
                                    adwokatów i w sądach smile
                                    Bądz co bądz temat drażliwy exie zawsze będa na językach nexi i odwrotnie - ot
                                    taka to juz natura kobieca smile
                                    • natasza39 Re: Fakt 10.08.06, 15:15
                                      Dominika, skoro już o tym napisłaś.....
                                      Ile znasz takich rozwodów, że się facet przespał ze swoją ex żoną?
                                      Szczerze powiedziawszy ja ani jednegosmile
                                      • zywy.trup Ale sie narobilo 10.08.06, 15:47
                                        Dziewczyny,jak ja to wszystko czytam to normalnie jakbym ksiazke czytalawink
                                        Zaczelam watek o zagrywkach exi a tu prosze-polecialy po kolei
                                        alimenty,widywanie dziecka,gole tylki,zdrada,wypominanie kto ile i na co,lo
                                        matko...Za duzo jak dla mniesad Mnie nie chodzilo o to,ze ja sie boje ,ze M
                                        mnie zdradzi,ze ja mu nie ufam,ze nie wierze.Po prostu,wkurza mnie,ze tak podla
                                        osoba jak jego ex zmienila swe oblicze na mila,usmiechnieta,zezwalajaca na
                                        kontakty z dzieckiem kobiete,do tego swoim postepowaniem daje do zrozumienia,ze
                                        chce go "odbic",ja osobiscie nie mialam z nia do czynienia (dzieki Bogu),ale
                                        krew mi staje w zylach jak slysze jej imie,jak wiem,ze w danym momencie M jest
                                        u niej po syna,jak potem M dostaje smsy.No ale z tego,co przeczytalam to
                                        widze,ze moze byc gorzej!-tel od eks o tym,co robi z M itp! Caly czas
                                        zastanawiam sie nad jednym-czy mam pokazac ten watek mojemu M,zeby
                                        zobaczyl,jaki mam problem (ciezko nam sie rozmawia na ten temat),zeby moze
                                        skorzystal z niektorych rad (bo uwazam,ze kilka bylo niezlych),po prostu,aby
                                        przeczytal i zrozumial,ze sprawa nie jest dla mnie blaha i spedza mi sen z
                                        powiek-pomimo iz on lezy obok.Jak myslicie?
                                        • lilith76 Re: Ale sie narobilo 10.08.06, 16:17
                                          Lepiej spisz swoje uwagi, spostrzeżenia, niepokoje i spokojnie mu je przedstaw. Lektura tego wątku grozi tym, że ci chłop zwieraczy ze śmiechu nie utrzyma wink
                                          Albo tym, że po 1/3 wypowiedzi zgubi wątek, sens problemu i nie będzie wiedział, czy chodzi o to, że ex się rozbiera, o to że zadzwoni i nakłamie, czy o to, że anastazja tak zwraca uwagę na nakłady finansowe poniesione a pasierbicę.
                                          Wystarczy to co napisałaś powyżej.

                                          Tylko czego tak na prawdę oczekujesz? Chłop ma w towarzystwie ex przybierać minę pełną obrzydzenia, jechać tam po nieświezym obiedzie i powstrzymywać mdłości, odbierać dziecko przez pośrednika?
                                          Szczerze pisząc, ja na jego miejscu, traktująca ex aseksualnie, a słysząca zarzuty, że ona się robi instrumentalnie miła byłabym bezradna, a co za tym idzie poirytowana na ciebie smile
                                        • dominika303 Re: Ale sie narobilo 10.08.06, 16:53
                                          Jeśli ciężko wam się o tym rozmawia, to może poproś swego męża , aby oszczędził
                                          ci szczegułów dotyczących exi (ubioru, zachowania, tekstów itp.)
                                          On to dziecko kocha i będzie się z nim widywał, może z czasem będzie do tego
                                          dzieciaczka dzwonił i umawiał się na mieście, jak na razie odbiera go od matki,
                                          i na razie się to nie zmiani.Zywy trupku smile to jak exia zachowuje się i w co się
                                          ubiera to jej sprawa, ale twój mąż mógłby wykazac się większym taktem i
                                          oszczędzić ci opowieści o niejsmile Innego sensownego rozwiązania nie widzę, ale ja
                                          ostatnio ślepawa się robię , więc poczekaj na głosy innych smile
                                      • dominika303 Re: Fakt 10.08.06, 16:56
                                        Dwa, mój wujek wyciął taki numer swojej drugiej już byłej żonie(a babka była
                                        extra niczego jej nie brakowało), i kolega mojego NM ale ci się jakoś nie
                                        rozwiedli staneło tylko na separacji i dodatkowych alimentach bo exia zaciążyła
                                        ze swoim exiem.
                                        Więc to co wydawałoby się być tylko fikcją literacko-filmową czasami dzieje się
                                        w realu sad
                                        • zywy.trup Re: Fakt 10.08.06, 17:10
                                          Dominiko juz gdzies tam hen hen wyzej pisalam,ze moj M wcale mi nie opowiada
                                          wlasnie w szczegolach.Te, co ogladaly serial Magda M.,wiedza,ze jesli
                                          powiedzial mi jednozdaniowe "ona zachowuje sie jak Dorota z Magdy M.",to
                                          znaczy,ze go uwodzi,kokietuje itd itp,wszystkim-zachowaniem,strojem,aluzjami.M
                                          stara sie mi oszczedzac opowiesci,ale ja juz taka jestem,ze wole wiedziec niz
                                          zyc w nieswiadomosci-wychodzi na to,ze to jednak gorzej (?) Takie jedno zdanie
                                          o jej zachowaniu daje wielkie pole do popisu mojej wyobrazni sad Ach,pewnie
                                          wszystko byloby lepiej gdybysmy mogli juz teraz wziac slub koscielnysad
                                          Poczekamy,zobaczymy...
                                          • dominika303 Re: Fakt 10.08.06, 18:24
                                            Zywy trupku ponoć czego się nie widzi i nie słyszy tego sercu nie żal ! a w
                                            twoim przypadku brak tej wiedzy jedynie lepiej wypłynie na twój system nerowy i
                                            nastrojowy smile Więc wybór nalezy do ciebie, wiedziec i katowac się , czy nie
                                            wiedziec i żyć w szczęściu i spokoju niczym nie zmąconym ?
                                            • jayin Re: Fakt 11.08.06, 07:24
                                              dominika daje dobrą radę - lepiej nie dopytywać się, nawet jeśli kusi cię, żeby się dowiedzieć co te Exia robi w celu "uwiedzenia" smile w niczym to nie pomoże, a ty będziesz mieć nerwówkę, nawet jeśli twój M będzie cię zapewniał 24h na dobę, że to na niego w ogóle nie działa (te uwodzenia ze strony Exi). Wyobraźnia zrobi swoje i będziesz podświadomie po prostu "czekać" na to, aż Exi się "a nuż uda" i schiza zapewniona.

                                              ja też wolę wiedzieć, niż sobie wyobrażać - przynajmniej wtedy nie tworzę teorii sajens-fikszyn smile ale akurat w sytuacjach w ktorych WIEM, że ani mi ta wiedza nie pomoze, ani humoru nie poprawi, to sobie odpuszczam i nie wnikam w szczegóły. Ignoruję i wycinam z pliku danych w mojej głowiesmile Cieżko bywa (ach ta żądza wiedzytongue_outsuspicious), ale serio - lepiej czasem nie wiedzieć za dużo. I to nie dlatego, że możesz się dowiedzieć czegoś niemiłego o twoim M, tylko dlatego, że CZEGOKOLWIEK byś się tej sytuacji nie dowiedziała, to i tak będzie ci kiepsko.
                                              Bo zazdrość mniejsza czy większa o faceta i brak zaufania do Ex w kwestii "uwodzenia byłego" - nawet mimo zaufania do M (pytanie: jak wielkiego?suspicious)- robi swoje.

                                              No, chyba, że informacja brzmiałaby: "Byłem po dziecko. Na chwilę musiałem wejść do mieszkania. I wiesz co?... Widziałem Ex nago. Właśnie wychodziła z łazienki....

                                              ...A za nią wyszedł jej "narzeczony". Też w negliżu! kmh..!" smile

                                              Wtedy by cię to nie ruszyło zapewne smile)) (bo Ex miałaby już swój model męski do testowania swoich wdzięków, a twoj M bylby juz w odstawce w tych grach damsko-meskich w życiu Ex).
                        • chalsia Re: w obronie anastazji 11.08.06, 23:43
                          > Ale co z ustaleniami dotyczącymi wychowania, problemów w szkole, specjalnych z
                          > akupów, chorób, wakacji??? Przez prawnika??? Kurdę, kobiety, para posiadająca
                          d
                          > ziecko MUSI raz na jakiś czas porozmawiać o sprawach dziecka! Chyba, że M to
                          au
                          > tentycznie dawca spermy, forsy i dobrych wrażeń, zaś reszta go wali.

                          Pięknie opisałas mojego eksa smile)
                          Chalsia
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka