nasuwa mi się jedna myśl

08.08.06, 20:13
witam was wszystkie i dziękuje za pozwolenie do zabieranie głosu w ważnej
sprawie, która też mnie od 13 miesięcy dotyczy, jestem macochą i to forum
spadło mi z nieba
ale do rzeczy: to co zauważyłam czytając większość postów to to, że wszystkie
EX są okropne, zawistne, zazdrosne i swój żal, zazdrość, złość wykrzykują
wykorzystując do tego dziecko. to jest chore, ponieważ nikt na tym nie
ucierpi tak jak ono. u mnie nie było jeszcze takiej sytuacji by mały mojego
partnera zachowywał się wobec mnie źle, może to kwestia jego wieku, ma 3 lata
ale jestem w przyszłości przygotowana na najgorsze.
pozdrawiam
    • magret65 Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 20:37
      Imme!
      Ja myślę, że jest wiele mądrych ludzi, którzy dla dobra dziecka umieją dogadać
      się po rozwodzie. Matki nie podburzają dzieci przeciwko ojcom i jakoś to
      wszystko funkcjonuje. Problemy ma każdy. Także w "normalnych związkach", gdzie
      nie ma pozostałości z czyjejś przeszłości. Tu jednak przede wszystkim pojawiają
      się te kobiety, które szukają pocieszenia i zrozumienia w swoim utrapieniu i
      dlatego tak dużo niestety smutku. Te szczęsliwe zwykle mało mają czasu, żeby
      pojawiać się tutaj. Na pewno jest to dobre forum i znalazłaś się wśród
      życzliwych dusz! Cieplutko pozdrawiam! M
      • blondgirl Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 20:38
        Ja również serdecznie witam i pozdrawiam
      • imme1981 Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 21:34
        faktycznie, masz rację twierdząc, że te szczęśliwe nie szukają tutaj niczego
        dla siebie. jednak nie zdawałam sobie sprawy, że problem dotyczy tak wielu
        kobiet i że ja ze swoimi obawami i kłopotami związanymi z osowjeniem się z
        przeszłością partnera oraz zaakceptowaniem, a nawet pokochaniem jej skutków nie
        jestem odosobniona, dlatego cieszę sie, że was znalazłam, że znalazłam miejsce
        i ludzi z którymi będę mogła sie podzielić swoimi spostrzeżeniami, radami oraz
        kłopotami
      • m-m-m Re: nasuwa mi się jedna myśl 09.08.06, 07:46
        Margaret, akurat ja nie należę do grupu nieszczęśliwych macoch. Jestem tu bo
        wlasnie jestem "poukładna" w moim związku z dzieciatym facetem i chciałabym
        mój "patent" na "patchworkową" rodzinę przekazać innym.
        • magret65 Re: nasuwa mi się jedna myśl 09.08.06, 08:51
          OK, m-m-m i bardzo się z tego cieszę!
          Zauważ jednak, że ja nie generalizuję. Dlatego napisałam w moim poście PRZEDE
          WSZYSTKIM!Ja niestety, przez stosunek eks do mojego M, do takich macoch należę,
          bo działania byłej odbijają się właśnie na naszych dzieciach i sytuacji
          rodzinnej, chociaż M, mimo że od lat się o to stara, nie ma praktycznie żadnych
          relacji ze swoją córką. /Dziewczynka jest do niego wrogo nastawiona i przez
          dziwne, kłamliwe opowiadania matki, która nie chce zezwolić na kontakty, bo
          córka mogłaby usłyszeć inną wersję i zacząć zadwać niewygodne, kłopotliwe
          pytania lub NIE DAJ BOŹE TEGO OJCA POLUBIĆ, obwinia go o wszystko!/
          Cóż,niestety muszę to szczerze wyznać, gdyby nie nasza osobista sytuacja, nigdy
          nie zainteresowałabym się takim forum i nie szukałabym możliwości "wygadania
          się" i proszenia o radę. Nie czułabym po prostu takiej potrzeby i przypuszczam,
          że nie zastanawiałabym się nawet, czy takowe forum istnieje! Miło jednak
          słyszeć, że te "poukładane" osoby również chętnie tu bywają! Pozdr. M
    • kicia031 Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 21:11
      To chyba musi byc jakas prowokacja?
      • mrs_ka Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 22:26
        Ucieszyłam się czytając ten wątek. Mam właśnie przejściowe problemy z
        samookreśleniem, więc jakimż olśnieniem i zrządzeniem niebios okazały się dla
        mnie te słowa:
        "Wszystkie EXIE są okropne, zawistne, zazdrosne i swój żal, zazdrość, złość
        wykrzykują
        wykorzystując do tego dziecko"

        I stała się jasność. Teraz już wiem, że jestem okropna, zawistna , zazdrosna,
        pełna żalu i złości. Aha, i wykorzystuję własne dziecko.

        a.
        • kicia031 Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 22:32
          mrs_ka, doznalas oswiecenia, gratulacje. Ja tez sie sie ciesze ze wiem juz jaka
          jestem. Ogrom moich zbrodni nie zna granic wink)
          • magret65 Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 23:05
            mrs-ka i kicia!
            Wyjaśnijcie mi, dlaczego niby jesteście takimi ....... i ogrom zbrodni nie ma
            granic?! Może ja za wolno myślę, ale co to ma do tego wątku?! Zdaje mi się, że
            Wy obie-a może się mylę-jesteście zarówno eks, jak i neks. Czy to jakaś
            ironia?! Pewnie większość z nas ma jakieś problemy z przeszłością naszego M, bo
            jakby ich nie było, to pewnie byśmy nie lgnęly aż tak do tego forum! Ale
            przecież ludzie są różni. Mrs-ka, życzę szybkiego wyjścia z tego dołu.
            Dziewczyno, nie popadaj w skrajności! Jesteś fajną babką i cieszę się, że po
            prostu bywasz tutaj! Trzymajcie się cieplutko! M
            • natasza39 Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 23:14
              magret65 napisała:
              > mrs-ka i kicia!
              > Wyjaśnijcie mi, dlaczego niby jesteście takimi ....... i ogrom zbrodni nie ma
              > granic?! Może ja za wolno myślę,

              Nie przejmuj się!
              Dziewczyny napisały to ironicznie.
              Można być ex i next, można być wyłącznie ex lub wyłacznie next, ale trzeba być
              przede wszystkim człowiekiem i w tym właśnie rzecz!
            • mrs_ka Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 23:17
              Magret, no ja chyba nie mam wyjścia i muszę być "wredna, złośliwa, zazdrosna
              cośtamjeszcze" skoro autorka topiku tak ładnie scharakteryzowała WSZYSTKIE eksie.
              A problemów z przeszłością swojego męza to ja akurat nie mam żadnych.
              Przypuszczam jednak, że on ma spore z moją, bo to on jest macoch, a nie ja smile


              a.
              • magret65 Re: nasuwa mi się jedna myśl 08.08.06, 23:23
                Sorry, mrs-ka, nie wiedziałam. Jakoś chyba przeoczyłam ten wątek. A tak na
                marginesie, bardzo podoba mi się stwierdzenie Nataszy, że trzeba być przede
                wszystkim człowiekiem! Przytoczyła starą prawdę,ale jakże trafną w tym miejscu
                i właśnie w tym momencie!
                Trzymajcie się cieplutko! M
              • imme1981 czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 09:04
                proszę...
                napisałam, że po przeczytaniu większości wątków można odnieść wrażenie, że
                wszystkie eks są okropne i nic złego w tym nie widzę, po prostu taki obraz eks
                wyłania się z waszych postów więc skąd jakieś pretensje do mnie? ja będąc eks
                nikomu głowy nie zawracam, ale sama padłam ofiarą żony mojego ojca, która mnie
                nienawidzi tylko dlatego, że jestem i doświadczenia dziewczyn tu opisywane są
                mi znane z obydwu stron. poza tym moje stwierdzenie o eks to była tylko luźna
                refleksja na temat tego co tutaj piszecie, dlatego proszę na drugi raz nie
                poddawać się za bardzo emocjom, gdyż on utrudniają właściwy odbiór, pozdrawiam
                wszystkie eks, next, macohcy i pasierbice
                • lilith76 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 09:35
                  Jak ktoś już tu wspomniał - wypowiadają się zazwyczaj głównie kobiety dośwaidczone przez dziwne ex i problemowych pasierbów. Jeśli w rodzinie jest ok,to po co się rozpisywać. A wierz mi takich jest też sporo.
                  W końcu jak pisał Tołstoj (cytat niedokładny): Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęsliwa na swój sposób (pierwsze zdanie "Anny Kareniny").
                  • imme1981 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 09:42
                    oczywiście, może nawet mnie uda się stworzyć taką rodzinę :], problem dotyczy
                    mnie o tyle, że jestem i będę macochą dla syna mojego partnera, problemów z ex
                    nie ma poza tym, że jakiś czas temu wspominała mu coś o byciu razem, natomiast
                    ja sama mam złą macochę o czym pisałam wyżej, moja mama czyli ex mojego taty
                    też nie sprawia problemów, więc ja nie generalizowałam, że wszystkie ex
                    są "be", takie są wszystkie ex o których tutaj piszą i z powodu których są
                    problemy. :]
                    • elf28 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 09:54
                      Imme, jeśli można zapytać, dlaczego Twoja macocha Cię nienawidzi?
                      • imme1981 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 14:31
                        dlatego, że jestem dowodem na to, że nie poślubiła kawalera (przez rok przed
                        ślubem jej ojciec nie wiedział, że przyszły zięć ma córkę, trzymano w tajemnicy
                        moje istnienie), że jestem dowodem na, że kiedyś tata miał inną kobietę, że
                        musiał płacić alimenty, co ona traktowała jakbym ja odbierała pieniądze jej
                        córce, o czym wspominała przy rodzinny obiedzie ("wiesz, nam też jest ciężka,
                        przecież M musi płacić Emilce alimenty) dodam, że dostawałam 100 dolarów
                        kanadyjskich, ona nie pracowała i nie pracuje. najbardziej boli ją to, że moja
                        siostra a jej córka mnie uwielbia i jest do mnie z urody bardzo podobna, po
                        prostu ona nie może tego znieść, obrzuca mnie inwektywami o czym wiem od ojca.
                        nie pytajcie jak zachowuje sie on w tym wszystkim ponieważ szkoda pisania. dla
                        mnie w tym wszystkim najważniejsza jest moja siostra, która nota bene
                        mówi "wiesz,moja mama cie nie lubi ale nie martw się ja cie kocham, tata cie
                        kocha i babcia też", ma 7 lat i doskonale rozumie sytuację. z moich słów nigdy
                        nie padło w jej obecności złe słowo na temat jej matki, ja nie mam sobie nic do
                        zarzucenia, nigdy nie zrobiłam jej nic złego, nie obraziłam, nie wiem dlaczego
                        tak mnie traktuje, powody jakie wymieniłam to są moje tylko domysły. próbowałam
                        nawiązać z nią kontakt, neutrlany dla dobra dziecka i taty, ale nic z tego nie
                        wyszło. najgorsze jest to,ze zanim wyszła za mąż za mojego tatę była moją
                        przyjaciółką (tak mi się wtedy wydawało, miałam 15 lat) ale po ślubie się jej
                        coś odwidziało. to tyle na ten temat...
                        • elf28 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 14:43
                          przykro mi, jedyne co mogę Ci powiedzieć, to to, że problem ma Twoja macocha.
                          Twój ojciec jest rozdarty pomiędzy nią a Tobą. Obie bardzo Was kocha. Ale w
                          takim wypadku, to on powinien zająć zdecydowane stanowisko i jedną i drugą
                          stronę ustawić do pionu. A przede wszystkim jedną i od niej wymagać zmiany
                          zachowania.

                          Jesteś dzielna i mądra. Pozdrawiam ciepło.
                        • dominika303 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 14:45
                          No ale teraz kiedy ty sama masz rodzine to twój ojciec chyba juz nie musi ci
                          płacić alimentów? Bo z twoich wypowiedzi jawi się tylko problem materialny u
                          rodziny twojego ojca! Jeśli już nie bierzesz alimentów to może macocha zmieniała
                          podejsićie do twojego tematu i nie jesteś już dla niej przede wszytkim
                          obciążeniem finansowym, więc może jest szansa na poprawne sosunki między wami smile
                          Z tego co napisałaś to jej chodziło tylko o pieniądze, a problem ten został
                          przez twój wiek rozwiązany smile
                          Nie wiem ile zarabiał twój ojciec, ale uwierz mi żadna kobieta chętnie nie
                          oddaje pieniędzy na obce dziecko , nawet jeśli od początku wiedziała, ze ono
                          istnieje to albo godzi się z tym ale zawsze będzie pamiętać, że część budżetu
                          domowego jest przeznaczona na obce dziecko. Na własne dzieci się tak pieniędzy
                          nie wylicza jak na obce - takie są już kobiety !
                          Co do tajemnicy w rodzinie twojej macochy o twoim istnieniu, to kochana ty nie
                          wiesz czy ojciec twojej macochy nie zabronił jej zadawać sie z rozwodnikami ?,
                          nie wiesz jakie tam były normy moralne, nie wiesz dlaczego ukrywano pzred nim
                          fakt twego istnienia! Po za tym to nie jest powód do dumy, że wychodzi się za
                          mąż za dzieciatego - uwierz mi w niektórych kręgach to się bardzo potępia!
                          I na twoje relacje z macochą nie powinny mieć wpływu historie jej rodziny, bo
                          nie wiesz do końca co nią kierowałą (że nie chwaliła się tobą), po za tym to nie
                          twoja rodzina tylko ojciec macochy wink Tak więc nie powinnaś tak emocjonalnie
                          podchodzić do tegosmile
                          pozdrawiam
                          • imme1981 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 14:59
                            może najpierw o alimentach, jak wspomniałam dostawałam 100 dolarów kanadyjskich
                            do czas aż nie zaczęłam pracować, ich sytuacja nie jest ciężka, gdyż ona może
                            sobie pozwolić na niepracowanie. natomiast jeśli chodzi o mnie ja nie wnikam
                            ile pieniędzy na swoje dziecko przeznacza mój partner, nie pytałam go, nie wiem
                            i mnie to nie interesuje.

                            druga sprawa oni mieszkają w Kanadzie i naprawdę nie zależy mi na jakimś dobrym
                            z nią kontakcie, gdyż widuję ją raz na trzy lata, mi chodzi tylko i wyłącznie o
                            to by nie utrudniała mi kontaktów z siostrą (tata pracuje i ona ma z nią
                            najwięcej kontaktu) i nie mówiła przy niej o mnie "k...", przede wszystkim
                            dlatego, że jest to dziecko a dwa, że nie dałam jej nidgy powodów by tak mogła
                            mnie nazwać. tata natomiast jest człowiekiem niedojrzałym i mówi o swojej
                            żonie, że jest psychiczna, ale nie chce już drugiej kobiety zostawiać z
                            dzieckiem dlatego z nią jest. jakie stosunki panują miedzy nimi? nie wiem.

                            jeśli chodzi o jej ojca gdy się dowiedział przyjął mnie lepiej niż jej matka,
                            ponieważ to ona była za to odpowiedzialna i z tym ukrywaniem to był jej pomysł.
                            jedna z Was napisała bym nie podchodziła do tej sprawy emocjonalnie, a
                            powiedzcie mi jaki wpływ ma na i tak samotne, wychowujące się bez rodziców
                            dziecko fakt, że ktoś się jego wstydzi? nic złego by nie było gdybym ja nie
                            wiedziała o tej tajemnicy a tak czułam się jak "coś" co powinno się ze wstydu
                            ukrywać. to niestety pogłębiło moje kompleksy i niską samoocenę.
                            wiem jaka jest jej rodzina, wiem jak została wychowana i jestem w stanie wiele
                            zrozumieć, ale nic nie tłumaczy jej zachowania wobec mnie, nie można żywić
                            takiej nienawiści tylko z powodu tego, że się narodził i powiem Wam jedno, to
                            mnie nauczyło tylko jednego, by nigdy nie traktowac tak syna mojego partnera.
                            • dominika303 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 15:08
                              Kochana tym bardziej nie podchodz do niej emocjonalnie, bo szkoda ciebie smile, jej
                              już nic nie pomoże! najwidoczniej taki człowiek!
                              Rozumiem twoje rozżalenie, ale w obecnej sytuacji gdy sama jest już dorosła to
                              skup się na swoim życiu , a nie na życiu macochy ! Co do kontaktow z siostrą, co
                              ja ci moge radzić ? jeśli ona tego sobie nie życzy, a ty kazde spotkanie masz
                              okupować zdrowiem i nerwami to warto się zastanowić czy warto????
                              Powiem ci, że niektórzy nie mogą widywać własnych dzieci (powody tez idiotyczne)
                              i poprostu zaczeli żyć własnym innym życiem, bo umartwianie się nad tym co by
                              było a nie jest nie jest najlepszą drogą życiowąsmile
                              Wiem, ze przepełnia cie smutek i rozbicie, ale jeśli moge ci radzić zacznij żyć
                              życiem swoim i partnera , a macochę "olej", oby wam wyjdzie to na zdrowiesmile
                              Z początku wywnioskowałąm, że jej chodziło tylko o pieniądze, ale teraz widzę,
                              że to to jej natura, to takie głupie prymitywne podejście do życia, że każde
                              inne dziecko (te z po za związku) są zagrożeniem dla jej potomstwa! Z tym nie
                              wygrasz, bo to instynkt połączony z głupotą! A ty jestes mądra i nie sądzę abyś
                              kiedykolwiek chciała zniżyć sioę do poziomu swej macochy, aby z nią zawalczyć o
                              normalne stosunki smile po za tym czy warto ????????????
                              pozdrawiam
                              • elf28 Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 15:17
                                ja się nie zgodzę do końca z tym co napisałaś. Sama jestem macochą i dzieckiem
                                rozwiedzionych rodziców. I owszem mam takie myśli, że tamte dzieci są "gorsze",
                                etc. Wynika to z faktu, że nie są po prostu moje i zawsze będą dla mnie kimś
                                obcym. Ale nigdy im tego nie okazałam. To są nasze z M rozmowy. Tak to już jest
                                niestety. Punkt widzenia zależny jest od miejsca siedzenia. Patrząc z drugiej
                                strony jako dziecka, byłoby to dla mnie nie do zniesiena, że jestem
                                nieakceptowana przez żonę mojego ojca, a ojciec wstydzi się mnie. Dlatego
                                uważam, że największą rolę do odegrania ma tutaj właśnie ojciec immam. A że
                                jest niedojrzały? Cóż... Trzeba to wszystko sobie na nowo poukładać i
                                przepracować.
                                • mikawi Re: czytać ze zrozumieniem 09.08.06, 15:37
                                  im dłużej czytam fora tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wszystkiemu
                                  winni są faceci smile a mimo to kobiety nigdy tej winy w nich nie znajdują. Facet
                                  zdradzi żonę - winna kochanka i to ona jest mianowana ostatnią szmatą. Facet
                                  nie płaci alimentów - winna jest macocha bo to pewnie jej sprawka. Facet olewa
                                  dzieci - jak wyżej, macocha z pewnością tego kontaktu zabrania. Macocha nie
                                  może ułożyć relacji z pasierbami - wina macochy/pasierbów/eksi. A facet niczym
                                  lilija w każdej z tych sytuacji smile A to w końcu jego działka - być wiernym
                                  żonie, to jego działka dbać o dzieci - wszystkie i mądrze dzielić co się ma nie
                                  ulegając ani byłej ani czasem obecnej jak przegina, to jego działka zadbac o
                                  relacje w nowym układzie. A my (czytaj: baby) ciągle jedno - zła eksia, zła
                                  macocha, przeplatane od czasu do czasu złymi pasierbami/pasierbicami.
                                  Oczywiście - jak zawsze są wyjątki smile

                                  w przypadku imme podobnie - to nie macocha jest główną złą (aczkolwiek
                                  przyznaję, że jej obraz wynikający z opisu imme jest mało zachęcający) ale
                                  facet-ojciec, który nie miał na tyle jaj by temperować takie teksty next
                                  wypowiadane "publicznie", by łożyć na dziecko na miarę swoich mozliwości (jeśli
                                  tak nie było) a nie kwotę minimalną, jaką z trudem jego next zaakceptowała, by
                                  widząc co się dzieje samemu zadbać o pielęgnowanie dobrych relacji przyrodnich
                                  sióstr. Ale łatwiej się wybacza i usprawiedliwia osobę bliską sercu a taką jest
                                  w końcu ojciec (w przypadku dziecka, któremu łatwiej winę zrzucić na macochę),
                                  mezowi (w przypadku next upatrującej swoich problemów w eks czy pasierbach) czy
                                  wreszcie wiarołomny mąż (w przypadku zdradzanej żony, która całą winą, a na
                                  pewno jej większością, obarcza tą trzecią)
    • judytak Re: nasuwa mi się jedna myśl 09.08.06, 19:25
      imme1981 napisała:

      > to co zauważyłam czytając większość postów to to, że wszystkie
      > EX są okropne, zawistne, zazdrosne i swój żal, zazdrość, złość wykrzykują
      > wykorzystując do tego dziecko.

      ależ skąd
      w przeważającej większości są normalne
      o czym zresztą sama wiesz z doświadczenia :o)

      > u mnie nie było jeszcze takiej sytuacji by mały mojego
      > partnera zachowywał się wobec mnie źle, może to kwestia jego wieku, ma 3 lata
      > ale jestem w przyszłości przygotowana na najgorsze.

      nie przygotowuj się na nic złego, bo takim nastawieniem możesz tylko zwiekszyć
      szanse, że to zło w końcu nastąpi... a i powodów nie masz żadnych...

      pozdrawiam
      Judyta

Pełna wersja