khaldum
12.08.06, 09:52
Pisałam o mojej wściekłości na exa... teraz to po prostu doszłam do wniosku że
trzeba mu wybaczyć, bo on głupi jest, na szczęście córka rozumu ma więcej.
Rozmawiałam z córeczką o wakacjach o tatusiu i tatusia koleżance, bo tak ją
przedstawił.
Kłamstwa, kłamstwa i kłamstwa, kiedy pan ojciec zrozumie, że kłamstwem nic
dobrego dla siebie i dziecka nie osiągnie, jedyne co zyskać może to złość i
brak zaufania ze strony dziecka.
Córeczka ma 6 lat.
Opowiedziała mi o spotkaniach z tatą. Jej urodziny były w sobotę, wieczorem
tata pojechał "do pracy", już "ciemno było jak jechał" i przyjechał następnego
dnia w południe z koleżanką. I z koleżanką pojechali do babci, a bacia się
bardzo ucieszyła że taty koleżanka przyjechała bo one się bardzo lubią i się
uściskały na dzień dobry. Później babcia dała jej buziaczka. I pytania:
Mamusiu,to babcia taty koleżankę kocha bardziej niż mnie ?
A dlaczego babcia do nas nie przyjeżdża?
A dlaczego ty do babci nie jeździsz?
A dlaczego babcia do mnie nie dzwoni?
A dlaczego nie kazała cię pozdrowić?
Tatusia koleżanka dała jej pieska pluszaka - pomijam fakt, że pluszaki
eliminujemy z otoczenia, mała jest alergiczka i kurz siedzący w pluszakach jej
nie służy. Ale dla taty to drobnostka, taka bagatela, że 3 lata temu
ustaliliśmy żadnych pluszaków więcej.
Koleżanka tatusia dawała mu buziaczki, i razem z nią na tatusiu leżała, i było
bardzo fajnie, bo tatuś pozwolił koleżance sobie włosy w warkocze zapleść i
razem to robiły, ale tatusia koleżanka ma dłuższe włosy i tatuś jej pomagał
jej warkoczyki zapleść...
Córeczka opowiedziała mi o tym jak fajna i miła jest koleżanka tatusia, i że
się z nią umówiła że następnym razem pójdą do kina i na lody.
Nie czułam złości, było mi przykro, ale jeśli Rureckiej (nazwijmy tak moją
córeczkę) to odpowiada to ok, ja jej tego zabraniać nie będę.
Dygresja ważna dla sprawy, i zachowania córki
W nocy przed spotkaniem córki najlepszy przyjaciel NM, osoba na stałe obecna w
naszym życiu miała poważny wypadek, jego stan jest krytyczny, ratują mu życie
w siemianowicach na oparzeniówce, ma 5% szans na przeżycie (75% oparzeń 3 i 4
stopnia)
Rurecka ma niesamowitą wprost umiejętność empatii, i wyczuła że jestem smutna.
Powiedziałam jej tylko, że kolega NM miał wypadek i jest bardzo chory i że
bozia może go zabrać do siebie i będzie aniołem...
Wieczorem przed zaśnięciem codziennie z moją Rurecką rozmawiam, o tym jak
minął dzień, co jej się podobało, co nie, czego nie rozumie itd.
Pytania jakie mi zadała powaliły mnie z nóg...
1. CZy Nm i kolega się przytulają i całują? odpowiedź zgodnie z prawdą NIE.
2. Ale dlaczego tata z koleżanką przytula? odpowiedziałam jej , że to nie jest
tatusia koleżanka tylko narzeczona
3. A dlaczego tatuś mówi że to koleżanka??? I co ja mam jej powiedzieć ???
Powiedziałam nie wiem, bo jakbym jej miała prawdę powiedzieć to wyszło by że
tatuś kłamczuch jest.
3. A czy tatuś się z nią ożeni? odp: nie wiem, chyba tak, ale o to zapytaj tatusia
Miliony pytań, miliony, na które gdybym miała odpowiedzieć, i nie ujawnić, że
ojciec kłamie i oszukuje musiałabym Rurecką okłamać !
Na pytanie czy tatuś może z koleżanką do nas do domu przyjeżdzać się bawić
powiedziałam prawdę, to co myślę: że nie, bo ja tej pani nie znam, i nie chcę
jej poznawać, że moim zdaniem tatuś poświęca jej tak mało czasu, że ten który
jest powinien spędzać z nią i tylko z nią, żeby miała tatusia tylko da siebie.
I ona to zrozumiała! Przez analogię, wyciągneła wnioski, że ja jak przyjeżdża
ex to im nie przeszkadzam, że NM jeżdzi do chłopców sam a nie z nami, żeby
dzieci miały swoich tatusiów tylko dla siebie.
I popłakała się, że ona nie chce żeby tatusia koleżanka się z nim ożeniła, bo
wtedy tatuś już wogóle do niej nie będzie mieć dla niej czasu, że nie będzie
przyjeżdzać, bo mąż mieszka z żoną i po pracy idzie do domu na obiad itd itp.
Usiłowałam jej to wytłumaczyć, że to nie tak, że tata ją kocha, nalegała abym
to ja ożeniła się z tatą, i tu jej powiedziałam prawdę, że tata mnie nie
kocha, ze kocha tą koleżankę i dlatego mnie zostawił.
I jestem w kropce, nie wiem co mam zrobić.
Usiłowałam porozmawiać o tej sytuacji z ex, ale uciął rozmowę, powiedział, że
oddzwoni i się nie odezwał - komórki nie odbiera.
Rureckiej zapewniam atrakcje aby o tym nie myslała.
I mam ochotę swojego ex udusić gołymi rękoma za brak dojrzałości i okłamywanie
dziecka.
Znowu sama muszę dbać o spokój i równowagę emocjonalną córki, bo on się wypiął
i pewnie fantastycznie spędza długi weekend z koleżanką...
i co ja mam jej mówić jak wróci do tematu ???
Ex działa, sprowadza kobietę do dziecka i w nosie ma jej dylematy po ...
Kłamać? Dalej idealizować ojca? Robić spychologię na niego?
Poradźcie coś, proszę...