Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty...

12.08.06, 09:52
Pisałam o mojej wściekłości na exa... teraz to po prostu doszłam do wniosku że
trzeba mu wybaczyć, bo on głupi jest, na szczęście córka rozumu ma więcej.

Rozmawiałam z córeczką o wakacjach o tatusiu i tatusia koleżance, bo tak ją
przedstawił.

Kłamstwa, kłamstwa i kłamstwa, kiedy pan ojciec zrozumie, że kłamstwem nic
dobrego dla siebie i dziecka nie osiągnie, jedyne co zyskać może to złość i
brak zaufania ze strony dziecka.

Córeczka ma 6 lat.
Opowiedziała mi o spotkaniach z tatą. Jej urodziny były w sobotę, wieczorem
tata pojechał "do pracy", już "ciemno było jak jechał" i przyjechał następnego
dnia w południe z koleżanką. I z koleżanką pojechali do babci, a bacia się
bardzo ucieszyła że taty koleżanka przyjechała bo one się bardzo lubią i się
uściskały na dzień dobry. Później babcia dała jej buziaczka. I pytania:
Mamusiu,to babcia taty koleżankę kocha bardziej niż mnie ?
A dlaczego babcia do nas nie przyjeżdża?
A dlaczego ty do babci nie jeździsz?
A dlaczego babcia do mnie nie dzwoni?
A dlaczego nie kazała cię pozdrowić?

Tatusia koleżanka dała jej pieska pluszaka - pomijam fakt, że pluszaki
eliminujemy z otoczenia, mała jest alergiczka i kurz siedzący w pluszakach jej
nie służy. Ale dla taty to drobnostka, taka bagatela, że 3 lata temu
ustaliliśmy żadnych pluszaków więcej.

Koleżanka tatusia dawała mu buziaczki, i razem z nią na tatusiu leżała, i było
bardzo fajnie, bo tatuś pozwolił koleżance sobie włosy w warkocze zapleść i
razem to robiły, ale tatusia koleżanka ma dłuższe włosy i tatuś jej pomagał
jej warkoczyki zapleść...

Córeczka opowiedziała mi o tym jak fajna i miła jest koleżanka tatusia, i że
się z nią umówiła że następnym razem pójdą do kina i na lody.
Nie czułam złości, było mi przykro, ale jeśli Rureckiej (nazwijmy tak moją
córeczkę) to odpowiada to ok, ja jej tego zabraniać nie będę.

Dygresja ważna dla sprawy, i zachowania córki
W nocy przed spotkaniem córki najlepszy przyjaciel NM, osoba na stałe obecna w
naszym życiu miała poważny wypadek, jego stan jest krytyczny, ratują mu życie
w siemianowicach na oparzeniówce, ma 5% szans na przeżycie (75% oparzeń 3 i 4
stopnia)

Rurecka ma niesamowitą wprost umiejętność empatii, i wyczuła że jestem smutna.
Powiedziałam jej tylko, że kolega NM miał wypadek i jest bardzo chory i że
bozia może go zabrać do siebie i będzie aniołem...

Wieczorem przed zaśnięciem codziennie z moją Rurecką rozmawiam, o tym jak
minął dzień, co jej się podobało, co nie, czego nie rozumie itd.

Pytania jakie mi zadała powaliły mnie z nóg...
1. CZy Nm i kolega się przytulają i całują? odpowiedź zgodnie z prawdą NIE.
2. Ale dlaczego tata z koleżanką przytula? odpowiedziałam jej , że to nie jest
tatusia koleżanka tylko narzeczona
3. A dlaczego tatuś mówi że to koleżanka??? I co ja mam jej powiedzieć ???
Powiedziałam nie wiem, bo jakbym jej miała prawdę powiedzieć to wyszło by że
tatuś kłamczuch jest.
3. A czy tatuś się z nią ożeni? odp: nie wiem, chyba tak, ale o to zapytaj tatusia
Miliony pytań, miliony, na które gdybym miała odpowiedzieć, i nie ujawnić, że
ojciec kłamie i oszukuje musiałabym Rurecką okłamać !

Na pytanie czy tatuś może z koleżanką do nas do domu przyjeżdzać się bawić
powiedziałam prawdę, to co myślę: że nie, bo ja tej pani nie znam, i nie chcę
jej poznawać, że moim zdaniem tatuś poświęca jej tak mało czasu, że ten który
jest powinien spędzać z nią i tylko z nią, żeby miała tatusia tylko da siebie.

I ona to zrozumiała! Przez analogię, wyciągneła wnioski, że ja jak przyjeżdża
ex to im nie przeszkadzam, że NM jeżdzi do chłopców sam a nie z nami, żeby
dzieci miały swoich tatusiów tylko dla siebie.

I popłakała się, że ona nie chce żeby tatusia koleżanka się z nim ożeniła, bo
wtedy tatuś już wogóle do niej nie będzie mieć dla niej czasu, że nie będzie
przyjeżdzać, bo mąż mieszka z żoną i po pracy idzie do domu na obiad itd itp.

Usiłowałam jej to wytłumaczyć, że to nie tak, że tata ją kocha, nalegała abym
to ja ożeniła się z tatą, i tu jej powiedziałam prawdę, że tata mnie nie
kocha, ze kocha tą koleżankę i dlatego mnie zostawił.

I jestem w kropce, nie wiem co mam zrobić.
Usiłowałam porozmawiać o tej sytuacji z ex, ale uciął rozmowę, powiedział, że
oddzwoni i się nie odezwał - komórki nie odbiera.

Rureckiej zapewniam atrakcje aby o tym nie myslała.
I mam ochotę swojego ex udusić gołymi rękoma za brak dojrzałości i okłamywanie
dziecka.
Znowu sama muszę dbać o spokój i równowagę emocjonalną córki, bo on się wypiął
i pewnie fantastycznie spędza długi weekend z koleżanką...

i co ja mam jej mówić jak wróci do tematu ???

Ex działa, sprowadza kobietę do dziecka i w nosie ma jej dylematy po ...
Kłamać? Dalej idealizować ojca? Robić spychologię na niego?

Poradźcie coś, proszę...


    • dominika303 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 10:41
      Kochana no to dużo czasu teraz musisz małej poświecić, ale ja bym aż tak nie
      panikowała, bo:
      Ty jak zrozumiałam tez masz NM, czyli na własnym przykładzie możesz małej
      wytłumaczyć, że mimo iż mama ma nażeczonego to zawsze ma czas dla córci, i tata
      będzie się tak samo zachowywał.
      Co slubu i obaw małej , że żona zagarnie tatę tylko dla siebie- każde dziecko
      przechodzi coś takiego - tutaj twój ex powinien zapewnić małą że bardzo ją kocha
      itp. poskutkuje ale gdy ex się do tego przyłoży.
      Dlaczego tatuś mówi, że to koleżanka, a nie nażeczona, bo tatuś musi poznac tą
      koleżankę bardziej i chce abyście się lubiły i może w tedy będzie nażeczoną
      tatusia, ale ty ani mała na to wpływu nie macie.
      Dlaczego tatuś przytula kolezankę? - bo ja bardzo lubi i chyba kocha skoro ją
      całuje, mama tez ma nażeczonego którego kocha i do którego się przytula i go
      kocha ale oboje z tatą będzie zawsze kochać córeczkę.
      Co do babci nie wiem o co chodzi, dlaczego exteściowa nie interesuje sie wnuczką
      ?? Może pogadaj z exem że mała bardzo lubi jego matkę i może teściowa zmieni
      podejście do wnusi .
      Pluszaki, gdy mała ma alergię - to raczej niefortunny prezent niż złośliwość
      -może pomoże przypomnienie exowi że mała choruje.

      Wiesz ja nie zabardzo wiem co ci jeszcze powiedziec, bo każde dziecko ma inna
      wrażliwość, a ja znam taki przypadek tylko z boku , moja siostra i jej syn ,
      który będąc w wieku twojej malutkiej przechodzi gehennę przez nażeczoną taty, bo
      mama i tata ukrywali ten fakt , pzred chłopcem i kiedyś sprawa się sypła, bo
      mały podsłuchał jak babcia i tata planowali ślub z nażeczoną i powiem ci że to
      dopiero była jazda, bo mały zamknął się w sobie i były i terapie i leki
      uspokajające itp. Pomogły długie rozmowy ze mną , bo widział że ja mam co jakiś
      czas nowego nażeczonego i wtedy zrozumiał co i jak, ale siostra do dzisiaj nie
      może sobie wybaczyć przemilczenia faktu nażeczonej taty.sad

      Pozdrawiam i trzymaj się smile)
      Masz mądrą córcię smile)
    • mamaika Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 11:58
      A ja mam wrażenie,że nie pogodziłas się z odejściem swojego męża i że w jakiś
      sposób manipulujesz dzieckiem w dodatku pozując na anioła. Jeżeli Ci sprawiam
      tym przykrość przepraszam,ale takie a nie inne wrażenia mam po Twoich postach.
    • natasza39 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 12:11
      Zgodzę się z mamaiką, szczególnie znamienny jest ten fragment wypowiedzi:

      " nalegała abym
      to ja ożeniła się z tatą, i tu jej powiedziałam prawdę, że tata mnie nie
      kocha, ze kocha tą koleżankę i dlatego mnie zostawił"

      A nie można było dziecku powiedzieć tak:
      To, że mama i tata nie mieszkają ze sobą i nie są już małżeństwem, nie oznacza,
      że nie kochają Ciebie.
      Popatrz mama mieszka teraz z NM i ma dla Ciebie czas.
      Z tatą też będzie podobnie.
      JA tak osobiście nie widzę nic dobrego w dzieleniu się wiedzą z 6-cioletnim
      dzieckiem na temat tego kto, z kim i dlaczego.
      Na to bedzie jeszcze czas.
      No chyba, że nie zalezy nam na tym aby dziecko uspokoić, tylko na tym aby córka
      od poczatku wiedziała kto to jest ten "zły" a kto "dobry i skrzywdzony"

      • dominika303 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 13:12
        Khaldum przeczytaj to uważnie może ci to pomoże zrozumieć, siebie, exa i małąsmile

        kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55005,1326189.html?as=1&ias=3&startsz=x
        pozdrawiam
        • kicia031 Dominika... 12.08.06, 13:27
          Nie zgadzam sie z tym artukulem. Uwazam, ze dziecku nalezy mowic prawde, w
          sposob oczywiscie dostosowany do jego wieku. Moj Ex (ktorego poprosilam o
          wyprowadzenie po ktoryms z kolei romansie, w wyniku ktorego jego kochanka
          zaszla w ciaze - oczywiscie przucil ja natychmiast, gdy sie o tym dowiedzial :-
          (() tez proponowal, ze bedziemy przedstawiac wspolna wersje z ktorej wynikalo,
          ze oboje ponosimy rowna odpoweiedzilanosc za rozpad malzenstwa. Nie zgodzilam
          sie i uwazam, ze postapilam slusznie - nie chodzi o oczernianie drugiego
          rodzica, ale o jakies fundamentalne rozroznienia miedzy dobrem a zlem,
          odpowiedzialnosc za swoje czyny...
          • natasza39 Re: Dominika... 12.08.06, 14:38
            kicia031 napisała:

            > Nie zgadzam sie z tym artukulem. Uwazam, ze dziecku nalezy mowic prawde, w
            > sposob oczywiscie dostosowany do jego wieku.

            Po pierwsze prawdę, a zatem nie: "tatuś NAS zdradzał i już NAS nie kocha"
            tylko "tatuś MNIE zdradzał i JA miałam tego dosc dlatego KAZAŁAM MU isc do
            diabła". Jak cała prawda, to cała prawda.
            Podswiadomie wybielamy się przy dziecku, wogóle przy innych, Szczególnie jesli
            czujemy się skrzywdzeni, zdradzeni, zranieni, ale jak mówić cała prawdę to
            całą, tyle tylko, że ta cała prawdę 3 latek odbierze w ten sposób, że powie:
            Mamo nie gniewaj się juz na tatusia, on juz będzie grzeczny"
            7-dniolatek będzie dociekał co to znaczy "zdradzał" i wtedy chyba nie na
            miejscu w imię PRAWDY byłoby mu ze szczegółami wyjasniac co i jak a szczególnie
            w aspekcie zrobienia przez tatusia dzidziusia innej pani, bo mógłby byc to dla
            dziecka szok!
            Inaczej jeszcze odbierze to nastolatek, który dokładnie wie co to jest ciaza,
            zdrada i seks i zrozumie matkę, która nie mogła godzić się na takie zachowanie.

            Generalnie, ponadto jesli chodzi o PRAWDĘ, to jest"
            "cała prawda, tylko prawda i GÓWNO prawda"
            A zatem tutaj tez radziłabym uwazać bo tatuś może powiedzieć swoją PRAWDĘ i
            tutaj zaczyna się niepotrzebnie wciąganie dziecka w konflikt i zmuszanie go do
            oświadczenia po czyjej jest stronie, a to dla dziecka napewno zdrowe nie jest.
            Tak wszyscy sobie tym DOBREM DZIECI wycieraja czasem gębę, że to juz śmieszne
            jest, bo to DOBRO osławione w wydaniu matki, ojca, macoch i ojczymów, to
            niekoniecznie faktycznie jest DOBREM dziecka w jego mniemaniu i w sensie
            obiektywnym.
            • dominika303 Re: Dominika... 12.08.06, 14:50
              Dziewczyny ja ten link wkleiłam jako możliwość skorzystania z rozwiązań tam
              przedstawionych, a nie jako jedyną i słuszna drogę życiową dla dziecka po
              rozwodzie jego rodziców.
            • kicia031 Re: Dominika... 12.08.06, 15:17
              7-dniolatek będzie dociekał co to znaczy "zdradzał" i wtedy chyba nie na
              > miejscu w imię PRAWDY byłoby mu ze szczegółami wyjasniac co i jak a
              szczególnie
              >
              > w aspekcie zrobienia przez tatusia dzidziusia innej pani, bo mógłby byc to
              dla
              > dziecka szok

              Wiesz co, to chyba zalezy, jak sie traktuje sprawy zwiazane z sexem w domu. U
              nas nie bylo zadnej pruderii, choc jak podkreslam, wyjasnienia byly zawsze
              dostosowane do wieku dziecka. Mysle ze moj Babelek duzo wczesniej niz jako 7-
              latek wiedzial skad sie biora dzieci, wiec raczej nie doznalby szoku na wiesc o
              ciazy. Choc o bracie przyrodnim opowiedzialam mu dopiero niedawno, bo uwazalam,
              ze to Ex powienien dziecku o tym powiedziec. Ex nie kontaktuje sie jednak w
              ogole z tym chlopczykiem, i w koncu uznalam, ze 12-latek jest dosc dorosly by
              wiedziec, ze nie tylko ma przyrodnia mala siostrzyczke, i majacego sie za kilka
              miesiecy urodzic Groszkowca, ale takze starszego brata.
              A jeszcze w sprawie prawdy - maialam przede wszystkim na mysli prawde dotyczaca
              wlasnych mysli i uczuc. Jesli Exa nie znosze, to nie nalezy opowiadac dziecku,
              ze tata jest super.
              Mysle ze dzieci doskonale wiedza, kiedy dorosli mowia cos wbrew wlasnym
              uczuciom i pogladom i taki falsz zle wplywa na relacje i poczucie bezpieczentwa
              dziecka. Istnieje tez teoria, ze regularnie podawane dziecku komunikaty
              werbalne sprzeczne z niewerbalnymi komunikatami uczuciowymi moze doprowadzic do
              schozofrenii, choc to chyba raczej niepotwierdzony empirycznie wymysl
              niektorych szkol psychoanalizy...

              "Kicia Ty idealistka jesteś"
              m-m-m
        • khaldum ... 12.08.06, 14:11
          Dominiko,
          znam ten artykuł, opisuje zasady jakimi pragnę i próbuję kierować się w życiu,
          podesłałam ten link mojemu ex... może coś zrozumie...

          Niestety jego zachowania odbiegają od porad przedstawionych w artykule...
          i usiłuję mu to wytłumaczyć od ponad 4 lat, bez skutku
    • jula55 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 13:22
      Z twojej opowiesci wynika, ze mala byla zadowolona ze spotkania z ojcem i jego
      kobieta dopoki nie nastawilas jej przeciwko im sugerujac ze w tym czasie powinna
      miec tAte tylko dla siebie. Po co ci to bylo? Po co opowiadasz takie rzeczy i
      doprowadzasz swoje dziecko (dotad zadowolone) do placzu?
      • khaldum do Julii 12.08.06, 13:50
        wybacz moja droga, ale dziecko popłakało się, kiedy zrozumiało że koleżanka nie
        jest koleżanką tylko narzeczoną tatusia - kłamstwo ojca. Dlaczego tatuś mówi że
        to koleżanka, skoro ona jest jego żoną??? Dlaczego mówi nie prawdę?

        Nie widzę powodów dla których miałabym utwierdzać 6 letnią dziewczynkę, że
        koleżanki się trzyma za ręce i przytula i turla z nimi po podłodze, bo to
        spatrzy jej poglady na relacje międzyludzkie i okaże się, ze tulenie się do płci
        przeciwnej bo się daną osobę lubi jest ogólnie przyjętym zachowaniem.

        W rozmowie z Rurką nie powiedziałam złego słowa o nexi i ex, powiedziałam że się
        kochają (PRAWDA) powiedziałam, że tata mnie nie kocha (PRAWDA), powiedziałam że
        i tata i mama ją kochają (PRAWDA), że koleżanka tatusia do nas do domku
        przychodzić nie może (nie widzę powodów dla których miała by u nas bywać).

        Co do czasu spędzanego z dzieckiem swojego stanowiska nie zmienię. Widzę jak
        Rurka tęskni za ojcem i naprawdę uważam że te ochłapy czasu jakie ojciec je
        poświęca powiny być dla niej i tylko dla niej. Dzielenie tego czasu z nexia,
        która ma go codziennie po pracy bo razem mieszkają jest niewybaczalne.

        Jeśli mój ex spotykałby się z córką regularnie przypuśćmy raz w tygodniu
        popołudnie to nie widzę problemu, że by jedno na np 4 spotkania były w
        towarzystwie nexi, jeśli zaś widuje ją raz w miesiącu to te spotkania mają być
        dla DZIECKA a nie dla niego i nexi.

        Pomijam już fakt że przywiózł nexie do dziecka w czasie kiedy miał z nią spędzić
        1 weekend od 2 lat. Przez 5 lat zdarzyo mu się raz spędzić weekend z córką.
        • jula55 Re: do Julii 12.08.06, 14:06
          > Co do czasu spędzanego z dzieckiem swojego stanowiska nie zmienię. Widzę jak
          > Rurka tęskni za ojcem i naprawdę uważam że te ochłapy czasu jakie ojciec je
          > poświęca powiny być dla niej i tylko dla niej. Dzielenie tego czasu z nexia,
          > która ma go codziennie po pracy bo razem mieszkają jest niewybaczalne.

          To twoje zdanie. Dziecko bylo zadowolone, dopoki mu tego nie powiedzialas. Jesli
          krytykowanie eksa i buntowanie corki jest dla ciebie wazniejsze niz jej uczucia
          i lzy, rob tak dalej, tylko nie zwalaj winy na eksa.

          > wybacz moja droga, ale dziecko popłakało się, kiedy zrozumiało że koleżanka nie
          > jest koleżanką tylko narzeczoną tatusia - kłamstwo ojca. Dlaczego tatuś mówi że
          > to koleżanka, skoro ona jest jego żoną??? Dlaczego mówi nie prawdę?

          To w koncu jest zona czy nie jest? Poza tym nie widze niczego zlego w
          przedstawieniu swojego partnera jako kolegi. Potem jak dziecko sie stopniowo
          oswoi mozna powiedziec wiecej. Ty tez od razu przedstawilas swojego nowego
          faceta jako narzeczonego? Bo np. moj syn poznal mojego meza najpierw jako
          mojego kolege.\
          \
          > Jeśli mój ex spotykałby się z córką regularnie przypuśćmy raz w tygodniu
          > popołudnie to nie widzę problemu, że by jedno na np 4 spotkania były w
          > towarzystwie nexi, jeśli zaś widuje ją raz w miesiącu to te spotkania mają być
          > dla DZIECKA a nie dla niego i nexi.
          >

          Tyle ze nie ty o tym decydujesz despotko
          • khaldum Re: do Julii 12.08.06, 14:21
            smile

            despotko ???? zapobieganie dalszemu okłamywaniu dziecka jest despotyzmem ????
            dawno mnie nic tak nie rozbawiło

            Julia, wybacz ale po tym co ostatnio z emes odstawiłaś na forum to powinnaś się
            od ocen powstrzymać... smile

            Twoje opinie na temat exi i pasierbicy dają wiele do myślenia, o Twoim
            światopoglądzie i wartościach jakimi się w życiu kierujesz.

            Twoja ocena mojego postępowania nie jest dla mnie żadnym wymiernikiem, a tym
            bardziej wskazówką, czy radą.

            Miłego dnia Ci życzę smile
        • coroline Re: do Julii 16.08.06, 09:56
          > wybacz moja droga, ale dziecko popłakało się, kiedy zrozumiało że koleżanka
          nie
          > jest koleżanką tylko narzeczoną tatusia - kłamstwo ojca. Dlaczego tatuś mówi
          że
          > to koleżanka, skoro ona jest jego żoną??? Dlaczego mówi nie prawdę?

          no to ona jest w koncu zoną czy narzeczoną? Bo jesli jest jego zona to ty tez
          klamalas mowiac ze to narzeczona wink
          • khaldum Re: do Julii 16.08.06, 10:08
            Jest panią z którą spotyka się od 4 lat.

            Wg opinii mojego ex, to że jest z nią tyle czasu nie znaczy że to poważne, bo
            poważnie to o niej myśli dopiero od pół roku.
            Nie jest jego żoną, jest jego dziewczyną. O zaręczynach nic mie nie wiadomo, ale
            same dobrze wiecie, że to nie moja sprawa czy są po słowie.

            Córka myli pojęcia dla niej np NM jest moim mężem, bo mnie kocha i ze mną mieszka
            • coroline Re: do Julii 17.08.06, 11:28
              zatem stosujac twoja logike:
              1. skoro nic nie wiesz o zareczynach nie powinnas mowic corce ze jest to
              narzeczona - zatem klamiesz
              2. skoro pozwalasz corce myslec ze NM jest twoim mezem rowniez klamiesz

              W tej sytuacji ojciec twojej corki jest jedynym ktory powiedzial prawde -
              kobieta ktora nie jest narzeczona ani zona jest kolezanka i to tlumaczenie moim
              zdaniem najlepiej przemawia do 6 letniego dziecka.

              Moje zdanie jest takie ze dzieci to dzieci i nalezy z nimi rozmawiac jak z
              dziecmi - tzn. na ich poziomie rozumowania. Jesli zechcemy im tlumaczyc pewne
              sprawy tak jak doroslym mozemy im tylko zrobic krzywde. dziecko nie jest w
              stanie wszystkiego pojac, zrozumiec. Moim zdaniem zrobilas niepotrzebnie metlik
              w glowie swojej corce.
    • khaldum ... 12.08.06, 13:30
      Rzeczą o jakiej najczęściej słyszy Rurecka jest to, że tata ją kocha i mama ją
      kocha, że jest najważniejszą osobą w naszym życiu i fakt że mama i tata nie
      mieszkają ze sobą nie ma wpływu na to czy ją kochamy.

      Słyszy to od 3 lat, czyli od czasu kiedy zaczęła zadawać pytania, czy tata ja
      kocha i dlaczego go nie ma w domu.

      Sama zaczęła zadawać pytania czy tata mnie kocha i czy ja kocham tatę, i nie
      widzę powodów żeby ją okłamywać. Zarówno od ojca jak i ode mnie słyszy, że Ją
      kochamy, ale pomiędzy nami uczucia nie ma.
      Wie, że ja kocham NM. Według relacji taty, tata nikogo poza nia nie kocha bo nie
      ma na to czasu, bo cały czas pracuje. Przestało jej się to zgadzać po spotkaniu
      nexi.

      Kiedy zadała mi wczoraj pytanie kto pierwszy przestał kochać, tata czy ja, nie
      wiedziałam co powiedzieć, i powiedziałam prawdę, że to tata nas zostawił.

      Co do pogodzenia się z tym, że mąż mnie zostawił...
      Myślę, że każda kobieta porzucona, ma gdzieś głęboko skrywany żal, i nawet
      ułożenie sobie życia na nowo tej blizny nie wygładzi...

      Do tego jeśli jej prośby o próbę naprawienia związku, 3 letnie starania o
      nawiązanie nici porozumienia są wyśmiewane i zamieniane w kpiny, "bo nie mam
      ochoty dać Ci szansy na to by było lepiej" to nawet jeśli takie upokorzenie się
      wybaczy, to ciężko jest o nim zapomnieć.

      NM twierdzi że nie powinnam Rurki okłamywać i zacząć jej mówić prawdę i całą
      prawdę.
      Dziś powiedział mi, że 6 letnie dziecko wie i rozumie więcej niż mi się wydaje.

      CO do next mojego ex, niech jej się w życiu z nim dobrze wiedzie. Młoda jest,
      zauroczona i oby te zauroczenie trwało wiecznie... niech się nie zastanawia
      dlaczego kochający ojciec widuje dziecko raz w miesiącu, dlaczego nie zabrał go
      nigdy na wakacje i na święta, dlaczego nie zabiera ukochanej córki na
      weekendy... niech się nie zastanawia nad tym, dlaczego nie wiemy gdzie mieszka,
      dlaczego wyłacza jedyny telefon jaki do niego mamy gdy wraca do domu

      Niech się nad tym wszystkim nie zastanawia, bo kiedy zacznie to analizować, to
      jej idealny partner może wiele stracić, i oby tego nie doświadczyła, czego
      doświadczam ja, i oby dzieci które z nim będzie miała wiedziały gdzie jest ich tata.

      Bo to najtrudniejsze z pytań jakie słyszę od Rurki, gdy ex nie odbiera telefonu...
      Mamusiu, no to zadzwoń na telefon inny nie komórkę, to może odbierze. Mamusiu, a
      gdzie teraz jest tatuś, bo dzisiaj się do pracy nie chodzi, to gdzie on jest?
      • dominika303 Re: ... 12.08.06, 14:17

        " Bo to najtrudniejsze z pytań jakie słyszę od Rurki, gdy ex nie odbiera
        telefonu
        Mamusiu, no to zadzwoń na telefon inny nie komórkę, to może odbierze. Mamusiu,
        a gdzie teraz jest tatuś, bo dzisiaj się do pracy nie chodzi, to gdzie on jest?"

        No kochana jest tu jakaś niespójność, bo skoro od 3 lat, twoja mała wychowuje
        sie bez ojca, to skąd to pytanie o to co on teraz robi??
        Czy ty oby kiedyś głośno przy małej nie zastanawaiłas się gdzie się podziewa
        twój ex??, a może mała usłyszałą twoją rozmowę NM lub kimś innym o życiu exa i
        stąd te pytania.
        Co do innej formy komunikacji z exem niż telefon kom. to chyba musisz małej
        wytłumaczyć, że tatuś ma tylko kom. , i może nawet lepiej skłamać i powiedzieć,
        że pewnie mu sie znowu rozładowała lub nie może w tej chwili rozmawiać bo np
        kieruje samochodem albo jest w pracy czy kosciele.

        "Kiedy zadała mi wczoraj pytanie kto pierwszy przestał kochać, tata czy ja, nie
        > wiedziałam co powiedzieć, i powiedziałam prawdę, że to tata nas zostawił"

        Nie was tylko ciebie !!!!!!!!!!!!!!!!
        Ją nadal kocha , mimo, że zboku to wygląda dość nieporadnie sad

        " Według relacji taty, tata nikogo poza nia nie kocha bo ni e
        ma na to czasu, bo cały czas pracuje. Przestało jej się to zgadzać po spotkaniu
        nexi"

        Alez to prawda, ze tylko ją tak mocno i niepowtarzalnie kocha , miłość do nexi
        jest inna , tak samo jak twoja miłość do małej i do NM się różni tak samo różni
        się miłosć jej ojca do niej i do nexi sad(



        • khaldum Re: ... 12.08.06, 14:40
          Dominiko ułożę to w spójność.
          Kiedy przesyał mnie kochać, jeśli wogóle kiedykolwiek kochał nie wiem, ale
          zostawił NAS, bo wyprowadził się z domu kiedy córka miała 16 miesięcy, czyli 5
          lat temu.

          Zawsze córce mówiłam, ze tatuś jest w pracy (dostałam za to po uszach od
          psychologa, który powiedział mi wprost,że tłumaczenie nieobecności ojca przez
          pracę jest złe, bo dziecko widzi inne rodziny i tatusiów, którzy po pracy do
          domu wracają. Że powinnam powiedzieć dziecku, ze tata z nami nie chce mieszkać,
          bo MNIE nie kocha, choć cały czas kocha ją)

          Tłumaczenie rozładowania komórki jest bez sensu, to było przerabiane jak miała 4
          lata. Kazała tacie kupić ładowarkę i słuchawę do telefonu w samochodzie.

          Jeśli dziecko może kontaktować się z ojcem telefonicznie w dni powszednie od 8
          do 17, to nie ma kłamstwa które by usprawiedliwiło rozładowaną komórkę przez
          pozostały czas.
          Pomijam już fakt że gdyby cokolwiek slało się corce to nie mam możliwości
          poinformowania go o tym.

          Zostawił NAS a przestał kochać mnie. Może w drugą stronę, przestał mnie kochać i
          dlatego NAS zostawił. Mimo że bardzo ją kocha z NIĄ nie mieszka. Nie ma go w JEJ
          życiu. I tak to widzi dziecko, bo taty nigdy nie ma gdy go potrzebuje i rzadko
          odbiera telefon
          Taka jest prawda, fakt i realne życie Rurki bez taty. Bo jego nie ma, po prostu
          go NIE MA.

          Widzę ile czasu NM poświęca swoim synom, ile czasu poświęcają byli ex z mojego
          otoczenia swoim dzieciom i widzę, że mój ex zamyka ten ranking, zarowno
          ilościowy jak i jakościowy.

          A to że Rurka obawia się, że tata już wcale nie będzie miał czasu dla niej bo
          jest koleżanka/żona tatusia (żona i mąż to dla niej ktoś kto mieszka razem), a
          jak tatuś miał tylko pracę to nie miał czasu przyjechać, to chyba zrozumiałe.
          Jeśli przez caly czas słyszała od taty, że jak tylko będzie miał wolną chwilę w
          pracy to przyjedzie, to może mieć obawy...

          Gdyby był wobec niej uczciwy i powiedział prawdę, że ma nowe życie, nowy dom i
          dlatego jest tak rzadko u niej pewnie nie miała by obaw.
          • natasza39 To powiedz dziecku.... 12.08.06, 14:51
            Córuniu kochana, ja Ci nie umię odpowiedzieć na te pytania, bo juz z tata razem
            długo nie mieszkam i nie wiem, czy ta pani to kolezanka, czy zona, czy mieszka
            z tata jak my z NM. Musisz o to zapytać taty sama i osobiście jak się z nim
            spotkasz.
            I nie pytaj mnie również dlaczego tata nie odbiera telefonu bo nie mam pojęcia
            zielonego.
            Wiem natomiast że mama Cie kocha bardzo i teraz moze zamiast zawracąc sobie
            główkę tym wszystkim chodź (i tu moze nastapić szereg propozycji wspólnej
            zabawy, czytania ksiązki, ogladania bajki, pomocy w domowych zajeciach itp,
            etc.)
            Niech te wszystkie nurtujace ja pytania i problemy rozwiazuje tatus.
            W końcu się odezwie, wtedy powiedz córce, zeby nie zapomniała go o to spytać,
            bo jak nie spyta to dalej nie będzie znała na te pytania odpowiedzi.


            I jeszcze jedno:
            Psycholog, jak napisałaś mówił, abyś mówiła, ze ojciec juz z WAMI mieszkać nie
            będzie bo CIEBIE nie kocha, za to ja tak.
            Natomiast Ty piszesz i podejrzewam, że tak córce mówisz " Tata NAS opuścił, bo
            MNIE już nie kocha"
            Z całym szacunkien, ale to jednak nie to samo.
            • khaldum Re: To powiedz dziecku.... 12.08.06, 15:07
              nataszo, od 2 lat jej powtarzam, nie wiem zapytaj tatusia jak będzie, ale ona w
              ferworze radości że się pojawił "zapomina" pytać, i później znowu te pytania
              zadaje mi, dlatego od jakiegoś pół roku, kedy ex sie pojawia, to przypominam jej
              o tym, ze miała pytania do taty.

              > I jeszcze jedno:
              > Psycholog, jak napisałaś mówił, abyś mówiła, ze ojciec juz z WAMI mieszkać nie
              > będzie bo CIEBIE nie kocha, za to ja tak.
              > Natomiast Ty piszesz i podejrzewam, że tak córce mówisz " Tata NAS opuścił, bo
              > MNIE już nie kocha"
              > Z całym szacunkien, ale to jednak nie to samo.

              Dokładnie to mówię, jej, że tatuś cię bardzo kocha, ale z nami nie mieszka, bo
              mnie już nie kocha.
        • dominika303 Re: ... 12.08.06, 14:45
          Kochana nie wiem kiedy popełniłaś błąd, ale najwyższa pora dziecku powiedzieć
          prawdę !!!!!!!!!!
          Ex mojego tez przez 7 lat czyli do wiosny tego roku wmawiała córce, że tatuś
          nie mieszka z nimi bo pracuje, ale w tym samym czasie kazała nazywac swoich
          nowych facetów "tatusiami".
          Efekt tego był opłakany, bo mała na widok mojego krzyczy wujek przyjechał, mój
          się złości i delikatnie małej tłumaczy, że on jest jej ojcem i że ją kocha, ale
          nie mieszka z nimi, bo nie kocha jej mamy itp.
          I tak do następnego spotkania, bo ex nadal dziecku mówi, że tatuś pracuje, a
          ten pan w domu to jej tata. Kolezanki się z niej śmieją, w przedszkolu przez to
          miała problemy, bo jej tata ma na imię Jarek, Marcin, Krzysiek i jeszcze jakoś!
          Czy exia jest normalna że tak krzywdzi dziecko ? - myślałąm ze nie, ale po
          twoich postach wnioskuję, że wieszość kobiet ma problem z zaakceptowaniem
          faktu, że są już rozwódkami, a ich dzieci juz nigdy nie będa miały domu z
          biologicznymi rodzicami razem!
          Może najwyższa pora uporać sie z tym "porzuceniem"????????
          I zacząć życ normalnie !
          pozdrwiam
          • natasza39 Re: ... 12.08.06, 14:55
            dominika303 napisała:
            > Ex mojego tez przez 7 lat czyli do wiosny tego roku wmawiała córce, że tatuś
            > nie mieszka z nimi bo pracuje, ale w tym samym czasie kazała nazywac swoich
            > nowych facetów "tatusiami".

            I to oczywiście wszystko w imię DOBRA dziecka!


            • dominika303 Re: ... 12.08.06, 14:58
              Natasza, tego to ja już nie wiem sad
              • natasza39 Re: ... 12.08.06, 15:03
                dominika303 napisała:

                > Natasza, tego to ja już nie wiem sad


                A ja tam jestem przekonana, że tak właśnie powiedziałaby, gdyby ja zapytano.
                Bo cóz ona ma "bidusia" powiedzieć?
                NAjlepiej powiedzieć dziecku, że tato jest w pracy, a następny facet jest
                tatusiem. A nóż widelec się uda i wtedy będzie mozna odstawić szopkę z nowa
                rodziną. Dziecko będzie miało mamusię, ojca i domek, a najwyzej potem sie
                zastanowić, co z biologicznym zrobić.
                A przede wszystkim powiedzieć, że ojciec NAS zostawił.
                I to wszystko w imię PRAWDY i DOBRA dziecka.
                • dominika303 Re: ... 12.08.06, 15:14
                  szopke to już odstawiła, bo ponoć od pół roku szykuje się do ślubu z nowym
                  tatusiem małej, i w związku z tym mój ma zakaz zbliżania się do małej sad(
                  Wysłałąm go do sądu, aby to sąd za nich rozwiązał bo sami chyba sobie nie
                  poradzą. Pierwsza rozprawa odwołana, bo exia przysłała L-4, nastepna ma być
                  sierpień/wrzesień. A on małej od lutego nie widziałsad(
                  Tylko nie wiem czy to tez dla dobra dziecka ?
                  Sama już nie wiem co o tym myśleć, a może powinnam mu powiedzic "słuchaj nie
                  pchaj się tam gdzie cię niechcą?" i pomóc exi uwolnić się od exa i tym samym
                  dochodzącego tatusia jej dziecka?? sad(
                • kicia031 Re: ... 12.08.06, 15:29
                  > A przede wszystkim powiedzieć, że ojciec NAS zostawił.
                  > I to wszystko w imię PRAWDY i DOBRA dziecka.

                  No przepraszam cie bardzo, ale juz nie przesadzaj. Maz zdradza zone, ale jak
                  jak sie wyprowadza to zostawia nie tylko zone, ale i dzieci. Ciekawe, ze w tych
                  zadkich prypadkach kiedy to matka sie wyprowadza, mowi sie na ogol o tym ze
                  zostawila juz nawet nie meza, ale przede wszystkim dziecko. Ojciec jednak
                  oczywiscie ma inne prawa, zapomnialam. Ojciez zostawia tylko zone, a dzieci nie.
                  • dominika303 Re: ... 12.08.06, 15:35
                    Kiciu, o zdradzie nigdzie nie pisałam , więc nie będę się ustosunkowywać do
                    tego smile
                    Natomiast ile kobiet po rozwodzie chętnie odda dziecko exowi???
                    Moj starał sie o to , więc nie porzucił i żony i córki, tylko żónę !!
                    O córkę dba w miare możliwości , a z każdym rokiem te możliwości sa ukrócane
                    przez exię , wiec jeśli to nazwiemy porzuceniem i żony i dziecka to ja już nic
                    nie kumam.
                    • kicia031 Re: ... 12.08.06, 15:40
                      Ja pisalam zostawil, a nie porzucil. Mysle, ze to jest roznica. Mozna zostawic
                      dzieci, nie porzucajac ich - miec z nimi kontakt, zabiegac o pelnoprawny udzial
                      w ich zyciu. Ale jesli ma sie dzieci, to nie mozna juz wyprowadzic sie tylko od
                      zony, dzieci sa tez cxzynnikiem, ktore sie bierze pod uwage w takim rownaniu -
                      i decyduje sie ostatecznie je zostawic. Nie czuje sie na silach oceniac takie
                      wybory, ale chyba warto miec swiadomosc, jak sie rzeczy nazywaja.
                      • dominika303 Re: ... 12.08.06, 15:42
                        No jeżeli o ten aspekt ci chodziło to się z tobą zgadzam w 100% , przykre ale
                        prawdziwe. sad
                  • natasza39 Re: ... 12.08.06, 17:05
                    kicia031 napisała:

                    > > A przede wszystkim powiedzieć, że ojciec NAS zostawił.
                    > > I to wszystko w imię PRAWDY i DOBRA dziecka.
                    >
                    > No przepraszam cie bardzo, ale juz nie przesadzaj. Maz zdradza zone, ale jak
                    > jak sie wyprowadza to zostawia nie tylko zone, ale i dzieci. Ciekawe, ze w
                    tych
                    >
                    > zadkich prypadkach kiedy to matka sie wyprowadza, mowi sie na ogol o tym ze
                    > zostawila juz nawet nie meza, ale przede wszystkim dziecko. Ojciec jednak
                    > oczywiscie ma inne prawa, zapomnialam. Ojciez zostawia tylko zone, a dzieci
                    nie


                    Teraz nie konkretnie do Twojego przypadku to odnoszę, ale nawet jak się
                    matka "puści", to przeważnie zabiera dziecko ze soba, bo nawet jak matka
                    zdradza męża, to i tak sąd dziecko matce przyzna pod opiekę. Prawda stara jak
                    świat. A jak się facet "puści" i chciałby nawet, pomimo tego, ze matki już znać
                    nie chce, wziaść to dziecko, to pokaz mi sąd, który mu pod opiekę to dziecko
                    odda.
                    Tak, że tu akurat nie miaszałabym do kwestii "zdrad" dzieci, a zasadniczo
                    samego "porzucenia"
          • khaldum Re: ... 12.08.06, 15:02
            Dominiko, w moim zyciu był i jest tylko NM, więc Rurka nie zmienia imion tausia
            co jakiś czas...

            Kiedy powiedziała do NM, ty jesteś dla mnie jak tatuś, to ją szybko
            wyprostowaliśmy, że tatuś jest tylko jeden i tylko jednego tatusia ma.

            Kiedy dzieci, które znają jej tatę i NM zaczęły pytać to jak to jest, który to
            twój tata, stwierdziła że tata to Karol, a Roman to jej vice tata, który z nią i
            mamusią mieszka, bo tatuś z nami nie mieszka, bo pracuje.

            Jak każda mała dziewczynka ożeni się z .... vice tatą, a z tatusiem będzie
            pracować...
            i tu wiele psychologowie mieli by do powiedzenia.

            Pogodziłam się z tym, że ex jest exem w przeciwnym razie nie związałabym się z
            NM, jakoś tak monogamię preferuję i do tego wyznaję zasadę, że 2 razy do tej
            samej rzeki lepiej nie wchodzić.

            imiona osób zainteresowanych zostały zmienione.




            • dominika303 Re: ... 12.08.06, 15:08
              No to dobrze , ze twoja mała ma i tatę i vice tatę smile)

              Natomiast co na to psycholog, chodzi mi o więż małej z ojcem ???
              I jakie jest jego zdanie w sprawie tych rzadkich kontaktów??

              Może jednak idz do sądu tak jak chciałaś ustal raz jasno zasady widzeń i czas
              ich twania, bo szkoda i małej i ciebie.I fajnie byłoby gdybyś psychologa
              poprosiła o opinię na temat małej i ojca i mu przesłała kopię, może się jednak
              chłopina opamięta, że dziecko to nie tylko kupawanie lalek raz do roku !!
              • khaldum Re: ... 12.08.06, 15:14
                Pani psycholog prosiła ojca o kontakt w sprawie córki rok temu, ale jakoś on nie
                ma czasu żeby się z nią spotkać..., nawet zadzwonić.

                Kiedy mu powiedziałam, że wg psychologa dziecko traktuje go jak świętego
                mikolaja stwierdził, że pani psycholog to idiotka.

                Rysunki z terapii gdzie NM stoi bliżej niej też do niego nie przemawiają.
                Może się obudzi jak zniknie z rysunków...

                I od 2 lat odgraża się, że zabierze córkę do lepszego psychologa


                NM sam poprosił, najpier mnie o zgodę, następnie psychologa o spotkanie, by
                wiedzieć jak Rurce ułatwić życie
            • barbara001 Re: ... 12.08.06, 15:13
              Khaldum, jednak troszkę namieszałaś. Nieocenione sa Twoje próby dogadania się z
              ojcem dziecka, ale forma w jakiej przedstawiasz rzeczywistość córce jest nie
              dobra dla niej samej. Nie będę cytowała napisanych przez Ciebie słów bo
              dziewczęta już to zrobiły. Ale Twoja złość na neks, bardziej widoczna w poście
              niż złość na eks jest rzeczywiście jakby spowodowana zazdrością?
              niezadowoleniem? Nie wiem czym. Bywa że słowa nie oddają prawdziwych uczuć i
              może mylnie je interpretuję, ale nie jest to nawet próba obiektywnego
              spojrzenia na spotkanie córki z eks i nekst, tylko głownie niezadowolenie z tej
              sytuacji. A skoro dziecko tak bardzo lubi koleżankę taty to po co te jady?
              Pluszak? Ot niefortunny prezent, na pewno nie złośliwy. Rzadkie spotkania?
              Postaraj się aby były częstsze, jeśli możesz. Ale nie mów dziecku o jego
              relacjach z tatą przez pryzmat swojej osoby. Bo jej to nie dotyczy.
              • khaldum Re: ... 12.08.06, 15:18
                barbaro, jeśli znasz skuteczny sposób na zwiększenie spotkań ojca z dzieckiem,
                które zadziałają to cię ozłocę...

                prośby, groźby, zawożenie dziecka do ojca, listy, e-maile, kłamstewka (np Rurka
                jest przeziębiona i płacze bo chce żebyś ty jej dał lekarstwo) nie zadziałały nigdy

                znasz jakąś skuteczną metodę???
                • jula55 Re: ... 13.08.06, 15:10
                  Skoro oklamywalas go w takich sprawach nie dziw sie, ze przestal traktowac cie
                  powaznie i nie odbiera telefonow. Zaden mezczyzna nie wytrzyma dlugo z
                  niezrownowazona rozhisteryzowana kobieta, ktora poniza sie do blagania go na
                  kolanach o jakies ochlapy. Troche godnosci kobieto.
    • mangolda Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 15:41
      Po co ty jej robisz wodę z mózgu?

      Z twoich posótow ponad wszelką wątpliwość wynika jedno - ojciec
      biologicznytwojej córki nie chce mieć nic do czynienia. Gdybyś się tak nie
      narzucala, jak opisywalaś to w innych swoich postach, z pewnością zająby się już
      dawno swoimi sprawami i o was zapomnial.
      Masz narzeczonego. Powinnas skoncentrować się na swojej nowej rodzinie, a o exie
      zapomnieć. Pwenie, że NM nigdy nie będzie biologicznym ojcem, ale w obecnej
      sytuacji jest dla malej jedynym prawidlowym wzorcem mężczyzny i tego należy się
      trzymać. Jeśli mu na was zależy to przysposobilby malą i zoatal prawdziwym
      ojczymem. Rodzina z ojczymem, czy macochą jest tak samo normalan, jak każda
      pelna rodzina. Patologia to jest to, czego ona doświadcza aktualnie - totalne
      odrzucenie przez faceta, którego każesz jej nazywać ojcem, do tego koleżanka z
      którą on się przytula (!) Potem mala sie pyta, czy NM się przytula ze swoim
      kolegą (!) Sodoma i Gomora. Jeśli dalej bedziesz tak postępować z twojej córki
      wyrośnie to, co z innych dzieci z rozbitych rodzin. Ty dostalaś szansę na
      stworzenie nowej rodziny i tę szansę marnujesz, odbierasz malej mozliwość
      normalnego rozwoju. Jeśli ona się stoczy ty będziesz temu winna. Opamiętaj się!
      • jowita771 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 15:47
        mangolda napisała:

        > Patologia to jest to, czego ona doświadcza aktualnie - totalne
        > odrzucenie przez faceta, którego każesz jej nazywać ojcem, do tego koleżanka z
        > którą on się przytula (!)

        mangołda, bo czegoś nie rozumiem, czy ta koleżanka to patologia? bo ta
        koleżanka to taka Ty, tyle, że przed ślubem. czy zanim dostałaś papierek byłaś
        patologią?
        • kicia031 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 15:49
          Papierek tu niczego nie zmienil wink)
          • jowita771 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 15:56
            bo to wyjątkowo trudny przypadek, nieuleczalny niestety
      • khaldum Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 15:49
        mangolda napisała:

        "Jeśli dalej bedziesz tak postępować z twojej córki
        wyrośnie to, co z innych dzieci z rozbitych rodzin. Ty dostalaś szansę na
        stworzenie nowej rodziny i tę szansę marnujesz, odbierasz malej mozliwość
        normalnego rozwoju. Jeśli ona się stoczy ty będziesz temu winna. Opamiętaj się!"

        MILCZmilczenie kobieto jest złotem , więc MILCZ!
        To cud, ze jeszcze niebo cię nie pokarało i grom z niego cię nie wyprostował...

        I zmień podpis... JPII w grobie się przewraca
      • dominika303 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 15:50
        Mangoldo, czy moje rozważania i poprzedniego postu tak cie zainspirowały? cyt;

        "Sama już nie wiem co o tym myśleć, a może powinnam mu powiedzic "słuchaj nie
        pchaj się tam gdzie cię niechcą?" i pomóc exi uwolnić się od exa i tym samym
        dochodzącego tatusia jej dziecka?? sad( "

        Czy twoim zdaniem facet, jeśłi ma z poprzedniego związku dziecko powinien z nim
        zerwać wszelki kontakt po rozstaniu z matką tego dziecka dla jego dobra, bo w
        przeciwnym przypadku to dziecko będzie okaleczone emocjonalnie?????????? Czy
        dobrze cię rozumiem ???????????
        • mangolda Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 15:57
          dominika303 napisała:


          >
          > Czy twoim zdaniem facet, jeśłi ma z poprzedniego związku dziecko powinien z nim
          >
          > zerwać wszelki kontakt

          przecież on i tak zerwal już dawno.
          bez sensu to pyanie.

          oczywiście, że lepiej dla dziecka jesli ojciec nie żyje i wiadomo że go nie ma,
          niż niby jest a jednak go nie ma.
          Pokolenie JP 2 to Ja smile
          • dominika303 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 16:06
            No ok. to twoja teoria masz prawo do niej .
            tylko zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego od kilku lat na zachodzie jest
            zakazana anonimowa inseminacja i adopcja????
            To ci powiem, bo taki człowiek, który nie zna swego ojca biologicznego ma w
            sobie dziurę, nie ma do kogo sie porównać, z kim skonfrontować swej porażki i
            zwycięstwa itp. jest " w swoim mniemaniu gorszy" Dlatego dzieci adoptowane tak
            bardzo chcą poznac biologicznych rodziców ! Dlatego dzieci z prubówki tak
            bardzo dociekają kto jest ich ojcem.??
            • mangolda Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 17:05
              dominika303 napisała:

              > No ok. to twoja teoria masz prawo do niej .
              > tylko zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego od kilku lat na zachodzie jest
              > zakazana anonimowa inseminacja i adopcja????
              > To ci powiem, bo taki człowiek, który nie zna swego ojca biologicznego ma w
              > sobie dziurę, nie ma do kogo sie porównać, z kim skonfrontować swej porażki i
              > zwycięstwa itp. jest " w swoim mniemaniu gorszy" Dlatego dzieci adoptowane tak
              > bardzo chcą poznac biologicznych rodziców ! Dlatego dzieci z prubówki tak
              > bardzo dociekają kto jest ich ojcem.??
              >

              przecież ja nie postuluje urywania wiedzy o tym, kim jest ojciec biologiczny!
              te wiedze dziecko powinno mieć. osierocone dzieci też taką wiedzę posiadają.

              twierdze tylko, że sytuacja w której dziecko jest wychowywane przez gromadkę
              "tatusiów", "mamuś", ich "kolegów"/"koleżanek" jest patologiczna.
              • dominika303 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 19:35
                Według tego ,rodzice po rozwodzie powinni pozostać w stanie wolnym i żyć w
                miarę w swoim pobliżu sad( bo inaczej to patologia w czystej postaci!

                No w sumie masz rację, może by tak rozwodów zakazać???
                Nie było by wtedy exi, exa, nexa, nexi, pasierbów, bachorów i dziadków-
                niedziadków itp. i sprawa byłby łatwa i prosta w obsłudze smile mąż +żona =
                rodzina , po czasie mąż + żona = dzieciata rodzina smile)

                Mnie też taki idealny swiat sie marzy.
                Realia są inne, bynjmniej te u mnie, mam pasierbicę mój NM ma exię i jakoś to
                się trochę kompiluje sad czasami mniej czasami więcej.

                pozdrawiam
    • nangaparbat3 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 18:25
      Pisze nie czytajac całego wątku.
      I najpierw hccialabym sie przedstawić: jestem ex, jak najbardziej ex, nie
      jestem macochą w zadnym znaczeniu tego slowa.
      I uwazam, ze glupio robisz.
      na pytanie dziecka, czemu tatus mowi "kolezanka" a nie "narzeczona"
      czy "przyjaciołka" trzeba było powiedziec, ze tatus obawia się, ze jej,
      coreczce, mogloby byc przykro, bo innym dzieciom tak sie zdarza.
      To co piszesz dalej:

      > Na pytanie czy tatuś może z koleżanką do nas do domu przyjeżdzać się bawić
      > powiedziałam prawdę, to co myślę: że nie, bo ja tej pani nie znam, i nie chcę
      > jej poznawać, że moim zdaniem tatuś poświęca jej tak mało czasu, że ten który
      > jest powinien spędzać z nią i tylko z nią, żeby miała tatusia tylko da siebie.
      >


      to jest nastawianie dziecka przeciwko ojcu i nic dobrego z tego wyniknać nie
      może. O tym, ile i w jakich okolicznosciach czasu może poswięcic corce powinnas
      z nim rozmawiać w cztery oczy, ewentualnie z nim i z "kolezanką" (ale wyłacznie
      po to, zeby zrozumiała, ze nie jest to przeciwko niej), a na pewno nie przy
      dziecku.
      Rozumiem, ze Ty mieszkasz z NM, wiec zafundowalas dziecku tego pana na stale,
      na dobre i złe, i zapewne nie pytasz exa, czy NM ma prawo spotykac się z jego
      (exa) córką.
      Dalej mówisz:
      i tu jej powiedziałam prawdę, że tata mnie nie
      > kocha, ze kocha tą koleżankę i dlatego mnie zostawił.
      W ten prosty sposób stawiasz siebie i dziecko w pozycji ofiary - i nie jest to
      dobre ani dla dziecka, ani dla exa, ani dla Ciebie samej.
      Ex moze nie jest za madry, robi uniki, troche klamie, ale Ty to dopiero dziecku
      dokładasz.
      • nana30 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 21:16
        coz....jako nexia, rowniez podpisuje sie pod tym co napisala nangaparbat3
      • khaldum Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 22:48
        nangaparbat, piszesz:

        > Rozumiem, ze Ty mieszkasz z NM, wiec zafundowalas dziecku tego pana na stale,
        > na dobre i złe, i zapewne nie pytasz exa, czy NM ma prawo spotykac się z jego
        > (exa) córką.

        należę do tych głupich, nielicznych ex żon, które pytają ex mężów o to , czy
        zgadzają się na obecność innego mężczyzny, w tym przypadku mojego NM w życiu ich
        dzieci, co więcej informuję ex o planach wspólnych wakacji, wyjazdów i imprez,
        aby wiedział z kim i gdzie przebywa jego dziecko.
        Co więcej jestem tak walnięta, że o zdanie zapytałam również córkę, co by
        powiedziała, jakby NM u nas mieszkał, czy go lubi, czy się na to zgadza.

        I jeszcze jej psychologa zapytałam o zdanie, czy oby nie zaszkodzi dziecku
        obecność NM w domu...

        Oż taka ze mnie egoistka, zafundowałam sobie gacha do domu nie zważając na
        uczucia innych smile

        Zła ze mnie exia, zupełnie do szablonu ex nie pasuję smile Chyba zacznę mówić
        córce, że tata to palant, babiarz i niedojrzały emocjonalnie dupek, exowi zaczne
        utrudniać i uniemożliwiać kontakty z córką, zaczne go ścigać o zaległe alimenty
        przez komorników, wniosę o podniesienie alimentów, a co, od 4 lat płaci tyle co
        wyżebrałam, a inflacja rośnie i potrzeby dziecka też...
        a i jeszcze zabronię kontaktów z rodziną meżą, pogonię jego siostrę jak wpadnie
        na kawę, a wujkowi na ulicy przestanę mówić dzień dobry...

        co by tu jeszcze ???
        poszperam w historii forum, pewnie jakieś inne "poprawne" zachowania ex wynajdę smile

        O już wiem smile, zarządam od ex połowy samochodu, i połowy wieży HIFI którą
        zabrał, i jeszcze połowy telewizora i laptopa, książek, tostera i tego
        wszystkiego co pożyczył z domu jak wybywał. Sądownie podziału majątku nie było,
        zawsze mogę o to wnieść smile

        I wtedy będę cacy exią smile
        i jakoś mi się humor poprawił smile
        • m-jak-magi Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 23:01
          powiedz khaldum czego szukasz na forum - poklasku, potakiwania ?? jak
          zauwazylas wiekszosc z nas nie zgadza sie z twoja postawa ale zadna tez nie
          sugeruje tak glupich ruchow o jakich teraz piszesz. moze pisz w swopich postach
          ze oczekujesz komentarzy tylko tych co sie z toba zgadzaja.
          • khaldum o uczestnictwie w forum, dla magi 13.08.06, 09:38
            Jak większośc obecnych tu dziewczyn na forum piszę o swoich problemach,
            radościach, wątpliwościach... Zdarza się nam wyrzucić swój żal i złość i niepokój.

            Dzielimy się radościami, lubię wątki ciemnejnocki, chyba każda z nas lubi

            Piszesz o szukaniu poklasku i potakiwaniu, ale czy to nie dlatego piszemy o
            swoich decyzjach, żeby upewnić się że to co do robię jest dobre/złe. Kiedy
            któraś z nas postępuje niewłaśćiwie mówimy o tym. Jedne z nas w sposób
            delikatny, inne ostro atakując, jeszcze inne obrażając wszystkich i wszystko.

            Nie taktem było by wymienianie nicków, ale przypomnij sobie ostatnie dyskusje,
            które wstrząsneły forum /pasierbica + komputer, pasierbica + wakacje dla jej
            chłopaka, wygląd jednej z uczestników forum itd/ Czytam wszystkie dyskusje na
            forum, w jednych zabieram głos w innych nie. Cokolwiek piszę, zawsze uważam na
            to by nie obrazić i nie oceniać użytkowników forum, którzy piszą o swoich
            sprawach. Staram się w dyskusji przedstawić swoją opinię o problemie, a nie
            oceniam zachowań użytkowników.

            W złosci i bezradności nawymyślam swojemu ex, i dosadnie powiem co myślę o
            zachowaniu ex NM.

            Moim największym problemem z jakim sie borykam jest to, że mam za miękkie serce
            i dlatego wiecznie dostaję od ludzi i życia w d.

            Kiedy mój ex mnie zostawił (pomijam kwestię dziecka w tej chwili) obiecałam
            sobie, że córeczki nigdy okłamywać nie będę, że nie będę toczyła walk z ex o
            pieniądze, dziecko, i to co było. Obiecałam sobie, że będę wobec niego uczciwa i
            szczera, i naiwnie wierzyłam, że chociażby przez fakt tego że jestem matką jego
            dziecka tymi zasadami również ex będzie się kierować.

            Jestem pedagogiem, i moja córka jest dla mnie całym światem. W dniu w którym
            pojawiła się na świecie obiecałam sobie, ze zrobię wszystko, aby mogła
            powiedzieć, że to mama jest jej najlepszą przyjaciółką (nie koleżanką, a
            przyjaciółką), dlatego rozmawiam z nią o wszystkim. Choć czasami tracę
            cierpliwość, to nigdy Rurka nie usłyszała ode mnie słów bo ja tak chcę, bo
            jestem starsza, bo masz to zrobić. Nasze wspólne życie to pasmo dyskusji o
            wszystkim. Psycholog twierdzi, że wybrałam jedną z najtrudniejszych form
            kształtowania dziecka, z badań wynika, że mimo rozbitej rodziny rozwija się
            prawidłowo, ma poczucie bezpieczeństwa i wszystko to wiąże ze mną. Jedyny
            problem jaki ma to wypatrzony obraz mężczyzny w domu, bo go nie ma.

            Przytoczono w tym wątku artykuł:
            kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55005,1326189.html?as=1&ias=3&startsz=x
            Myślę, że dla każdej ex i każdego ex powinien to być dekalog, i pewnie większość
            z nas się z tym zgodzi. Ale ile exi i exów to stosuje?

            W większości wątków mówi się o wredocie ex, o ich roszczeniach, zakazach,
            nakazach utrudnieniach i wtedy wszystkie mówimy, ale ta ex jest bee...

            Po 5 latach przymykania oczu na kłamstwa mojego ex, i ewidentnym złamaniu
            wcześniejszych ustaleń dotyczących życia córki, szlak mnie trafił i postanowiłam
            zmienić zasady.

            Mogłam przyjąć szblonową postawę stereotypowej ex, ale to dla mnie
            niedopuszczalne więć zaczełam dziecku mówić prawdę.

            I trzepią mną wątpliwośći, mimo studiów, jakiejś tam wiedzy trzepią mną
            wątpliwości...

            Stereotypowe ex są potępiane, moje zachowanie zostało przez większość z was
            skrytykowane, i zastanawiam się jakie zachowania są normalne, poprawne.

            Żadna z nas nigdy nie ma pełnego obrazu sytuacji, nie zna wszystkich elementów
            układanek bo podawane są one wyrywkowo. W swoim wątku nie jestem wstanie napisać
            wszystkiego, opisać 5 lat życia ? bez sensu

            W tym wątku odpowiedziałam dosadnie 2 paniom, jedna stwierdziła, że jestem
            despotką, druga napisała, że moje dziecko wychowuje się w patologii.

            Poklasku nie oczekuję, szukam rady, nie oceny, lecz rady, jakiejś otuchy i wsparcia

            I chyba po to na forum jesteśmy ... wszystkie (pomijam trolle)

            miłego dnia dla wszystkich Macoch, które do tego miejsca dotarły
            • m-jak-magi Re: o uczestnictwie w forum, dla magi 13.08.06, 10:25
              khaldum - nie zrozum mnie zle - doskonale rozumiem dlaczego piszesz bo i ja
              dokladnie z tego powodu znalazlam sie na forum. generalnie chodzi mi o to ze
              chyba nie potrafisz w tej konkretnej sytuacji przyjac slow krytyki, bo sama
              musisz przyznac ze nie wszytskie posty sa napastliwe. ja jestem obecnie tylko
              macocha, niedlugo bede tez matka dlatego tak bardzo interesuja mnie relacje
              postawy tej "drugiej" strony. bardzo cenie sobei dobre kontakty z mala i wiem
              ze wiele w tej kwestii madrosci wykazala jej matka. bez wzgledu co o mnie mysli
              personalnie i co mysli o moim zwiazku z jej ex zatrzymuje to dla siebie i z
              dzieckiem nie prowadzi zadnych dyskusji na ten temat. mala jest niezwykle
              radosnym dzieckiem i wiele spraw traktuje naturalnie. nie zadaje pytan dlaczego
              mama nie mieszka z tata, nie poplakuje i nie analizuje postaw swoich babc
              dziedkow itd. dlaczego ?? dlatego ze jest dzieckiem i wszysc wspolnie uznali ze
              jako dziecko przed takimi sytuacjami musi byc chroniona. wie ze oboje rodzice
              bardzo ja kochaja ale tata kocha mnie a mama kocha swojego meza. wszyscy razem
              kochaja ja i kazdy chce jej szczescia. nikt nie wylicza czasu jaki poswieca sie
              dziecku bo w tej konkretnej sytuacji nikt dziecku łaski nie robi - jesli nie
              moze, nie chce to nic na sile. moj m dlugo dojrzewal do bycia 'odpowiedzialnym
              ojcem" i na poczatku wcale kolorowo nie bylo. bardzo wlaczylam o to aby byl dla
              dziecka oparciem i umiejetnie wykorzystywal spedzony z nia czas. jestem
              przeciez tylko macocha wiec w sumie powinnam byc "wrogiem" ta co zabrala ojca
              dziecku. matka malej ( wybacz szczerosc ) wykazala duzo wiecej madrosci w tej
              okreslonej sprawie i dala mnie i dziecku szanse. zobaczyla ze nic sie zlego
              dziecku nie dzieje, ze wraca szczesliwe, zadbane i radosne wiec nie ma powodu
              aby robic malej wode z mozgu i udawadniac ze tatus nie powinien spotykac sie z
              nia w mojej obecnosci.
              khaldum - jestes pedagogiem, kochasz swoje dziecko wiec uszanuj je i uszanuj
              siebie - jesli masz wewnetrzne poczucie ze ojciec nieumiejetnie zajmuje sie
              corka to ogranicz kontakty na jakis czas. moze wlasnie dlatego ze zawsze
              nadskakujesz i aranzujesz spotkania corki z ojcem - facet nie ma swiadomosci
              jak wyjatkowe powinny byc takie spotkania i szanuje kazdej chwili jaka spedza
              ze swoim dzieckiem.
              naprawde zalecam rozwage i troche mniej "cisnienia"
              podejrzewam ze wkroetce stworzysz ze swoim NM nowa rodzine, stanie sie to
              rowniez rodzina twojej corki - pielegnuj to bo to bedzie dom rodzinny twojego
              dziecka i z tym domem beda ja wiazac podstawowe wspomnienia. ojciec bilogiczny
              jest niezwykle wazny ale na boga sam fakt przekazania genow nie czyni nas
              rodzicem. zdaj sie na madrosc dziecka - jesli nie bedziesz naciskac na
              spotkania dziewczyna sama zrozumie ze cos jest nie tak i bedzie to byc moze
              szczery obraz sytuacji. daj jej dorosnac do tej sytauacji, moze za jakois czas
              ojciec dziecka okaze sie rownie dojrzaly zeby wyjasnic swojej corce co tak
              naprawde wydarzylo sie w jego zyciu.
              pamietaj nic na sile smile
              • khaldum Re: o uczestnictwie w forum, dla magi 13.08.06, 10:47
                wiem magi, że za bardzo i za mocno chciałam...
                i chroniłam ją przed wszystkimi nieprzyjemościami
                i szlak mnie trafiał że babcia ze strony ex nie interesuje się jedyną wnuczką,
                nawet do niej nie dzwoni,
                i teraz kiedy zaczeła zadawać pytania gubię się, bo nie chcę jej okłamywać
                i to wszystko jest nie tak jak miało być

                znam swojego ex za dobrze, niestety nie wierzę w to, że jego kobieta nagle po 4
                latach wpłynęła na jego decyzje i on pod jej wpływem zacznie interesować się córką

                niestety mój ex jest niedojrzałym egocentrykiem bez wyobraźni

                dziecko to dla niego maskotka

                coraz bardziej to do mnie dociera i coraz bardziej mnie to przeraża

                jedyna rzecz która daje mi nadzieję to NM, dom który tworzymy i marzenia

                PS
                i tęsknię za NM, długi weekend spędza z chłopcami, mieli go ostatnio tak mało
                przez kontrolę UKS i wypadek przyjaciela, że zrezygnowaliśmy z wcześniejszych
                planów podzielenia tego weekendu na pół

                a z Rurką pieczemy ciastka, będzie imprezka dla misiów i lalek i w nosie mamy
                ten deszcz smile
                • m-jak-magi Re: o uczestnictwie w forum, dla magi 13.08.06, 11:06
                  no widzisz i juz zaczynasz inaczej myslec - powiem "rozsadniej " smile
                  sama udzielilas odpowiedzi na swoje wlasne pytania. niedojrzaly egocentryk. to
                  wszystko. nie zmuszaj go do kontaktow z dzieckiem - daj mu do zrozumienia ze
                  dla ojca to pownien byc czas szczegolny i wyjatkowy, jesli nie umie tego
                  uszanowac jego i tylko jego strata. bedzie czas zateskni i to corka podejmie
                  decyzje czy chce. w ostatacznosci spotkacie sie w sadzie ale na ile znam
                  niedojrzalych egocentrykow sad to za duzo zachodu wiec ..... dont worry be
                  happysmile milego dnia.
                  ja za chwile ide z mala na plaze smile
        • claairee Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 14.08.06, 09:33
          khaldum napisała:



          > Co więcej jestem tak walnięta, że o zdanie zapytałam również córkę, co by
          > powiedziała, jakby NM u nas mieszkał, czy go lubi, czy się na to zgadza.

          Czyli, złożyłaś w ręce o ile dobrze pamiętam, sześciolatki, jedną z
          poważniejszych decyzji, dotyczących Twojej przyszłosci.
          >
          >
    • m-jak-magi Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 21:42
      khaldum uwazam ze jestes w duzej mierze odpowiedzialna za stresy
      twojejcoreczki.jesli ojciec dziecka nie dorosl do tej roli i tak na dobra
      sprawe wiekszosc spotkani aranzujesz ty to robisz jej krzywde. nie mozna nic na
      sile - to sie po prostu nie da. jesli ojciec dziecka nieumiejetnie zajmuje sie
      twoim dzieckiem to albo ogranicz kontakty i zarzadaj zmiany w podejsciu do
      corki albo ustal ze tylko w twoim domu takie kontakty beda sie odbywac. co z
      tego ze masz wewnetrzne poczucie ze ojciec powinien wiecej czasu spedzac z
      dzieckiem skoro on takich potrzeb nie ma. stawiasz dziecko w bardzo
      niefortunnej roli - z jednej strony tworzysz wize ze jest cudowny i wspanialy a
      po spotkaniu dziecka z ojcem robisz corce pranie mozgu i analizujesz sytuacja
      po sytuacji co sie wydarzylo itd. mysle ze moglas zaoszczedzic dziecku stresow
      i nie analizowac kim naprawde jest partnerka jej ojca. nalezalo poinstruowac
      tatusia ze obsciskiwanie sie z panna w obecnosci dziecka nie
      jest "dydaktycznie" wskazane i zobowiazac go do wyjasnienia sprawy swojego
      zwiazku. za kuriozalne uwazam analizowanie dlaczego babcia nie spotyka sie, nie
      dzwoni i podobne duperele. taki temat trzeba uciac w zarodku tym bardziej ze
      nie zdolalas powiedziec dziecku nic co by ja uspokoilo - wrecz przeciwnie o ile
      pamietam to skonczylo sie na lzach.
      nie wiem dlaczego ale czytajac twoje posty zawsze odnosze wraznie ze przebija w
      nich ciagle zlosc na eksa ze nie dorosl do bycia mezem o ojcem. zaakceptuj ten
      fakt i patrz do przodu - rozdrapywanie ran najwyrazniej nie pozwala ci
      normalnie funkcjonowac. probujesz sobie uladac zycie z NM - daj do tego prawo
      swojemu eksowi - nikogo nie przywiazesz emocjonalnie do siebie - nie ma takiej
      mozliwosci.
    • chalsia Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 12.08.06, 22:21
      nie masz jakiejkolwiek mozliwości wymóc na eksie by częściej (i lepiej) widywał
      się z córką, więc sobie to po prostu wbij do głowy i odpuść. Nawet wyrok sadowy
      do niczego go nie zmusi.
      A jedyna dobra i wskazana odpowiedź na wiele pytań Twojej córki to "nie wiem,
      zapytaj tatę" I tak w kółko.
      Chalsia
      • dominika303 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 13.08.06, 14:15
        Khaldum, skoro twój ex ma głęboko gdzieś ciebie i wasze dziecko (wiem, że to
        przykre), to po jaką cholerę ty na siłę dążysz to poprawy tych stosunków przez
        tyle lat?????????????
        A może gdy ty sobie odpuścisz i nie będziesz wydzwaniać, emailować, zawodzić
        małej na spotkania, to tatusiek sam zapragnie mieć jednak córkę ?? jeśli nie,
        to i tak go nie zmusisz, a małej zaoszczędzisz bólu cierpienia, smutku i
        świadomości odrzucenia przez tatusia, którego z definicji trzeba kochać i który
        z definicji kocha , a w realu to tylko bólu i duZó pytań przysparza.
        Nie wiem czemu tak kurczowo trzymasz się exa i tych jego kontaktów z córką??
        wiem, że chcesz dobrze dla dziecka, ale czy to aby na dobre dziecku
        wychodzi?????????
        Koleś najwidoczniej nie dorósł do roli ojca i męża, a ty go na siłę zmuszasz
        aby był wzorowym tatą dla twojej córeczki, a jak nie jest coś po twojej myśli
        to to masz myśli prawno-sądowe, które w realu i tak nieczego nie poprawią, bo
        nawet sad nie może zmusić do kontaktów i miłości do własnego dzieckasad(

        Przeczytaąłm wszyskie twoje wątki, i wiesz co wciąż przejawia się w nich żal ,
        rozgoryczenie , smutek za czymś co nie jest i nigdy nie będzie. Wszędzie
        piszesz o porzuceniu, zostawieniu, odrzuceniu - ale starasz sie tego tak
        naprawdę nie dopuszczać do rozumu, bronisz się przed tym, nie możesz
        zaakceptować tego co się stało.
        Mam głupie pytanie, czy ty z exem wpadłaś? i to do tego w bardzo wczesnej
        młodości???????
        Bo twoja postawa w tym temacie jest, sorrki, ale bardzo dziecinna , on mnie
        niechce ale ja mu nie pozwolę o mnie zapomnieć, on ma inną ale ja mam z nim
        dziecko i on musi o tym pamiętać,a babcia niechce przyjąć do wiadomości ze ma
        nusię to ja już jej przypomnę i córci zamącę w główce, żeby nastepnym razem
        babcię zapytałą czemu do nas nie dzwoni, a ta flądra to jest podła bo lubi moje
        dziecko i dała mu pluszaka to ja dziecku powiem, że to narzeczona taty itd
        itp. Widzisz to ?????????????
        • dominika303 Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 13.08.06, 14:50
          ucieło mi część sad(

          A więc, może ten twój ex, twoje próby poprawnych stosunków miedzy małą a nim
          odbiera, jako atak na jego niezależność (przeciez on już nie ma żony i nie jest
          etatowym ojcem), a ty cięgle dzwonisz , bo ponoć córcia chce z tatą rozmawiać -
          pytam po co dzwonisz??? sloro wiesz, ze nieodbiera telefonów? po to żeby małej
          wyrobić obraz złego ojca, żebyś ty w jej oczach wyszłą na lepszą matkę??
          I tak jesteś dobra, nie musisz tego kontrastować exem , bo twoje dziecko przez
          to cierpi . Ono kocha ojca takim jakim jest bo innego nie zna, ale to chyba ty
          sobie z tym nie radzisz, że ona go kocha a on jest jaki jest!

          Nie mam dzieci i nie wiem co toba kieruje, nawet nie moge sobie tego wyobrazić,
          ale gdzieś należy odwołaś się w tych zapędach do zdrowego rozsądku !
          Ty za chwilę będziesz budować nowa rodzinę z NM, może małej wystarczy twój NM
          jako wzorzec męski w świecie, a biologiczny ojciec niech pozostanie tym św
          mikołajem. No cóż niechce być ojcem z prawdziwego zdarzenia to go jej nie
          odbieraj jak tego magicznego, nie obdzieraj go z tej swiętości, bo córcia ci
          się w tym wszytkim pogubi i w przyszłości nie nadążysz zarabiać pieniędzy na
          psychologów dla niej sad(

          Za kilka lat dorośnie i sama wyrobi sobie zdanie o ojcu, o tobie, o twoim NM.
          Sama podejmie decyzję co z tym wszytkim zrobić, nie rob tego za nią, bo możesz
          tego żałować.

          pozdrawiam
        • khaldum re re kum kum 13.08.06, 15:22
          dominiko zaspokoję Twoją ciekawośc.

          nie zaliczyłam wpadki z ex mężem, po 1,5 roku wspolnego życia w domu i pracy
          świadomie zaszłam w ciążę i urodziłam córkę w wieku 26 lat - to chyba już nie
          byłam młodocianą, tak myślę.

          drugie dziecko straciłam w 10 tygodniu ciąży, ex miał mnie wtedy głęboko w d.
          choć jeszcze w domu bywał, a ja święcie wierzyłam w to, ze pracuje i się
          dokształca i poświęca się dla rodziny LOL

          kiedy leżałam w szpiatlu, nawet mnie nie odwiedził... był zapracowany sic!

          Pytasz dlaczego kurczowo trzymam się kontaktów exa z córką? bo kretynką byłam i
          jej tatusia wyidealizowałam i ona święcie wierzy że tata jest cacy i łaknie go
          do bólu, więć żeby nie cierpiała nalegam na te kontakty.

          Jak to mawia NM, nie ważne jaki ojciec, ale ojciec, a za 5, 10 lat jak Rurka
          przeanalizuje sytuację to sama mu powie spadaj, albo zapyta po co przyjechałeś.

          i wtedy ojciec obudzi się z ręką w nocniku, ale wtedy to juz będzie tylko jego
          problem
    • reksia Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 13.08.06, 15:14
      KHALDUM zamiast szukać wytłumaczenia i rozgrzeszenia rusz tyłek i przeczytaj
      JEDEN słownie JEDEN poradnik na temat tego,jak pomóc dziecku,które było
      świadkiem rozwodu czy rozstania swoich rodziców.Z tego co ty tu piszesz to poza
      tym,że użalasz się nad samą sobą wynika tylko to ze jesteś wyjątkowo
      niedojrzałą emocjonalnie kobietą z ograniczoną wiedzą.Sorrki że tak brutalnie,
      ale mam uczulenie na cierpiętnice zbyt leniwe by coś zrobić w swoim zyciu ale
      bardzo aktywne by popsuć życie innym.To co piszesz o małej to typowy reakcja
      dziecka w takiej sytuacji !!Chaos w którym Ty ją pogrążasz taką niedojrzałą
      postawą!!!JEDEN DOBRY PORADNIK!!!Zrób coś dla swego dziecka !!!sięgnij po
      wiedzę zamiast zazdrościć nexi że ładna,bo z Twej zazdrości widać jedno -to
      musi być bardzo atrakcyjna babka i to cię kłuje.Twój Ex uważam ma racje po co
      ma się z Tobą kłócić i dyskutować jeśli tu nie ma o czym dyskutować.To Ty masz
      problem,bo wogóle nie potrafisz spojrzeć obiektywnie na sytuację.Krzywdzisz
      ewidentnie własne dziecko,bo ewidentnie z Twego wpisu widać,że PO ROZSTANIU TY
      NIE ZROBIŁAŚ NIC BY W FACHOWY SPOSÓB POMÓC DZIECKU UPORAC SIE Z TAKĄ
      SYTUACJĄ.FACHOWY PODKRESLAM,BO DZIECKO TO NIE ZABAWKA.TY NIE POTRAFISZ
      ODPOWIEDZIEĆ NA NAJBARDZIEJ TYPOWE PYTANIA DZIECKA PADAJĄCE W TAKICH SYTUACJACH
      TAK BY MU POMÓC! PRZEDSTAWIASZ WŁASNE EMOCJE NAD EMOCJE DZIECKA I USIŁUJESZ
      WMÓWIĆ TU WSZYSTKI PRZYBIERAJĄC MASKĘ CIERPIĘTNICY żE TO DZIECKO ZOSTAŁO
      POKRZYWDZONE BO "WYGŁUPIALI SIĘ Z LASKĄ TATY I BAWILI WŁOSAMI"
      KHALDUM TO ŻAŁOSNE!!!
      RUSZ TYŁEK I POMÓŻ WŁASNEMU DZIECKU ZAMIAST PATRZEĆ NA ZGRABNE NOGI LASKI TATY.
      ŻAL DZIECKA PO PROSTU ŻAL DZIECKA!!!!
      POMIJAJĄC INTELIGENCJĘ TY NIE SIĘGNĘŁAŚ EWIDENTNIE DO PODSTAWOWEJ WIEDZY Z TEJ
      DZIEDZINY "JAK POMÓC DZIECKU PO ROZSTANIU CZY ROZWODZIE"
      MYLISZ SWOJE EMOCJE Z EMOCJAMI DZIECKA
      BRRRR AŻ WŁOS SIĘ JEŻY JAK SIĘ TO CZYTA
      • jayin technicznie;-) 13.08.06, 19:38
        Reksia,

        Jeśli możesz - nie pisz tyle kursywą - bo to się źle czyta i człowiekowi oczy się gubią przy trzeciej linijce wink

        pozdr.

        J.
    • reksia Re: Moje mądre dziecko o spotkaniu z nex taty... 13.08.06, 15:14
      ups...ależ jestem okrutnauncertain
      • khaldum reksiu kochana ... 13.08.06, 15:39
        wcale nie jesteś okrutna,

        powiem więcej, zupełnie nie jesteś w temacie
        nie przeczytałaś wątku nawet pobierznie jeśli zarzucasz mi, że tylko się użalam.

        Stanowczo odradzam ci lekturę książeczek jesli ich tytuł zaczyna się "JAK" a
        kończy "w 48 h."

        Ja od 3 lat korzystam z pomocy doświadczonego psychologa terapeuty.

        Co do atrakcyjności nexi exa... nie wiem, nie widziałam, nie wnikam i nie
        zamierzam szanownej pani oglądać.
        Znając fasynację mojego ex męża muzyką metalową i klimatami ghotic mniej więcej
        mam obraz tego jak owa pani może wyglądać.

        Sama za maszkarę się nie uważam, jak to mawia mój NM to rasowa ze mnie 30 z
        okładem wink

        dla rozwiania wątpliwość fotke wrzucę do wizytówki ASAP

        pozdrawiam



        • reksia Re: reksiu kochana ... 13.08.06, 20:55
          hehehehe.....sorry Khaldum ,tak jak wspomniałam wyżej jestem dziś okrutna a
          znaczy to tyle,że paskudnie warczę po necie.W sumie to mam ... Twoje problemy
          a tym bardziej oglądanie Twej twarzy.Fakt ,faktem czytam już którąś z rzędu
          twoją wypowiedź i mam inne zdanie niż Ty w pewnych sprawach .To wszystko.Zdarza
          mi się wchodzić na forum by wyładować agresję lub sobie ciśnienie podbić i
          Twoje opowieści tak na mnie działają.Po każdej z nich podobnie jak po
          opowieściach Mangoldy mam ochotę (.....bult.....)wink,a czasem niedowierzam,że
          żyją tacy ludzie,ale to tylko tylesmileJa nie wiem czy Ty prowokujesz czy mówisz
          serio .Ja reaguję na temat.Ja nie jestem od tego by zbawiać twój świat a już
          tym bardziej lookać na rzekome urokiwinkGryzę temat a nie Ciebie ,bo Ciebie
          personalnie nie znamsmilei szczerze powiedziawszy wogóle mnie nie interesujesz .Ja
          wypowiedziałam się na DANY TEMAT.Sorki za zwroty ktore były kierowane
          personalnie.To był błąd w moim pisaniu,ale tak jak mówie gryzę temat,a nie
          Ciebie.Ty mnie wogóle nie interesujesz.Więc nie bierz tego do siebie.Jeśli
          chodzi ocenę o urody kobiet to jestem wyjątkowo wymagająca więc daruj sobie
          fotki wink

          p.s. To w sumie mój ostatni wpis na temat jakiejkolwiek twojej wypowiedzi bo
          jesli bierzesz je tak do siebie,to raczej nie ma sensu wypowiadać sie w tych
          tematach

          a swoją drogą to aż mnie język świerzbi by powiedzieć -zmień terapeutę smile
          i to faktycznie (proszę wybacz) jest personalneuncertain

          ale obiecuję że to moja ostatnia negatywna,a co za tym idzie jakakolwiek
          reakcja na jakikolwiek Twój wpis.Obiecuję buźka na kłódkę winkhehehe

          a "książeczek" nie czytuję dlatego daruj sobie...bez komentarza.
          Zmień terapeutę bo ten Cię okradasmile
          • khaldum Re: reksiu kochana ... 13.08.06, 21:24
            reksia, ja zupełnie spokojnie mówię, a jak masz zły dzień to spoko możesz sobie
            pojeździć.
            Szkody mi tym nie zrobisz, a co ci ulży to Twoje smile

            i mówię to z sympatia - szczerą.

            za porównanie moich wypowiedzi do bełkotu nienawiści Mangoldy to powinnam się
            obrazić, ale co tam, każdy ma gorszy dzień więc puszczam w niepamięć

            co do fotki, to taka aluzyjka do wątku, który ostatnio został usunięty, co by
            nie było, że paszczur jakowyś konfrontacji z nexia unika smile

            co do terapeuty mojej Rurki, mała go lubi, więc pozostanę przy niej, efekty są,
            a prywatnie to naprawdę świetna i mądra babka smile

            i znikaj z moich postów, bo pomyślę, że się obraziłaś za słowa krtytyki smile

            pozdrawiam, serdecznie
            • reksia Re: reksiu kochana ... 13.08.06, 21:49
              zrozumiałam z wpisu że Ty korzystasz z pomocy terapeuty a nie dzieckosmile
          • khaldum Re: reksiu kochana ...miało być: 13.08.06, 21:26
            i NIE znikaj z moich postów, bo pomyślę, że się obraziłaś za słowa krtytyki smile
          • nangaparbat3 Re: reksiu kochana ... 14.08.06, 00:42
            reksia napisała:

            > hehehehe.....sorry Khaldum ,tak jak wspomniałam wyżej jestem dziś okrutna a
            > znaczy to tyle,że paskudnie warczę po necie.W sumie to mam ... Twoje problemy
            > a tym bardziej oglądanie Twej twarzy.

            Skoro masz w ...., to się nie wypowiadaj. Moim zdaniem dorownałaś (co
            najmniej) Mangoldzie.
            • mrs_ka Re: reksiu kochana ... 15.08.06, 00:39
              Przepraszam, nie czytałam całego wątku, więc jesli się powtórzę to patrz
              początek tego zdania.
              Krótko: Khaldum, przeraziłaś mnie lekko. W klasyczny sposób indukujesz córkę
              swoimi własnymi emocjami.
              Mam nadzieję, że współracujesz z jakimś terapeutą. To, co opisałaś nie jest ani
              normą, ani też- jak chciałabyś to widzieć- aberracją. Pokazuje jednak, że Masz
              dość sztywną wizję relacji międzyludzkich obiejmujących Ciebie, córkę, Eksa, NM
              i pasierbów, co nie pozwala Ci dostrzec, że są jeszcze inne optyki. Mnie
              osobiście to usztywnienie się nie podoba, bo jego głowną wadą jest widzenie
              świata w opozycji dobre(moje)- złe(obce) i mylenie swojej wizji z obiektywnym
              dobrem dziecka. A dziecko jako istota empatyczna i syntoniczna momentalnie to
              wychwytuje i stara się albo dopasować do sytuacji i przypodobać apodyktycznemu
              rodzicowi(z dużymi kosztami własnymi), albo przezywa konflikt lojalności, bo
              postrzega pewne sprawy inaczej. "Apodyktyczny" został tu użyty w znaczeniu
              regularnie indukującego, a nie apodyktycznego sensu stricte.

              Uwazam, że sama zafundowalaś Małej niepokój i łzy podsuwając jej interpretację,
              która nie musiala być wcale interpretacją słuszną, ale była za to TWOJĄ
              interpretacją, a w całym poście da się wyczuć, że między "słusznością", a "moim"
              stawiasz znak równości. I to jest moim zdaniem potencjalnie bardziej
              niebezpieczne niż tatusiowe koleżanki- żony.

              Tatuś orze wlasne poletko wychowawcze, a Ty własne. Powinny się one spotykać,
              ale nie w zakresie odpowiedzialności za własne slowa, bo za to odpowiada się
              indywidualnie.
              Tak samo indywidualnie wypracowuje się szacunek, miłość, oddanie itd, a nie
              korzysta z nokautowania przeciwnika dzięki sugerowaniu dziecku, że w jego
              własnym interesie jest trzymanie z matką, bowiem ojciec nie zapewni jej takiego
              poczucia bezpieczeństwa jak matka. I dokładnie to zrobiłaś w trakcie Waszej
              rozmowy. To jest jednak Twoja opinia i zupełnie nie rozumiem, dlaczego
              podzieliłaś się nią z dzieckiem.

              Ponadto mówienie dziecku, że to wlasnie dla tej koleżanki tatuś zostawił
              rodzinę, jest:
              a) niedopuszczalne ( a przynajmniej w tym wieku)
              b) obfitujące w łatwe do przewidzenia skutki, których doświadczyła Twoja córka

              Słowem: nie indukuj jej, bo po pewnym czasie córka sama dojdzie do wniosku, że
              ma ojca łajdaka. Zaraz, zaraz... czy na pewno sama? I tu jest własnie pies
              pogrzebany.
              Na moje postronne oko sama generujesz pewne problemy, jak i chcesz postrzegać je
              w sposób, który niekoniecznie jest obiektywny, ale za to pozytywny dla Ciebie samej.

              a.
              • chalsia Bardzo ciekawe jest 16.08.06, 01:41
                że na bardzo mądry i pełen słuszności post Merskiej jakos nie ma odzewu.
                Podzielam jej zdanie-niestety nie mam takich zdolności przełożenia mysli na
                tekst.
                Chalsia
                • coroline Re: Bardzo ciekawe jest 17.08.06, 11:48
                  ja sie w 100% zgadzam z tym co napisala mrs_ka.

                  dodam od siebie jeszcze ze uwazam ze w wieku 6 lat lepiej jest dziecku po
                  prostu sklamac (albo moze lepiej nie powiedziec calej prawdy).
                  Najwazniejsze jest przeciez dziecko i jego szczesliwe dziecinstwo.

    • natasza39 Link do fajnego artykułu, w temacie wątku 15.08.06, 17:17
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55005,3538597.html
      • khaldum Re: Link do fajnego artykułu, w temacie wątku 15.08.06, 17:24
        Dzięki Natasza

        znam artykuł, staram się dążyć do takiej sytuacji... posłałam go ojcu Rurki, mam
        nadzieję, że weźmie go sobie do serca.

        pozdrawiam
        • natasza39 Re: Link do fajnego artykułu, w temacie wątku 15.08.06, 17:30
          Pewnie, że to się fajnie czyta i fajnie doradza, a inaczej jest w "praniu", jak
          człowiekiem targają emocje, ale generalnie trzeba mniej emocjonalnie do tematu
          podchodzić, bo się człowiek wykończyłby po prostu!
          • khaldum Re: Link do fajnego artykułu, w temacie wątku 15.08.06, 17:34
            wiem nataszo

            przez 5 lat na uszach stawałam by było tak jak w tym artykule i gryzie mnie kac
            że nie wytrwałam...
            Najsmutniejsze, że dla dobra dziecka wparcie powinni dawać oboje rodzice, a ja
            to robię sama...
            • dominika303 Re: Link do fajnego artykułu, w temacie wątku 17.08.06, 14:27
              Khaldum, nie chciałam cie urazić sad(
              Poprostu ustosunkowałam się do twoich postów sad(
              I twoje zachowanie wydało mi się bardzo niedojrzałe sad
              To tylko tyle lub aż tyle zależy jak na to patrzeć .

              pozdrawiam
              • khaldum Re: Link do fajnego artykułu, w temacie wątku 17.08.06, 14:40
                smile

                Dominiko, nie uraziłaś mnie, mnie naprawdę ciężko urazić.
                4 letnie bycie samotna i samodzielną mamą nauczyło mi nie co nie co...

                a dziś miałam kolejny przykład dojrzałości ex, miał byc u córki wczoraj,
                nastepnie przeniósł wizytę na dzisiaj, a przed chwilą mi powiedził, że, nie da
                rady jutro jak mi obiecał odwiedzić Rurki, może w przyszłym tygodniu wpadnie...

                Na szczęście już nie mówię Rurce, ze tata ma plany odwiedzin i ona wcale nie
                jest świadoma tego, że on znów nawalił... i tak lepiej

                Dziś cieszy się tym że NM do domku przyjeżdza, bo go prawie tydzień nie było i
                piecze ciasto.

                O!

                PS dziś jest dobry dzień, pierwsze dobre wiadomości od 8 dni z Siemianowic, jest
                delikatna poprawa smile
Pełna wersja