Śmiechu warte- na co są alimenty?

22.08.06, 15:04
Oto przykład Matki Polki, która bez zażenowania opisuje na co chce
przeznaczyć podwyższone alimenty !!
Czy w dzisiajszych czasach ludzie nie mają już honoru???????????//
I od kiedy to ex mąż musi utrzymywać, wszytki dzieci exi, jeśli nie on jest
ich ojcem???????????//
Po panie rozwódki popierają w więszkości zapędy owej autorki !!
Ciekawa jestem jakie wy macie zdanie na ten temat??
I zastanawiam się ,czy gdyby to dotyczyło waszych mężów lub NM i ich exi
pozwoliłybyście, aby wasz budżet domowy skurczył się na rzecz nowego dziecka
exi??????????? czy raczej wspierałybyście swoich panów w walce o
normalność????
Pozdrawiam smile)
Zawsze byłam ciekawska , więc jak kogoś uraziłam to przepraszamsmile
    • dominika303 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 15:04
      Jeszcze link , z wrażenia zapomniałam :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=47135413
    • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 15:15
      O ile dobrze zrozumialam, to dziewczyna chce podniesienia alimentow nie ze
      wgledu na swoje nowe dziecko (bo na nie lozy jego ojciec) tylko w zwiazku ze
      strata pracy. Jest to sytuacja analogiczna do tej, kiedy ojciec, po stracie
      pracy, stara sie o obnizke (lub nawet zwolnienie z placenia) alimentow.
      Z ciekawoscia czekam na opinie macoch, zwlaszcza tych, ktore od Ex swoich mezow
      oczekiwaly wyrozumialosci,gdy ich M. nie mial pracy lub zmienil prace na gorzej
      platna od tej, ktora mial przy ustalaniu alimentow.
      • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 15:28
        Dodam jeszcze, ze rowniez powszechnie akceptowana jest praktyka obnizania
        alimntow na pierwsze dziecko przez ojcow, gdy urodzilo im sie dziecko w nowym
        malzenstwie.
      • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 15:32
        kasiu temat był wielokrotnie wałkowany i zdaje się balladynka oddała sedno -
        jesli ojciec traci pracę/zmienia na gorzej płatną i stara się o obniżenie
        alimentów z tego tytułu jest to wynikiem OBNIŻENIA dotychczasowego standardu
        życia, który jak wiadomo ma przełożenie na standard życia dziecka. Jeśli matka
        nie chce obniżać tego standardu dokłada od siebie więcej, jesli nie ma z czego
        standard życia się obniża. Analogicznie w sytuacji przytaczanej przez dominikę -
        jesli matka straciła pracę standard życia całej rodziny TAKŻE dziecka obniża
        się. Jeśli eks nie chce aby standard życia jego dziecka obniżył się, dokłada
        część której zabrakło od matki = podwyższa alimenty.
        • mangolda Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 16:17
          Mikawi jak zwykle ma rację. Od siebie dodam tylko, że kiedy brakuje pieniędzy
          dziecko samo powinno pomyśleć o zarobieniu na siebie.
          Proszę o to przykkladowe stawki za pracę dzieci:
          serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3557999.html
          Myslę, że godziwe.
          • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 16:20
            mangolda - dajże juz spokój z tymi pomysłami na pracę dzieci, ok?
            • natasza39 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 16:23
              mikawi napisała:

              > mangolda - dajże juz spokój z tymi pomysłami na pracę dzieci, ok?


              Ej mikawi, nie denerwuj się!
              Mongołda swoje dziecko tez wyśle napewno do pracy.
              Tam jest nawet stawka. 40 zł za seks płaca.
              Córeczkę masz mongołda?
              • khaldum Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 16:28
                natasza...
                zostaw trola...
                szkoda słów...

                chociaż policja ciągle apeuje, ze trzeba patologie zgłaszac, że nie wolno udawać
                że się nie widzi ...
                że to za naszym przyzwoleniem dzieci cierpią...

                Jeśli mangolda tylko tak mówi to pół biedy, jeśli tak postępuje w życiu to
                trzeba szybko jej IP ustalić i zgłosić gdzie należy.
                • lilith76 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 16:46
                  I zrobić kampanię bilboardową "Niech nas zobaczą" wink
              • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:12
                natasza39 napisała:

                > mikawi napisała:
                >
                > > mangolda - dajże juz spokój z tymi pomysłami na pracę dzieci, ok?
                >
                >
                > Ej mikawi, nie denerwuj się!
                > Mongołda swoje dziecko tez wyśle napewno do pracy.
                > Tam jest nawet stawka. 40 zł za seks płaca.
                > Córeczkę masz mongołda?



                a co to, synek seksem nie zarobi? wszak swwiat roi sie od pedofili
                homoseksualnych.
        • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:17
          mikawi napisała:

          > kasiu temat był wielokrotnie wałkowany i zdaje się balladynka oddała sedno -
          > jesli ojciec traci pracę/zmienia na gorzej płatną i stara się o obniżenie
          > alimentów z tego tytułu jest to wynikiem OBNIŻENIA dotychczasowego standardu
          > życia, który jak wiadomo ma przełożenie na standard życia dziecka. Jeśli
          matka
          > nie chce obniżać tego standardu dokłada od siebie więcej, jesli nie ma z
          czego
          > standard życia się obniża.

          Czasme moze by i chcial obnizyc, ale sie nie da. Bo czynsz dalje kosztuje tyle
          samo, ceny w sklepach sie nie ida w dol. Wiec doklada wiecej, bo nie ma
          wyjscia. Mowie tu o kobietach przecietnie zarabiajacych.

          > Analogicznie w sytuacji przytaczanej przez dominikę
          > -
          > jesli matka straciła pracę standard życia całej rodziny TAKŻE dziecka obniża
          > się. Jeśli eks nie chce aby standard życia jego dziecka obniżył się, dokłada
          > część której zabrakło od matki = podwyższa alimenty.

          Bardzo wygodna teoria. Korzystna glownie dla tego rodzica, ktory z dzieckiem
          nie mieszka na co dzien.
          • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 00:39
            Kasia a tak z czystej ciekawości, poradziłas tej pani żeby wzięła się do roboty
            i zarobiła ? Wiesz kiedyś na samodzielnych dowiedziałam się,że moja nieżyjąca
            eksia , notorycznie bezrobotna aczkolwiek nawet biedactwo czasu nie miało się
            zarejstrować, bo i po co przecież z pracą "nie jest kolorowo " ma pełne prawo
            żyć z alimentów dzieci . Ot ciekawostka - matka ma więc prawo być pasożytem .
            Czytając post tej pani na samodzielnych dziwnie mi się to przypomniało,
            zwłaszcza jak pyta jak to uzasadnić, czyli de facto koszty utrzymania dziecka
            nie wzrosły skoro ona powody podwyżki uzasadnia własnym bezrobociem i
            pojawieniem się kolejnego dziecka. Co do teorii rozmaitych, to teoretycznie
            zawsze ci wstrętni eksiowie są obrzydliwie bogaci a dziecku dać nie chcą. Ot
            taka ciekawostka
            • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 10:42
              mamaika napisała:

              > Kasia a tak z czystej ciekawości, poradziłas tej pani żeby wzięła się do
              roboty
              >
              > i zarobiła ?

              Mysle, ze ta pani sama wie, ze powinna znalezc prace. Pisala, ze nie jest
              kolorowo, zrozumialam, ze jak na razie nie moze znalezc.
              I wciaz nie rozumiem, ze usprawiedliwia sie tak latwo factea, ktory stracil
              prace i nie przestal placic alimny, a w odrotnej sytuacji naskakuje sie na
              matke.
              • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:19
                Żadnego faceta nie płacącego alimentów nie usprawiedliwiam i nie
                usprawiedliwiałam. Podobnie jak mamusi,która uważa,że nie musi zarabiać na
                swoje dzieci i nie ma znaczenia czy to samodzielna czy macocha.
                • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:06
                  mamaika napisała:

                  > Żadnego faceta nie płacącego alimentów nie usprawiedliwiam i nie
                  > usprawiedliwiałam. Podobnie jak mamusi,która uważa,że nie musi zarabiać na
                  > swoje dzieci i nie ma znaczenia czy to samodzielna czy macocha.


                  Ty faktycznie nie. Ale inne osoby tak.
                  A co do mamusi niepracujacej. Niedawno byl taki watek, nicka zielonydom,
                  dizewczyna nie miala pracy, jej facet placil ok. 400zl na dwojke dzieci (200 na
                  dziecko), zaszla w ciaze i dostala duzo duzo cennych rad, jak ma walczyc z
                  pazerna Exia. I bylo oczywiscte, ze zielonydom nie powinna pracowac, bo bedzie
                  miec dziecko. Ale macochom wolno wink
                  • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:11
                    jak przytaczasz sytuację to rób to dokładnie - zielony dom WYRAŹNIE pisała, że
                    eks domaga się znaczącej podwyżki i tego dotyczyły rady a nie obniżania 200 zł
                    na dziecko w związku z ciążą zielonego domu. Pominęłaś tez fakt, że jej mąż
                    sprawował w znacznej mierze osobista opiekę nad dziećmi i jego wkład w ich
                    utrzymanie to nie owe 400 zł, którym tu wymachujesz
                    • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:16
                      mikawi napisała:

                      > jak przytaczasz sytuację to rób to dokładnie - zielony dom WYRAŹNIE pisała,
                      że
                      > eks domaga się znaczącej podwyżki i tego dotyczyły rady a nie obniżania 200

                      > na dziecko w związku z ciążą zielonego domu.

                      Napisalam, ze " dostala duzo duzo cennych rad, jak ma walczyc z pazerna Exia".
                      Pazerna Exia, bo domagala sie podwyzki tak niskich alimentow.

                      >Pominęłaś tez fakt, że jej mąż
                      > sprawował w znacznej mierze osobista opiekę nad dziećmi i jego wkład w ich
                      > utrzymanie to nie owe 400 zł, którym tu wymachujesz

                      Nie badz smieszna. Ile to bylo, dwa weekendy i szli wtedy do kina?
                      • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:19
                        w wyrywaniu z kontekstu i niedomówieniach jesteś mistrzynią. A pamiętasz ile
                        mąż zielonegodomu zarabiał i jaką część jego zarobków stanowiły żądania eks
                        żony, czy ten szczegół pominęłaś?

                        pozwalam sobie nie kontynuować jeżdżenia po jakiejś forumce, co jest widzę
                        twoim, wątpliwej jakości, hobby
                        • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:23
                          mikawi napisała:

                          > w wyrywaniu z kontekstu i niedomówieniach jesteś mistrzynią. A pamiętasz ile
                          > mąż zielonegodomu zarabiał i jaką część jego zarobków stanowiły żądania eks
                          > żony, czy ten szczegół pominęłaś?
                          >

                          Pamietam ile zarabial, bo zaskoczylo mnie, ze przy takich zarobkach mozna sie
                          zdecydowac na trzecie dziecko. Ale co wolno tatusiowi, tego nie wolno jego ex
                          jak widze wink
                          • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:28
                            chwila - decyzja męża i zielonegodomu o dziecku nie ponosiła za sobą zmian w
                            dotychczasowych zobowiązaniach. Decyzja aniczkas będąca przedmiotem TEGO wątku
                            jak najbardziej zmienia dotychczasowe jej zobowiązania - a raczej jej byłego
                            męża więc jakoś nie widzę podstaw do porównywania
                            • chalsia Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 16:42
                              > dotychczasowych zobowiązaniach. Decyzja aniczkas będąca przedmiotem TEGO
                              wątku
                              > jak najbardziej zmienia dotychczasowe jej zobowiązania - a raczej jej byłego
                              > męża więc jakoś nie widzę podstaw do porównywania

                              to znaczy jaka jej decyzja, hmmmm? Że straciła pracę???????
                              Chalsia
                              ps. też całkiem na wyrywki wykorzystujesz co Ci pasuje (albo nie doczytałaś)
                              • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 16:49
                                Decyzja o powiększeniu rodziny, efektem czego była utrata pracy. Oczywiście
                                pracę stracić można w każdej chwili ale aniczkas sama pisze, że nie bardzo wie
                                jak rozwiązać opiekę nad dzieckiem bo na opiekunkę ich nie stać a na żłobek nie
                                maja szans - więc de facto ograniczone możliwości podjęcia tej pracy, co nie
                                miałoby miejsca gdyby nie drugie dziecko, bo przyznasz że przy 14 latku jest
                                się bardziej mobilnym niż przy 5-miesięczniaku? Poza tym powtórzę juz to o czym
                                pisałam - jesli dochody maleją (w związku z utratą pracy) to obniża się
                                standard życia i dotychczasowe wydatki a nie przerzuca je na eks męża.
                                • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 16:58
                                  >Poza tym powtórzę juz to o czym
                                  >pisałam - jesli dochody maleją (w związku z utratą pracy) to obniża się
                                  >standard życia i dotychczasowe wydatki a nie przerzuca je na eks męża

                                  Podobnie powinien postepowac facet, gdy straci prace. Nie przerzuca wydatkow na
                                  Ex zone. A obnizajac alimnety przerzuca. Twoja argumentacja mnie nie
                                  przekonuje, bo matka MUSI wydawac wtedy wiecej na dziecko. Dziecko dalej musi
                                  gdzies mieszkac, cos jesc. Podstawowe potrzeby dziecka nie zmalaly. Jak to
                                  widzisz w praktyce? Dziecko dostaje jedzenie do 15-go kazdego miesiaca a potem
                                  matka mu mowi "Teraz na kolejne dwa tygodnie zeby w sciane, bo tata stracil
                                  prace"?
                                  • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 17:08
                                    owszem, ojciec obniża wydatki, także na dzieci (jakim cudem ma zrobić inaczej
                                    jesli zarabia mniej niż zarabiał? dodrukować?) a to oznacza, że skreśla się
                                    pozycję "wakacyjny obóz nad morzem - 1500 zł", a w pozycję "ubrania" wpisuje
                                    się kwotę niższą bo zamiast dresów adidasa można kupić na bazarze, jeśli nie ma
                                    wyjścia i tak wygląda sytuacja.
                                    Nikt z twojego otoczenia nie stracił pracy? jak sądzisz co wtedy ludzie robią
                                    poza szukaniem rzecz jasna następnej? Tną wydatki i zamiast salami za 60 zł/kg
                                    kupują mielonkę za 8 zl. REZYGNUJĄ z wyjazdów na wakacje, nie chodzą do kina.
                                    Itp.
                                    • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 18:30
                                      mikawi napisała:

                                      > owszem, ojciec obniża wydatki, także na dzieci (jakim cudem ma zrobić inaczej
                                      > jesli zarabia mniej niż zarabiał? dodrukować?) a to oznacza, że skreśla się
                                      > pozycję "wakacyjny obóz nad morzem - 1500 zł", a w pozycję "ubrania" wpisuje
                                      > się kwotę niższą bo zamiast dresów adidasa można kupić na bazarze, jeśli nie
                                      ma
                                      >
                                      > wyjścia i tak wygląda sytuacja.

                                      Zgadzam sie z Toba, ze z takich wydatkow wtedy trzeba zrezygnowac. Pod jednym
                                      warunkiem: ze one sa. Jesli ktos kupowal firmowe ciuchy w takiej sytuacji mozna
                                      zaczac kupowac na bazarze. Ale jesli kupowal na bazarze/ w ciucholandach, to
                                      gdzie ma zaczac kupowac? Podobnie z wyjazdami, mozna zrezygnowac z obozu za
                                      1500 ale jesli standardem byly wakacje u dziadkow (na koszt dziadkow) to
                                      rezygnacja z nich nic nie wniesie.

                                      > Nikt z twojego otoczenia nie stracił pracy? jak sądzisz co wtedy ludzie robią
                                      > poza szukaniem rzecz jasna następnej? Tną wydatki i zamiast salami za 60
                                      zł/kg
                                      > kupują mielonkę za 8 zl. REZYGNUJĄ z wyjazdów na wakacje, nie chodzą do kina.
                                      > Itp.

                                      O ile jest z czego ciac. Tu sie chyba ze mna zgodzisz.

                                      A dla jasnosci. Ja uwazam, ze kolejne dziecko nie powinno byc powodem ani dla
                                      ojca na obnizenie ani dla matki na podnosze alimnetow.
                                      Do sprawy utraty pracy mam inne podejscie: uwazam, ze owszem, jesli matka
                                      straci prace ojciec powinien zaczac placic wiecej alimntow. Jesli ojciec
                                      stracil prace, mozna obnizyc/zrezygnowac z alimntow. Przy zalozeniu, ze
                                      faktycznie prace stracili, a nie tylko oficjalnie aby wykazac sie mniejszymi
                                      dochodami w sadzie. Ze sytuacja ma charakter _czasowy_, dana osoba szuka pracy
                                      i jak tylko zacznie zarabiac, powiadomi o tym bylego wspolmalzonka.
                                      Zalozylam, ze w tamtym watku tak bylo, kobieta stracila prace i chce znalezc
                                      nastepna. Ty jak widac zalozylas, ze chce nic nie robic i "zyc" z alimetow na
                                      dziecko. Z informacji, ze kobieta nie ma pracy i z praca nie jest "kolorowo"
                                      kazda z nas wyciagnela inne wnioski co do sytuacji.
                                      • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 24.08.06, 14:36
                                        cały problem w tym co kto uzna za podstawę - ty uważasz, że można zrezygnować z
                                        obozu w wakacje, samodzielna która dostanie pozew będzie udowadniać, że to
                                        podstawowa potrzeba i dziecku taki wyjazd się należy. I tak będzie walczyć o
                                        każdy wydatek. Do kina tez dziecku się należy.

                                        > Ty jak widac zalozylas, ze chce nic nie robic i "zyc" z alimetow na
                                        > dziecko. Z informacji, ze kobieta nie ma pracy i z praca nie jest "kolorowo"
                                        > kazda z nas wyciagnela inne wnioski co do sytuacji.

                                        nie, niczego takiego nie zakładałam, mój wniosek był taki, że matka chce - mimo
                                        obniżenia standardu z jej "winy" - zachować go przerzucając swoje zobowiązania
                                        na eks męża. Słowo "winy" celowo piszę w cudzysłowie, bo oczywiście trudno
                                        obwiniać kogoś że urodziło mu się dziecko, czy stracił pracę (z przyczyn
                                        niezależnych). Ale tak samo tyczy się to ojca, który z tych samych powodów
                                        wnosi o obniżenie alimentów. Fakt - standard życia dziecka obniża się z powodu
                                        ojca, z jego "winy" ale trudno, tak w życiu bywa, nikt nie ma zagwarantowane że
                                        skoro przez powiedzmy 5 lat żył za 5000 miesięcznie, całe życie będzie za tyle
                                        żył.
                                    • chalsia Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 24.08.06, 02:27
                                      > owszem, ojciec obniża wydatki, także na dzieci (jakim cudem ma zrobić inaczej
                                      > jesli zarabia mniej niż zarabiał? dodrukować?) a to oznacza, że skreśla się
                                      > pozycję "wakacyjny obóz nad morzem - 1500 zł", a w pozycję "ubrania" wpisuje
                                      > się kwotę niższą bo zamiast dresów adidasa można kupić na bazarze, jeśli nie
                                      ma
                                      >
                                      > wyjścia i tak wygląda sytuacja.
                                      > Nikt z twojego otoczenia nie stracił pracy? jak sądzisz co wtedy ludzie robią
                                      > poza szukaniem rzecz jasna następnej? Tną wydatki i zamiast salami za 60
                                      zł/kg ła
                                      > kupują mielonkę za 8 zl. REZYGNUJĄ z wyjazdów na wakacje, nie chodzą do kina.
                                      > Itp.


                                      no obśmiałam się jak norka - sytuacja groteskowa - od macochy (Mikawi) właśnie
                                      dostałam potwierdzenie, że jednak mój eks widac nie jest bez pracy.
                                      • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 24.08.06, 11:07
                                        nie ma w tym nic śmiesznego, jesli ktoś traci pracę normalnym jest dla mnie, że
                                        zaczyna oszczędzać, no chyba, że ma na koncie ogromne oszczędności i nie musi
                                        tego robić - ale wtedy rzecz jasna nie obniża wydatków na dzieci. Chore a może
                                        smutne jest, gdy eks żona oczekuje, że dotychczasowy standard życia dziecka nie
                                        zostanie obnizony mimo że eks ma problemy finansowe (brak pracy/gorzej płatna
                                        praca) i wniosek o obniżenie alimentów rozpatruje w kategoriach "gnój który
                                        żałuje na dziecko". Chore a może smutne jest, że facet, który MOŻE płacić
                                        określoną kwotę kombinuje jak zrobić, żeby płacić mniej, a oszczędności w jego
                                        zyciu dotyczą wyłącznie oszczędności na alimentach.
              • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:41
                kasia_kasia13 napisała:

                > mamaika napisała:
                >
                > > Kasia a tak z czystej ciekawości, poradziłas tej pani żeby wzięła się do
                > roboty
                > >
                > > i zarobiła ?
                >
                > Mysle, ze ta pani sama wie, ze powinna znalezc prace. Pisala, ze nie jest
                > kolorowo, zrozumialam, ze jak na razie nie moze znalezc.
                > I wciaz nie rozumiem, ze usprawiedliwia sie tak latwo factea, ktory stracil
                > prace i nie przestal placic alimny, a w odrotnej sytuacji naskakuje sie na
                > matke.

                Na matkę z pięciomiesięcznym niemowlęciem.
                • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:52
                  przepraszam - czy spotkałaś się z sytuacją, gdy eks żona rozczula się nad next
                  swojego byłego, która właśnie urodziła i została bez pracy a w związku z trudną
                  sytuacją eks bo facet ma na utrzymaniu drugie dziecko i żonę proponuje
                  obniżenie alimentów?
                  • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:09
                    mikawi napisała:

                    > przepraszam - czy spotkałaś się z sytuacją, gdy eks żona rozczula się nad
                    next
                    > swojego byłego, która właśnie urodziła i została bez pracy a w związku z
                    trudną
                    >
                    > sytuacją eks bo facet ma na utrzymaniu drugie dziecko i żonę proponuje
                    > obniżenie alimentów?

                    Nawet by nie zdazyla. FAcet sam wnienie o obnizenie alimentow, jak mu sie
                    urodzi drugie dziecko. A niepracuja Next tez jest czestym powodem obnizenia, w
                    koncu jako maz ma obowiazek alimentacyjny wobec niej.
                    • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:13
                      taaa, na tym forum jest mnóstwo przykładów wnoszenia o obniżkę w związku z
                      narodzinami dziecka z next; pom, naturella, alka i inne macoszki - meldować się
                      o ile Wasi M. poobcinali alimenty po porodzie?
                • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:59
                  Nangaparbat a nie uważasz,że na dzieci zaczym się kolejne ma to trzeba mieć.
                  Zasuwałam i w pierwszej i drugiej ciązy( niestety drugie dziecko
                  straciłam ),macierzynskie miałam zapewnione, wychowawczego nie brałam bo
                  zasuwać trzeba a z racji moich dochodów miałabym totalnie bezpłatny, na
                  nieróbstwo niestety wiec mnie nie stać wink. No ale ja macocha jestem a nie
                  samodzielna.
                  • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:14
                    Jak najbardziej uważam, że trzeba się zastanawiać PRZED poczęciem. Dlatego
                    poprzestalam na jednym smile
                    Ale jakis czas temu ktoś tu się zwierzał, ze jak im sie urodzilo dziecko, przez
                    jakiś czas ex nie placił alimentow. I niewiele macoch bylo zbulwersowanych.
                    • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:19
                      > Ale jakis czas temu ktoś tu się zwierzał, ze jak im sie urodzilo dziecko,
                      przez
                      >
                      > jakiś czas ex nie placił alimentow. I niewiele macoch bylo zbulwersowanych.

                      Wiecej. Gdy krytukuje sie taka postawe (postawe tego faceta), jest
                      to "czepianie sie Erin" wink
                      • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:27
                        kasia_kasia13 napisała:

                        > Wiecej. Gdy krytukuje sie taka postawe (postawe tego faceta), jest
                        > to "czepianie sie Erin" wink

                        A gdzie Ty, moja droga, krytykujesz wlasnie te postawe? (pomijajac juz fakt, ze
                        ja sama nie uwazam tamtej sytuacji za powod do chwaly). Poki co czepiasz sie
                        terazniejszosci, na temat ktorej wiesz bardzo niewiele.
                      • mamaika kasia-kasia , nangaparbat czy my czytamy to samo ? 23.08.06, 13:44
                        Dziewczyny przytaczacie wątki, które dobrze pamiętam bo mnie wściekały smile ale
                        też pamiętacie co innego niż ja. Bo mi się wydaje ,że od większości macoch to
                        ani dobre rady były ani pochwały. I w sumie to jakoś daleko od tego a nie
                        innego tematu. I wracając do tematu to czytalyście ten post i z ręką na sercu
                        uważacie,że w tym wypadku to mama chłopaka tak naprawdę zwyczajnie i po ludzku
                        potrzebuje ich bo sama nie zarabia , a ma kolejne dziecko ( wiem ile kosztuje
                        maluszek )? Bo z mojego punktu widzenia niczym nie rózni się od faceta, który
                        ma kolejne dziecko i chce obniżki alimentów na poprzednie.
                        • kasia_kasia13 Re: kasia-kasia , nangaparbat czy my czytamy to s 23.08.06, 13:59
                          > I w sumie to jakoś daleko od tego a nie
                          > innego tematu. I wracając do tematu to czytalyście ten post i z ręką na sercu
                          > uważacie,że w tym wypadku to mama chłopaka tak naprawdę zwyczajnie i po
                          ludzku
                          > potrzebuje ich bo sama nie zarabia , a ma kolejne dziecko ( wiem ile kosztuje
                          > maluszek )? Bo z mojego punktu widzenia niczym nie rózni się od faceta, który
                          > ma kolejne dziecko i chce obniżki alimentów na poprzednie.

                          A czytalas moj pierwszy post?
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=47285228&a=47285979
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=47285228&a=47286925
                          Sek w tym, ze dla Ciebie sytuacje sa analogiczne. Ja tez pisze o tym, ze
                          powinno sie je tak samo traktowac. Ale jak mi odpisala mikawi, sytuacje
                          anlogiczne nie sa:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=47285228&a=47287158
                          Ojciec ma prawo obnizac w takim wypadku, a matka nie ma prawa chciec podwyzki.

                          • jowita771 Re: kasia-kasia , nangaparbat czy my czytamy to s 23.08.06, 14:08
                            kasia_kasia13 napisała:

                            > Ojciec ma prawo obnizac w takim wypadku, a matka nie ma prawa chciec
                            podwyzki.


                            dziewczynom chodziło chyba o to, że z narodzeniem kolejnego dziecka zmniejszają
                            się środki na poszczególnych członków rodziny. w pełnych rodzinach jest to
                            samo. więc logiczne, że ojciec mający trójkę dzieci łoży mniej na każde z nich
                            niż w czasie, kiedy miał dwoje. np. rezygnuje się z cotygodniowych wypadów do
                            kina itp. stąd obniżenie alimentów. ale dlaczego podwyzszenie, w przypadku, gdy
                            matka rodzi dziecko? tego nie rozumiem. czy nagle rosną potrzeby dziecka
                            alimentowanego? czy matka, mająca młodsze potomstwo, starszego nie musi
                            utrzymywać w zadnym stopniu? otóż nie, taka matka daje po prostu mniej na
                            dziecko starsze, bo jej dochody dzielą się juz nie na dwie, ale na trzy części.
                            i starsze dziecko rezygnuje np. z wypadów do kina. jak wyżej. jak w pełnej
                            rodzinie.
                            • mikawi Re: kasia-kasia , nangaparbat czy my czytamy to s 23.08.06, 14:16
                              Dokładnie. Jakoś trudno to kasi zrozumieć. Eks nie godząca się na obniżkę (co
                              jest zrozumiałe, było coś juz o lwicach) w związku z pojawieniem się dziecka
                              eksowi, oczekuje że mimo zmiany jego możliwości standard życia się nie zmieni a
                              facet powinien obdzielać swoje dzieci nierówno kierując się zasadą które było
                              pierwsze temu nalezy się więcej.
                              Eks oczekująca podwyżki na pierworodne w związku z pojawieniem się JEJ drugiego
                              dziecka oczekuje, że eks mąż wyrówna standard życia, który się obniżył w
                              związku z pojawieniem się JEJ dziecka i utratą JEJ wkładu w utrzymanie
                              pierworodnego.
                              • jowita771 Re: kasia-kasia , nangaparbat czy my czytamy to s 23.08.06, 14:33
                                no otóż to. a to jest po prostu tak, że w związku z pojawieniem się kolejnego
                                członka rodziny, standard życia wszystkich "dotychczasowych" członków obniża
                                się. w pełnych rodzinach jest tak samo. dzielimy taką samą całość na więcej
                                części.
                                ps kasiu, ja tez jestem pasierbicą.
              • anastazjapotocka Biedactwa, nie ma dla nich pracy... 23.08.06, 13:21
                A ja szukam sprzątaczki za rozsądną cenę (10 zł za godzinę), nie pijącej,
                uczciwej, schludnej. Już drugi miesiąc! Sama musiałm umyć okna, chociaż mam
                tyle pracy zawodowowj, ze już na nos padam.
                Robię sobie przerwę na kawę, a te biedactwa zapraszam z miotłą i szmatą do
                mnie...
      • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:05
        Kasiu, czy w tym przypadku tez stosujesz swoj poglad:, który wyrazilas
        slowami: "Ja czesto, niepoprawnie politycznie, powtarzam, ze nowa rodzina to
        luksus. Na kilka zon a z kazda kilkoro dzieci to sobie moga pozwolic aktorzy z
        Hollywood a nie przecietny Kowalski wink" (oczywiscie zamieniajac 'zona'
        na 'maz')?

        Co do tematu watku, Elf napisala wszystko.
        • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:11
          e_r_i_n napisała:

          > Kasiu, czy w tym przypadku tez stosujesz swoj poglad:, który wyrazilas
          > slowami: "Ja czesto, niepoprawnie politycznie, powtarzam, ze nowa rodzina to
          > luksus. Na kilka zon a z kazda kilkoro dzieci to sobie moga pozwolic aktorzy
          z
          > Hollywood a nie przecietny Kowalski wink" (oczywiscie zamieniajac 'zona'
          > na 'maz')?
          >
          > Co do tematu watku, Elf napisala wszystko.

          Oczywiscie, jak sie nie ma kasy, nie plodzi/ nie rodzi sie kolejnych dzieci.
          Ja to stosuje do obu stron, w odroznieniu od Ciebie jestem konsekwentna. Pisze
          w odroznieniu od Ciebie, bo sama usprawiedliwiasz swojego nieplacacego
          alimentow meza.
          A strata pracy to co innego, i o tym watek. Tutaj tez powinnismy tak samo
          traktowac strate prace przez kobiete jak i przez mezczyzne.
          • elf28 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:14
            Kasiu, ty generalnie chodzacym ideałem jesteś smile co my biedne żuczki, a
            zwłaszcza erin możemy przy tobie??? Nic, tylko siąść i płkaać nad naszym marnym
            losem....
            • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:18
              elf28 napisała:

              > Kasiu, ty generalnie chodzacym ideałem jesteś smile co my biedne żuczki, a
              > zwłaszcza erin możemy przy tobie??? Nic, tylko siąść i płkaać nad naszym
              marnym
              >
              > losem....

              Twoj placz tu niczego nie zmieni wink
              • elf28 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:20
                oczywiście, że nie, bo to ironia była - jakbyś nie zrozumiała smile
          • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:32
            kasia_kasia13 napisała:

            > Pisze w odroznieniu od Ciebie, bo sama usprawiedliwiasz swojego nieplacacego
            > alimentow meza.

            Po pierwsze co to ma do obnizenia alimentow? Po drugie, juz kiedys prosilam,
            zebys nie pisała nieprawdy i nie rzucała klamliwych oszerstw.

            > A strata pracy to co innego, i o tym watek. Tutaj tez powinnismy tak samo
            > traktowac strate prace przez kobiete jak i przez mezczyzne.

            Oczywiscie. Facet tracacy prace powinien, wg tego, co w wielu watkach bylo
            powiedziane, powinien zadluzyc sie/kombinowac, ale placic. I oczywiscie
            migusiem szukac pracy, byle jakiej, byleby na alimenty wystarczylo.
            • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:54
              e_r_i_n napisała:

              > kasia_kasia13 napisała:
              >
              > > Pisze w odroznieniu od Ciebie, bo sama usprawiedliwiasz swojego nieplacac
              > ego
              > > alimentow meza.
              >
              > Po pierwsze co to ma do obnizenia alimentow? Po drugie, juz kiedys prosilam,
              > zebys nie pisała nieprawdy i nie rzucała klamliwych oszerstw.


              Podac linka? Podobno ostanie alimnety byly w czerwcu.
              Zreszta masz racje, nie ciagnijmy juz tego. Tylko odrobiana konsekwencji Erin,
              odrobina by Ci sie przydala.


              > Oczywiscie. Facet tracacy prace powinien, wg tego, co w wielu watkach bylo
              > powiedziane, powinien zadluzyc sie/kombinowac, ale placic. I oczywiscie
              > migusiem szukac pracy, byle jakiej, byleby na alimenty wystarczylo.


              Nie, facet ma prawo nie placic, niech Ex przejmnie ciezar utrzymania. A jak
              jego Ex straci prace, coz, jej problem. Moralnosc Kalego.
              • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:57
                kasia_kasia13 napisała:

                > Podac linka? Podobno ostanie alimnety byly w czerwcu.

                I to sie kwalifikuje do stwierdzenia, ze nie sa one placone? Mhm.

                > Nie, facet ma prawo nie placic, niech Ex przejmnie ciezar utrzymania. A jak
                > jego Ex straci prace, coz, jej problem. Moralnosc Kalego.

                Nie, facet nie ma prawa nie placic.
                • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 18:00
                  e_r_i_n napisała:

                  > kasia_kasia13 napisała:
                  >
                  > > Podac linka? Podobno ostanie alimnety byly w czerwcu.
                  >
                  > I to sie kwalifikuje do stwierdzenia, ze nie sa one placone? Mhm.

                  Tak, poniewaz mamy sierpien. Koniec sierpnia.

                  > > Nie, facet ma prawo nie placic, niech Ex przejmnie ciezar utrzymania. A j
                  > ak
                  > > jego Ex straci prace, coz, jej problem. Moralnosc Kalego.
                  >
                  > Nie, facet nie ma prawa nie placic.

                  Musze to sobie zapamietac. Jak bedziesz kiedys jakiegokolwiek nieplacego
                  bezrobotnego usprawiedliwiac.
                  • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 18:03
                    kasia_kasia13 napisała:

                    > Tak, poniewaz mamy sierpien. Koniec sierpnia.

                    I alimenty sa zaplacone. Owszem, z poslizgiem, ale kazdemu sie taki moze
                    zdarzyc. Nie mamy niestety wplywu na działalnosc komornika - a taka forme
                    platnosci alimentow (tzn. przez posrednika, a wiec dluzsza) wybrala sama eks.


                    > Musze to sobie zapamietac. Jak bedziesz kiedys jakiegokolwiek nieplacego
                    > bezrobotnego usprawiedliwiac.

                    Nie usprawiedliwiam nieplacacych bezrobotnych. Tak jak i nie mam zrozumienia
                    dla niepracujacych samodzielnych, ktore szukaja zrodel pieniedzy wszedzie,
                    tylko nie we wlasnej pracy.
                • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 18:06

                  > Podac linka? Podobno ostanie alimnety byly w czerwcu.
                  >
                  > I to sie kwalifikuje do stwierdzenia, ze nie sa one placone? Mhm.
                  >
                  jak sie ex spoźnia z alimentami, to ja musze pozyczac forse i ja płacę odsetki.
                  a własciwie dlaczego ja, a nie on?

                  Nie wiem, o czyich alimentach mowa, ale głupie dwa miesiące to moze byc bardzo
                  dużo. Zresztą sąd orzeka, kiedy pieniadze maja zostac przekazane. Jest jakis
                  termin, nie?
                  • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 18:09
                    nangaparbat3 napisała:

                    > jak sie ex spoźnia z alimentami, to ja musze pozyczac forse i ja płacę
                    > odsetki.
                    > a własciwie dlaczego ja, a nie on?

                    Eks tez placi odsetki od alimentow.
                    Terminy sa, oczywiscie. Czasami sa tez nieprzewidziane okoliczonosci, ktore ich
                    nie pozwalaja dotrzymac.
    • khaldum Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 15:17
      hej Dominika,

      mnie juz nic nie zdziwi...


      po tej historii

      ojciec jedzie za chlebem do USA, małzenstwo nigdy sie nie kleiło, wiec wzieli
      rozwód zaoczny w czasie jedo pobytu w USA. Ze zwiazku jest 1 dziecko. Płaci na
      dziecko "dobre" zachodnie kwoty.

      Matka z dzieckiem emigruje do Grecji, wszystko niby z pozoru OK. Są tam od 12
      lat. W międzyczasie matka wnosi o podniesienie alimentów, bo dziecko poszło na
      studia itd, itp.

      I któregoś dnia ojciec alimentacyjny odbiera od córki telefon z płaczem, że ona
      juz ne może bo...
      OD 8 LAT MA SIOSTRĘ!!!, Konkubent matkę zostawił tuż po urodzeniu siostry, matka
      nie pracuje, ona nawet na kino nie ma bo alimenty są słane na konto matki, a ona
      z tego utrzymuje siebie, dziecko na które są alimenty i swoje nowe.

      Dziewczyna pod groźbani matki trzymała istnienie siostry w tajemnicy przed
      wszystkimi przez OSIEM LAT!
      Nie pisneła słowa nikomu...

      Teraz te zasądzone alimenty wpływają na konto dziewczyny, nie matki...
      I jedyne co, to, ,to że już dziewczyna nie musi pracować na 2 etaty by opłacić
      studia, teraz je na nie stać.
      • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 15:26
        proponuje zeby bezrobotna matka karmila dziecko exa, a to drugie juz jeść nie
        musi.

        Opamietajcie się. Wiele z Was pisalo, ze to naturalne, ze jak ex ma więcej
        wydatkow, bo sobie nowe dziecko zrobił, to moze wystapić o obnizenie alimentów.
        Analogiocznie, jesli matkla ma nowe dziecko, to kwota pieniedzy na jedno
        dziecko w rodzinie obniza sie, wię nic dziwnego, ze prosi o podwyzszenie
        alimnetow.
        Ale tu tak naprawdę nie chodzi Waszym Exom o pieniądze, ale o dwie rzeczy: o
        kontrolowanie exi i o ewentualna zemste za to, ze osmieliła sie związać z innym
        facetem.
        Jeden moj znajopmy wrzeszał tak: Nie bedę utrzymywal gacja twojej matki! A
        matka umierała właśnie na raka piersi.

        Co do wątku pdstawowego to Kasia napisala wszystko, co mozna.
        • elf28 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:00
          tu chyba raczej chodzi o to, że kobieta straciła pracę ale nie rozgląda się za
          nową. Lepiej i wygodniej w takim przypadku podwyższyć alimenty. Ciekawa jestem
          co z ojcem drugiego dziecka? Ile jej płaci i czy pomaga jej w utrzymaniu się?
          • barbara001 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:07
            Z tekstu wynika, że partner autorki watku prowadzi z nia wspólne gospodarstwo.
            I ja też odniosłam wrażenie, ze pomysł na podwyższenie alimentów to wybrana
            przez aurorkę najprostsza droga do podniesienia budżetu domowego. Tylko o ile
            może podnieść alimenty sąd, skoro eks maż płaci 550 zł, o 100 zł, 150 zł? To
            już lepiej by im było jakby poszła na pół etatu, albo przyjęła inne małe
            dziecko pod opieke nie rezygnujac z opieki nad własnym. Ale chyba niektórym
            łatwiej jest upominać się o pieniądze niz zadbać o siebie samemu.
            • elf28 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:09
              otóż to. Głupota niktórych kobiet jest powalająca...
            • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:10
              Kobieta pisze, ze ją zwolniono, nie ma prawa do zasiłku i "z pracą nie jest
              kolorowo".
              Dlaczego uważacie, że to znaczy, ze nie chce pracować i nie szuka pracy - to
              juz Wasza tajemnica.
              • elf28 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:12
                bo najlepiej jest usiąść i rozłożyć ręce. A jak nie ma wyjścia, to wymusić na
                świętym Mikołaju w postaci Exa, żeby szósty grudnia było co miesiąc.
                • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:15
                  elf28 napisała:

                  > bo najlepiej jest usiąść i rozłożyć ręce. A jak nie ma wyjścia, to wymusić na
                  > świętym Mikołaju w postaci Exa, żeby szósty grudnia było co miesiąc.


                  Ale to jest Twoj pogląd. Z postu to naprawdę nie wynika.
              • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 00:20
                Wiesz dlaczego tak myślę, bo moja eksia przez większość życia własnie taką a
                nie inną miała wymówkę i wybacz ale nie rozczulę się nad tą panią.I dla mnie
                jest jasne,że podwyżka nie wynika tu ze zwiększonych nakładów na to dziecko a
                właśnie li i wyłącznie z powodu bezrobocia matki i z kolei wydatków na dziecko
                następne.
                • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 01:56
                  mamaika napisała:

                  > Wiesz dlaczego tak myślę, bo moja eksia przez większość życia własnie taką a
                  > nie inną miała wymówkę


                  Szcześciem nie każda eksia jest Twoja eksią.
                  Nie mam pojecia, czy ta pani nie chce, czy nie moze pracować - z postu to nie
                  wynika. Za to kolejne Next nie maja wątpliwości.
                  • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:45
                    Nie chce czy nie może oto jest pytanie ? A dlaczego nie może / Bo ma kolejne
                    maleńkie dziecko .Większośc samodzielnych jakoś może ,podobnie jak większość
                    macoch. I jako next nie mam najmniejszych wątpliwości,że rodzice OBOJE rodziców
                    ma obowiązek finansowania swoich dzieci, chyba że za obopólną zgodą któreś z
                    nich bierze to na siebie. Ale wiesz ja jestem taka głupia macocha,która chłopu
                    dokładała , bo nie wyrabiał na alimenty . Ot życie. I wybacz ale w dalszym
                    ciągu będę zdania,że podwyżka alimentów w tym konkretnym przypadku wynika z
                    sytuacji materialnej matki dziecka - utrata pracy, następne dziecko i podobnie
                    jak nie uznaję obniżania alimentów przez ojców,którzy zdecydowali się na
                    kolejne dziecko w nowym związku.A tak zupełnie na marginesie nie mam pojęcia z
                    kolei dlaczego niepracujący ojciec i niełożacy ojciec jest rzecz jasna be za to
                    mamusia w takiej samej sytuacji jest cacy . Hmmm... zastanawiająca
                    pobłażliwość, a najciekawsze jest to że to też zależy czy to eksia czy macocha,
                    macocha jest be oczywiście, to eksie mają tylko takie prawa .
                    • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:18
                      Daj spokoj.
                      Opieka nad dzieckiem to nie tylko pieniadze.
                      Poza tym weź pod uwagę, że wiele eksi zostalo porzuconych dla next - dziwisz
                      się, ze bywaja bezwzgledne? W takiej sytuacji ja pewnie tez bym była.
                      • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 13:47
                        Wiem co to opieka nad dzieckiem , nawet musiałam za nią płacić,żeby móc
                        pracować. A spokoju nie dam smile. Nie widzę powodu stosowania taryfy ulgowej, bo
                        pan opuścil panią.
                        • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 23:21
                          a ja widze prawo do slusznej zemsty, jesli ktoś swiadomie rozwala rodzinę.
                          • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 24.08.06, 00:12
                            A skąd wiesz kto od kogo i dlaczego ? Pomijając fakt, ta dziewczyna nie zaczyna
                            od musze mu dokopać , tylko przedstawia swoją sytuację. Niewesołą i to się
                            zgadza.
                            • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 24.08.06, 17:55
                              To było ogolnie, nie na temat wątku. Kazdy oprzypadek jest inny i miałam na
                              mysli ekstremalne.
          • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:13
            elf28 napisała:

            > tu chyba raczej chodzi o to, że kobieta straciła pracę ale nie rozgląda się
            za
            > nową. Lepiej i wygodniej w takim przypadku podwyższyć alimenty. Ciekawa
            jestem
            > co z ojcem drugiego dziecka? Ile jej płaci i czy pomaga jej w utrzymaniu się?


            O pierwszym mezu tez niewiele wiemy, oprocz tego, ze do 2 lat ograniczyl
            stosunki z dzieckiem. Nie wiemy ile zarabia i kiedy byly ustalone alimenty.
            Moze zarabia 20tys a alimenty ustalono 12 temu po rozwodzie?
            • elf28 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:16
              No oczywiście, jest z pewnością frajerem, który olewa własne dziecko. Fakty są
              takie, że on regularnie te alimenty płaci. To nie są małe alimenty. A że
              ograniczyło kontakty - jego prawo. Też nie wiemy z jakich powodów.
              • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:20
                elf28 napisała:

                > No oczywiście, jest z pewnością frajerem, który olewa własne dziecko. Fakty

                > takie, że on regularnie te alimenty płaci. To nie są małe alimenty. A że
                > ograniczyło kontakty - jego prawo. Też nie wiemy z jakich powodów.

                Jesli zarabia np. 20tys, to sa to male alimenty.
                A co do ograniczenia kontaktow, to na pewnoooo byl jakis powod. Ide o zaklad,
                ze to przez Ex...
              • khaldum Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 00:46
                Nie wiem czy ta wypowiedź dotyczy ojca mieszkającego w USA i córki mieszkającej
                w Grecji, ale:
                = facet nigdy nie był frajerem i nigdy nie olał córki
                = kontaktów nie ograniczył, no nie wiem jak czesto można odwiedzać dziecko
                mieszkające po 2 stronie oceanu, wg mnie 2 razy do roku tydzień + wakacje 1
                miesiąc + telefony min 1 raz w tygodniu to nie jest mało
        • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:34
          nangaparbat3 napisała:

          > proponuje zeby bezrobotna matka karmila dziecko exa, a to drugie juz jeść nie
          > musi.

          To dziecko tez ma ojca smile
          • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:38
            e_r_i_n napisała:

            > nangaparbat3 napisała:
            >
            > > proponuje zeby bezrobotna matka karmila dziecko exa, a to drugie juz jeść
            > nie
            > > musi.
            >
            > To dziecko tez ma ojca smile



            >>>Konkubent matkę zostawił tuż po urodzeniu siostry

            Ex mógłby pomoc byłej zonie zaciagnąc dupka do sądu i wymusić na nim łozenie na
            dziecko. ale takie rzeczy to tylko w amerykańskich filmach, u nas sie to nie
            pokaże, zeby ludzie po rozwodzie sobie pomagali
            • e_r_i_n Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:45
              Ja wyczytałam tam co innego:
              "Dodam że z ojcem mojej córy jest ok nawet bardziej niz ok."
              "Moje drugie dziecko na całe szczescie ma ojca nie tylko zapis w metryce i
              gdybyś zadała sobie trud i przeczytała uważnie to co napisałam wiedziałabys iz
              nie mam kłopotów z egzekucja pieniedzy na drugie dziecko."

              > Ex mógłby pomoc byłej zonie zaciagnąc dupka do sądu i wymusić na nim łozenie
              > na dziecko. ale takie rzeczy to tylko w amerykańskich filmach, u nas sie to
              > nie pokaże, zeby ludzie po rozwodzie sobie pomagali

              Wiesz, pewnie wielu exow pomaga swoim bylym, wszystko zalezy od relacji miedzy
              nimi. Trudno natomiast oczekiwac, ze eks bedzie pomagal kobiecie, ktora np.
              tylko rzuca klody pod nogi. Chociaz oczywiscie powinien, 'dla dobra dziecka'.
              • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 22.08.06, 17:53
                Nieporozumienie. Ja sie odnosiłam do historii opowiedzianej przez Khaldum, ale
                przy tej ilosci postów nie jest jasne, kto na ktory post odpowiada.
            • khaldum Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 00:59
              nangaparbat3 napisała:

              > e_r_i_n napisała:
              >
              > > nangaparbat3 napisała:
              > >
              > > > proponuje zeby bezrobotna matka karmila dziecko exa, a to drugie ju
              > z jeść
              > > nie
              > > > musi.
              > >
              > > To dziecko tez ma ojca smile
              >
              >





              O tu chcę odpisać:

              > >>>Konkubent matkę zostawił tuż po urodzeniu siostry
              >
              > Ex mógłby pomoc byłej zonie zaciagnąc dupka do sądu i wymusić na nim łozenie na
              >
              > dziecko. ale takie rzeczy to tylko w amerykańskich filmach, u nas sie to nie
              > pokaże, zeby ludzie po rozwodzie sobie pomagali


              Dupek zostawił konkubinę 7 lat temu, jest obywatelem greckim, matka dziecka jest
              obywatelką polska. Mieszkają w Grecji. Były jej mąż 20 lat temu dostał rozwód
              zaocznie, z winy żony, która rok po wyjeżdzie męża puszczała się jak psy we wsi
              po nocy. Przez te 20 lat odzywała się tylko w sprawie pieniedzy. Pomijam fakt,
              że małżenstwem byli 2 lata i był to ślub z konieczności, wpadka.
              A o tym, że jego 20 letnia ex ma 2 dziecko dowiedział się kiedy to dziecko miało
              8 lat. Miał prawo facet się wk...rzyc, jeśli przez 10 lat śle na edukację
              SWOJEGO dziecka, a córka żeby studiować musi pracować, bo pieniądze które śle są
              wydawane na dziecko o którym nie ma pojęcia.

              Sytuacja mi się w głowie nie mieści bo dotyczy mojej bliskiej rodziny.
              I naprawde uważam, że posiadanie 2 dziecka przez matkę nie jest powodem do
              podnoszenia alimentów. Macierzyństwo to odpowiedzialność, dziecko kosztuje i
              koszty utrzymania dziecka ponoszą rodzice, a nie ex czy exie.
    • tropicana Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 01:21
      Zastanawiam się, po co przenosiłaś watek na inne forum. Nie wystarczyło,że
      zjechałaś kobietę na Samodzielnych?
      Wydaje mi się, że 550 zł, to nie są szczególnie wysokie alimenty dla
      czternastolatka, zwłaszcza w kontekście możliwości zarobkowych, dochodów i
      wydatków ojca. (A w ogóle nie wyobrażam sobie, jak można obrazić się na własne
      dziecko, 12-letnie wówczas i ograniczyć się do świątecznych sms-ów!!!)

      O ile dobrze zrozumiałam, do drugiego dziecka dokłada się jego biologiczny
      ojciec. Gdzie Ty widzisz "opisywanie bez żenady", na co maja być przeznaczone
      alimenty na chłopaka? Kobieta straciła pracę (fakt, że może czegoś nie
      dopatrzyła, że nie może liczyć na zasiłek), spytała, co ma brać ze sobą do
      sadu, a nie, jak wykołować bylego i tzw. wymiar sprawiedliwości.

      • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 07:24
        Nie sa tez szczególnie małe, chyba że wychodzisz z założenia że matka dziecka
        nie musi na niego łożyć. Po drugie o czym pisze wcześniej już każdy
        praktycznie eks z tego co czytam na samodzielnych zarabia bajonską kasę. Trochę
        to dziwne, jakim cudem pani która nie mieszka z gościem 10 lat ma takie dane o
        jego dochodach. Po trzecie nie znasz powodów dla których dziecko nie spotyka
        się z ojcem , a może z powodu obecnego pana w życiu matki ? Z postu zaś wynika
        dla mnie dośc jasno,że jego autorka ma w chwili obecnej finansowy dół i
        jedynymi jej'dochodami'są alimenty od eksa.
        • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 09:41
          zgadzam się z mamaiką; zabawne jak wszystkie samodzielne wiedzą, że facet ma NA
          PEWNO mozliwości że ho ho! i dotychcczasowa kwota (jaka by ona nie była) jest Z
          PEWNOŚCIĄ za mała i Z PEWNOŚCIĄ może płacić więcej.
          Argumenty autorki tamtego wątku są bardzo wyraźnie - "eks płacił, ja urodziłam
          drugie dziecko i straciłam pracę i od tego momentu zaczynają się kłopoty." A
          ich rozwiązaniem ma byc podwyżka. Czy autorkę interesowało, gdy eksowi urodziło
          się dziecko? Szczerze wątpię.
          • lilith76 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:14
            Ja bym jeszcze dosypała prochu do tego ogniska - tak (wg. Samodzielnych) jak facet zanim spłodzi potomka z żoną nr 2 powinien się zastanowić, czy będzie ich w razie czego na dzieciaka stać, tak hipotetycznie ex też powinna przemysleć ewentualne konsekwencje urodzenia dziecka mężowi nr 2 - np. utratę pracy, trudności z powrotem do niej.

            A tak nałożyły się dwa problemy - czy można wnioskować o podwyższenie alimentów, bo dziecko rośnie? + czy można wnioskować, bo rodzina ma przejściowe kłopoty finansowe?
        • tropicana Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:33
          Mamaiko, rzadko piszę, to może przypomnę, że nie jestem samodzielną. Nasz Młody
          (zrzesztą młodszy ode mnie mniej niż przeciętne pokolenie - a podkreślam to, bo
          teraz sądzę, że wtedy nie miałam jeszcze aż tak wykształconego instynktu
          opiekuńczego) nie tak dawno miał 14 lat i powiem Ci, że kwota alimentów, nawet
          pomnożona o ewentualnie drugie tyle od matki, nie jest oszałamiająca. Chłopak
          jest w tej chwili zdrowy, nie ma dziwacznych wymagań, ale musi porządnie zjeść
          i w coś się ubrać. Największy wydatek stanowią zajęcia dodatkowe (języki), bo
          jest niesamowicie zdolny i to już procentuje. Nawet, gdy przez rok uczył się w
          szkole za granicą (wymiana) to też trzeba było kasy na mundurek, dodatkowe
          wyposażenie, kieszonkowe, bilety itp.
          Chociaż go kocham, to wydaje mi się, że na swoje dzieci chciałabym wydać
          jeszcze więcej, wie nie dziwie się innym matkom.

          O kasie czy jej braku w przypadku ojca, matka myśli w związku z pracą byłego,
          czy budową domu. Nawet, jeśli wziął kredyty, to obraca sumami dużo większymi
          niż kwota alimentów, ale w związku z wygodą swoją i rodziny, do której syna
          chyba już nie bardzo zalicza.Nie ma wytłumaczenia dla braku kontaktów i tyle.

          Z postu matki nie wynika, że alimenty od eksa są jej jedynymi dochodami; na
          niemowlaka ma alimenty od drugiego ojca. Szkoda, że nie zadbała o zasiłek (nie
          pracowała?)
          • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:45
            Moze pracowała na czarno. Znam ludzi pracujacych na czarno, bo inaczej im się
            nie udało. Niektore forumowiczki czasem radosnie zapominają, w jakim kraju
            zyjemy.
            • tropicana Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 14:13
              nangaparbat3 napisała:

              Moze pracowała na czarno. Znam ludzi pracujacych na czarno, bo inaczej im się
              > nie udało. Niektore forumowiczki czasem radosnie zapominają, w jakim kraju
              > zyjemy.

              No rzeczywiście, o tym nie pomyślałam.



            • natasza39 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 17:59
              nangaparbat3 napisała:
              > Niektore forumowiczki czasem radosnie zapominają, w jakim kraju
              > zyjemy.


              Oj zapominaja, zapominaja i to po obu stronach barykady.
              Jeśli ojciec płaci 550 zł, a mayka niech dołoży 250 zł (przyznasz że 250 zł to
              nie jest duzo), to daje nam to kwote ok. 800 zł na utrzymanie dziecka.
              Nie zapomianjac w jakim kraju żyjemy, zrób szybki bilans wsród swych bliskich i
              dalszych znajomych i wyjdzie Ci, że mąż niepracującej żony w pełnej rodzinie
              2+2 musiałby, aby miec taka średnia na łeb zarabiać 3200 zł na rekę.
              A zatem zarabiać musiałby duzo.
              W kraju zwanym Polska, przeciętna pensja jest rzedu 1100-1200 zł na rękę, więc
              nie opowiadajcie bajek, że 550 zł na dziecko to mało.
              Mało jesli matka nic nie dokłada, a sama jeszcze z tego się chce utrzymać.
              Wtedy to faktycznie głód i nedza.
              Ale dorosły człowiek powinien się utrzymywac SAM.
              Jesli podejmuje decyzję o prokreacji powinien równiez zadbać o potomka.
              A jak się ktoś rozmnaża bez pojęcia, bo jakos to bedzie, ludzie pomoga, albo
              exa wydoję, to mnie się osobiscie nóż w kieszeni otwiera.
          • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:45
            > Z postu matki nie wynika, że alimenty od eksa są jej jedynymi dochodami; na
            > niemowlaka ma alimenty od drugiego ojca. Szkoda, że nie zadbała o zasiłek
            (nie
            > pracowała?)

            ale alimenty na dzieci to nie są JEJ dochody - to pieniądze, których nie ma
            prawa przeznaczać na cokolwiek innego niż potrzeby dzieci a powinna jeszcze od
            siebie dołożyć. Jak sama pisze na żłobek nie ma szans a na opiekunkę ich nie
            stac, więc de facto w związku z kolejnym dzieckiem = nową rodziną nie ma jak
            podjąć pracy. Tylko co jej nowej rodziny ma eks mąż i dlaczego musi ponosić
            konsekwencje decyzji prokreacyjnych byłej żony? Skoro samodzielne uważają i
            często przychyla się ku temu sąd - że pojawienie się kolejnego dziecka nie
            powinno byc powodem do zmiany wysokości alimentów płaconych przez ojca, to może
            tę samą konsekwencję zastosują i tutaj?
          • mamaika Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 11:53
            Nigdzie nie pisałam,że jest oszałamiająca, bo nie jest.Brak kontaktu wynika
            czasem i z postaw mamuś, bez względu jak to one przedstawiają i nie wnikam w
            to, bo tak czy siak nie pochwalam. Natomiast matka tego dziecka nie mieszkając
            z chłopem 10 lat wie dokładnie ile zarabia ? Toż to śmieszne. Może własnie to
            zarabia jego obecna żona ? Z postu matki wynika dla mnie jedno - jak na to nie
            patrzeć to ona nie ma dochodów , bo alimenty mają przeznaczenie - utrzymanie
            dziecka a nie ich mamusi. Mogę współczuć, bo ma dziewczyna sytuację nieciekawą,
            ale też gratuluję w takim razie beztroski, bo na drugie dziecko się
            zdecydowała. Moja sytuacja jest raczej znana, poglądy też wink Wymagam zawsze od
            obojga rodziców.
            • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:04
              Wbrew waszym wyobrazeniom nie jest łatwo oddzielić wydatki na mamusie od
              wydatkow na dziecko. Ot, osmiolatek idzie z mamusia do kina - bilet mamusi to
              wydatek na nia czy na dziecko?
              Mamusia jest chora i musi wydac na rehabilitację. To tylko na nią wydatek? Jak
              sie nie wyleczy, bedzie mniej pracować, mniej zarabiać - wystapi o podniesienie
              alimentow, hehehe.
              Ja bym tak tym mamusiom nie liczyła.
              • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:08
                Ot, osmiolatek idzie z tatusiem do kina - jak myślisz - mamusia płaci za bilet
                dziecka nie wspominając o bilecie tatusia czy tatuś płaci i za dziecko i za
                siebie? Jak tatuś jest chory i musi wydac na rehabilitację to nie warto
                tatusiowi odpuścić w tym czasie? jak sie nie wyleczy, bedzie mniej pracować,
                mniej zarabiać - mniej płacić.
                • kasia_kasia13 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:10
                  mikawi napisała:

                  > Ot, osmiolatek idzie z tatusiem do kina - jak myślisz - mamusia płaci za
                  bilet
                  > dziecka nie wspominając o bilecie tatusia czy tatuś płaci i za dziecko i za
                  > siebie?

                  Tatus idzie do kina a potem pyta mamusi, czy moze to odliczyc od alimentow wink
                  Oj, byly takie przypadki na Samodzielnej Mamie, byly.
                • nangaparbat3 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:26
                  mikawi napisała:

                  > Ot, osmiolatek idzie z tatusiem do kina - jak myślisz - mamusia płaci za
                  bilet
                  Jak tatuś jest chory i musi wydac na rehabilitację to nie warto
                  > tatusiowi odpuścić w tym czasie? jak sie nie wyleczy, bedzie mniej pracować,
                  > mniej zarabiać - mniej płacić.

                  Tatus ma żoneczkę - jestesmy na forum "macochy" - ona o niego zadba, taki
                  zresztą jej obowiązek.


                  a tak serio - malo ojców w tym ktraju płaci naprawde wysokie alimenty.
                  Naprawde najczęściej nie ma czego rozliczać. Przecież wiesz, ze wszystkie
                  badania wykazują, ze najbiedniejsze są rodziny niepełne.
                  Zresztą o czym tu gadać - przecież to jedna z macoch napisała właśnie, ze w
                  czlowieku jest coś z lwa, ktory zagryza dzieci poprzednika.
                  Przynajmniej była szczera.
                  • mikawi Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 23.08.06, 12:38
                    żoneczka może i plecy wymasuje ale alimentów juz płacić nie musi więc byłabym
                    ostrozna w "zajeżdżaniu" eks mężów wink owce się strzyże, nie goli - bo zdechną

                    A tak serio - masz rację - mało ojców płaci naprawdę wysokie alimenty, bo mało
                    ojców zarabia naprawdę dużo. Wystarczy poczytać o średniej pensji, poczytać ilu
                    Polaków zarabia najniższą krajową, poczytać ostatnie newsy z MF. Więc nie
                    bardzo rozumiem skąd miałyby się brać bajońskie sumy, skoro w kraju mamy jak
                    mamy. I z jednej strony MF podaje że średnio zarabialiśmy 1100 brutto, utarło
                    się powiedzenie o pokoleniu 1200 brutto a z drugiej strony kwota 550 zł na
                    dziecko przez większość samodzielnych została sklasyfikowana jako niewysoka.
                    Rozumiem, że one zarabiają po 5000-8000 i 550 zł to ochłapy?
                    • dominika303 Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 24.08.06, 15:32
                      dziękuję wszytkim za zabranie głosu, teraz wiem jakie inne osoby mają podejście
                      do tego tematu .
                      Zastanawiam się nad jednym, a mianowicie, jak facet po rozwodzie zakłada
                      następną rodzinę i decyduje się na następne dziecko i nie bardzo ma z czego
                      płacić podwyższone alimenty, to sąd i exzona zawsze to argumentuje tak " jak
                      cie nie stac na następne dziecko to się na nie nie decyduj, bo nasze musi jeść
                      itp" a jak ta kobieta mimo braku perspektyw na pełny związek z ojcem córki
                      zdecydowała się jednak na to dziecko to nikt jej nie mówi, że jak jej nie stać
                      to nie powinna myśleć o następnych dzieciach!
                      To jak to jest?????????
                      Facet musi myśleć o pieniądzach dla dzieci z poprzednich związków, a kobiety
                      już nie???????????
                      czy kobiety poprostu przez społeczeństwo sa zwolnione z myślenia o
                      zabezpieczeniu finansowym dziecka????
                      Bo dla mnie to było jasne że jak ona straciła prace przez dziecko drugiego
                      faceta, to ten drugi powinien ją utzrymywać do momentu możliwość zarobkowych
                      tej pani, a nie jej były ex, bo przeciez on w żaden sposób nie przyczynił się
                      do jej niezdolności do pracy !!
                      Co wy na to??????????
                      Pozdrawiamsmile)))
                      • chalsia Re: Śmiechu warte- na co są alimenty? 24.08.06, 17:59
                        > Bo dla mnie to było jasne że jak ona straciła prace przez dziecko drugiego
                        > faceta, to ten drugi powinien ją utzrymywać do momentu możliwość zarobkowych
                        > tej pani, a nie jej były ex, bo przeciez on w żaden sposób nie przyczynił się
                        > do jej niezdolności do pracy !!
                        > Co wy na to??????????

                        Coś u Ciebie z logiką nie tęgo.
                        Powyżej opisałaś dokładnie stan faktyczny - ojciec jej drugiego dziecka łoży na
                        toż dziecko i na nią. Natomiast jak widać nie łoży (zgodnie z przepisami prawa
                        a także zgodnie z normą zachowania uznawaną na tym forum) na swojego pasierba.
                        A ponieważ matka nie ma pracy, więc na tegoż syna też nie ma jak łożyć
                        finansowo. Dlatego zdecydowała się na obciążenie wyższymi kosztami alimentów
                        ojca tego chłopca.
                        KaPeWu?
                        Chalsia
Pełna wersja