A gdyby nie było ex a byłyby dzieci?

25.08.06, 00:40
Kilka macoszek ma właśnie taka systuację. Albo ex nie żyje albo jej realnie i
regularnie nie ma w życiu M i pasierbów. Lideczka (nie wiem czy pamietaja ta
wspaniała macoche te które sa od niedawna), mamainka, która nagle musi
zmierzyć się z tym ciężarem, m-m-m, czy gosza które na codzień wychowują,
mieszkaja z paierbami. Przepraszam jak pominełam jakąś maoszke......

Czy zdecydowałybyscie się na faceta, TEGO WŁASNIE FACETA, który miałby
obowiazek wychowania własnych dzieci, bo byłby jedynym rodzicem, który
ostałby sie i nadawał?

Jak czytam o tej zazdrości o czas spędzony z dziecmi, to zastaniawiam sie czy
tak łatwo zdecydowałybyście sie na zwiazek z nimi?
Czy potrafiłybyście na okragło zajmowac się pasierbami. Na okrało znosić ich
obecność.
A może to taka "zemsta" (ta zazdraść o dzieci) wynika dlatego, że to są JEJ
dzieci?
    • khaldum Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 01:50
      TAK

      bierzemy naszych NM i M z bagażem doświadczeń i liczymy się z taką możliwością.
      i pewnie było by to dla wielu nas łatwiejsze, niż bycie macochą weekendową.


      pozdrawiam


      nie mogę zasnąć, stan najbliższego przyjacela który 16 dni temu miał poważny
      wypadek (poparzenie II i III stopnia 70% ciała)dziś po południu się
      pogorszył.... sepsa sad

      znajdźcie dla niego zdrowaśkę ...

      • khaldum Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 07:33
        Grzesiu odszedł dziś dziś w nocy sad((((

        TO NIE TAK MIAŁO BYĆ !!!!!

        nie tak...
        • jayin Khaldum... 25.08.06, 07:57
          Naprawdę współczuję utraty przyjaciela...
        • m-m-m ojej... 25.08.06, 07:58
          [*]
        • elf28 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 09:31
          Bardzo współczuję...
          3maj się jakoś, chociaż pewnie to koszmarnie trudne...
        • ab_78 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 10:05
          bardzo mi przykro [*]
        • magdmaz Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 16:14
          Trzymaj się...
    • m-m-m Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 07:57
      Jak czytam o tej zazdrości o czas spędzony z dziecmi, to zastaniawiam sie czy
      tak łatwo zdecydowałybyście sie na zwiazek z nimi?
      Czy potrafiłybyście na okragło zajmowac się pasierbami


      Ja zdecydowałam się na taki układ ponieważ:
      1. sama byłam pasierbicą i widmo-pasierba mi nie straszne w żadnej postaci: ani
      jako "biednego" dziecka , któremu cały świat "musi" wyngrodzić to, że mamusia
      go nie kochała odpowiednio, ani jako zbuntowanego nastolatka, w dodatku
      wszystkie chwyty jak uprzykrzyć zycie potencjalnemu partnerowi rodzica znam
      doskonale i dzięki temu umiem im zapobiec;
      2. taki ojciec jak M. jest ojcem odpowiedzialnym w 100%, zadbał o dobro dziecka
      i uważam, że gdybyśmy kiedykolwiek zdecydowali się na dziecko wspólne to byłby
      takim samym odpowiedzialnym ojcem, gdyby mnie coś się stało;
      3. na okrągło się nim nigdy nie zajmowałam - to M. jest rodzicem, a nie ja i
      absolutnie nigdy nie widziałam powodów dla których miałbym M. z tej funkcji
      zwolnić - udalo mi się ustawić panów na tryby samoobsługi i dzięki temu mam z
      obu wręcz pożytek, a nie tylko poczucie męczeństwa jak teściowa.
    • jayin Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 08:14
      natasza39 napisała:

      Kiedyś już był podobny temat poruszony.
      W większości padło stwierdzenie, że dużo łatwiej jest "unormalizować" sytuację i układy "macocha-pasierb/pasierbica", i łatwiej zaakceptować i wydatki na dziecko męża/partnera i czas jaki się dla niego poświęca - kiedy to dziecko mieszka wspólnie z ojcem i macochą. Może dlatego, że dziecko "w domu" siłą rzeczy staje się członkiem "domowej wspólnoty codziennej" - że tak to nazwęsmile - a nawet staje się realną "rodziną" dla macochy - z którą ma się wspólne codzienne zajęcia, plany - a takie sprawy mocno wiążą ludzi, nawet niechętnych sobiesuspicious i inaczej wszystko to wygląda niż w przypadku dziecka "spoza domu" - które dla macochy jest wówczas głównie "Gościem", albo "Kimś z zewnątrz" - tak w skrócie piszę, więc oponentki proszę o przymrużenie ócz obu, żeby potem nie było, że to kolejna "lwia teoria" :=))

      Ogólnie - łatwiej jest "poświęcać" się (albo pieniądze i czas) dla kogoś (dziecka), kto jest obok i uczestniczy w naszym życiu, niż dla kogoś, kogo widujemy raz na jakiś czas, albo od święta.

      No i jest jeszcze czynnik "Ex" smile Siłą rzeczy jej obecność towarzyszy dziecku zawsze. Mniej lub bardziej odczuwalna przez "macochę". Jeśli Ex jest OK - to czynnik można pominąć w rozważaniach. Ale jeśli jest z gatunku "wtrącających się-denerwujących-złośliwych" - to nie do przecenienia jest opcja, kiedy takiej Ex NIE MA.

      Wbrew pozorom więc (pasierb na co dzień w domu, problemy codzienne...)- facet z dziećmi na stanie (w domu) bywa bardziej zachęcającym modelem, niż taki, który poza dziećmi ma na stanie dodatkowo Ex.

      Przynajmniej dla mnie.
    • kara_b Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 08:18
      tak
      nie znam jego dzieci (2 różne matki) starszego dziecka nie zna mój mąż w ogóle,
      co oczywiście nie zwalnia z opłat, więc tu się nie wypowiadam, ale z młodszym
      stara się mieć kontakt, chciał nawet całkowitej opeiki,ale adwokat szybko mu
      pokazał jakie ma szanse.
      wydaje mi się ,że nie było by problemu ,że nasze zycie w 3 by się ładnie
      ułożyło,mówmy tu o przedszkolaku i dlatego wydaje mi się ,że bysmy się dogadali.
      K.
    • e_r_i_n Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 08:20
      Nie wiem. Odpowiadam szczerze smile
      Mysle jednak, ze jak dziecko jest z facetem, to od razu na poczatku zwiazku
      macochac poznaje, co to znaczy facet z bagazem. Sytuacja bycia na codzien z
      facetem widzacym dziecko w okreslonym czasie daje sie poznac dopiero po
      dluzszym czasie.
    • judytak Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 08:24
      zdecydowałabym się
      w pewnym sensie chyba byłoby bardziej prosto
      zresztą jedna z dziewczyn mieszkała u nas przez jakiś czas, dało się przeżyć ;o)

      mogłyby mnie przerazić bardzo małe dzieci, takie, które wymagają dużo "obsługi
      cielesnej" typu przewijanie, podcieranie pupy, wycierania nosa itp.
      w takim przypadku pewnie poczekałabym z zamieszkaniem razem, zanim trochę
      podrosną :o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • ja772 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 10:11
      macochy 24 h zostały wywołane jakby do tablicysmile no wiec jestem i ja
      u nas jest wręcz sielankowo aż sama się czasem boje ze może ja spie i śnię albo
      mam zamknięte oczy. Moja pasierbica ma 12 lat i coraz więcej "swoich" i
      tylko "swoich" spraw i juz nie wisi na tatusiu non stop.
      Opowiem wam rozmowę mojego partnera ze swoja córką.
      Dziewczynka wróciła właśnie z miesięcznych wakacji u mamy w Londynie. Mama ja
      przywiozła i siła rzeczy jedna noc spędziła w naszym mieszkaniu (ja sie
      usunęłam do rodziców- podobno jestem nienormalna ze to zrobiłam ale to opowieść
      na inny watek). Ex bardzo nalegała na ponowne zejście sie z moim obecnym NM
      zapewniała o swojej miłości itp. Moj mało roztropny facet podczas wieczornej
      rozmowy z córeczka zapytał jej czy chciałaby żeby oni ( rodzice) byli znowu
      razem. Dziecko się popłakało. Powiedziała, ze ona nie chce już mieszkać z mama,
      ze tak jest dobrze, ze tata jest ze mną a mama ze sowim nowym chłopakiem.
      Idiota nie pomyślał co by było gdyby dziecko udzieliło innej odpowiedzi-ale to
      tez temat na inny watek.
      Tak wiec żyjemy sobie i ja staram się nie szukać dziury w całym- choć jestem w
      tym mistrzem świata- i cieszyć się każdym dniem.
      Decydując się na bycie razem może miałam wyobrażenie jak będzie ale okazało się
      ze nie miałam zielonego pojecie, codzienne zycie toczy się wg swojego planu nie
      pytając nas o zdanie. Czytając forum myślę , że ktoś nade mną na gorze do tej
      pory czuwa. 
      • barbara001 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 10:20
        Khaldum, strasznie mi przykro, trzymajcie się i pozdrawiam bardzo bardzo
        serdecznie.


        Mężczyzna z dziećmi na głowie, to moim zdaniem trudna decyzja do podjęcia by
        wejść w taki zwiazek i od razu wejśc w rolę nie tylko parterki ale i opiekunki.
        Ale po podjęciu takiej decyzji na tak, może być łatwiej ułozyć taką rodzine,
        ponieważ brak jest osoby z zewnątrz czyli eks, która w większości przypadków
        pełni rolę dostarczyciela problemów, czesto świadomie lub nieswiadomie
        posługując się dzieckiem.
    • swieta_1 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 10:43
      No pewnie że tak. Nawet nie miałabym nic przeciw zeby cały czas była z nami, no
      albo choć co jakiś czas.. . Ale to chyba nie ta bajka. Mój M jako "ojczym" się
      sprawdza. Mam tylko nadzieję że w odwrotną stronę też by tak było.
    • mamaika Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 11:11
      Nie wiem, naprawdę nie wiem. Mój M to wspaniały facet, kocham go szalenie ale
      nie jestem w stanie gdybać. Byłam też pasierbicą wieć też spojrzenie mam z
      drugiej strony choć ja nie uprzykrzałam mojej macosze życia wink ). Natomiast
      nigdy będąc macochą w sumie malokontaktową jednak nad ewentualnością zostania
      calodobową się nie zastanawiałam. I jednak wydaje mi się,że macoszki tego typu
      jak ja też się nad tym nie zastanawiają. Co do przyszłości ...hmmm jak to
      będzie wygladać nie wiem, obecnie jak pisałam dziewczyny wakacyjno wyjazdowe
      albo dziadkowe. Z zauwazalnych rzeczy jednak wyrażnie widać diametralną zmianę
      na plus odnośnie zarówno moich jak i w sumie mojego M relacji między nami a
      średniaczkiem, więc jednak nasuwa mi się myśl,że jej zachowanie było niejako
      zdeterminowane przez eks.Nie byłam zazdrosna o czas spędzany z dziećmi bo dla
      mnie jest to normalne , rzecz jasna byłam czasem zła jak zasuwał oprócz wizyt
      na tygodniu ( przypominam mieszkamy w Kielcach, dziewczyny w Krakowie były, M
      ma własną firmę od lat w Krakowie więc bez mała codziennie był ) w soboty po
      czym okazywało się,że dziewczyny z łaski spędziły z nim 2 godziny.I generalnie
      wydaje mi się,że nie chodzi w przypadku pasierbów o fakt iż to są dzieci "eksi"
      a raczej o nasz z nimi związek emocjonalny, wzajemne relacje, a nawet
      zwyczajnie różnice w wychowaniu czy szeroko pojętym zachowaniu . Szcerze mówiąc
      zaskakująco zabrzmiało dla mnie przeczytane tu bezwarunkowe tak oczywiście,że
      tak. Myślę jednak,że pod wieloma względami znacznie prościej być macochą
      całodobową nazwijmy na dzień dobry niż stać się nia ot choćby jak ja. Jasne ,że
      mój punkt widzenia wynika z moich dotychczasowych o czym zresztą nie raz
      pisalam nienajlepszych relacji z dziewczynami , inaczej może bym odpowiedziała
      i nie miała wątpliwości jak niektóre dziewczyny gdyby było inaczej. Ale tak czy
      siak nie mam pojęcia. Trochę chaotycznie, ale też generalnie lekki chaos mam
      życiowy wink Mam nadzieję,że sens czytelny. A zupełnie na marginesie to ja
      zastanawiam się i obawiam tej ich obecności w naszym a w zasadzie w moim życiu
      na okrągło , one zapewne też i jednak daleka jestem od hurra optymizmu niemniej
      mam nadzieję,że poukłada nam się dobrze a już przynajmniej poprawnie. Jednak
      dziewczyny są spore więc to trochę inaczej niż z maluchami. Swoją drogą Nataszo
      bardzo ciekawe i myślenicotwórcze wink pytanie.
      • mamaika Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 11:13
        O rany przeczytałam się, nie trochę a bardzo chaotyczne smile))
    • barbara001 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 11:34
      > To nie jest kwestia zazdrości, to problem na płaszczyźnie: oczekiwania faceta
      > względem mnie i mojej roli w życiu jego dziecka - a moje możliwości
      > emocjonalne. Mogę być opiekunką, ale trudno o consensus w związku, jesli
      facet
      > oczekuje że będę darzyć jego dziecko miłością rodzicielską, a przy tym nie
      > wymagać tyle co od mojej własnej córki.


      Wiesz, trudno wymagać żeby kochać cudze dziecko jak swoje własne, co nie
      przeszkadza żeby jednak dziecko męża i swoje traktowac sprawiedliwie i tak samo
      ciepło. A w sytuacji, kiedy ma się na wychowaniu pasierba i własne to wymagania
      i tak powinny byc takie same.
      • kicia031 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 11:40

        > Wiesz, trudno wymagać żeby kochać cudze dziecko jak swoje własne, co nie
        > przeszkadza żeby jednak dziecko męża i swoje traktowac sprawiedliwie i tak
        samo ciepło. A w sytuacji, kiedy ma się na wychowaniu pasierba i własne to
        wymagania i tak powinny byc takie same.

        Doskonale to ujelas, podpisuje sie obiema rekami.
        • mamaika Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 13:59
          A ja nie do końca się zgodzę. Wymagania mam w stosunku do swojego aczkolwiek
          znacznie,znacznie mniejszego większe , jakby nie było to dziewczyny
          wychowywali ich rodzice i niekoniecznie tak jak ja , z kolei jeżeli chodzi o
          ciepło to zwyczajnie swoje kocham a pasierbic nie . Malo tego z racji
          tzw.zaszlości mam barierę ogromną przed np. zwykłym przytuleniem ich. Nie wiem
          czy będę potrafiła być sprawiedliwa i równa, malo tego łatwiej mi na swoje
          dziecko czasem huknąc jak już nic nie dociera a w przypadku dziewczyn wydaje mi
          się,że nie. Jak bedzie opowiem za jakiś czas wink
          • barbara001 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 21:05
            A ja nie mówię kochaniu tylko o traktowaniu. Jeśli przebywam, załóżmy, w
            jednej kuchni z pasierbem i moim dzieckiem to jak pogłaszczę jedno po głowie bo
            ładnie zjadło obiadek to i drugiemu takiej czułosci nie poskapię. Jesli
            przytulam i całuję moje dziecko bo je kocham nad zycie, to jesli robię to w
            obecności pasierba, to głupio by mi było nie przytulić i jego jesli by tego
            chciał, a jesli do pasierba nie mam ochoty wychodzić z takimi czułościami, to
            moje dziecko przytulam cześciej wtedy kiedy jesteśmy sami itd. Tylko to miałam
            na mysli.
    • jowita771 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 15:15
      nie mmiałabym nic przeciwko temu, ale musiałoby jeszcze nie być mamuśki eksi,
      bo baba jest wyjątkowo trudna. czasem zdarzyło mi się pomyśleć, że byłoby
      lepiej, gdyby chłop nie miał tego bagażu (o dziecku czasem też). ale tak
      naprawdę to nie wiem, czy bym wolała. może gdyby nie było tego wszystkiego, nie
      bylibyśmy razem? pasierbicę widziałam tylko raz, nie rozmawiałam z nią, ale
      wywołała u mnie same pozytywne uczucia. jeśli tylko matka i babcia nie uformują
      jej na swój obraz i podobieństwo, to będzie dobrze.
      wolałabym, żeby nie było eksi, a dziewczynka mieszkała z nami.
    • ajmj Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 15:33
      Myślę, że tak - związałabym się z TAKIM facetem.
      • anastazjapotocka Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 16:14
        ZA ŻADNE SKARBY ŚWIATA. Choć mój mąż jest Skarbem. Ale pewnie nie wiedziałabym
        o tym, bo na samą wieść, że samotnie wychowuje córkę - uciekłabym gdzie pieprz
        rośnie. Jak przystało na złą macochę.
        • dominika303 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 16:34
          Tak !
          Gdy mieszka się z dziećmi męża lub jeszcze NM to łatwiej jest poczuć, że to
          rodzina, nawet dalsza smile Po za tym po jakimś czasie to byłaby normalna
          rodzinasmile)
          Natomiast trudno kochać szanować i dawać pieniądze na dziecko , ktorego się nie
          zna, lub widuje w 1 weekend w miesiącu - wtedy raczej to traktuje się jako
          moralny obowiązek - niż zażyłości rodzinne.
          Tak to wygląda z mojego podwórka.
          • m-m-m Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 16:38
            Po za tym po jakimś czasie to byłaby normalna
            rodzinasmile)



            Po jakim czasie?
            Bo u nas po 8-u latch jednak cały czas widać, że to rodzina rekonstruowana i
            uważam, że zawsze bedzie tak widać.
          • kasia_kasia13 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 16:41
            dominika303 napisała:

            > Tak !
            > Gdy mieszka się z dziećmi męża lub jeszcze NM to łatwiej jest poczuć, że to
            > rodzina, nawet dalsza smile Po za tym po jakimś czasie to byłaby normalna
            > rodzinasmile)

            Co masz na mysli mowiac "normalna"? Zawsze bedzie inaczej.

            > Natomiast trudno kochać szanować i dawać pieniądze na dziecko , ktorego się
            nie
            >
            > zna, lub widuje w 1 weekend w miesiącu - wtedy raczej to traktuje się jako
            > moralny obowiązek - niż zażyłości rodzinne.

            Bedac macocha nie trzeba kochac pasierba ani dawac na niego pieniadze. To ma
            robic tatus smile
    • judytak Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 15:57
      burza4 napisała:

      > Mogę być opiekunką, ale trudno o consensus w związku, jesli facet
      > oczekuje że będę darzyć jego dziecko miłością rodzicielską

      no ale ja nie zakładam wcale, że on czegoś takiego by ode mnie oczekiwał...
      nie mam podstaw - w obecnym układzie wszystko było moją inicjatywą,
      żednych "oczekiwań miłości" a nawet opieki nie było, zresztą bardzo rozsądnie -
      na "oczekiwania" w stylu nakaz czy warunek mam alergię...

      pozdrawiam
      Judyta
    • mangolda Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 16:44
      Oczywiście, wtedy jego dzieci mieszkalyby z nami jak normalni ludzie, a ja bym
      je adoptowala.
      • lilith76 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 17:03
        ???
        To znaczy, że gdy żyją ich matki, to są obce dzieci, a jak one umrą, to będą już dzieci M. A nawet twoje. Mangoldyzacja ma swoje wyjątki wink
        • m-m-m Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 17:35
          Dzieci z poprzednich związkow jej męża z matkami = nienormalni (i obcy) ludzie,
          te same dzieci na skutek okoliczności z Mangoldą = normalni (i swoi) ludzie.
          • mrs_ka Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 17:44
            zaraz, przecież to nielogiczne:

            > Dzieci z poprzednich związkow jej męża z matkami = nienormalni (i obcy) ludzie,
            >
            > te same dzieci na skutek okoliczności z Mangoldą = normalni (i swoi) ludzie.

            a z drugiej strony Mangolda wiele razy twierdziła, że po śmierci matki dzieci
            powinny być oddane do rodziny zastępczej, a nie burzyć spokój obcej sobie
            rodziny (czytaj: rodziny swojego ojca). Czyli wybacz, m-m-m, ale pasierbowie
            zawsze będą obcywink
            a.
            • m-m-m Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 17:49
              zaraz, przecież to nielogiczne


              ...Oczywiscie, że nielogiczne, dlatego to napisałam smile
















            • mangolda Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 18:24
              > a z drugiej strony Mangolda wiele razy twierdziła, że po śmierci matki dzieci
              > powinny być oddane do rodziny zastępczej,

              moze podparlabys sie chociaz linkiem
              takie insynuajce są strasznie prymitywne, a ty sie chyba za mądra uwazasz
              • jowita771 mangołda, trollu jeden 25.08.06, 19:12
                nie wypieraj się, może masz demencję albo coś?

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=40766169&a=40772218
                • m-m-m Re: mangołda, trollu jeden 25.08.06, 19:29
                  Mangolda liczy na to, że nikomu nie będzie się chciało szukać jej wypowiedzi.
                • mangolda Re: mangołda, trollu jeden 25.08.06, 20:11
                  cóż.... twoje wyzwiska - jako osoby nie nie umiejącej czytac - nie robią na mnie
                  wrażenia

                  tam byla inna sytuacja - dziecko mialo matke, a ona najpierw chciala sie nim
                  zajmowac, a potem stwierdzila jednak ze wolalaby sobie polatac po swiecie, ale
                  kiedy znowu zajmie sie tym dzieckiem, a na chwilowe zastepstwo wyznaczyla ojca,
                  ktory juz mial nowa rodzine.
                  jesli nie widzisz roznicy miedzy stala opieka, a przejsciowa to ja nic nie
                  poradze. nie kazdy chce byc rodzina zastepcza i nie kazdy musi.
                  • jowita771 Re: mangołda, trollu jeden 25.08.06, 20:35
                    ja bym ojca, który ma pełnię praw rodzicielskich nie rozpatrywała w kategoriach
                    rodziny zastępczej.
      • dominika303 Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 25.08.06, 17:05
        Normalna w sensie bycia razem na codzień, czyli wtedy kiedy jest dobrze i wtedy
        kiedy jest żle! - w takich warunkach między ludzmi dochodzi do zażyłości, nawet
        do lubienia się i tolerowania, możliwe jest też zaufanie i niekiedy miłość.

        Natomiast bycie macochą weekendowa powoduje jedynie dystans i czasami
        dyskomfort (jak exia jest upirdliwa) podejmowania dzieci męża w domu, bo
        obowiżki macochy wtedy są realna ale nie ma za to realnych korzyści choćby w
        postaci dziękuję za strony pasierba (nie zawsze) nie mówiąc już o pomocy przy
        sprzątaniu pokoju pasierba (też nie zawsze).

        ja to widzę w ten sposób, jeśli ktoś czuje się urażony - to przepraszam nie
        miałam takiego zamiaru.
        to jest mój punkt widzenia i nie każdy musi się z nim zgadzać.
        • geos Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 26.08.06, 18:47
          ja sie zdecydowałam na TEGO faceta!
          Nie wiem czy inny az tak by mnie zainteresował.
          Ponieważ faceci po przejściach w moim przypadku według słów yajin to "recydywa"
          Poprzedniego kandydata na męża zostawiłam, nie nadawała sie ale nie ze względu
          na dzieci tylko ze względu na niego samego.
          A codzienne wspólne zycie bywa różne.
          Wiem, że mi na tych dzieciach zalezy, wiem, że sa mi bliskie i wiem, że nie będe
          ich nigdy kochac tak jak będe kochac własne dziecko - mam nadzieję, że będzie :o).
          Dzieci sa różne, czaem tyle je, ściskam i daje ile moge a czasem tak mnie
          wkurzają, że dostana zdrowy opiernicz. Ponieważ siłą rzeczy spedzam z nimi
          więcej czasu niż mąż - opiernicze ode mnie się zdarzają. Staram się tez
          wytłumaczyc co i jak i za co ten opiernicz.
          Różnie bywa, jak w zwykłym domu. Decydując sie na bycie z moim mężem
          zdecydowałam sie też na opieke nad dziatkami. Rozmawialismy o tym. Męzowi coś
          sie czasem zapomni z tamtych rozmów ale mu szybko przypominam swoimi kobiecymi
          sposobami :o)
          • bei Re: A gdyby nie było ex a byłyby dzieci? 28.08.06, 11:56
            ja nie lubie jak P wybywa z domu- tęsknię za nim jak za swoim
            dzieckiem...zdecydowałam się an partnera- bo min podobał się mi w roli ojca,
            dlatego tez mam z nim dziecko...nawet gdyby miał "swoich" dzieci 10 cioro- to
            byłyby to nasze dzieci...

            w swoim dziecku z pierwszego zwiazku nie dopatruję sie złych cech po
            tacie..dlaczego mam szukac w pasierbie cech po jego mamie?- nie przeszkadza
            mi, ze jest ładny jak onasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja