ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka??

02.09.06, 17:14
ja jestem w 12 tygodniu. we wtorem widzialam swoja dzidzie i jest monstrulana
5,5 cm. do zdjecia pozowala nakladajac noge na noge smile nie wiem czy
dziewczynka chociaz M jest o tym przekonany. malej narazie nic nie mowimy.
chce wybrac odpowiedni moment aby byla to dla niej mila wiadomosc i zeby nie
poczula sie zagrozona. chcialabym aby mala cieszyla sie z faktu ze bedzie
miala rodzenstwo a nie martwila ze tata bedzie ja odtad mniej kochal.
pytanie do mam - jak poradzilyscie sobie z tym faktem - jak poinformowalyscie
dziecko swojego M ze pojawi sie braciszek albo siostrzyczka ??
    • weronka77 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 02.09.06, 18:09
      Mój mąż postawił rodzeństwo przyrodnie przed faktem dokonanym.Pasierbica przy
      okazji wizyty u babci,odziwiedziła i tatę który przywiózł ją do Nas i tak
      zobaczyła Naszą córeczkę.Pasierb zjawił się na Wigilii gdzie była cała Moja
      rodzina i tak zobaczył maluszka.Nie wiem i nie wnikam dokładnie czy mąż
      informował swoje dzieci o fakcie powiększenia Naszej rodziny.Chyba nie
      ponieważ,jak tłumaczył, to jego życie i rodzina(Ja i maleństwo) więc starszym
      dzieciom nic do tego.Tak rzadko się widujemy,prawie wcale że pasierbowie nie
      mają kontaktu ani ze mną ani z malutką.Mnie taki stan rzeczy nie przeszkadza,o
      czym już pisałam wielokrotnie.Ale to nie znaczy ze inni nie mają prawa do
      włąsnego,odmiennego zdania.U Nas akurat sprawa wyglądała takwink
    • braktalentu Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 02.09.06, 20:10
      Nasz skarb skończył dziś 7 miesięcy. W 3 miesiącu ciąży pojechaliśmy do
      rodziców (jeszcze wówczas NM), który w trakcie obiadu poinformował moich
      przyszłych teściów i swoją córkę, że się zaręczyliśmy oraz, że Jego pierworodna
      będzie miała siostrę lub brata (12 lat różnicy). Nie będę ukrywała, że ta
      wiadomość nie wywołała entuzjazmu mojej pasierbicy, ale jakiejś strasznej
      rozpaczy też nie było. Za to teraz stosunek do Małego jest całkiem OK, a
      pasierbica deklaruje, że nie lubi dzieci, ale Mały to nie dziecko tylko brat-
      smile)). Wszelkich informacji (poza odpowiedziami na pytania skierowane
      bezpośrednio do mnie) udzielał mój M. On też zadzwonił do córki, żeby
      zawiadomić, że braciszek jest już na świecie. Zresztą, zupełnie nieświadomie
      przy pasierbicy nie używaliśmy określeń z serii "nasze dziecko", tylko "Twoje
      rodzeństwo", "Twoja siostra/brat". Ja ze swojej strony starałam się Ją oswoić z
      tematem "przypadkiem" wybierając te śliczne, maluśkie ubranka-smileprzy okazji
      wspólnych zakupów, pokazując wpisy do ciążowego pamiętnika (zachęciłam do
      napisania listu powitalnego dla rodzeństwa) i zdjęcia z USG. Planujemy drugie
      wspólne dziecko i ten fakt nie wywołuje już żadnych emocji pasierbicy (ani
      negatywnych ani pozytywnych). Ot, codzienność.

      5,5 cm? No, to już widać do kogo podobne-smile)) GRATULUJĘ, GRATULUJĘ I JESZCZE
      RAZ GRATULUJĘ!!!-smile)))))
      • m-jak-magi Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 02.09.06, 20:19
        dziekismile mysle ze im mlodsze dziecko tym delikatniej trzeba podejsc do sprawy.
        potrzebuje jeszcze troche czasu zeby odpowiednio sprawe rozegrac.
    • ciemnanocka Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 03.09.06, 00:41
      I ja i jasmile
      początek 10 tygodnia, cale 2,5 cmsmile)
      Cala rodzina wie, mala sie dowie jak juz cos bedzie widac, bo gdzies
      przeczytalam, ze dzieci sa niecierpliwe i w zasadzie powinno im sie mowic jak
      juz cos bedzie widac.smile
      • lisek78 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 03.09.06, 03:44
        ja też tak chcę,ale się nie udaje sad(((((
      • braktalentu Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 03.09.06, 10:03
        To jak Big Brother i wenezuelski serial w jednym-smile)). Od samego
        początku "podglądam" Twoją historię. Wkurzałam się na chłopa (Twojego jeszcze
        NM), cieszyłam ze ślubu i rozmyślałam o ew. obecności Małej, podziwiałam
        sukienkę, denerwowałam przed wizytą Eksi, a ostatnio trzymałam kciuki za
        Minizdechlaka tak, że mi mało nie poodpadały-smile)). No to teraz wreszcie
        jako "nie tylko czytająca forum" mogę osobiście Ci pogratulować: Ciemnanocko,
        wszystkiego najlepszego na już nie tak nowej drodze-smile i żeby to wyczekane
        macierzyństwo było najpiękniejszą przygodą Twojego życia.
        A teraz wynocha od monitora! Duphaston i do łóżeczka!
        • ciemnanocka Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 04.09.06, 22:21
          hehesmile
          no serial jest niezlysmile jak masz ochote to tu sie wywnetrzniam bardziej
          ciemnanocka.blog.pl
          smile
          a wszystkim, ktore sie starają, a nie wychodzi, naprawde polecam mierzenie
          temperatury i testy owulacyjne. Jak jest wszystko oki, to na sto procent sie
          udawink)
    • mamaika Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 03.09.06, 05:34
      Gratulacje wielkie (ciemnejnocce już gratulowałam ), nasze dowiedziały się jak
      był już na świecie, relacje mamy rodzeństwowo pozytywne ( przynajmniej do tej
      pory ) . Zazdroszcę Wam bardzo,też chcę kolejnego Bąbelka albo Bąbelkową smile.
      Ale jeszcze musze trochę odczekać a pożniej ...niestety już pewności nie mam
      choć bardzo,bardzo chcę. Ciepłaczki dla Was i dla maleństw.
      • oszenk Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 03.09.06, 07:59
        ja teżsmile

        Dziś zaczynam 16 tydzień.
        Niestety nie mamy z moim NM kontaktu z jego dziećmi i rodzicami, ale niestety
        nic na to nie możemy poradzić.
        • zuzik78 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 03.09.06, 10:14
          my już posmile))))))))))Dzieciaki M wiedziały o ciąży ok 3 miesiąca, pytały się o
          wszystko ale zapał umiarkowany za to jak się urodził Bąbelek-hmmm młodszy nie
          odchodzi od łożeczka a starszy się czai ale też dzielnie pomaga przy pilnowaniu
          czy na spacerachsmile))
    • capa_negra Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 04.09.06, 17:28
      A ja właśnie zaczynam "robić" smile))
      na razie zrobiłam badania na toxoplazmozę i przeciwciała rózyczki
      • ciemnanocka Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 04.09.06, 22:23
        capa, zrob tez cytomegalie. Swinstwo straszne. Ja na szczescie mialam juz przed
        ciążą.
        • capa_negra doktor stwierdził 11.09.06, 07:33
          że cytomegalia "bez sensu" i zembm nie słuchała tych co mnie "złośliwie
          straszą".
          Jak zajdę to mam zrobic jakieś badania na jakieś 3 czynniki smile))) sorry nie
          wiem dkładnie o co biega bo jeszcze nie zaszłam smile))
          Dopiero idę smile)
          A wyniki dobre smile)
      • kammik Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 05.09.06, 19:18
        Przyjemnych prób poczęcia, w tym jednej zakonczonej sukcesem wink
        • capa_negra To fajna robota :-)) 11.09.06, 07:33
          Nie kurzy się..... no co najwyżej człowiek sie spoci wink)
    • judytak Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 05.09.06, 08:33
      a moja najmłodsza waży już gdzieś kilogram...
      coś koło tego czasu, jak jej brat, kiedy postanowił się urodzić
      mam nadzieję, że panna jest rozsądna, i posiedzi jeszcze trochę w środku ;o)

      wnukowi męża przybędzie tym razem ciotka ;oP
      jemu nie mówiłam, w sumie od tego ma mamę, a jego mama się cieszy i gratuluje,
      zdaje się, że też by chciała drugie dziecko, tym bardziej, że nareście jej się
      życie prostuje (pracuje, zaczyna studia, od roku mieszka z porządnym
      chłopakiem, do którego dziecko od tych wakacji mówi per tata...)

      druga, starsza córka męża raczej powściągliwa w wyrażaniu uczuć, grzeczna i
      poprawna, chyba jej wszystko jedno :o)
      sama na razie powiększenia rodziny nie planuje, przynajmniej nic nikomu o tym
      nie mówi

      pozdrawiam
      Judyta
      • kara_b Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 05.09.06, 11:58
        ja bym bardzo juz chciała zacząć starania, ale na razie nic z tego. teraz
        dom,ale w zimie juz by można... tylko,że pan mąż gada cos że mam najpierw
        skończyć studia (zaoczne jeszcze tylko ten rok) a to się czerwiec zrobi i rok
        minie sad
        • latortura Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 05.09.06, 13:22
          Ja tez juz powoli bym chciała... ale...

          Najpierw mieszkanie i dopiero...

          Mieszkanko najprawdopodobniej w przyszłym roku, więc zanim się urządzimy itd.
          Poza tym przed NM jeszcze podział majątku i różne tam sprawy papierkowo-cywilne.

          W przyszłym roku koncze 28 lat. Zanim więc owe urządzanie, poźniej starania
          (nie zawsze przecież skuteczne od razu) to 30-ka jak nic mnie zastanie...

          A chciałabym urodzić jeszcze przed wybiciem magicznej liczby wink
          Zobaczymy.

          Póki co, jeszcze przed nami ślub.

          Ale... powiem Wam szczerze, czasem lepiej jest chyba przyjąć niespodziankę od
          losu (czytaj: "wpaść" wink niż planować, bo jakoś nigdy nie można znaleźć
          odpowiedniego momentu.

          Tyle, ze ja uparcie twierdzę, że chciałabym by nasze dziecko było świadomie
          zaplanowane, bo NM ma juz dwoje własnie z takiej "wpadki" (nieplanowane w
          kazdym razie). Chciałabym dac Mu tą szansę pomyslenia o dziecku, zaplanowania.
          Chciałabym zeby w tym uczestniczył, bo do tej pory nie miał szansy pomyslec czy
          chce miec dziecko (nie miał szansy pomyślec, a ma dwójkę wink

          No i będę tak czekac i czekac... na odpowiedni moment.
          Tylko kiedy on nadejdzie ?
          Pozdrawiam.
          • lilith76 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 09:58
            > Tyle, ze ja uparcie twierdzę, że chciałabym by nasze dziecko było świadomie
            > zaplanowane, bo NM ma juz dwoje własnie z takiej "wpadki" (nieplanowane w
            > kazdym razie). Chciałabym dac Mu tą szansę pomyslenia o dziecku, zaplanowania.
            >
            > Chciałabym zeby w tym uczestniczył, bo do tej pory nie miał szansy pomyslec czy
            >
            > chce miec dziecko (nie miał szansy pomyślec, a ma dwójkę wink

            Mam podobnie. Tylko, że mój jakby miał sam zadecydować, to nie chce żadnych dzieci więcej. Teraz biorę lekarstwa przy których nie można zajść w ciążę, ale jak je odstawię, to wracam do tematu. Wczoraj powiedziałam Niemężowi, że chce mieć z nim dziecko, bo jest urodziwy, inteligentny, czyli ma dobre geny i w przyszłym roku ruszamy. Już podejrzewam jakimi argumentami będzie chciał mi wybić pomysł z głowy, ale ja już jestem gotowa na pakowanie walizek w razie czego.
            Najgorsze, że ja też wolałabym "wpadkę", bo jak się rozejrzeć, to w domu przez większą część czasu jest cicho i czysto, ja czytam książki, sypiam do upadłego, wyjeżdżam i wychodzę gdzie chcę. Kiedy urodzę dziecko to świat wywróci się do góry nogami i nawet nie będę mogła narzekać, bo przecież to ja sama tego chciałam.
            • latortura Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 11:01
              Kochana, Ty nie masz jeszcze w ogóle swoich dzieci prawda?

              Wiesz, mój NM ma dwoje (i córkę i syna) i gdy kiedys powiedziałam, ze w sumie
              to juz jest "spełniony" jako ojciec powiedział, ze nie pozbawi mnie radości
              macierzynstwa...

              Dla mnie jest to znak, ze nie jest egoistą, ze nie mysli tylko o sobie.
              Z drugiej strony, bardzo pragnę aby On tez bardzo chciał naszego wspólnego
              dziecka a nie miał je ze mną tylko ze względu na to ze chcę zostac matką.
              Szczerze mówiąc, jeszcze az tak szczerze z Nim o tym nie rozmawaiłam i czuje ze
              ta rozmowa jest tuz, tuz przed nami.
              (Podzielę sie pozniej wrazeniami z rozmowy).

              Potrzebuje juz chyba jakiegos małego "planu przyszłosciowego", małego zarysu:
              kiedy, co i jak...

              Wiem jedno. Gdyby powiedział, ze dziecka miec juz nie chce, ze tamte Mu
              wystarczą... odeszłabym.

              Odeszłabym, bo nie potrafiłabym sobie wytłumaczyc dlaczego On nie czuje
              potrzeby "połączenia" sie ze mną naszym wspólnym dzieckiem, a z kobietą której
              rzekomo nie kochał i były to wpadki, dzieci mógł miec i je kocha.
              Poprostu nie dałabym rady tego zrozumiec.
              Jest jeszcze druga kwestia, której sie obawiam (ale o tym juz pisałam), ze boję
              sie ze tamte dzieci NM bedzie zawsze traktował jako "pierwsze", pierwszy synek,
              pierwsza córeczka. Nie zniosłabym gdybym widziała róznice w traktowaniu dzieci.
              I nie chodzi mi wcale o to zeby nasze faworyzował itd. Chce tylko zeby nie
              faworyzował tamtych.
              eh, cięzkie tematy wink

              Poczekam na odpowiedni moment i porozmawiamy. Sama jestem ciekawa jak ta
              rozmowa przebiegnie, bo z tego co wiem NM nie potrafi o tym swobodnie rozmawiać
              (nie ma wprawy wink

              Pozdrawiam.
              Ps. lilith76 nie wolno poswięcić sie na tyle facetowi zeby zrezygnowac z
              własnego macierzynstwa, nie wolno... !!!
              Nigdy ani Jemu ani tym bardziej sobie tego w przyszłosci nie wybaczysz.
              • lilith76 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 11:23
                Niestety, wiem, że jeśli mężczyzna daje się namówić, ale sam wcześniej nie chciał, to nie smakuje już tak samo. Wiem/widzę za to, że jest odpowiedzialny za swoje dzieci, kocha je, jest z nich dumny i kolejne będzie traktował tak samo.
                Jak czytam na innych forach, że planowali dziecko wspólnie, cieszył się, ale przed porodem zmył się po angielsku, to może nie powinnam wymagać jakiegoś entuzjazmu, bo ono nie jest wyznacznikiem autentycznych, świadomych uczuć mężczyzny.
                O kolejność uczuć wobec dzieci się nie martwię. Dziecko w zależności od wieku traktuje się inaczej.
                Mój gdyby mógł cofnąć czas i zacząć życie od nowa, to pewnie nie zdecydowałby się na żadne dziecko - taki typ, Samotnik zamknięty w sobie. Dla niego wyrazem miłości do kobiety nie musi być wspólne dziecko. Okropne do zrozumienia, ale ludzie bywają różni.

                > Ps. lilith76 nie wolno poswięcić sie na tyle facetowi zeby zrezygnowac z
                > własnego macierzynstwa, nie wolno... !!!
                >
                > Nigdy ani Jemu ani tym bardziej sobie tego w przyszłosci nie wybaczysz.
                >

                Dlatego jestem gotowa odejść, bo tego żalu już żadna miłość, czułość, oddanie nie zastąpi. Szczególnie dla kobiety z depresyjną naturą, która lubi sobie znajdywać problemy. Nawet jeśli z nikim już się nie zwiążę, a dziecka i tak nie będę mieć.
                Wydaje mi się, że mając do wyboru samotność albo ja+dziecko mój facet wybierze mnie. Jeśli to pierwsze, to tym bardziej nie byłoby sensu razem trwać smile
              • poxywka Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 15:07
                >Odeszłabym, bo nie potrafiłabym sobie wytłumaczyc dlaczego On nie czuje
                >potrzeby "połączenia" sie ze mną naszym wspólnym dzieckiem, a z kobietą
                >której rzekomo nie kochał i były to wpadki, dzieci mógł miec i je kocha.
                >Poprostu nie dałabym rady tego zrozumiec

                nie mysl w ten sposob, bo mezczyzni zwykle nie maja potrzeby 'polaczenia' sie z
                partnerka przez dziecko; tym bardziej, ze instynkt 'tacierzynski' budzi sie na
                dobre czesto wtedy, gdy dziecie zaczyna byc komunikatywne; rozumiem osoby,
                ktore majac juz np 2 dzieci z poprzedniego malzenstwa nie pala sie do
                nastepnego bo zwyczajnie wolalyby miec pielegnowanie malego potomstwa za soba;
                i nie ma to nic wspolnego z miloscia do poartnera/partnerki; taki mezczyzna
                wlasnie chcialby caly czas jaki mu zostaje spedzac mile z kochana zona zamiast
                mijac sie w korytarzu ze slowami 'teraz ty go troszke pokolysz bo ja padam z
                nog'; co nie znaczy, ze nalezy rezygnowac z macierzynstwa bo ja bym nie
                zrezygnowala; ale moze niekoniecznie trzeba wymagac od mezczyzny takiego samego
                silnego prodzieciowego nastawienia, bo to nie swiadczy o sile jego milosci do
                Ciebie ani do dzieci, ktore sie urodza; on je i tak bedzie kochal najmocniej
                jak potrafi - zwlaszcza, ze jak mowisz jest dobrym ojcem

                pozdrawiam
                poxywka
                • latortura Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 15:17
                  tak, jest dobrym ojcem

                  dziekuje za te słowa
                  masz racje, mezczyzni są inni

                  tylko własnie o to chodzi, ze zanim nasze dziecko, którego jeszcze nawet nie ma
                  na swiecie zacznie byc komunikatywne to troche minie wink
                  wiec tak mysle czy ma sens to czekanie i odkładanie tej decyzji skoro mezczyzna
                  kontakt łapie z komunikatywnym dzieckiem wink

                  a ja tak marze by nosił malenstwo na rekach, kładł na swoim torsie i
                  przytulał...

                  no nic, rozmowa, rozmowa, rozmowa...

                  tylko czy nie za szybko ja wszystkiego chce...
                  może lepiej jak pocieszymy sie najpierw sobą wink
                  czas pokaże...


                  ale Twoje słowa troszke rozjasniły mi sytuacje
                  dziekuje
                • lilith76 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 15:48
                  bo mezczyzni zwykle nie maja potrzeby 'polaczenia' sie z
                  >
                  > partnerka przez dziecko; tym bardziej, ze instynkt 'tacierzynski' budzi sie na
                  > dobre czesto wtedy, gdy dziecie zaczyna byc komunikatywne; rozumiem osoby,
                  > ktore majac juz np 2 dzieci z poprzedniego malzenstwa nie pala sie do
                  > nastepnego bo zwyczajnie wolalyby miec pielegnowanie malego potomstwa za soba;
                  > i nie ma to nic wspolnego z miloscia do poartnera/partnerki; taki mezczyzna
                  > wlasnie chcialby caly czas jaki mu zostaje spedzac mile z kochana zona zamiast
                  > mijac sie w korytarzu ze slowami 'teraz ty go troszke pokolysz bo ja padam z
                  > nog';

                  Tak próbuję wytłumaczyć mojego mężczyznę.

                  Latortura (jeśli nie pomyliłam się w nicku) - nie buduj wizji ojcostwa na mówieniu do ciężarnego brzucha, lataniu po żarcie dla ciężarnej rodem z głupiej reklamówki Becko, czy przytulaniu dziecka do gołej klaty wink , bo możesz się boleśnie, ale niepotrzebnie rozczarować. W facecie ciągle jest ten samiec, który kiedyś wychodził polować na mamuty i to będzie mu spędzać sens z powiek - czy tego mamuciego mięsa dla wszystkich wystarczy. Jeszcze pokolenie naszych rodziców było takie, że często ojciec przychodził zmęczony po pracy i widział dziecko zza gazety. Sama we własnym otoczeniu widziałam, że ojcowie praedziwy kontakt łapią jak dziecko zaczyna gaworzyć, chodzić, można je czegoś nauczyć.
                  My kobiety konstruujemy dzień po dniu człowieka przez dziewięć miesięcy w swoim brzuchu. Faceci tego nie mają i zdaniem pewnego psychologa (chyba Bettelheim) to ich pcha do tworzenia coraz to bardziej skomplikowanych maszyn - bo chcą dorównać kobiecie w akcji kreacji. I nie udaje im się. Dlatego może z takim entuzjamem kreują potem dziecko jako istotę społeczną. Żeby dorównać matce.
                  Ależ sama sobie wyidealizowałam tongue_out
                  • mrs_ka Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 08.09.06, 01:01
                    Lilith, mądrze piszesz. Z Pokrzywką też się zgodzę.
                    W ogóle uważam, że nie ma nic gorszego dla przyszłej matki niż cała ta spirala
                    nakręcających się oczekiwań i scenariuszy, którą oferują nam media. Potem się z
                    tego biorą dramaty, dokładnie jak opisala to Pokrzywka.

                    Od siebie dodam jeszcze, że ja mam właśnie odwrotną sytuację; wiążąc się z moim
                    mężem miałam swiadomość faktu, że on nie zrealizował jeszcze swojego planu
                    prokreacyjnego i że oczekuje ode mnie współudziału wink
                    Można więc powiedzieć, że - poza tym, że jestem kobietą- znajduję się dokładnie
                    w skorze Waszych partnerów.
                    Sytuacja jest generalnie dziwaczna. Z jednej strony jest to to, o czym pisała
                    bodajże LaTortura: nie chcę odbierac mojemu mężowi szansy, fafa rafa, altruizm,
                    prawda, a może zwyczajne empatia i poświęcenie w dobrym tego słowa znaczeniu.

                    Z drugiej strony różni nas to, że mój mąż MYŚLI, że wie, czym jest
                    rodzicielstwo, ja zaś to WIEM. Ostatnio powiedziałam mu, że zaliczył już trzy
                    kursy: dziecko trzyletnie, dziecko czteroletnie, dziecko pięcioletnie bez
                    przejścia kursu podstawowego, czyli noworodek, niemowlę, dziecko do lat dwóch. A
                    prawda jest taka, że trzylatek to poezja, czterolatek wcielony urok, pięciolatek
                    fajny partner do dyskusji, ale zanim to nastąpi jest sajgon, mówienie "nigdy
                    więcej", koszmarna próba trwałości dla samego związku, koniec czasu wolnego,
                    szlifowanie się wzajemnie szlifierką tarczową...brrr... Pamiętam to świetnie,
                    choć dawno zapomnialam, jakie nasilenie ma ból porodowy.

                    Najgorszy zdecydowanie jest pierwszy rok, jeszcze ten połóg... Potem codzienne
                    mierzenie się z wizerunkami zadbanych kobiet podczas gdy nam samym ciekną
                    piersi, na brzuchu kwitną rozstępy, cellulitis skacze o oczko w górę, nie mamy
                    czasu ułożyć włosów, a na bluzce zamiast broszki nosimy plamę po rosołku z
                    królika. W tym momencie teksty o romantycznych kolacjach przy świecach lub wręcz
                    lekturę całego Twojego Stylu czy innej Elle odbiera się jako kpinę z nas
                    samych, degradację nas samych, wyszydzenie naszego związku, który w żadnej
                    mierze nie przypomina normalności, bo koncentruje się wokół dziecinnego łóżeczka
                    i znajdującego się w nim wyjca. Dodatkowo szalejące hormony potrafią nas
                    znokautować i sprowadzić do poziomu, na jakim znajdziemy się pierwszy raz w
                    życiu i nigdy więcej nie będziemy chciały znaleźć sie tam znowu.

                    Jestem kobietą, więc moje pragmatyczne powody są inne niż mężczyzny. Wiem jednak
                    dobrze, że powołania na świat dziecka można się cholernie bać i nie od razu musi
                    to świadczyć o naszym egoizmie.
                    Mnie ta świadomość "powinności" męczy.
                    Powinność bierze się stąd, że tak ogólnie jestem przyzwoitą kobitą i czuję się
                    odpowiedzialna za ojcostwo mojego męza, w sensie, że go nie wystawię do wiatru.
                    No ma chłop swoje racje i ja to rozumiem. Nie zmienia to jednak faktu, że do
                    tematu podchodzę jak pies do jeża i nie zachwyca, naprawdę nie zachwyca.

                    a.
                    • lilith76 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 08.09.06, 10:02
                      > Najgorszy zdecydowanie jest pierwszy rok, jeszcze ten połóg... Potem codzienne
                      > mierzenie się z wizerunkami zadbanych kobiet podczas gdy nam samym ciekną
                      > piersi, na brzuchu kwitną rozstępy, cellulitis skacze o oczko w górę, nie mamy
                      > czasu ułożyć włosów, a na bluzce zamiast broszki nosimy plamę po rosołku z
                      > królika. W tym momencie teksty o romantycznych kolacjach przy świecach lub wręc
                      > z
                      > lekturę całego Twojego Stylu czy innej Elle odbiera się jako kpinę z nas
                      > samych, degradację nas samych, wyszydzenie naszego związku, który w żadnej
                      > mierze nie przypomina normalności, bo koncentruje się wokół dziecinnego łóżeczk
                      > a
                      > i znajdującego się w nim wyjca. Dodatkowo szalejące hormony potrafią nas
                      > znokautować i sprowadzić do poziomu, na jakim znajdziemy się pierwszy raz w
                      > życiu i nigdy więcej nie będziemy chciały znaleźć sie tam znowu.


                      Chyba napisałaś mrs_ka to co próbuje mi przekazać mój facet, który myśli, że moja wizja macierzyństwa to słodkie, pachnące bobaski z gazet. A on to przerobił dwa razy i w dodatku na tym etapie posypało się jego małżeństwo. I chyba się boi, że tym razem będzie tak samo.
                    • latortura Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 11.09.06, 11:58
                      mrs_ka
                      proszę nie pisz tak wink

                      przeraża mnie ta cała "otoczka", pragnę tego momentu gdy dowiem się ze jestem
                      w ciazy, pragnę być w ciaży do rozmiarów małego jeszcze brzuszka a pozniejsze 4
                      m-ce i cały ten połóg żeby minął jak 5 minut wink haha - kazda by chciała wink

                      no ale... chyba jednak tak sie nie da, więc powoli psychicznie przygotowuję
                      sie na to wszystko

                      w głębi duszy marze że jednak "łatwo" to przejdę, ze nie będzie tak źle (pewnie
                      mysli tak wiekszosc kobiet wink

                      dziewczyny przeraza mnie mysl o wyglądzie (nie, nie egoistką nie jestem ! )
                      poprostu nie potrafie sobie narazie tego wyobrazić, tych "cieknacych piersi",
                      rozstepów itd,

                      nie potrafie tez wyobrazic sobie tego, że pozniej juz tylko dziecko, dziecko,
                      dziecko...

                      a z drugiej strony...
                      PRAGNĘ JUZ TEGO CAŁĄ SOBĄ !!!

                      przeżyłam juz 27 lat wink jak to się mówi "wyszalałam sie", na studiach
                      skupiałam sie na nauce - nie musiałam godzic nauki z macierzynstwem, duzo
                      wolnego czasu przeznaczyłam juz dla siebie, wiec teraz... BARDZO chętnie oddam
                      całą siebie WŁASNEMU DZIECKU...

                      zrobię wszystko by wygląd nie zasłonił mi radości witania małego człowieczka,
                      zrobię wszystko by o siebie zadbac, by nie zatracic tez więzi z ukochanym...

                      (liczę na to ze wolnego czasu tez troszkę bede miała - mama nie pracuje i marzy
                      o wnuku wink więc pewnie chętnie mi pomoze,

                      obiecałam sobie, ze w przyszłym roku (no...w 28 urodziny) pomysle juz o tym
                      całkiem powaznie wink

                      buziaki
          • ciemnanocka Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 13:24
            latortura, cos w tym swiadomym planowaniu jest. Moj chlop tez naciskal, by
            wszystko bylo tradycyjnie, po kolei...
            zareczyny, slub, zamieszkanie ze soba, dziecko... I na razie wyszlo. Byleby z
            malenstwem bylo wszystko dobrze.
            • latortura Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 15:10
              dlatego tak bardzo chciałabym by teraz miał w tym udział i mógł zaplanowac,
              uczestniczyc w tym od poczatku...

              jesli wczesniej tego nie doswiadczył, to moze teraz własnie chciałby:
              mieszkanie, slub, dziecko...

              mysle ze cieszyłby sie z tego, ze "miał świadomosc tego co sie dzieje",


              ciemnanocko, bedzie wszystko dobrze - zobaczysz
              zycze Ci tego z całego serca

              buzka
              • kicia031 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 16:35
                Opowiem wam jak bylo u nas z naszym Groszkowcem – tak zeby sobie przypomniec
                mile chwile I jeszcze raz to przezyc, a może was zainspiruje,byscie więcej
                wymagaly od waszych chłopów w sprawie rodzicielstwa, bo wreszcie wiem z
                doswiadczenia, ze przynajmniej niektórzy potrafia:

                Jak się poznaliśmy to ja zaraz postawilam sprawe jasno: chce jeszcze mieć
                dzieci, a przynajmniej jedno jeszcze (oboje mamy po 1 sztuce z pierwszych
                małżeństw). No i chłop powiedział ze on tez, choć zdarzaly mu się kryzysy,
                kiedy mowil ze jednak może już jest za stary. Kiedy byliśmy razem tak 2,5 roku
                podniosłam temat, ze już czas i zapytałam, czy on tez tak uwaza. Tak uważał,
                wiec poszlam do lekarza się przygotowac do sprawy – i tu pierwsza przeszkoda,
                bo okazalo się ze mam toksoplazmoze. Potrzeba było 3 miesiecy i kilku
                powtarzanych badan byśmy w koncu dostali zielona światło. Potem 6 miesiecy
                bezskutecznych staran, a moje frustracja rosla do niebotycznych rozmiarow,
                potem Duphaston i wreszcie sukces. Chłop chodzil na usg, choć do wizyt u
                lekarza się nie palil, a jak Groszkowiec zaczal się ruszac, to przytulal się do
                brzuszka i wyczuwal, jak Groszkowiec kopie swoimi malutkimi konczynami.
                Wprawdzie szkola rodzenia i kupowaniem ubranek nie zdolalam go zainteresowac,
                ale za to uczestniczyl czynnie w porodzie, i towarzyszyl Groszkowcowi podczas
                wazenia i mierzenia kiedy mnie szyli. Potem powiedział ze lzami w oczach, ze to
                był najważniejszy dzien w jego zyciu, i wiele razy od tego czasu mowil, ze
                Groszkowiec jest dla niego najważniejszy na swiecie. Wykupiliśmy sobie
                pojedynczy pokoj w szpitalu i chłop cale 3 dni siedział przy nas kamieniem, to
                on uczestniczyl w pierwszej kapieli po ja nie mialam jeszcze sily isc do pokoju
                poloznych. To on jako pierwszy zmienil Groszkowcowi pieluszke i on jako
                pierwszy ubieral go w śpioszki. Po powrocie do domu podzielismy się obowiązkami
                w ten sposób, ze ja byalam odpowiedzialna za karmienie, a chłop, gdy tylko był
                w domu, za przewijanie. Oboje nosiliśmy i przytulaliśmy Groszkowca i oboje
                zdecydowaliśmy, ze będzie spal w naszym lozku (choć przynaje, ze chclop chciał
                tego nawet bardziej niż jawink). No i oczywiście uwielbia układać Groszkowca do
                dziennych drzemek, bo ma pretekst by się położyć i przespac razem z nim wink).
                A kiedy chłop opowiada o swoich dzieciatych kolegach, zawsze podkresla jedno –
                ze jeśli się nie nawiaze z dzieckiem wiezi od razu po urodzeniu, tylko się to
                odklada do czasu az zacznie chodzic, mowiec, chodzic do przedszkola, szkoly,
                gimnazjum, na uniwerek, to się jej tak naprawdę nigdy nie nawiaze.
                Mam rozne zastrzezenia do chłopa jako partnera, ale jako ojciec naprawdę może
                być wzorem do naśladowania, czego i wam serdecznie zycze.
                • ciemnanocka Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 06.09.06, 17:31
                  No i sie poplakalamsmile
                  Kicia nooosmile
    • reksia Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 07.09.06, 20:01
      Ja się nie spodziewam,ale czuję ogromną potrzebę posiadania jeszcze maluszkasmile
      bardzo bym chciała mieć też wspólne dziecko z moim obecnym M,ale ze względu na
      stan moich nerwów ,przy działaniach Exi to niemożliwe sad niestety sad
    • m-jak-magi Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 08.09.06, 20:25
      dziekuje wam wszytskim za cenne rady. moj m juz rozwiazal problem i powiedzial
      malej o dziecku w taki sposob ze jestem dotad roztrzesiona i psychicznie
      obolala. moze zdobede sie kiedys na to aby podzielic sie z wami tym co mi sie
      przydazylo ale jeszcze nie teraz. to zbyt swieze i zbyt bolesne. teraz
      oczywiscie jest bicie sie w piersi i poczucie winy u m ale ............. to
      ciagle bardzo boli.
      pozdrawiam was mocno ja i szalejace dziecie w mem lonie smile
      • coroline Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 11.09.06, 08:40
        bardzo ci wspolczuje tego co ci sie przytrafilo.
        Kiedys ktoras macocha na tym forum opisywala ze dziecko uderzylo ja piescia w
        brzuch gdy byla w ciazy. Mam nadzieje ze ciebie to nie spotkalo.
        Jezeli to byla jakas agresja lub zle zachowanie ze strony dziecka to nie miej
        do niego zalu i nie kieruj negatywnych emocji na mala - to nie jej wina - to
        raczej wina doroslych ze niedostatecznie dziecko przygotowali na te wiadomosc.
        Przy czym tez nie jest to twoja wina - ty jako machocha nie masz obowiazku (a
        nawet nie powinnas) informowac o takich sprawach. Mam nadzieje ze jednak
        wszystko sie pouklada i bedziecie szczesliwi.

        Ja troche sie boje jak czytam takie posty bo jestesmy w trakcie staran a
        dziecko nawet mnie nigdy nie poznalo (jakos tak nigdy sie nie ukladalo zeby do
        spotkania doszlo). Boje sie ze jak bede w ciazy to sie nie zdecyduje na
        spotkanie - glownie ze wzgledu na nerwy.
        • m-jak-magi Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 11.09.06, 09:59
          mala jest cudowna i nie zrobila nic zlego.. zraszta cokolwiek by zrobila jest
          dzieckiem i nalezy jej wybaczyc i zrozumiec. kompletnie nie rozumiem mojego m
          bo zachowal sie jak ............... szkoda slow. narazie jeszcze ochlonac nie
          potrafie mimo ze m stara sie jak moze ale ......... ja mam niestety pamiec
          slonia.
      • lilith76 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 11.09.06, 09:21
        m-jak-magi jak trochę ochłoniesz to może jednak napisz. Postaramy się jakoś znaleźć na to radę sad
        • agnese_1 Re: ile z nas macoszek spodziewa sie dziecka?? 11.09.06, 10:31
          A przede wszystkim postaraj sie nie denerwowac. Zadbaj o siebie i malenstwo.
          Trzymaj sie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja