optymizm,pesymizm ot karuzela

14.09.06, 01:17
Za duzo pisać , doprawdy sporo sie zdarzyć może w ciągu jednego dnia, choć w
zasadzie od poniedziałkowego wieczoru. Optymizm zdycha, smutno i zwyczajnie
przykro .
Bardzo by mi się marzyło żeby któraś z teoretyczek "macochowania" tak
ślicznie piszących o tym jak się pasierbów powinno kochać , wybaczać wszystko
i mówiąc brzydko bez względu na ich zachowanie całować po dupie zamieniło się
ze mną na dzisiejszy dzień . Bo ja sobie za zachowanie spokoju aczkolwiek
pozornego,bo kipiałam przyznaję medal z kartofelka. I tak się zastanawiam co
też mnie czeka fantastycznego jutro a w zasadzie dziś. "od jutro będe smutny,
od jutra ... " mam taki cudowny wiersz,który dostałam kiedyś a który zaraz
muszę znależc ,żeby jak mantrę powtarzać.
    • reksia Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 07:34
      Mamaiko mam dwójkę własnych 8 i 11 i dwójkę pasierbów 12 i 7... i powiem Ci
      jedno:moim własnym ,które mam na codzień i ja mam bezpośredni wpływ na ich
      wychowanie zdarza się czasem doprowadzić do tego że ręce mi opadająwink

      Przez to że mam dzieci i pasierby w podobnym wieku widzę jasno, że to nie ma
      znaczenia czy to pasierb czy moje ,każde z nich jest inne ,ma swój indywidualny
      charakter.Coś co skutkuje względem jednego nie skutkuje względem pozostałej
      trójki i w takich chwilach pozostaje "nieskończona inwencja;P" ( powinnam
      dostać już nobla za kreatywność;P)

      I medal z kartofelka ;P powinny mamy czy też macochy dostawać na codzieńsmile))
      Przykład. Moja mama 15 lat chodowała papirusa.Przepiękny wyrósł.Wiesz jak
      skończył? Maleństwo "zbudowało" z niego szałas na środku pokojusmile)))Babcia dwa
      dni płakała .Przez tyle lata się o ten papirus starała ,to było oczko w jej
      głowie.Przepiękny był i szałas wyszedł z niego też niczego sobie;P
      W akwarium pływały prześliczne rybki i na jaki pomysł wpadło dziecko?
      Wymyło każdą rybkę z osobna mydełkiem .W mydelniczce rozkładało sobie każdą
      pokoleji i pieczołowicie mydełkiem szorowało.Jak zobaczyłam tą maleńką
      zamydloną rączkę (każda rybka włożona na czas akcji do mydelniczki),bardzo
      starannie czyszczącą rybkę ,tą przejętą buzie, staranne ruchy by rybce "krzywdy
      nie zrobićwink",a rybki z mydła śliskie jak diabliwink mowę mi odebrało,nie
      wiedziałam jak się zachować .Niektóre rybki przeżyły i te uważam za
      bohaterki;P)))
      I o to chyba chodzi by przeżyć;P
      a dzieci czy własne czy pasierby ,czy wogóle dzieci wokół .Nas potrafią
      przysporzyć kłopotów,ale my dorośli też potrafimy zatruć im życiesmile
      Wycofaj się na chwilkę ,odpocznij, a jutro na pewno spojrzysz na wszystko
      inaczej.
      Bo nie w tym problem czy jest się macochą czy mamą ,ale ogólnie wychowanie
      dzieci to nie jest łatwy proces,a w rodzinach składanych jeszcze trudniejszy.

      • bez44 Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 07:50
        mądre i ciepłe słowa. Ale jak dobrze jest, gdy partnera ma się po swojej
        stronie za każdym razem, a nie tylko wtedy, gdy własne dziecko trzeba
        opieprzyć, bo jak jego to już jest po jego stronie. Cierpliwości! Niech się uda!
      • reksia Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 08:06
        *Hodować-ups ;/ ,ot pośpiech poranny
    • kasian27 Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 07:49
      poczatki sa zawsze trudne, mysle ze z dziewczynami jest troche gorzej niz z
      chlopcami, ale trzymam kciuki.
      • bez44 Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 07:51
        nie jestem pewna - jestem macochą całodobową od 4 lat (pasierb miał wtedy 15
        lat) i ręcę mi opadły całkowicie.
    • agnese_1 Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 08:58
      >Reasumując zaś całokształtowo to
      >gorzej to chyba wszystko widziałam dwa miesiące temu, nie jest żle a mam
      >sporą nadzieję że będzie dobrze .

      To twoje wlasne slowa sprzed kilku dni. Nie pozwol, aby jedno wydarzenie
      wplynelo na ten 'caloksztalt'. Jeszcze moze byc dobrze. I na pewno bedzie smile
      Trzymaj sie.
      • mamaika Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 10:06
        Załamac się nie załamałam , ale zwyczajnie posmutkować sobie musiałam. No to
        gdzie się mam wyżalić, jak nie tu smile. Z moim M rozmawiać mi się nie chce, bo i
        po co , swoje widzi jest ok no to niech będzie ok . Opisywać za długo . I
        naprawdę żeby było dobrze to trzeba jakichkolwiek chęci i dobrej woli obu
        stron . A ja z drugiej strony to mam : mamy cię w d... i ci to ladnie
        pokażemy . I naprawdę nie mam zielonego pojęcia jak podchodzić do jeża i nie
        mam pojęcia jak postępować z najmłodszą - typowym przykładem Mr.Jeckylla i
        Mr.Hade ( w zależności od obecności średniaczka , choć też już mocno obruszonym
        osobiście na mnie bo nie pozwalam korzystać ze swojego laptopa ). I generalnie
        tak sobie myslę jaką ja zupełnie inną byłam pasierbicą i zastanawiam się czy to
        kwestia wychowania czy charakteru.
        • tarzynka Re: optymizm,pesymizm ot karuzela 14.09.06, 12:45
          Jak się rozstawałam z pierwszym mężem, to czasami iskry leciały, łatwo nie było,
          niestety zdarzyło się, że przy dzieciach. Strasznie mnie to dołowało, nie miałam
          na to większego wpływu i wtedy mądra znajoma stwierdziła, że to się ułoży, że
          nic od razu. Rzeczywiście się ułożyło, iskry dość szybko przestały latać.
          Dla Was wszystkich jest to bardzo trudny okres, w sumie czwórka już
          ukształtowanych osób musiała razem zamieszkać i musi jakoś się dotrzeć. Młode
          próbują, co im wolno, buntują się, nie jest to nic dziwnego. A że nie jest
          łatwo, że czasami nie ma siły, to też nie zaskakuje.
          Bardzo ciepło o Was myślę Mamaiko, trzymam kciuki, żebyście sobie wspólne życie
          ułożyli, żeby wszyscy znaleźli swoje miejsce u Was w domu, żebyście go lubili.
          Wygaduj się tutaj, wyżalaj, posmutkowuj - dobrze jest mieć taki wentyl
          bezpieczeństwa. Opowiedziane problemy zazwyczaj się stają łatwiejsze do
          przezwyciężenia. Ja zawsze chętnie Cię posłucham, jak będę umiała, to postaram
          się wesprzeć.
          A że dziecko złe i się obraża, że nie wolno mu korzystać z laptopa. Cóż,
          próbuje, rodzone też by próbowało - moje przynajmniej tak mają wink.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja