Denerwuja mnie tamte dzieci

04.10.06, 02:48
Dawno nie pisalam, chociaz duzo czytalam, ale przyszedl ten moment kiedy
musze sie wypaplac.
Wiec tak: jestem macocha prawie ze bezkontaktowa, widzialam je raz w zyciu.
Maz rowniez widzi swoje dzieci bardzo rzadko, moze raz na rok ( wielka
odleglosc), ale co jakis czas dostajemy wiesci od ex o tym co nowego u
dzieci, jak sie maja itd. Zawsze maja sie swietnie - zdobywaja coraz to nowe
umiejetnosci na kolejnych sekcjach i kolach zainteresowan: dzudo, szkola
muzyczna, sekcja szach, szermierka, sekcja teatralna w szkole, basen, kolko
plastyczne itd. W szkole piatki i szostki. Wycieczki zagraniczne dwa razy do
roku, po miesiacu kazda.
Drazni mnie to. Sama sie przed soba wstydze przyznac, ale prawda jest taka,ze
denerwuja mnie sukcesy tamtych dzieci...
Nie moge przejsc nad tym do porzadku dziennego, a glowna przyczyna jest
prozaiczna: jestem zazdrosna o pieniadze na alimenty, dzieki ktorym tamte
dzieci moga zyc w dostatku i spokoju i rozwijac skrzydla.
Niby wiem, ze po to sa wlasnie alimenty,ktore i tak nie rekompensuja im braku
ojca, ale krotko mowiac szlag mnie trafia jak patrze na nasze dziecko, ktore
nie ma takiego poziomu zycia jak tamte i prawdopodobnie nigdy nie bedzie
mialo...Czy ja jestem nienormalna, zla, niedojrzala osoba ze drazni mnie
to...?

ps dla wszystkich, ktorzy chcieliby sie na mnie rzucic: ex nie zarabia
kokosow, dzieci sa utrzymywane glownie za alimenty 3000zl, ja zarabiam kilka
srednich krajowych, ale zyjemy w dlugach poprzedniego malzenstwa.
Aha, jeszcze jedno - rozwod nie z mojej winy smile
    • chalsia Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 07:41
      Czy ja jestem nienormalna, zla, niedojrzala osoba ze drazni mnie
      > to...?

      Skoro prosisz o ocenę, oto ona:
      - nie jesteś nienormalna;
      - nie jesteś zła,

      - jesteś niedojrzała.

      I zupełnie poważnie polecam Ci skorzystanie z pomocy dobrego psychoterapeuty,
      Chalsia
    • alka23 Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 08:07
      hu hu... to teraz patrzmy jak rzucą ci się harpie gotowe wygryźć wszystkie
      arterie...

      Ruszyłaś bowiem moja droga temat rzekę, i za brak chęci dawania alimentów
      przypłacisz to głową smile

      Powodzenia życzę, a przy okazji dodam, ze dzieci powinny mieć równe szanse w
      życiu. Tylko, ze to zawsze niewymierne jest. A może Eksia gospodarna po prostu jest?
    • braktalentu Długie, ale powinno poprawić samopoczucie-:) 04.10.06, 09:06
      Często trudno na własne sprawy spojrzeć racjonalnie i z dystansem (nie wiem jak
      inni, ale ja jak się nakręce, to ...). Z punktu widzenia osoby trzeciej,
      opierajacej się tylko na podanych przez Ciebie faktach, sprawa wygląda tak:

      Twój M zarabia kilka średnich krajowych. To oznacza, że Jego dzieci powinny żyć
      na wyższym niż "średni krajowy" poziomie. Piszesz "tamte dzieci",zakładam, że
      jest ich minimum dwoje. To wypada po 1500 PLN "na łebka". Wiem, że są dzieci,
      ktore otrzymują po 300 PLN. Cóż ich ojcowie nie zarabiają kilku średnich
      krajowych, tylko 1200 brutto. Ale przecież Twój M. spłaca długi z poprzedniego
      małżeństwa (nieważne, że Ona też, bo to przecież wspólne długi-smile i na życie
      zostaje niewiele. Co miesiąc starasz się dotrwać do pierwszego i z tej
      bezsilności zaczynasz nawet liczyć pieniądze w cudzych (pasierbów) kieszeniach.
      A tu jeszcze, jakaś obca, perfidna baba z lubością donosi jak to świetnie się
      Jej i Jej dzieciom powodzi-sad No, klęska, normalnie klęska-sad. Gorzej niż jak
      najlepsza przyjaciółka dzwoni z info, że w trzy dni schudła do rozmiaru 36-smile

      To przyjrzyjmy się obu tym przypadkom...

      1) Przyjaciółka dzwoni i mówi, że .... do rozmiaru 36-smile.
      Moje doświadczenie życiowe podpowiada:
      - albo jest chora i nie ma Jej czego zazdrościć,
      - albo dorwie ją efekt jojo i zaraz wskoczy w 40,
      - albo przy najbliższych wspólnych zakupach okaże się, że to nie 36, ale blisko
      bo 38, które nosi od lat-smile))

      I w przypadku Twojej Exi może być podobnie. Linków do wyliczeń kosztów
      utrzymania dziecka na średnim poziomie można w internecie znaleźć kilka. Wynika
      z Nich jasno, że całkowity koszt tych podstawowych potrzeb to około 1200 PLN
      miesięcznie. Na ekstrasy i dentystę zostaje 300 PLN. Wiem, wiem... gdybyś to Ty
      miała 300 PLN na każde swoje dziecko ekstra... to... no właśnie? To co? Co
      najwyżej ta szkoła muzyczna-smile 300 PLN to czesne. A intrument? A nuty? A
      miesiąc urlopu za granicą z dziećmi?

      Z tego wynika jasno, że:


      - albo Exia kłamie opowiadając o rozlicznych sukcesach pasierbów, bo solidnie
      musiałaby dokładać do tego interesu (i wtedy... sorry Winetou, ale rozwiązaniem
      problemu jest odpowiedź na pytanie co zrobić, żebyś i TY mogła zarobić
      na "dołożenie do interesu" swoich dzieci),
      - albo te zajęcia kosztują mniej niż przypuszczasz (Dom Kultury, państwowa
      szkoła muzyczna, sekcja szachów przy bibliotece miejskiej) I TWOJE DZIECI TEŻ
      MOGĄ brać w nich udział. (Mieszkam w baaaardzo małej miejscowości, ale jak się
      dokładnie rozejrzałam to możliwości, żeby dzieciaki się rozwijały przy
      minimalnym nakładzie finansowym jest całkiem sporo).

      Pomyśl jeszcze o czasie jak Exia poświęca na dowożenie dzieci na te zajęcia-smile
      Pewnie nie pracuje i ... żyje za te 600 PLN miesięcznie (2x300 PLN)-smile)))))

      Widzisz, już Ci lepiej-smile)) A następnym razem jak dziecko przyniesie laurkę to
      odwdzięcz się dyplomem za "osiągnięcia plastyczne". Piosenka? Proszę bardzo -
      działa na polu muzycznym! Też opowiesz o sukcesie Skarba. A co? Dostał dyplom
      za osiągnięcia, czy nie? Szczegóły można przemilczeć, tak jak
      najprawdopodobniej robi to Eksia-smile

      No chyba, że oczekiwałaś innego rodzaju pocieszenia... Nie martw się! Mamy tu
      na forum specjalistki od "zadźgaj Eksię i otruj pasierbów w duchu
      chrześcijańskim" (z całym szacunkiem za konsekwencję kreowania postaci-smile)).
      • kalina81 Re: Długie, ale powinno poprawić samopoczucie-:) 04.10.06, 09:35
        braktalentu padłam rotfl rotfl rotfl
        ostatni akapit jest po prostu boski rotfl
      • lehija_1 Re: Długie, ale powinno poprawić samopoczucie-:) 04.10.06, 09:48
        Chyba, ze jest tak, ze to Ty z Twoich kilku srednich krajowych splacasz dlugi meza z poprzedniego malzenstwa i dokladasz sie do jego alimentow, on natomiast sie nie doklada do Waszego zycia, wtedy masz prawo czuc sie odrobine pokrzywdzona. Jesli natomiast splacacie Twoje dlugi z poprzedniego malzenstwa a NM placi sluszne alimenty ze swoich pieniedzy, a do wszystkiego co maja "tamte" dzieci doklada sie dobrze zarabiajaca Exia, to wybacz...ale... masz problem ze soba.

        Braktalentu ma tez absolutna racje, ze zeby dziecko moglo sie rozwijac nie zawsze potrzebne sa wielkie pieniadze: kolka plastyczne i warsztaty teatralne, filmowe, fotograficzne dostepne sa w domach kultury w niemal kazdym sredniej wielkosci miescie. Miasta dofinansowuja tez czesto placowki sportowe, wystarczy sie rozejrzec, doplacaja do zajec na plywalni. W szkolach nierzadko dziecko moze sie zaangazowac w kolka zainteresowan, moze to brzmi troche idealistycznie, ale moze tez w razie potrzeby wrecz zalozyc wlasna organizacje, dogadac sie z dyrekcja, wyzebrac sale na proby czy spotkania, i te de.
        Tanie wycieczki za granice mozna dzieciom umozliwic dzieki programom wymian szkolnych, organizacjom chrzescijanskim (jesli kto wierzacy).
        Do nauki jezykow sa wspaniale programy komputerowe, w internecie znajduja sie setki tysiecy instrukcji tyczacych sie rekodziela, jesli dziecko plastycznie uzdolnione, wiele ksiazek mozna w calosci przeczytac w internecie, sa slowniki online, a jesli nie zostaja biblioteki - w Polsce za grosze na czlonkowskie.
        Dzieki zawodom i konkursom lokalnym, rejonowym i panstwowym dziecko moze sie sprawdzic w kazdej dziedzinie nauki, jesli ma takie marzenie. Wiele miast funduje stypendia dla wybitnie uzdolnionych.
        Droga jest muzyka i odjechane sporty... ale to co naprawde trzeba dziecku poswiecic, to tylko i wylacznie CZAS. A siedziec i narzekac: ja nie mam, a tamta ma i dlatego jej dzieci takie zdolne a moje tylko takie sobie przecietne to jest po prostu szczyt nie wiem czego. A moze sluchaj one sa wybitnie uzdolnione? I sie z ta genetyczna prawda nie potrafisz pogodzic? A moze ta matka inna po prostu ma taki charakter niekrytyczny, ze sie cieszy z najmniejszych sukcesow i opowiada o nich kazdemu, zeby dzieci swoje motywowac tym optymizmem, zachecac do rozwoju?
        Moja pasierbica zupelnie do dupy jezdzi w miejskiej sekcji na rowerze jednokolowym. I zawsze na szkolnych swietach ta sekcja wystepuje i dziewczynki dostaja brawa, my robimy im zdjecia, dostaja nagrody, matka piecze ciasto, dzwoni do dziadkow, opowiada glosno jak wspaniale mala jezdzi na tym rowerku i jakie tam kreci piruety. Dziecko jest szczesliwe i jak bedzie chcialo w przyszlosci sie zajac terapia raka, to moze tez pomysli sobie, moge, chce i potrafie i uda mi sie. I moze sie uda? Kogo bedzie wtedy obchodzic, ile razy na wystepach w trzeciej klasie spadla z roweru?
        Tak ze: glowa do gory. Poczytaj dziecku ksiazke i wyluzuj sie. Poczuj sie swietna matka bez kompleksow, a nie bedzie cie obchodzilo, jak to wyglada u innych ludzi czy Twojej Ex. Mnie dzisiaj w nocy sie snilo, ze moja Ex kaze mi przymiezyc swoj stroj kapielowy. Rozbiera sie a cialo ma jak bogini jakas, a ja sie rozbieram i mam wszedzie sflaczale miecho i rozstep na rozstepie, niebieskie i czerwone szramy... no i kto mi powie, ze my kobiety nie jestesmy zakompleksione i opetane zadza rywalizacji wink
      • e_r_i_n Re: Długie, ale powinno poprawić samopoczucie-:) 04.10.06, 10:20
        braktalentu napisała:

        > Twój M zarabia kilka średnich krajowych. To oznacza, że Jego dzieci powinny
        > żyć na wyższym niż "średni krajowy" poziomie.

        "ja zarabiam kilka srednich krajowych"
        • braktalentu Re: Długie, ale powinno poprawić samopoczucie-:) 04.10.06, 12:12
          kurde, kurde, kurde!!! A Mamusia uczyła całe życie "czytać tekst ze
          zrozumieniem"! I co? Taki piękny elaborat na nic! Będę się trzymała tego, że
          przy 3000 PLN alimentów M. też musi sobie nieźle w życiu radzić-smile)))))) I
          obiecuję czytać uważniej.
      • anastazjapotocka Re: Długie, ale powinno poprawić samopoczucie-:) 05.10.06, 11:22
        Braktalentu - to śliczne co napisałaś. Po prostu śliczne. Zaraz porozsyłam
        maile do wszystkich moich koleżanek, że włażę na luziku w 36, ale w biuście mam
        nadal 75D. Jeszcze coś muszę pofałszować z metryką i nie zrobię sobie liftingu
        za 8 tys. Po co, skoro bedę taką seksowną i młodą laską?
        Zainwesuję tylko w duże okulary przeciwsłoneczne, żeby mnie wredoty na ulicy
        nie poznały. Zresztą, powiem im co najwyżej, że mnie akurat lekutko wzdęło po
        bankiecie i idę do apteki...
        Nie ma to jak dobry bajer!!!
        Po za tym... ma się ten zwierzęcy magnetyzm, jak mawiał osioł w Shreku...
        Rany... Koleżanki pękną z zazdrości!
        • atenais Re: Długie, ale powinno poprawić samopoczucie-:) 05.10.06, 11:39
          hahaha... pieknie, po prostu pieknie. szczerze - to jak co-po-niektore
          wyjatkowej wrednosci znajome ze studiow od niechcenia pytaja ile waze "bo chyba
          schudlas" zawsze sobie odejmuje ze 4 kilo wink a co tam... szczegolnie jedna
          taka w ten sposob traktuje, zawsze musiala cos "milego" powiedziec typu "O!!!
          jaka ladna masz sukienke... szkoda, ze ona do ciebie nie pasuje... ten
          zielony...oj - wygladasz jakbys chora byla"
          Przy spotkaniach z takimi (jesli juz sie nie uda wykrecic) nalezy sie otoczyc
          wszelkimi dostepnymi znamionami luksusu (facet, samochod, ciuchy itp.) i na 5
          lat spotkania z glowy wink
          Wspomniana kolezanka najwieksza traume przezyla, kiedy sie wprosila na wizyte
          do jednej ciezarnej kolezanki z naszego roku - piekna, ruda kobietka mimo 9-
          tego miesiaca wygladala przecudnie, nie przytyla - tylko miala sliczna
          pileczke. Zniesmaczona znajoma wyszla po 20 minutach spieszac sie gdzies
          ogromnie wink
    • mamaika Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 10:10
      Nie zawsze jest to kwestia pieniędzy a zwyczajnie zdolności i chęci rodziców do
      pomagania dziecku w rozwoju owych zdolności. Co do alimentów to chyba Twój M
      zarabia całkiem nieżle, Ty bardzo dobrze a długi są chyba z Twojego
      małżenstwa , więc wybacz ale to Twoja broszka. A jak dzieciaki zdolne i
      zwyczajnie im się chce to na litość boską tylko się z tego cieszyć .
      • lehija_1 Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 10:37
        Wlasnie doczytalam troche w archiwach, sabra (wczesniej niezamezna) i jej M splacaja dlugi z jego poprzedniego malzenstwa. Ale na podstawie jej wypowiedzi trudno sobie wyrobic jakas opinie, bo nie wiadomo, czy ex meza sie doklada do splat, na co byl kredyt (czy moze byl na jego firme, a moze na mieszkanie, w ktorym ex teraz mieszka), czy ex pracujaca jest i czy mezowi sabry zostaje na dokladanie sie do zycia z sabra i synkiem?
        • dominika303 Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 10:46
          Do autorki topiku, kochana jeśli potrezbujesz jakiegoś wsparcia, pomocy (choćby
          tutaj na forum), to podaj więcej szczegułów ot chociażby te o których pisała
          lehija_1 smile)))))
          Bo po twoim poście można odniesc dwuznaczne wrażenie i za każdym razem
          odpowiadać że w sytuacji 1 to to, a w sytuacji 2 to tamto !!
          Ale kochana nie łam się i napisz coś więcej !!!

          A to że jesteś w jakimś stopniu zazdrosna o zdolności pasierbów to nic
          strasznego przeciez każdy chciałby aby to jego dziecko było najmądrzejsze,
          najzdolniejsze i najładniejsze pod słońcemsmile))
          pozdarwiam
    • mikawi Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 11:00
      Ja zrozumiałam post sabry w ten sposób, że eks jej meża dostaje na dzieci 3000
      alimentów, natomiast ona wraz z mężem spłacają długi po byłym małżeństwie męża
      i mimo dobrych zarobków nie stać ich by zapewnić ich dziecku taki standard
      życia jaki mają dzieci męża. I stąd się bierze frustracja sabry i zazdrość o
      sukcesy pasierbów.
      Sabro - podpiszę się pod dziewczynami - sukcesami dzieci nalezy się tylko
      cieszyć, to dobrze że sobie radzą w szkole, mają piatki i szóstki. To nie tu
      lezy twój problem, tylko w tym, że twój mąż przyjął na siebie zobowiązania
      spłaty wspólnych długów jego i eksi kosztem zobowiazań względem waszej rodziny
      i waszego dziecka. Napisz proszę wiecej szczegółów, ale jesli jest tak że on
      płaci wysokie alimenty i spłaca długi a waszą rodzinę utrzymujesz tylko ty, to
      być może powinnaś pogadać z mężem o tej sytuacji? Może mąż powinien
      zweryfikować wysokość swoich zobowiazań tak aby zaspokajać potrzeby również
      waszej rodziny? Wysokośc alimentów to jedno, kwestia pociągnięcia eksi do
      spłaty wspólnych dlugów to drugie, może tez rozłożenie długu na więcej rat, za
      to w mniejszej wysokości? Trudno coś radzić nie znając szczegółów.
    • mangolda Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 12:35
      Zacznij dzialac w kierunku obnizenia alimentow. To niedopuszczale, zeby one
      mialy wiecej niz wasze dziecko. Niech twoj M. zaproponuje 10% placonej
      dotychczas kwoty i zobaczcie jak sprawy sie potocza.
      • konkubinka Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 12:54
        jak rozumiem zyjesz w naszym kraju -tamte dzieci w innym.Pewnie raczej na
        zachodzie.
        No coz , w naszym kraju potrzeba wiecej trudu i kasy aby dzieci mialy tak
        szerokie horyzonty jak dzieci na zachodzie.
        Ponadto dzieci zyjace poza granicami ojczystego kraju juz na start znaja co
        najmniej dwa jezyki .
        Mimo wszystko uwazam , ze zazdrosc to brzydka rzecz.
        Moj eks tez ma lepiej niz ja , jego dziecko z pewnoscia bedzie mialo lepiej niz
        moje dzieci tylko nie chcialoby mi sie myslec o takich rzeczach.
        A co do Twojego pytania -nie jestes zla i nienormalna.Kazdy miewa podobne
        uczucia -byleby nie przybraly ostrej formy.Jedyna rada to "poprostu o tym nie
        mysl"

        Mnie np wkurza , ze niektorym (w tym eksowi) zaklad pracy funduje rodzinny
        pakiet w Medicover,itp i moga chodzic z dziecmi do lekarza kiedy chca , robic
        badania jakie trzeba i nawet do domu lekarz przyjdzie.A ja place 700 zl zusu i
        ani lekarz do mnie nie przyjdzie ani do moich dzieci, ani nie zrobila
        potrzebnych badan ani nawet nie przyjma na wizyte bez łaski.A do specjalisty
        czeka sie pol roku.Tak sie mozna nakrecac w nieskonczonosc.
        No ale coz ......
        • kicia031 Konkubinka - Medicover 05.10.06, 11:32
          A moze pogadaj z Exem, by objal swoim pakietem rodzinnym wszystkie swoje
          dzieci. To jest mozliwe, moj Ex swoim pakietem uprzejmie nawet obejmowal byla
          zone (mnie) dopoki sie nie dorobila wlasnego. W ten sposob moj starszy synek ma
          teraz 2 pakiety - z pracy taty i mamy, choc ja powiedzilam Exowi, ze teraz to
          zapewniam dziecku i jego wsparcie nie jest potrzebne.
          • konkubinka Re: Konkubinka - Medicover 05.10.06, 19:01
            Sugerowalam , niestety bez odzewu.Nalegac nie bede, niech sie wypcha.
            Drugie dziecko nie jest jego tylko z obecnego zwiazku .
            Zastanawiam sie nad Enel-Med.Maja dobrych lekarzy a pakiet rodzinny
            (moglisbysmy tez podciagnac moja pasierbice) kosztuje 300 zl.Tylko , ze wacham
            sie , bo juz zus co miesiac to 700, a wywalac 1000 dlatego ze ten kraj jest
            chory niebardzo mnie przekonuje.Z drugiej strony 300 zl podzielic na 5 to
            wychodzi po 60 zl miesiecznie na kazdego-wlasciwie sie oplaca.A i mnie czek a
            sporo badan i M by sie przydalo.Jeden minus to , ze umowa jest na 12 meisiecy a
            w obecnej sytuacji nie mamy pewnosci ze za meisiac bedziemy miec na te 300 zl
            luksusu.Ale skonczmy smiecic w tym watkusmile
    • ciemnanocka Re: Denerwuja mnie tamte dzieci 04.10.06, 13:47
      A mi sie wydaje, ze dlatego jestes zazdrosna, bo nie znasz swoich pasierbow.
      Nie zyjesz ich zyciem. Niestety Twoj maz rowniez nie zyje zyciem dzieci... Tak
      naprawde ich nie zna. Nie potrafil Cie nauczyc cieszyc sie z ich sukcesow.
      Bo zawsze "nieznane" jest strasznym problemem.
      Wydaje mi sie, ze ex informujac go o sukcesach dzieci chcialaby go nimi
      zainteresowac. Pokazac jakie są fajne, ze moze troche bardziej by sie nimi
      zainteresowal...
      Ja sie ciesze wspominajac jak mala nauczyla sie na rowerze jezdzic. O Matko
      jaka bylam dumna, niemalze jakby to moja zasluga bylawink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja