Rozliczenie z przeszloscia

09.10.06, 13:05
Powiedzcie, czy macie wrazenie, ze wasi partnerzy rozliczyli sie uczciwie ze
swoim poprzednim zwiazkiem, wiedza irozumieja dlaczego poniesli kleske? A
przede wszystkim czy uznaja swój wkład w te porażkę – chociażby poprzez wybor
nieodpowiedniej partnerki?
Bo mój nie.
I nie robi to dobrze naszemu związkowi. Lubie myśleć, ze mam troche więcej
klasy niż Exia i nie wytne takich numerow jak ona, ale wiecie – Bog mi
świadkiem, ze czasami się jej nie dziwie ;-(
U was jest lepiej?
    • lilith76 Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 13:27
      Ja swojej też się czasami nie dziwię.
      Mój nauczył się tylko tyle, że ludzie są różni i trzeba iść na kompromisy. I na nie idzie.
      Nie ma mowy o szukaniu źródeł pewnych zachowań, pracy nad charakterem. Jego charakter to drogocenna perełka nie podlegająca obróbce.
    • mm-m Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 13:32
      powiem tak smile
      u mnie jest tak - potrafi powiedzieć zrobiłem to,to i to źle - ale tak żeby ze
      zrozumieniem błędu i rozliczeniem go tak w głebi duszy to niestety nie.
      czesem mam myśli dokładnie takie jak Twoje - "nie dziwię się Exi"


      • judytak Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 21:55
        mm-m napisała:

        > powiem tak smile
        > u mnie jest tak - potrafi powiedzieć zrobiłem to,to i to źle - ale tak żeby
        ze
        > zrozumieniem błędu i rozliczeniem go tak w głebi duszy to niestety nie.

        a mój nigdy by nie powiedział, że "zrobił to i to źle"
        nie uważa, że powinien jakiś swój związek rostrząsać z kimś trzecim - w czym
        absolutnie się z nim zgadzam

        ale za to robi inaczej
        i swój związek ze mną gotowy jest ze mną nawet poanalizować trochę

        ze sprawami codziennymi tak samo - nigdy by nie powiedział, ze zrobił źle
        i owszem deklaruje, że "taki już jest, i się nie zmieni"
        ale w praktyce zmienia swoje postępowanie, a przecież o to chodzi, z nie o
        łzawe wyznania czy przepraszania ;o)

        chyba mamy podobną naturę, chociaż pod tym jednym względem ;oP

        pozdrawiam
        Judyta
    • e_r_i_n Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:01
      Mój maz na pewno nie jest aniołkiem i ideałem do zycia smile Dlatego tez, jesli
      nie ma dostatecznie silnego uczucia miedzy nim a jego kobieta, to kiepski finał
      zwiazku jest.
      Na pewno jest swiadom swoich grzechow w poprzednim malzenstwie oraz bledu
      podstawowego, pt. nie do konca przemyslany slub.
      No i widac, ze teraz sie bardzo stara, zeby było dobrze.
    • tovika Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:12
      Dlaczego " wkładem faceta w porazkę ma być wybór niodpowiedniej partnerki " ?
      A moze to facet był nieodpowiednim partnerem ?
      Dlaczego wybiela się faceta ,a winę zrzuca na exię?
      takie podejście do sprawy nie wróży rozliczenia się z przeszłością.

      • e_r_i_n Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:19
        A dlaczego tak trudno zrozumiec, ze dla tego konkretnego faceta ta kobieta była
        zła partnerka, co nie znaczy, ze w ogole jest zla?
        • tovika Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:25
          e_r_i_n napisała:

          > A dlaczego tak trudno zrozumiec, ze dla tego konkretnego faceta ta kobieta
          była
          >
          > zła partnerka, co nie znaczy, ze w ogole jest zla?


          a moze dla tej kobiety, ten facet był złym partnerem, tak tez mozna odwrócic
          sytuację.

          Aby rozliczyć się z przeszłością, trzeba przede wszystkim w sobie poszukać
          przyczyn porazki, a nie zwalać wine na innych.
          • kleo1 Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:33
            tovika napisała:


            >
            > a moze dla tej kobiety, ten facet był złym partnerem, tak tez mozna odwrócic
            > sytuację.
            >
            > Aby rozliczyć się z przeszłością, trzeba przede wszystkim w sobie poszukać
            > przyczyn porazki, a nie zwalać wine na innych.


            Bardzo słuszna wypowiedź, uważam, że to dotyczy wszystkich ludzi, kobiet i
            mężczyzn smile
          • e_r_i_n Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:33
            Złapałas haczyk smile Po prostu OBOJE byli dla siebie złymi partnerami i nie mozna
            tego rozpatrywac w kategorii winy. Po prostu dwie osoby indywidualnie moga byc
            rewelacyjne, ale w konfiguracji stanowia mieszanke wybuchowa. A wiec zle
            wybrali sobie partnera. OBOJE. A ze piszemy tutaj o naszych facetach, to i
            piszemy o ICH wyborach, nie wyborach ich eks.
          • agnese_1 Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:34
            > Aby rozliczyć się z przeszłością, trzeba przede wszystkim w sobie poszukać
            > przyczyn porazki, a nie zwalać wine na innych.

            Dokladnie tak. A kto tu zwala na innych?
            Przeciez moge stwierdzic, ze popelnilam blad bo zwiazalam sie z niewlasciwym
            facetem. I to byla moja porazka. Na nikogo nic nie zwalam.
          • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 12:10
            tovika napisała:

            > Aby rozliczyć się z przeszłością, trzeba przede wszystkim w sobie poszukać
            > przyczyn porazki, a nie zwalać wine na innych.


            NO WŁAŚNIE TOVIKO WIĘC ZRÓB TOwink
      • kicia031 Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:32
        > Dlaczego " wkładem faceta w porazkę ma być wybór niodpowiedniej partnerki " ?
        > A moze to facet był nieodpowiednim partnerem ?
        > Dlaczego wybiela się faceta ,a winę zrzuca na exię?
        > takie podejście do sprawy nie wróży rozliczenia się z przeszłością.
        >
        No wlasnie mysle, co mialam tu na mysli. Mozna to rozumiec jako wybor
        poartnerki nieodpowiedniej dla tego konkternego mezczyzny, czyli
        niewartosciujaco. Ale sa tez sytuacje, kiedy mozna miec uzasadnione watpliwosci
        do do moralnych kwalifikacji danej osoby. Nie wybielam swojego chlopa, wrecz
        przeciwnie, ale nikt mnie nie przekona, ze odpowiednia reakcja na problemy w
        zwiazku jest nawiazanie kilku romansow, nastepnie wyprowadzenie sie do jednego
        z kochankow, a potem wywiezienie dziecka do kuzynki na 2 koniec Polski, bo
        kochanek sobie dziecka nie zyczyl w domu, a i maz bylo w ten sposob uprzykrzyc
        zycie bylemu mezowi. Chlop przez pol roku szukal corki przez policje!
        Moj probblem polega na tym, ze chlop niestety nie wyciagnal wnioskow z tego, co
        sie stalo i znowu wybral sobie kobiete, ktora w nim wywoluje reakcje
        alergiczne. Nie przemyslal wiec sprawy nawet na poziomie cech jakie powinien
        wykazywac idealny partner, juz nie mowiac o refleksji na temat swojego
        zachowania i reakcji, jakie ono wywoluje u otoczenia.
        Ciezko, ciezko...
      • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 12:08
        tovika napisała:

        > Dlaczego " wkładem faceta w porazkę ma być wybór niodpowiedniej partnerki " ?
        > A moze to facet był nieodpowiednim partnerem ?
        > Dlaczego wybiela się faceta ,a winę zrzuca na exię?
        > takie podejście do sprawy nie wróży rozliczenia się z przeszłością.

        Toviko na tym forum od bardzo dawna mówi się o tym że .NIEDOPASOWNIE OBYDWU
        PARTNERÓW JEST POWODEM ROZPADU ZWIĄZKÓW I JUZ KILKASET RAZY BYŁO TO TUTAJ
        POWTARZANE .DLACZEGO TY TAK MOCNO PRZEŻYWASZ FAKT ŻE KTOKOLWIEK MÓGŁBY ZARZUCIĆ
        COKOLWIEK JAKIEJKOLWIEK eXI?
        >

    • agnese_1 Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:18
      A ja nie o niemezu tylko o sobie bo do niego nie mam specjalnych zastrzezen a
      do siebie mam.
      Bylam w wielu zwiazkach z roznym natezeniem. Prawie wszystkie konczyly sie tak:
      pojawial sie jakis powazniejszy problem a ja juz bylam spakowana i gotowa do
      znikniecia z zycia mojego wybranka (i z jego kraju rowniez, w ten sposob udalo
      mi sie mieszkac w 4 roznych krajach wink.
      I co, czy uznaje wklad w te porazki? Jak najbardziej. Czy mnie to czegos
      nauczylo. I owszem. Nie zmienia to jednak faktu, ze co jakis czas w obliczu
      problemow moja pierwsza reakcja to uciekac!
      W obecnym zwiazku jestem wciaz tylko dlatego, ze chyba zrozumialam, ze to nie
      tedy droga. A niemaz mnie bardzo wspiera i uczy jak mam walczyc (i nie reaguje
      powaznie nawet jak mi sie czasem wymsknie 'rozstanmy sie a w ogole to ja stad
      wyjezdzam').
      Pisze to po to, zeby pokazac, ze od zauwazenia problemu do zwalczenia go to
      jeszcze dluga droga i ciezka praca. I przede wszystkim trzeba chciec.
      Jak patrze na niemeza to sie sama pytam jak on ze mna wytrzymuje wink
    • chalsia Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:32
      ja się rozliczyłam z przeszłością, natomiast mój eks - nie.
      Chalsia
      • anastazjapotocka Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 15:08
        Po dwóch zupełnie bezmyślnych małżeństwach doszłam do wniosku, że wybór
        partnera jest zbyt poważną sprawą, aby się nadal wygłupiać.
        Wymyśliłam więc sobie, że chłop musi mi się podobać (do tej pory dla mojej
        wypychającej mnie do ołtarza ś.p. mamusi ważna była wyłącznie DUŻA KASA).
        Jako filigranowa wówczas (jak rany, a teraz nie dopina mi się 38) blondynka
        postanowiłam, że Facet musi być brunetem, mieć ponad 190 cm wzrostu, być
        STRASZNIE inteligentny i nosić okulary. Reszta nie miała dla mnie znaczenia, a
        zwłaszcza stan posiadania tegoż.
        Dobry los sprawił, że spotkałam na ulicy mój absolutny ideał: to było w
        Niemczech, trochę się zmartwiłam, że może być Niemcem, a do Niemców miałam
        lekutką awersję.
        - Co się tak gapisz? - zapytał mało życzliwie mój ideał po polsku (jak się
        później okazało, myślał, że jestem niedożywioną Niemką, a po za tym był jak
        zwykle nie w humorze).
        Dokładnie sprawdziłam przy najbliższej okazji, czy ideał jest rozwiedziony
        (musiał mi na randkę przynieść wyrok sądu - przyniósł, oryginał), bo nie
        zamierzałam uprawiać romansów z żonatym.
        I tak zaczęła się nasza wielka miłość.
        Wprawdzie JA nie byłam w typie mojego Misia, ale to przecież nie miało żadnego
        znaczenia!!! Wmówiłam Misiowi, że mu się podobam do szaleństwa i już!!!
        W NICZYM NIE PRZYPOMINAŁAM JEGO EX.
        Nie jestem aniołem, mój Misiaczek łatwo ze mna nie ma, ale kocham go całym
        sercem, jestem mu wierna, lojalna, dbam o jego potrzeby...
        Był i jest dobrym ojcem, choć różnie to miedzy nimi bywało (za sprawą okropnie
        głupiej ex).
        Co prawda, Misio w chwilach szczerości nazywa mnie "koszmarną rzeczywistością
        wirtualną" (niby, że mu się tylko wydaje, że ja jestem, a tak naprawdę to mnie
        nie ma - Misio ma doktorat z filozofii). Czasem też na moje wyrzuty odpowiada,
        że mam się ogólnie cieszć, bo dzięki temu, że mu SŁUŻĘ, MOŻE dostąpię zbawienia
        wiecznego.
        Mój Misio NIE MA ŻADNYCH WAD, a więc żaden rachunek z przeszłością nie jest mu
        potrzebny, a jak świat myśli inaczej, tym gorzej dla świata.
        Misio to brylant, chodząca mądrość, łaskawość i dobroć. No, Anioł po prostu. Co
        tam Anioł, on jest dziesięć, co tam dziesięć, on jest piętnaście Aniołów!!!
        Ja to oczywiście rozumiem i staram się nie śmiać w chwilach uświadamiania mnie
        o zaletach Misia przez Misia, oczywiście.
        Ja mam ogromne poczucie humoru, więc nauki Misia i jego nadymanie się oraz
        filozoficzne teorie na temat moich braków, bawią mnie szalenie. A jak mnie
        wkurzy, to zawsze mogę powiedzieć, że mnie głowa boli...
    • m-jak-magi Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 14:55
      ja nie wiem czy rozliczyl sie z przeszloscia bo w sumie niewiele o tek
      przeszlosci wiem. im wiecej pytam tym wiecej sprzecznych ze soba wersji
      otrzymuje. teraz kiedy spodziewam sie dziecka przestalam sie tym zajmowac. nie
      zmienia to jednak faktu ze eksi sie nie dziwie i nigdy nie dziwilam. ja mam ten
      komfort psychiczny ze nie musze byc od niego zalezna pod zadnym wzgledem -
      jestem bo chce ale nie musze. jej sytuacja byla inna - potrzebowala jego pomocy
      a on w tej kwestii polegl....
      ostatnio dosyc cieplo o niej mysle. dala mi szanse na przebywanie ze swoja
      corka ktora jest cudowna - mogla sie nie zgodzic a ja musialabym jej decyzje
      respektowac. chyba dzieki malej zdecydowalam sie na wlasne dziecko......
      a moj m .......... no coz mimo ze sie stara ( tego mu odmowic nie moge ) jest
      niestety mentalnym dzieckiem.
    • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 18:15
      Nie bardzo rozumię z kim miałby się mój M rozliczyć?smile)))) Exia obarcza go 100%
      odpowiedzilanością ...więc...bez komentarza.
      Wspólnie twierdzą,że rozpad małżenstwa ,to faktycznie jego wina,bo to on
      zdradził i to on po zdradzie zdecydował się na odejście od niej.Z tą róznicą,że
      M bierze na siebie tylko 50%.Twierdząc krótko ,że jego zdrada nie wypłyneła "z
      niczego", a decyzja o odejściu była przemyślana i w pełni świadoma.Ze względu
      na dzieci bardzo trudna. Exia twierdzi że po zdradzie to ona walczyła o to
      małżeństwo i to On tego nie docenił.On twierdzi ,że awantury to nie walka o
      małżeństwo.I tu go rozumię smile

      M na pewno ma wady i czasem nawet się posprzeczamy.Z M nie można się kłocić -
      zawsze sprzeczka jest wyjaśnianiem różnych poglądów i zasadności przy czym ,to
      M jest dla mnie przykładem i zawsze bardzo stara sie zrozumieć moje
      racje.Godzimy się już po 10 minutachsmile
      Mrrrr...jak mój M całuje...mrrr.
      Wyjątkowo czuły,oddany,ciepły,troskliwy i opiekuńczy.Pełen inwencji,bardzo
      bystry i aktywny,nie potrafi usiedzieć spokojnie 10 minutsmile Wraz z moim synkiem
      prześcigający się w obdarowywaniu mnie kwiatami ( obecnie na topie są liście i
      kasztanywink czy własnoręcznie wykonanymi cudeńkami.
      Wyjątkowo zmysłowy jako kochanek....delikatny jak jedwab i przenikliwy jak
      wiatr....mrrr...KOCHAM GO I UWIELBIAM.
      Pierwszy raz w życiu jestem z facetem który faktycznie się mną opiekuje,przejął
      większą część moich obowiązków i to nie tylko domowych.Budzi mnie co rano
      buziaczkami,wieczorami wtula się we mnie jak dziecko.Wycałowuje moje dłonie gdy
      zmęczone i stopy gdy zmarznięte.Jestem w raju więc ja nie narzekam smile))

      A Exi się nie dziwię smile ale tylko w tym ,że nadal po tylu latach za nim biega i
      wydzwania i prowokuje ...bo to wyjątkowy facet jestwink
      Od kilku lat żyję z aniołem smile

      Zastanawia mnie czasem jedno ,czy mój Ex był takim potworem ,że teraz mój M
      wydaje mi się ideałem i aniołem.Możliwe że i tak jestsmile

      Dla mnie nie ma to jednak żadnego znaczenia .Chcę tylko by to co łączy mnie
      teraz z M trwało i trwało








      • triss_m7 Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 00:02
        Hmm... trudne pytanie.
        W sumie cytujac poprzedniczke to z kim mialby sie rozliczac?

        Na pewno doskonale wie dlaczego sie rozeszli. Nikt sobie nie zawraca glowy
        przepychankami kto bardziej zawinil. Ostatnio mi nawet powiedzial, ze tamto
        malzenstwo to byla straszna dziecinada.

        Jasne ze M ma wady. Ja tez je mam. Na szczescie potrafimy ze soba po prostu
        rozmawiac. Potrafimy oboje isc na kompromis, co wiecej dziala miedzy nami jakas
        telepatia. Czesto sie zdarza ze ide do telefonu bo chce do niego zadzwonic a on
        wlasnie do mnie dzwoni albo w tym samym czasie myslimy o tym samym. To takie
        porozumienie bez slow. Ani M ani ja w poprzednich zwiazkach tego nie czulismy.
        Mamy 100% pewnosci ze jestesmy dla siebie stworzeni, a fakt, ze on jest facetem
        po przejsciach, a ja kobieta z przeszloscia pozwolil nam siebie najmadrzej
        poznac i docenic.
        • kicia031 Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 09:15
          W sumie cytujac poprzedniczke to z kim mialby sie rozliczac?

          No jak to z kim - ze soba oczywiscie. To chyba najwazniejsze, zeby nie popelnic
          tych samych bledow.
          Ja jestem tez wyznawczynia pogladu - ale wiem ze nie jest on jakos szeroko
          podzielany - ze warto by sie i rozliczyc z bylym wspolmalzonkiem. Powiedziec
          przepraszam, zaluje, ze nam nie wyszlo. Mi przez bardzo wiele lat tego
          brakowalo w relacjach z moim Exem i kiedy wreszcie na swoj sposob sprobowal
          przeprosic i zadoscuczynic, moglam w koncu zamknac te sprawe i zaczac normalnie
          zyc. Dzieki temu mamn teraz do exa stosunek zyczliwy, zycze mu dobrze, choc
          zrobil mi kiedys straszne rzeczy.
      • lilith76 Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 09:13
        Reksiu, wreszcie popełniłaś ciepły, optymistyczny, radosny życiowo wpis smile
        Gratulacje!
      • tovika Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 10:55
        no proszę jaki relatywizm moralny:
        taki anioł a zdradzał i jest niewierny;
        jak z żoną się sprzeczał - to nie była walka o małżeństwo,
        jak z nexią się kłóci , to się nazywa wyjaśnianie poglądów.
        • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 11:49
          tovika napisała:

          > no proszę jaki relatywizm moralny:
          > taki anioł a zdradzał i jest niewierny;

          po pierwsze zdradził raz smile
          po drugie nie zdradza smile))

          > jak z żoną się sprzeczał - to nie była walka o małżeństwo,
          > jak z nexią się kłóci , to się nazywa wyjaśnianie poglądów

          po pierwsze jest różnica między "darciem ryja,ubliżaniem sobie wzajemnie"
          a "sprzeczką w trakcie której ludzie zazwyczaj wspólnie i na spokojnie starają
          się znaleźć rozwiązanie problemów czy wspólnego kompromisu smile))

          po drugie tovika Ty tego nie pojmiesz winki żal mi Cię ...bo Twój ból to ból
          odrzuconego dziecka nie mogącego sobie poradzić z dojrzewaniem...z tym ze tatuś
          odszedł...


          a wyobraź sobie że każdy tatuś MA PRAWO odejść od kobiety której nie kocha, a
          to,że nie tkwi w zakłamaniu świadczy tylko moim zdaniem dobrze o nim
          ......a że niektórym "mamuśką" czy "egoistycznym maleństwom" trudno się
          pogodzic z faktem że ktoś MIAŁ PRAWODO ŻYCIA WŁASNYM ŻYCIEM

          ....toviko...empiro...czy inna maści podobnego pokroju ;P trudno mogę Ci tylko
          współczuć




        • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 11:54
          tovika napisała:

          > no proszę jaki relatywizm moralny:
          > taki anioł a zdradzał i jest niewierny;



          no własnie toviko jak to jest powidze mi i oświeć

          -jak to jest że są kobiety które się zdradza i są takie których mężczyźni
          pragną tak mocno,że ich nie zdradzają?Co więcej potrafią im całym serduchem być
          wierni i oddanismile

          Jaka jest twoja teoria na ten temat toviko?

          • lilith76 Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 12:06
            reksia bo się zaplączesz wink
            Sprytny interlokutor odparowałby: Jak to jest, że jedni mężczyźni zdradzają, a inni są wierni swojej kobiecie?
            • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 12:20
              lilith76 napisała:

              > reksia bo się zaplączesz wink
              > Sprytny interlokutor odparowałby: Jak to jest, że jedni mężczyźni zdradzają,
              a
              > inni są wierni swojej kobiecie?



              HEHEHEsmile)))))) ;P bez obawwink
              a jako żę mowa o zdradzie mojego M smile)) który zdradził Exię raz i przez kolejne
              lata czysty jak łzasmile to i staję w jego obroniesmile))
              zasłaniając włanooooom pierwsiąsmile
              • tovika Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 13:53
                facet, który zdradzał ma inklinacje do zdrady i jest to tylko kwestią czasu i
                sprzyjających okoliczności kiedy natsąpi następny raz, a poza tym kazdy uczy
                sie na błędach i potrafi już lepiej sie ukrywać.
                • lilith76 Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 14:05
                  a poza tym kazdy uczy
                  > sie na błędach i potrafi już lepiej sie ukrywać.

                  Ciekawa definicja nauczki. Wspomnę ją jak będę miała zamiar powtórzyć swoje błędy big_grin
                  Dla mnie w definicji błędu życiowego jest dowalenie samemu sobie, więc udoskonalanie ukrywania robienia tego błędu - czyli bardziej wyrafinowane dowalenie sobie - to dla mnie autostrada do neurotyzmu.
                • reksia Do Toviko 10.10.06, 19:34
                  tovika napisała:

                  > facet, który zdradzał ma inklinacje do zdrady i jest to tylko kwestią czasu i
                  > sprzyjających okoliczności kiedy natsąpi następny raz, a poza tym kazdy uczy
                  > sie na błędach i potrafi już lepiej sie ukrywać.

                  Tovika czy Ty naprawdę nie wiesz jaka jest różnica między liczbą pojedyńczą a
                  mnogą?????Polecam podręczniki kl 2 szkoły podstawowej w celu uzupełnienia
                  barków ;P

                  Pytanko 2 : Wskaż z jakiego to czasopisma ? broszurek ? gazetek? czerpiesz swą
                  mądrość życiową a głównie swą "wiedzę psychologiczną" smile))))))ciekawam
                  wielkości nakładusmile))))))))))))

                  Pytanko 3 : Co to są "inklinacje do zdrady?"smile)))))))))))

                  Pytanko 4: Napisałaś "poza tym kazdy uczy
                  sie na błędach i potrafi już lepiej sie ukrywać."To
                  przerażające ...brrrr...50% mieszkańców globu to płeć męska ,z Twej wypowiedzi
                  wnioskuję ,że płeć męska to Ci źli którzy uczą się na błędach i potrafią już
                  lepiej się ukrywać ......brrr.....to przerażającewink)))))))))))))))))hehehehehe
                  dobre,dobre smile)))))
                  • babe007 Re: Do Toviko 11.10.06, 09:31
                    reksia napisała:

                    > tovika napisała:
                    >
                    > > facet, który zdradzał ma inklinacje do zdrady i jest to tylko kwestią cza
                    > su i
                    > > sprzyjających okoliczności kiedy natsąpi następny raz, a poza tym kazdy u
                    > czy
                    > > sie na błędach i potrafi już lepiej sie ukrywać.
                    >
                    > Tovika czy Ty naprawdę nie wiesz jaka jest różnica między liczbą pojedyńczą a
                    > mnogą?????Polecam podręczniki kl 2 szkoły podstawowej w celu uzupełnienia
                    > barków ;P
                    >
                    > Nie staję w obronie Toviki, ale zgodnie z zasadą "widzi źdźbło w cudzym oku a
                    w swoim nie widzi belki" przyjrzyj się najpierw swoim wypowiedziom (o stronę
                    techniczną chodzi, o merytorycznej nie piszę). Jest w nich tyle błędów
                    ortograficznych, że czasami aż zęby bolą, kiedy się je czyta. Jeszcze nikt Ci
                    tego nie wypomniał. Może wstrzymaj się i Ty od komentarzy na ten temat. Tak
                    będzie bardziej z klasą.
                    • reksia Re: Do babe 007 11.10.06, 11:16
                      Fakt babe 007,ale zazwyczaj pisząc cokolwiek mam na to kilka minutek. Pisze
                      tylko wtedy jeśli uda mi się wyrwać troszkę czasu z pracy, zazwyczaj w biegu,
                      na stojąco. Rzadko mam czas na to by powtórnie przeczytać pisany przez siebie
                      wpis i poprawić błędy. Zdarzają mi się i błędy maści różnej i literówki i
                      kawałki wyciętych wpisów a i owszemsmile Może się również zdarzyć, że moja szybka
                      wypowiedź bardziej przypomina emocjonalny bełkot niż starannie skonstruowane
                      wypracowanie. Natomiast faktem jest, że tak traktuje to forum, jak miejsce
                      gdzie mogę wyrzucić z siebie "jakieś tam" swoje frustracje. Wydaje mi się ,że
                      bronić się przed atakiem Toviko miałam prawo.


                      Mam natomiast jedno pytanko odnośnie " źdźbła..." J Jak już o rolnictwie mowa
                      i "twojej-swojej klasie”.
                      Czy wchodzenie w cudzy spór tak jak spór między mną, a Toviko nazywasz "swoją
                      klasą"?

                      Mam już szczerze dość tego napadania na mnie osób z "kółeczka wzajemnej
                      adoracji". Treść wpisów poniektórych macoszek jak i Twoich również uwierz też
                      może budzić i budzi niesmak.
                      Na marginesie uderzę teraz w WIELKI DZWON, ale spytam .Czy spotkanie się kilku
                      panienek na mieście, a potem zaszczuwanie kolejnych macoszek jest tą
                      właśnie "klasą?” którą należy posiadać by móc się tu wypowiadać?
                      Mam wrażenie, że tutaj nikt nie ma prawa posiadać odmiennego zdania niż "grupka
                      wzajemnej adoracji", a górnolotne nazywanie tego "klasą"....wybacz tongue_out

                      Kochana babe007 gwoli Twej jak widzę ogromnej ciekawości pomimo kłopotów z
                      ortografią na swoje wykształcenie i zajmowaną pozycję nijak narzekać nie mogę.

                      Fakt, faktem NIE MAM KLASY J))))
                      NIE CHCE TEŻ TAKOWEJ POSIADAĆ( o losie...) JEŚLI MIAŁA BY WYGLĄDAĆ( i tu
                      wypomnę bez wskazywania na szczegóły) TAK JAK PORZYKŁADOWO TWOJA.
                      Ot taki ze mnie prostaczek wink))
                      Cham i prostak, ale z wyboru swego własnego.

                      UPS...miałam nadzieję, że skoro nie będę lizać niczyjego tyłka przynajmniej
                      język zachowam czysty i wszystko psu na budę ...nie udało mi się J.
                      Wyłazi ze mnie to słomisko i wyłazi.
                      Mam za sobą kilka przeżyć i sobie nie radzę z nimi. Wchodzę tu by wyrzucić z
                      siebie to wszystko. To o czym nie będę truć w domu mojemu M, moim przyjaciołom,
                      znajomym, dzieciom

                      Masz prawo czuć się urażona, bo ja tu faktycznie wymiotuję .
                      • babe007 Re: Do babe 007 11.10.06, 11:34
                        Szkoda mi czasu, żeby się ustosunkowywać do Twojego postu. Chociaż z kilkoma
                        zawartymi w nim stwierdzeniami zgadzam się w 100% (zgadnij, które to ;-P).

                        A tak w ogóle to chyba Cię "wyszarzę" (wiem, wiem, masz to gdzieś ;-P), boś
                        wyjątkowo nieciekawe indywiduum...
                        • reksia Re: Do babe 007 11.10.06, 13:27
                          babe007 napisała:
                          do reksii;P

                          > A tak w ogóle to chyba Cię "wyszarzę" (wiem, wiem, masz to gdzieś ;-P), boś
                          > wyjątkowo nieciekawe indywiduum...


                          Mam się już zacząć bać?

                          Czy może jako "wyjatkowe nieciekawe indywiduum" mam się już popełnić lub
                          schować w mysią dziurkę by zrobić miejsce dla "Babe świnki z klasą"? ;P

                        • reksia Re: Do babe 007 11.10.06, 13:53
                          babe007 napisała:
                          > A tak w ogóle to chyba Cię "wyszarzę" (wiem, wiem, masz to gdzieś ;-P), boś
                          > wyjątkowo nieciekawe indywiduum...

                          a swoją drogą babe 007 to ja nie jestem Twoją macochą,która "kazała Twemu ojcu
                          wymazać Cię gumką myszką"
                          To że stworzyłam udany związek z rozwiedzionym mężczyzną nie daje Ci prawa do
                          przenoszenia (któryś raz z rzędu )na mnie Twoich frustracji.
                          • chalsia Re: Do babe 007 11.10.06, 14:29
                            reksia, jak masz ochotę se porzygać, to może znajdż sobie takie miejsce, żeby
                            swoimi wymiocinami nie brudzic innych, co?
                            Chalsia
                            • reksia do Chalsi 11.10.06, 15:50
                              Widzę ze nadal masz do mnie żal o ".... wszystkie Chalsie..."wink

                              QQQQQrcze,jeśli zabolało to może...wiesz ja tak delikatnie tym razem
                              zasugeruję... to właśnie jest to miejsce które powinnaś uleczyćsmile a wówczas
                              zobaczysz że ja twoim wrogiem nie jestemsmile

                              Zakładając oczywiście, że każda z nas wchodzi tu by rozwiązać "jakiś" swój
                              problemsmileby pomóc sama sobie. Pomijam wszystkie te panie, które wchodzą tu bo
                              wciąga je plotkawink
                              • chalsia Re: do Chalsi 11.10.06, 16:25
                                mnie nie zabolało nic w tym tu teraz watku. Tylko skoro piszesz, że sobie na
                                tym forum wymiotujesz, to ja po prostu sugeruję, że do tego typu czynności
                                słuzy kibel. A to forum nie zostało wymyślone jako kibel.
                                No, chyba, że się mylę.
                                Chalsia
                                • reksia Re: do Chalsi 11.10.06, 16:52
                                  hehehehehe smile)))))) Chalsia wytnij sobie jeszcze jakiś zwrot i nadaj mu
                                  znaczeniesmile))))) podaj adres prześlę "mój pamiętnik"
                                  Rozumiesmile))) że gdy wymiotuje Wojaczek czy Bursa to jest to sztuka z
                                  klasą smile)))a gdy "zainspirowana" ich twórczością zwymiotuje Reksia to trzeba
                                  jej uświadomić że "kibel" czeka na jej wymiociny, a nie Chalsiasmile)))))))czy
                                  Babe z klasą ;Psmile))))))

                                  Chalsia Ty dosłowna jesteś smile jak zwyklesmile
                                  acha i jeszcze jedno ..mylisz się Chalsia smile


                                  • chalsia Re: do Chalsi 12.10.06, 00:16
                                    skoro twierdzisz "Chalsia Ty dosłowna jesteś smile jak zwyklesmile", to ja poproszę o
                                    ten post Twój jakoś prościej/.jasniej, bo nic z niego nie zrozumiałam. Widać za
                                    mało dosłowny był.
                                    Chalsia
                          • tovika Re: Do babe 007 11.10.06, 14:51
                            reksia napisała:
                            > To że stworzyłam udany związek z rozwiedzionym mężczyzną nie daje Ci prawa do
                            > przenoszenia (któryś raz z rzędu )na mnie Twoich frustracji.


                            jak sie ma udamny zwiazek , to nie ma się potrzeby bycia na tego typu forach i
                            rozpisywania się o swoich problemach.
                            • reksia Re: Do babe 007 11.10.06, 15:05
                              tovika napisała:

                              > jak sie ma udamny zwiazek , to nie ma się potrzeby bycia na tego typu forach
                              i
                              > rozpisywania się o swoich problemach

                              zrób coś dla mniesmile wczytaj się w moje problemy smile zanim jeszcze raz "palniesz"
                              mi taką mowę smile
                              • reksia ups powinno być do Toviko zamiast do Babe 007 11.10.06, 15:07
                                > tovika napisała:
                                >
                                > > jak sie ma udamny zwiazek , to nie ma się potrzeby bycia na tego typu for
                                > ach
                                > i
                                > > rozpisywania się o swoich problemach
                                >
                                > zrób coś dla mniesmile wczytaj się w moje problemy smile zanim jeszcze
                                raz "palniesz" mi taką mowę smile
    • weronka77 Re: Rozliczenie z przeszloscia 09.10.06, 23:56
      Ja też mam ten komfort że jestem bo chcę a nie muszę-nie jestem od niego
      zależna i w razie czego mam co ze sobą zrobić i mieszkaćwink eksia niestety
      komfortu takowego nie miała i dlatego potrzebowałą M żeby się w życiu
      jakoś "ustawić"wink No i jak się ustawiła to sobie polazła w bok i Chwała Bogu a
      raczej jej za to że zostawiła takiego fajnego faceta w spokoju bo gdyby nie to
      to dalej by na Nim wisiała a ja bym go nie spotkaławink)A tak to i wilk syty i
      owca caławink Ona zakochana z nową rodziną i On podobniewink Było,minęło nie
      obchodzi mnie co kto jak rozegrał.Eksia poszła w bok pełną parą i szłą w
      zaparte kilkanaście miesięcy.Ja się jej dziwię bo niezły trzeba miec tupet żeby
      sobie pogrywać zamiast od razu honorowo sprawę załatwićwink Szybciej byłby
      spokójwink Ale i tak nie narzekamwink)
    • pamig Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 11:25
      Na początku naszej znajmości całą winę i rozgoryczenie zrzucał na drugą stronę.
      Że dał się omotać starszej o kilka lat od siebie kobiecie...itd, itp. Teraz -
      kiedy jest już przed rozwodem, kiedy nasz związek się zacięśnia coraz bardziej -
      widzę, że jest spokojny, że daje tej przeszłosci odejsc, cieszy mnie to. Z
      drugiej strony słyszę bardziej obiektywną wersję, że to on jest odpowiedzialny
      za wejście w ten związek, że to była jego decyzja, nie omotanie. Wolałałabym,
      żeby jednak mówił, że coś mu na mózg padłowink))No ale trudno, takie widocznie są
      oznaki leczenia z tej przeszłości i dojrzała ocena sytuacjiwink

      Nie lubię tego określenia "rozliczenie z przeszłością", zbyt polityczne,chacha.
      Chyba nie można w takim razie mówić o "Wyborze nieodpowiedniej partnerki".
      Wybrał ją wtedy (niestety mogę bić głową w mur i tego nie zmienięsad) kierując
      się przeświadczeniem, że właśnie ona jest odpowiednia. Inna sprawa, że wybór
      podejmujemy pod wpływem naszej mądrości życiowej i doświadczeń życiowych,
      im mniej wiemy, tym i wybór jest obarczony większym błędem.

      Myślę, że w przeszłości może tkwić mnóstwo toksycznych elementów, z którymi
      należy zerwać,to prawda. Ale - paradoksalnie - to dzięki tej przeszłości
      człowiek decyduje się na podjęcie innych,lepszych wyborów.
      Czasami myślę, że tamto traumatyczne doświadczenie w związku małżeńskim
      otworzyło oczy mojemu ukochanemu na to czego naprawdę pragnie i co jest dla
      niego normalne. Dlatego w pewnym sensie ta "przeszłość" jest potrzebna.

      Tak jak w przysłowiu, że "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"wink
      • chalsia Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 15:13
        > Chyba nie można w takim razie mówić o "Wyborze nieodpowiedniej partnerki".
        > Wybrał ją wtedy (niestety mogę bić głową w mur i tego nie zmienięsad) kierując
        > się przeświadczeniem, że właśnie ona jest odpowiednia. Inna sprawa, że wybór
        > podejmujemy pod wpływem naszej mądrości życiowej i doświadczeń życiowych,
        > im mniej wiemy, tym i wybór jest obarczony większym błędem.

        Bardzo madre.
        Jak w powiedzeniu "mądry Polak po szkodzie" - dopiero post factum można ocenić
        wybór jako nieodpowiedni.
        Chalsia
        • tovika Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 15:26
          Na tamten czas i tamto doświadczenie zyciowe ,wybór był słuszny, skoro ludzie
          zyją ze sobą ileść lat i mają 2 dzieci, tylko po pewnym czasie , kiedy zmienia
          się optyka i potrzeby, poprzedni wybór okazuje się pomyłką.
          I co się wtedy robi , zdradza, bo to jest takie proste, a jak żona dowiaduje
          się o zdradzie i robi zdrajcy awanture, to to się określa , jako wulgarne i
          chamskie zachowanie.
          • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 10.10.06, 20:06
            tovika napisała:

            > zdradza, bo to jest takie proste

            Toviko opowiedz kiedyś o swych doświadczeniach na podstawie których twierdzisz
            ze "zdrada to prosta rzecz"wink

            "a jak żona dowiaduje
            > się o zdradzie i robi zdrajcy awanture, to to się określa , jako wulgarne i
            > chamskie zachowanie."


            no wiesz Toviko jesli kobieta pod wpływem impulsu robi "zdrajcy" awanturę to
            jest to raczej zrozumiały odruchsmile)) i najnormalniejszy pod słońcem i raczej
            nikt tu takich reakcji kobiet (nawet jeśli są Exiami ;P)nie neguje

            JA NP NEGUJĘ TYLKO TE OSOBY KTÓRE ROBIĄ ZE SWEGO PARTNERA SWĄ WŁASNOŚĆ, którym
            wydaje się że mają prawo zrobić drugiemu człowiekowi z życia piekło.
            Bo jest różnica między zrobieniem awantury po zdradzie a wypominaniem facetowi
            tego przez lata przy byle okazji i notorycznym przez te lata niszczeniem go
            psychicznym by mu wytknąć "wyraźnie" błąd jaki popełniłtongue_out

            Jest różnica między gwałtowną reakcją na ból a głupim ,wyrafinowanym czy też
            prostackim mszczeniem się.

            Sprawa jest prosta-zdrada (poza przypadkami chorobowymi-sexoholicy itp) zdarza
            się tam gdzie kończy się miłość lub gdzie wygasa,bądż też nigdy jej tam nie
            było.
            Dla mnie jest dziwne i dziwne pozostanie to, że niektóre kobiety mając
            świadomośc tego że facet ich nie kocha i daje już tego więcej niż wyraźne
            sygnały .......one nadal za nim biegają.To jest przecież uwłaczające dla nich
            samych!!!!!W imię czego? Dobra rodziny????????? Ja nie widzę w tym dobra
            rodziny.Widzę tylko URAŻONĄ DUMĘ.

            • lilith76 Re: Rozliczenie z przeszloscia 11.10.06, 09:08
              > Dla mnie jest dziwne i dziwne pozostanie to, że niektóre kobiety mając
              > świadomośc tego że facet ich nie kocha i daje już tego więcej niż wyraźne
              > sygnały .......one nadal za nim biegają.To jest przecież uwłaczające dla nich
              > samych!!!!!W imię czego? Dobra rodziny????????? Ja nie widzę w tym dobra
              > rodziny.Widzę tylko URAŻONĄ DUMĘ.
              >

              Chyba więc nigdy czegoś takiego nie przeżyłaś. To nie duma. To zmasakrowane poczucie własnej wartości jako kobiety, a to się czasem przydarza każdej.
              • reksia Re: Rozliczenie z przeszloscia 11.10.06, 13:36
                lilith76 napisała:
                > Chyba więc nigdy czegoś takiego nie przeżyłaś. To nie duma. To zmasakrowane
                poc
                > zucie własnej wartości jako kobiety, a to się czasem przydarza każdej.

                masz rację lilith,żaden z mężczyzn w moim życiu nigdy mnie fizycznie z drugą
                kobietą nie zdradził,ale też i ja nigdy nie zdradziłam żadnego z nich traktując
                któregokolwiek jak swoją własność.



                • lilith76 Re: Rozliczenie z przeszloscia 11.10.06, 14:18
                  To nie jest traktowanie kogoś jak własności! Kompletnie nie to. Gdy kobieta ma kruche, żadne lub zbudowane tylko wokół związku z mężczyzną (jako potwierdzenia, że jest coś warta) poczucie wartości, to jego odejście, zdrada jest potwierdzeniem, że jest nic nie warta, beznadziejna, niegodna miłości. Łatwo wtedy wpaść w "żebraninę o miłość", przekonanie, że jego powrót to TEN znak, że jest KOBIETĄ. Można się totalnie na tym zafiksować i nic innego nie widzieć.
                  Czasami dopiero rysa na związku pokazuje jakie poczucie wartości ma kobieta. Przedtem dumna i blada żona i matka, wzór społeczny, a teraz kto??? Kobieta??? A kto to jest???

                  Fajnie też zjawisko opisała Jean Shinoda Bolen w "Boginiach w każdej kobiecie" w negatwnym archetypie Hery - kobieta tak skupia się na "byciu żoną", że czasem nawet po rozwodzie i ponownym ożenku exa nadal się ją czuje. Bo dla niej najważniejsze, to być Żoną. I to też nie posiadanie, bo szybciej to ona była jako ta Żona posiadana.
                  • reksia do lilith 76 11.10.06, 15:21
                    lilith76 napisała:
                    > Fajnie też zjawisko opisała Jean Shinoda Bolen w "Boginiach w każdej
                    kobiecie"
                    > w negatwnym archetypie Hery - kobieta tak skupia się na "byciu żoną", że
                    czasem
                    > nawet po rozwodzie i ponownym ożenku exa nadal się ją czuje. Bo dla niej
                    najwa
                    > żniejsze, to być Żoną. I to też nie posiadanie, bo szybciej to ona była jako
                    ta
                    > Żona posiadana.



                    Lilith z chęcią przeczytam.To co napisałaś powinno być chyba osobnym wątkiem na
                    tym forum, bo tłumaczyło by zachowanie wielu Exiar.Zerknę z przyjemnością a
                    może łatwiej będzie mi zrozumieć Exię "moją własną;P" i jej działania.
                    Hmmm.W tej sytuacji sama przyznas, że raczej nie jest najzdrowsze, gdy kobieta
                    swą rolę życiową widzi tylko w "byciu żoną" i sama siebie ogranicza.
                    • tovika Re: do lilith 76 11.10.06, 15:29
                      a dlaczego ex_ męzowie odwiedzając swoje ex_ zony zachowują się tak, jakby byli
                      nadal męzami, a dom był nadal ich domem, a łożko było nadal małzenskim łożem ?
                      • lilith76 Re: do lilith 76 11.10.06, 15:36
                        > a dlaczego ex_ męzowie odwiedzając swoje ex_ zony zachowują się tak, jakby byli
                        >
                        > nadal męzami, a dom był nadal ich domem, a łożko było nadal małzenskim łożem ?

                        Podczytując "Samodzielną" nie zauważyłam tego trendu, ale one może jakieś takie nowoczesne i wyzwolone.
                        Być może twój "ex_mąż" nie jest jeszcze ex, gdyż nie pozwoliłaś mu odejść, to dom, łoże małżeńskie nadal są domem i łożem małżeńskim. Przecież tego właśnie chciałaś?
                        • tovika Re: do lilith 76 11.10.06, 15:39
                          nie trzeba czytać tego typu powieści, wystarczy wejść na forum Rozwód i co
                          dalej i tam widać samo zycie.
                          • lilith76 Re: do lilith 76 11.10.06, 15:42
                            No tak, na "Samodzielnej" nie ma rozwódek...
                    • lilith76 Re: do lilith 76 12.10.06, 10:09
                      > Lilith z chęcią przeczytam.To co napisałaś powinno być chyba osobnym wątkiem na
                      >
                      > tym forum, bo tłumaczyło by zachowanie wielu Exiar

                      Dodam tylko, że - jak ktoś pamięta - mityczna Hera przyjmowała spowrotem pokornego małżonka Zeusa po jego kolejne zdradzie, za to nie przepuszczała tym, z którymi była zdradzana. Efekty jej furii i zniszczenia dokonywanego na kochankach Zeusa (uwiedzonych, zgwałconych niekiedy) i ich dzieciach, to długa lista. Podobnie z kobietami z rozbudowanym archetypem Hery - to "tamta" jest winna wszystkich nieszczęść i powinna za to cierpieć.
                      Dla mnie modelowy przykład takiej postawy, to nasz kochana bet66.

                      Znać, rozumieć mechanizmy, a żyć jakoś z tym w otoczeniu, to dwie różne sprawy...
                • tovika Re: Rozliczenie z przeszloscia 11.10.06, 14:48
                  reksia napisała:
                  > masz rację lilith,żaden z mężczyzn w moim życiu nigdy mnie fizycznie z drugą
                  > kobietą nie zdradził,ale też i ja nigdy nie zdradziłam żadnego z nich
                  traktując
                  >
                  > któregokolwiek jak swoją własność.



                  zawsze kiedys bywa pierwszy raz, zwłaszcza , ze facet juz to robił.
                  • reksia do toviko 11.10.06, 15:31
                    tovika napisała:

                    > zawsze kiedys bywa pierwszy raz, zwłaszcza , ze facet juz to robił.

                    Tovika nie życz mi źle bo jam zabobonnawink i biały pentagram noszę.

                    Raz jeszcze i po raz ostatni zwrócę Ci uwagę.Kogoś ktoś raz zjechał ze stoku
                    nie można nazywać narciarzemsmile.Swoją drogą takim "patrzeniem-mnogim" i
                    uogólniającym Ty przecież sama siebie krzywdzisz, bo widzisz świat "nieco
                    przerysowany"
                    • tovika Re: do toviko 11.10.06, 15:37
                      przerysowany?
                      biorę świat takim , jaki jest i nie zwalam winy na jakąś exię za swoje
                      niepowodzenia i problemy, tak, jak ty to robisz.
                      • reksia Re: do toviko 11.10.06, 16:00
                        tovika napisała:

                        > przerysowany?
                        > biorę świat takim , jaki jest i nie zwalam winy na jakąś exię za swoje
                        > niepowodzenia i problemy, tak, jak ty to robisz.

                        O czym Ty bredzisz?
                        Moja Exia wyzywa moje dzieci od "cudzych bachorów"smile
                        Mam wziąść odpowiedzialność za jej postępowanie?
                        Moja Exia wydzwania do mnie by pożyczać odemnie (zaznaczam odemnie)a nie od
                        mojego Ex pieniądze.
                        Czy takie jej postępowanie świadczy o moim zrzucaniu na nią moich
                        niepowodzeń????????
                        Moja Exia wydzwania do mojego M chodz są już kilka lat po rozwodzie "że trzeba
                        jej rurę przetkać".
                        Czy top ze nie mam ochoty żyć w bigamicznym związku znaczy że JA???nie biorę
                        odpowiedzialności za swoje czyny???

                        a może to Exia zdecydowała się na rozwód na który nie była gotowa??

                        TOVIKO!!!!!smile)))))"JAJA SOBIE ZE MNIE ROBISZ"????????????????

    • kara_b Re: Rozliczenie z przeszloscia 12.10.06, 09:20
      długo myslałam jak twoje Kicia pytania odpisaĆ. Nie wiem,jak się poprzednio M
      układało,jakie mieli problemy,czy powody kłótni.Nie wiem,w ilu prcentach uznaje
      swoje winy co do rozpadu swoich związków.

      Wiem natomiast,że teraz w kółko gada i traktuje swoje życie jak jedną wielką
      porażkę: dwoje dzieci (1 nie widzi,drugie rzadko z łachą)tego,co do tego
      którego nie zna nie ma pewności,czy w ogóle jest ojcem,ale w świetle prawa jest
      i płacić musi. jego alimenty zabierają 60% pensji. Jego ulubiona śpiewka :- po
      co ci taki nieudacznik,bakrut i przegrany człowiek jak ja,po co ze mna
      jesteś... szlag mnie trafia !!!
      pozdr k
    • luna67 Re: Rozliczenie z przeszloscia 12.10.06, 18:59
      Moj nie mial sie z czego rozliczac, gdyz jest aniolemsmile a aniolowie nie
      popelniaja bledowsmile a jak popelniaja, to napewno Pan Bucek ma jakis w tym cel,
      a tym celem jestem jasmile, ja go sobie wysnilam (to nie zart)
      Poniosl porazke, gdyz byl (i jest) za dobry, za uczciwy, i za latwowierny, za
      dobrze wyglada, za wysokie ma wyksztalcenie, czy sa to wady, napewno nie, ale
      pech chcial, ze natrafil na kobiete, ktora tego nie doceniala, ocknela sie jak
      bylo za pozno.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja