lilith76
12.10.06, 16:55
Takie moje przemyślenia z ostatniego czasu.
Mieszkam z M i widuję jego dzieci już 2,5 roku, czas zlatuje. I ostatnio złapałam się nawet na tym, że tęsknię za nimi i na swój sposób przywiązałam się do nich. Mogę sobie wyobrazić, że zostawiam ich ojca, ale ciężko pomyśleć, że "zostawiłabym" także je. A jeśli by los rzucił w kierunku jakiegoś kolejnego rozwodnika z dzieckiem, to boję się, że nie miałabym już dla niego zapasów sympatii macoszej, bo tamtej byłyby w sercu.
Trochę wpływ na to ma to, że rosną, mają swoje sprawy, znajomych i już nie potrzebują tyle uwagi.
Zapewne jeszcze większy wpływ ma to, że całe wakacje prawie były u dziadków na drugim końcu kraju i ostatnio niemal codziennie wychodzę gdzieś po pracy, więc gdy wracam ich już nie ma. To i te kontakty były nie takie intensywne. Być może za 2-3 miesiące będę odliczać z bólem głowy tygodnie do wakacji
Albo mam za miękkie serce.
Ale co tam - serce nie sługa, dupa nie szklanka.