Eksia nastawia dziecko przeciwko M.

05.11.06, 12:13
Witam,
A co powiecie na sytuację, gdy eksia chce doprowadzic do tego, zeby M.
ograniczył łączność z dzieckiem jedynie do alimentów? i robi to w najbardziej
obrzydliwy z możliwych sposobów? o nastawia dziecko przeciwko ojcu?
M. strrrrasznie jest za synem, walczył ponad dwa lata o zabezpieczenie
kontaktów z dzieckiem (bo Eksia zawsze wymyslala jakas chorobe, albo wprost
mowiła ze nie ma mowy). Udało sie i dwa lata był spokoj - syn mogł bywac u
ojca w okreslonych dniach i godzinach.
Kiedy poznałam M. i zobaczyłam go z synem powiedziałam, ze niejedno dziecko w
pełnej rodzinie chciałoby, żeby ojciec zachowywał sie tak, jak M. Dzieciak
był szczesliwy i smutniał dopiero kiedy wiedział ze za kwadrans musi wracac
do domu.
Kłopoty zawsze były, relacje między nimi - dalekie od poprawnych i - nie chce
zeby to zabrzmiało jakbym chwaliła M. - ale jemu w kontaktach z Eksią nie
mogę nic zarzucic. Układny elastyczny spokojny. To Eksia zabroniła M przyjsc
na komunie Jego własnego dziecka dyktujac tylko co ma mu kupic, robiła
kłopoty przy wyrabianiu paszportu, ale to było powiedzmy... do zniesienia.
Wpadła w szał, kiedy dowiedziała się ze M. układa sobie zycie (planujemy
slub) podczas gdy ona ma tylko rodziców. Bylismy w trojke na wakacjach (gdzie
panowie nie odstępowali siebie na krok) - ale to okazało sie gwozdziem do
trumny. Mamusia grzecznie wytlumaczyła dziecku, ze ojciec sie nim nie bedzie
juz zajmował, że go nie kocha i ze zrobił mu krzywde i bedzie robił krzywde
dopoki nie dadza mu nauczki. Nauczka wyglada tak, że od dwóch miesiecy nie ma
kontaktu z dzieckiem, podobno samo uznało ze do konca roku tata moze
zapomniec o spotkaniu (skad w dziewięciolatku takie precyzyjne okreslenia?!),
prezenty moze mu wysłac poczta, a w ogole niech spada. Mnie serce boli kiedy
widze jak On przezywa... Eksia jest usatysfakcjonowana, kiedy przy kazdej
próbie kontaktu dziecko pała coraz większą nienawiścią do ojca... teraz,
kiedy o tym pisze, moze to wygladac, jakbym wszystko wyolbrzymiała, ale
niestety to wyglada jeszcze gorzej. Do tego stopnia ze zaczynam sie
zastanawiac, czy dla dobra ojca i dziecka to ja nie powinnam sie wycofac.
Tylko czy to pomoze?
Po dwóch miesiacach Eksia wniosła sprawe o ograniczenie kontaktów, M. - o
ukaranie za utrudnianie kontaktów z dzieckiem. Tylko oboje z M. zastanawiamy
sie co to da? Przeciez wyrok sadu bedzie wyrokiem sadu, ale jesli dziecko
bedzie indoktrynowane przeciwko ojcu (tak tak!) to zaden wyrok sadu nie
pomoze na nienawisc. Matka bedzie szczesliwa bo dopnie tego do czego dazyła
(alimenty i nic poza tym), a dziecko... boje sie myslec o jego psychice...
Co ja moge teraz zrobic? co M?
Poradzcie, prosze...
    • ajmj Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 14:06
      Mój M tak samo. Więc temat nie jest mi w ogóle obcy. Z tym, że u mnie(nas)
      emocje na tyle opadły, ze pisać o tym mi sie już nie chce.Ale wystraczy, ze od
      czasu do czasu wyskoczy jakis kwiatek i mam "deprechę" przez kilka dnicrying
      • nette78 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 14:40
        A potrafisz mi - czy któraś z Was - wytłumaczyc, jak własna matka moze
        prowadzac dziecko po psychologach, psychiatrach (w mysl zasady: jak jeden nie
        da opinii, która ją usatysfakcjonuje, to da ja drugi), robi dzieciakowi wodę z
        mózgu - po to, żeby było na jej?! POSWIĘCA dziecko, dla - jak uważa: " jego
        dobra"?! Gdzie tu jest - pytam - dobro dziecka? Kiedy mały boi sie
        przeciwstawic matce i dlatego wyrzeka sie ojca? Dziewięciolatek? Czy jak
        podpisuje się nazwiskiem panieńskim matki, bo "babcia, mówiła mu, że tak sie
        nazywa"? Wtedy miał podobno 6 lat - i M. miał łzy w oczach, jak o tym
        opowiadał...
        Teraz jest podobnie - M. ma notoryczne deprechy i coraz gorzej sobie radzi...
        nic dziwnego. Raz - ze teskni, dwa - zdaje sobie sprawe, ze przy takiej
        indoktrynacji im dłużej nie bedzie widział syna, tym mniejsza jest szansa, że
        uda mu się dotrzec do dziecka... Cała nadzieja w tym, że z tego mojego M. to
        jest mądry Facet, ma już za sobą kilka lat takich jazd i póki co, jakoś się
        trzyma...
        A ja?
        Nie mam dzieci, moge wielu rzeczy nie pojmować, nie czuc... ale nie rozumiem,
        jak mozna tak krzywdzić dziecko - realizować własne cele jego kosztem i jeszcze
        rozgłaszac, że to dla dobra dziecka!? czy to jakas racjonalizacja? Hitler tez
        zabijal dla dobra narodu. Wiem... przesadzam... I nawet rozumiem ją, że moze
        nią kierować zazdrość - nie o M., tylko o to jego ukladanie życia poczas, gdy
        ona jest w pełni uzależniona od rodziców... (teraz powiela schemat)
        ale nawet ja, bez dziecka, bez instynktu wiem, że z psychologicznego punktu
        widzenia, Eksia robi teraz z Małego psychicznie ułomną jednostkę. Bo nie dość
        ze eliminuje jedyny meski kontakt w zyciu Małego, to na dodatek szczepi w nim
        nienawiść...
        Ech... długo by można... I tylko życze Wam, nam i innym, którzy borykają sie z
        podobnymi "Problemami"... wytrwałości i siły
        • ajmj Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 16:05
          nette78 napisała:

          > A potrafisz mi - czy któraś z Was - wytłumaczyc, jak własna matka moze
          > prowadzac dziecko po psychologach, psychiatrach (w mysl zasady: jak jeden nie
          > da opinii, która ją usatysfakcjonuje, to da ja drugi), robi dzieciakowi wodę
          z
          > mózgu - po to, żeby było na jej?! POSWIĘCA dziecko, dla - jak uważa: " jego
          > dobra"?! Gdzie tu jest - pytam - dobro dziecka?

          Nie potrafię zrozumiec a juz po kilku latach - nie próbuję, a jak nieraz mi się
          jeszcze zdarzyć analizowac jej zachowanie to doprowadza to tylko do tego, ze
          niepotrzebnie się denerwuję czymś na co wpływu JA niestety nie mam.
          Córka M standardowo mówi do swojego Ojca: odwal się, spadaj, itd, itp, ma 10
          lat. Pranie mózgu zostało wykonane w 100 %. A jeszcze równy rok temu - mówiła:
          tęsknię, kocham ... błędy M (brak konsekwencji, zbyt późne działanie - bo a
          może eksia się zmieni)i napewno moje zrobiły swoje.

          Teraz tylko czas, młoda podrośnie - moze zrozumie,moze...
          M na dzieńdzisiejszy chodzi do niej do szkoły, dzwoni systematycznie, pisze
          sms. Pamięta o świętach, urodzinach..

          • ajmj Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 16:06
            a ja mam dość na dzień dzisiejszy eksi i ... zaczynam mieć to wszystko w dupiewink
            • nette78 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 16:42
              Uwierz mi - ja bym chciała miec wszystko w dupie...;-(
              chocby dlatego, że wiele problemów między nami udało nam sie rozwiązać..
              że przygotowujemy sie do ślubu w przyszłym roku...
              i wolałabym, żeby ten okres nie kojarzył nam sie z chodzeniem od sądu do
              ściany...
              i szkoda dzieciaka... M. tez liczy na to, że kiedys, po latach zmadrzeje...
              tylko jakos trzeba ten czas oczekiwania na cud przeczekac
    • atenais Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 14:18
      Niestety tak bywa... Moj NM ma nieograniczony kontekt z dzieckiem, ale za to Ex
      i jej mama tez probuja robic Mlodemu pranie mozgu - ze niby tatcie na nim wcale
      nie zalezy, pol roku temu byla akcja po ktorej Mlody pytal dlaczego teraz tata
      sie nim zajmuje skoro przez 3 lata wcale sie nim nie interesowal (nic takiego
      nie mialo miejsca - NM zawsze mial kontakt z Mlodym - po kilka razy w
      tygodniu). Efekt byl taki, ze przez pol roku Mlody nie sluchal NM, buntowal
      sie, pyskowal (teksty typu "wal sie", "odpierdol sie" z ust 12-sto latka byly
      norma). Godziny rozmow... o dziwo - duzo daly takze moje z Mlodym rozmowy -
      trzymalam sie tylko jednego -mimo wszystko NIGDY nie krytykowalam mamy.
      Na glupote nie ma rady... Nadzieja w tym, ze dziecko nie jest glupie - a na
      pewno nie jest - teraz matka sprawnie gra na jego uczuciach, ale jesli ojciec
      bedzie zabiegal o spotkania, a kiedy juz sie uda mu z dzieckiem spotkac bedzie
      szczerze rozmiawial to jest szansa na to, ze dziecko kiedys zobaczy prawde.
      Nasz Mlody ma teraz 14 lat - wiec juz jest naprawde duzy i zadna sila by go nie
      powstrzymala przed kontaktami z tata...
      To, ze Ty sie wycofasz nic nie zmieni... albo zmieni na chwile sad
      Pozostaje walczyc o spotkania, mowic dziecku, ze ojciec je kocha i miec
      nadzieje... trzymajcie sie mocno... i powodzenia
    • reksia Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 14:28
      nette78 napisała:

      >Do tego stopnia ze zaczynam sie
      >zastanawiac, czy dla dobra ojca i dziecka to ja nie powinnam sie wycofac.
      >Tylko czy to pomoze?


      tak pomoże -łatwiej mu będzie się powiesić ;P
      • atenais Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 14:43
        Reksia... zaczynam uwielbiac Twoj czarny humor.

        Ja tez mialam jazdy pt. "to ja sobie pojde, to bedzie Wam latwiej" g...o
        prawda - nie bedzie smile
        • nette78 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 15:00
          Wiem, że na pewno nie byłoby latwiej... To taka pierwsza reakcja, dopiero potem
          człowiek uswiadamia sobie ze to nic nie da - bo jesli ktos ma jakis plan, to go
          będzie realizował. I każdy powód bedzie dobry...
          • reksia Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 17:28
            Z moją exią mamy te same problemy co dziewczyny powyżej.Nie wiem jak działać w
            takiej sytuacji bo jestem w centrum takich wydarzeń i zastanawiamy sie dopiero
            nad rozwiazaniem.
            Ja ostatnio zastanawiam sie nad pewną prawidłowością.Gdy ktoś ciągnie w jedną
            stronę to zaczyna się odruchowo ciągnąc w drugą.Nie wiem czy rozwiązaniem nie
            jest "puścić" i nich sobie "łeb rozbije" wink


            • nette78 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 19:08
              Moim zdaniem, to rozwiazanie jest dość ryzykowne...
              Owszem, moze zdac egzamin, o ile wiadomo kto bedzie miał ten łeb rozbity.
              Jesli chodziłoby tylko o Eksie - nie ma sprawy...
              Jesli o dziecko - to juz co innego.
              Mój M. jest naprawde baaaaardzo układnym człowiekiem - chciałoby sie rzec
              ustepuje jak wrzodowi na d... Nauczony doswiadczeniem wie, że kazdy krok, który
              nie spodoba sie mamusi równa sie ciosaniu kołków na głowie dziecku. I tu nie
              chodzi o pokazywanie tej drugiej stronie ze to on jest górą, tylko o zwykłe
              spotkania z dzieckiem - dwa weekendy w miesiacu bez obaw, że Eksia znow cos
              wymysli, albo tak jak teraz kompletnie odmówi spotkan - bo "syn sobie tego nie
              życzy". w jego przypadku "koniec przeciagania" równałoby sie zerwaniu kontaktów
              z Małym. I czyj łeb by na tym najbardziej ucierpiał? Podpowiem, że na pewno nie
              Eksi.
              • inesita761 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 21:15
                Witam.
                Strasznie przykre to co tu piszecie. Tym bardziej ze to prawdziwe historie a
                nie film. Dla pocieszenia opisze wam moja historie.
                Jestem dzieckiem z takiego małzenstwa. Rodzice rozwiedli sie gdzy miałam 10 lat.
                Byłam ukochana córeczka tatusia. Po rozwodzie ojciec sie znami kontaktował ( ze
                mna i z bratem) Potem kontakt sie urwał. Zadnych telefonów odwiedzin, nawet
                alimentów nie płacił. Mama mówiła ze to wszystko przez Ciotke (nowa zona taty)
                teraz juz nas nie kocha, wybrał tamta rodzine. I wogle wszyscy faceci to zło
                itp. Dokładnych zdan nie bede przytaczac bo niecenzuralne. Przepłakałam nie
                jedna noc , nie mogłam zrozumiec jak tak mógł.
                Tez zły tata przestał wysyłac kartki nawet na imieniny, jak nie chce nas znac
                to nie, miałam ogromny zal do niego ze tak poprostu nas zostawił.

                Odezwał sie do nas gdzy skonczylismy 18 lat.Teraz to se mozesz myslałam.
                Namówił mnie zebym poszła na studia ze bedzie wpłacał mi na konto pieniadze.
                Tyle mi sie nalezy za te wszystkie lata, bo ze pieniadze od niego sie nam
                nalezy to nam mama wpajała od małego.
                Potem sie okazało ze pieniadze przychodza naczas, ani razu sie nie spóznił.
                Zarzadał bym przywoziła indeks i podbita legitymacje jak sie spotkamy, chcial
                miec pewnosc ze sie ucze. Wtedy myslałam ze to ponizajace.Przez te spotkania
                zaczelismy rozmawiac, w koncu zapytałam dlaczego zrobił to czy tamto.

                Okazało sie , ze przysłał alimenty - mama kłamała. Wtedy myslałam no dobra
                jedno kłamie. Tylko nie wiadomo które. Mama by tego nigdy nie zrobiła.
                Ale byłam juz duza, przestałam mamie mówic o spotkaniach z ojcem. Awantury sie
                zkonczyły.Powoli docierała do mnie prawda. Tak odmienna od tej wpajanej przez
                mame.
                Tata bardzo w zyciu mi pomógł , nadal pomaga mam 30 lat.Mam swietny kontakt z
                macocha. Lubie do nich jezdzic. Zazwyczaj nie mowie nic mamie po co ma sie
                denerwowac. Jest szczesliwsza jak nie wie ze sie kontaktujemy.
                Teraz wiem ze to jej depresja, zal, powodowała ze wylewała złosc na ojca. Skoro
                ja zostawił to niech zapomni ze ma dzieci. To była jej zemsta.
                Tylko łatwo manipulowac 10 latkiem, 18 latek ma juz swoje zdanie i potrafi
                oceniac sytuacje.
                Ojciec nigdy mi nie odmówił jak potem dzwoniłam, zawsze miał dla mnie czas
                zapraszał na wekendy zwracał za droge. I co przez te 8 lat miał mnie gdzies
                potem mu sie nagle odmieniło. Cos mi tu nie pasowało. Teraz wiem ze to nie
                prawda. Pisał ,tylko listy do nas nie docierały, wtedy niebyło komórek. Kartki
                tez, o paczkach nie wspomne. Wiec sie wycofał i odezwał jak uzyskalismy
                pełnoletnosc.
                Nie wiem czy dobrze zrobił, czy to było dobre rozwiazanie. Ale go rozumiem,
                wiem teraz ze nas bardzo Kocha i nigdy nie przestał. Ta sytuacja tez była dla
                niego bardzo trudna. I ciesze sie ze mimo tego co sie stało nie zrezygnował. Ze
                odezwał sie do nas jak bylismy pełnoletni. Dzieki niemu ja i mój brat
                skonczylismy studia. W całosci je finansował plus to co sobie dorobilam. Mama
                sie nie dołozyła ani zlotówki. Bo jej nie stac , zreszta nigdy jej na nic nie
                było stac.
                Kocham swoja mame, po prostu jest nie zaradna. Trudno miec zal doniej za to co
                zrobiła, chciała miec nas tylko dla siebie.
                Ale tak sie nie da, prawda i tak w koncu wyjdzie i ujrzy swiatło dzienne.
                Macoche tez mam wporzadku, lubie czasem z nia pogadac, i jak nie wiem jak tacie
                cos przekazac to najpierw rozmawiam z nia by go zmiekczyła hihihi. Skutkuje.
                Jak to ze teraz jestem z rozwodnikiem który ma dziecko. Łatwiej przebolał.
                Wiec głowa do góry nawet najczarniejszy scenariusz moze miec w przyszłosci
                dobre zakonczenie.

                pozdrawiam cieplutko
                • ajmj Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 06.11.06, 07:35
                  własnie na takie zakończenie mam nadzieję.
                  Ale potem to już i tak zalezy duzo od charakteru tej dziewczyny, bo jesli
                  będzie zawzięta jak jej mamusia to i tak mając nawet 30 lat oglądać swojego
                  Ojca nie bedzie chciała.
    • antonio50 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 05.11.06, 21:06
      Nette!
      Atenais ma rację, niech ojciec nie ustępuje, tylko stara się utrzymać kontakt z
      dzieckiem, mimo utrudnień i sprzeciwów Ex. Niech szuka sprzymierzeńców wśród
      ludzi z którymi Ex żona się liczy, nie wiem kto to może być- matka, przyjaciele-
      ktokolwiek! Może ktoś taki uświadomi zaślepionej chęcią zemsty kobiecie, że
      przede wszystkim krzywdzi własne dziecko!
      Powodzenia życzę.
    • swieta_1 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 10.11.06, 10:39
      Nasza historia jest podobana w99%. Już kiedyś ją opisywałam, w mądry sposób odpisała mi dziewczyna/kobieta. Żeby nie rezygnować, starać się dalej. Tylko że czasami sił brakuje. Jak przypomnę sobie Małą i czas spędzany wspólnie... to tak bardzo mi żal. Jak głupie rzeczy ma nawkładane do głowy, jaki zaczyna mieć chory stosunek do ludzi, jak bardzo brak Jej normalności w stosunkach ludzkich. Długo by jeszce wymieniać. Mój M - poddał się, jeszcze czasami wyśle sms, po moich długicch namowach. Ale tak bardzo mu przykro, tak bardzo to przeżywa. Ech... . Pozdrawiam normalne i życzliwe Ex i wszystkie "wredne i złe" macochy.
    • lilith76 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 10.11.06, 11:50
      Jak czytam takie wątki, to dochodzę do wniosku, że niektóre kobiety przypominają symbolicznie mityczną Medee, która wściekła po zdradzie Jazona zamordowała ich dzieci z zemsty, a rywalce posłała zatrutą koszulę...
      • nette78 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 24.11.06, 23:39
        A mni raczej przypomina zachowanie psa ogrodnika - sama nie chce ale i innym
        nie dam... Dziekuje Dziewczyny - ja wierzę, ze dam radę i mam nadzieje ze
        starczy tej wiary na dwoje
    • joanna9969 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 27.11.06, 15:58
      Moj M odszedl z domu jak mala miala 2 lata , dzis 12 . Przez ten czas tez
      przechodzil przez rozne okresy . Na poczatku bylo wszystko ok z wizytami dziecka
      .Ale poniewaz eks jest delikatnie mowiac niezrownowazona wiec potem zaczely sie
      problemy . Czasem dawala dziecko a czasem odmawiala . Przez pare lat sie
      ukrywala , wiec kontaku nie bylo wcale . Teraz od paru lat sie to unormowalo ,
      widzimy mloda reguralnie , sama dzwoni zeby sie umowic , albo M dzwoni do niej
      ale ustalaja to pomiedzy soba a ex tylko potwierdza .W naszym przypadku problemy
      z widzeniem dziecka wynikaly nie tyle z zadrosci o nasze zycie , bo my
      zwiazalismysie 2 lata po rozpadzie ich zwiazku , a pozatym to ona ma wieksze
      problemy , ale z przykladu jej rodzicow ,tez rozwiedzeni matka nie pozwalala na
      kontaky z ojcem.Krotka mowiac radze ci aby twoj M sie nie poddawal , a jezeli
      chodzi o dziecko to ono czym starsze tym bedzie wiecej rozumialo i mialo wlasny
      punkt widzenia.
      • nette78 Re: Eksia nastawia dziecko przeciwko M. 01.12.06, 22:23
        Wypisz wymaluj ta sama sytuacja - my tez poznalismy sie dwa lata po rozwodzie i
        chyba tez realizowane sa wzorce rodzinne przejete od eks-tesciowki. Tyle ze w
        jej przypadku sprowadza się to do traktowania facetów zwiazanych z rodziną jak
        smieci: "jak juz jest to niech będzie użyteczny i nie przeszkadza, a jak
        zacznie się stawiac, to trzeba go usadzic"...

        Nie dajemy sie, choc M. przezywa, gdy jego syn mówi mu, że ma go gdzies...
        Jest juz wyznaczony termin sprawy którą wniosła szanowna Eksia - zaządała
        ograniczenia kontaktów do tych, których zechce syn... a wiadomo ze syn nie
        zechce, jesli mama mu to nakaze...
        Na szczescie w prawie polskim chyba nie ma takiej opcji.
        bo chyba nie ma???
Pełna wersja