joaska80
07.11.06, 15:52
Ja tez mam problem ze swietami.Dla mnie jest oczywiste,ze spedzimy je
razem,chociaz nie mieszkamy ze soba.A moj NM oswiadczyl,ze dla niego swieta
czy Sylwester to taki sam dzien jak kazdy inny.I nic wiecej od niego wydusic
nie moge.Mam jechac do siostry na te chrzciny i probuje caly czas negocjowac z
nia termin,zeby nie w same swieta albo na samego Sylwestra,bo nie wyobrazam
sobie,zebysmy mieli byc wtedy osobno.A moj chlop oznajmil,ze co za roznica
kiedy pojade i tyle.Jakby mu wcale nie zalezalo,zeby byc ze mna i wisialo czy
bede tam czy tu.Nie moge sie z nim dogadac.A on nie rozumie,ze to dla mnie
wazne.A w ogole to powiedzial,ze przeciez to ja wyjezdzam,a nie on(wiec pewnie
moja wina).Nie uslyszalam nawet slowa,ze moze da sie to jeszcze jakos inaczej
zalatwic,ze chcialby spedzic te dni ze mna,nic!!a na takie slowa czekalam.A
zeby byc z nim jestem gotowa nawet wrocic nastepnego dnia z powrotem.Tylko nie
wiem teraz czy warto,czy on tego chce.Wiem,ze dotad swieta spedzal albo w
pracy na ochotnika albo u rodzicow sam.A moze tak mu sie to spodobalo???