No wlasnie,swieta...;-(

07.11.06, 15:52
Ja tez mam problem ze swietami.Dla mnie jest oczywiste,ze spedzimy je
razem,chociaz nie mieszkamy ze soba.A moj NM oswiadczyl,ze dla niego swieta
czy Sylwester to taki sam dzien jak kazdy inny.I nic wiecej od niego wydusic
nie moge.Mam jechac do siostry na te chrzciny i probuje caly czas negocjowac z
nia termin,zeby nie w same swieta albo na samego Sylwestra,bo nie wyobrazam
sobie,zebysmy mieli byc wtedy osobno.A moj chlop oznajmil,ze co za roznica
kiedy pojade i tyle.Jakby mu wcale nie zalezalo,zeby byc ze mna i wisialo czy
bede tam czy tu.Nie moge sie z nim dogadac.A on nie rozumie,ze to dla mnie
wazne.A w ogole to powiedzial,ze przeciez to ja wyjezdzam,a nie on(wiec pewnie
moja wina).Nie uslyszalam nawet slowa,ze moze da sie to jeszcze jakos inaczej
zalatwic,ze chcialby spedzic te dni ze mna,nic!!a na takie slowa czekalam.A
zeby byc z nim jestem gotowa nawet wrocic nastepnego dnia z powrotem.Tylko nie
wiem teraz czy warto,czy on tego chce.Wiem,ze dotad swieta spedzal albo w
pracy na ochotnika albo u rodzicow sam.A moze tak mu sie to spodobalo???
    • joaska80 Re: No wlasnie,swieta...;-( 07.11.06, 15:54
      Cieszylam sie bo to bybyly pierwsze nasze swieta,ale juz sie nie ciesze i juz
      nic mi sie nie chce.Najchetniej wyjechalabym gdzies w gory na narty,bez
      niego.Jak mu tak wszystko jedno.
      • dominika303 Re: No wlasnie,swieta...;-( 07.11.06, 19:41
        Eeeeeeeeeeeeeeee
        wszytko jedno to mu chyba nie jest, może czuje sie jeszcze urażony po tym jak
        potraktowała go twoja siostra i może sam nie wie gdzie jest jest jego mijsce i
        to stad pewnie to jego zewnętrzne olewnictwo świąt, ale jak go podpytasz to na
        peno coś piśnie smile))
        uszka do góry !!!
        podduś go troszkę to zmięknie i powie czego chce smile)

        pozdrawiam wink
        • joaska80 Re: No wlasnie,swieta...;-( 07.11.06, 21:11
          Wiem.Na pewno o moja siostre chodzi.Ja tez wczesniej myslalam,ze pojedziemy do
          niej razem i bedzie fajnie i tak byloby najprosciej.Jedyne co dzisiaj udalo mi
          sie z niego wydusic to,ze nigdy nie mial prawdziwych swiat.Jutro wycisne z niego
          reszte.Nie jest zbyt skory do wypowiadania sie jakiegokolwiek i stad te nasze
          nieporozumienia.Ale moze wezme go na te nartysmile a potem pojade do siostry.
          • dominika303 Re: No wlasnie,swieta...;-( 08.11.06, 00:39
            Joasiu,
            a co dla niego oznacza "prawdziwe święta" ?????
            bo wiesz jeśli on marzył całe życie o dużej rodzinie , choince w salonie,
            dziadków na fotelach i innych takich filmowych obrazkach , to narty z toba moga
            mu nie przypaść do gustu, ale może okazać sie cos wręcz przeciwnego, pod
            warunkiem, że razem wypracujecie sobie wsze własne rytuały smile)))takim rytuałem
            może być wyjazd na narty i niekonwencjonalne święta smile)

            pozdrawiam

            PS
            Myślę, że jak pokombinujesz to wyciśniesz z niego o czym marzył!!
            Najlepiej zacznij od siebie, powiedz jak ty marzyłaś o świętach ze swoim (nim)
            facetem, jak to sobie wszytko w głowie układałas i w końcu jak masz go już u
            swego boku to chciałabyś to zaczac realizować!!
            Po takim wstępie nawet nawiększy nieśmiałek opowie ci ze szczegułami o swych
            marzeniach smile)))
    • dzk35 Re: No wlasnie,swieta...;-( 08.11.06, 09:00
      moim zdaniem Twój chłop poczuł się dotknięty tym odrzuceniem przez rodzinę
      Twojej siostry, nie powie Ci tego ale boli go to bardzo i chyba urażona duma
      przez niego przemawia... nie walcz z tym tylko pokaż mu jak bardzo Ci na nim
      zależy, powiedz że nie wyobrażasz sobie świąt bez najbliższej Ci osoby i
      zorganizuj wszystko tak by z nim być, ciągle zapewniając go że Ty rozumiesz że
      to dla niego nic nie znaczący czas ale dla Ciebie święta bez niego to
      katastrofa i koniec świata! pewnie nic Ci nie powie (jeśli nie gadatliwy to
      masz to pewne) ale patrząc z boku zobaczysz jak mu ulży, jak go to uspokoi...
    • triss_m7 Re: No wlasnie,swieta...;-( 08.11.06, 13:58
      A mnie i mojemu M zdarzyla sie spedzis swieta tylko razem. Ale fakt ze
      mieszkalismy razem. Urzadzilismy sobie wspaniala wigilie. Byla choinka, ciasta,
      duzo dobrego jedzonka. Rodzina krecila nosem ale sie postawilismy. W tym roku
      tez bedziemy spedzac swieta bez rodziny (bo dziela nas prawie 3000 km)ale juz
      we czworo a nie we dwoje (bo sie dorobilismy w krotkim czasie dwu dzieciakow smile)
      Bardzo sie cieszymy na te swieta bo tamte wspominamy z lezka w oku. W Polsce
      mielismy ten problem ze nasze rodziny mieszekaja ok 200km od siebie (a my w
      jeszcze innym miescie) i byl problem gdzie te swieta spedzac. W sumie to dwa
      dni spedzalismy u jednych, a dwa u drugich i strasznie bylismy po takich
      swietach zmecznei bo zamiast siedziec w domu my spedzalismy ten czas w
      samochodzie zeby wszystkich zadowolic.
      Moze i Wy sie zdecydujecie na taka wigilie we dwoje skoro Twoja siostra i jej
      rodzina nie chca go przyjac. Na pewno mu przykro z tego powodu. Podsun mu taki
      pomysl a swojej rodzinie po prostu powiedz ze on jest dla Ciebie kims waznym i
      przykro, ze tak go traktuja tym bardziej, ze w swieta podobno wszyscy sie
      kochaja i nikt nie powinien byc sam.
      • joaska80 Re: No wlasnie,swieta...;-( 08.11.06, 20:37
        Do tej pory jego swieta wygladaly tak,ze jechal do swojego domku na wsi i tam
        spedzal caly wieczor calkiem zwyczjanie,troche z psem na podworku,troche na
        TV,albo szedl do pracy,Nie wypytywalam wiecej,bo wyraznie nie chcial o tym
        mowic.Widocznie ek nie potrafila albo nie chciala stworzyc atmosfery choc
        odrobine przypominajacej swieta.Byc moze oboje tego nie potrafili.W kazdym razie
        te dni niczym sie nie roznily od pozostalych.A to,ze ja nie wyobrazam sobie
        swiat bez niego to caly czas mu to powtarzam i wie o tym.Po tej sytuacji z moja
        siostra myslal,ze pewnie pojade sama na cale swieta i on znow bedzie sam.Ale nie
        przewidzial chyba,ze ja jestem gotowa nie jechac wcale byle tylko byc z nim.No,a
        w ogole pomysl z wyjazdem bardzo mu sie spodobal i byl strasznie zaskoczony,ale
        ucieszyl sie,ze znalazlam takie rozwiazanie.I jest ono chyba w tej sytuacji
        najlepsze.bedziemy mieli kilka dni tylko dla siebie i bardzo mu sie ta
        perspektywa podoba.Bedzie super!!A do siostry pojade po swietach przed
        Sylwestrem.A prawdziwe swieta,(moze bez salonu i chinki do sufitu i dziadkow w
        fotelach)beda moze za rok jak mooooze juz bedziemy u siebie.Bo tu nie chodzi o
        jakas specjalna oprawe,tylko o bliskosc drugiej osoby,o samo bycie razem i
        swiadomosc,ze ktos go kocha i potrzebuje.A tego zdaje sie zabraklo.
        Bedzie na pewno ekstra i juz nie moge sie doczekacsmile
        • triss_m7 Re: No wlasnie,swieta...;-( 08.11.06, 20:43
          Dobrze ze taka decyzje podjelas.
          Wlasnie tak - potrzebna jest bliskosc drugiego czlowieka i to tez Ci
          sugerowalam poprzednio.
          Zycze Wam jak najpiekniej spedzonego tego swiatecznego czasu. Bede o Was myslec
          i przesylac duzo pozytywnych wibracji smile))
          Pozdrowka!
Pełna wersja