Jestem z siebie dumna

10.11.06, 10:56
Jestem dumna, ze wykazalam sie asertywnoscia I nie dalam wrobic Exowi!
Ex od jakiś 4 miesięcy nie widział się z Babelkiem, choć od sierpnia pracuje
w Warszawie – taki jest zajety. Na weekendy jezdzi do Krakowa, gdzie mieszka
Next i ich dzieci. No i wreszcie na ten weekend Bąbelek ma pojechać wreszcie
po 4-miesiecznej przerwie do taty – i Ex dzwoni do mnie, żebym kupila
Babelkowi bilet!
Zreasumujmy – od 4 miesięcy sprawuje calkowita opieke nad starszym synem, bez
żadnego wsparcia ze strony jego ojca, i jeszcze mamrzucac wszystko i gnac na
dworzec kupowac bilet! Niedoczekanie.
Uprzejmie uwiadomiłam Exa, ze jestem bardzo zajeta i niestety nie mogę służyć
pomoca – wystarczy, ze będę musiala odwieźć Babelka na dworzec i odebrac w
niedziele wieczorem, to chyba i tak duzy wkład w te wizyte, prawda?
I co wy na to?
    • braktalentu Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 11:46
      Kicia,
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja siedzę z moim M. zagranicą, gdzie
      wyżej wymieniony zarabia między innymi na alimenty dla swojej córki. Wynoszą te
      alimenty 1500 PLN miesięcznie i z tego co widzimy są jedynym źródłem utrzymania
      mojej pasierbicy. M. pracuje od świtu do nocy i to bez przesady. Widzimy się
      godzinę dziennie i to tylko w te dni, kiedy nie jest w podróży. Nawet gdyby los
      łaskawy rzucił Go do miasta gdzie Ex wywiozła córkę, to najprawdopodobniej
      NAPRAWDĘ nie miałby czasu się z Nią zobaczyć. Wybór jest prosty, albo dziecko
      ma co jeść, albo widuje Tatusia. I wreszcie będzie miał wolny weekend! I
      oczywiście chciałby zobaczyć wszystkie swoje dzieci! I ja rozumiem, że czasu
      tylko dla nas nie będzie. I do łez doprowadza mnie myśl o tym, że Ex może się
      nie zgodzić na przylot Młodej, bo:
      - po czterech miesiącach niewidzenia rodziny (Ojca i Brata) Młoda nie powinna
      opuścić z tego tytułu jednego dnia szkoły (zresztą wcześniej uznanego, za
      bardziej "lajtowy"),
      - trzeba Młodą odwieźć i odebrać z lotniska (dopłacamy do droższego biletu,
      żeby sprawa odbyła się w sobotę, gdy Ex nie musi iść do pracy)
      - Ex uzna, że poinformowaliśmy Ją zbyt późno (chodzi o przyszły weekend, ale
      decyzja musi być podjęta do poniedziału wieczorem),
      - Ex nie będzie chciała odebrać biletu z kasy, bo musi się wykazać
      asertywnością.

      Kicia,
      Ty ten bilet kupisz przed odjazdem Bąbla w kasie, albo u konduktora wsadzając
      dziecko do pociągu. Chcesz, żeby Bąbelek zobaczył się z Ojcem, czy masz ochotę
      opowiadać jaki Tatuś niedobry i z dzieckiem się nie widuje? Masz obowiązek nie
      utrudniać Ojcu kontaktów z dzieckiem. Ale klasę pokażesz jak nie tylko nie
      utrudnisz, ale jeszcze wesprzesz-smile))
      Między nami macochami, kup proszę Bąbelkowi ten bilet przed odjazdem. Niech ma
      dzieciak radość z tej wizyty, a nie stres, że Starzy znowu się nie mogą dogadać
      i robią sobie nawzajem na złość (bez względu na to czyja wina). Proszę...
      • m-m-m Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 13:22
        Ale zdaje sie, że owy tatuś czasowo pracuje w Warszawie, a wraca na weekendy
        do next i ich dzieci. Kupując bilet da siebie - może kupić też synowi, tak
        Kiciu?
        • kicia031 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 13:44
          m-m-m napisała:

          > Ale zdaje sie, że owy tatuś czasowo pracuje w Warszawie, a wraca na weekendy
          > do next i ich dzieci. Kupując bilet da siebie - może kupić też synowi, tak
          > Kiciu?

          Zdrowy rozsadek kaze mi tak przypuszcac wink)
          Nie wiem tylko, czy zdrowy rozsadek ma tu zastosowanie.
          • m-m-m Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 13:56
            Dla mnie to jakiś horror by facet, ktory pracuje w tym samym mieście co jego
            syn nie znalazł ani jednego dnia (!) przez 4 m-ce by się z nim po południu
            spotkać.
            Chłopak ma 14 lat i na pewno bardzo mu ten ojciec jest potrzebny.
            • kicia031 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 14:10
              m-m-m napisała:

              > Dla mnie to jakiś horror by facet, ktory pracuje w tym samym mieście co jego
              > syn nie znalazł ani jednego dnia (!) przez 4 m-ce by się z nim po południu
              > spotkać.
              > Chłopak ma 14 lat i na pewno bardzo mu ten ojciec jest potrzebny.

              Nie widuje sie dlatego, bo ja nie wykazuje klasy ulatwiajac te spotkania, a po
              za tym Ex nie chce, by sie Babelek stresowal tym, ze Rodzice sie kloca wink)
              • m-m-m Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 14:30
                Ale Twój syn Kiciu ma już 14 lat i niech ex nie cudakuje, że to Ty mu
                zabraniasz, czy też utrudnisz kontakt!
                Chłopak w tym wieku jest już w dużej części samodzielny i takie decyzje jak
                widzenia z tatą może załatwić sam.
                Tatuś ma wymówkę i tyle.
                • kicia031 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 20:03
                  Cala ta sytuacja to doskonaly przyklad na to, ze niestety ponosimy konsekwencje
                  wlasnych bledow. Ex - kiedy jeszcze byl aktualnym i potem kiedy sie rozstalismy
                  nie interesowal sie w ogole Babelkiem. Ostrzegalam go, ze jesli nie nawiaze
                  wiezi z dzieckiem poki jest male, to nie nawiaze jej nigdy. Nie sluchal.
                  Ocknal sie gdy Babelek mial ponad 3 lata, ale wtedy juz maluch nie chcial z nim
                  spedzac czasu. Przez lata zgadzal sie byc z tata tylko gdy ja poszlam z nimi.
                  Spedzilam niezliczone weekendy z Exem (brrrr) dla dobra dziecka, a moja ciotka
                  jezdzila z Babelkiem na wakacje do rodzicow Exa, bo Babelek nie chcial jechac
                  sam do dziadkow ktorych widywal raz do roku.
                  Gdy Babelek byl starszy i pojawila sie Next zostalam zwolniona z tego obowiazku
                  - Next zajmowala sie Babelkiem podczas weekendow i wyjazdow na narty, za co
                  jestem jej dozgonnie wdzieczna. Niestety, teraz Next zajmuje sie trojeczka
                  wlasnych dzieci, a Babelek znowu nie chce jezdzic do taty. Brak spotkan jest
                  niestety takze konsekwencja zachowania Babelka, ktory unika ich jak moze. Ojciex
                  nie wykazuje inicjatywy, a kiedy pytam np czy mam go umowic z tata, to odpowiedz
                  jest zawsze nie.
                  Smutne, ale nie da sie nic na to poradzic.
      • kicia031 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 13:42
        No nie wytrzymam, musze skomentowac. Bo jednak punkt widzenia zalezy od punktu
        siedzenia i mam wrazenie, ze nie siedzimy w tych samych miejscach. Dla
        przypomnienia, najpierw pare slow o tym, gdzie ja siedze:

        Mam 2 dzieci, starszego Babelka wychowuje od 14 lat sama z zerowym udzialem
        ojca obowiazkach rodzicielskich, z wyjatkiem regularnie placonych alimentow,
        ktore nie stanowia wiecej niz polowy kosztow utrzymania synka. To ja codziennie
        sprawdzam lekcje, chodze na wywiadowki i do lekarza, kupuje wszystko co dziecku
        niezbedne, itp.

        Mam mlodsze dziecko, ktore ma 18 miesiecy i bardzo mnie potrzebuje

        Pracuje na kierowniczym stanowisku, nie moge zostawac po godzinach, wiec
        czesto takze w domu w nocy, by zapewnic rodzinie byt.


        . Wybór jest prosty, albo dziecko
        > ma co jeść, albo widuje Tatusia.

        Jestem bardzo ciekawa, co bylo, gdybym matka miala takie podejscie. Poniewaz ja
        traktuje swoje obowiazki rodzicielskie powaznie, to bylam zmuszona odrzucic
        wiele ofert pracy za wieksze pieniadze, bo niestety nie moge sobie pozwolic na
        wygloszenie takiego zdania.

        > - po czterech miesiącach niewidzenia rodziny (Ojca i Brata) Młoda nie powinna
        > opuścić z tego tytułu jednego dnia szkoły (zresztą wcześniej uznanego, za
        > bardziej "lajtowy"),

        Wcale sie nie dziwie. Ja tez bym nie pozwolila na opuszczanie szkoly.

        > - Ex nie będzie chciała odebrać biletu z kasy, bo musi się wykazać
        > asertywnością.

        I tez bym sie nie zgodzila. W dzisiejszych czasach mozna kupic bilet przez
        internet, lub wyslac przez kuriera. I do niedawna moj Ex zawsze tak robil.

        >
        > Kicia,
        > Ty ten bilet kupisz przed odjazdem Bąbla w kasie, albo u konduktora wsadzając
        > dziecko do pociągu.

        Chyba nigdy nie jechalas z Warszawy do Krakowa w piatek wieczorem. Bilet trzeba
        kupic z wyprzedzeniem, inaczej trzeba stac przez prawie 3 godziny podrozy.


        Chcesz, żeby Bąbelek zobaczył się z Ojcem, czy masz ochotę
        > opowiadać jaki Tatuś niedobry i z dzieckiem się nie widuje?

        Nie wydaje mi sie, by to byla jedyna alternatywa. Zdanie na temat jakosci
        ojcostwa Exa mam wyrobione i to, czy ta wizyta dojdzie do skutku, czy nie, nie
        zmieni mojego pogladu ze Ex jest kiepskim ojcem. Poitwierdza to zreszta moj
        chlop, ktory jest w podobnej sytuacji i wierz, zupelnie inaczej traktuje swoje
        ojcowskie obowiazki.

        Masz obowiązek nie
        > utrudniać Ojcu kontaktów z dzieckiem. Ale klasę pokażesz jak nie tylko nie
        > utrudnisz, ale jeszcze wesprzesz-smile))

        Nie odczuwam potrzeby udowadniania Exowi mojej klasy, ani tez nie widze powodu,
        by brac odpowiedzialnosc za jakosc jego kontaktow z dzieckiem. Ex jest doroslym
        mezczyzna, ma IQ o 10 punktow wyzsze od mojego (i tak wysokiego) i jest w
        stania sam kierowac swoim zyciem. W przeszlosci zainwestowalam mnostwo czasu i
        wysilku by umozliwic im wzajemne kontakty i od paru lat uwazam, ze czas
        przekazac Exowi odpowiedzialnosc za te sprawe.

        I dodam jeszcze na koniec, ze bede musiala zrobic wiele, by umozliwisc te
        wizyte: Pomoc Babelekowi sie spakowac, kupic drobne prezenty dla siostrzyczek,
        a nastepnie zawiezc go przez pol miasta na dworze, zabierajac ze soba jego 18
        miesiecznego brata - a wiesz dlaczego - otoz dlatego ze moj chlop pojechal do
        Gdanska przywiezc swoja corke do nas na weekend i beda w domu dopiero poznym
        wieczorem.
        W niedziele bede musiala powtorzyc calu cyrk z ubieraniem Groszkowca,
        wiezieniem go na dworzec i z powrotem bo moj chlop pojedzie zawiezc swoja corke
        do Gdanska.

        Nie zycze ci, bys sie znalazla kiedykolwiek w sytuacji samodzielnej matki, ale
        wybacz kochana, nie wiesz o czym mowisz wink)
    • lilith76 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 11:47
      Asertywność über alles!

      smile
      • jagodzia31 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 17:34
        jestem tu pierwszy raz jako uczestnik. Myślę, że to nie jest jakiś nadzwyaczjny
        wkład: pomóc dziecku się spakować i odwieźć je na dworzec. Naprawdę, nie uważam
        że to jakaś nadzwyaczjna aktywność, mając na uwadze, że dziecko ma 14 lat. Inna
        sprawą jest, że ojciec się z dzieckiem nie spotyka. A to , że płaci regularnie
        alimetny, które są połową kosztów utrzymania, to raczej zaleta niż wada.
      • jagodzia31 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 17:35
        jakoś zgadzam się z 'braktalentu'. Dziecko jest najważniejsze. Nie Twój lub
        Ojca wkład w WASZE sampoczucie. Dziecko jest najważniejsze.
        • kicia031 Re: Jestem z siebie dumna 10.11.06, 19:53
          Absolutnie sie zgadzam, dziecko jest najwazniejsze. I dlatego wazne jest, zeby w
          procesie wychowania przekazac mu wlasciwy obraz swiata: ze nie jest tak, ze
          jedni maja wylacznie obowiazki, a inni wylacznie prawa. Ze ojciec ma role do
          odegrania w wychowaniu dziecka. ze matka nie rowna sie niewolnica.

          Moj syn sam bedzie kiedys ojcem i mam nadzieje, ze nauczy sie przynajmniej jakim
          ojcem nie byc.

          I jeszcze jedno - ja mam dwoje dzieci. Jesli dla jednego z nich musze byc i
          ojcem i matka, to automatycznie cierpi na tym drugie dziecko, ktoremu taki uklad
          kradnie moj czas i uwage.
    • kicia031 Update 10.11.06, 19:54
      Ex kupil bilet i Babelek po lekkiej awanturze, ze nie chce jechac, zostal jednak
      odprawiony.
      Vouloir c'est pouvoir wink)
      • braktalentu Re: Update 11.11.06, 09:37
        Ustaliłyśmy już, że różne mamy punkty siedzenia. To pewnie dlatego Samodzielne
        Mamy piszą na swoim forum-smile. Z krzesełka Next i Macochy widzę sprawę tak:
        - zrobiłaś sobie dziecko z nieodpowiednim facetem - rozumiem, to się zdarza
        - masz pretensję do tegoż faceta, że nie zamuje się dzieckiem tak jak należy -
        rozumiem, każda matka dostałaby piany na pysku
        - postanowiłaś pokazać ojcu, że poza płaceniem alimentów ma pewne obowiązki -
        rozumiem, też bym do tego dążyła
        - zamiast konsekwentnie egzekwować wizyty na wywiadówkach, cotygodniowe
        spotkania odmówiłaś kupienia biletu dziecku, co zajęłoby tyle ile założenie
        tego wątku (www.pkp.pl) - traktuję to jako rodzaj demonstracji, która nie ma
        nic wspólnego z wpływem na jakość ojcostwa Twojego Ex, a jedynie ma na celu
        pokazanie jak bardzo jesteś niezależna. Śmieszy mnie ten rodzaj buntu i każe
        przypuszczać, że Twoje rozstanie z Ex nie jest dla Ciebie jeszcze przeszłością.
        Chętnie wykorzystujesz okazję, żeby pokazać, że On nie bedzie Ci wydawał
        poleceń, ani dyktował co masz robić, bo nie jesteś jak to ujełaś niewolnicą
        (czyją? Bąbla, czy Ex?). Demostrujesz nawet kosztem syna, chociaż tu jestem
        głęboko przekonana, że robisz to nieświadomie.

        Co osiągnęłaś:
        - pokazałaś Bąblowi, że ojciec ma też pewne obowiązki, a matka nie jest
        niewolnicą - przy okazji wyjazdu raz na cztery miesiące? Może warto pokazywac
        takie rzeczy na codzień, w normalnych sytuacjach domowych. A może to właśnie
        Kicia jest źródłem Twojej frustracji? Może w Waszych normalnych sutuacjach
        domowych jesteś / czujesz się niewolnicą?
        - Bąbelek wie teraz kto o Niego dba, a kto nie - On i tak to wie i nie będzie
        Cię za to kochał bardziej, bo bardziej niż kocha Cię Twój syn, kochać się nie
        da! Nie przestanie też kochać ojca, za to spędzi kilka nocy na rozmyślaniach
        dlaczego został odrzucony.
        - Najprawdopodobniej ta historia nie zakończyła się w pociągu. A co jeśli Ex
        postanowi opowiedzieć o tym zajściu Next przy kolacji? Nawet jeśli Next
        powstrzyma się od komentarzy na temat "Mamusi, która znowu utrudnia kontakty",
        albo od porozumiewawczych spojrzeń, to i tak samopoczucie Bąblowe na tym
        ucierpi.
        - I finał: Po całym zajściu z głupim biletem Bąbelek nie chce jechać do taty!
        Dziwisz się? Czujesz się usatysfakjonowana? I co? Dbasz o Jego kontakty z ojcem
        i zmuszasz czternastolatka do wyjazdu, CHOCIAŻ NIE CHCIAŁ JECHAĆ! A dlaczego
        nie chciał? Bo tatuś be i się nim nie zajmuje, czy dlatego, że doprowadziłaś do
        tego, że wizyta u ojca to dla dziecka jeden wielki stres i napięcie?
        Powiedział, że nie chce jechać po tych wszystkich ceregielach, czy mówił od
        początku? To może zamiast zmuszać dziecko do wyjazdu należało dać Mu telefon i
        poprosić, żeby ustalił z tatą, że nie może/ nie chce skorzystać z Jego
        zaproszenia.


        A, że brakuje Ci czasu dla Groszkowca... Kiedy decydowałaś się na kolejne
        dziecko, nie wiedziałaś, że Bąbel ma mamę i tatę w jednym? A czy nie popełniasz
        stale tych samych błędów i dla Groszkowca też nie jesteś mamą i tatą w jednym?

        Ja Cię nie osądzam i nie atakuję, tylko myślę, że całą ta sytuacja powstała z
        Waszej - dorosłych winy, a najwyższe koszty ponosi Bąbel.
        Zakończ już związek ze swoim Ex definitywnie. I klasę miej dla siebie, a nie
        żeby Mu coś udowadniać.
        Pozdrawiam

        PS: Ostatnio wzięłam stronę Exi w wątku o konieczności utrzymywania dzici z
        pierwszych małżeństw na poziomie sprzed rozwodu-smile. Też było źle-smile
        • jagodzia31 Re: Update 11.11.06, 11:34
          ja właśnie też, nie do końca to zrozumiałam. Dlaczego jedno dziecko i jego
          sprawy pozbawia swojego brata Twojej uwagi i zabiera Twój czas ? To chyba tak
          po prostu jest.
        • burza4 Re: Update 11.11.06, 13:10
          chyba czegoś nie doczytałaś - Bąbel nie chce spotykać się z ojcem, bo ojciec
          nie dbał o kontakty latami i nie ma między nimi żadnej więzi. Bilet nie ma tu
          nic do rzeczy. I śmiem wątpić, czy Bąbelek zastanawia się nad przyczynami
          odrzucenia (bo on od początku tylko takiego ojca zna - obcego) i czy w ogóle ma
          do ojca jakieś pozytywne uczucia - bo za co i skąd? nic nie wskazuje na to, aby
          za ojcem tęsknił, tym bardziej, jeśli widzi, że ojciec kieruje się poczuciem
          przyzwoitości, a nie uczuciami ojcowskimi. Podejrzewam, że wizyta u ojca to dla
          młodego taka sama nuda i strata czasu jak obowiązkowe wyjście do cioci na
          imieniny. A na to zapracował eks osobiście.

          Nie dość, że eks łaskę robi znajdując chwilę czasu dla syna, to jeszcze
          oczekuje, że matka go wyręczy logistycznie. No sorry. Ja w takiej sytuacji też
          nie czułabym potrzeby pomagania eksowi - bo to obcy facet. Nie widzę powodu,
          żeby robić mu przysługi kosztem resztek mojego czasu wolnego.
          • braktalentu Re: Update 11.11.06, 19:22
            To ja tym bardziej nie rozumiem, po co zmuszać dziecko do takiej wizyty i
            odstawiać cały ten biletowy cyrk. Bąbel telefon komórkowy ma. Ma też
            czternaście lat. Dzwoni i dziękuje tatusiowi uprzejmie za zaproszenie,
            informując, że nie skorzysta. Chyba, że wysłanie niechętnego Bąbla z wizytą ma
            jakiś cel. Jaki?
            • anja07 Re: Update 12.11.06, 17:22
              Z całym szacunkiem kicia31 ale ten przez "biletowy cyrk" jak ktoś wczesniej
              napisał i opisywanie go jako asertywność na forum jakoś mi pachnie odgrywaniem
              się na Eksie.Mam tylko nadzieję że Wasz Syn nie słyszał tego ani nie musiał
              innych tego typu relacji między Wami doświadczać wcześniej.
        • m-m-m Re: Update 13.11.06, 08:44
          Pozwolę się nie zgodzić: z tego co czytałam wiee postów Kici to jest ona
          naprawdę niezwykle oddaną matką.
          Owszem ma dziecko drugie i owszem jak zawsze w takich sytuacjach czy to rodzina
          pełna czy nie ze wzgledu na całkowitą jeszcze nieporadność dziedcka drugiego
          dziecko pierwsze jest na drugim planie, bo jest samodzielne.
          Na tej zasadzie to żadna kobieta, która de facto jest samodzielną matką nie
          powinna mieć dzieci kolejnych bo dla tego pierwszego jest matką i ojcem w
          jednym.
          Rezygnacja ze szczęścia osobistego nie jest dobrym pomysłem na życie.
          Sama jestem dzieckiem takiej samodzielnej i niestety moja mama moim zdaniem za
          wiele poświęciła z tego życia dla mnie kosztem siebie. Wtedy nie było takich
          metod jak chodzenie po psychologach i rozwiązywanie problemów dziecka ludzi
          rozwiedzinych kiedy to dziecko jest jeszcze właśnie dzieckiem, ale teraz czasy
          się zmieniły zasadniczo i moim zdaniem można taką rodzinę posklejać by każdy w
          takim ukladzie czuł się w dobrze.
          Co do kupowania za exa biletu: dla mnie to bzdura: wystarczy, że Kicia jest
          nieustannym opiekunem. Tu ją rozumiem i popieram. Nie odbieram tego jako atak
          na eksa, a bardziej jako informację dla sporadyczngo tatusia, by też choć
          krztynę zainteresowania wykazał. Dla mnie karygodne jest, że ten facet jest w
          Warszawie cały tydzień od pon do pt od tylu miesięcy i nie robi NIC by z synem
          się spotkać i tę więź nawiązać.
          Faktem jednak jest, że chłopak ma już 14 lat i on sam powinien odpowiedzialność
          za kontakty z ojcem wziąć na siebie, tj. sam powinien decydować, czy chce z
          ojcem się widywać czy nie i faktem jest, że powinien sam ojca o tych decyzjach
          informować.
          I tu mamy pełen obraz jaką matką jest Kicia: właśnie niezwykle oddaną swoim
          dzieciom, moim dzaniem wręcz nadopiekuńczą wobec chłopaka lat 14, toteż
          mówienie o jej dumie wobec exa z powodu niechęci kupowania biletu kosztem tego
          chłopaka jest delikatnie mówiąc nieporozumieniem.
    • kicia031 Re: Jestem z siebie dumna 13.11.06, 12:04
      Dziekuje bardzo m-m-m i burzy za wsparcie I zrozumienie. Sprawa nie jest latwa,
      z wielu wzgledow, ale glownie dlatego, ze Babelek jest taki, jaki jest:
      niesmialy, latwo sie zrazajacy, przebywajacy najchetnej w swojej strefie
      bezpieczenstwa. Jako matka wiem, ze czesto musze go popychac do zrobienia
      czegos i ze post factum jest mi za to wdzieczny – gdyby nie presja z mojej
      strony, nigdy by się nie nauczyl jeździć na rowerze, nartach, łyżwach. Nie
      pojechalby na wakacje. Bardzo kocham mojego synka i czasami dla jego własnego
      dobra musze być troszeczkę „bezlitosna”.

      Co do moich relacji z Exem, to mimo jego niedostatkow jako ojca są one
      generalnie dobre – ja już odpuscialam domaganie się wypelniania ojcowskich
      obowiązków, bo wiem, ze to bezcelowe, a tylko mnie stresuje. Ex zwierza mi się
      ze swoich problemow, bo chyba nie ma zbyt wielu przyjaciół, a ja nie
      wykorzystuje tego przeciwko niemu. To oczywiście dziala tylko w jedna stronewink)

      I taka naszla mnie refleksja w sumie smutna – ze w naszej kulturze asertywnosc,
      zwłaszcza kobieca, jest oceniana na ogol negatywnie – jako brak klasy,
      awanturowanie się, natomiast poświęcanie się jest w cenie. Zwłaszcza cudze. I
      jeszcze tak sobie mysle, ze niektóre Nexie są skazane na wieczna frustracje, bo
      ich oczekiwania wobec Exi są bardzo wysokie. Generalnie Exia nie powinna mieć
      własnego zycia, tylko calkowiecie poswiecic je samodzielnej opiece nad dziecmi,
      jednocześnie zarabiajac na nie i spełniając wszelkie zachcianki ich ojca
      dotyczące podrozy, kontaktów, terminów. Nie wolno jej jednak dzwonic do Exa, a
      już bron Boze do dzieci w czasie gdy są u Exa. Pewnie można by te liste jeszcze
      uzupełnić.
      I tak sobie mysle, ze w sumie zaleta tych wszystkich nieprzyjemnych rzeczy,
      jakie przeszlam w zyciu sprawilo, ze przynajmniej mam trochę wrażliwości na
      innych i ich potrzeby.
Pełna wersja