A ja się zaczynam bać... (długie)

11.11.06, 14:37
Zaczynam się bać Glonikowego, siebie i wszystkiego co mnie otacza.
Często powtarzałam - nienanwiść niszczy nienawidzącego.
Odkrywam, niepoznane dotąd sfery psychiki, mojego męża.
Mogę się tu winić tylko sama, bo: jesteśmy związkiem na odległość, mimo
ślubu; dałam się nabrać na piękne rzeczy - słowa, czyny - ale zaczyna wyłazić
prawda, która mnie przeraża.
Jako "głupia kobieta" (cytat)powiedziałam, że nienanwidzę podniesionego głosu
(dzieciństwo) - dostaję krzyk, ktorey mnie paraliżuje. Dosłownie.
Zachęcana do omawiania problemów - nigdy tego nie lubiłam, szczególnie na
gorąco - zgodziłam się. Tylko że omawianie problemów ma iść w moją stronę -
moich.
Kiedy proszę o wytłumaczenie pewnych zachowań Glonikowego - słyszę: "to ty
jeszcze (JESZCZE CIĄGLE O TYM!!!!!!) gadasz...
Błaźnię się sama przed sobą.
Wszedł w moje życie z energią, impetem. Podobało mi się to. Teraz te same
zalety zaczynają działać przeciwko mnie.
Za dużo energii i impetu, które kieruje przeciwko mnie.
Wczoraj, do późnej nocy walczyłam z "przydasiami" - nie mogłam spać. O tyle
istotne (dla mnie) jest to niespanie, bom śpioch straszeczny.
Teraz cd. walki z "przydasiami".
I "straszno i smieszno".
Boję się.
Mam duży dom, a właściwie chałupę poniemiecką, hektary podłóg (odpuściłam
sobie), ary okien i inne powinności.
Mam też matkę, która wkroczyła w osiemdziesiąty rok życia.
Nie mam pola manewru.
Właśnie mi pralka skończyła prać, więc idę się "powiesić".
A strych jest pięknie obelkowany...... nic, ino.....
Dobra, przepraszam, ale chciałam się "wylać", co też i zrobiłam.
Dzięki za to Forum.
Dzięki za Anastazję.
Dzięki za Kicię.
Dobra.
DZIĘKI Wam wszytstkim.
Dół zapełnię przydasiami. Może....



    • anastazjapotocka Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 12.11.06, 14:17
      Gosiu, kochana!!!
      Glonikowy wrzeszczący na Naszego kochanego Glonika?!
      Myslę, że się chłopina zapomniała po prostu, albo miał zły dzień, albo go
      andropauza dopadła.
      Zresztą, niech se tam i wrzeszczy. Ma przecież inne zalety? Bo jakby nie miał,
      to by taka super laska jak Glonik go wcale nie chciała.
      Matka - staruszka, faktycznie niewielkie pole manewru, zwłaszcza w przypadku
      nagłej checi rzucenia wszystkiego w diabły i panicznej ucieczki od codziennych
      problemów.
      Plusik: matka żyje, czego moja o sobie nie może powiedzieć, bo zmarła zbyt
      wcześnie i zbyt młodo. I choć nie była dla mnie czułą matką, bardzo żałuję, że
      umarła, bo jako kobieta jej współczuję i uważam, że nie zasłużyła na tak szybką
      i trudną śmierć.
      Co do wrzasków.
      Wiesz, Gosiu, jak kocham mojego chłopa...
      Ale nigdy nie słyszałaś, jak on potrafi wrzeszczeć i kląć!
      No, tylko zabić, a potem samej się otruć.
      Ostatnio wpadłam na zbawienny pomysł, gdy zauważyłam, że moje chłopisko drze
      się zazwyczaj, jak się wieczorem przebiera w coś "niezobowiązującego", a są to
      przeważnie (sorry) bokserki i wielka bluza. Coś wtedy (nie zawsze oczywiście) w
      niego wstępuje, jakieś złe czy co i się drze.
      Na różne tematy, przede wszystkim życiowe lub filoficzne, przy czym patrzy na
      mnie z obrzydzeniem, jakbym to ja była winna holokaustowi, albo temu, ze Solon
      (cholera!) od dawna nie żyje.
      I wiesz co?
      Kupiłam mu 6 par nowych bokserek. W wesolutkie, różowe świnki.
      I jak Misio się drze i oskarża mnie o różne wirualne rzeczy, ja sobie ogladam
      te świnki... i od razu jest mi lżej.
      Szczerze mówiąc, Misio wygląda w tych gaciach jak skończony idiota.
      I tak też traktuję jego argumenty...
      Całuję Cię Gosiu.
      Ewa
      Acha, podłogi olej. Okna też. Myj tylko, żeby były czyste, a nie, żeby lśniły.
      I okna i podłogi maja służyć Tobie, a nie odwrotnie.
    • lilith76 Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 13.11.06, 09:51
      glonik, z krzykiem ja mam to samo, też z dzieciństwa.
      Ale dopiero niedawno uświadomiłam sobie, co to za sobą pociąga w związku.

      Ty nie widziałaś mojego jak się awanturuje o bzdety. Z mężczyzn jedynie mój młodszy brat potrafił doprowadzić mnie do szału i żądzy mordu.


      Tyle tylko, że tłumiona złość i gniew (ulubione wyjście kobiet nie lubiących się kłócić i wrzeszczeć) doprowadza po jakimś czasie do depresji. Co w sobie stłumisz, to się skumuluje i w końcu zacznie wyżerać po kawałku.
      Musisz wywalczyć sobie prawo do okazywania złości, która jednocześnie nie rani. Cholera, sama uczę się co to niby ma być.
      • m-m-m Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 13.11.06, 10:45
        No tak strach przed krzykiem ma swoje źródło w dzieciństwie. W dizeciństwie też
        ma swoje źródło to jak na niego reagujemy.
        Moja reakcja jest jedna: nie ma takiej osoby na świecie, która bezkarnie
        mogłaby na mnie pokrzykiwać. Jako osoba dawno dorosła nie widzę żadnych powodów
        dla których miałabym ulegać krzykowi innego dorosłego lub niedorosłego.
        Toteż wtedy również ja rozwieram paszczę a głos mam donośny i informuję moim
        donośnym gosem, że w taki sposób to ja nie rozmawiam. I albo mówi spokojnie
        albo niech idzie sobie pokrzyczeć na pustynię.
        Tym otocsposobem spowodowałam, że mój M. od dawna na mnie nie krzyczy, bo takie
        prawo miała tylko jedna jedyna osoba w moim żyiu, której dawno już nie ma
        nacświecie, acto też tylko i wyłącznie przez "urząd" jaki pełniła, a to był
        urząd matki.
        Reszta won z krzykiem na księżyc.
        Zreszta z tego co wiem to po mojej twarzy widać, że jak ktoś krzyczy to ja mam
        olewczą minę i tym bardziej tejosobie się odechciewa nadwyrężąnia strun
        gosowych.
        • lilith76 Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 13.11.06, 11:23
          m-m-m dowcip polega też na tym, że ten mój nawet nie krzyczy na mnie, bo tego się oduczył, ale czasami tak wkurwia, że ja mam ochotę na niego wrzeszczeć, a na to mam blokadę.
          Wtedy zazwyczaj staję przed nim oznajmiam "Uwaga będę okazywać złość" i zalewam go słowotokiem.
    • kicia031 Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 13.11.06, 12:19
      Tak to czesto jest, ze cechy ktore przyciagaja nas do kogos w fazie zalotow
      okazuja sie malo strawne w codziennym zyciu.
      Ja wiele lat podziwialam jak moj chlop, tak bojowy i agresywny w srodowisku
      zawodowym staje sie cieply czuly i opiekunczy w domu, wobec swoich bliskich. Do
      czasu.
      Kolejny blad w ocenie czlowieka...
      • lilith76 Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 13.11.06, 13:02
        Fakt, ja po tych wszystkich toksycznych neurotykach byłam taka szczęśliwa, że spotkałam kogoś radosnego i nieskomplikowanego wewnętrznie. Wszystko ma swoją mroczną stronę big_grin
    • glonik Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 15.11.06, 17:27
      Dzięki Kochane za zrozumienie.
      Dla mnie krzykiem jest podniesiony głos, i tak iwem, skąd to się wzięło. Z
      dzieciństwa.
      Wspaniały Ojciec, ale kiedy...... no właśnie, wtedy był krzyk i podniesiony
      głos.
      A mnie w gardle rośnie, wydrzeć bym się chciała, tylko te cholerne struny
      głosowe mnie nie słuchają, krtań tyż nie współpracuje.
      Ja wiem, rozumiem, i nie mówię że sobie żmiję na (obfitej) piersi wyhodowałam,
      ale to tak, kurna mol, przykro, że nie można po ludzku, KULTURALNIE,
      KUŻWA !!!!!!!!!!! (patrzcie, w pisaniu mogę, ale tu już dystans do sprawy
      działa -wink.
      I Glonikowy menda nie jest, bo i po co mi taki... tylko ta energia w głosie,
      brrr...
      Ale parę wskazówek od Was wzięłam, a bokserki w różowe świnki to balsam na moją
      wyobraźnię.
      Jak sie na mnie następnym razem wydrze (bo dla mnie to krzyk), to ja Go sobie w
      te bokserki przebiorę (w wyobraźni), dodam puchate, też różowe paputki i
      szlafmyckę. Różową.
      Może pomoże, bo nie będę patrzeć oczami przestraszonego dziecka, tylko swoimi
      własnymi.
      Jeszcze raz dzięki Kochane Niezawodne. Buziaki.

      PS Ananstazjo, jesteś genialna z bokserkami, one prawie że magicznie na mnie
      podziałały.

      Gośka
      • anastazjapotocka Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 16.11.06, 10:27
        Kochana Gosiu, cieszę się, że trochę do siebie doszłaś.
        Bokserki są bezkonkurencyjne, na sam widok tych świnek ogarnia mnie euforia.
        Wczoraj mój Misio chciał mnie przekonać do swojego punktu widzenia na temat
        duszy (chodziło o to, czy kobiety - gojki mają duszę, czy nie). Łaził w tych
        bokserkach i mnie pouczał, a ja (sorry) lałam ze śmiechu. Miś zatrzymał się i
        zapytał podejrzliwie: "czy ja czasem nie wyglądam w tych gaciach jak debil?".
        A ja na to: "ależ skąd, wyglądasz bardzo seksownie".
        Misio się nadęło i po długim wahaniu przyznał, że MOŻE mam duszę, ale TYLKO
        dlatego, że z nim jestem.
        I cześć.
        Mnie tam wszystko jedno, a co się pośmieję, to moje.
        Glonikowi dodaj do tych paputków różowe rękawiczki przypominające raciczki.
        Sam sex.
        Całuję Ciebie i do serca przytulam. Ewa
        • glonik Re: A ja się zaczynam bać... (długie) 16.11.06, 16:33
          anastazjapotocka napisała:
          > Glonikowi dodaj do tych paputków różowe rękawiczki przypominające raciczki.
          > Sam sex.

          No właśnie. Od razu mi się lepiej zrobiło, bo Glonikowy w kolorze różowym... no
          nieeeeee...
          I tylko uruchomić wyobraźnię i agresję szlag trafia.

          Dzięki za inspirację, o podstępna Ewo wink
          Również buziaki i głaski.
Pełna wersja