alimenty- przekaz pocztowy

13.11.06, 16:12
Co miesiąc regularnie płacimy ex alimenty na córkę męża. Niestety córka męża
kiedy prosi matkę o kupienie np. nowych butów słyszy że nie ma pieniędzy.
Płacimy 750 złotych na dziewczynkę w wieku gimnazjalnym, jej matka również
pracuje, ale wciąz nie ma pieniędzy...
Kiedy córka męża mówi że tata przysłał alimenty to ex odpowiada że te alimenty
są płacone na jej nazwisko i to ona wie na co przeznaczyć te pieniądze.
Wkurza mnie to, ponieważ rzeczywiście przekaz pocztowy wypełniamy na nazwisko
ex, bo w wyroku mamy "do rąk matki".
Chciałabym prosić o odpowiedż - kiedy będziemy mogli zaadresować przekaz na
córkę męża, ile ona musi mieć lat i czy będziemy musieli iść do sądu aby
zmienić wyrok , czy poprostu gdy skończy ....lat, możemy zacząć przekazy
adresować na nią. Może gdy alimenty będą przychodziły imiennie na córkę męża
to ex w końcu zrozumie że te pieniądze są na utrzymanie córki a nie na nowy
samochód dla niej i jej partnera.
    • chalsia Re: alimenty- przekaz pocztowy 13.11.06, 17:30
      Dopiero jak córka męża skończy 18 lat. A na razie - do rąk matki.

      Oczywiście nie znam sytuacji, ale na podstawie tylko z tych dwóch zdań:

      > kiedy prosi matkę o kupienie np. nowych butów słyszy że nie ma pieniędzy.

      > Kiedy córka męża mówi że tata przysłał alimenty to ex odpowiada że te alimenty
      > są płacone na jej nazwisko i to ona wie na co przeznaczyć te pieniądze.

      równie dobrze można dojść do wniosku, ze wszystko jest OK.
      Trudno by GIMNAZJALISTKA zarządzała domowym budżetem. To, ze chce nowe buty
      dziwne nie jest, bo generalnie nastolatki tak mają.
      Prawdą jest, że to matka wie, na co przeznaczyć pieniądze.
      Chalsia
      • reksia Re: alimenty- przekaz pocztowy 13.11.06, 22:48
        chalsia napisała:

        > Prawdą jest, że to matka wie, na co przeznaczyć pieniądze.


        i tu podpisuje się pod Chalsią
    • reksia Re: alimenty- przekaz pocztowy 13.11.06, 22:42
      Mnie też wkurza, gdy pasierbowie nie mają zaspokajanych podstawowych potrzeb,
      podczas gdy M płaci regularnie alimenty.
      ALE...
      ... gdy mamy do czynienia z nastolatkami nie wolno zapominać o jednym:
      nastolatki z rozbitych rodzin są mistrzami w "graniu" między ojcem a matką.
      Z koleji wszystkie nastolatki z natury rzeczy nastawione są bardzo
      egoistycznie.Egoizm jest niezbędnym elementem wieku dojrzewania,pomaga dziecku
      oderwać się od "pępowiny".

      W takich sytuacjach trzeba być bardzo uważnym i bardzo dokładnie przyjrzeć się
      temu czy matka faktycznie zaniedbuje dziecko,czy po prostu uczy go życia
      (gospodarowania pieniędzmi,odpowiedzialności) i wartości które uznaje za
      słuszne.

      Nam macoszkom może bardzo schlebiać fakt,gdy pasierb czy pasierbica wypłakują
      się w nasze ramiona "jak te kózki...co to biegnąc przez mosteczek chwyciły
      tylko jeden listeczek...".
      Takie zdarzenie może łaskotać naszą próżność.
      Taka mała płacząca "kózka" łechce nasze macochowate pragnienie postrzegania
      siebie jako lepszej od tej poprzedniej...ale nie łudźmy się ;P
      Ogólnie matki dbają o swoje maluchy.

      Na tyle na ile potrafią( mogą być więc nadopiekuńcze, fleje, niezaradne ofiary
      losu)ale dbają w takim zakresie w jakim na daną chwilę je stać(psychicznie czy
      finansowo).
      Tak więc te dzieci nie są jakoś wybitnie pokrzywdzone, za to chętnie
      wykorzystują sytuacje(tym bardziej jeśli tylko ktoś z dorosłych taką
      zainsynuuje).

      Może nas razić czyjaś flejowatość ,bałaganiarstwo, niegospodarność, rozrzutność
      ale to ICH ŻYCIE i żadna macoszka (dla własnego dobra) nie powinna się moim
      zdaniem w to wtrącać.

      Bo ta sama mała kózka,która się wypłakuje w Wasze macoszkowate ramiona, za dwa,
      trzy dni(w przypływie silnie działającego konfliktu lojalnościowego-chcąc
      nadrobić "krzywdę wyrządzoną matce"-podświadomie łącząc sie solidarnie z
      matką,którą sama oskarżała ) będzie wypłakiwała sie w ramiona swego taty
      skarżąc się na Macoszkę wink że np macoszka kupiła sobie nowy 10-ty krem
      a "kózka" nie ma przykładowo na"zeszyt do szkoły czy buty".

      Nastolatki(niestety) uczą się życia powoli i dojrzałość dorosłych polega (tak
      mi się wydaje)na wychwytywaniu ich "koziego cwaniactwa" i przyłożeniu
      szczególnej uwagi do tego by "kozie, nieszkodliwe, malutkie cwaniactwo" nie
      zmieniło się w "życiowe chamskie kombinatorstwo".By dzieciakowi( po prostu )
      charakteru nie spaskudzić.

      No chyba, że któraś z macoszek chce(za życia)dół wykopać sama pod sobą ;P


      Tak więc Niezapominajko dla Twego własnego dobra.Jeżeli nie ma rażącego
      zaniedbania,które wymaga interwencji kuratora itp.daj sobie dziewczyno spokój.

      Ich kasa-ich problem!
      Mała ma rodziców to oni mają myślec o butach dla niej!
      Ty mozesz iść z nią do sklepu gdy dziewcze będzie sobie kupować buty i co
      najwyżej pochwalić gdy wybierze fason który Ci się spodoba wink

      W innym wypadku( prędzej czy później) to Waszego M czy NM moze ten 10-ty krem
      zacząć mocno uwierać ;P


    • kicia031 Re: alimenty- przekaz pocztowy 13.11.06, 22:49
      Zgadzam sie z Chalsia, a w duzej mierze takze z Reksia.

      Dodam, ze 750pln na gimnazjalistke nie wydaje mi sie suma zwalajaca z nog, gdy
      mowimy o alimnetach, natomiast ta sama suma wysylana do rak gimnazjalistce to
      prosta droga do calkowitej demoralizacji.
    • lilith76 Re: alimenty- przekaz pocztowy 14.11.06, 10:16
      Niestety córka męża
      > kiedy prosi matkę o kupienie np. nowych butów słyszy że nie ma pieniędzy.

      Ja tę mantrę słyszałam przez tyle lat...
      Znam ten ból.
      I dziś moją matkę doskonale rozumiem, bo nastolatki mają dziwną słabość do rzeczy średnio zbędnych za to szykownych. Prze wiele lat miałam JEDNE buty zimowe i JEDNE wiosenne. Bo nie było na dodatkowe.
      Obawiam się, że z tych 750 zł wasza gimnazjalistka ze 2/3 przejada.
      • konkubinka Re: alimenty- przekaz pocztowy 15.11.06, 10:59
        Alimenty sa płacone do rak matki, bo mają być przeznaczone na utrzymanie
        dziecka.Utrzymaniem dziecka zajmuja sie rodzice.

        Nasza gimnazjalistka czesto o czyms marzy.Niejednokrotnie realizujemy jej
        marzenia (nie mowimy jej zeby zrobila to matka, bo dostaje przeciez alimenty)
        ale jednoczesnie ona juz umie oszczedzac.Moze zrobcie jej wyklad o oszczedzaniu
        i np zaproponujcie kieszonkowe 10 zl tygodniowo

        ps. na przekazie o alimenty pisalismy czasem alimenty miesiac taki i taki plus
        50 zl na kieszonkowe dla Malgosi
        • kicia031 Re: alimenty- przekaz pocztowy 15.11.06, 11:08
          Dodam jeszcze, ze odkad dziecko skonczy 13 lat, uzyskuje tzw ograniczopna
          zdolnosc do czynnosci prawnych i mozna dzieku zalozyc konto w banku - np
          Graffitti. Moj Babelek takie ma, ma karte do bankomatu, a ja, jego ojciec i
          dzadkowie wplacaja mu tam kieszonkowe zleceniem stalym. I jak to ulatwia
          oszczedzanie - smarkacz juz niezle sobie odlozyl.

          Ja zlozylam Exowi propozycje, by odliczyl 50pln od alimentow i wplacal je
          bezposrednio Babelkowi, ale Ex z niej nie skorzystal i placi alimenty w
          ustalonej wysokosci, a oprocz tego kieszonkowe.
      • jowita771 Re: alimenty- przekaz pocztowy 15.11.06, 12:00
        lilith76 napisała:
        > Obawiam się, że z tych 750 zł wasza gimnazjalistka ze 2/3 przejada.

        ale mamusia też chyba coś dokłada do utrzymania swojego dziecka?
Pełna wersja