aga-aga3 14.11.06, 11:21 Co o tym myślicie? www.tata.pl/cyferki.htm Mnie się żal zrobiło dziecka mojego M z pierwszego związku.... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
m-m-m Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 14.11.06, 11:53 A na ile miarodajne są takie dane? Odpowiedz Link
aga-aga3 Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 14.11.06, 11:57 nie wiem na ile , sa podane źródła, jak to do końca jest to chyba tak naprawdę nigdy nie wiadomo. Odpowiedz Link
babe007 Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 14.11.06, 12:39 5,2% dzieci otrzymuje od sądów rodzinnych prawo do wychowywania ich przez ojców (źródło: GUS) Zawsze gdy widzę takie dane, to zadaję sobie pytanie, jak wyglądałby ten odsetek gdyby wziąć pod uwagę tylko tych ojców, którzy występują o opiekę nad dzieckiem. Mam takie wrażenie, że jednak większość ojców nie wyobraża sobie (nie chce) innego rozwiązania niż status "weekendowego tatusia" - bo przecież wychowanie dziecka to ciężka praca. A i czasu na rozrywki brak. Odpowiedz Link
judytak Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 14.11.06, 13:16 babe007 napisała: > Mam takie wrażenie, że jednak większość ojców nie wyobraża sobie > (nie chce) innego rozwiązania niż status "weekendowego tatusia" - bo przecież > wychowanie dziecka to ciężka praca. A i czasu na rozrywki brak. a ja myślę, że większość ojców, ci, co są normalnymi, dobrymi ludźmi, wiedzą, że matce też na dziecku zależy, wiedzą, że matka by ciężko przeżyła, gdyby to ona miała być weekendową matką, wiedzą, że matka dziecko wychowywać na co dzień potrafi, więc nie wyobrażają sobie, żeby jej dzieci "zabrać" (podczas gdy w sytuacji, kiedy trzeba, samodzielnego wychowywania dzieci się podajmują, i sobie poradzą) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
babe007 Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 14.11.06, 13:24 Jezeli Ty, macocha tak piszesz, i jeżeli większość ojców (wg Ciebie) tak uważa, to czemu dziwić się sądom, że proporcje w przyznawaniu opieki są takie jakie są? BTW, bardzo ładne wytłumaczenie, takie idealnie uspakajające sumienie, przy nieobciążaniu się codziennymi obowiązkami ;-P. PS. Może jestem nieobiektywna, bo ojciec moich dzieci, kiedy usłyszł, że mam dosyć i ze się wyprowadzam powiedział, cytuję, "choćby dzisiaj, tylko NATYCHMIAST zabieraj ze sobą dzieci" Pozdrawiam Z. Odpowiedz Link
ajmj Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 15.11.06, 08:18 babe007 napisała: > Jezeli Ty, macocha tak piszesz, i jeżeli większość ojców (wg Ciebie) tak > uważa, to czemu dziwić się sądom, że proporcje w przyznawaniu opieki są takie > jakie są? > > BTW, bardzo ładne wytłumaczenie, takie idealnie uspakajające sumienie, przy > nieobciążaniu się codziennymi obowiązkami ;-P. > > PS. Może jestem nieobiektywna, bo ojciec moich dzieci, kiedy usłyszł, że mam > dosyć i ze się wyprowadzam powiedział, cytuję, "choćby dzisiaj, tylko > NATYCHMIAST zabieraj ze sobą dzieci" > > Pozdrawiam > Z. dokładnie. ale zauważ: to powiedział OJCIEC TWOICH DZIECI. Nie uogólniaj. Odpowiedz Link
babe007 Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 15.11.06, 09:10 Parę postów wyżej napisałam,że WIĘKSZOŚĆ ojców (czyli nie wszyscy), woli układ kiedy to na codzień dziećmi zajmują się matki i nawet przez myśl im nie przyjdzie, żeby ten stan odwrócić (w końcu tak jest wygodniej). Czy uważasz, że jest inaczej? Jednym słowem w moim uogólnieniu jest miejsce na przypadki szczególne, czyli tych ojców którzy CHCĄ (bądź chcieliby) podjąć się opieki codziennej, ale wg mnie to jednak wyjątki (i, wg mnie,stąd w przytoczonej statystyce ten niewielki odsetek ojców z przyznaną przez sąd opieką) Odpowiedz Link
judytak Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 17.11.06, 21:37 babe007 napisała: > Jezeli Ty, macocha tak piszesz, i jeżeli większość ojców (wg Ciebie) tak > uważa, to czemu dziwić się sądom, że proporcje w przyznawaniu opieki są takie > jakie są? ależ ja się sądom nie dziwię w razie, jakbyśmy się z mężem rozwodzili, wiem dokładnie, że nie chciałabym, żeby to on wychowywał naszych dzieci, mimo, że nie miałby z tym żadnych problemów w praktyce wiem też, że mimo, że on chciałby mieć dzieci przy sobie, nie zrobiłby mi tego to samo mogę powiedzieć o mojej matce i o moim ojcu to ludzie, których najbliżej znam więc uważam, że ludzie są właśnie tacy... nie wiem, co tu ma do rzeczy moje bycie "macochą"... > BTW, bardzo ładne wytłumaczenie, takie idealnie uspakajające sumienie, przy > nieobciążaniu się codziennymi obowiązkami ;-P. ja dlatego mam dzieci, bo lubię się obciążać codziennymi obowiązkami brakowałoby mi tego mój mąż dlatego ma dzieci, bo lubi się obciążać codziennymi obowiązkami widziałam na własne oczy, jak mu tego brakowało brakowało mu tego, bo mieszkał (zarabiał) 800 km i 2 granice stąd kiedy zamieszkał znów w warszawie, to się codziennymi (dosłownie) obowiązkami się obciążał, jak najbardziej (co prawda, żaden sąd nie maczał palców w decyzji, gdzie dzieci mają mieszkać itp.) ja taką sytuację uważam za normalną każda inna bardzo mocno by mnie zastanowiło, co do kandydata na towarzysza życia... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
reksia Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 14.11.06, 15:09 Podoba mi się podsumowanie tej statystyki)) takie prawdziwe i życiowe;P Odpowiedz Link
mangolda Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 17.11.06, 20:00 Kobieta, która nie umiala utrzymac rodziny sama tym bardziej nie wychowa dziecka. Taka kobieta ma po prostu poważne dyeficyty w zakresie umiejętności interpersonalnych. Nic dziwnego, że dzieci z rozwiedzionych domów to w 90% patologia. Odpowiedz Link
anastazjapotocka Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 18.11.06, 12:11 "Patologia" mojego M w postaci jego córki ukończyła architekturę, posługuje się płynnie w mowie i w piśmie 4 językami i doskonale zarabia. Czego i dzieciom Mangoldy (z jedynie poprawnego związku) życzę. Odpowiedz Link
mary_lu Re: Dane s odnośnie dzieci z rozbitych rodzin? 18.11.06, 14:57 W ogóle nie przejmujcie się takimi statystykami. Osobie znającej się na metodologii badań na widok takiej interpretacji wyników włosy się jeżą na głowie. Choćby wszystkie te pierwsze dane kończące się "...wychowało się bez ojca" nie świadczą o tym, że szkodliwy dla dzieci był kontakt z matką! Może by dodać do tych danych, co się działo z TYMI tatusiami w czasie gdy dzieci popełniały te przestępstwa czy samobójstwa. Obawiam się, że to byłby dopiero "ciekawy" materiał. Cały ten artykuł jest okropnym nadużyciem. W dodatku są to dane o dużych patologiach, dziejących się prawdopodobnie w rodzinach "patologicznych". Patologiczne bywają równie często "rodziny pełne", a doskonałe warunki dla rozwoju dziecka potrafią stworzyć również samotne matki, samotni ojcowie jak i rodziny rekonstruowane... Jaką wartość mogą mieć badania na temat dzieci wychowywanych przez samotnych rodziców, gdy odsetek ojców samotnie wychowujących dzieci jest na poziomie błędu statystycznego. Nie twierdzę, że ojcowie walczący "o dziecko" nie są dyskryminowani w sądach. Ale twierdzę, że taka liczba samotnych matek z dziećmi nie bierze się tylko z powodu stronniczych sądów, ale głównie z powodu statystycznie mniejszej chęci ojców do przejęcia odpowiedzialności za wychowanie dziecka. Dyskusja z czymś takim nie ma sensu. Tak kompletną bzdurę trzeba tylko zignorować. To jest tak, jakby ktoś stwierdził, że do Polskę trzeba zasiedlić ubogimi, niewykształconymi Murzynami. Bo tacy nie popełniają u nas przestępstw. No pewnie, że nie popełniają. Bo u nas nie ma takich Murzynów. Jak w Polsce pojawia się jakiś czarny, to jest to albo student, albo inna inteligentna, ciekawa swiata osoba... Odpowiedz Link