Dodaj do ulubionych

a moze nie miec dzieci???

14.11.06, 22:25
Ostatnio duzo mysle o dzieciach... NM ma syna (14 lat), ale to nie moje
dziecko - wiadomo. I tutaj problem - czy mozna zyc szczesliwie nie majac
dzieci? Teraz jest mi dobrze - chociaz nie powiem - milo jak sie jakis
stworek maly przykrochmala - czy to siostrzenice, czy dzieci znajomych.
Ale - mieszkanie tylko wynajete (jesli sie zalega powyzej miesiaca
administracja wyrzuca pilnie delikwenta), brak pewnych dochodow (wlasna
dzialalnosc gospodarcza), praca w terenie i po nocach - wiec na razie to
nierealne. Poza tym lubie nasz styl zycia i pracy. Gdyby sie pojawilo
dziecko - musialby sie diametralnie zmienic.
Mozna powiedziec, ze mam jeszcze troszke czasu na decyzje - ale na pewno nie
wiecej niz 5 lat, a i to juz niepewna granica... chyba...
No wiec - czy myslicie, ze mozna byc szczesliwym nie majac dzieci???
Czy jesli teraz z tego zrezygnuje to czy za 10-15 lat nie bede szczerze
zalowac???
Moze zaciac zeby, zawalczyc, wyrwac bankowcom kredyt z gardla (ciezko bedzie,
ale co tam), zbudowac dom lub kupic mieszkanie i pilnie sie rozmnozyc ??? wink
Obserwuj wątek
    • luna67 Re: a moze nie miec dzieci??? 14.11.06, 23:20
      atenais pytasz czy mozna zyc szczesliwie nie majac dzieci? Ja tobie powiem; to
      zalezy od ciebie samej, co oczekujesz od zycia, czy jestes gotowa swoj
      poukladany swiac przewrocic do gory nogami, i naturalnie te kochane pieniazki
      smileitd.

      Ja osobiscie mam na co dzien do czynienia z dziecmi i swoimi (20/za 3 dni 18 i
      16 lat), do tego dzieci mojego M (8 i 10 lat), koledzy/ki moich i jego dzieci,
      no i codzienny kontakt z dziecmi w mojej praktyce (fizjoterapia). Ja nie umie
      bez dzieci!!!! Ale mi brakuje czegos wspolnego z moim kochanym M.

      Teraz gdy moje dzieci juz wyrosly i nie potrzebuja mnie tak bardzo, tylko moje
      "kochane pieniazki", zatesknilismy rok temu z moim M za tym "haosem", bezsennymi
      nocami, placzem, rozbrajajacym smiechm....., ale zycie jak to zycie jest przekorne.
      Na poczatku naszego zwiazku chcielismy sie sprawdzic, nasze sprawy z
      poprzedniego zwiazku uregulowac, kupic dom, rozbudowac dzialalnosc prywatna, sie
      finansowo zabezpieczyc. Jak sie juz z tym wszystkim uporalismy, to los sie
      wypiol na nas, od 9 miesecy sie staramy i nic....sad(((
      Ja w przeciwienstwie do ciebie nie mam duzo czasu mam 38 lat i limit postawiony
      przezemnie jeszcze 4 miesiace staran.

      > Czy jesli teraz z tego zrezygnuje to czy za 10-15 lat nie bede szczerze
      > zalowac???

      My po 5 latach bycia z soba zalujemy (to zalezy od twojego wieku), ze nie
      zacisnelismy wczesniej i teraz moze jest za pozno....., mamy jeszcze nadzieje
      ale to dobija psychicznie.

      Jezeli jestes pewna uczuc twoich i twojego M to do dziela, bo moze byc za pozno,
      a dzieci lacza jezeli obydwoje kochacie dziecismile

      Nie napisalas ile masz lat i ile zyjesz juz z twoim M (jezeli 30 to wyluzujsmile
    • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 09:32
      No wiec - czy myslicie, ze mozna byc szczesliwym nie majac dzieci???
      Czy jesli teraz z tego zrezygnuje to czy za 10-15 lat nie bede szczerze
      zalowac???



      Zależy od priorytetów.
      Dla jednej osoby będzie to najważniejszy cel w życiu, dla innej balast i same
      wyrzeczenia.
      Najważniejsze to nie ulegać presji innych (babć, cioć, sąsiadek) i mieć swoje
      zdanie w temacie.
      Dzieci nie należy idealizować: mogą być chore, niepełnosprawne lub mieć cechy
      charakteru, których nie da się wytępić w procesie wychowawczym.
      Jako dorosłe mogą pojechać na koniec świata i tam mieszkać, a nasz kontakt z
      nimi może być bardzo sporadyczny.
      No i zawsze też istnieje ewentualność, że można miec pecha jak moja śp. babcia,
      która pochowała własne dziecko w wieku 87 lat.
      • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 09:50
        m-m-m napisała:

        > Dzieci nie należy idealizować: mogą być chore, niepełnosprawne

        Zatkalo mnie.

        Mysle, ze wiele matek chorych czy niepelnosprawnych dzieci czerpie
        paradoksalnie z macierzynstwa duzo wiecej uczuciowego spelnienia niz rodzice
        dzieci zdrowych. Pozbywaja sie postawy roszczeniowej wobec zycia i ucza cieszyc
        kazda wspolnie spedzona chwila, kazdym drobnym sukcesem. zreszta, jak ktos tego
        nie rozumie, to co tu tlumaczyc...

        m-m-m ty chyba masz ostatnio jakis kryzys
        • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 09:54
          Źle zrozumiałaś m-m-m!!!
          Chodzi o to, że większość matek myśląc o dzicku myśli o sprawnym, małym geniuszu, który podbije świat. A życie bywa czasami okrutne i daje nam dziecko nie przystające bardzo mocno do tych marzeń. I trzeba być na tę ewentualnośc przygotowanym - czy chcę mieć dziecko, nawet jeśli Bóg obdarzy mnie dzieckiem ułomnym w jakimś sensie? Wierz, wiele kobiet jakoś o tym nie myśli.
          • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 09:56
            Widac, ze nie bylas jeszcze w ciazywink)

            Wiekszosc kobiet przez duza czesc ciazy wysli wlasnie o tym - czy jest zdrowe,
            czy nie ma wad rozwojowych, czy robic badania prematlne? Co zrobie, jesli ma
            wady genetyczne?
          • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:02
            A życie bywa czasami
            okrutne i daje nam dziecko nie przystające bardzo mocno do tych marzeń. I
            trzeba być na tę ewentualnośc przygotowanym - czy chcę
            mieć dziecko, nawet jeśli Bóg obdarzy mnie dzieckiem ułomnym w jakimś sensie?
            Wierz, wiele kobiet jakoś o tym nie myśli.



            Trafiłaś w sedno, Lilith.
            • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 11:46
              Dlaczego?
              Czasy się zmieniły i można urodzić spokojnie dziecko po 40-e.
              Oczywiście, że jest większe prawdopodobieństworóżnych wad u dziecka, ale to
              tylko prawdopodobieństwo, a medycyna poszła daleko dalej niż jescze w czasach
              naszych babek.
              Ja jestem dzieckiem "starej" matki, moja matka też była dzieckiem "starej"
              matki i nie widzę żadnych wad w późnym macieżyństwie jeśli ktoś tego chce.
              • nini6 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:06
                > Dlaczego?
                > Czasy się zmieniły i można urodzić spokojnie dziecko po 40-e.
                > Oczywiście, że jest większe prawdopodobieństworóżnych wad u dziecka, ale to
                > tylko prawdopodobieństwo, a medycyna poszła daleko dalej niż jescze w czasach
                > naszych babek.
                > Ja jestem dzieckiem "starej" matki, moja matka też była dzieckiem "starej"
                > matki i nie widzę żadnych wad w późnym macieżyństwie jeśli ktoś tego chce.


                Pocieszyłam się Twoimi słowami. Ja skończę niedługo 33 lata. Syna urodziłam
                mając 18. Chciała bym mieć jeszcze jedno dziecko ale boję się (raczej sobie
                wmawiam),że jest za późno.
                Z jednej strony wiek kobiety i związane z nim ewentualne powikłania.
                Z drugiej zastanawiam się ,czy łatwo jest mieć takie póżne dziecko, czy można
                się "przestawić" na ciążę, poród, niemowlaka....
                Powiem Ci,że w moim przypadku decyzja o urodzeniu syna w tak szczenięcych latach
                była mimo wszystko łatwiejsza, naturalna, nie bałam się tego tak,jak teraz boję
                się mieć drugie dziecko.
                Wiem,jak to jest być młodą mamą, boję się,że teraz jestem zbyt zaskorupiała w
                szeroko pojętym znaczeniu smile, że nie znajdę wspólnego języka z dzieckiem.
                Ten aspekt macierzyństwa po trzydziestce miałam na myśli, mam nadzieję,że Cię
                nie uraziłam
                Mam kilka koleżanek, które żałują,że nie "wpadły" jak ja kilka-kilkanaście lat
                temu. Teraz strasznie trudno im się zdecydować. Żal porzucać uporządkowane życie.

                -------------------------------
                Jeżeli wszystko idzie gładko to znaczy, że jesteś na równi pochyłej.
                • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:20
                  Jesli to Cię pocieszy:

                  W styczniu tego roku zmarła matka mojej koleżanki. Koleżanka jest w moim wieku,
                  a matka miała 75 lat (czyli urodziła ją w wieku lat 40). Zmarła nagle.
                  To była fantastyczna i niestandardowa matka, kapitalna jako osoba.
                  Minusem jest to, że mając późno dziecko może dojąść do sytuacji, że niestety
                  szybko się je osieroci.
                  Ja jestem dzieckiem "starych" rodziców: ojciec miałby dziś prawie 80 lat, a
                  mama 67. Oboje nie żyją od dawna. Oboje zmarli przdwcześnie, ale mama zdążyła
                  mnie wychować.
              • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:25
                m-m-m napisała:

                > nie widzę żadnych wad w późnym macieżyństwie jeśli ktoś tego chce.

                A ja widze. Dziecko matki 40-letniej ma bardziej babcie niz mame. Dodatkowo,
                istnieje wieksze ryzyko, ze dosyc wczesnie bedzie rodzicow musialo pozegnac.
                • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:28
                  Dziecko matki 40-letniej ma bardziej babcie niz mame.


                  Jak ta mama sama postrzega się jako bacia to i otoczenie tak ją odbierze.
                  Matka mojej kleżanki (40 lat różnicy) była kapitalna, niejdna matka dużo
                  młodsza wiekowo nie była tak fajna jak ona.
                  A moja "stara" matka zawsze mówiła, ze późne dziecko ją odmładza, bo jej
                  koleżanki już z wnukami, a ona ma dziecko jeszcze w szkole.
                  • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:33
                    m-m-m napisała:

                    > Matka mojej kleżanki (40 lat różnicy) była kapitalna, niejdna matka dużo
                    > młodsza wiekowo nie była tak fajna jak ona.
                    > A moja "stara" matka zawsze mówiła, ze późne dziecko ją odmładza, bo jej
                    > koleżanki już z wnukami, a ona ma dziecko jeszcze w szkole.

                    To nie jest zaden wyznacznik, ze matka Twojej kolezanki itd.
                      • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:44
                        Tu nie chodzi o postrzeganie. Tu chodzi o to, ze kobieta 40-letnia predzej sie
                        na babcie nadaje. Patrzac na moja mame - cudowna, mloda jeszcze kobieta,
                        wszyscy ja biora za mame mojego dziecka, ale ona sama mowi, ze juz na bycie
                        matka jest za stara. Poza tym z jakiegos powodu kobieta jest najbardziej zdolna
                        do rodzenia dzieci do 35 roku zycia. Natura wie, co robi.
                        • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:50
                          ale ona sama mowi, ze juz na bycie
                          > matka jest za stara

                          No widzisz, a moja matka mówiła zupełnie odwrotnie.




                          Poza tym z jakiegos powodu kobieta jest najbardziej zdolna
                          >
                          > do rodzenia dzieci do 35 roku zycia. Natura wie, co robi.


                          Natura też niejdnokrotnie skazuje ludzi z nowotworami na śmierć.
                          Czy dlatego, że wie co robi (a taki ktoś chory ma dajmy na to 70 lat) to lekarz
                          ma go nie ratować?
                          Dzięki postępowi medycyny zapewniamy sobie dłuższe życie i możliwości
                          reprodukcyjne dużo dłużej niż wymyśliła to owa natura.
                          • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:55
                            m-m-m napisała:

                            > Natura też niejdnokrotnie skazuje ludzi z nowotworami na śmierć.

                            Nowotwory nie sa wynikiem dzialan natury, tylko przede wszystkim czlowieka.

                            > Dzięki postępowi medycyny zapewniamy sobie dłuższe życie i możliwości
                            > reprodukcyjne dużo dłużej niż wymyśliła to owa natura.

                            Coz, moim zdaniem czym innym sa mozliwosci, ktore stwarza medycyna (czyli de
                            facto mozliwosc wykrycia wady i usuniecia dziecka chorego), czym innym jest
                            wlasnie natura. Dziecko matki 40letniej konczac lat 18 ma rodzica w wieku 60
                            lat.
                            Dodatkowo, medycyna daje mozliwosc podtrzymywania przy zyciu czlowieka -
                            roslinki, co nie znaczy, ze jest to dobre.
                            • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 15:02
                              Dziecko matki 40letniej konczac lat 18 ma rodzica w wieku 60
                              > lat.


                              Ale to dziecko tego nie widzi. Dla niego matka w takim wieku jest oczywistością.
                              Pamiętam jak kiedyś przyszła do mnie koleżanka i zapytała, czy ten siwy pan to
                              mój dziadek, bo ona miała młodych rodziców. Mnie wtedy zatkało, bo dla mnie
                              posiadanie siwego ojca było oczywiste i zdziwiłam się, że ktoś może mieć innego.
                              Nigdy moich rodziców nie postrzegałam jako starych. Moja koleżanka córka 40-
                              latki też to potwierdza - dla niej jej rodzice byli w "normie" wieku
                              rodzicielskiego: znałam jej matkę bardzo dobrze i potwierdzam, że tego wieku
                              absolutnie się u niej nie czuło.
                                • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 15:17
                                  Nie wiem jakimi osobowościami byli rodzice twojej koleżanki.
                                  Może czuli się staro i było to po nich widać?
                                  Dawali koleżance twojej sygnały, że są za starzy na bycie jej rodzicami?
                                  Nie wiem.
                                  Jeśli człowiekowi trafi się potomstwo po 40-e i i będzie temu potomstwu dawał
                                  do zrozumienia, że jest stary i starym się czuje to takie dziecko automatycznie
                                  przyjmie jego postawę wobec niego samego.
                                  Moi rodzice podobno cieszyli się z bycia rodzicami w starszym wieku i chyba ja
                                  ich "cieszenie się" przyejęłam, bo ich wiek był dla mnie oczywistością.
                                • judytak Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 13:56
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > No coz, tez mam kolezanke, ktorej rodzice byli dobrze po 40-tce, gdy ona sie
                                  > urodzila. I bardzo jej wiek rodzicow doskwieral.

                                  jak matka m-m-m nie jest wyznacznikiem, to nie są też rodzice twojej
                                  koleżanki...

                                  pozdrawiam
                                  Judyta
                                  • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:04
                                    judytak napisała:

                                    > jak matka m-m-m nie jest wyznacznikiem, to nie są też rodzice twojej
                                    > koleżanki...

                                    Warto jednak nie wyrywac wypowiedzi z kontekstu. Tekst o mojej kolezance byl
                                    odpowiedzial na wypowiedz mmm: "Ale to dziecko tego nie widzi.". Napisalam jej
                                    wiec, ze i owszem, moja kolezanka to widziala, wiec zalozenie, ze dzieci tego
                                    nie widza jest nieprawdziwe.
                                    I przykro mi, ale zdanie mam takie, jakie mam - powyzej 35/37 roku juz sie
                                    raczej dzieci nie powinno rodzic.
                                    I oczywiscie daje prawo wyboru kazdej kobiecie - macierzynstwo nie jest
                                    przymusem. Natomiast IMO odkladanie DECYZJI czy miec dzieci, czy nie, zbyt
                                    dlugo, jest bledne.
                                    • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:09
                                      A ja uważam, że to nie termin powinien być podstawą do decyzji o posiadaniu
                                      dzieci, tylko to, że się faktycznie je chce bez sztuczenego upiększania
                                      macieżyństwa i zdawanie sobie sprawy, że dziecko może być różne i może nie
                                      spełnić oczekiwań rodzica.
                                      • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:24
                                        Alez oczywiscie, ze nie termin powinien byc podstawa decyzji. Ale tez
                                        odwlekanie samej decyzji do wieku blizej 40 jest moim zdaniem bledem. Tym
                                        bardziej, co oczywiste, ze jesli patrzymy na 'jakosc' dziecka (a to robisz,
                                        mmm, co mnie troche przeraza), to z wiekiem ryzyko problemow wzrasta.
                                      • natasza39 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:25
                                        m-m-m napisała:

                                        > A ja uważam, że to nie termin powinien być podstawą do decyzji o posiadaniu
                                        > dzieci, tylko to, że się faktycznie je chce bez sztuczenego upiększania
                                        > macieżyństwa i zdawanie sobie sprawy, że dziecko może być różne i może nie
                                        > spełnić oczekiwań rodzica.

                                        Dokładnie taksmile
                                        Mozna być dojrzałą matką mając lat 18 i zupełnie nieprzygotowana do tej roli
                                        majac lat 40.
                                        Same lata nie maja tu znaczenia, bo w wieku lat 41 teraz chce mi sie więcej niz
                                        niektórym moim koleżankom, które maja lat 30.
                                        I gdybym miała teraz małego szkraba pewnie wiecej czasu i checi miałabym na
                                        jego wychowanie niz kiedys gdy nie umiałam zyc tak jak teraz.
                                        A na dodatek gdy rodziłam młodego w wieku lat 23, to moze i biologicznie moje
                                        ciało było lepiej przygotowane na ciazę, ale psychicznie napewno nie.
                                        Moze w rodzinie erin sprawdza się bardziej model wczesnego macierzyństwa, ale w
                                        innych rodzinach moze zupełnie dobrze sprawdzac się inny model.


                                        Ponadto erin nie ma racji z tym wiekiem najlepszym na rodzenie i sprowadzaniem
                                        starszych rodziców do roli babc i dziadków.
                                        Nawet historycznego to pokrycia nie ma.
                                        W dawnych czasach, kobiety rodziły dzieci parenascie i gdy najstarsze miałao
                                        lat 20 one jeszcze rodziły w wieku lat 40-stu paru któres tam z kolei dziecko.
                                        I było to całkiem naturalne.
                                        • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:31
                                          natasza39 napisała:

                                          > Moze w rodzinie erin sprawdza się bardziej model wczesnego macierzyństwa, ale
                                          > w innych rodzinach moze zupełnie dobrze sprawdzac się inny model.

                                          W rodzinie erin sa matki rodzace w wieku lat 20 oraz 30-paru, tak wiec modelu
                                          nie ma. Erin uwaza, ze dzieci rodzic sie powinno optymalnie w wieku lat 25-35,
                                          co nie znaczy, ze kogokolwiek zmusza do postepowania zgodnie z jej zdaniem.
                                          Dodatkowo, erin tylko wyraza opinie, co nijak nie jest wiazace dla czytajacych.

                                          > Ponadto erin nie ma racji z tym wiekiem najlepszym na rodzenie i
                                          > sprowadzaniem starszych rodziców do roli babc i dziadków.
                                          > Nawet historycznego to pokrycia nie ma.

                                          Ale erin nie wyrabia sobie zdania na podstawie historii, tylko na podstawie
                                          wlasnych pogladow.
                                          Ale jesli juz o historii mowa, to czym innym jest rodzenie ktoregos dziecka w
                                          wieku lat 40-stu, czym innym pierwszego. Ja pisze o pierwszym.
                                          • natasza39 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 15:03
                                            e_r_i_n napisała:

                                            > Ale jesli juz o historii mowa, to czym innym jest rodzenie ktoregos dziecka w
                                            > wieku lat 40-stu, czym innym pierwszego. Ja pisze o pierwszym.

                                            Rozumiem. Znaczy się tylko pierwszemu bedzie przeszkadzało, ze jego matka,
                                            wyglada jak jego babka, bo takiego argumentu uzyłaś.
                                            Drugiemu, czy siódmemu juz nie bedzie to przeszkadzaćsmile
                                            • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 15:15
                                              natasza39 napisała:

                                              > Rozumiem. Znaczy się tylko pierwszemu bedzie przeszkadzało, ze jego matka,
                                              > wyglada jak jego babka, bo takiego argumentu uzyłaś.
                                              > Drugiemu, czy siódmemu juz nie bedzie to przeszkadzaćsmile

                                              Nie, tak samo moze przeszkadzac. Dlatego IMO tak sie powinno zaplanowac
                                              rodzenie dzieci, zeby sie do odpowiedniego wieku wyrobic.
                                              Chodzi mi raczej o te fizyczna/zdrowotna strone rodzenia dzieci. O ile rodzenie
                                              kolejnego dziecka po 30-stce jest mniej ryzykowne, o tyle pierwszego - bardzo.
                                              I to chyba powszechnie wiadomo.
        • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 10:47
          Mysle, ze wiele matek chorych czy niepelnosprawnych dzieci czerpie
          paradoksalnie z macierzynstwa duzo wiecej uczuciowego spelnienia niz rodzice
          dzieci zdrowych.


          Możliwe, że tak jest. Ale umrzeć spokojnie nie mogą. Nawet jak ich będą nieśli
          na cmentarz to muszą uchylić wieko trumny i sprawdzić co się z ich
          niepełnosprawnym dzieckiem dzieje.
          To taka czarna metafora tego, że niepełnosprawne dziecko jest też wielkim
          obciążeniem i z tym trzeba się liczyć.
    • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 09:40
      Można być szczęśliwym:
      - masz mnóstwo czasu dla siebie - na kosmetyczkę, spotkania z kumpelami, wyjazdy, wyjścia kulturalne;
      - macie mnóstwo czasu dla siebie - aby sobie gdzieś wyjść, zrobić coś spontanicznie;
      - kochacie się wtedy kiedy przyjdzie i gdzie przyjdzie ochota, nie bacząc na milusińskiego;
      - nadwyżki finansowe wydajesz na własne przyjemności, jak ich nie ma to tym bardziej nie gryziesz się jak przeżyć;
      - w weekendy śpisz ile chcesz i oglądasz w tv co chcesz;
      - gotujesz wyszukane potrawy i nie słyszysz, że risotto z grzybami jest fuj;
      - możecie mieszkać w intymnej norze, która dla was jest gniazdkiem miłości i nie trzeba "myśleć przyszłościowo";
      - wiesz, że jesteście ze sobą, bo potraficie wytrzymać razem, a nie trzyma was dziecko;
      - jak cię podkurw... to fantazjujesz, że się pakujesz i zostawiasz go zalanego łzami, gdy dziecko boleśnie krzyżuje to fantazjowanie;
      - etc, itd, and so long, und so weiter;



      Ale mimo tego i tak chcę mieć dziecko, choć patrząc na to co napisałam, to straszny pomysł smile
      Dlatego sądzę, że instynkt macierzyński to smycz, na której natura nas trzyma, bo żadna rozsądna kobieta nie zgodziłaby się myśląc racjonalnie na takie zmiany w ciele, życiu, emocjach.
      • barbara001 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 10:01
        lilith76 napisała:

        > Można być szczęśliwym:
        > - masz mnóstwo czasu dla siebie - na kosmetyczkę, spotkania z kumpelami,
        wyjazd
        > y, wyjścia kulturalne;
        > - macie mnóstwo czasu dla siebie ..............>
        >
        No właśnie, teoretycznie można. Tylko moim zdaniem, jak kobieta jednak
        pomysluje od czasu do czasu o dziecku to znakiem tego pragnie tego dziecka. I z
        czasem tej pustki nie da sie wypełnić biletem do teatru czy hiper drogim
        prezentem dla ukochanego, starego męża (bo bez dzieci to sobie mozna pozwolić
        na większysmile)na Gwiazdkę przy elegancko zastawinym stołem dla dwojga.

        I ja też chcę w końcu mieć te dzieci, chociaż jedno na początek. Bo brakuje mi
        tej cząsteczki mojeje własnej kobiecości.
        • triss_m7 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 10:28
          No wlasnie
          "czasem tej pustki nie da sie wypełnić biletem do teatru czy hiper drogim
          prezentem dla ukochanego, starego męża (bo bez dzieci to sobie mozna pozwolić
          na większysmile)na Gwiazdkę przy elegancko zastawinym stołem dla dwojga."

          Jestem na prawde szczesliwa bo mam dzieci. Wczesniej wydawalo mi sie ze jestem
          szczesliwa.

          Bardzo nie lubie mowic "nie masz dzieci to nic o tym nie wiesz" ale bez
          watpienia jest w tym ziarno prawdy.
          Zanim zostalam szczesliwa matka to myslalam podobnie, ze bez dzieci jest
          wygodniej, wiecej czasu i tym podobne pierdoly (taki dosc duzy skrot myslowysmile).
          Z chwila pojawienia sie dziecka moje zycie sie przetasowalo. Nawet nie zdawalam
          sobie sprawy jak zmienia sie czlowiekowi system wartosci. Dopadlo mnie nawet
          cos takiego, ze zaczelam dbac o to jaki tryb zycia prowadzimy - aby bylo przede
          wszystkim zdrowo, taki higieniczny tryb zycia bo mam dla kogo zyc.
          • pom Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:18
            Podpisuję się po tym postem.

            Też mi się wydawało, że jestem szczesliwa bo kontroluję moje życie i robię co chcę.
            Szymek wyprowadził mnie z błędu bez pardonu. Okazało się, że szczeście polega
            zupełnie na czym innym.
            Cieszy mnie o wszystko i jestem z mego syna dumna.
      • balladynka Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:19
        lilith76 napisała:

        > Można być szczęśliwym:
        > - masz mnóstwo czasu dla siebie - na kosmetyczkę, spotkania z kumpelami,
        wyjazd
        > y, wyjścia kulturalne;
        > - macie mnóstwo czasu dla siebie - aby sobie gdzieś wyjść, zrobić coś
        spontanic
        > znie;
        > - kochacie się wtedy kiedy przyjdzie i gdzie przyjdzie ochota, nie bacząc na
        mi
        > lusińskiego;
        > - nadwyżki finansowe wydajesz na własne przyjemności, jak ich nie ma to tym
        bar
        > dziej nie gryziesz się jak przeżyć;
        > - w weekendy śpisz ile chcesz i oglądasz w tv co chcesz;
        > - gotujesz wyszukane potrawy i nie słyszysz, że risotto z grzybami jest fuj;

        Chciałam przypomnieć, że na forum macochowym jesteśmy. To jakiś żart Lilith?
    • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 10:55
      Wiesz co, może ja jestem troszeczkę nieobiektywna, bo właściwie cale moje
      dorosle życie bylam matka, ale ja sobie nie wyobrażam rezygnacji z urodzenia
      dzieci. Powiem więcej – może dla moich koleżanek jako samotna i bardzo mloda
      matka bylam przedmiotem współczucia, ale kiedy porównywałam puste egzystencje,
      jakie większość z nich wiodlo – bieganie po klubach, desperackie poszukiwania
      faceta, a gdy się już go znalazlo, desperackie proby zapelnienia pustki
      podrozami, dobrami materialnymi, to nie mialam watoliwosci kto tu jest do
      przodu. A one wciąż sfrustrowane, opowiadaly, jakie są nieszczęśliwe i ze nie
      widza sensu zycia.
      Ja widziałam. Malutki, potem coraz wieksze sensik zycia dawal mi power I
      motywacje, jakiej nigdy nie dalo mi nic innego.
      Mam prownanie z moja przyjaciolka, która wiodla taka singlowa egzystencje wiele
      lat, a teraz ma dwojke dzieci, i choć związek jej się nie ułożył, to ja sama
      widze, ze jest szczeliwsza, bardziej zrownowazona i spelniona, a i ona sama
      raportuje, ze dopiero teraz wie, ze zyje.
      Myślę, ze wychowywanie dzieci ma wiele wspolnego z pasja, miłością,
      twórczością. Niektorzy ludzie maja tak silne pasje, ze przesłaniają im one cale
      życie, ale ja na przykład mam swoje hobby i zainteresowania, które są dla mnie
      ważne, ale nie wystarczylyby, bym się poczula spelniona jako człowiek. A
      najbardziej fascynujące w tym wszystkim jest to, ze dzieciom przekazujesz swoje
      geny, ale także memy – to wielka odpowiedzialność, by cały czas być up to date,
      by zawsze mieć cos nowego, dobrego do zaoferowania, by samemu się rozwijac i w
      ten sposób dawac dzieciom to, co najlepsze.
      • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 11:43
        bieganie po klubach, desperackie poszukiwania
        faceta, a gdy się już go znalazlo, desperackie proby zapelnienia pustki
        podrozami, dobrami materialnymi, to nie mialam watoliwosci kto tu jest do
        przodu. A one wciąż sfrustrowane, opowiadaly, jakie są nieszczęśliwe i ze nie
        widza sensu zycia.


        Hmm, możliwe, że są takie osoby.
        Ja byłam sama 5 lat i nigdy nie próbowałam zapełnić czegoś czego po prostu nie
        było, czyli owej pustki.
        Nigdy nie nudziłam się sama ze sobą, doskonale organizowałam się sama u siebie,
        po żadnych klubach nie latałam i nigdy nie szukałam faceta (sam się znalazł
        później smile
        Owszem podróżowałam dużo, ale nie było to zapełnienie pustej egzystencji, tylko
        ciekawość świata. Od kilku lat tego nie mam, bo mam 1,5 etatu + patchworkową
        rodzinę, ale nie mogę się doczekać kiedy znowu zacznę podróżowć.
        Każdy ma inne priorytety.
        Jedni odczuwają instynkt macieżyński, inni nie.
        • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 11:52
          Mysle, ze wiekszosc osob jest wlasnie takich. Co nie oznacza, ze nie ma osob,
          ktore maja pasje tak silne, ze wystarczaja by nadac zyciu sens.
          O tym tez pisalam.
          Jesli jestes taka osoba, to fajnie. Ale musisz wiedziec, ze jestes mniejszoscia.
            • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:04
              Ale ma znaczenie dla czytelnikow twoich postow - opisujesz pewien sposob na
              zycia, ktory dla bardzo wielu osob sie nie sprawdzi.

              Nawiasem mowiac, trudno uznac mieszkanie z pasierbem za calkowita rezygnacje z
              macierzynstwa wink)
            • luna67 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:20
              m-m-m napisała:

              "Jako dorosłe mogą pojechać na koniec świata i tam mieszkać, a nasz kontakt z
              nimi może być bardzo sporadyczny."

              m-m-m dobrze, ze nie masz tych dzieci i nie chcesz je miec, gdyz popelnilabys
              blad w wychowaniu, dzieci nie wychowuje sie dla samego siebie tylko dla swiata.
              I kazda normalna matka o tym wie i sie z tym liczy.

              Jezeli podchodzisz w ten sposob do dzieci, to jak juz napisalas moga byc
              uposledzone, chore, moga tez ta matke/ojca zamordowac ze wzgledu na duzy spadek,
              wsadzic do wariatkowa, do domu starcow o najnizszym poziomie, itdsmile)) fantazja
              daje tutaj pole do popisusmile)).

              m-m-m nie obraz sie, ale mnie tym rozsmieszylassmile))) ta wypowiedzia ujawnilas
              swoj pesymistyczny poglad na swiat.

              • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:24
                m-m-m dobrze, ze nie masz tych dzieci i nie chcesz je miec, gdyz popelnilabys
                blad w wychowaniu, dzieci nie wychowuje sie dla samego siebie tylko dla swiata.
                I kazda normalna matka o tym wie i sie z tym liczy


                No oczywiście i taki był sens mojej wypowiedzi. Dzieci nie ma sie dla siebie to
                jasne i oczywiste.


                m-m-m nie obraz sie, ale mnie tym rozsmieszylassmile))) ta wypowiedzia ujawnilas
                > swoj pesymistyczny poglad na swiat


                Nie pesymistyczny, ale realistyczny. Tak tez może być, nigdzie nie jest
                napisane, że miałoby być inaczej.
                • luna67 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:54
                  m-m-m napisała:
                  > Nie pesymistyczny, ale realistyczny. Tak tez może być, nigdzie nie jest
                  > napisane, że miałoby być inaczej.

                  Jak myslisz ile jest rodzicow ktorzy zostali rozczarowani przez dzieci, a ile
                  jest rodzicow szczesliwych z posiadania potomstwa? Normalnosc jest atutem
                  wiekszosci, wiec nalezysz do tej mniejszosci (dzieki Bogu): -))))

                  Jakby kazda matka w ten sposob (mniejszosc) do dzieci podchodzila, to dawno by
                  wymarl nasz gatuneksmile

                  Dzieki, ze natura jest "madra" i robi selekcje w srod kobiet myslacych twoim
                  tokiem i nie daje im szans reprodukcji dalszych potomkow majacych takie
                  podejscie do swiata jak ty smile))))))

                  • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:58
                    Dzieki, ze natura jest "madra" i robi selekcje w srod kobiet myslacych twoim
                    tokiem i nie daje im szans reprodukcji dalszych potomkow majacych takie
                    podejscie do swiata jak ty smile))))))


                    Za to daje szanse reprodukcji alkoholiczkom, pijaczkom i innej patologii.


                    Jakby kazda matka w ten sposob (mniejszosc) do dzieci podchodzila, to dawno by
                    > wymarl nasz gatuneksmile



                    To by wymarł i cóż złego by się stało w skali wszechświata.


                    Jak myslisz ile jest rodzicow ktorzy zostali rozczarowani przez dzieci, a ile
                    > jest rodzicow szczesliwych z posiadania potomstwa? Normalnosc jest atutem
                    > wiekszosci, wiec nalezysz do tej mniejszosci (dzieki Bogu): -))))



                    Dziękuję nienormalna i nietolerancyjna Luno.
                    • luna67 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 13:23
                      m-m-m napisała:
                      > Za to daje szanse reprodukcji alkoholiczkom, pijaczkom i innej patologii.
                      I znowu jest tutaj mowa o mniejszosci.

                      > Dziękuję nienormalna i nietolerancyjna Luno.

                      Dlaczego jestem wedlug ciebie nienormalna? ze nie mysle tak jak ty? i kto tu
                      jest nietolerancyjny?
                      Ja wyrazilam tylko moja opine na ten temat, nie mialam zamiaru ciebie przekonac
                      do innego myslenia i ciebie obrazacsmile

                      Zobyczymy pozyjemy.....smile)))))))))))




                      • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 13:50
                        Z Twoich postów zrozumiałam, że cieszysz się przynależnością do
                        rzekomo "normalnych" i kpisz z tego, że ktoś ma inne zdanie.



                        Za to daje szanse reprodukcji alkoholiczkom, pijaczkom i innej patologii.
                        > I znowu jest tutaj mowa o mniejszosci.


                        Ale się repredukują, natura im na to pozwala, więc gdzież ta mądrość owej
                        natury?
                        • luna67 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:47
                          Nie kpie z ciebie, nie obchodzi mnie czy ty bedziesz miala dzieci czy nie. Masz
                          prawo wyboru jak kazdy czlowiek. Najwazniejsze jest, zebys byla z tym szczesliwa
                          jak ja z moim pogladem. To wszystko.

                          Tak, cziesze sie z posiadania dzieci przeogromnie, jestem z nich dumna i je
                          bardzo kocham (nie wyobrazam sobie zycia bez nich), ale to nie znaczy, ze jestem
                          lepsza od kogos kto ma inne poglady (ja moje tylko bronie).

                          Ludzie wpadaja w alkoholizm z roznych przyczyn, natura obdarzajac potomstwem
                          takie spoleczenstwo daje im szanse na przekazanie dalej genwo, gdyz wie, ze
                          alkoholizm sie nie dziedziczy. Potomstwo alkoholikow widzac spustoszenie w
                          swojej rodzinie, chce zyc inaczej, lepiej (sa wyjatki, wiem).

                          Koniec z ta filozofia "Muza" wisi nademna, wiec ide troche potworzyc
                          (pobazgrolic?)smile)))))))
                          • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:52
                            Ludzie wpadaja w alkoholizm z roznych przyczyn, natura obdarzajac potomstwem
                            takie spoleczenstwo daje im szanse na przekazanie dalej genwo, gdyz wie, ze
                            alkoholizm sie nie dziedziczy.

                            Tę samą możliwość daje natura ludziom obdarzonym wadami genetycznymi
                            dziedzicznymi. Tacy też mają dzieci taka samo jak oni sami chore.
              • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 12:41
                A ja się z m-m-m zgadzam, choć dziecko chcę mieć.
                Większość kobiet ma do macierzyństwa stosunek "bajkowo-posłanniczy", a to CZŁOWIEK KTOREGO RODZIMY ŚWIATU I WYSYŁAMY W TEN ŚWIAT. Wśród kobiet panuje tendencja do traktowania tej czynności życiowej jako mesjanistycznego posłannictwa.
                Być może stosunek mi się zmieni jak urodzę dziecko, ale nie rozumiem dlaczego rozsądek i racjonalizm m-m-m jest tak odsądzany od czci i wiary.
                Ona pisze prawdę tyle, że w prosty zdaniach, bez ogródek i hormonalnego ciamkania.
                • kicia031 Lilith 15.11.06, 13:00
                  hormonalnego ciamkania.

                  Jako feministka chcialabym tylko powiedziec, ze jesli bedziemy nadal oceniac
                  pewne kobiece cechy z meskiej perspektywy, jako hormonalne ciamkanie, to nigdy
                  nie doczekamy sie szacunku, a jedyna szansa dla kobiety na sukces w swiecei
                  zdominowamym przez meskie wartosci bedzie udawanie faceta.

                  Sama uchodze za osobe racjonalna, może nawet nadmiernie, ale bardzo usilnie
                  staram się nie deprecjonowac kobiecej, miękkiej, uczuciowej, irracjonalnej
                  strony mojej natury. Bo gdy ja sama jej nie uszanuje, to jak mogę oczekiwać
                  tego od innych?
                    • pom Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 13:32
                      To sformułowanie, ktorego użyłaś było w swym wyrazie pogardliwe.
                      Ja nie chcę być babochłopem. Prawdę mówiąc takie kobiery wzbudzaja we mnie
                      litośc, bo są w głębi duszy bardzo nieszczesliwe.
                      • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 13:42
                        Ja tam nie mam nic przeciwko babochlopom. Uwazam, ze konieta powinna miec prawo
                        zachowywac sie zgodnie ze swoja osobowoscia, niezaleznie od tego, czy jest ona
                        barziej kobieca, czy bardziej meska. Mam zastrzezenia do sytuacji w ktorej
                        musisz realizowac pewne stereotypy plciowe, bo inaczej dostajesz w dupe. Mam
                        zastrzezenia do sytuacji w ktorej same odnosimy sie z pogarda do "kobiecych"
                        cech osobowosci, bo to oznacza, ze patriarchat wypral nam mozgi wink).

                        Jeszcze o wypowiedzi m-m-m - zggadzam sie z okresleniem, ze byla ona
                        odhumanizowana. Odhumanizowana, czyli nieludzka, a nie niekobieca. Rownie
                        negatywne wrazenie wywarl by na mnie mezczyzna wypowiadajacy sie w ten wlasnie
                        sposob.
                        • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 13:55
                          Odhumanizowana, czyli nieludzka


                          Co to znaczy: nieludzka?
                          Wskazałam na to, że decydując się na potomstwo poza wizją wspaniałego dziecka
                          trzeba brać pod uwagę, że dziecko to może być nieudane?
                          Że z takim nieudanym dzieckiem można mieć do końca życia problem?
                          • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:03
                            m-m-m napisała:

                            > Odhumanizowana, czyli nieludzka
                            >
                            >
                            > Co to znaczy: nieludzka?
                            > Wskazałam na to, że decydując się na potomstwo poza wizją wspaniałego dziecka
                            > trzeba brać pod uwagę, że dziecko to może być nieudane?
                            > Że z takim nieudanym dzieckiem można mieć do końca życia problem?


                            Nieudane to moze byc ciasto albo przyjecie.
                            Dziecko to nie produkt, tylko zywy czlowiek.
                            Wydaje mi sie, ze rodzice niepelnosprawnych dzieci nie widza ich jako
                            nieudanych i jako problem. Dla mnie takie sformulowania uragaja godnosci
                            ludzkiej. Moze wyrzucic te "nieudane" do smietnika i zrobic sobie nowe, dobre?
                            Bo skoro ma sie miec cale zycie problem.

                            Mysle ze przegielas i wycofuje sie z dyskusji.
                            • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:13
                              ze rodzice niepelnosprawnych dzieci nie widza ich jako
                              nieudanych i jako problem. Dla mnie takie sformulowania uragaja godnosci
                              ludzkiej.


                              Kiciu, akurat tak się składa, że mam znajomą z takim dzieckiem. I widzę
                              męczarnię jaka ona przechodzi. Jej jednym z podstawowych zmartwień jest co
                              będzie z tym synem, gdy ona umrze. Kto się nim zajmie.
                              I może to Cię zaskoczy, ale znam też matki dorosłych dziś dzieci, które mówią
                              wprost, że te dzieci im się nie udały, bo sa złe, występne itd, itp.
                              I co, uważasz, że one ponoszą odpowiedzialność za takie dzieci? Uważasz, że się
                              starały za mało, albo wcale ich nie wychowywały?
                              Ja uważam, że dzieci te, dziś dorosłe mają takie cehy charakteru, których
                              nikomu w procesie wychowawczym nie udałoby się zmienić.
                              I o tym pisałam, że trzeba się liczyć, ż tym, że dziecko może być dalekie od
                              naszych wyobrażeń o nim, że praca wychowawcza nie zawsze daje rezultaty.
                              I że zposiadaniem takiego potomstwa trzeba się liczyć.
                            • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:13
                              > > Wskazałam na to, że decydując się na potomstwo poza wizją wspaniałego dzi
                              > ecka
                              > > trzeba brać pod uwagę, że dziecko to może być nieudane?
                              > > Że z takim nieudanym dzieckiem można mieć do końca życia problem?
                              >


                              Wskazałam na to, że decydując się na potomstwo poza wizją wspaniałego dziecka trzeba brać pod wuagę, że może ono urodzić się chore, wymagające stałej opieki do końca życia.

                              kicia031, czy takie postawienie problemu cię zadowala?
                              Dotąd jedyną wada m-m-m jest jej język nie sens wypowiedzi, ale nie każdy jest literatem.
                                • triss_m7 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 13:14
                                  Wiecie co, ja mam niepelnosprawne dziecko i nigdy nie przyszlo mi do glowy ze
                                  jest ono "nieudane". Szczerze? Nie masz o tym m-m-m zielonego pojecia to samo
                                  lilith ktora probuje niby ladniej to ujac. Jest w wychowywaniu takiego dziecka
                                  tyle samo radosci co trudu. Smieszne jestescie z wypowiadaniem sie na temat jak
                                  to jest w zyciu z dzieckiem nie majac takiego doswiadczenia. Lilith do tej pory
                                  uwazalam Twoje wypowiedzi za dosc rozsadne natomiast to co w tym watku piszesz
                                  to totalna porazka, a do tego naduzywasz sformuowania "hormonalne ciamkanie" -
                                  nudne juz. Pozdrawiam.
                                  • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 13:20
                                    Nie masz o tym m-m-m zielonego pojecia


                                    Nie mam, ale znam matkę takiego dziecka, którego niepełnosprawność jest taka iż
                                    uniemożliwia mu samodzielną egzystencję. Bardzo ona się martwi kto się tym
                                    dzieckiem zajmie jak ona umrze.
                                  • natasza39 "nieudane dzieci" 17.11.06, 13:54
                                    Niekoniecznie to pojecie sprowadziłyście do niepełnosprawnosci umysłowej, czy
                                    fizycznej.
                                    "nieudane dzieci" to pojęcie szersze. Szczególnie wtedy, gdy chęć posiadania
                                    dzieci to dla rodziców moznosć realizacji tego co sami nie zrealizowali,
                                    przeniesienia swych pragnień, których nie zaznali własnie na dzieci. Kiedy
                                    rodzic chce mieć dzieci, dlatego, żeby w przyszłości mu to rodzicielskie
                                    poświęcenie zaowocowało, to wiekszosc dzieci mozna zakwalifikować
                                    jako "nieudane".
                                    "Nieudanym" moze byc dziecko dwóch lekarzy, które edukację zakończy na
                                    zawodówce fryzjerskiej (bez urazy dla zawodu fryzjera).
                                    "Nieudanym" moze być dziecko rodziców, którzy sa domatorami, dla których szczyt
                                    szczęscia to wspólne kolędy przy stole, zas dziecko w przyszłości wyjedzie do
                                    innego kraju i będzie widywało rodziców raz na pieć lat.
                                    Kiedy dziecko przyjmuje sie jako coś co zostało nam od zycia i losu pozyczone,
                                    aby ukształtowac je i puscić w swiat, a nie jako cos co w przyszłości ma nas
                                    cieszyć i jest "nasze" i tylko "nasze", to dziecko zawsze będzie "nieudane".
                                    Jesli nie chce się dziecka urodzić po to aby je przyjać, a chce się je po
                                    prostu "mieć" to lepiej ich nie mieć wogóle. I nie jest wazne czy się ma lat 18
                                    czy 40 kiedy się to dziecko rodzi.
                                    • m-m-m Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 14:03
                                      Niekoniecznie to pojecie sprowadziłyście do niepełnosprawnosci umysłowej, czy
                                      > fizycznej.



                                      Natasza jak bym tak opisała to pojęcie jak Ty to już w ogóle byłabym tu
                                      niechybnie zjedzona za to, że odhumanizowuję owe dzieci, bo piszę o realich, a
                                      nie o wyobrażeniach.
                                      Oczywiśie z taką szeroką defincją "nieudanych" też się zgadzam.
                                      • natasza39 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 14:16
                                        Może i masz m-m-m twarde wypowiedzi i nie owijasz w bawełnę.
                                        Mam dziecko, ale z większością wypowiedzi Twoich się zgadzam. Mówisz i piszesz
                                        po prostu to co większość nie ma odwagi nawet pomysleć.

                                        Kazda kobieta jak jest w ciaży (szczególnie pierwszy raz) chce aby jej dziecko
                                        było najmadrzejsze, najsliczniejsze, najgrzeczniejsze i wogóle, zeby cały świat
                                        wpadł w zachwyt nad nim.
                                        Po czasie tylko nieliczne i to najczesciej tylko w duchu przyznają, ze ich
                                        oczekiwania w stosunku do rzeczywistosci mijają się niestety.
                                        Dla większosci nawet zupełnie odbiegajace od oczekiwań egzemplarze dalej beda
                                        najśliczniejsze itd...
                                        Kobiety, które zdaja sobie sprawę, że jej oczekiania i pragnienia do
                                        rzeczywistosci mają się nijak po urodzeniu dziecka nalezą do wyjatków, a
                                        kobiety, które zdaja sobie sprawę z tego, ze tak jest jeszcze
                                        przed "prokreacja" są super-wyjatkami.
                                        A bycie matką ABSOLUTNIE nie nobilituje.
                                        Tak jak bycie świadomym bezdzietnym ABSOLUYNIE nie deprecjonuje.

                                        • m-m-m Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 14:19
                                          Kobiety, które zdaja sobie sprawę, że jej oczekiania i pragnienia do
                                          rzeczywistosci mają się nijak po urodzeniu dziecka nalezą do wyjatków, a
                                          kobiety, które zdaja sobie sprawę z tego, ze tak jest jeszcze
                                          przed "prokreacja" są super-wyjatkami.



                                          No to jestem takim super-wyjątkiem i za to dostaję po głowie smile
                                        • e_r_i_n Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 14:35
                                          natasza39 napisała:

                                          > Kazda kobieta jak jest w ciaży (szczególnie pierwszy raz) chce aby jej
                                          > dziecko było najmadrzejsze, najsliczniejsze, najgrzeczniejsze i wogóle, zeby
                                          > cały świat wpadł w zachwyt nad nim.

                                          Moze w rodzinie Nataszy tak jest, co nie znaczy, ze tak jest zawsze i u kazdej
                                          kobiety wink
                                          A powaznie - pewnie PRAWIE kazda kobieta w ciazy mysli o swoim dziecku jako o
                                          naj... i zawsze dla NIEJ takim bedzie. Nie spotkalam sie natomiast z jakims
                                          ogromnym zageszczeniem kobiet oczekujacych bezkrytycznego podziwiania dziecka
                                          przez wszystkich wokol.

                                          > Dla większosci nawet zupełnie odbiegajace od oczekiwań egzemplarze dalej beda
                                          > najśliczniejsze itd...

                                          No i co zlego jest w tym, ze matka kocha dziecka bezwarunkowo?
                                          Uczucia matki do dziecka raczej sie racjonalnie wytlumaczyc nie da.
                                          • natasza39 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 14:47
                                            e_r_i_n napisała:
                                            > Moze w rodzinie Nataszy tak jest, co nie znaczy, ze tak jest zawsze i u
                                            kazdej
                                            > kobiety wink

                                            Oczywiście napewno tak nie jest u erinkismile

                                            Tym bardziej, że dalej napisałaś....

                                            > Dla większosci nawet zupełnie odbiegajace od oczekiwań egzemplarze dalej
                                            > beda
                                            > > najśliczniejsze itd...
                                            >
                                            > No i co zlego jest w tym, ze matka kocha dziecka bezwarunkowo?
                                            > Uczucia matki do dziecka raczej sie racjonalnie wytlumaczyc nie da.



                                            Bo właśnie ta czesć wątku jest o tym, że RACJONALNE MYSLENIE przestaje działać
                                            jak mówimy o MACIERZYŃSTWIE.
                                            Bo macierzyństwo zmienia mózg kobiety.
                                            Ona patrzy na dziecko SERCEM.
                                            A jak któraś stara się na zimno MYSLEĆ to jest beee!



                                            • e_r_i_n Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 15:12
                                              natasza39 napisała:

                                              > Oczywiście napewno tak nie jest u erinkismile

                                              O ile zgodze sie, ze kazda matka chcialby miec superdziecko (bo raczej kazdy
                                              chce miec szczescie niz nieszczescie), o tyle raczej niewiele oczekuje, ze tak
                                              jak ona tym dzieckiem ma sie zachwycac caly swiat.

                                              > Bo właśnie ta czesć wątku jest o tym, że RACJONALNE MYSLENIE przestaje
                                              > działać jak mówimy o MACIERZYŃSTWIE.
                                              > Bo macierzyństwo zmienia mózg kobiety.
                                              > Ona patrzy na dziecko SERCEM.
                                              > A jak któraś stara się na zimno MYSLEĆ to jest beee!

                                              Nie racjonalne myslenie, tylko racjonalne wytlumaczenie tego, co irracjonalne.
                                              To tak jak z wiara w Boga - wytlumaczyc sie tego nie da.
                                              I zdanie osoby niemajacej dziecka nie jest be. Po prostu ma ona NIEPEŁNĄ wiedzę
                                              do wydawania opinii. A wiec te opinie nie sa do konca wiarygodne.
                                            • triss_m7 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 16:50
                                              Bo właśnie ta czesć wątku jest o tym, że RACJONALNE MYSLENIE przestaje działać
                                              > jak mówimy o MACIERZYŃSTWIE.
                                              > Bo macierzyństwo zmienia mózg kobiety.
                                              > Ona patrzy na dziecko SERCEM.
                                              > A jak któraś stara się na zimno MYSLEĆ to jest beee!

                                              Tak Nataszko. Stosujac Twoje racjonalne myslenie kochamy tylko zdrowe dzieci, a
                                              te, ktore urodza sie "nieudane" eliminujemy, niekochamy bo nie warto marnowac
                                              sobie zycia. Jestem pod wrazeniem madrosci zyciowych jakie tu przekazujesz.
                                              • natasza39 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 17:33
                                                triss_m7 napisała:
                                                > Tak Nataszko. Stosujac Twoje racjonalne myslenie kochamy tylko zdrowe dzieci,
                                                a
                                                >
                                                > te, ktore urodza sie "nieudane" eliminujemy, niekochamy bo nie warto marnowac
                                                > sobie zycia. Jestem pod wrazeniem madrosci zyciowych jakie tu przekazujesz.

                                                A ja jestem pod wrażeniem twojej NADINTERPRETACJI!!!!!
                                                Albowiem nic TAKIEGO NIE NAPISAŁAM!!!!!!!!!!!
                                                Nie wiem czy Ty masz dzieci i jakie masz te dzieci, bo mi nic do tego i watki
                                                tu opisywane nie tego dotycza.
                                                To natomiast, ze masz straszne kłopoty z czytaniem i zrozumieniem jest jednak
                                                dla mnie jasne jak słońce!


                                                  • natasza39 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 18:15
                                                    triss_m7 napisała:

                                                    > Nie krzycz bo to nieeleganckie.

                                                    Moze i krzyczenie nie jest eleganckie, ale wypisywanie tego co ktos "miał na
                                                    mysli" tylko dlatego, ze jest sie przeczulonym nawet "nieeleganckim" trudno
                                                    nazwać.
                                                    Inne mi słowo przychodzi do głowy.
                                                    Dopowiedz sobie sama jakie. Moze ci jeszcze lepsza nadinterpretacja wyjdzie.

                                                    > Problemow z czytaniem nie mam jesli juz to chyba Ty masz problem z
                                                    wyrazaniem.

                                                    Jesli nie masz to mi napisz, gdzie napisałam o tym, że:
                                                    "kochamy tylko zdrowe dzieci, a
                                                    te, ktore urodza sie "nieudane" eliminujemy, niekochamy bo nie warto marnowac
                                                    sobie zycia"


                                                    > Mam dzieci i w tym jedno niepelnosprawne.

                                                    Ja tez mam dziecko i kiedys straciłam dziecko.
                                                    Gdyby urodziło mi się niepełnosprawne dziecko też kochałabym je, bo matka
                                                    patrzy na dziecko jak napisałam "sercem" a nie "rozumem" i komus z boku może
                                                    się wydawac nieprawdopodobne, ze matka nawet bardziej moze kochac dziecko to
                                                    dotkniete przez los niz to zupełnie zdrowe. Podswiadomie pewnie chce mu
                                                    miłoscia ową "niepełnosprawnosc" wynagrodzić.
                                                    Nigdy świadomie nie wydałabym jednak na świat dziecka, które byłoby
                                                    niepełnosprawne tak jak zrobiła to moja znajoma, o której pisałam w innym
                                                    miejscu tego watku.
                                                    Bo co innego kochać i wychowywac niepełnosprawne dziecko, bo tak się akurat
                                                    złozyło i ono po prostu juz jest (nie wszystkie wady mozna wybadać w ciazy), a
                                                    co innego swiadomie wydac chore dziecko tylko dlatego, ze ma się
                                                    potrzebę "miłosci macierzyństwa" i po prostu musi sie być matką za wszelka cenę.





                                                  • triss_m7 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 18:32
                                                    Natasza!
                                                    Nie wiem czego jestes taka zlosliwa.
                                                    Widzisz, tak sie czasem zdarza ze ludzie nie zawsze dobrze sie zrozumieja.
                                                    Odnioslam to do Twojego "jak ktos patrzy na zimno to ble..." w kontekscie
                                                    wczesniejszej dyskusji.
                                                    Przykro mi ze piszesz:
                                                    Moze i krzyczenie nie jest eleganckie, ale wypisywanie tego co ktos "miał na
                                                    > mysli" tylko dlatego, ze jest sie przeczulonym nawet "nieeleganckim" trudno
                                                    > nazwać.
                                                    > Inne mi słowo przychodzi do głowy.
                                                    > Dopowiedz sobie sama jakie. Moze ci jeszcze lepsza nadinterpretacja wyjdzie.

                                                    A najglupsza rzecz jaka mozna zrobic to spierac sie kto ma trudniej czy ktos
                                                    kto wychowuje dziecko niepelnosprawne czy ktos kto stracil dziecko. Nie wiem po
                                                    co napisalas ten ostatni akapit.

                                                    Wszystkiego dobrego Ci zycze. Na prawde.
                                                  • natasza39 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 18:41
                                                    triss_m7 napisała:
                                                    > Nie wiem czego jestes taka zlosliwa.

                                                    Sorry, ale krew mnie załała, jak mi chciałas wmówić, to co nawet nigdy w zyciu
                                                    nie pomyslałam.
                                                    I nie spieram się, czy lepiej dziecko stracic czy mieć niepełnosprawne.
                                                    Ja nawet tak własnie sobie wytłumaczyłam, ze widać natura sama problem
                                                    rozwiązała, bo było "cos nie tak".
                                                    I ja Tobie również zyczę wszystkiego najlepszego i siły duzo!
                                                    Bo to wszystkim matkom jest chyba najbardziej potrzebne.
                                    • kicia031 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 15:21
                                      Nieudane dzieci, hmmm. Pamietam jak my staralismy sie o Groszkowca, I co
                                      miesiac bylo kolejne rozczarowanie, to po tych wszystkich 12 latach oczekiwania
                                      na realizacje mojego marzenia w pewnym momencie myslalam juz tak: niech bedzie
                                      jakie chce, jestem gotowa przyjac nawet niepelnosprawne, a coz dopiero
                                      niespelniajace moich oczekiwan, dziecko. To tyle a propos oczekiwan każdej
                                      matki na wspaniale super dziecko. I jeszcze jedno – wydaje mi się czasami, ze
                                      w pewnym sensie dzieci niepełnosprawne przynosza swoim rodzicom więcej dumy i
                                      radości swoimi skromnymi osiągnięciami niż szybko rozwijający się maluch, bo
                                      wtedy wszystkie sukcesy traktuje się jako naturalne.

                                      I jeszcze o wczesnym i poznym macierzyństwie – bo ja doświadczyłam i jednego i
                                      drugiego – jednak wydaje mi się, ze Bąbelek jest bardziej wygrany, bo będąc na
                                      studiach mogłam mu poswiecic dużo więcej czasu, niż teraz pracując jestem w
                                      stanie poswiecic Groszkowcowi. I nie wiem, czy moje wieksze doświadczenie,
                                      wiedza, cierpliwość, rekompensuja mu te strate.
                                      • lilith76 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 15:29
                                        Kiciu, ja doskonalę sobie z tego zdaję sprawę!

                                        Kiedyś pracowałam na infolinii zbierającej informacje od ludzi niepełnosprawnych. Często słuchałam opowieści matek dzieci niepełnosprawnych fizycznie, czy umysłowo i słyszałam, jak one ogromnie te dzieci kochają. I to bolało, bo pewnie oddałyby wszystko za zrowie swojego dziecka. Albo ja tak to odbieram.
                                        W mojej dalszej rodzinie jest dziecko niepełnosprawne umysłowo (rodzice świadomie zdecydowali się na zajście w ciążę mając z 90% pewności jakie urodzi im się dziecko). Nigdy nie widziałam dziecka (teraz to dorosły mężczyzna) bardziej kochanego.
                                      • natasza39 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 15:58
                                        kicia031 napisała:
                                        >po tych wszystkich 12 latach oczekiwania
                                        >
                                        > na realizacje mojego marzenia w pewnym momencie myslalam juz tak: niech bedzie
                                        >
                                        > jakie chce, jestem gotowa przyjac nawet niepelnosprawne, a coz dopiero
                                        > niespelniajace moich oczekiwan, dziecko.

                                        Sorry, ale dla mnie to nastepna skrajność.
                                        Dla checi "posiadania dziecka", realizacji marzenia własnego mieć dziecko za
                                        wszelka cenę, pomimo racjonalnych przesłanek na nie?
                                        To jakis egoizm. Dla checi przezycia tego jak to jest "byc matką", czy tez
                                        chęci przezycia powtórnego macierzyństwa nie wolno powoływac dziecka na świat
                                        wbrew logice.
                                        Dam Ci taki przykład. Z zycia i autentyczny.
                                        Małżeństwo. Długo starali sie o dziecko. Poronienia jedno za drugim. Po
                                        badaniach okazało się, ze maja oboje jakaś wadę, która powoduje, że płód
                                        obumiera, bo nie wykształacaja sie nerki.
                                        Mimo wszystko za wszelka cene chcieli mieć nie dziecko, ale SWOJE dziecko.
                                        Urodził sie im w końcu syn. Dziecko miało nie funkcjonujace nerki. Umarło zaraz
                                        po porodzie. Ale medycyna idzie do przodu, a zatem kolejna ciaża, kolejne
                                        dziecko. Tym razem żyło nieco dłuzej.
                                        I znowu ciaża. Tym razem urodziła się im córka. Oczywiście urodziła się z ta
                                        sama wadą nerek co jej zmarli bracia. Medycyna znów poszła od ostatiej ciazy do
                                        przodu i dziecko było od niemowlectwa dializowane. Dializowane było tak do 12-
                                        stego roku zycia. Zrobili mu przeszczep. zyła jeszcze 5 lat.
                                        "Kochajacy" rodzice zapewnili dziewczynie 17 lat miłości rodzicielskiej, bo
                                        kochali ja bardzo.
                                        Równocześnie to dziecko nie wiedziało co to podwórko, zabawa, bieganie,
                                        koledzy, szkoła, bo jego zycie to był szpital, dializy, przeszczepy i
                                        cierpienia.
                                        Osobiscie nie chciałabym byc takim dzieckiem.
                                        Nie chciałabym równiez mieć takiego dziecka.
                                        Nie dlatego, ze jestem suką, która od losu przyjmuje tylko to co dobre a co złe
                                        kasuje i na smietnik.
                                        Tylko dlatego, że nie umiałabym byc szczesliwą matka, wiedzac, że moje dziecko
                                        cierpi.
                                        I co z tego, ze "bedę je kochać"?
                                        Miłosc rodzicielska nie zastapi wszystkiego.
                                        • kicia031 Re: "nieudane dzieci" 17.11.06, 21:21
                                          Ale ja nie musialam miec "swojego" dziecka.
                                          Myslalam, caly cczas mysle o adopcji i wiem, ze jesli to pewnie mogloby to byc
                                          jakies dziecko wlasnie "nieudane" i zreszta egoizmem byloby cos innego, skoro
                                          mam juz 2, a tyle ludzi czeka bezskutecznie na 1 malucha.
                                  • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:28
                                    triss_m7, to co pod spodem napisała natasza39 jest DOKŁADNIE tym co i ja chciałam napisać.
                                    Jeśli przeczytałaś co innego to twój problem życiowy nie mój.

                                    Gdzie ja kurwa pisałam, że takie dziecko jest nieudane, gorsze, złe, ciężarem dla matki!
                                    Pisałam tylko, że myśląc o ciąży trzeba brać pod uwagę, że może się też urodzić takie dziecko.
                                    I to jest cała moja cholerna wina!


                                    I co wy się przyczepiłyście do tego "hormonalnego ciamkania"? To tylko dowód, że na serio macierzyństwo zmienia trwale mózg.
                                    Teraz to się na mnie harpie rzucą i zostanę skazana na podwiązanie jajowodów za karę, bo nie doceniam mistycyzmu macierzyństwa.
                                    • natasza39 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:39
                                      lilith76 napisała:

                                      >macierzyństwo zmienia trwale mózg.

                                      Zgadzam się z Toba lilith. Zmieniasmile
                                      I jeszcze dodam, że w niektórych przypadkach ta zmiana jest naprawdę szkodliwa
                                      dla otoczeniasmile

                                      >zostanę skazana na podwiązanie jajowodów za
                                      > karę, bo nie doceniam mistycyzmu macierzyństwa.

                                      Osobiscie będę bronic Twoich jajowodów przed podwiązaniemsmile
                                      A dorabianie mistycyzmu do macierzyństwa tez mnie osobiscie mierzi.


                                        • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 15:26
                                          Milosc matki do dzieci to pasja i namietnosc, jakie nie maja sobie rownego na
                                          swiecie.
                                          Porownywanie tego do ciamkania to jak porownywac lagodny zefirek do huraganu.

                                          I jeszcze raz napisze, ze razi mnie to okreslenie. Wywodzi sie z
                                          patriarchalnego swiata pogardy dla tego co kobiece.
                                          • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 15:58
                                            A jeśli ja tak nie będę odbierać macierzyństwa, to co - jestem "uszkodzona"?

                                            Z tego co się orientuję, to patriarchat właśnie mocno wspiera kobiety w takim postrzeganiu macierzyństwa, bo to mu bardzo na rękę...
                                              • natasza39 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 16:10
                                                e_r_i_n napisała:

                                                > Lilith, wierz mi, to postrzeganie swiata jest naturalne. Nie mowimy o
                                                fiksacji
                                                > na punkcie dziecka. Mowimy o totalnej milosci do niego.


                                                NIEPRAWDA!
                                                Watek był z załozenia o tym czy MIEĆ DZIECI?
                                                To matki zrobiły z tego wątku kuriozum pt. "Najpierw sobie uródź, a zobaczysz
                                                jakie to piękne"!
                                                Jesli ktoś chce "mieć dzieci" dla samego "mania", to jest zupełnie co innego
                                                przyjęcie dziecka na świat w celu wychowania nowego człowieka.
                                                I niekoniecznie ktoś kto chce "mieć" dziecko, bedzie na jego punkcie "fiksował"
                                                w przyszłosci z bezgranicznej miłosci.
                                                A jak nie "sfiksuje" wcale nie znaczy, ze jest mniej wartosciowy, ani do dupy.
                                                • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 17:59
                                                  natasza39 napisała:

                                                  > NIEPRAWDA!
                                                  > Watek był z załozenia o tym czy MIEĆ DZIECI?

                                                  A gdzie ja sie w swojej wypowiedzi odnioslam do tematu watku?
                                                  Odnioslam sie do jednej, konkretnej wypowiedzi Lilith.

                                                  > Jesli ktoś chce "mieć dzieci" dla samego "mania", to jest zupełnie co innego
                                                  > przyjęcie dziecka na świat w celu wychowania nowego człowieka.
                                                  > I niekoniecznie ktoś kto chce "mieć" dziecko, bedzie na jego
                                                  > punkcie "fiksował" w przyszłosci z bezgranicznej miłosci.
                                                  > A jak nie "sfiksuje" wcale nie znaczy, ze jest mniej wartosciowy, ani do dupy.

                                                  Ja pisze o NIEFIKSOWANIU, Ty twierdzisz, ze pisze, ze kazdy FIKSUJE. Wniosek?
                                                  Poczytaj uwaznie, co napisalam smile
                                      • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 15:24
                                        Chodzi mi bardziej o stosunek matek do kobiet dzieci nie posiadających i mających do sprawy stosunek bardziej zdystansowany, żartobliwy (jak łatwo to odebrać jako obrazę), albo o zgrozo - niechętny.
                                        Sama piszesz, że to coś niewytłumaczalnego i ja osobiście jak czasem czytam, to zazdroszczę, bo dla mnie to nie do wyobrażenia (nie w sensie negatywnym, ale ogólnie). Czasem dla niematek to jest właśnie coś obcego pojęciowo.

                                        To i tak drobiazg w stosunku do tego co czasem widzę na forum Ciąża i Poród. Nawet zostały założone dwa inne buntownicze - "Klub matek wyrodnych" i "Wygodna ciężaróffffka" smile
                                        • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 15:49
                                          lilith76 napisała:

                                          > Chodzi mi bardziej o stosunek matek do kobiet dzieci nie posiadających i
                                          > mających do sprawy stosunek bardziej zdystansowany, żartobliwy (jak łatwo to
                                          > odebrać jako obrazę), albo o zgrozo - niechętny.

                                          Wiesz, ten stosunek wynika po prostu z tego, ze sa sprawy, ktorych jesli sie
                                          nie przezylo, nie zrozumie sie.A wiec i odpowiednio nie oceni. Do nich nalezy
                                          stosunek matki do dziecka (niewazne idealnego, czy nie).
                                          Dodatkowo, wiele osob nie majacych dzieci swoja decyzje racjonalizuje,
                                          zarzucajac matkom jakies dziwne zachowania - nie rozumiejac, ze to cos, co nie
                                          jest do krytykowania, bo jest wlasnie specyfika macierzynstwa.
                                          I o ile wypowiedz 'nie chce miec dzieci, bo mi z nimi nie po drodze' do mnie
                                          trafia. Argumenty o tym, co to sie z kobieta podczas ciazy nie dzieje i ja chce
                                          tego uniknac mnie wnerwiaja.
                                          • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 16:54
                                            a co niby cie wnerwia ze nie kazda kobieta podziela twoje uczucia ??
                                            jestem w 6tym miesiacu ciazy i nie widzie w swoim stanie zadnego mistycyzmu
                                            raczej uciazliwa fizjologie.
                                            mnie z kolei wnerwia hormonalne ciamkanie o tym jakie to kopniaczki sa slodkie
                                            i jak to jest cudownie z brzuszkiem itd itd.
                                            Moj synek doslownie wali we mnie jak w beben i odczuwam piekielny dyskomfort.
                                            czy to czyni mnie zwichnieta albo zla matka ?? a moze nie powinnam miec dzieci
                                            bo wnerwia mnie moj maly kopacz???
                                            podejscie do macierzynstwa to wypadkowa doswiadczen zyciowych, temperamentu i
                                            pomyslu na zycie.
                                            zdecydowalam sie na dziecko bo odczulam potrzebe wielkiej milosci jakiej nie
                                            jestem w stanie przezyc inaczej. nie widze w tym swojego babskiego poslannictwa
                                            ani nie robie tego bo jak to twierdzisz zegar mi tyka i potem bede babcia -
                                            szczerze mowiac wali mnie to czy moje 35 lat kwalifikuje mnie do roli
                                            geriatryka a nie mlodej mamuski.
                                            nie twierdze ze nie mam w zwiazku ze swoim bliskim macierzynstwem przemyslen.
                                            dotad zycie bylo latwe proste i przyjemne a co bedzie ??? nie wiem ...
                                            moze bedzie gladko i slodko a moze i nie. odtad moje zycie zmieni sie
                                            bezpowrotnie, bo do konca mojego zycia bedzie na mnie ciazyc cholerna
                                            odpowiedzialnosc za czlowieka ktorego wydalam na swiat.
                                            jesli bedzie "nieudany" - absolutnie nie odnosze tego do faktu choroby itd -
                                            chore dziecko z punktu widzenia matki jest z pewnoscia tak samo warte kochania
                                            jak zdrowe i zadna kobieta jak mi sie wydaje nie ocenia swojego dziecka w/g
                                            takich kryteriow - zatem jesli bedzie "nieudany" to bedzie to moja osobista
                                            porazka jako rodzica. byc moze ja nie zdolam przekazac mu tych wartosci ktore w
                                            moim pojeciu sa kardynalne, moze nie zdolam mu okazac tyle milosc ile bedzie
                                            ode mnie oczekiwal... nie wiem - wiem jedynie ze cala odpowiedzialnosc
                                            poniesiemy my rodzice.
                                            tego rodzaju przemyslenia powoduja ze macierzynstwo jest cholernym obciazeniem
                                            psychicznym bo nie ma eksperymentow na zywej tkance.
                                            po tym co napisalam hormonalne ciamkanie jeszcze bardziej mnie wkurza.
                                            milosc do dziecka - oczywsicie bezgraniczna ale na boga fakt ze jestesmy w
                                            ciazy nie oznacza ze wyprano nam mozg ze zdrowego rozsadku.

                                            • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 18:06
                                              m-jak-magi napisała:

                                              > a co niby cie wnerwia ze nie kazda kobieta podziela twoje uczucia ??

                                              Wnerwia mnie twierdzenie, ze dziecko to tylko klopot. Ze po ciazy kobieta sie
                                              staje zaniedbanym bezmozgiem bez ambcji, bo dziecko z niej wszystko wysysa. Tak
                                              wiec wnerwia mnie mowienie totalnej nieprawdy.


                                              > jestem w 6tym miesiacu ciazy i nie widzie w swoim stanie zadnego mistycyzmu
                                              > raczej uciazliwa fizjologie.

                                              Chcialam zauwazyc, ze ja pisze o posiadaniu dziecka, nie o ciazy. Dla mnie
                                              ciaza tez jakims fantastycznym przezyciem nie byla. Za to posiadanie dziecka i
                                              owszem. Codziennie sie ciesze z mojego dziecka.

                                              > czy to czyni mnie zwichnieta albo zla matka ?? a moze nie powinnam miec
                                              > dzieci bo wnerwia mnie moj maly kopacz???

                                              Jw. Dodam jeszcze, ze tez srednio przezywalam lazenie po zoladku w wydaniu
                                              mojego dziecka.

                                              > zdecydowalam sie na dziecko bo odczulam potrzebe wielkiej milosci jakiej nie
                                              > jestem w stanie przezyc inaczej. nie widze w tym swojego babskiego
                                              > poslannictwa ani nie robie tego bo jak to twierdzisz zegar mi tyka i potem
                                              > bede babcia - szczerze mowiac wali mnie to czy moje 35 lat kwalifikuje mnie
                                              > do roli geriatryka a nie mlodej mamuski.

                                              Czytanie ze zrozumieniem ma jednak przyszlosc.
                                              Wyraznie napisalam, ze o tym CZY chce miec dziecko, powinno sie decydowac
                                              odpowiednio wczesnie, zeby potem w wieku lat 40 nie zmienic zdania. Ale to jest
                                              tylko moje zdanie i nikomu go nie narzucam. I jesli kobieta 35 letnia mowi, ze
                                              nie chce miec dzieci, to jej wybor. Jesli mowi, ze NIE WIE, czy chce miec
                                              dzieci, to IMO za bardzo swoja decyzje odwleka w czasie. Caly czas podkreslam -
                                              IMO.

                                              > milosc do dziecka - oczywsicie bezgraniczna ale na boga fakt ze jestesmy w
                                              > ciazy nie oznacza ze wyprano nam mozg ze zdrowego rozsadku.

                                              Wszystko prawda. Tylko gdzie ja napisalam cos innego? smile
                                              • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 19:46
                                                >>Czytanie ze zrozumieniem ma jednak przyszlosc.
                                                Wyraznie napisalam, ze o tym CZY chce miec dziecko, powinno sie decydowac
                                                odpowiednio wczesnie, zeby potem w wieku lat 40 nie zmienic zdania. Ale to jest
                                                tylko moje zdanie i nikomu go nie narzucam. I jesli kobieta 35 letnia mowi, ze
                                                nie chce miec dzieci, to jej wybor. Jesli mowi, ze NIE WIE, czy chce miec
                                                dzieci, to IMO za bardzo swoja decyzje odwleka w czasie. Caly czas podkreslam -
                                                IMO.>>

                                                erin - jestes lekarzem ?? a niby to dlaczego powinno sie decydowac odpowiednio
                                                wczesnie bo co ?? bo dzieci sie beda wstydzic starej matki ?? to najwieksza
                                                glupota jaka dalo mi sie ostatnio przeczytac.
                                                jesli juz roscisz sobie prawa do zabierania zdania w kwestiach medycznych to
                                                troszeczke poczytaj albo porozmawiaj z zaprzyjaznionym lekarzem. tak jak
                                                jeszcze 20 lat temu 40-latka uchodzila za kobiete w tzw wieku starszym tak
                                                teraz w zwiazku z postepem przede wszytskim medycyny granica bardzo sie
                                                przesunela.
                                                decydowac na dziecko nalezy wtedy kiedy jest sie to posiadania dziecka gotowym.
                                                nie ma tutaj znaczenia czy ma sie lat 20 czy lat 40. ktos juz ci kiedys w miare
                                                przystepnie wyjasnil, ze nie o metrykre tutaj chodzi, a o szeroko pojeta
                                                dojrzalosc psychiczna, ktora jedni osiagaja wczesniej, inni pozniej i nie
                                                zawsze musi w konsekwencji doprowadzac do macierzynstwa. za bardzo dojrzala
                                                decyzje uwazam rowniez taka ktora skutkuje swiadomym zyciem bez posiadania
                                                dzieci.

                                                poza tym posiadanie dziecka moze byc li tylko klopotem dla osob ktore byc moze
                                                w imie szeroko pojetego tykajacego zegara zdecyduja sie na dzieci. takie
                                                dziecko oprocz klopotow nic do zycia rodzicow nie wnosi. nie kazdy znajduje w
                                                sobie na tyle madrosci zyciowej aby za taki stan obarczyc siebie samego -
                                                chociazby zgodnie z teoria ze samo sie na swiat nie pchalo. nieszczsliwi
                                                rodzice wychowuja nieszczesliwe dziecko to tyle. moze czasem warto poczekac od
                                                40-ki na ktora tak czesto sie powolujesz i spolodzic dziecko ktore z duzym
                                                powodzeniem bedzie radoscia.
                                                • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 21:19
                                                  m-jak-magi napisała:

                                                  > erin - jestes lekarzem ?? a niby to dlaczego powinno sie decydowac
                                                  > odpowiednio wczesnie bo co ?? bo dzieci sie beda wstydzic starej matki ?? to
                                                  > najwieksza glupota jaka dalo mi sie ostatnio przeczytac.

                                                  Nie, nie bedzie sie wstydzic. Po prostu roznica pokoleniowa moze byc na tyle
                                                  duza, ze bedzie im sie trudno porozumiec. Opinia oparta na wlasnych
                                                  obserwacjach. Moja wlasna, niekoniecznie do przyjecia przez ogół.

                                                  > jesli juz roscisz sobie prawa do zabierania zdania w kwestiach medycznych to
                                                  > troszeczke poczytaj albo porozmawiaj z zaprzyjaznionym lekarzem. tak jak
                                                  > jeszcze 20 lat temu 40-latka uchodzila za kobiete w tzw wieku starszym tak
                                                  > teraz w zwiazku z postepem przede wszytskim medycyny granica bardzo sie
                                                  > przesunela.

                                                  Oczywiscie. Natomiast nadal powyzej 35 roku jest dosyc ryzykownie rodzic
                                                  dzieci, bo jest wieksze prawdopodobienstwo wystapienia wad. Jak rowniez nadal
                                                  jest to spore ryzyko w przypadku pierwszej ciazy.
                                                  Oczywiscie jest mozliwosc wykrycia nieprawidlowosci, ale trzeba tez miec
                                                  odwage, aby sie zdecydowac na aborcje w przypadku wystapienia wad. Pomijam juz
                                                  fakt, ze aborcja w Polsce nawet w takich przypadkach moze byc trudna.

                                                  > decydowac na dziecko nalezy wtedy kiedy jest sie to posiadania dziecka
                                                  > gotowym.
                                                  > nie ma tutaj znaczenia czy ma sie lat 20 czy lat 40. ktos juz ci kiedys w
                                                  > miare przystepnie wyjasnil, ze nie o metrykre tutaj chodzi, a o szeroko
                                                  > pojeta dojrzalosc psychiczna, ktora jedni osiagaja wczesniej, inni pozniej i
                                                  > nie zawsze musi w konsekwencji doprowadzac do macierzynstwa.

                                                  Alez oczywiscie, wszystko prawda. Natomiast w pewnym momencie moim zdaniem
                                                  trzeba sobie powiedziec, ze skoro teraz nie jestem gotowa do macierzynstwa, to
                                                  niestety, klamka zapadla, dziecka w ogole miec nie bede. Bo bedzie na to za
                                                  pozno.

                                                  > poza tym posiadanie dziecka moze byc li tylko klopotem dla osob ktore byc
                                                  > moze w imie szeroko pojetego tykajacego zegara zdecyduja sie na dzieci.

                                                  Jesli ktos zdecyduje sie na dziecko nie bedac przekonanym, ze chce je miec,
                                                  oczywiscie zrobi blad. Dlatego tez po raz n-ty napisze, ze podstawowe pytanie,
                                                  na ktore trzeba sobie odpowiedziec, jest CZY chce miec dziecko. A nie czy
                                                  powinnam.
                                                  • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 11:12
                                                    erin - wyobraz sobie ze dzieci wstydza sie tysiecy rzeczy zwiaznych z
                                                    rodzicami. to przywilej bycia dzieckiem. sa bardzo krytyczne w swoich ocenach -
                                                    czasem nawet okrutne.
                                                    z takim samym powodzeniem moga sie wstydzic ze matka jest kasierka w biedronce -
                                                    a z duzym prawdopodobienstwem mozna zalozyc ze kobieta decydujaca sie na
                                                    wczesne macierzynstwo np w wieku lat 20 czy nawet 22 nie ma czasu na wlasna
                                                    edukacje.
                                                    dziecko moze sie wstydzic ze matka jest gruba a inne w jego oczach wygladaja
                                                    jak modelki - przyklady mozna mnozyc.
                                                    jesli moje dziecko kiedykolwiek bedzie sie mialo mnie czy za mnie wstydzic -
                                                    niech sie wstydzi ze jestem stara a nie np glupia, niewyksztalcona czy
                                                    prymitywna.
                                                  • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 14:09
                                                    m-jak-magi napisała:

                                                    > erin - wyobraz sobie ze dzieci wstydza sie tysiecy rzeczy zwiaznych z
                                                    > rodzicami. to przywilej bycia dzieckiem. sa bardzo krytyczne w swoich
                                                    > ocenach - czasem nawet okrutne.

                                                    Dzieci sa bardzo krytyczne, ale rzadko kiedy wobec rodzicow. Dla wiekszosci
                                                    dzieci rodzice to chodzace idealy (przynajmniej do pewnego wieku).
                                                    Dodatkowo, wspomniana przeze mnie kolezanka nie wstydzila sie starszych
                                                    rodzicow, tylko roznica wieku ponad 40-letnia byla dla niej przepascia
                                                    uniemozliwiajaca dogadanie sie. Dla mnie to jest wlasnie glowny powod, aby
                                                    dzieci w wieku 40+ nie miec. Po prostu robi sie roznica prawie dwoch pokolen.

                                                    > a z duzym prawdopodobienstwem mozna zalozyc ze kobieta decydujaca sie na
                                                    > wczesne macierzynstwo np w wieku lat 20 czy nawet 22 nie ma czasu na wlasna
                                                    > edukacje.

                                                    A ja mysle, ze wcale nie z duzym. Jesli ktos studiowac chce, to dziecko mu w
                                                    dokonczeniu studiow nie przeszkodzi. Akurat na studiach wbrew pozorom na
                                                    dziecko jest sporo czasu.
                                                  • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 14:19
                                                    Gdybys uwaznie wczytala sie w moje posty, to zauwazylabys, ze wyraznie
                                                    napisalam, ze wg mnie optymalnym wiekiem na rodzenie dzieci jest przedzial 25-
                                                    35. Tak wiec nigdzie nie nawoluje do rodzenia w wieku lat 20.
                                                  • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 16:11
                                                    erin wybacz szczerosc ale twoje pseudo-wyliczenia przedzialu odpowiedniego do
                                                    prokreacji sa ponizej poziomu na jakim jestem sklonna dyskutowac.
                                                    bariera w porozumieniu na jaka sie powolujesz ( koleznka pojawia sie chyba w co
                                                    2-gim poscie ) jest dla mnie komunalem.
                                                    ja ze swojego doswiadczenia ( wlasnego zaznaczam ) moge powiedziec ze od
                                                    wczesnego dziecinstwa od kiedy siegam pamiecia osoba z ktora mialam najlepszy
                                                    psychiczny kontakt to moja babcia z ktora dzieli mnie wiecej niz 40 lat. mam z
                                                    nia taki kontak do dzis bo mimo roznicy wieku jest osoba o wysokiej kulturze,
                                                    ogormnej bystrosci umyslu i inteligencji. skonczyla 80-ke a od kiedy pamietam
                                                    byla moim mentorem.
                                                    cale to gledzenie o wieku jest kompletna bzdura - moze nie potrafisz tego
                                                    zrozumiec - nieistotna jest meryka ale dojrzalosc psychiczna, ktora jest tak
                                                    indywidualna jak indywidualny jest kazdy czlowiek jaki chodzi po tym globie.
                                                    nikt nie dostaje madrosci zyciowej razem z dowodem osobistym. do pewnych spraw
                                                    takich jak malzenstwo, macierzynstwo dojrzewa sie latami i przedzial 25-35 nie
                                                    jest tutaj zadnym wyznacznikiem.
                                                    a co do dzieci - to uwierz sa krytyczne wobec rodzicow. wiekszosc z rodzicow
                                                    nie zdaje sobie z tego sparwy i zyje w blogiej nieswiadomosci, ze jestesmy dla
                                                    nich zyciowym wzorcem. kochaja nas i moze dlatego nie maja odwagi powiedziec
                                                    pewnych rzeczy wprost - czasami sie po prostu za nas wstydza. tak jak wiele lat
                                                    wstydzila sie moja kolezanka ze ma gruba mame - nigdy jej tego nie powiedziala
                                                    bo ja kochala, ale ukrywala matke przed swiatem.

                                                  • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 16:17
                                                    m-jak-magi napisała:

                                                    > erin wybacz szczerosc ale twoje pseudo-wyliczenia przedzialu odpowiedniego do
                                                    > prokreacji sa ponizej poziomu na jakim jestem sklonna dyskutowac.

                                                    Czy ja Ci kaze stosowac sie do tego przedzialu? Albo wyznaczam przedzial, do
                                                    ktorego musi sie stosowac ktokolwiek? Czy tez kaze Ci na ten temat dyskutowac?
                                                    To jest tylko i wylacznie moje zdanie, poparte moimi pogladami. Bo moim zdaniem
                                                    i zbyt pozne, i zbyt wczesne macierzynstwo ma wiecej minusow, niz
                                                    macierzynstwo 'w odpowiednim czasie'.

                                                    > bariera w porozumieniu na jaka sie powolujesz ( koleznka pojawia sie chyba w
                                                    > co 2-gim poscie ) jest dla mnie komunalem.

                                                    Dla Ciebie moze byc komunalem, dla rzeczonej kolezanki byla duzym problemem.

                                                    > ja ze swojego doswiadczenia ( wlasnego zaznaczam ) moge powiedziec ze od
                                                    > wczesnego dziecinstwa od kiedy siegam pamiecia osoba z ktora mialam najlepszy
                                                    > psychiczny kontakt to moja babcia z ktora dzieli mnie wiecej niz 40 lat. mam
                                                    > z nia taki kontak do dzis bo mimo roznicy wieku jest osoba o wysokiej
                                                    > kulturze, ogormnej bystrosci umyslu i inteligencji. skonczyla 80-ke a od
                                                    > kiedy pamietam byla moim mentorem.

                                                    Kontakt kontaktem, relacja z rodzicem to co innego, moim zdaniem.

                                                    > cale to gledzenie o wieku jest kompletna bzdura - moze nie potrafisz tego
                                                    > zrozumiec - nieistotna jest meryka ale dojrzalosc psychiczna, ktora jest tak
                                                    > indywidualna jak indywidualny jest kazdy czlowiek jaki chodzi po tym globie.

                                                    Alez rozumiem. Tyle tylko, ze moim zdaniem tych dwoch spraw nie nalezy
                                                    traktowac rozlacznie. I wiek, i dojrzalosc sa istotne.


                                                  • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 16:32

                                                    >
                                                    > Alez rozumiem. Tyle tylko, ze moim zdaniem tych dwoch spraw nie nalezy
                                                    > traktowac rozlacznie. I wiek, i dojrzalosc sa istotne.
                                                    >
                                                    >
                                                    a jak to inaczej traktowac jak wlasnie rozlacznie. jesli 27 latek nie czuje sie
                                                    dojrzaly do pewnych zyciowych decyzji a osiagnie taka dojrzalosc w wieku lat 42
                                                    to co ?? ma sobie metryke zmienic ??
                                                    to sa rozlaczne sparwy i zawsze byly tylko przez dlugie lata zycie ( tradycja
                                                    jak kolwoiek tego nie nazwac) wymuszalo takie a nie inne rozwiazania. cala
                                                    paplanina a starych pannach, krytykowanie bezdzietnych malzenstw tak jakby
                                                    wchodzac w zwiazek malzenski podpisywalo sie glejt o obowiazkowej prokreacji,
                                                    wmawianie kobietom ze po 35 roku zycia urodza dziecko z ZD itd itd.
                                                    moze wlasnie dlatego ze ludzie tak strasznie sztywno trzmaja sie kalendarza 30-
                                                    te urodziny u bezdzietnych panien to jedna wielka trauma....... jak to potem
                                                    mowia zyczliwe ciocie - potem to juz z gorki ...
                                                    no wlasnie w koncu metryka zgodnie z tym co sugerujesz powinna isc w parze z
                                                    dojrzaloscia psychiczna.

                                                    co do rzeczonej kolezanki - tzw przypadek nie koniecznie potwierdzajacy regule.
                                                    moze matka i corka byly sobie obce psychicznie. widzenie swiata nie wynika z
                                                    wieku. moze kolezance najlatwiej bylo wyjasnic sobie brak porozumienia z matka
                                                    roznica wieku - ciekawa jestem jakby bylo gdyby matka byla mlodsza o CAŁE 5 lat
                                                    w koncu zgodnie z twoja teoria stala by na granicy pokoleniowej przepasci.
                                                  • e_r_i_n Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 17:01
                                                    m-jak-magi napisała:

                                                    > a jak to inaczej traktowac jak wlasnie rozlacznie. jesli 27 latek nie czuje
                                                    > sie dojrzaly do pewnych zyciowych decyzji a osiagnie taka dojrzalosc w wieku
                                                    > lat 42 to co ?? ma sobie metryke zmienic ??

                                                    Nie widze problemu w traktowaniu tych spraw łacznie. jesli 35-latka nie czuje
                                                    sie gotowa na dziecko, to nie powinna go rodzic tylko dlatego, ze juzczas.
                                                    Natomiast IMO powinna sie zastanowic i odpowiedziec sobie na pytanie, czy
                                                    pozniej rozsadne rodzenie dziecka bedzie. Oczywiscie dyskutowac ze mna tego nie
                                                    musi, to jej decyzja wink

                                                    > to sa rozlaczne sparwy i zawsze byly tylko przez dlugie lata zycie ( tradycja
                                                    > jak kolwoiek tego nie nazwac) wymuszalo takie a nie inne rozwiazania. cala
                                                    > paplanina a starych pannach, krytykowanie bezdzietnych malzenstw tak jakby
                                                    > wchodzac w zwiazek malzenski podpisywalo sie glejt o obowiazkowej prokreacji,
                                                    > wmawianie kobietom ze po 35 roku zycia urodza dziecko z ZD itd itd.

                                                    Wiesz, mnie nie rażą bezdzietne malzenstwa, kobiety w wieku lat 35 bez meza,
                                                    czy kobiety, ktore otwarcie mowia, ze dziecka miec nie chca. Ich prawo, ich
                                                    decyzje, ich zycie. Natomiast nie zgadzam sie z postawa, ze na dziecko zawsze
                                                    bedzie czas w wydaniu osob zblizajacych sie do 40-tki. Uwazam bowiem, ze ten
                                                    czas akurat na dziecko juz sie konczy.


                                                    > ciekawa jestem jakby bylo gdyby matka byla mlodsza o CAŁE 5 lat
                                                    > w koncu zgodnie z twoja teoria stala by na granicy pokoleniowej przepasci.

                                                    Matka mojej kolezanka miala lat chyba 45, gdy ja urodzila. Tak wiec 5 lat
                                                    niewiele by pewnie zmienilo. 10 byc moze tak. Nie wiem, nie wnikalam w
                                                    szczegoly jej ukladow z matka. Mysle jednak, ze na wszystko jest OPTYMALNY
                                                    czas. I wieku powyzej lat 40 OPTYMALNYM czasem na rodzenie dzieci nie jest. Ale
                                                    jak ktos ma ochote - to, jak juz pisalam, droga wolna.

                                                    Ty mnie nie przekonasz, ja Ciebie tez nie, ale chyba nie o to chodzi? Kazdy
                                                    zyje tak, jak ma ochote i sam sobie to zycie planuje. Ja szanuje Twoje poglady,
                                                    prosilabym o to samo w odniesieniu do moich i powstrzymanie sie od komentarzy,
                                                    ze sa one ponizej poziomu, na jakim masz zamiar dyskutowac. Zarzut taki
                                                    swiadczy bowiem moim zdaniem tylko i wylacznie o braku argumentów.
                                                  • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 18.11.06, 19:27


                                                    >
                                                    > Ty mnie nie przekonasz, ja Ciebie tez nie, ale chyba nie o to chodzi? Kazdy
                                                    > zyje tak, jak ma ochote i sam sobie to zycie planuje. Ja szanuje Twoje
                                                    poglady,
                                                    >
                                                    > prosilabym o to samo w odniesieniu do moich i powstrzymanie sie od
                                                    komentarzy,
                                                    > ze sa one ponizej poziomu, na jakim masz zamiar dyskutowac. Zarzut taki
                                                    > swiadczy bowiem moim zdaniem tylko i wylacznie o braku argumentów.

                                                    argumentow mi nie brakuje ale z pewnymi teoriami nie sposob dyskutowac.
                                                    wystaczy czasem poczytac mangolde i jej teorie o patologii. oczywiscie nie
                                                    porownuje cie z mangolda ona jest klasa sama dla siebie - niemniej jednak
                                                    niektore tezy jakie stawiasz sa dla mnie poza dyskusja bo nie w braku
                                                    argumentow kwestia a w podobnej "wadze" tezy.
                                                    masz niewatpliwie racje w jednym ani ty nie przekonasz mnie ani ja nie probuje
                                                    przekonywac ciebie.
                                                    dyskusja jak kazda inna. pozdrawiam
                                                  • kicia031 Re: a moze nie miec dzieci??? 19.11.06, 19:03
                                                    e kobieta decydujaca sie na
                                                    > wczesne macierzynstwo np w wieku lat 20 czy nawet 22 nie ma czasu na wlasna
                                                    > edukacje.

                                                    A coz to za zalosne stereotypy? Zostalam matka w wieku 21 lat, szczesliwie
                                                    skonczylam studia i zrobilam kariere zawodowa. I nie wydaje mi sie, bym byla
                                                    jakims szczegolnym wyjatkiem. Poziom wyksztalcenia zalezy raczej od aspiracji i
                                                    zdolnosci, a nie od posiadania dzieci.
                                                  • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 19.11.06, 19:46
                                                    kiciu przyznaje bez bicia, ze stereotyp zalosny, ale tak samo zalosna jest teza
                                                    ze 40-latka powinna byc babcia a nie matka bo inaczej dzieci beda sie jej
                                                    wstydzic.

                                                    poziom wyksztalcenia to nie tylko aspiracje, czasem po prostu nie da sie
                                                    pewnych rzeczy pogodzic.
                                                    daleka jestem od tego zeby twierdzic ze wszytskie mlode matki sa
                                                    niewyksztalcone. jesli tak zostala zrozumiana moja wypowiedz to bardzo mi
                                                    przykro.
                                    • triss_m7 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 17:14
                                      lilith76 napisała:

                                      > triss_m7, to co pod spodem napisała natasza39 jest DOKŁADNIE tym co i ja
                                      chciał
                                      > am napisać.
                                      > Jeśli przeczytałaś co innego to twój problem życiowy nie mój.

                                      Nie mam zadnego zyciowego problemu. A Ty probujesz marnej pisaniny na temat o
                                      ktorym nic nie wiesz.
                                      >
                                      > Gdzie ja kurwa pisałam, że takie dziecko jest nieudane, gorsze, złe, ciężarem
                                      d
                                      > la matki!
                                      > Pisałam tylko, że myśląc o ciąży trzeba brać pod uwagę, że może się też
                                      urodzić
                                      > takie dziecko.
                                      > I to jest cała moja cholerna wina!

                                      Wiesz, tak sie sklada, ze wiekszosc kobiet w ciazy ma glownie takie obawy.
                                      Widac ze po raz kolejny ze guzik o tym wiesz. Po to ludzie chodza co miesiac na
                                      wizyte, robia badania prenatalne ect. To, ze kobieta chcialaby aby jej dziecko
                                      urodzilo sie zdrowe i bylo najlepsze nie znaczy ze nie biara tego pod uwage.
                                      >
                                      >
                                      > I co wy się przyczepiłyście do tego "hormonalnego ciamkania"? To tylko dowód,
                                      ż
                                      > e na serio macierzyństwo zmienia trwale mózg.
                                      > Teraz to się na mnie harpie rzucą i zostanę skazana na podwiązanie jajowodów
                                      za
                                      > karę, bo nie doceniam mistycyzmu macierzyństwa.
                                      >
                                      Rany, Lilith piszesz takie pierdoly ze glowa boli. A jak ma nie zmienic
                                      podejscia do zycia ktos kto jest zwiazany z toba na cale zycie???? Co ty
                                      myslisz ze taka madra jestes? To, ze ubierasz zmiane systemu wartosci (co
                                      niesie ze soba pojawienie sie dziecka) w primitywne okreslonka.

                                      Dodam tylko, ze mimo iz nad zycie kocham swoje dzieci to tez czasem mam dosc,
                                      jestem zmeczona ale to nie ma nic wspolnego z idiotycznym splyceniem jakie tu
                                      wypisujecie.
                                      • triss_m7 Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 17:42
                                        Dodam dla wyjasnienia UPROSZCZENIA przyklad:
                                        Jak ktos, kto nigdy w zyciu nie lecial samolotem moze sie wypowiadac na temat
                                        lotu, i twierdzic ze latanie samolotem to stres, niebezpieczenstwo, wywoluje
                                        nudnosci i wzmaga hustawke nastrojow. Tak wlasnie ma sie pisanina co
                                        poniektorych, ktore matkami nie sa do wychowywania i milosci do dziecka.
                                        • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 20:00
                                          triss - mysle ze jesli chodzi o uczucia macierzynskie to z pewnosica - ten kto
                                          tego nie doswiadczyl nie ma zielonego pojecia czym jest milosc do dziecka.
                                          tutaj sie z toba zgadzam.
                                          jesli natomiast chodzi o wychowanie to nie do konca tak dziala. sa pewnie
                                          zelazne zasady ktorych sie trzeba trzymac i nie trzeba miec wlasnych dzieci
                                          zeby wypowiadac sie o wychowaniu dzieci ogolenie. w koncu onkolog zeby leczyc
                                          raka nie musi byc na niego chory.
                                      • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 20.11.06, 10:27
                                        > Wiesz, tak sie sklada, ze wiekszosc kobiet w ciazy ma glownie takie obawy.
                                        > Widac ze po raz kolejny ze guzik o tym wiesz. Po to ludzie chodza co miesiac na
                                        >
                                        > wizyte, robia badania prenatalne ect. To, ze kobieta chcialaby aby jej dziecko
                                        > urodzilo sie zdrowe i bylo najlepsze nie znaczy ze nie biara tego pod uwage.
                                        > >

                                        Gdybyś mnie ze zrozumieniem czytała, to byś wiedziała, że nie chodziło mi o czas, gdy kobieta jest w ciąży, tylko o momnet gdy zastanawia się, czy chce mieć dziecko. Ile kobiet wtedy przyjmuje pod rozwagę, że może urodzić się ono niepełnosprawne???

                                        > Rany, Lilith piszesz takie pierdoly ze glowa boli. A jak ma nie zmienic
                                        > podejscia do zycia ktos kto jest zwiazany z toba na cale zycie????

                                        OCZYWIŚCIE. DZIECKO TO NIESPOTYKANA, NIEOGARNIONA MIŁOŚĆ, TAJFUN UCZUĆ. Sama też będę to czuć.

                                        Irytuje mnie tylko ten brak toleranjci dla kobiet, które jeszcze matkami nie są i nie są jeszcze w stanie zrozumieć tego podejścia.
                                        Do matki podchodź na kolanach, całując w stopy jej emocje. Inaczej spłycasz i brukasz jej uczucia.
                                        • lilith76 Re: a moze nie miec dzieci??? 20.11.06, 10:37
                                          Oprócz tego chciałam przeprosić, bo nie moja intencją było urażanie matek dzieci niepełnosprawnych. Skąd mogę wiedzieć, że ja też nie będę?
                                          I za moje emocjonalne wypowiedzi.

                                          Chciałam tylko, żebyście - matki - zrozumiały, że świat dla was otwarty, dla niematek jest gorzej niż "przez szybę", on jest za grubą kotarą. Nie bądźcie takie śmiertelnie poważne smile
                                          • triss_m7 Re: a moze nie miec dzieci??? 21.11.06, 16:52
                                            Lilith!

                                            Ja nie czuje sie bohaterka z tego wzgledu ze mam niepelnosprawne dziecko - nie
                                            masz mnie za co przepraszac. Mamy rozne zdanie na ten temat - byc moze sie
                                            gdziec rozmijamy w zrozumieniu wink

                                            Wierz mi, nie jestem smiertelnie powazna ba, nie moge byc nawet smiertalnie
                                            powazna bo pewnie bym osiwiala tongue_out

                                            Lilith, ten swiat macierzynstwa wcale nie jest za kotara. Dla niektorych to po
                                            prostu delikatna sprawa. Wiesz, to troche tak, ze czasem gdy ludzi dotyka
                                            tragedia (chodzi mi tu o syt. zwiazana z dzieckiem) to patrza juz na to z
                                            zupelnie innej strony i wtedy zdaja sobie sprawe, ze dotychczas to sie im
                                            wydawalo ze rozumieja ludzi w takiej sytuacji. Nie chce za nic w swiecie nikogo
                                            obrazic - przedtem pisalam pod wplywem emocji.
                                            Pozdrawiam wszystkie niematki i matki wink
                            • judytak Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:07
                              kicia031 napisała:

                              > Wydaje mi sie, ze rodzice niepelnosprawnych dzieci nie widza ich jako
                              > nieudanych i jako problem.

                              a ja bym powiedziała, że to zależy od dnia ;o)
                              czasami, to i swoje najbardziej udane dziecko postrzegam jako nieudane i jako
                              problem ;oP
                              co dopiero tego mniej udanego...

                              co nie oznacza, że żałuję, że mieć nie chcę, że najchętniej bym się pozbyła -
                              oznacza tylko tyle, że nie boję się przyznać do swoich uczuć, które bywają
                              zmienne

                              pozdrawiam
                              Judyta
                • judytak Re: a moze nie miec dzieci??? 17.11.06, 14:03
                  ja tam uważam posiadanie, wychowywanie dzieci za zwykłą, naturalną kolej rzeczy
                  samo życie - w sumie fajnie, czasami mocno uciążliwe, nie żałuję :o)

                  nie lubię egzaltowania w tej kwestii, jak też w żadnej innej

                  nie lubię też, jak ktoś wyrażanie uczuć (prawdziwych uczuć, istotnych dla danej
                  osoby) określa, jako "hormonalne ciamkanie"
                  brzydko, po prostu...

                  pozdrawiam
                  Judyta
    • m-jak-magi Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:06
      mozesz byc bardzo szczesliwa majac dzieci i bardzo nieszczesliwa. nie ma w
      zyciou recepty na szczescie.
      jednym dzieci szczescie daja a dla innych nie maja nic wspolnego ze szczesciem.
      to wszytsko zalezy od tego jak widzisz swoje zycie i swoje miejsce w zyciu.
      ja zdecydowalam sie na pierwsze ( i pewnie jedyne dziecko ) w wieku 35 lat.
      dotad czulam sie zrealizowana i usatysfakcjonowana zyciem jakie prowadzilam (
      podroze, praca, kariera i odpowiedzialanosc tylko za siebie.
      Pozniej jednak po czterech latach zwiazku zeczelo mi czegos brakowac. zycie
      stracilo cel, bylo po prostu przewidywalnie i pusto.
      byc moze gdybym miala w zyciu pasje ( inna niz praca ) ktora moglabym dzielic z
      m, gdyby on mial pasje ktora moglby mnie zarazic -moje zycie dalej byloby
      pelne, spelnione i satysfakcjonujace.
      Tak jednak w moim przypadku nie bylo.
      sama praca przestala mi wystarczac.
      teraz czekam na moje dziecko bo wiem ze nadal sens mojemu zyciu. pojawia sie
      nowe prosytetey nowe cele i nowa milosc ( ktorej bez dziecka nie moglabym
      doswiadczyc )
      a jeszcze rok temu mysl o posiadaniu dziecka przyprawiala mnie o gesia skorke.

      na koniec powiem - nic na sile.
      kobieta nie ma w zyciu do spelnienia misji polegajacej na prokreacji.
      posiadanie dziecka to nie tylko ogromna radosc ale przede wszytskim ogromny
      obowiazek.
      spelnionym mozna byc niezleznie od faktu posiadania dzieci.
      fakt ze jestes matka nie czyni cie bardziej kobieta niz te ktore dzieci nie
      maja.
      zalowac w zyciu mozna kazdej decyzji - nawet takiej ze ma sie dziecko.
      jesli masz teraz watpliowsci daj sobie czas albo ....zdaj sie na los. czasami
      zycie samo uklada szczesliwy scenariusz.
      niejednokrotnie jest tak ze perspektywa posiadania dziecka jest duzo bardziej
      przerazajaca niz tzw fakt dokonany smile
      • m-m-m Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 14:31
        posiadanie dziecka to nie tylko ogromna radosc ale przede wszytskim ogromny
        obowiazek.
        spelnionym mozna byc niezleznie od faktu posiadania dzieci.
        fakt ze jestes matka nie czyni cie bardziej kobieta niz te ktore dzieci nie
        maja.
        zalowac w zyciu mozna kazdej decyzji - nawet takiej ze ma sie dziecko


        Podpisuję się pod tym ręcamy i nogamy (jako nie-literat).
    • pom Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 15:25
      Myślę, że jeśli dziś o dzieciach myślisz, zastanawiasz się to jesteś z tych
      kobiet, które co do zasady dzieci mieć chcą. Więc jest duże prawdopodobieństwo,
      że będziesz żalowac, jeśli bezdzietna pozostaniesz.
      Kwestia kiedy - a to już zależy od Twojego wieku, kondycji, warunków życiowych.
      Te ostatnie można tak zacząć ukladać, by wyciszyć się, zwolnić tempo i zacząć
      dzieciowo dzialać. Wszystko zależy od Ciebie.
      Ale nie pozbawiaj się dzieci, jeśli już nad nimi bardzo poważnie się zastanawiasz.
      • atenais Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 16:51
        uffff
        Widze, ze niezamierzenie stworzylam burzliwy watek smile

        Dzieki za rady... a obserwacja tej burzy tez daje do myslenia. Jestesmy chyba
        grupa kobietek, ktorej z powodu posiadania pasierbostwa roznej masci jeszcze
        trudniej podjac dzieciowe decyzje.
        Ja mam 30 lat - czyli nie jest niby zle... ale bez przesady, nie jest to juz
        wiek mlodzikowaty.
        Teraz nie mam szans - kasa, praca - NM sam nie da rady, tworzymy, a nie
        handlujemy, nikt mnie nie zastapisad, budujemy swoja pozycje, ostatnio idzie ona
        ostro w gore, czas by za pozycja poszly w gore pieniadze. Jak bedzie wlasny
        kacik to moze pomyslimy.
        Ale to jedna strona medalu - druga to pytanie czy ja NAPRAWDE chce... heh i z
        tym dylematem pewnie zostane sama smile
        • agnese_1 Re: a moze nie miec dzieci??? 15.11.06, 17:14
          No chyba nie sama. A co na to NM? Przeciez on tez ma prawo wypowiedziec opinie
          w tej kwestii? Chyba, ze pozostawia ta decyzje tylko tobie. Bo jesli jest takim
          typem jak moj NM, ktory chcialby miec ze mna dzieci (i to nie jedno) to moglby
          miec problem gdybys podjela decyzje "samodzielnie".
          Co nie zmienia faktu, ze ja sama mam z tym pewien dylemat wink A stuknelo mi
          niedawno 31. Ale zgodze sie z m-jak-magi, nic na sile. Czasem zazdroszcze np.
          Lykaenie, fajnie byloby "wpasc" bez calego analizowania i planowania wink