nana30
15.11.06, 23:09
Witajcie macoszki!
Na razie jestem "z-rzadka-macochą", podczytuję tutaj i widze, ze macie
doświadczenie , także w sprawach prawnych.
Może kilka słow o mnie. Mam 31 lat, jestem, od 4 lat z NM, z tego związku
dwoje dzieci 2 lata i pol roku. Moj NM ma 12letnią córkę z małżeństwa.
Rozstali się jakies 6 lat tamu powiedzmy- polubownie. Dziecko NM mieszka w
naszym mieście z matką i jej obecnym chyba juz mężem. Moj NM z powodu dużych
zgrzytów przy rozstaniu z eksią ma do niej bardzo podły stosunek i takież o
niej zdanie. Problemem jest, iż oficjalnie NM ma przyznane tylko jedna
widzenie w miesiącu(podobno nie ma powodu do tak rzadkich wizyt, bo mieszkamy
w tym samym mieście). Ze względu na fakt, iż moj chłop ma taki uraz do eksi,
nie chce się z nią kontaktować i ugadywać w sprawie częstszych kontaktow z
dzieckiem, choć wiem, ze bardzo mu to lezy na sercu. Dziwne dla mnie to
wszystko, bo ja chyba wolałabym sie sprobować dogadac, nawet jakby ktoś mi
jakies wielkie świnstwo zrobił, niz z rzadka dziecko widywać. Alimenty
płacone sa regularnie. NM kupił dziecku komórkę żeby móc do niej dzwonić,
dziecko ma powiedziane ze zawsze moze do ojca dzwonić i zawsze proponowac
spotkanie. W praktyce wygląda to bardzo róznie, zeby nie powiedzieć
podejrzanie. Corka albo odbiera, częsciej nie, czasem pisze SMSy, po czym jak
NM oddzwania, corka wylącza kom. NM widuje corkę średnio raz na 2 m-ce. On
uważa, ze to eksia, ktora jest bardzo zaborcza wpływa na corkę i dyryguje
dzieckiem kiedy moze odebrac, oddzwaniać, a takze kiedy moze sie z nim
spotkać. Był taki czas, kiedy NM nie wiedział, gdzie dziecko miszka/przebywa,
bo ona miała zabronione mowienie ojcu o tym, a wtedy eksia mieszkala ze swoim
facetem. Dodam, ze dziecko podczas odwiedzin, zachowuje sie normalnie, jadą z
ojcem na zakupy, lub do kina, albo siedza w domu, oglądają filmy i wygłupiaja
się. Jest zadbane, ładnie ubrane. Wydaje mi sie tylko, ze ma zabronione
mowienie i opowiadanie co w domu, albo jakie mają plany z matką, bo często
dziecko nastawia się na wyjazd z nami np na wakacje, a potem okazuje się, ze
matka tak zaplanowała cały czas, ze na wspolny wyjazd z nami nie ma szans!

Jak juz pisałam, z powodu urazu do eksi NIE daje sie namowic, zeby jakos sie
dogadać w sprawie częstszych kontaktow dziecka z ojcem, więc chyba pozostaje
nam droga sądowa o uregulowanie wizyt z dzieckiem. Poza tym NM chiałby
zwiększenie częstotliwości tych spotkańt. Szlag mnie trafia, jak widzę mojego
NM wydzwaniającego całymi dniami bezskutecznie do dziecka.
Dla niego jest to sprawa drażliwa i jakiejś zranionej dumy, bo do tej pory
nie chciał ze mną na ten temat gadac.
Z drugiej strony corka NM ma rodzenstwo, nasz starszy syn zna dziewczynkę i
tęskni za nią ,często sie o nią dopytuje

. Nawet tak mowię NM, ze warto
choćby dla nich samych sprobować te więzi umocnić, bo nas kiedyś nie będzie,
a oni rodzeństwem będą zawsze.
Wiem, ze doradzacie czasem o wnieśnie do sądu uregulowanie wizyt sądownie,
ale jestem zielona w sprawach prawnych , więc nie wiem, cz na to jest jakiś
formularz? Jak by to miało wyglądać takie podanie? I co powinno się znależć w
takim pismie?
Będziecie tak uprzejme, zeby mnie oświecić?
Z góry dziekuję.