thesmith
17.11.06, 21:50
witam
narzekac nie moge po tym co czytam na forum,ale zawsze cos moge
poopowiadac

no, to ja od niedawna mieszkam z moim lubym i jego corka(prawie
dorosla)i jakos mi sie to za bardzo nie usmiecha.wprawdzie to nie bylo tak,ze
nagle sie pojawilam nie wiadomo skad,bo znamy sie juz jakis czas,ale...ta jego
cora z uplywem lat stala sie jakas wyobcowana,kiedys jezdzilismy gdzies razem
itp,ale wraz z wiekiem(i buntem mlodzienczym)zrobila sie nieznosna.takze
nastepne nasze wyjazdy spedzalismy juz sami,zeby nie sluchac narzekan

tylko
teraz za bardzo z nia nie gadam,probowalismy jakos to poruszyc tzn on sie
wczul i jakas gadke tam z nami przeprowadzil,bo ogolnie ona miala pretensje ze
jej wszystko na zlosc robie(moim zdaniem jak sie komus zwraca uwage zeby dbal
o higiene to nie jest to zlosliwe tylko bardzie troska,ale pominmy to,bo i tak
to moj luby jej o tym powiedzial, nie ja) no ,ale za dlugo te nasze stosunki"w
miare" nie trwaly,bo w sumie jak ja sie do niej nie odezwalam to ona nic by do
mnie nie powiedziala i chyba potem jakos to olalam no i jestesmy w miejscu w
ktorym, mieszkamy w trojke,ona z matka za bardzo kontaktu to chyba nie ma,no i
nie wiem co dalej, bo mi to mieszkanie razem to toksyczne sie wydaje