Mezczyzna - czy niezbedny?

23.11.06, 09:31
Tak sie zastanawialm wczoraj, jak to jest – czy byalabym szczeliwa nie mając
faceta, meza? I wydaje mi się, ze tak – w końcu bylam sama pare lat i jakoś
nie sprawialo mi to jakiegos znacząco wielkiego cierpienia. I nawet myśl o
tym , ze tak będzie do końca zycia nie była raczej bolesna, a czasami
odczuwałam nawet ulge. Co nie znaczy ze nie ciesze się związkiem z chłopem
(gdy jest dobrze miedzy nami). A jak wy macie w tej materii?
    • lilith76 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 10:03
      Hmmm...
      Seks można sobie załatwić na mieście, ale taki doraźny to chyba nie zawsze jest fajny.
      Brakowałoby mi przytulania i tulenia się.
      Ktoś mi musi to dziecko zrobić smile
      A tak, to rzeczywiście - dałoby się wytrzymać bez faceta, byłoby czyściej w domu, telewizor nie grałby non stop, bo go cisza zabija, itd.
    • lilith76 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 10:05
      AAAAAAAAAAA!
      Pralka nam wczoraj padła - M rano pieczołowicie czyścił filtr. Ja, znając moją pierdołowatość, zadzwoniłbym pewnie po tatusia albo wybuliła na "fachowca".
      Facet jednak czasem przydaje się w domu smile
    • weronka77 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 10:19
      Kicia znowu masz racjęwink)Mężczyzna zdecydownie "niezbędny" nie jestwink
    • nini6 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 10:55
      Powiem tak: facet nieodpowiedni jest zbędny. Ale nie ma to jak przytulić się do
      męskiego ciałka, pozwolić się sobą poopiekować, zobaczyć odbicie swojej kobiecej
      atrakcyjności w tych jednych oczach....
      Palec do góry, która - z ręką na sercu- naprawdę ma to w głębokim poważaniu?
      Oczywiście, bez tego można żyć.I być szczęśliwym. Ale to już nie to. Cokolwiek
      byśmy sobie nie wmawiały i tego się trzymały smile
      Musi być zachowana równowaga damsko-męska, jeśli jej nie ma kobieta często
      przelewa niewłaściwe uczucia np. na dzieci.
      A w moim otoczeniu na ...kotki.
      Co nie znaczy,że żyjąc bez faceta jest się nieszczęśliwym.
      • nini6 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 10:59
        > Co nie znaczy,że żyjąc bez faceta jest się nieszczęśliwym.
        >

        będąc kobietą ofkors...
    • m-jak-magi Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 11:00
      po wczorajszym numerze mojego m dochodze juz raczej do przekonania ze mezczyzna
      w domu NIE jest niezbedny.
      • nini6 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 11:12
        A po pozytywnej niespodziance z jego strony pomyślisz,że hodowla jednak sie opłaca.
        A co wywinął, jeśli chcesz o tym pisać oczywiście.
        • m-jak-magi Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 11:27
          wiesz ja juz nawet nie umiem oceniac obiektywnie pewnych sytuacji:
          - jestem w zaawansowanej ciazy
          - od kilku lat bezskutecznie cywilizuje swojego m
          - wprowadzam zasady jakie obowiazywaly w moim domu rodzinnym

          jedna z takich zasad jest - mowienie dokladnie i precyzyjnie dokad idziemy i
          kiedy wracamy. oboje posiadamy telefony komorkowe i niczym nie da sie wyjasnic
          braku komunikacji w tak prostej kwestii.
          zatem w skrocie:
          - wrocilam z pracy, zaraz po mnie m wpadl jak po ogien - wprawdzie przyniosl
          zamowiona chinszczyzne ale wpadl i wypadl
          - na tzw wylocie zdolalam go tylko spytac dokad idzie i kiedy wroci - mam
          spotkanie z kumplem wroce o 21szej
          - godz 21 - zero telefonu zero m - dzwonie, slysze : troszke sie spoznie,
          przepraszam i bardzo kocham. mowie zatem kup mi po drodze zielona herbate.
          - godz 23.30 - dzwonie wkur.... i pytam; gdzie jestes i kiedy wracasz, slysze
          tylko burkniecie: jestem w drodze wroce za 20 minut. mnie oczywiscie cisnienie
          poplynelo po grzywke wiec zakomunikowalam mu ze ...... dobrze bedzie zeby
          zostal tam gdzie jest bo do domu go nie wpuszcze
          - godz 01.30 - w domu pusto - mysle zrozumial
          - godz 02.00 - gmeranie kluczem w zamku, delikatne pukanie, na koniec dzwonek
          - ja jak to ja - jak mowie tak robie - drzwi nie otwieram a on nie jest w
          stanie z zewnatrz otworzyc zasuwy
          - godz 04.30 - budze sie lekko uchylam drzwi a m siedzi na schodach a obok
          torba z tesco z butla herbaty zielonej.

          szczerze mowiac nie wpuscilabym gada gdyby nie ewentualny wstyd przed
          sasiadami.

          teraz oczywiscie to ja jestem potwor bo jak znam zycie biedak do 2 w nocy
          kupowal mi w tesco ta cholerna herbate - taka bedzie oficjalna wersja ( tesco
          mamy pod blokiem i jest czynne 24h ale jestem pewna ze o tej godzinie dzikch
          tlumow nie nie bylo)

          z tych wszytskich nerwow synek kopal przez cala noc. nie wyspal sie biedulek,
          ja tez nie.......
          • nini6 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 12:13
            Wspólczuję nerwowej nocki Tobie i Małemu.
            Obstawiałam w ciemno temat "elastyczne podejście do wywiązywania się z obietnic
            czasowych" ze szczególnym zwróceniem uwagi na
            Rozdział 1) Czas jest pojęciem względnym

            Doskonale Cię rozumiem, mnie wczoraj ciśnienie również skoczyło po grzywkę w
            analogicznej sytuacji.
            Najgorsze jest to,że te typy kompletnie nie rozumieją o co nam chodzi, jakie
            nerwy, że co niby miało mi sie stać itp.

            zakomunikowalam mu ze ...... dobrze bedzie zeby
            > zostal tam gdzie jest bo do domu go nie wpuszcze

            O to to to! W krótkich,żołnierskich słowach.

            > szczerze mowiac nie wpuscilabym gada gdyby nie ewentualny wstyd przed
            > sasiadami.

            A tego...mocno był upojony ?

            > teraz oczywiscie to ja jestem potwor bo jak znam zycie biedak do 2 w nocy
            > kupowal mi w tesco ta cholerna herbate - taka bedzie oficjalna wersja ( tesco
            > mamy pod blokiem i jest czynne 24h ale jestem pewna ze o tej godzinie dzikch
            > tlumow nie nie bylo)

            No jasne, że to Ty jesteś potwór. Zwłaszcza jak sie okaże,że wilka dostał od
            siedzenia na schodach.

            Teraz jest Tobie szczególnie ciężko, biorąc pod uwagę hormony ciązowe i poziom,
            na jaki mogą wywindować zdenerwowanie z byle powodu. A co dopiero z takiego.
            Dlatego życzę Ci mniej powodów do stresu.


            Staram się to stosować do mojego faceta:
            Boże,daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. Wersja soft: ja pierwsza
            wysyłam sms-a do faceta, który miał być i go nie ma, nie raczył dać znaku
            zycia.Wersja hard: zmieniam faceta.

            Daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie.
            Wersja soft: słysząc"będę za 30 minut" nastawiam się na spokojne czekanie przez
            90.Wersja hard: po upłynięciu obiecanych 30 minut, podczas których jego nadal
            nie ma to ja zostawiam kartkę,że wychodzę na całą noc, wychodzę i nie odbieram
            od niego telefonów.

            I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
            Z tym mam największy problem.Ale cały czas próbuję.....
            • m-jak-magi Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 12:22
              czy byl upojony to nie wiem - nie dalam szansy na zblizenie na odleglosc kija
              od szczotki.
              problem polega na tym ze ktos kompletnie nie szanuje moje prawa do odpoczynku.
              35letni facet nie jest juz chyba mentalnym pampersem zeby nie zrozumiec prostej
              spawy - jestem w zaawansowanej ciazy i zapieprzam 8 godzin dziennie w pracy.
              jesli juz nie mysli o mnie to niech pomysli o dziecku ktore szaleje mi w
              brzuchu bo slyszy moje walace serce i przewracanie sie z boku na bok.
              jesli mnie nie przeprosi - a na dzis wersja obowiazujaca jest taka ze ja jestem
              potwor bo w koncu on po nocy kupowal mi herbate - to jeszcze z nim pojade.....
              • m-jak-magi dodaje 23.11.06, 14:49
                przyszedl do mnie do pracy z czekoladkami i .... zielona herbata. to tak w
                ramach przeprosin.......... zobaczymy na ile czasu wystarczy terapia szokowa
                nocowania na schodach.
                • nini6 Re: dodaje 24.11.06, 08:42
                  smile))
                  A widzisz?
    • braktalentu Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 11:51
      U nas zlot różnych europejskich fiszy i w związku z tym nie ma możliwości
      wyjazdu z miasta. Pierwszy raz od niewiadomo kiedy spędzę z moim M. 5 całych
      dni pod rząd i to w domu. Jestem przerażona!-smile
    • m-m-m Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 11:55
      A mnie to wsio ryba: facet jest dobrze, nie ma - jeszcze lepiej.
      Te perę lat singlowania nauczyło mnie kompletnej niezależności.
    • luna67 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 11:55
      kiciu napisalas:
      "Co nie znaczy ze nie ciesze się związkiem z chłopem
      > (gdy jest dobrze miedzy nami)"

      nie jest zadnym wyczynem kogos kochac jak jest wszystko w porzadku (zadnych
      nieporozuien , klotni), ale jest duzym osiagnienciem kogos kochac pomino
      niesnasek, wybaczac bledy, prostowac nieporozumienia, ale kazdy ma jakas granice
      , nie nalezy jej przeginac i wszystko przebaczac w imie milosci (obie strony
      musza tego chciec)

      Bylo mi niedobrze z Ex wiec sie rozeszlam, i wiem, ze jak mi bedzie niewygodnie
      z moim terazniejszym M to sobie tez pojde nie zwazajac na konsekwencje
      (obojetnie kto na tym bedzie cierpial).

      Wole zyc sama niz z czlowiekiem z ktorym jestem nieszczesliwa (pomimo milosci do
      niego). Po rozwodzie bylam rok sama i bylam szczesliwa i jak sie zwiazalam z
      moim M to nie dlatego zeby miec spodnie w szafie, tylko zeby byc jeszcze
      szczesliwsza. Jak w kazdym normalnym zwazku mamy tez spiecia, ale probujemy je
      RAZEM rozwiazac, za kazdym razem mam klusek w gardle jak sie klocimy (z reszta
      on tez), i nie znioslabym tego na dluzsza mete.

      Wczoraj bylam na laparoskopi z zabiegiem (bol nie do zniesienia) i zeby sobie
      ulzyc, powtarzam mojemu M (co godzine!!!), zeby nie zapominial jak dla niego
      cierpiesmile a on, ze dla mnie wziol dzien wolnego zeby sie mna opiekowac. No te
      poswiecenia mozna do siebie naprawde porownac (sad((
    • kara_b Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 12:03
      da się bez mena funkcjonować i nawet może byc fajnie,ale jakos tak nigdy nie
      będzie fajnie do końca, zawsze 1% zostanie takiej tęsknoty żeby jednak ten
      facet był
    • dzk35 meżczyzna - nie niezbędny dodatek 23.11.06, 12:12
      a ja jestem niebotycznie zdumiona tym że można być z facetem! nie mogę dotąd
      się nadziwić że to potrafię!! moje otoczenie chyba też...
      jestem typem samotnika, takiego prawdziwego! do wszystkiego właściwie potrzebna
      mi była samotność... przyjaciół kilku (ale prawdziwych), znajomych niedużo (ale
      wypróbowanych), mała rodzinka (ale zgrana) i ja od czasu do czasu korzystająca
      z towarzystwa tych ludzi ale tylko wtedy gdy mi to było potrzebne! własne
      mieszkanie, własny pokój w pracy... do tego pies albo kot po to bym musiała do
      domu wracać (znam siebie i wiem że bez konieczności robienia pewnych
      rzeczy "rozlazłabym się"), soboty bez wychodzenia z łóżka, niedziele w centrum
      handlowym, nocne sprzątania...
      nie powiem żeby mnie mężczyźni nie interesowali, czasami nawet wydawało mi się
      że jestem zakochana! ale jakoś nigdy nie miałam w stosunku do nich jakichś
      dalekosiężnych planów (najbliższy sylwester, wakacje...) i dopiero jak
      spotkałam tego wszystko się pozmieniało (mieszkamy razem, planujemy razem,
      marzymy razem)
      ale to dotyczy tego jednego jedynego! nie powiem że na pewno żadnego innego
      (może jeszcze kiedyś mogłabym się zakochać – choć rzadkość to u mnie niezwykła)
      ale ten stan w którym jestem obecnie jest stanem wyjątkowym i kiedy związek z
      jakiegoś powodu się skończy wrócę do sytuacji poprzedniej bo ona jest dla mnie
      naturalną...
    • reksia Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 13:36
      Ja KOCHAM mojego Aniołasmile
      • kicia031 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 13:43
        Reksiu, ja swojego chlopa tez kocham, choc bywa roznie miedzy nami i do Aniola
        mu daleko.

        Ale nie o to pytalam - tylko czy gdyby sie wam tak trafilo w zyciu, ze
        jestescie same, to byloby to nieszczescie, czy raczej dobrze by wam z tym bylo?
        • chalsia Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 14:09
          > Ale nie o to pytalam - tylko czy gdyby sie wam tak trafilo w zyciu, ze
          > jestescie same, to byloby to nieszczescie, czy raczej dobrze by wam z tym
          bylo?

          Na pewno nie jest to dla mnie nieszczęście.
          Czy dobrze by było? W niektórych momentach na pewno ...
          Chalsia
          • barbara001 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 14:40
            A dla mnie teraz to byłoby takie małe nieszczęście. Bo ja po kilku latach
            singlowania (z własnego wyboru) po kilku latach życia z M tak się
            przyzwyczaiłam (do M rzecz jasna) że nie wyobrażam sobie pustego domu, domu
            tylko dla mnie. I widzę, że reformowalny ten mój chłop, juz dzwoni jak się
            gdzies zapuści, prasuje sobie koszulki kiedy ja nie zdażę ( mi też, ha!!),
            pozmywa, słucha i dba tak jak tego potrzebuję. Mnie też to trochę zmieniło. Nie
            dostaję już ataku na widok kilku okruchów na podłodze, bawią mnie takie rzucone
            w kąt smętne dwie skarpetki, oduczyłam się planowania życia co do minuty ( bo z
            małą i M się nie da) ale widzę, że wszystko o czym marzymy powoli się
            realizuje, tylko dzieki niemu ( bo ja aktualnie mam teraz kiepski okres
            finansowy i wogóle)i szczerze mówiąc jak sobie przypomnę słowa eks - a ty to
            jeszcze zobaczysz jaki on jest, to sobie myślę no patrze, patrzę i nadziwić się
            nie mogę, że mnie takie szczeście spotkało. I dlatego jeśli kiedyś z
            przyjemnością byłam sama i korzystałam z tego, och jak sobie korzystałam, to
            teraz nigdy nie wróciłabym do przeszłosci, choć zła nie była tylko taka pustawa.
            • m-m-m Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 15:09
              szczerze mówiąc jak sobie przypomnę słowa eks - a ty to
              jeszcze zobaczysz jaki on jest


              Mamy chyba wspólną exową, tyle że ja widzę zupełnie co innego niż ona.
        • reksia Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 15:16
          kicia031 napisała:

          > Reksiu, ja swojego chlopa tez kocham, choc bywa roznie miedzy nami i do
          Aniola
          > mu daleko.
          >
          > Ale nie o to pytalam - tylko czy gdyby sie wam tak trafilo w zyciu, ze
          > jestescie same, to byloby to nieszczescie, czy raczej dobrze by wam z tym
          bylo?


          Krótko:
          -poradziłabym sobie sama z pewnością,
          -gdybym musiała myslę, że potrafiłabym nie odczuwać dużego dyskomfortu
          -wiem że bez M było by dookoła mnie niewyobrażalnie pusto
          -nie wyobrażam sobie życia bez mojego M,
          -nie wyobrażam sobie ani jednego dnia bez M

          Jak dla mnie mężczyzna może być zbędny,z tym że dla mnie na dzień dzisiejszy
          M jest całym moi światem ,jest więcej niż mężczyzną -jest moim
          mężem.Poradziłbym sobie bez mężczyzny, ale nie zniosłbym straty kogoś tak mi
          bliskiego jak M
    • e_r_i_n Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 18:20
      Nie muszę miec faceta na siłe. Gdybym była sama, to bym sobie poradziła. Ale na
      pewno posiadanie faceta jest lepsze od nieposiadania.
    • lehija_1 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 23.11.06, 20:59
      A ja kiedys bylam zupelnie sama. Tzn. mialam wtedy zwiazek, rodzine i tak dalej, ale wyladowalam zupelnie sama w obcym kraju. Na dlugi czas. I to bylo STRASZNE. Schudlam wtedy pamietam 16 kilo w trzy miesiace (to akurat by sie przydalo), pamietam tez ze nie stronilam od kieliszka i palilam papierosy (obie te rzeczy od dawna mi nieznane). To bylo... jak w szwedzkim filmie, a moze wegierskim... droga na uczelnie, gdzie nikt ci nie mowi nawet czesc. Smetne kaczki w stawie. Wieczory przy barze w knajpie gdzie wprawdzie masz z kim gadac, ale nigdy z kims wartosciowym. Mieszkanie w rozpadajacej sie kamienicy z huba rosnaca na oknie.
      Wiec... calkiem samej - nigdy.
      Mieszkalam tez z jednym takim mezem, ktory mnie wnerwial. Musialam chodzic kolo niego na palcach i udawac, ze mnie nie ma, bo meczyla go bliskosc ze mna. Poza tym mial jeszcze kilka innych przyzwyczajen, ktore czynily zycie z nim pieklem. Trwalo to wiele lat. Raz na pol roku bylo wesolo, w pozostalym czasie wolnym cieszylam sie serdecznie, jak tylko go nie bylo. Naprawde oddychalam. Czulam sie wolna i szczesliwa. Wydawalam swoje wlasne pieniadze. Sprzatalam swoj wlasny syf. Sluchalam muzyki ktorej on nie lubil. Spotykalam sie z sasiadami, ktorych on nie mogl strawic. Zalowalam, kiedy wracal do domu. Rozwiodlam sie.

      A teraz moj maz. Jak wychodzi wyrzucic smieci, boje sie, ze mu sie cos stanie. I gdyby mu sie stalo, albo dzieciom, umarlabym, tyle tylko. Jesli z kogos mozna zrezygnowac, to nie warto z nim byc. Tzn. jesli myslisz... wlasciwie bez niego tez byloby dobrze, to znaczy, ze ten ktos nie jest ci naprawde potrzebny.
    • khaldum Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 24.11.06, 08:17
      Moim zdaniem NIEZBęDNY, i nie chodzi o sex, pralkę, itp...

      po prostu jest się dla kogo uśmiechać, dla kogo działać, do kogo się przytulić
      świat jest piękniejszy we dwoje...

      mój dziś przyjeżdża do domu...
      nareszcie...

      a tak z innej beczki
      wielkie zmiany się szykują w naszym życiu, jesteśmy na etapie podejmowania
      decyzji...

      trzymajcie za nas kciuki


      • nini6 Re: Mezczyzna - czy niezbedny? 24.11.06, 08:45
        Khaldum jak miło Cię widzieć smile
        Trzymam, trzymam mocno.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja