Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów?

24.11.06, 14:03
Pytanie może i prowokacyjne, ale mnie tak natchnęło.
Czy alimenty powinny również zaspokajać ta cześć? to znaczy, czy powinna z
tego być jakas polisa posagowa płacona, czy tez odkładana comiesiecznie na
dziecka fundusz?
Czy może Was i waszych M, ojców tych dzieci to raczej martwi?
Czy ex dbaja o to, czy raczej mają to w powazaniu?

My z moim M myslimy nad tym intensywnie.
Wiemy że ich mama nie przejmuje się tym zupełnie. Nawet myslimy o kupnie
mieszkania w Krakowie. Byłoby takie rotacyjne. Najpierw dla mojego młodego,
bo w przyszłym roku moze juz studiowac, potem starszej córki M (pewnie przez
jakiś czas mieszkaliby razem, bo jest tylko 3 lata róznicy miedzy nimi) i
wreszcie dla najmłodszej.
Potem, po skończonych studiach mieszkanie sprzedalibysmy i podzielilibysmy w
takich czesciach, jak przedtem był nasz wkład i dalibysmy dzieciom.
Z jednej strony to oszczędnosc na wynajmnie, jak będa studiowac, a z drugiej
lokata kapitału.
Co o tym myslicie?
Czy wogóle macocha powinna o takie rzeczy dbac, skoro matka jakoś tym się nie
przejmuje i mówi, ze bedzie co bedzie.
    • lilith76 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 14:13
      > Czy alimenty powinny również zaspokajać ta cześć? to znaczy, czy powinna z
      > tego być jakas polisa posagowa płacona, czy tez odkładana comiesiecznie na
      > dziecka fundusz?
      > Czy może Was i waszych M, ojców tych dzieci to raczej martwi?

      W idealnym świecie tak. W tym ledwo starcza do pierwszego i nie ma widoków na własne mieszkanie.
      Jak znam M to on kompletnie nie myśli o takich sprawach. Planowanie w perspektywie dalszej niż miesiąc powoduje, że zawiesza mu się system w mózgu. Co do ex to nie wiem.

      Ja czasami myślę - bo mi się system zawiesza jak nie poplanuję sobie. M "ma" mieszkanie po chrzestnym (wuj i ciotka będą tam mieszkać do śmierci), od poniedziałku będzie miał dom w rodzinnych stronach z "mamą na dożycie". Samo mieszkanie jakoś rozwiązuje przyszłość jednego z dzieci, może eks też coś się uda kiedyś załatwić.
      Ja mam prawo do połowy domu moich rodziców (mam taką nadzieję...), więc nasze dziecko będzie miało gdzie założyć rodzinę w przyszłości.
    • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 14:23
      Czy wogóle macocha powinna o takie rzeczy dbac, skoro matka jakoś tym się nie
      przejmuje i mówi, ze bedzie co bedzie.


      Nic nie powinna - jeśli chce to jej wola.
    • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 14:30
      mysle, mysle codziennie.
      - po pierwsze dlatego ze bardza ja kocham i zalezy mi na tym zeby byla
      szczesliwa
      - po drugie dlatego ze moj m jest jaki jest i proporcje pomiedzy szczerymi
      checiami a mozliwosciami sa odwrotnie proporcjonalne.
      - po trzecie uwazam ze jestem duzo bardziej zaradna zyciowo i mam ogromne
      oparcie w rodzinie - tak wiec moje dziecko napewno bedzie szczesliwe i
      zabezpieczone finasowo, co w swietle faktow jakie swiadcza zarowno o samej ex
      jak i jej rodzinie - takie pewnie nie jest.
      - zalezy mi rowniez dlatego ze bedzie siostra mojego synka i chcialabym zeby
      dzieci bardzo sie kochaly a kochac moga sie wtedy kiedy beda szczesliwe i nie
      bedzie miedzy nimi niezdrowej rywalizacji.
      - po piate mam wobec malej podswiadome poczucie wyrzutow sumienia. mimo ze
      obiektywnie rzecz biorac winy mojej nie ma ale czasem lapie sie na tym ze moje
      pojawienie sie w zyciu jej ojca w duzym ( czesto negatywnym ) stopniu wplynelo
      na jej zycie.
    • reksia Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 14:46
      My myslimy .Na myslenie jakiekolwiek Exiary nawet nie liczę, jesli ona im cos
      dołoży to jej sprawa.Ogólnie wyszłam z założenia, że my dzieci mamy 4 (moje
      plus M) i uczciwe było by to co zarobimy i do czego dojdziemy razem podzielić
      miedzy czwórkę.Tak by żadne z dzieci nie czuło żalu że któres dostało coś
      wiecej, a któres mniej.

      Czas jednak pokaze co sie wydarzy,bo moje nerwy jesli chodzi o Exiarę sa na
      wyczerpaniu.
    • swieta_1 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 14:50
      A kurcze, nie myślałam, ale to dlatego że mama Młodej zrobiła i robi wszystko żeby nie było ŻADNYCH kontaktów. No jest tylko mieszkanie, po rodzicach mojego M, On się z tamtad wyniósł, zabierając swoje rzeczy, aa i jeszcze wieżę( cholera, o takim majątku bym zapomniała ), mieszkanie jest na oboje, ale mój M chce notarialnie podpisać na Młodą. Hmmm, wychodzi dożywocie z mamusią. Ale przestaję mieć skrupuły (po 2,5roku).
      • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 14:54
        swieta_1 napisała:

        > A kurcze, nie myślałam, ale to dlatego że mama Młodej zrobiła i robi wszystko
        ż
        > eby nie było ŻADNYCH kontaktów. No jest tylko mieszkanie, po rodzicach mojego
        M
        > , On się z tamtad wyniósł, zabierając swoje rzeczy, aa i jeszcze wieżę(
        cholera
        > , o takim majątku bym zapomniała ), mieszkanie jest na oboje, ale mój M chce
        no
        > tarialnie podpisać na Młodą. Hmmm, wychodzi dożywocie z mamusią. Ale
        przestaję
        > mieć skrupuły (po 2,5roku).


        Znaczy się skazał dziecko na dozywocie z mamusią?smile
        Czasem chyba lepiej podjać decyzję o tym, zeby ex spłacił z połowy i odłozyć na
        jakiś fundusz dziecku, a nie uszczęsliwiać dzieciaka połową mieszkania z matką,
        z która jako dorosły człowiek może nie wytrzymać.
        Tak myslę. Przynajmniej u nas była analogiczna sytuacja.
        • swieta_1 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 25.11.06, 19:05
          Cholera, Natasza, u nas jest tak, że choćbyś na rzęsach stanęła i uszami machała, wszystko przechodzi bez żadnych emocji. Ja jeszcze czasami się łudzę że Młoda to jeszcze zrozumie, choć i tej nadziei coraz mniej. Działania teścia mojego M , nie pozostawiają żadnych złudzeń. Na najmniejsze próby porozumienia - NIE , bo NIE i już. Mój M już nawet nie chce dać się przekonać do najmniejszego smsaka. Strrrasznie rozżalony. "To się nie uda"- jak powiadał Kubuś Fatalista.
    • dzk35 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 15:21
      myślę... zastanawiam się... planuję... mój ukochany żyje tu i teraz więc nawet
      jeśli myśli to nie za dużo, co exia - nie wiem, nie utrzymuje ona z nami
      żadnego kontaktu a dzieciom takich rzeczy też nie mówi
      nasza sytuacja jest taka że ledwo żyjemy od pierwszego do pierwszego ale mamy w
      planach że z każdych ekstra pieniędzy coś się odłoży dla nich (choćby i 100 zet)
      a czy macocha powinna? nie wiem, mi leży na sercu dobro mojego faceta, a więc i
      dobro jego dzieci, nie będę się zarzynać ale jeśli będę mogła sumienie mu na
      starość uspokoić to to zrobię
      • barbara001 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 24.11.06, 16:05
        Ja myślę. Ale bardziej od strony gdzie mogłabym siebie i moje potencjalne
        potomstwo zabezpieczyć przed udziałem eks nie powodując niesprawiedliwości w
        podziałach względem pasierbicy. Na razie to niewiele mamy ale i tak wszystko
        jest zabezpieczone notarialnie. Z czasem kiedy nasz majątek będzie się
        powiekszał poczynimy nowe zapisy. Dziecko M ma założony fundusz, który zostanie
        uruchomiony kiedy postanowi pójść na studia, z przeznaczeniem pieniędzy na
        naukę. Jeżeli do tego nie dojdzie to będzie mogła przeznaczyć te pieniądze na
        zakup mieszkania pod warunkiem że zostanie akt notarialny sprządzony na jej
        nazwisko z uwzglednieniem jej wkładu (czyli jeżeli wyjdzie za maż i będą
        kupowali z mężem mieszkanie to żeby mogli kupić wspolnie z uwzględnieniem jej
        majątku odrębnego). Staramy się zabezpieczyc i dziecko i siebie, ponieważ eks
        swego czasu chciała przekazać swoje mieszkanie (jeszcze za trwania ich
        małżeństwa )związkowi religijnemu do którego należy i zamieszkać z rodziną w
        komunie wyznaniowej. I nasze starania mają na celu zabezpieczenie też takiej
        sytuacji gdzie eks mogłaby korzystając z młodości swojej córki poczynić
        genialne kroki, które spowodowałby stratę naszych pieniędzy i ogołociły
        dziecko. Na to że matka pomyśli o przyszłości dziecka nie ma szans bo jej
        widzenie swiata nie sięga dalej niż miesiąc naprzód i głównie dotyczy tego co
        będzie fajnego w tym czasie robiła.
        • dominika303 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 25.11.06, 22:59
          Pasierbica dostanie mieszkanie po babci NM w wawie / żoliborz 75m, pod
          warunkiem, że zrzeknie sie praw do naszego przyszłego domu , który chcemy
          pozostawić sobie i jeszcze nie wiemy co z nim na starość zrobimy smile)
          nasze dziecko od nas pewnie dostanie na kawalerkę na kabatach sad(
    • mamaika Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 26.11.06, 15:21
      Po mojej eksi dzieciaki nie mają nawet renty rodzinnej , dostały działy ze
      sprzedaży mieszkania , którego zrzekł się mój M a które sprzedała tuż przed
      śmiercią. Poza tym mój M ma polisę z cesją na dzieciaki . Ja nie myślę o
      pasierbicach ale o zabezpieczeniu swojego syna i owszem . I nawet w tej
      sytuacji jakiej jesteśmy nie zamierzam dokładac się do pasierbic.
    • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 10:06
      A czy eksia mysli lub będzie myslec o przyszłości moich dzieci? Raczej nie.I
      mysle że nawet jakby myslała to zyczyła by jak najgorzej( znajac ja).Każda
      matka powinna myslec o swoich dzieciach, tak samo jak każdy ojciec o
      swoich.Mój mysi byślec o jedynm więcej niz ja , ale to dziecko tez ma swoja
      matkę która powinna o nim myśleć.Gdyby moja Eksia myślała o swoim dziecku
      byłabym spokojniejsza bo wiedziałabym że za kilka czy kilkanaście lat nie
      będzie urządzała cyrków, kiedy moje dzieci będą mogły realizowac swoje marzenia
      a jej tylko częsciwo bo tylko ze strony ojca maja" wkład " w myśleniu o ich
      przyszłości.Zabraknie im tej częsci od mamy.No ale ja nie będę myślec za ta
      kobietę.Jedyne co mi zostaje to myślec o tym jak zabezpieczyc swoją rodzinę
      przed jej "odpałami" kiedys.
      • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 10:12
        Sie podpisuję pod tym postem. Usunęłabym tylko zdanie, ze eks życzy jak
        najgorzej mojemu dziecku - bo tego nie wiem. Co do reszty mam identyczne zdanie.
      • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 10:20
        No ale ja nie będę myślec za ta
        kobietę.


        Bardzo trafne spostrzeżenie.
        Faktycznie exowe nie myślą o przyszłości przyrodniego rodzieństwa swoich
        dzieci, więc i macochy nie muszą.
        • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 10:40
          m-m-m napisała:
          > Bardzo trafne spostrzeżenie.
          > Faktycznie exowe nie myślą o przyszłości przyrodniego rodzieństwa swoich
          > dzieci, więc i macochy nie muszą.

          I jak ojciec dzieci, małzonek czy partner next, podejmuje jakaś decyzję w tym
          temacie to tez na ten temat macocha nie ma obowiazku mysleć?
          Tzn. ma tylko przyjac do wiadomosci jego w tym temacie uzgodnienia?
          Obojetnie czy uzgodnienia i podjęte decyzje w tym temacie są za czy przeciw
          zabezpieczeniu przyszłosci dzieci?
          A moze tylko jak sa przeciw?
          • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 10:51
            natasza39 napisała:

            > I jak ojciec dzieci, małzonek czy partner next, podejmuje jakaś decyzję w tym
            > temacie to tez na ten temat macocha nie ma obowiazku mysleć?
            > Tzn. ma tylko przyjac do wiadomosci jego w tym temacie uzgodnienia?
            > Obojetnie czy uzgodnienia i podjęte decyzje w tym temacie są za czy przeciw
            > zabezpieczeniu przyszłosci dzieci?
            > A moze tylko jak sa przeciw?

            Czym innym jest wychodzenie przez next z inicjatywą, czym innym WSPÓLNE
            uzgodnienie działań z facetem, jeśli ten ma zamiar dzieci swoje zabezpieczać.
            • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:04
              e_r_i_n napisała:
              > Czym innym jest wychodzenie przez next z inicjatywą, czym innym WSPÓLNE
              > uzgodnienie działań z facetem, jeśli ten ma zamiar dzieci swoje zabezpieczać

              A przeczytała cały watek, czy jak zwykle dopisała, zeby dopisac?
              Własnie o tym pisałam w pierwszym poście.
              Napisałam, ze pytanie moze "prowokacyjne", ale chodzi o WSPÓLNE uzgadnianie.
              Zresztą ja przy podejmowaniu WSPÓLNYCH decyzji tez myslę i to samodzielnie,
              więc de facto na jedno wychodzi.
              • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:09
                natasza39 napisała:

                > A przeczytała cały watek, czy jak zwykle dopisała, zeby dopisac?

                Jednak miło by było, gdybyś była trochę grzeczniejsza.

                > Własnie o tym pisałam w pierwszym poście.
                > Napisałam, ze pytanie moze "prowokacyjne", ale chodzi o WSPÓLNE uzgadnianie.
                > Zresztą ja przy podejmowaniu WSPÓLNYCH decyzji tez myslę i to samodzielnie,
                > więc de facto na jedno wychodzi.

                Natomiast ja dopisałam się do Twojej odpowiedzi na post mmm, nie do postu
                rozpoczynającej watek. Aga-aga napisała, że NIE MYŚLI o przyszłosci pasierbów,
                bo robić to ma M. Według mnie oznacza to, że nie wychodzi przed szereg i nie
                myśli o zabepieczeniu, co NIE JEST RÓWNOZNACZNE z niepodejmowaniem wspólnie
                decyzji, jesli z inicjatywa wyjdzie maz.
                Next moze wykupic jakas polise na przyklad tylko swojemu dziecku. Z inicjatywa
                wykupienia takowej pasierbowi wyjsc musi ojciec pasierba.
                • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:12
                  e_r_i_n napisała:

                  > natasza39 napisała:
                  >
                  > > A przeczytała cały watek, czy jak zwykle dopisała, zeby dopisac?
                  >
                  > Jednak miło by było, gdybyś była trochę grzeczniejsza.


                  Zawsze jestem grzeczna, dla ludzi, którzy odpowiadaja na temat, a nie pisuja po
                  to aby udowodnic wyższosc świąt Bożego Narodzenia na świętami Wielkanocnymi.
                  • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:17
                    Tak więc w tym przypadku byłaś niegrzeczna dla zasady. Do czego oczywiscie się
                    nie przyznasz.
          • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:16
            Generalnie uważam, że przyszłość mojego pasierba to pierwsze problem samego
            pasierba (jak sobie pościele tak się wyśpi) i pośrednio jego ojca.
            Moim zdaniem on jako ojciec powinien pożyczyć (a nie dać) synowi na wędkę, a
            nie dawać ryby. Sam M. też tak uważa, ale co tak naprwdę zrobi to nie wiem.
            • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:26
              m-m-m napisała:

              > Generalnie uważam, że przyszłość mojego pasierba to pierwsze problem samego
              > pasierba (jak sobie pościele tak się wyśpi) i pośrednio jego ojca.
              > Moim zdaniem on jako ojciec powinien pożyczyć (a nie dać) synowi na wędkę, a
              > nie dawać ryby. Sam M. też tak uważa, ale co tak naprwdę zrobi to nie wiem.

              Ok. Ja nie mówie o tym, żeby pasierbów, czy wogóle dzieci wyposazyć w domy,
              samochody i inne bajery, bo po pierwsze to nie wychowawcze, a po drugie cos co
              jest dane za free nie jest szanowane.
              Daniem "wedki", jest własnie m.in. pomysł zakupu takiego mieszkania.
              To ma byc z zamierzenia srodek do celu jakim jest wykształcenie dzieci.
              W końcu gdzieś musza mieszkac i sie uczyć.

              • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:32
                Natasza, jesli uważasz, ze tak będzie dobrze - to tak zrób.
                Z drugiej strony skąd masz pewność, że wszyskie dzieci będą studiowały i że na
                pewno w Krakowie?
                • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:36
                  m-m-m napisała:

                  > Natasza, jesli uważasz, ze tak będzie dobrze - to tak zrób.
                  > Z drugiej strony skąd masz pewność, że wszyskie dzieci będą studiowały i że
                  na
                  > pewno w Krakowie?

                  Akurat u nas jest taka różnica wieku, że jak najmłodsze nie bedzie chciało
                  studiowac to sie mieszkanie po prostu sprzeda. a jesli średnie nie bedzie
                  chciało w Krakowie, to sie jeden pokój wynajmnie innemu studentowi i bedzie na
                  czynsz w innym miescie.
                  W kazdym badx razie mój syn na razie chce studiowac.
                  Za 3 lata taka decyzje bedzie musiało podjac najstarsze dziecko mojego chłopa.
        • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:16
          m-m-m napisała:

          > No ale ja nie będę myślec za ta
          > kobietę.
          >
          >
          > Bardzo trafne spostrzeżenie.
          > Faktycznie exowe nie myślą o przyszłości przyrodniego rodzieństwa swoich
          > dzieci, więc i macochy nie muszą.


          oczywiscie ze nie musza. nie ma takiego obowiazku - jest co najwyazej kwestia
          uczuc badz ich brak.
          ja mam szczerze mowiac w glebokim powazaniu co mysli o mnie eks i o moim
          dziecku. mala interesuje sie bo jest cudownym dzieckiem, mam z nia dobry
          kontakt i mam dla niej mase uczuc. poza tym bedzie siostra mojego syna -
          prawdopodobnie jedyna wiec zalezy mi zeby kontakt byl dobry a dobry byc moze
          tylko wtedy kiedy ja bede dbac o poprawne kontakty z moja pasierbica. jej dobro
          to dobro mojego dziecka. nie wyobrazam sobie zeby moglo byc inaczej. kiedys
          beda oboje doroslymi ludzmi i wierze ze animozje jakie sa miedzy mna a ex nie
          beda mialay wplywu na ich wzajemne relacje. chce zeby sie kochali i polegali na
          sobie jak kazdy brat i siostra.
          • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:21
            m-jak-magi napisała:
            >kiedys
            > beda oboje doroslymi ludzmi i wierze ze animozje jakie sa miedzy mna a ex nie
            > beda mialay wplywu na ich wzajemne relacje. chce zeby sie kochali i polegali
            na
            >
            > sobie jak kazdy brat i siostra.

            Ważna kwestię poruszyłaś. Własnie to jest dla mnie najdziwniejsze.
            W końcu nie było nas był las i nie bedzie nas i bedzie las.
            My kiedys odejdziemy z tego swiata, a ci bracia i siostry zostaną.
            Sama nie mam wspólnego dziecka z M i nie bede go miała, ale jeśli ma się
            dziecko z facetem i to dziecko jest rodzeństwem tego pasierba, to tym bardziej
            powinno nam zalezeć aby mniej wiecej równy start zapewnić obojgu, aby w
            przyszłości nie było to "koscia w gardle" ich stosunków wzajemnych.
            Brawo magi!
            • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:27
              zgadzam się zakładajac , że pasierb tak jak u M-jak -Magi jest
              aniołem.Niestety , w zyciu bywa inaczej nie wszystkie pasierby to aniołki, a
              często ich mamy dbają o " skuteczne wychowanie". Ja widzę że im starsze dziecko
              tym więcej problemów jest z nim.Kilkulatek czy kilkulatka jest słodki i milutki
              ale potem róznie to bywa.każde dziecko jest inne, te macochy które mają anioły
              sa szczęsliwe a te które odwrotnie musze poprostu uważac.
              • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:39
                nie jest aniolem - jest normalnym dzieckiem, ktore reaguje jak dziecko. czasem
                mnie lubi czasem nie. czasem jestem dobra czasem zla.
                malo to razy slyszalam: idz stad, jestes niedobra no i co z tego. znajac zycie
                moj syn tez nie raz pogna mnie z pokoju jak mu czegos zabronie. takie sa dzieci.
                dla mnie wazne jest jak mala bedzie traktowac mojego syna. chce zeby go kochala
                a on kochal ja i stane na glowie zeby tak bylo. dla mnie beda prawdzwiwym
                rodzenstwem i jak kazde normalne rodzenstwo powinny sie kochac, wspierac,
                tesknic za soba i wspolnie isc przez zycie. tak ja ja z moim bratem.
                w kwestii nastawiania dziecka przez eksie zapytam: od czago jest m ????- jesli
                nie potrafi reagowac na zle zachowanie dziecka ktore jest ewidentnym efektem
                dzialania eksi ??
                do obowiazkow m nalezy nauczenie swojego dziecka szacunku do mnie.
                • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:02
                  jest jak mala bedzie traktowac mojego syna. chce zeby go kochala
                  a on kochal ja i stane na glowie zeby tak bylo. dla mnie beda prawdzwiwym
                  rodzenstwem i jak kazde normalne rodzenstwo powinny sie kochac, wspierac,
                  tesknic za soba i wspolnie isc przez zycie. tak ja ja z moim bratem.


                  Magi - to piękne i idealistyczne założenie. Bardzo rzadko udaje się realu je
                  zrealizować w wypadku rodzeństwa przyrodniego.
                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:11
                    nie mam w tej kwestii zadnych doswiadczen, a na statystykach sie nie opieram.
                    mysle ze stosunek dzieci do siebie jest li tylko wypadkowa naszych postaw.
                    doroslosc, dojrzalosci i umiejetnosci odnalezienia odpowiedniego dystansu do
                    siebie i innych doroslych zaangazowanych w te sprawe.

                    zawsze wychodzilam z zalozenia ze dzieci ponosza najwieksze koszty konfliktow i
                    rozstan swoich rodzicow. to niezasluzona kara - nie ma sensu kierowac sie swoja
                    malostkowoscia i karac je dodatkowo ot tak dla zasady. bo eksia niemila, bo
                    alimenty za wysokie, bo dziecko pyskuje ( tak jakby nasze wlasne nigdy tego nie
                    robily )

                    oczywiscie swoja teorie opieram na tym ze mala jest mala - slownie lat 6, a
                    znam ja od 4 lat. nie wiem czy w taki sam sposob traktowalabym doroslego
                    pasierba. Z duzym prawdopodobienstwem jego niechec do mnie czy mojego dziecka
                    bylaby juz wpelni swiadoma a nie tylk efektem manipulacji eksi, ze swiadomie
                    niegatywna postawa byloby mi trudno walczyc i pewnie tez trudno o
                    wyrozumialosc.
                    • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:44
                      nie wiem czy w taki sam sposob traktowalabym doroslego
                      pasierba. Z duzym prawdopodobienstwem jego niechec do mnie czy mojego dziecka
                      bylaby juz wpelni swiadoma a nie tylk efektem manipulacji eksi, ze swiadomie
                      niegatywna postawa byloby mi trudno walczyc i pewnie tez trudno o
                      wyrozumialosc.


                      Jego swiadoma negatywna postawa nie do końca jest świadoma. Tak został
                      wychowany, może obarczony negatywnym obrazem ojca przez matkę, może nauczony
                      roszczeniowości, że jemu jako wynagrodzenie za rozastanie rodziców należy się
                      od świata większa niż innym tolerancja.
                      Osoba dorosoła musi sama podjąć decyzję o zmianie. Wpływanie na dorosłego
                      pasierba jest to za późno o ile on sam takiej potrzeby zmiany nie widzi.
                      • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:46

                        >
                        >
                        > Jego swiadoma negatywna postawa nie do końca jest świadoma. Tak został
                        > wychowany, może obarczony negatywnym obrazem ojca przez matkę, może nauczony
                        > roszczeniowości, że jemu jako wynagrodzenie za rozastanie rodziców należy się
                        > od świata większa niż innym tolerancja.
                        > Osoba dorosoła musi sama podjąć decyzję o zmianie. Wpływanie na dorosłego
                        > pasierba jest to za późno o ile on sam takiej potrzeby zmiany nie widzi.

                        dokladnie tak jak mowisz. nie widzialabym szansy budowania relacji. mimoz
                        swiadmosci ze jest byc moze ofiara manipulacji.
                • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:42
                  M. może zwracać uwagę tłumaczyc, tylko matka dziecka ma większy wplyw na jego
                  wychowanie, chociaz przez to, że więcej z nim przebywa.I mówiąc
                  o "nieaniołkowatym" dziecku nie miałam na mysli takiego co powie , że cię nie
                  lubi.I masz rację 6- latek to co innego niz świadomy tego co mówi starszy
                  pasierb.nie wiem jak to jest u ciebie i u innych , ale ja nawet za bardzo miła
                  nie moge byc dla dzieka bo ex zaczyna szalec, że jej dziecko zabieram , że
                  przekupuję, że niewiadomo zo z nim robie, bo mnie lubi a przeciez jak mozna
                  lubić next.Więc odpuściłam sobie, i teraz jestem ta zła bo to bo tamto. A
                  zwrócenie uwagi dziecku po tym jak zrani oczywiście ma miejsce , tylko co z
                  tego jak juz się stało, i powtarza się.Nie ma co liczyc na rozum" dziecka" i
                  tego że nie da się mamie manipulowac jak ta będzie miała jakies ale znowu. Ja
                  głownie czepiam się ex które to robią, bo mimo najszczerszych chęci , cięzko
                  jest ciagle sobie tłumaczytc że to jest tylko niewinne manipulowane
                  dziecko.Pisałam święta nie jestem i nawet nie zamierzam nia być. Ode mnie
                  wymaga się jako next to ja tez mam prawo wymagac od ex i jej dzieci.
                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:52
                    punkt widzenia oczywoscie zalezy od punktu siedzenia.
                    ja szcesliwie nie mam zlych doswiadczen a jesli takowe symptomy sa potrafie to
                    sobie wytlumaczyc i przejsc nad takimi drobiazgami do porzadku dziennego.
                    z pelna swiadmoscia buduje poprawne relacje z corka m i mam bardzo pozytywne
                    efeklty takiej a nie innej postawy z mojej strony.
                    poza wszytskim to kocham mala, uwazam ze jest cudownym i dobrym dzieckiem.
                    • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:57
                      Ciesze się że masz pasierbice która kochasz, ale nie wszyscy mają szczęscie do
                      pasierbów i kązdy radzi sobie jak umie.też wolałabym , żeby było inaczej ale
                      skoro jest jak jest to sytuacja wymaga ode mnie podejmowania takich kroków ,
                      żeby zabezpieczyc szczęsliowe życie sobie, mojemu dziecku i M( w stopniu w
                      którym ja jestem w stanie).
                      • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:05
                        wiesz to tez nie jest tak ze ja nie zabezpieczam swojego dziecka.
                        biore rowniez pod uwage ze cos moze w zyciu nie pojsc po mojej mysli. moje
                        dziecko jedynym bedzie beneficjentem mojej polisy ubezpieczeniowej, bedzie
                        mialo swoja wlasna polise. nie mam zadnej wspolnoty majatkowej z m wiec
                        wszytsko co jest moje bedzie tylko i wylacznie mojego dziecka. o materialna
                        przyszlosc dziecka nie martwie sie wcale. chce po prostu zeby zylo otoczone
                        ludzmi ktore je kochaja wiec zalezy mi na tym zebu kochala je jego siostra.
                        jezeli mam jakiekolwiek plany finasowe wzgledem pasierbicy to jest to moja
                        dobra wola i nie traktuje tego absolutnie jako swoj obowiazek. ma ojca i matke
                        ktorzy maja obowiazek o nia dbac.
                        • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:19
                          Ja tez nie życze tamtemu dziecku źle i chce zeby miało dobry kontakt z moimi
                          tylko widzisz , nie wiem jak to jest ale im lepiej to sie układa tym rykoszetem
                          od ex bardziej dostajemy.Dlatego jestem juz przeczulona na niektóre sprawy.
                          Pozatym odnośnie zabezpieczenia finansowego to kiedys przeżyłam szok , który mi
                          dał sporo do myslenia.Otóż moja ex planuje sobie chyba że jej dziecko będzie
                          dziedziczyc po mnie.Nie wiem jak do tego doszła, ale takie rzeczy irytuja.Po
                          jakiejs rozmowie o zabezpieczeniu przyszłości dziecka , stwierdziła cos w tym
                          stylu, że po co ma myślec przeciez ono jest juz ustawione bo ta twoja ma
                          forsę.... Bez komentarza poprostu......... chyba się zdziwi kiedys tylko i to
                          bardzo.
                          Pozatym niedawno gdzies na jakims forum czytałam, nawet nie wiem czy nie tutaj,
                          że rozdzielnośc majątkowa , nie tak do końca wyklucza z dziedziczenia po tobie
                          twojego męza a co z tym idzie tez w przyszłości pasierbicy.
                          I jeszcze gdzies na samodzielnych mamach jedna pani pisała o całkowitym dla
                          mnie absurdzie, gdzie mimo rozdzielności majątkowej sąd zarządził alimenty
                          które musiała płacic....... macocha. Bo doszli wszyscy do wniosku , że mąz się
                          wymiguje..... paranoja... ale świat jest taki.Gdybym wiedziała , że sądy
                          przestrzegaja prawa, ludzie dorosli kieruja sie rozumem to nie byłabym taka
                          ostrozna i sceptyczna , ale zycie uczy inaczej.
                          Ale w związku z tym że swiat nie jest taki piekny, nie wszyscy sie kochaja i
                          zycza sobie dobrze to nie będe ryzykowała i bęe to kochajaca rozumiejąca i
                          wybaczajaća żebym się kiedys nie przejechała.

                          • chalsia Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:26
                            > Pozatym niedawno gdzies na jakims forum czytałam, nawet nie wiem czy nie
                            tutaj,
                            >
                            > że rozdzielnośc majątkowa , nie tak do końca wyklucza z dziedziczenia po
                            tobie
                            > twojego męza a co z tym idzie tez w przyszłości pasierbicy

                            bo rozdzielnośc majątkowa a prawa związane z dziedziczeniem to dwie różne
                            sprawy.


                            I jeszcze gdzies na samodzielnych mamach jedna pani pisała o całkowitym dla
                            > mnie absurdzie, gdzie mimo rozdzielności majątkowej sąd zarządził alimenty
                            > które musiała płacic....... macocha. Bo doszli wszyscy do wniosku , że mąz
                            się
                            > wymiguje..... paranoja... ale

                            to nie paranoja - zostało udowodnione, że facet się migał a jego żona brała w
                            tym czynny udział. A zgodnie z prawem dziecko może otrzymywać alimenty od
                            macochy/ojczyma - oczywiście gdy pewne warunki zostały spełnione. A w tym
                            konkretnym przypadku - były.

                            Chalsia
                            • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:31
                              no i wlasnie dotykamy sedna sprawy.
                              jesli ktos z premedytacja zataja zarobki tylko po to zeby uniknac zobowiazan
                              wzgledem wlasnego dziecka a jesgo partnerka jest na tyle perfidna zeby go
                              jeszcze w tym wspierac to nie dziwie sie ze sad przyjmuje tak zaskakujace
                              rozwiazania. w moim przypadku takiej opcji nie ma i nie miesci mi sie w glowie
                              zeby m probowal unikac zobowiazan finansowych wobec wlasnego dziecka.
                              takiego dziada pogonilabym w 5 minut.
                              nie poruszamy sie chyba w rejonach patologicznych bo w/w postawe uwazm za
                              skraja podlosc i patologie.
                              • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:41
                                m-jak -magi sąd nie może przyjmowac zaskakujących rozwiązań, które
                                niekoniecznie sa zgodne z prawem.a podejrzewam, że to nie było.to że facet
                                świnia to jedno on powinien byc ukarany za wymigiwanie się mozna tez macochę za
                                pomaganie , ale kara nie moga tu byc alimenty na ex.Myslę że każdy nawet średni
                                adwokat wybroni w tym wypadku macochę.tylko to poprostu jest irytujące.
                                • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:45
                                  kwestia podejscia. skoro sad tak zasadzil to znaczy ze istnialy podstawy do
                                  takiej a nie innej decyzji. oczywiscie ze wszytsko mozna zaskarzyc - nawet do
                                  trybunalu w strasbourgu - tylko gdzie zaskarzyc perfidnego ojca i perfidna
                                  macoche ???
                                  w moim rozumieniu dostali to na co zasluzyli, nawet jesli odwolali sie od
                                  wyroku i wygrali to za taka podlosc i chamstwo przynajmniej stres im sie
                                  nalezal.
                                  • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:50
                                    Oksmile ale sądy nie po to sa by moralne kary dawac tylko zgodne z kodeksami
                                    itd.Ja mimo, że czasami tez w niektórych sprawach ponosi mnie jestem za tym,
                                    że żeby zachowac jakis porzadek to wyroki musza byc zgodne z prawerm a nie
                                    osobistymi uczuciami czy to stron czy sędzin.
                                    I nie tylko chodzi o alimenty poprostu.prawo to prawo, i jak nie będzie
                                    przestrzegane to kiedys ty( czego ci nie zycze) możesz stanac przed sytuacja,
                                    że sedzia" uzna sobie według własnego poczucia moralności i widzimisię cos" co
                                    nie będzie zgodne do końca z prawem ale tak wypada i możesz czuc się zraniona i
                                    oszukana.myślę że byłabys np gdyby ex wygrała sprawę w sądzie bo npo sądziła
                                    by się z toba że twoje dziecka ma na wszystko a jej nie.( skrajne wiem ale tak
                                    bywa też) sędzia to człowiek i po to ma prawo jako narzędzie, żeby nie
                                    podejmoiwac dziwnych decyzji.
                                    • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:56
                                      w omawianej sprawie - a dosyc dokladnie czytalam watek na samodzielnych - sad
                                      wyraznie zaznaczyl ze partnerka ojca wspierala go w zatajaniu jego zarobkow. po
                                      prostu czerpala dochody z jego pracy. on oficjalnie nie zarabial nic mimo ze
                                      zarabial a kasa szla na jej konto. w takim wypadku jesli zostalo to dowiedzione
                                      sad mial prawo zasadzic alimenty od niej bo w rzeczywistosci byly to alimenty
                                      od niego.
                                      nie widze tutaj widzimisie sadu a jedynie interpretacje obowiazujacego prawa.
                                      na ile znam sie na prawie to kazdy wyrok jest umocowany w kodeksie wiec
                                      oglaszajc go sad powolal sie na konkretny paragraf.

                                      odchodzac od meritum - tez spotykam sie "odmienna od moje interpretacja prawa"
                                      np w wykonaniu urzednika skarbowego, aprowadzac firme czesto jestem "ofiara"
                                      kontroli skarbowki. no coz takie zycie - odwoluje sie i czasem wychodzi na
                                      moje, czasem musze bulic - taki lajf smile
                                      • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 15:04
                                        m-jak-magi napisała:

                                        > w omawianej sprawie - a dosyc dokladnie czytalam watek na samodzielnych - sad
                                        > wyraznie zaznaczyl ze partnerka ojca wspierala go w zatajaniu jego zarobkow.
                                        po
                                        >
                                        > prostu czerpala dochody z jego pracy. on oficjalnie nie zarabial nic mimo ze
                                        > zarabial a kasa szla na jej konto. w takim wypadku jesli zostalo to
                                        dowiedzione
                                        >
                                        > sad mial prawo zasadzic alimenty od niej bo w rzeczywistosci byly to alimenty
                                        > od niego.
                                        > nie widze tutaj widzimisie sadu a jedynie interpretacje obowiazujacego prawa.


                                        Tak, tez pamiętam ten watek z "samodzielnej".
                                        Tatus przepisał firme na next, a oficjalnie nie pracował u niej, choc de facto
                                        pracował, czy wykazywał, że pracuje za jakieś grosze.
                                        W kazdym bądź razie i next i ów ojciec to zwykli złodzieje okradający dzieci.


                                        Ale sa tez takie kuriozalne przypadki jak reksi, gdzie kwota zasadzonych
                                        alimentów przekracza dochody ojca i to next musi dopłacać. Ja jednak mam
                                        nadzieję, że sprawa się mimo wszystko wyjasni, bo to jakies kuriozum.

                                        Swojego czasu był też na samodzielnych watek exi, której małzonek, będąc z nia
                                        był zawsze niebieska pticą.
                                        Po rozwodzie pod swój zasobny dach przyjęła go bogata nexia.
                                        Ptica dalej nie pracowała i była na utrzymaniu całkowitym nexi.
                                        Exia, zaś domagała się alimentów od next.
                                        Taka sytuację uwazam za nieporozumienie, bo gosć nigdy nie pracował i exi de
                                        facto polepszyło się paradoksalnie po rozwodzie bo ubyło jej jednej gęby do
                                        karmienia. A zatem wg mnie niesłusznie domagała się od next alimentów.
                                        • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 15:07

                                          >
                                          >
                                          > Ale sa tez takie kuriozalne przypadki jak reksi, gdzie kwota zasadzonych
                                          > alimentów przekracza dochody ojca i to next musi dopłacać. Ja jednak mam
                                          > nadzieję, że sprawa się mimo wszystko wyjasni, bo to jakies kuriozum.
                                          >
                                          > Swojego czasu był też na samodzielnych watek exi, której małzonek, będąc z
                                          nia
                                          > był zawsze niebieska pticą.
                                          > Po rozwodzie pod swój zasobny dach przyjęła go bogata nexia.
                                          > Ptica dalej nie pracowała i była na utrzymaniu całkowitym nexi.
                                          > Exia, zaś domagała się alimentów od next.
                                          > Taka sytuację uwazam za nieporozumienie, bo gosć nigdy nie pracował i exi de
                                          > facto polepszyło się paradoksalnie po rozwodzie bo ubyło jej jednej gęby do
                                          > karmienia. A zatem wg mnie niesłusznie domagała się od next alimentów.
                                          >
                                          zgadza sie kolejna patologiczna historia z jaka nalezy walczyc. 2 kompletnie
                                          rozne sprawy.
                                        • babe007 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 15:21
                                          natasza39 napisała:

                                          >
                                          > Swojego czasu był też na samodzielnych watek exi, której małzonek, będąc z
                                          nia
                                          > był zawsze niebieska pticą.
                                          > Po rozwodzie pod swój zasobny dach przyjęła go bogata nexia.
                                          > Ptica dalej nie pracowała i była na utrzymaniu całkowitym nexi.
                                          > Exia, zaś domagała się alimentów od next.
                                          > Taka sytuację uwazam za nieporozumienie, bo gosć nigdy nie pracował i exi de
                                          > facto polepszyło się paradoksalnie po rozwodzie bo ubyło jej jednej gęby do
                                          > karmienia. A zatem wg mnie niesłusznie domagała się od next alimentów.

                                          Swoją drogą ciekawy przypadek. Ja rozumiem, że wyznacznikiem męskości, czy
                                          atrakcyjności mężczyzny nie jest portfel, ale taka postawa swiadczy o totalnym
                                          braku ambicji. Ja takiego typka nie mogłabym szanować. A jak można kochac kogoś
                                          kogo się nie szanuje...?
                                          >
                                          • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 15:25
                                            no chyba ze doskonaly w lozku, swietnie gotuje, pierze prasuje, robi masaz i
                                            wyglada jak mlody bog ............
                                            • babe007 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 15:47
                                              I tak chyba nie mogłabym się oprzeć wrażeniu, że mam do czynienie z męska
                                              prostytutką... (wyłażą ze mnie stereotypy kulturowe wink )
                                              • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 15:49
                                                no tak ale z taka na wylacznosc smile
                                • chalsia Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:59
                                  > m-jak -magi sąd nie może przyjmowac zaskakujących rozwiązań, które
                                  > niekoniecznie sa zgodne z prawem.a podejrzewam, że to nie było.to że facet
                                  > świnia to jedno on powinien byc ukarany za wymigiwanie się mozna tez macochę
                                  za
                                  >
                                  > pomaganie , ale kara nie moga tu byc alimenty na ex.Myslę że każdy nawet
                                  średni
                                  >
                                  > adwokat wybroni w tym wypadku macochę.tylko to poprostu jest irytujące.


                                  to nie były alimenty na eks tylko na dziecko. I zasądzone zgodnie z prawem (już
                                  pisałam wczesniej)
                                  A czy wyrok podtrzymano czy nie? Możesz napisać do autorki wątku i się zapytać.
                                  Chalsia
                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 15:00
                                    dokladnie - na dziecko.
                            • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:39
                              ja bym się w takim wypadku rozwiodła , chociażby tylko na papierze.Nie wiem jak
                              tam było, bo pisała tylko jedna strona, a ja do decyzji naszych" niezawisłych
                              sądów" nie mam zaufania.za wiele razy widziałam, jak sedzina wedle humoru sobie
                              sądzi a potem przy odwołaniach okazuje się że to niezgodne z prawem.poprostu
                              takie sytuacjie daja do myślenia , i napewno pomagaja w bardziej"
                              wyrafinowanym" mysleniu o zabezpieczaniu siebie.
                              Podejrzewam, że macocha się odwołała i niekoniecznie utrzymano taki wyrok.No
                              ale cięzko sprawidzićsmile
                          • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:27
                            aga-aga3 napisała:

                            > Ja tez nie życze tamtemu dziecku źle i chce zeby miało dobry kontakt z moimi
                            > tylko widzisz , nie wiem jak to jest ale im lepiej to sie układa tym
                            rykoszetem
                            >
                            > od ex bardziej dostajemy.Dlatego jestem juz przeczulona na niektóre sprawy.
                            > Pozatym odnośnie zabezpieczenia finansowego to kiedys przeżyłam szok , który
                            mi
                            >
                            > dał sporo do myslenia.Otóż moja ex planuje sobie chyba że jej dziecko będzie
                            > dziedziczyc po mnie.Nie wiem jak do tego doszła, ale takie rzeczy irytuja.Po
                            > jakiejs rozmowie o zabezpieczeniu przyszłości dziecka , stwierdziła cos w
                            tym
                            > stylu, że po co ma myślec przeciez ono jest juz ustawione bo ta twoja ma
                            > forsę.... Bez komentarza poprostu......... chyba się zdziwi kiedys tylko i to
                            > bardzo.
                            > Pozatym niedawno gdzies na jakims forum czytałam, nawet nie wiem czy nie
                            tutaj,
                            >
                            > że rozdzielnośc majątkowa , nie tak do końca wyklucza z dziedziczenia po
                            tobie
                            > twojego męza a co z tym idzie tez w przyszłości pasierbicy.
                            > I jeszcze gdzies na samodzielnych mamach jedna pani pisała o całkowitym dla
                            > mnie absurdzie, gdzie mimo rozdzielności majątkowej sąd zarządził alimenty
                            > które musiała płacic....... macocha. Bo doszli wszyscy do wniosku , że mąz
                            się
                            > wymiguje..... paranoja... ale świat jest taki.Gdybym wiedziała , że sądy
                            > przestrzegaja prawa, ludzie dorosli kieruja sie rozumem to nie byłabym taka
                            > ostrozna i sceptyczna , ale zycie uczy inaczej.
                            > Ale w związku z tym że swiat nie jest taki piekny, nie wszyscy sie kochaja i
                            > zycza sobie dobrze to nie będe ryzykowała i bęe to kochajaca rozumiejąca i
                            > wybaczajaća żebym się kiedys nie przejechała.
                            >

                            majatek zgormadzony przed zwiazkiem + rozdzielczosc majatkowa + polisy nie
                            podlegaja zaskarzeniu - nie ma na to zadnych szans.
                            poza tym caly czas odnosisz kwestie nie do postawy pasierba a do postawy eksi.
                            ja nie wybieram sie jeszcze na tamten swiat wiec nie wydaje mi sie zeby eks (
                            czegokolwiek sobie nie mysli ) mogla mojemu dziecku zaszkodzic.
                            poza wszytskim uwazam ja za rozsadna kobiete - a ze nie palamy do siebie
                            sympatia - no coz trudno o sympatie w takich konfiguracjach personalnych.....
                            dla mnie wazne jest zeby dzieci sie kochaly a jak sie beda kochac i traktowac
                            jak rodzenstwo nie beda sobie nic wydzierac z gardla.



                            • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 14:35
                              tez chce żeby dzieci miały dobre kontakty ze soba, ale moja ex nie jest
                              rozsądna i im lepiej u nas się układa( tez z kontaktami z dziećmi) tym ona
                              bardziej pracuje nad tym żeby im tłumaczyc, ze to żadne rodzenstwo dla jej
                              dziecka( i potem słysze to w swoim domu), że tata juz ma nowa rodzine i nie
                              kocha swojego" starego " dziecka? Dlatrego czasami wygodniej jest nie miec
                              idealnych kontaktów z pasierbem, bo jest spokój, M. nie dostaje furii i
                              godzinami nie musi dzieckakowi tłumaczyc.A , że te dni z tymi tłumaczeniami to
                              zamieniają sie w piekło to juz nie wspomnę.Masz racje wypadało by rozdzielac ex
                              i dziecko ale ja nie potrafie, moze moja wada no ale cóż każdy jest jaki
                              jest.Ja nie umiem się pogodzic z tym , że jedyna rzecza która burzy spokój
                              mojego domu sa " numery" ex i jej dziecka jako jej" narzedzia" dlatego cięzko
                              mi zastanawiac się nad jakąkolwiek jego pryszłoscia a juz tym bardziej
                              zabezbieczaniem jego.włacza mi się taki mechanizm obronny, żeby zabezpieczac
                              swoje.A im gorzej jest tym jest silniejszy.
      • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 10:35
        aga-aga3 napisała:

        > A czy eksia mysli lub będzie myslec o przyszłości moich dzieci?

        Zadałam to pytanie, bo to nie ex mieszka z ojcem Twoich dzieci, tylko Ty
        mieszkasz z ojcem jej dzieci.
        Gdybyscie hipotetycznie, rzecz biorac, mieszkali i zyli po wspólnej wymianie
        exów wtedy ona powinna równiez uwzględniać w swoich planach przyszłosc Twoich
        dziecismile
        Właśnie tzw. niezaradne zyciowo matki mam tu na myśli.
        Nie jakies harpie, które "zgarnęły wszystko" i teoretycznie rzecz biorac maja
        na tyle srodków, ze ten problem zasadniczo rozwiazuje się sam.
        Dlatego zachęcam do dyskusji te panie, które jednak niektóre decyzje finansowe
        podejmują wspólnie z mężem czy niemezem, ale partnerem.
        Trudno bowiem wyobrazic mi sobie sytuacje, ze mimo niecheci jaka żywię do ex
        robie wszystko aby mój obecny partner myslał tylko i wyłacznie o moich
        dzieciach.
        Tak jak np. moja i mojego chłopa decyzja o zakupie wspólnego mieszkania w
        Krakowie, na poczet studiowania w przyszłości jego córek i mojego syna.
        Ekonomicznie bedzie to bardziej opłacalne jak kupimy to mieszkanie na spółkę.
        W przyszłosci nie bedziemy musieli dokładac większych srodków za wynajem
        mieszkania, jak dzieci będą studiowac. A na dodatek bedzie to zabezpieczenie na
        przyszłośc.
        Hipoteza.
        Moje dziecko kończy studia i dostaje super pracę. Pracę, która doskonale go
        ustawia.
        Z kolei jego córki, ewentualnie jedna z nich, nie daja sobie rady w zyciu.
        Np. zachodza w ciążę z kochajacym ale niezaradnym facetem i nie maja gdzie
        mieszkać.
        Czy w takim przypadku miałabym np. domagać się spłaty wkładu za owe mieszkanie
        i dokładania mojemu dziecku, czy tez odpuścic i niech sobie mieszka owe
        niezaradne zyciowo dziecię?
        Raczej nie domagałabym się. Niech sobie mieszają na zdrowie.
        Po prostu w takiej sytacji nie umiałabym spojrzec mojemu chłopu w oczy.
        I "jazdy" ex nie maja tu nic do rzeczy. Nie przenoszę mojej niechęci do niej na
        dzieci.
        • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 10:50
          natasza39 napisała:

          > Właśnie tzw. niezaradne zyciowo matki mam tu na myśli.

          Nataszo, ale dlaczego zaradna życiowo next ma ponosić konsekwencje
          niezaradnosci zyciowej eks? Jesli słyszy np., ze taka eks nie pracuje, bo nie
          czuje potrzeby, to niestety skazuje swoje dziecko na ponoszenie konsekwencji
          swoich decyzji.
          • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:09
            e_r_i_n napisała:
            > Nataszo, ale dlaczego zaradna życiowo next ma ponosić konsekwencje
            > niezaradnosci zyciowej eks? Jesli słyszy np., ze taka eks nie pracuje, bo nie
            > czuje potrzeby, to niestety skazuje swoje dziecko na ponoszenie konsekwencji
            > swoich decyzji.

            A np. w imie solidarnosci społecznej, która dotyczy innych niezaradnych zyciowo
            ludzi, nie tylko exów czy exowych, np. w ramach empatii, która pozwala nam nam
            na pomoc innym, którzy nie sa takiej sytacji winni. Generalnie w ramach
            zwykłych ludzkich odruchów, które od tysiecy lat towarzysza ludziom.
            Tak jak np. pomaga się bratu czy matce swojego partnera, bo sa to jegop krewni,
            gdy ci znajda się w trudnej sytuacji, tak mysli się chyba o pomocy krewnym
            partnera czyli jego dzieciom.
            • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:19
              natasza39 napisała:

              > A np. w imie solidarnosci społecznej, która dotyczy innych niezaradnych
              > zyciowo ludzi, nie tylko exów czy exowych, np. w ramach empatii, która
              > pozwala nam nam na pomoc innym, którzy nie sa takiej sytacji winni.

              Wybacz, ale osoba, której sposobem na życie jest 'wieszanie się' na innych,
              a pracuje tylko wtedy, gdy 'jeleń' się buntuje, nie jest osobą zasługujacą na
              empatię. I jak najbardziej jest winna sytuacji, w której się znalazła.
              • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:30
                e_r_i_n napisała:
                > Wybacz, ale osoba, której sposobem na życie jest 'wieszanie się' na innych,
                > a pracuje tylko wtedy, gdy 'jeleń' się buntuje, nie jest osobą zasługujacą na
                > empatię. I jak najbardziej jest winna sytuacji, w której się znalazła.

                Pisałam o empatii wobec niezaradnych zyciowo pasierbów.
                A nie o ex.
                Wyobraź sobie, że jej nie ma, ze jest tylko pasierb.
                • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:37
                  No coz, trudno nie patrzyć na pasierba przez pryzmat postawy jego matki.
                  Jesli bylaby to osoba faktycznie niezaradna, bez mozliwosci zapewnienia dziecku
                  odpowiedniego poziomu zycia, to inaczej podchodzilabym do zabezpieczenia
                  pasierba przez nas. Natomiast jesli matka dziecka ma w nosie jego przyszlosc,
                  nie pracujac, nie placac skladek ZUS (chociaz to marne grosze, ale jednak
                  zawsze jakas tam renta socjalna jest), to sama skazuje swoje dziecko na
                  niepewna przyszlosc. I tyle sie mowi o konsekwencji - tak wiec niech i ona
                  bedzie ich swiadoma. W koncu wiele rzeczy w swoim zyciu robi sie dla dzieci.
                  • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:48
                    e_r_i_n napisała:

                    > No coz, trudno nie patrzyć na pasierba przez pryzmat postawy jego matki.

                    No coż, ja doskonale wiem, ze trudno.
                    Nasza ex jest osoba majaca w dupie myslenie o przyszłości. Walczyła w imie
                    zasady "po mnie chocby potop". Wogóle uważa, że ojciec ma tylko i wyłacznie
                    prawo płacić. Dochodziło do tego, ze nie płaciła nawet czynszu za mieszkanie
                    mimo, ze dostawała na to pieniądze.
                    Jest głupia, chciwa i mściwa. Ale to nie zmienia faktu, że ich ojciec ma
                    obowiązek własnie podwójny zadbać o ich przyszłosc.
                    Poniewaz, to ja zycie z ich ojcem dzielę powinnam równiez wraz z nim pomysleć o
                    tym. Oczywiscie nie muszę. Pewnie gdybym przestała z nim byc to nie
                    zaprzatałabym sobie tym wogóle głowy, ale jestem z nim i martwie sie razem z
                    nim.
                    • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:53
                      No więc ja jestem na tym etapie, że martwię się tylko o przyszłość mojego
                      dziecka. Być może kiedyś mi się zmieni.
                      • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:16
                        e_r_i_n napisała:

                        > No więc ja jestem na tym etapie, że martwię się tylko o przyszłość mojego
                        > dziecka. Być może kiedyś mi się zmieni.

                        Jesli jest to odpowiedź na to co ja napisałam , bo jak wyjasniłysmy sobie
                        powyzej piszesz zawsze na temat, to albo własnie rozstałas się z męzem, albo
                        jestes z nim w separacji, albo zyjecie obok siebie. Jego problemy sa jego, a
                        twoje tylko twoje.
                        • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:28
                          Wnioski błędne. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko, a ja napisałam, że nie jesetem i
                          póki co nie mam zamiaru być MOTOREM myślenia o przyszłości pasierba. Mój mąz
                          póki co tematu nie podejmuje, co nie znaczy, że nie rozmawiamy o zabezpieczeniu
                          naszego dziecka.
                          • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:06

                            e_r_i_n napisała:

                            >Mój mąz póki co tematu nie podejmuje, co nie znaczy, że nie rozmawiamy o
                            zabezpieczeniu naszego dziecka.

                            No jasne, zapomniałam że jest jeszcze taka opcja!
                            Nie brałam jej pod uwagę, bo ci faceci, których ja znam, a szczególnie mój M
                            temat przyszłości swojego dziecka/dzieci podejmują.


                            A mi nie chodziło o watki z innych forum tylko o to co napisałam wczesniej tj:


                            "Poniewaz, to ja zycie z ich ojcem dzielę powinnam równiez wraz z nim pomysleć o
                            tym. Oczywiscie nie muszę. Pewnie gdybym przestała z nim byc to nie
                            zaprzatałabym sobie tym wogóle głowy, ale jestem z nim i martwie sie razem z
                            nim."
                            • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 13:10
                              natasza39 napisała:

                              > No jasne, zapomniałam że jest jeszcze taka opcja!
                              > Nie brałam jej pod uwagę, bo ci faceci, których ja znam, a szczególnie mój M
                              > temat przyszłości swojego dziecka/dzieci podejmują.

                              Ja piszę o teraźniejszosci, co nie wyklucza, że temat się pojawi.

                              > A mi nie chodziło o watki z innych forum tylko o to co napisałam wczesniej tj:
                              >
                              >
                              > "Poniewaz, to ja zycie z ich ojcem dzielę powinnam równiez wraz z nim
                              > pomysleć o tym. Oczywiscie nie muszę. Pewnie gdybym przestała z nim byc to
                              > nie zaprzatałabym sobie tym wogóle głowy, ale jestem z nim i martwie sie
                              > razem z nim."

                              Ale Ty napisałas o SOBIE i SWOIM podejsciu. Ja nie muszę mieć takiego samego.
                              Tak więc fakt, że nie myśle i nie martwię się o przyszlosc pasierba nie jest
                              równoznaczny z rozstaniem z moim mezem.
                          • kasia_kasia13 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 10:07
                            e_r_i_n napisała:

                            > Wnioski błędne. Wyjaśniłyśmy sobie wszystko, a ja napisałam, że nie jesetem i
                            > póki co nie mam zamiaru być MOTOREM myślenia o przyszłości pasierba. Mój mąz
                            > póki co tematu nie podejmuje, co nie znaczy, że nie rozmawiamy o
                            zabezpieczeniu
                            >
                            > naszego dziecka.


                            Czyli Twoj maz zajmuje sie tylko zabezpieczeniem jednego z dwojki swoich
                            dzieci, tego "lepszego".
                            • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 10:15
                              kasia_kasia13 napisała:

                              > Czyli Twoj maz zajmuje sie tylko zabezpieczeniem jednego z dwojki swoich
                              > dzieci, tego "lepszego".

                              Nie zauwazylam, żeby ktokolwiek dzielił dzieci na lepsze i gorsze, więc Ty też
                              tego nie rób.
                              • kasia_kasia13 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 12:56
                                e_r_i_n napisała:

                                > kasia_kasia13 napisała:
                                >
                                > > Czyli Twoj maz zajmuje sie tylko zabezpieczeniem jednego z dwojki swoich
                                > > dzieci, tego "lepszego".
                                >
                                > Nie zauwazylam, żeby ktokolwiek dzielił dzieci na lepsze i gorsze, więc Ty
                                też
                                > tego nie rób.
                                >
                                >
                                Nie, nikt nie dzieli, wcale wink Tylko o przyszlosc jednego sie troszczy a o
                                drugiego nie.
                                • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 12:59
                                  Się troszczy kto?
                                  Tak, ja się troszczę o przyszłosc jednego, bo jedno mam. A to, czy mój mąż sie
                                  troszczy o przyszlosc jednego czy dwójki, to już jakby nie Twoja sprawa.
                                  Czy to takie trudne do zrozumienia, że to, że ja pisze tylko o swoim dziecku i
                                  rozmowach z moim mezem tylko o nim, nie wyklucza faktu, ze on moze robic cos i
                                  dla jednego, i drugiego?
                                • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 13:08
                                  Czepisz siesmile a co erin może rozmawiać o pszyszłosci swojego dziecka ( bo
                                  podejrzewam , że jednak głównie ona myśli o tym) , ma się jeszcze martwic o
                                  dziecko ex? Niech ex będzie MOTOREM myslenia o przyszłosci swojego dziecka
                                  poprostu.Eriun rozmawia tak jak każda kobieta o częsci wspólnej jej i męża, i
                                  dla nich w zyciu do jest najwazniejsze w danej chwili.Z drugiej strony dobrze
                                  że chociaż jedno będzie miało zapewniona przyszlość, no cos nie wszystkie matki
                                  sa idealne..... szkoda że ta ex nie jest " myśląca".
                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 13:44
                                    wiesz aga - dla mnie stosunek m do swojej corki z poprzedniego zwiazku jest
                                    rowniez wazny. oceniam go jako czlowieka przez pryzmat jakim jest dla niej
                                    ojcem. gdybym uwazala, ze corka go nie interesuje uznalabym ze jako ojciec i
                                    czlowiek nie moze byc dla mnie partnerem w zyciu.
                                    ja bardzo interesuje sie zyciem malej i wazne jest dla mnie w jaki sposb moj m
                                    dba o odpowiednie relacje ze swoja corka i w jaki sposb mysli o jej
                                    przyszlosci.
                                    mysle ze nikt nie rozwaza tutaj kwestii czy macocha musi czy nie. odpowiedz
                                    jest jasna i jednoznaczna - nic nie musi jesli nie jest prawnym opiekunem
                                    dziecka. to raczej kwestia przyzwoitosci i umiejetnosci myslenia "szerzej" nie
                                    zapominajmy ze te dzieci nie sa tylko dziecmi eksi - sa rowniez dziecmi naszych
                                    partnerow i biologicznym ( choc tylko przyrodnim ) rodzenstwem naszych wlasnych
                                    dzieci.
                                    • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 13:50
                                      m-jak-magi napisała:

                                      > wiesz aga - dla mnie stosunek m do swojej corki z poprzedniego zwiazku jest
                                      > rowniez wazny. oceniam go jako czlowieka przez pryzmat jakim jest dla niej
                                      > ojcem. gdybym uwazala, ze corka go nie interesuje uznalabym ze jako ojciec i
                                      > czlowiek nie moze byc dla mnie partnerem w zyciu.

                                      Ale tutaj nigdzie nie zostało napisane, ze moj maz nie mysli o swoim dziecku z
                                      pierwszego malzenstwa. Ja tylko napisalam, ze JA myslę tylko o swoim dziecku. A
                                      to Kasia sobie dopowiada cos, co jej sie wydaje.


                                      > to raczej kwestia przyzwoitosci i umiejetnosci myslenia "szerzej" nie
                                      > zapominajmy ze te dzieci nie sa tylko dziecmi eksi - sa rowniez dziecmi
                                      > naszych partnerow i biologicznym ( choc tylko przyrodnim ) rodzenstwem
                                      > naszych wlasnych dzieci.

                                      Na moj stosunek do dziecka mojego meza skalda sie nieco wiecej, niz same wiezy
                                      krwi. Uwazam na przyklad, ze jesli nie mysli o jego przyszlosci jego matka, to
                                      tym bardziej ja nie mam obowiazku. Moj maz ma obowiazek, dlatego ja mu w tym
                                      przeszkadzac nie mam zamiaru. Natomiast tak jak syn mojego meza ma prawo do
                                      100% uwagi swojej matki, tak moje dziecko ma prawo do 100% mojej uwagi.
                                      Dla mnie wszystkim, na co mnie w tej chwili stac, to akceptowanie zobowiazan
                                      mojego meza wynikajacych z jego poprzedniego malzenstwa. A nie
                                      wspoluczestniczenie w nich.
                                    • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 13:53
                                      . to raczej kwestia przyzwoitosci i umiejetnosci myslenia "szerzej" nie
                                      zapominajmy ze te dzieci nie sa tylko dziecmi eksi - sa rowniez dziecmi naszych
                                      partnerow


                                      Ale zaraz, zaraz, cóż nieprzyzwoitego jest w tym, że matka interesuje się
                                      przyszłością TYLKO swojego dziecka? To macocha ma upominać ojca dziecka, żeby
                                      pomyślał i o tym z poprzedniego związku, bo jak nie to myśli wąsko i
                                      nieprzyzwoicie??
                                      • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 13:55
                                        m-m-m napisała:

                                        > . to raczej kwestia przyzwoitosci i umiejetnosci myslenia "szerzej" nie
                                        > zapominajmy ze te dzieci nie sa tylko dziecmi eksi - sa rowniez dziecmi
                                        naszych
                                        >
                                        > partnerow
                                        >
                                        >
                                        > Ale zaraz, zaraz, cóż nieprzyzwoitego jest w tym, że matka interesuje się
                                        > przyszłością TYLKO swojego dziecka? To macocha ma upominać ojca dziecka, żeby
                                        > pomyślał i o tym z poprzedniego związku, bo jak nie to myśli wąsko i
                                        > nieprzyzwoicie??


                                        dokladnie tak jak napisalam tak mysle. nikt nie ma obowiazku sie ze mna
                                        zgadzac. okreslenie "przyzwoitosc" ma nieco szersza wymowe i jego antonim nie
                                        zawsze oznacza nieprzyzwoitosc.
                                        • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:03
                                          W sytuacji Erin tamto dziecko jej mężą ma matkę, która sama powinna poruszać tę
                                          kwestię z ojcem dziecka i ie ma powodu by druga żona była nadgorliwa.
                                          • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:11
                                            mmm nie odnioslam sie personalnie do erin tylko skomentowalam wypowiedz agi.
                                            corka mojego m ma rowniez matke ktora z pewnoscia o nia dba - nie oznacza to
                                            jednak ze moje zainteresowanie jest traktowane jako nadgorliwosc.
                                            prosty przyklad - m nie ma specjalnie gustu i sam jest tego swiadom - kupujac
                                            prezenty malej robie to ja, bo mam lepsze w tej dziedzinie wyczucie. matka
                                            malej z pewnoscia nie zadaje sobie trudu i nie analizuje, kto to kupil. roznica
                                            jest jedynie taka, ze ubranie kupione prze mojego m wyladowaloby w salvation
                                            army a ciuszki ktore ja kupie mala z przyjenoscia nosi.
                                            dodam ze nie mam w zwyczaju rozliczac sie z m za takie zakupy - place ze swoich
                                            ale .... to juz tylko i wylacznie moja dobra wola.
                                            • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:17
                                              Problem w tym, żeby uznać, że absolutnie w porządku jest macocha, którą nie
                                              interesuje, czy jej partner myśli o przyszłości dzieci z poprzedniego związku.
                                              Jest to wyłącznie jej dobra wola i jeśli jej nie wykazuje to absolutnie nie
                                              powinna być za to oceniona jako nieodpowiednia.
                                              • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:20
                                                m-m-m kwestia oceny takich postaw to naprawde li tylko czysty subiektywizm.
                                                poniewaz moja postawa jest skrajnie rozna od tzw "wycofanych postaw" ja
                                                osobiscie oceniam je negatywnie.
                                                mam chyba do tego prawo tak jak inni maja prawo oceniac moja postawe jako
                                                nadgorliwosc.

                                                • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:24
                                                  Tylko, że dla mnie ocena macochy niezaangażowanej przez macochę zaangażowaną
                                                  jest krzywdząca dla tej pierwszej, a powinna być neutralna, czyli przyznająca
                                                  prawo do bycia niezainteresowaną cudzym dzieckiem bez oceny negatywnej.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:26
                                                    masz swiete prawo do takiej oceny - nie zamierzac z nia dyskutowac.
                                                    moja jest inna i tyle.
                                                  • kicia031 m-jak-magi 30.11.06, 14:38
                                                    magi, zgadzam sie ze wszystkim co napisalas i bardzo ci za to dziekuje. Dla
                                                    mnie to strasznie wazne, ze takie glosy tez sa na tym forum, to wrecz sens
                                                    mojej na nim obecnosci.
                                                    Slowo przyzwoitosc jest tutaj bardzo wlasciwe. Bo wiekszosci dobrych rzeczy w
                                                    zyciu nie musimy robic - nie ma obowiazku, prawa, nakazu. I wlasnie dlatego
                                                    bardzo podziwiam ludzi, ktorzy robia ten dodatkowy krok poza to, co obowiazkowe.
                                                  • e_r_i_n Re: m-jak-magi 30.11.06, 14:43
                                                    Wchodzenie w role matki, gdy dziecko taka ma, IMO nie jest czyms dobrym.
                                                  • m-m-m Re: m-jak-magi 30.11.06, 14:48
                                                    To wchodzenie w rolę matki może też być niejako zwolnieniem tej matki z jej
                                                    obowiązku martwienia się o to dziecko.
                                                  • m-jak-magi Re: m-jak-magi 30.11.06, 15:00
                                                    nigdy nie roscilam sobie praw do bycia matka. mala matke ma i wara MI do tego.
                                                    jestem jej macocha swiadoma i zadeklarowana. jestem jedynie dodatkowa osoba w
                                                    gronie tych ktorym na tym dziecku zalezy.
                                                    rodzice podejmuja decyzje nie ja, ale nikt nie moze odebrac mi prawa do
                                                    dzialania w imie interesow tego dziecka.
                                                    tak przynajmniej ocenia to jej ojciec i jej matka.
                                                  • m-m-m Re: m-jak-magi 30.11.06, 15:05
                                                    ale nikt nie moze odebrac mi prawa do
                                                    > dzialania w imie interesow tego dziecka.
                                                    > tak przynajmniej ocenia to jej ojciec i jej matka.


                                                    Nikt też nie ma prawa negatywnie ocenić postawy, gdybyś nie podjęła żadnych
                                                    działań wobec tego dziecka. Dalej byłabyś pozytywną macochą.
                                                  • m-jak-magi Re: m-jak-magi 30.11.06, 15:18
                                                    nie w moim mniemaniu i nie w mniemaniu mojego m.
                                                    sorki m-m-m ale zostalam nieco inaczej wychowana.
                                                  • m-m-m Re: m-jak-magi 30.11.06, 15:23
                                                    sorki m-m-m ale zostalam nieco inaczej wychowana.



                                                    Zostałś wychowana na osobę, która uważa za naturalne oczekiwania innych byś
                                                    zajmowała się cudzym dzieckiem, bo jak tego nie zrobisz to znaczy, że jesteś
                                                    złą kobietą i złą macochą. Czyli dałaś sobie narzucić w procesie wychowania to,
                                                    że masz spełniać oczekiwania innych i podlegasz ich ocenie, nawet jeśli
                                                    obiektywnie NIC nie musisz.
                                                  • m-jak-magi Re: m-jak-magi 30.11.06, 15:25
                                                    m-m-m napisała:

                                                    > sorki m-m-m ale zostalam nieco inaczej wychowana.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Zostałś wychowana na osobę, która uważa za naturalne oczekiwania innych byś
                                                    > zajmowała się cudzym dzieckiem, bo jak tego nie zrobisz to znaczy, że jesteś
                                                    > złą kobietą i złą macochą. Czyli dałaś sobie narzucić w procesie wychowania
                                                    to,
                                                    >
                                                    > że masz spełniać oczekiwania innych i podlegasz ich ocenie, nawet jeśli
                                                    > obiektywnie NIC nie musisz.


                                                    m-m-m mimo tego niezwykle powierzchownego i nietrafnego postu oceniam cie jako
                                                    osobe inteligentna wiec skonczmy inetligentnie.
                                                    zostalam wychowana na przywoitego czlowieka, ktory lubi czynic dobrze, bo daje
                                                    mu to radosc i poczucie spelnienia. a ocenie podlegam i sama tez oceniam. to
                                                    tyle. pozdrawiam serdecznie
                                                  • m-m-m Re: m-jak-magi 30.11.06, 15:30
                                                    zostalam wychowana na przywoitego czlowieka, ktory lubi czynic dobrze, bo daje
                                                    > mu to radosc i poczucie spelnienia

                                                    I ok., ale to nie znaczy, że nieprzyzwoitym lub źle wychowanym człowiekiem jest
                                                    ten, kto wie, że NIC nie musi i z tego prawa korzysta.
                                                  • m-m-m Re: m-jak-magi 30.11.06, 14:46
                                                    Ale to nie znaczy, że są nieprzyzwoici, bo nie wychodzą przed szereg.
                                                    Przyzwoita dla mnie jest macocha, którą nie interesują dzieci jej partnera z
                                                    innego związku.
                                                    Ta, która wykazuje zainteresowanie jest ponad standard tego co może oczekiwać
                                                    rodzic dziecka i faktycznie zasługuje na podziw, ale ta nie wykazująca
                                                    zainteresowania nie zasługuje na potępienie i ocenę negatywną.
                                                  • natasza39 Re: m-jak-magi 30.11.06, 16:12
                                                    m-m-m napisała:

                                                    > Ale to nie znaczy, że są nieprzyzwoici, bo nie wychodzą przed szereg.
                                                    > Przyzwoita dla mnie jest macocha, którą nie interesują dzieci jej partnera z
                                                    > innego związku.
                                                    > Ta, która wykazuje zainteresowanie jest ponad standard tego co może oczekiwać
                                                    > rodzic dziecka i faktycznie zasługuje na podziw, ale ta nie wykazująca
                                                    > zainteresowania nie zasługuje na potępienie i ocenę negatywną.

                                                    Pozwole się z tym nie zgodzić.
                                                    Oczywiście macocha powinna może być ani "zimna" ani "ciepła" jeśli nic złego
                                                    się nie dzieje, ani nie są podejmowane jakieś ważne decyzje, które dotyczą
                                                    również pasierbów.
                                                    Jesli "neutralność" macochy dotyczy podłych zachowań ojca wobec dzieci powinna
                                                    zareagować.
                                                    Jesli dla macochy obojętna jest kwestia taka jak:
                                                    1. łożenie na dzieci (wisi jej czy partner płaci czy nie)
                                                    2. Interesowania się losem dzieci (wisi jej czy partner odwiedza dzieci raz na
                                                    rok czy raz na dekadę)
                                                    3. Kwestia nieuwzględnienia dziecka w testamencie (wisi jej czy pasierb
                                                    zostanie z przyczyn niewiadomych wydziedziczony)
                                                    4 Kwestie problemów wychowawczych, hdzie ojca rola jest ważna (wisi jej czy
                                                    pasierb jest np. bierze narkowtyki czy nie)
                                                    To świadczy o tym że macocha nie jest człowiekiem tzw. "przyzwoitym".
                                                    Nie zyjemy w próżni po prostu i godzenie się na to, że ojciec dzieci robi coś
                                                    źle, albo nie czyni nic jest przykładaniem palca do tego zła.
                                                  • kicia031 Re: m-jak-magi 30.11.06, 16:16
                                                    Brawo natasza! Nie pisze wiecej, bo lepiej niz ty tego nie ujme.
                                                  • m-m-m Re: m-jak-magi 30.11.06, 16:31
                                                    Jesli dla macochy obojętna jest kwestia taka jak:
                                                    > 1. łożenie na dzieci (wisi jej czy partner płaci czy nie)
                                                    > 2. Interesowania się losem dzieci (wisi jej czy partner odwiedza dzieci raz
                                                    na
                                                    > rok czy raz na dekadę)
                                                    > 3. Kwestia nieuwzględnienia dziecka w testamencie (wisi jej czy pasierb
                                                    > zostanie z przyczyn niewiadomych wydziedziczony)
                                                    > 4 Kwestie problemów wychowawczych, hdzie ojca rola jest ważna (wisi jej czy
                                                    > pasierb jest np. bierze narkowtyki czy nie)





                                                    Oczywiście nie zgadzam się, bo dokładnie te same punkty można by odnieść do
                                                    dorosłych pasierbów wobec macochy.
                                                    Poza wyjątkami nie znam przypadku kiedy to odwrotnie, tzn. dorosłych pasierbów
                                                    obchodziłoby, czy ojciec opiekuje się macochą jeśli ta jest np. chora; którzy
                                                    walczyliby o jej udział w testamencie ojca (chyba, że jako wydziedziczonej);
                                                    czy macocha ma np. depresję i wpada w nałóg i trzeba ją ratować.
                                                    To co przedstawiła Natasza to wyłącznie roszczenia w jedną stronę. To niby
                                                    macocha ma mieć obowiązki moralne, a pasierbowie wobec niej żadnych.
                                                  • m-jak-magi Re: m-jak-magi 30.11.06, 17:11
                                                    brawo natasza smile
                                                  • m-m-m Re: m-jak-magi 30.11.06, 17:34
                                                    A odwrotnie, czy dorośli pasierbowie też mają obowiązki moralne wobec macochy,
                                                    też brawo?
                                                    Czy tylko to wszystko w jedna stronę?
                                                  • m-jak-magi Re: m-jak-magi 30.11.06, 18:28
                                                    nie nie maja. bo i macocha nie ma wobec nich zadnych obowiazkow.
                                                    macoche moze a nie musi - to samo pasierb - moze a nie musi. jesli okaze sie
                                                    przyzwoitym czlowiekiem to bedzie chcial/a.
                                                  • natasza39 Re: m-jak-magi 30.11.06, 21:10
                                                    m-m-m napisała:

                                                    > A odwrotnie, czy dorośli pasierbowie też mają obowiązki moralne wobec
                                                    macochy,
                                                    > też brawo?
                                                    > Czy tylko to wszystko w jedna stronę?

                                                    Tak, maja. Jezeli macocha była w trakcie ich dzieciństwa "przyzwoita", to oni
                                                    tez powinni.
                                                    Oczywiscie nie mówimy o jakis nakazach prawnych, ani w jedna ani w drugą
                                                    stronę, tylko o przyzwoitosci. Pojęciu dla niektórych abstrakcyjnym niestety.
                                                  • m-jak-magi Re: m-jak-magi 30.11.06, 21:42
                                                    natasza dzieki bo po ostaniej wypowiedzi dominiki 30 pod moim adresem
                                                    pomyslalam ze urwalam sie z choinki i forsuje "szkodliwa" teorie bycia
                                                    zaangazowana macocha.
                                                    fajnie miec towarzystwo w niedoli smile
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:42
                                                    Tu nie chodzi o ocenę w ogóle tylko o to, że macocha to nie matka i nic nie
                                                    musi względem dziecka swojego partnera, które ten ma z innego związku.
                                                    Oceniając negatywnie macochę niezaangażowaną odbierasz jej prawo do
                                                    neutralności i obojętności - tak jakbyś miała roszczenia wobec kobiety, której
                                                    nie obchodzą cudze dzieci.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 18:46
                                                    widzisz m-m-m roznimy sie chyba tym ze dla mnie dziecko mojego m nie jest
                                                    CUDZYM dzieckiem. cudze jak sama okreslilas dzieci nie obchodz amnie wcale -
                                                    ich po prostu nie ma w moim zyciu a ja nie jestem matka teresa nie pojade do
                                                    klakuty ani nie adoptuje claego sierocego mali jak madonna.
                                                    jesli zyje z m to akceptuje fakt ze ma dziecko. jego troski sa poniekad moimi
                                                    troskami - zatem probmey jego dziecka posrednio dotycza tez mnie.
                                                    na dziecku mi zalezy bo:
                                                    - jest dzieckiem czlowieka z ktorym dziele swoje zycie
                                                    - bo jest jednym z jego dzieci - moje bedzie 2-gim
                                                    - bo jest biologicznym rodzenstwem mojego dziecka

                                                    w takich kategoriach mowienie o malej cudze dziecko jest delikatnie rzecz
                                                    ujmujac niefortunne.

                                                    zakladajac ze mialabym 2 dzieci mysle ze kochalabym je tak samo. moj m tak samo
                                                    zatem musi kochac 2-ke swoich dzieci. dlatego tez interesuje mnie fakt czy dba
                                                    o swoje dziecko, czy placi, czy za nia teskni, czy interesuje sie co sie z mala
                                                    dzieje, czy zabiega o kontakty z mala.
                                                    to w moich oczach czyni go nie tylko ojcem ale i czlowiekiem.
                                                    gdyby okazalo sie ze jego stosunek do malej jest "olewczy" zastanwialabym sie
                                                    co ja z takim gamoniem robie - pogonilabym dziada z chalupy i tyle.
                                                  • dominika303 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 19:11
                                                    m-jak-magi ,
                                                    kochana , a gdybys nagle przestała się interesowac losem pasierbicy to twój M
                                                    tez pognał by cię jak dziadówę????????

                                                    Może u was jest jakaś niepisana umowa, ty martiwisz się o moją córkę to ja
                                                    dołożę wszelkich starań, aby naszemu dziecku niczego nie zabrakło ???
                                                    I nie mówię, że to jest złe, czy dobre!!!!
                                                    Chodzi o to, że nie wszycy czują mietę do dzieci exi i naszych NM, bo bądz co
                                                    bądz to sa inne geny niż geny naszych rodzonych dzieci, to sa inne charaktery i
                                                    upodobania niż u naszych i czasami ta róznica i sam fakt, że to pasierb jest po
                                                    prostu nie dozaakceptowania!!
                                                    I nie ma co na siłe dorabiac ideologii, że wszytkie dzieci nasze są, bo w takim
                                                    układzie exia tez powinna wykazac sie ludzkimi odruchami wobec naszego
                                                    potomstwa, przecież to rodzeństwo jej dziecka sad((

                                                    M jak magii wydaje mi się, że na siłe próbujesz forsowac swój pogląd na temt
                                                    pasierba i uwazasz, że masz wyłączność na słuszne decyzje w tym temacie !!!!
                                                    Rozczaruję cię - nie masz monopolu na rozsądne podejście do pasierba !!
                                                    Nie dajesz sobie wytłumaczyć, że ile macoch, to tyle różnych sytuacji, mniej
                                                    lub bardziej zakręconych, w kórych czasami dbanie o pasierba to czysty
                                                    masochizm!!
                                                    I sorry ale dobre serce dla pasierba ma swoje granice, mimo wszytko to nie
                                                    nasze dziecko, któremu wszytko wybaczymy i zaakceptujemy je w kazdym calu !!
                                                    Zrozum to, a łatwiej będzie ci dyskutować!!
                                                    To że ty masz inne podejście do tematu troski o pasirby nie znaczy, że jesteś
                                                    idealną macochą!!! A to że jakaś macocha nie dba o przyszłość pasierba nie
                                                    oznacza od razu , ze jest wyzutą z uczuć podła egoistką!!!!!

                                                    Co do stosunków między męzem, a pasierbem możesz byc co najwyżej nie
                                                    zdadowolona, że on np ma olewczy stosunek do dziecka, ale jakim prawe chcesz go
                                                    wyzywac od gamoni ???????? I w żaden sposób nie mozesz zmusić nikogo do
                                                    kochania swych dzieci , czy dbania o ich przyszłosć!
                                                    Jeśli jednak uważasz, ze twoją zyciowa rolą jest zabezpieczenie przysżłosci
                                                    pasirbicy to oki, ale nie wmawiaj proszę innym, że ich odmienne zdanie w tym
                                                    temacie kwalifikuje ich na margines społeczny , bo to jest juz i żałonse i
                                                    śmieszne!!

                                                    Pozdrawiam
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 19:21

                                                    >
                                                    > Co do stosunków między męzem, a pasierbem możesz byc co najwyżej nie
                                                    > zdadowolona, że on np ma olewczy stosunek do dziecka, ale jakim prawe chcesz
                                                    go
                                                    >
                                                    > wyzywac od gamoni ????????
                                                    "mozesz" ??????? bo co bo ty mi pozwalasz ????? a kim ty dla mnie jestes zeby
                                                    mi pozwalac ???
                                                    okreslenie gamon uzylam w stosunku do mojego m - i wybacz ale wara ci od tego
                                                    jak sie do niego zwracam.

                                                    I w żaden sposób nie mozesz zmusić nikogo do
                                                    > kochania swych dzieci , czy dbania o ich przyszłosć!

                                                    podaj mi przyklad ze zmuszalam kogokolwoiek do kochania???? rozumienie co sie
                                                    czyta ma kolosalna przyszlosc. czas zebys to zrozumiala.

                                                    > Jeśli jednak uważasz, ze twoją zyciowa rolą jest zabezpieczenie przysżłosci
                                                    > pasirbicy to oki, ale nie wmawiaj proszę innym, że ich odmienne zdanie w tym
                                                    > temacie kwalifikuje ich na margines społeczny , bo to jest juz i żałonse i
                                                    > śmieszne!!

                                                    zanim zaczniesz szarzowac jezykiem podaj konkretne przyklady w ktorych
                                                    kogoklowiek spycham na margines spoleczny.

                                                    rada dla ciebie - wyluzuj. chcesz dyskutowac rob to merytorycznie. stawiasz mi
                                                    zarzuty poprzyj to moimi konkretnymi wypowiedziami.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam
                                                    a ja nie
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 08:55
                                                    Proszę, poniżej podaję przykład Twojej wypowiedzi, który jasno mówi o tym, że
                                                    jeśli macocha ma stosunek obowjętny wobec pasierbów to jest człowiekimem w
                                                    Twoim mniemaniu nieprzyzwoitym, bo NIE CHCE mieć nic do czynienia z pasierbami:

                                                    >>nie nie maja. bo i macocha nie ma wobec nich zadnych obowiazkow.
                                                    macoche moze a nie musi - to samo pasierb - moze a nie musi. jesli okaze sie
                                                    przyzwoitym czlowiekiem to bedzie chcial/a.<<

                                                    Ta wypowiedzią nie dajesz prawa macosze do dystansu, dzielisz macochy na czarno-
                                                    białe: Dobra to ta która angażuje się w wychowanie pasierbów i niedobra, czyli
                                                    ta, kóra ma stosunek obojętny wobec nich.
                                                    Większośc macoch jednak ma stosunek obojętny wobec pasierbów. Nieliczne wyjątki
                                                    są zaangażowane i bardzo rzadkie przypadki są wrogo nastawione.
                                                    Twoim zdaniem wrogo nastawione i obojętne są złe (czyt. nieprzyzwoite), a tylko
                                                    zaangażowane są dobre (czyt przyzwoite).
                                                    Dyskusja idzie o to byś uznała, że jednak osoby niezaangażowane też są
                                                    przyzwoite, a zaangażowane niezwykle przyzwoite, czyli są nad standard.

                                                    Dlatego Dominika zarzuciła Ci spychanie na margines, czyli do grupy złych
                                                    wszystkich niezaangażowanych macoch, ja podzielam jej zdanie i uważam, że
                                                    stosujesz za ostre kryteria przyzwitości wobec WSZYSTKICH macoch mierząc je
                                                    swoją miarą i swoją konkretną sytuacją.

                                                    A ja wiem z własnego doświadczenia, że pasierb to nie zawsze słodki dwulatek,
                                                    to też niegrzeczne dzieciak w wieku przedszkolnym i wredny nastolatek. Takich
                                                    doświadczeń jeszcze nie masz więc nie mów co jest miarą przyzwoitości dla
                                                    macochy nastoalatka lub krnąbrnego przedszkolaka.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 10:53
                                                    m-m-m jesli wyrazam sie nieprecyzyjnie badz tez moje slowa sa odbierane inaczej
                                                    niz intencje to sorki - nic z tym nie zrobie. na podstawowke w moim przypadku
                                                    za pozno.

                                                    wielokrotnie probowalam wyjasnic ze nie dziele ludzi na przyzwoitych i
                                                    nieprzyzwoitych. okreslenie nieprzyzwoite padlo przy okazji twojego postu co
                                                    spotkalo sie z moim protestem.

                                                    powiem zatem krotko zeby nie narazic sie na kolejne ataki ze moralizuje i
                                                    wtryniam na sile swoja teorie.

                                                    macocha nic nie musi. macocha co najwyzej moze ale zeby jej sie chcialo trzeba
                                                    wewnetrznej przyzwoitosci, i szczerych checi aby zaakceptowac dziecko swojego
                                                    partnera a tym samym pogodzic sie z faktem ze takie dziecko jest jego
                                                    nieodlaczna czescia i nie da sie tych sparw odseparowac.
                                                    nie oznacza to wcale ze macochy ktore tego nie robia sa nieprzyzwoite. dla mnie
                                                    jedno zdanie nie oznacza automatycznie drugiego. - jesli trudno to komus
                                                    zrozumiec przykro mi.

                                                    jeszcze raz podkresle fakt ze w moim mniemaniu dziecko takie nie jest CUDZE -
                                                    jest dzieckiem mojego meza/partnera a wiec jest czy tego chce czy nie rowniez
                                                    elementem mojego zycia.

                                                    tak zostalam wychowana i takimi kryteriami w zyciu sie kieruje ze nie dzieli
                                                    sie dzieci na lepsze i gorsze. z takiego zalozenia wychodze rowniez patrzac na
                                                    mojego m. w moim mniemaniu kazdy rodzic powinien kochac wszystkie dzieci tak
                                                    samo niezaleznie od tego czy aktualnie kocha ich matke czy z nia walczy.
                                                    dziecko a jej matka to 2 rozne historie w tym przypadku.
                                                    tak jest i ze mna. mala jest dla mnie przede wszytskim dzieckiem mojego m a kto
                                                    jest jej matka jest dla mnie nieistotne. dlategpo tez swojej niecheci do matki
                                                    nie przelewam na dziecko. nie stoje obok i nie patrze na jej interakcje z ojcem
                                                    bo zyje z jej ojcem i sila rzeczy rowniez istnieje w jej zyciu.

                                                    to tyle na temat i doprawdy - jesli robie cos w zyciu kierujac sie swoimi
                                                    zasadami ( zreszta kazda z nas tak robi ) to robie to w poczuciu ze robie
                                                    najlepiej. nikt chyba nie robi czegos co w jego mniemaniu nie jest dobre bo
                                                    zawsze staramy sie nasze dzialania polepszac i usprawniac.
                                                    jesli sa macochy ktore uwazaja ze zaniechanie kontaktow z pasierbami jest dla
                                                    nich dobre - niech tak zyja. moja postawa jest inna.
                                                    nie zamierzam nikogo nawracac tak jak i nikt nie musi nawracac mnie.
                                                    ani ja nie jestem nadgorliwa ani swietoszkowata jak to niektore panie mialy w
                                                    zwyczaju mnie okreslic - tak i zadna z nich nbie jest nieprzyzwoita ani z
                                                    marginesu.

                                                    m-m-m mam wrazenie ze w naszej merytorycznej skad inad dyskusji inni staraja
                                                    sie wylawiac stwoerdzenia i wokol nich budowac jakies swoje pseudomadrosci.
                                                    wiem ze przeczytanie tak dlugiej historii jest trudne ale na boga troche
                                                    rozsadku i rozwagi. rozumienie tekstu pisanego ma naprawde kolosalna
                                                    przyszlosc.

                                                    pozdrawiam
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 11:14
                                                    macocha nic nie musi. macocha co najwyzej moze ale zeby jej sie chcialo trzeba
                                                    wewnetrznej przyzwoitosci, i szczerych checi aby zaakceptowac dziecko swojego
                                                    partnera a tym samym pogodzic sie z faktem ze takie dziecko jest jego
                                                    nieodlaczna czescia i nie da sie tych sparw odseparowac.
                                                    nie oznacza to wcale ze macochy ktore tego nie robia sa nieprzyzwoite. dla mnie
                                                    jedno zdanie nie oznacza automatycznie drugiego



                                                    I o to mi chodziło.
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 08:36
                                                    takich kategoriach mowienie o malej cudze dziecko jest delikatnie rzecz
                                                    ujmujac niefortunne.


                                                    Cudze dziecko, czyli NIE Twoje. Owszem to dziecko faceta z którym jesteś, ale
                                                    nie jest to Twoje dziecko i w związku z tym nie masz wobec niego rzadnych
                                                    obowąiwązków obiektywnych. Bierzesz na siebie roklę matki - Twoja sprawa, ale
                                                    to nie zmienia faktu, że to tyko rola, a dziecko dalej nie jest Twoje.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 10:56
                                                    m-m-m masz w tej kwestii inne zdanie niz moje. dziecko mojego brata mimo ze nie
                                                    jest moje rozniez nie jest dla mnie cudzym dzieckiem.
                                                    ja wiem ze to tylko semantyka ale zupelnie inaczej rozumiemy znaczenie tych
                                                    slow.
                                                    kazda z nas ma prawo do swojej interpretacji i podejrzewam ze wlasnie ze
                                                    wzgeldow semantycznych nie do konca sie rozumiemy.

                                                    i na koniec ... nie biora na siebie roli matki NIE NIE NIE - jesli juz to
                                                    zaangazowanej macochy. nie jestem ani decyzyjna ani opiniotworcza jesli chodzi
                                                    o mala. uczstnicze w jej zyciu jako osoba jej zyczliwa i zona jej ojca oraz
                                                    matka jej brata to tyle - naprawde tylko tyle.
                                              • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 16:03
                                                m-m-m napisała:

                                                > Problem w tym, żeby uznać, że absolutnie w porządku jest macocha, którą nie
                                                > interesuje, czy jej partner myśli o przyszłości dzieci z poprzedniego
                                                związku.
                                                > Jest to wyłącznie jej dobra wola i jeśli jej nie wykazuje to absolutnie nie
                                                > powinna być za to oceniona jako nieodpowiednia.


                                                Nie jest absolutnie w porządku. Przede wszystkim jako człowiek. Bo jako
                                                partnerka może sobie być.
                                                To tak samo jak nie w porządku jest ktoś, kogo nie interesuje zupełnie, czy
                                                jego partner olewa zupełnie własnych rodziców.
                                                Mi nie byłoby obojetnie że facet z którym jestem nie odwiedza na przykład
                                                chorej matki w szpitalu, tak nie jest mi nieobojętne czy odwiedza i interesuje
                                                się własnymi dziećmi.
                                                Sam fakt nie interesowania się tym, że ktoś robi głupotę nie świadczy może o
                                                tym, że ktoś jest głupi, ale nie najlepiej świadczy o tym człowieku jako o
                                                jednostce społecznej.
                                                • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 16:24
                                                  Mi nie byłoby obojetnie że facet z którym jestem nie odwiedza na przykład
                                                  > chorej matki w szpitalu, tak nie jest mi nieobojętne czy odwiedza i
                                                  interesuje
                                                  > się własnymi dziećmi.


                                                  To, że on nie odwiedza chorej matki w szpitalu może być wynikiem różnych
                                                  okoliczności, tego, że np. ta matka gdy on by dzieckiem też nie była wobec
                                                  niego w porządku. Jakoś w przypadku biskich krewnych rzadko się zdarza
                                                  niezawiniony pzrzez tych krewnych brak opieki.
                                                  Mówimy 0 zainteresowaniu macochy wobec pasierbów. Czy on jako powinowata, a nie
                                                  bliska krewna ma jakiekolwiek obowiązki względem nich, czy ona podlega ocenie
                                                  negatywnej jeśli nie interesuje ją, czy jej mąż interesje się dziećmi z
                                                  poprzedniego związku. Co ja jako osobe de facto ocbca dzieciom obchodzi? Musi
                                                  obchodzić, bo inaczej jest oceniana jako nieludzka ?
                                                  I odwrotnie, czy np. dorośli pasierbowie też będą nieludzcy jeśli nie będą się
                                                  interesowali jakim mężem jest ich ojciec dla ich macochy? Nie sądzę by ich to
                                                  obchodziło w kontekście szczęścia macochy.
                                            • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:19
                                              A kto wychodzi z inicjatywą zakupu? Ty? Czy prosi Cię o to mąż?
                                              • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:23
                                                ja - maz wychodzi z zalozenia ze nie ma prawa o takie rzeczy mnie prosic.
                                                natomiast docenia kazdy taki gest bo jest to dla niego wazne.
                                                tak jak ja oceniam jego przez pryzmat jakim jest ojcem - tak samo dla niego
                                                wazne jest jaka ja jestem macocha dla jego corki.
                                                tak sie szczesliwie ulozylo ze mam dla malej mase uczuc i robie to z potrzeby
                                                serca. jej mamy nie daze sympatia ona mnie rowniez ale to inny temat niezalezny
                                                od malej.
                                                • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:25
                                                  Widzisz, a ja nie mam oporow przed zrobieniem czegos dla syna mojego meza, ale
                                                  wychodze z zalozenia, ze inicjatywa nalezy do niego. Wlasnie dlatego, ze IMO
                                                  macochac nie powinna wychodzic przed szereg. I odpowiedzialnosc za wszystkie
                                                  aspekty zycia spoczywa na rodzicach.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:29
                                                    o tym czy wychodze przed szereg wie co najwyzej moj m ale on to raczej docenia
                                                    niz mialby krtykowac. matka malej nie wie, bo i nie ma potzreby jej o tym
                                                    informowac kto co kupil i za co zaplacil.
                                                    jak bym sie glebiej zastanowila to gdyby wiedziala ze wszytskie ubrania i
                                                    prezenty kupuje ja - pewnie bylyby zle i brzydkie a tak mala sie cieszy wyglada
                                                    jak krolewna a ja sie ciesze bo ja lubie smile
                                                  • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:32
                                                    m-jak-magi napisała:

                                                    > o tym czy wychodze przed szereg wie co najwyzej moj m ale on to raczej
                                                    > docenia niz mialby krtykowac.

                                                    Nie pisałam o Tobie i nie miałam zamiaru, w przeciwieństwie do Ciebie, oceniac
                                                    Twoich postaw. Rozumiem, że masz takie, a nie inne podejscie, ktore pasuje
                                                    wszystkim (a wlasciwie albo pasuje, albo o nim nie wiedza wink).
                                                    Swoją droga niejednokrotnie na tym forum i na samodzielnych pojawialy sie posty
                                                    eks, ktore oburzaly sie, jesli macocha zbyt wiele dla dziecka swojego meza
                                                    robila (kanapki, zaszywanie rajstop, itd wink). Tak wiec tak zle i tak
                                                    niedobrze smile
                                                  • babe007 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:49
                                                    A nie zastanawia Cię, ze on NIE wychodzi z taką inicjatywą (ale może się myle i
                                                    wychodzi)?
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:52
                                                    A nawet jak nie wychodzi to jakie to ma znaczenie dla matki dziecka z drugiego
                                                    związku?
                                                  • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:54
                                                    To tez racja. DLA MNIE wazne, zeby współdziałał ze mną w zabezpieczeniu naszego
                                                    dziecka. Pod tym względem nie mam do niego uwag.
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:57
                                                    DLA MNIE wazne, zeby współdziałał ze mną w zabezpieczeniu naszego
                                                    dziecka. Pod tym względem nie mam do niego uwag.



                                                    No oczywiście i nie rozumiem czemu niby zdaniem niektórych miałoby to Cię
                                                    interesować. Tamto dziecko ma matkę i niech ona się swoim dzieckiem interesuje.
                                                  • babe007 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 16:12
                                                    Dla niektórych (i mam na mysli nie tylko kobiety które w swoim czasie były ex)
                                                    byłoby to powodem do zapalenia się lampki ostrzegawczej. Bo ktoś, kto
                                                    najprawdopodobniej nie mysli o jednym ze swoich dzieci, zapewne byłby zdolny
                                                    zapomniec i o następnych (w pewnych sytuacjach). Ja wiem, że bedąc w związku
                                                    nie bierze sie pod uwagę, że coś się kiedys może wydażyć (konkretnie chodzi mi
                                                    o rozstanie). Ale je juz nauczyłam się unikać słów "zawsze" i "nigdy". I
                                                    dlatego gdybym związała sie z mężczyzną, który ma dzieci z poprzednich związków
                                                    i albo je ewidentnie zaniedbuje, albo nie daje ŻADNYCH znaków, że dobro i
                                                    przyszłość tych dzieci jest dla niego ważna, to chyba nie mogłabym spać
                                                    spokojnie.
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 16:34
                                                    Tak może być, ale nie musi, Bebe.
                                                  • babe007 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 16:46
                                                    Oczywiście, że nie musi, ale tak jak napisałas MOŻE. I zaryzykuję stwierdzenie,
                                                    że prawdopodobieństwo tego, ze ojciec wypnie się na dziecko po raz kolejny
                                                    (tzn. jeżeli raz to juz zrobił wobec innego SWOJEGO dziecka) jest jednak
                                                    większe (tak jak z tym co już raz ukradł i.t.p.).
                                                  • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 18:17
                                                    Powtórze: to, że piszę TYLKO o swoich rozmowach z moim mezem na temat naszego
                                                    dziecka NIE OZNACZA, że on oznak zainteresowania swoim drugim dzieckiem nie
                                                    przejawia. Po prostu pisze o SWOICH sprawach. A to, że ktoś coś sobie
                                                    dopowiada, to już nie mój problem.
                                                    A dlaczego piszę o SWOICH sprawach? Może dlatego, że gdy jakis czas temu
                                                    pisałam o ukladach moj maz - eks - ich dziecko, to dostawałam po głowie, że sie
                                                    wtrącam miedzy wódkę a zakąskę. Teraz, gdy mam postawę zdystansowaną, też jest
                                                    źle. Więcej konsekwencji, drogie panie.
                                                    MOJA zdystansowana postawa wobec SPRAW MOJEGO MĘŻA nie jest równoważna JEGO
                                                    identycznemu podejsciu do SWOICH spraw. To chyba nie jest trudne do zrozumienia?
                                                    Ja wypowiadam się w SWOIM imieniu.
                                                  • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:53
                                                    babe007 napisała:

                                                    > (ale może się myle i wychodzi)?

                                                    No własnie, może sie mylisz? Nie mam ochoty się tłumaczyć, mówiac szczerze.
                                                    Jesli nie wychodzi, to nie jest to niczym dziwnym, zwazywszy na jego charakter.
                                                    W naszej rodzinie to ja jestem od planowania.
                                                • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:31
                                                  tak sie szczesliwie ulozylo ze mam dla malej mase uczuc i robie to z potrzeby
                                                  serca. jej mamy nie daze sympatia ona mnie rownie



                                                  I to jest powód dla którego łatwo dajesz prawo swojemu M. do oceny Ciebie jako
                                                  macochy. Ale jest mnóstwo macoch, które z różnych powodów nie interesują dzieci
                                                  ich partnerów i chodzi o to by przyznać im prawo do tego nieintersowania się i
                                                  nie oceniać ich postawy negatywnie, ale przyjąć stanowisko neutrealne.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:57
                                                    m-m-m kazda postawa i ocena innych jest wypadkowa doswiadczen.
                                                    musze ci jednak powiedziec ze nie zawsze bylo slodko.
                                                    na poczatku zwiazku matka malej nie zyczyla sobie jakichkolwiek kontaktow - OK
                                                    po jakims czasie okazalo sie ze i ona i moj m musza pracowac, opiekunka sie
                                                    wypiela a ktos musi sie zajac 2letnia dziewczynka.
                                                    moglam sie uniesc duma i powiedziec walcie sie wszyscy jak trwoga to do boga
                                                    ale po co ??
                                                    jak czulby sie moj m gdyby wiedzial ze jego malenka corka zajmuje sie jaks
                                                    przypadkowa osoba.
                                                    oczywiscie ze godzilam sie zostawac z mala czesto na cale weekendy. rosla wiez
                                                    miedzy nami i bylo fajnie.
                                                    matka po jakims czasie zrozumiala ze nie jestem wrogiem je corki, wrecz
                                                    przeciwnie moze mi czasem musi mi zaufac.
                                                    jaki byl dla mnie skutek ?? zamiast imprezowania i relaksowania ze znajomymi
                                                    podcieralam jej dupsko, czytalam ksiazki uczylam korzystac z nocnika.
                                                    czapka mi nie spadla.
                                                    dzieki temu mala dazy mnie sympatia a moje dziecko bedzie mialo super siostre.
                                                    i o to w zyciu chodzi - nie do konca o mnie ale wlasnie o moje dziecko.
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:03
                                                    czapka mi nie spadla

                                                    I ok. Tak wybrałaś, ale nie oceniaj negatywnie osób, których podcieranie tyłka
                                                    pasierbom, ani budowanie więzi z tymiż pasierbami nie interesuje.
                                                    To co zrobiłaś jest prezentem dla M., ale to nie znaczy, że gdybyś tego ekstra
                                                    prezentu nie dała to M. miałby prawo ocenić Cię negatywnie i mieć roszczenia
                                                    wobec Ciebie jakby to był Twój obowiązek, którego niewykonajnie pociąga za sobą
                                                    negatywną ocenę Ciebie jako macochy.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:05
                                                    m-m-m napisała:

                                                    > czapka mi nie spadla
                                                    >
                                                    > I ok. Tak wybrałaś, ale nie oceniaj negatywnie osób, których podcieranie
                                                    tyłka
                                                    > pasierbom, ani budowanie więzi z tymiż pasierbami nie interesuje.
                                                    > To co zrobiłaś jest prezentem dla M., ale to nie znaczy, że gdybyś tego
                                                    ekstra
                                                    > prezentu nie dała to M. miałby prawo ocenić Cię negatywnie i mieć roszczenia
                                                    > wobec Ciebie jakby to był Twój obowiązek, którego niewykonajnie pociąga za
                                                    sobą
                                                    >
                                                    > negatywną ocenę Ciebie jako macochy.

                                                    mamy w tej kwestii kompletnie inne zdania. slowo macocha niesie ze soba ladunek
                                                    emocjonalny. bycie macocha to swiaadome uczestnictwo w zyciu pasierba, a nie
                                                    udawanie ze on w ogole nie istnieje. jesli tak jest to nie nazywajmy sie
                                                    macochami a jedynie zonami/partnerkami i tylko tyle.

                                                  • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:11
                                                    m-jak-magi napisała:

                                                    > bycie macocha to swiaadome uczestnictwo w zyciu pasierba, a nie
                                                    > udawanie ze on w ogole nie istnieje. jesli tak jest to nie nazywajmy sie
                                                    > macochami a jedynie zonami/partnerkami i tylko tyle.

                                                    Ja sie z tym nie zgadzam. Macocha to zona ojca, niewazne, czy wplywajaca na
                                                    zycie dziecka, czy nie.
                                                    Zreszta, nawet nazwa forum, jak widzisz, jest zawarta w cudzysłów. A
                                                    nazewnictwo jest IMO sprawa drugo- albo i trzeciorzedna. A mi nawet szczerze
                                                    mowiac bardziej pasuje okreslenie 'zona ojca', niz macocha. Bo darze dziecko
                                                    meza, jak juz wielokrotnie pisalam, pozytywną obojętnością. Moze wynika to z
                                                    faktu, ze poznalam pasierba, gdy mialam juz swoje dziecko i wiem, jakimi
                                                    uczuciami darzy sie swoje dziecko i ze zadne inne takich uczuc ode mnie sie nie
                                                    doczeka?
                                                    Pewnie, ze dziecko meza nie jest zupelnie obcym mi dzieckiem. Ale nie jest tez
                                                    mi szczegolnie bliskie. Ty mialas okazje blizszego kontaktu z dzieckiem,
                                                    poznalyscie sie, kiedy Mała była mała, wiec tez i z Toba sie wychowywala.
                                                    Ja poznalam dziecko mojego meza, gdy ono mialo lat prawie 9, wiec i inaczej
                                                    relacje sie ksztaltuja.
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:11
                                                    bycie macocha to swiaadome uczestnictwo w zyciu pasierba



                                                    Nie, to stosunek powinowactwa między żoną ojca a jego dziećmi z poprzednich
                                                    związków (patrz KRiO). Macocha NIC nie musi wobec pasierbów, a to co robi na
                                                    ich korzyść jest ekstra prezentem dla rodziców tego dziecka od niej, a nie jej
                                                    obowiązkiem z którego ma być rozliczana i oceniana przez tychże rozdziców.
                                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:23
                                                    m-m-m - nie doczytalas - napisalam wyraznie ze dla mnie slowo macocha ma
                                                    ladunek emocjonalny. nie ineteresuja mnie prawne definicje bo nie kieruje sie w
                                                    zyciu statystyka, ani paragrafami.
                                                    zyje zgodnie z wlasnym sumieniem, wychowaniem jakie wynioslam z domu i
                                                    doswiadczeniami.
                                                    to tyle.
                                                  • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:41
                                                    zyje zgodnie z wlasnym sumieniem


                                                    I świetnie, ale to nie zmienia faktu, że obiektywnie macocha NIC nie musi i
                                                    jeśli z tego korzysta to nie znaczy, że jest złą macochą.
                                                  • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 15:44
                                                    m-jak-magi napisała:

                                                    > zyje zgodnie z wlasnym sumieniem, wychowaniem jakie wynioslam z domu i
                                                    > doswiadczeniami.

                                                    No zobacz, ja też. I kazdy ma do tego prawo. Tyle, że ja Ciebie nie oceniam, Ty
                                                    mnie (pośredni czy bezposrednio) tak. I oczywiscie masz do tej oceny prawo. Ale
                                                    w koncu wychowano Cie, aby czynic dobro wink
                                                  • m-jak-magi erin 30.11.06, 17:09
                                                    na prymitywne zaczepki nie odpowiadam - to tak na przyszlosc uwaga dla ciebie.
                                                    tutaj tez jest oczywiscie nie bezposrednio zawarta moja ocena twojej osoby.
                                                    a to wszytsko w imie dobra jakie nauczono mnie czynic.
                                    • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 14:24
                                      M-jak magi jakiej przyzwoitości? zlituj siesmile moje dziecko będzie przyrodnim
                                      rodzeństwen dla jej dziecka i myslisz że ona jest na tyle "przyzwoita", żeby
                                      myslec o przyszłości mojego?smile ktos chyba tutaj jest za święty.smile
                                      a co do traktowania przez M. dzieci z pierwszego związku to czy gdzies pisałam,
                                      że ma je źle traktowac i zaniedbywac? chyba nie?smile Nie każ proszę mi byc
                                      aniołem który kopany przez ex i tak będzie myslał o jej szczęściu i o tym, o
                                      czym ona obowiązek ma tez pomyślec.
                                      • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 17:24
                                        aga-aga3 napisała:

                                        > M-jak magi jakiej przyzwoitości? zlituj siesmile moje dziecko będzie przyrodnim
                                        > rodzeństwen dla jej dziecka i myslisz że ona jest na tyle "przyzwoita", żeby
                                        > myslec o przyszłości mojego?smile ktos chyba tutaj jest za święty.smile

                                        aga - tam mowiac dosadnie mam w dupie co eksia mysli o moim dziecku, bo ja mam
                                        ja generalnie w dupie baaaaaardzo gleboko. natomiast jej dziecka w dupie nie
                                        mam, bo jest rowniez dzieckiem mojego m, a zatem bedzie siostra dla mojego
                                        syna. to tyle w kwestii personalnej
                                        > a co do traktowania przez M. dzieci z pierwszego związku to czy gdzies
                                        pisałam,
                                        >
                                        > że ma je źle traktowac i zaniedbywac? chyba nie?smile Nie każ proszę mi byc
                                        > aniołem który kopany przez ex i tak będzie myslał o jej szczęściu i o tym, o
                                        > czym ona obowiązek ma tez pomyślec.

                                        a kto ci kaze byc aniolem ?? ja ?? kobieto rob co chcesz i daj innym robic co
                                        chca. jestem w komfortowej sytuacji, ze nie musze z nikim o nic walczyc. moje
                                        dziecko bedzie mialo wszytsko co miec powinno i nie musi o nic rywalizowac ze
                                        swoja przyrodnia siostra. to ze daje, to ze sie interesuje to dlatego ze chce a
                                        nie musze. nikt na mnie presji nie wywiera a juz napewno nie moj m, bo gdyby
                                        probowal mnie do czegos zobligowac pokazalabym mu miejsce na schodach na
                                        polpietrze.
                                        owszem pilnuje go zeby placil alimenty na czas, bo pewnie jakbym nie pilnowala
                                        to by zapomnial bo jego glowa krazy duo wyzej niz obloki. czasami dokladam bo
                                        mam, bo stac mnie, bo mam na to ochote. ] kupuje bo lubie, bo mnie stac i
                                        dlatego ze lubie mala i sprawia mi przyjenosc ze sie cieszy.
                                        czy robie to z dobroci serca - napewno tak ale i z pewnoscia z proznosci -
                                        sprawia mi to niewiarygodna przyjemnosc - tyle na temat.
                                        dlaczego mam oceniac mala przez pryzmat mojego stosunku do jej matki .... ja
                                        oceniam mala przzez pryzmat mojego stosunku do jej ojca. zyje z jej ojcem, bede
                                        miala z nim dziecko z ta drobna roznica ze ja jedno a on dwoje i oboje mamy
                                        tego swiadomosc.
                                        a jesli to wystarcza zeby byc swietym ...........chwala mi za to i alleluja.
                                        • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 17:31
                                          owszem pilnuje go zeby placil alimenty na czas, bo pewnie jakbym nie pilnowala
                                          to by zapomnial bo jego glowa krazy duo wyzej niz obloki. czasami dokladam bo
                                          mam, bo stac mnie, bo mam na to ochote. ] kupuje bo lubie, bo mnie stac i
                                          dlatego ze lubie mala i sprawia mi przyjenosc ze sie cieszy


                                          Ważne byś nie oczekiwała, że wszystkie inne macochy też maja tak postępować, bo
                                          jeśli tego nie robią to będą złymi macochami.
                                          • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 18:30
                                            nie oczekuje. kazdy sobie rzepke skrobie.
                                            od tego zeby nzawac kogos zla macocha ( z pewnymi niechlubnymi wyjatkami z tego
                                            forum ) jestem daleka. natomast miedzy byciem dobrym a byciem zlym jest
                                            wielokilometorwa przestrzen semantyczna.
                        • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:29
                          Aha, bo nawiazujesz byc moze do postu, który idiotycznie na 'rodzince'
                          zintepretowala mangolda. Otóż: potrafię oddzielić zobowiązania mojego meza od
                          swoich, co nie znaczy, ze nie wspieram go w ich rozwiazywaniu.
                          • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:31
                            dokładnie wspracie dla męza to jedno , a wyręczanie ex to drugie
                • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:43
                  Pisałam o empatii wobec niezaradnych zyciowo pasierbów

                  Natasza, ja obsrwując proces wychowawczy mojego pasierba śmiem twierdzić, że
                  jeśli pasierb będzie niezdarny życiowo to na własne życzenie, będzie to też
                  klęska wychowawcza M., który go postawy roszczeniowej nauczył. Wobec takiej
                  niezdarności życiowej empatii nie mam. Rozumiem niezawinione przez siebie
                  kataklizmy życiowe: np. pożar nie wywołany bezmyślnością zainteresowanego,
                  kradzież j.w., wypadek samochodowy itd. To jest pomoc w obiektywnie
                  niezawinionej sytuacji przez owego krewnego M. i tu pomoc jest wskazana.
                  Next, które nie mieszkają ze swoimi pasierbami mają dużo mniej możliwości
                  wpływania na takie wychowanie pasierbów by Ci niezdarni życiowo nie byli - tym
                  bardziej nie widze powodu by myślały o przyszłości pasierbów o ile jakość tej
                  przyszłości nie bedzie godziła w ich własne potomstwo lub w ich własny majątek.
                • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:57
                  Mój zakres empatii będzie zależał od postawy ex i jej dzieci.Jak one beda w
                  porządku w stosunku do mnie to ja nie bee miała powodu by nie byc w stosunku
                  do nich.W końcu czasem zupełnie obcym ludziom sie pomaga.Ale nie znam
                  przykładów że pomaga sie komus kto jest wrogo do Ciebie nastawiony, aktywnie
                  ci" dokucza" , jest zlosliwy, uprzykrza ci zycie, ciagle tylko uwaza że mu się
                  wszystko należy itd itp..Przyznaję nie jestem matką Teresą, nie potrafię
                  wykrzesac z siebie ani odrobiny pozytywnych uczuc w stosunku do kogos kto mi
                  za wszelka cene chce udowodnic.... włąsciwie sama czasem nie wiem co, ale
                  środki które dobiera nie sa przyjemne.
                  a jeżeli chodzi o wyobrażanie sobie że istnieją tylko dzieci a ex nie ma.....
                  no cóz jak będzie dziecko dorosłe to tak sobie bede wyobrażac.Ale jak narazie
                  to t ex decyduje o zyciu jej dziecka, to na jej ręce są płacone pieniądze, to
                  ona ma pretensje do całego świata ze sobie nie radzi.To w końcu ona głupoty
                  dziecku wciska do głowy, które ono potem powtarza i co mu mojej sympatii nie
                  zaskarbia.Nie mam chyba tak wielkiej wyobrażni żeby sobie to teraz
                  wyobrazic.Jak narazie to głównym celem zyciowym mojej ex jest myslenie nad tym
                  jak to zrobic, żeby jej byłemu męzowy zycie sie znowu niepoukładało, bo jak to
                  mozliwe że ona taka wspaniała nie jest szczęsliwa a on tak?? Niestety dzieci
                  cierpia często przez to że maja takich a nie innych rodziców.next ma myślec o
                  tym żeby było dobrze, żeby stosunki z dziećmi były poprawne, żeby jak
                  odwiedzają ojca nie czuły się żle.... to niech ex tez ruszy swoję " książęcą "
                  główką, bo za kilka lat może okazac się, że skrzywdziła swoje dziecko bardzo.
                  • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:12
                    aga-aga3 napisała:

                    > Mój zakres empatii będzie zależał od postawy ex i jej dzieci.Jak one beda w
                    > porządku w stosunku do mnie to ja nie bee miała powodu by nie byc w stosunku
                    > do nich.

                    Myślę aga, że to co napisałaś dyktowane jest negatywny emocjami jako
                    kontrpostawe za to jak jestes traktowana przez ex i pasierbów.
                    Ja to rozumię.
                    Ludzkie w końcu.
                    Ja z dziećmi mojego M praktycznie sie nie kontaktuje, dlatego nie mam ani
                    złych, ani dobrych emocji w stosunku do nich.
                    Natomiast postawa ex wogóle nie jest tematem tego wątku.
                    • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 12:21
                      Jest to pokierowana moimi doświadczeniami.Wiem , że tematem wątku nie są ex ale
                      jak kazałaś sobie wyobrażać to nie wyszłosmile pozatym niestety jak dzieci nie sa
                      drosłe to ex i one to jedno nie da się oddzielic czasem.Dobrze , że nie masz
                      negatywncyh opini o pasierbach , dlatego pewnie łatwiej ci jest .Ja niestety ze
                      swoim mam i nie jest przyjemne jak dziecko , bedąc gościem w twoim domu
                      wygaduje takie rzeczy za które dorosłego wywaliłabys za drzwi...Ja tez jak
                      miałam mniejszy kontakt byłam bardziej" liberalna" w poglądach i bardziej
                      potrafiłam rozumieć, współczuc.... ale to juz historia.zeby cos wyszło jeżeli
                      chodzi o planowanie zycia pasierbom( wspólnie), martwienie się o nie itd to
                      dwie strony musza wykazac sie dobra wola ja taka miałam , ale tylko ja i
                      zmądrzałam...I fakt teraz myśle tylko o tym co moje.
        • aga-aga3 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:20
          Chyba nie do konca się zrozumielismy, jest dwoje rodziców i dwoje dba o swoje
          dzieci.Jezeli ex( jako jedna ze stron) nie widzi takiej potrzeby , to dlaczego
          role "dobrej mamyusi" ma przejac next? nawet jak potencjalna córka ex zajdzie
          w ciąze i będzie niezaradna ? Obowiązkiem ojca będzie jej pomóc ale taki sam
          będzie obowiązej jej matki.Ale napewnoe nie będzie miała nekxt obowiązku
          moralnego zapewnianie jej poziomu zycia porównywalnego do swoic tylko dlatego
          że jest dzieckiem jej męża. Zwłaszcza jak będzie się to odbywało kosztem jej
          dziecka.Jak będzie chiała to może ale nic kompletnie nie musi.Swoją drogą jak
          jej dzieci nie dają sobie rady w zyciu a twoje będa dawały to masz miec z tego
          powodu wyrzuty sumienia?Chyba żartujesz?Myślisz że jak sytuacja się odwróci i
          twoje będa miały cięzej to ex i jej dzieci będa poczuwały się do czegokolwiek?
          naiwność...

          Pozatym to bardzo modne stwierdzenie wsród wielu osób z forum, że tylko
          dlatego że to jego dzieci więc im sie nalezy od next miłośc pieniądze i td.Ja
          uwazam że na to wszystko trzeba sobie zasługiwac jak się nie jest biologicznym
          dzieckiem niestety.Dlatego jak juz kiedys twierdziła ex musi starać się żeby
          next lubiła dzieci, nie nastawiac ich przeciwko niej i wykazywac tyle samo
          dobrej woli ile wymaga od next jak chce żeby next brała jej dzieci w planach
          swoich( też finansowych pod uwagę), ale większośc ex zajmuje lata zanim
          wytrzebia siebie zlośc i zawiśc która nimi kieruje.( dla tych którzy mogą się
          przyczepic ze nie wszystkie ex sa takie...... pisze o tej " garstce: do której
          nalezy ta z która ja mam doczynienie).
          • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 27.11.06, 11:33
            aga-aga3 napisała:

            > Chyba nie do konca się zrozumielismy, jest dwoje rodziców i dwoje dba o swoje
            > dzieci.Jezeli ex( jako jedna ze stron) nie widzi takiej potrzeby , to
            dlaczego role "dobrej mamyusi" ma przejac next?

            Nic nie "musi", oczywiście "może" i chyba jednak watek był skierowany do tych
            co "moga i chcą".
            To nie było o tym, że macochy cos w tym temacie "muszą".
            Ty oczywiscie nic nie musisz.
            Możesz równiez nie chcieć.
            • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 18:34
              caly czas zastanwiam sie nataszo co tak trudnego jest w rozumieniu prostej
              kwestii: musiec i nie musiec, chciec i nie chciec ..........
              dobrze ze my rozumiemy smile
        • zielnaa Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 04.12.06, 12:19
          > Hipoteza.
          > Moje dziecko kończy studia i dostaje super pracę. Pracę, która doskonale go
          > ustawia.
          > Z kolei jego córki, ewentualnie jedna z nich, nie daja sobie rady w zyciu.
          > Np. zachodza w ciążę z kochajacym ale niezaradnym facetem i nie maja gdzie
          > mieszkać.
          > Czy w takim przypadku miałabym np. domagać się spłaty wkładu za owe
          mieszkanie
          > i dokładania mojemu dziecku, czy tez odpuścic i niech sobie mieszka owe
          > niezaradne zyciowo dziecię?
          > Raczej nie domagałabym się. Niech sobie mieszają na zdrowie.
          > Po prostu w takiej sytacji nie umiałabym spojrzec mojemu chłopu w oczy.
          > I "jazdy" ex nie maja tu nic do rzeczy. Nie przenoszę mojej niechęci do niej
          na
          >
          > dzieci.

          chciałabym spłaty - na rzecz pozostałych dzieci. Tak, jak w "normalnej"
          rodzinie - takie gifty po latach odbijają się czkawką i wpływają na powstanie
          wiele lat trwających urazów pomiędzy rodzeństwem. Eks nie ma tu nic do rzeczy -
          jesli chce niech sama się dokłada do tej spłaty, ale dla mnie sprawa pozostaje
          na poziomie "dzieci", a nie nas (od momentu, gdy nastapił podział i przepisanie
          mieszkania).
          z.
    • kasian27 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 16:01
      ja myslalam, ale szczerze mowiac obracalo sie to przeciw mnie. teraz nie mysle
      i miedzy mna a M duzo sie zmienilo na lepsze. staram sie jak najmniej wtracac.
      ostatnio dowiedzialam sie, ze ex sprzedala mieszkanie, ktore mialo byc dla
      jednej z corek jej i M do tego poprosila swoja 15 letnia corke zeby zamieszkala
      z dziadkami, bo jej partner bedzie wtedy milszy dla niej. z tego co widze to
      dziewczyny nie maja do niej zalu, bardzo ja kochaja a ja zawsze bede dla nich
      tylko macocha i dlatego teraz juz nie widze sensu dokladania do ich zycia. nie
      chodzilo mi o kupno ich milosci, chcialam zeby mialy jakis start. ale to sa
      dzieci M i ex i teraz wiem, ze to nie moj problem.
    • kasian27 Re: dziewczyny!!!! 30.11.06, 16:53
      jak uwazacie, czy ojciec,ktory interesowal sie dziecmi, odwiedzal, badz
      mieszkal z nimi, placil alimenty musi tez myslec o ich przyszlosci? a jesli nie
      to czy zasluguje na potepienie?
      • dominika303 Re: dziewczyny!!!! 30.11.06, 18:34
        Jak już wyżej napisałam pasierbica dostanie mieszkanie po babci , ale pod
        warunkiem, że zrzeknie się wszelkich roszczeń do pozostałego majątku!!
        Co do myślenia o jej przyszłosci - to szczerze - zwisa mi to na kogo ona
        wyrośnie, za kogo wyjdzie za mąż i jaką szkołe skończy !!!!!
        Jeszcze 2 lata temu zamartwiałam się o nią i o exię, w sumie to samotna matka,
        ale po kolejnym numerze, w którym po raz kolejny exia mnie poniżyła
        powiedziałam dość!!! Powiedziałam NM, że tak ma rozporządzić majątkiem, abym
        ani ja ani nasze dzieci nie musieli spłacać pasierbicy, ale żeby tez pasierbica
        nie miała poczucia krzywdy, że za mało dostała i wtedy to NM po wizycie u
        adwokata podjął taka, a nie inną decyzję, ja na to przystałam i na tym moja
        rola w myśleniu o przyszłości pasierbicy się zakończyła sad((

        I sorry ale nie uważam sie za potwora, bo nie drżę przy każdej zmianie pogody,
        czy aby pasierbica się nie przeziębi, czy aby exia odpowiednio ją ubierze sad(
        I uwązam, że jestem wyjątkowo dobrym człowiekiem i wystarczająco dobra macochą!!
        To w sumie mnie exia i pasierbica zawdzięcza mieszkanie, w kórym mieszkają
        obecnie z nowym mężem exi !!To dzieki mnie exia ma nową toyotę, to dzięki mnie
        exia ma zestaw kina domowego, bo byłam głupia i naiwna !! Exia odpłaciła mi się
        za moje dobre serce i duzy portfel wyjątkowo perfidnie, kaząc mi iść do lepiej
        płatnej pracy bo jej się marzy jeep i młodej wycieczka do hiszpani sad(
        I sorry ale mam w dupie wasze zdanie na mój temat, że jestem teraz podła i nie
        myślę o losie dziecka mojego NM, nie myśłę bo mam do tego święto prawo i z
        niego korzystam i nadal uwazam sie za dobrą macochę !!!
        Bo dobroć moje drogie to nie tylko skakanie na dwóch łapkach na widok
        pasierbicy, ale tez zachowanie swojej godności !!!!!
        Nie robię ani exi ani młodej na złość, ale za żadne skarby swiata nie będe NM
        zmuszać do wizyt z młoda jesli on podda sie i postanowi olac 7lat walk w sądzie
        o normalne kontakty sad(
        I będzie mi zwisało wasze zdanie w tym temacie!!
        A exia niech se życje jak chce byleby daleko od moich pieniędzy i od mojej
        rodziny. Pasirbicy zycze jak najlepiej, ale nie będe udawac na jej widok
        klauna, żeby poprawić jej samopoczucie!!!!
        Czy w tym świetle jestem podłą i wyrachowaną macochą rodem z kopciuszka?????
        Jeśli tak to niech tak pozostanie, mnie z tym dobrze!!!!

        pozdrawiam
    • kicia031 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 22:06
      Magi, nie przejmuj sie.

      Widzisz, nie wszyscy zyjemy w tym samym swiecie, a slowo przyzwoitosc jest dla
      wielu osob niezrozumiale.

      Na swoich studiach nauczylam sie jednej rzeczy - by dyskutowac o tym, co dobre,
      a co zle, musi byc jakis wspolny system wartosci na poczatek, kiedy tego nie ma
      dyskusja nie ma sensu. I tutaj wlasnie zachodzi ten przypadek. Szkoda strzepic
      klawiatury.
      • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 30.11.06, 22:11
        jak zawsze kicia masz racje. wrzucam na luz i oddam sie blogiemu lenistwu.
        pozdrawiam smile
      • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 08:32
        a slowo przyzwoitosc jest dla
        wielu osob niezrozumiale.


        Słowo przyzwoitość jest dla mnie wbrew pozorom jak najbardziej zrozumiałe. Nie
        mieszczą się jednak w jego ramach jakiekolwiek obowiązki macochy względem
        pasierbów.
        Dobra macocha to nie taka która wtrąca się w wychowanie, podciera pasierbom
        tyłki, albo robi za bezpłatną ich opiekunkę. Dobra macocha to taka, która NIE
        SZKODZI pasierbom, nie utrudnia kontaktów z ojcem i jest z dystansem życzliwa.
        To jest naprawdę bardzo dużo dla wielu kobiet nowych partnerek facetów
        dzieciatych.
        Wbrew pozorom taka postawa jest niezwykle pozytywna, nie rozumieja jej Ci,
        którzy chcieliby obardczyć osobę obcą dodatkowymi zobwiązaniami moralnymi, bo
        sami takie zobowiązania na siebie biorą i uważają to za standard, że wszyscy
        inni też tak powinni, bo jeśli postępują inaczej - to z góry są nieprzyzwoici,
        bądź nie rozmumieją słowa przyzwoitość.
        • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 10:00
          m-m-m napisała:
          > Dobra macocha to nie taka która wtrąca się w wychowanie, podciera pasierbom
          > tyłki, albo robi za bezpłatną ich opiekunkę. Dobra macocha to taka, która NIE
          > SZKODZI pasierbom, nie utrudnia kontaktów z ojcem i jest z dystansem
          życzliwa.
          > To jest naprawdę bardzo dużo dla wielu kobiet nowych partnerek facetów
          > dzieciatych.

          Sorry, ale to nadinterpretacja tego co napisałam.
          Ani o podcieraniu tyłków nie było, ani o wtracaniu się w wychowanie.
          Było tylko o tym, że macocha nie powinna zgadzać się a tym bardziej wspomagać
          swojego męża w niecnych zachowaniach wobec jego własnych dzieci.

          I tak np. jak już o tym podcieraniu mówimy, to zauważ, że gdyby ojciec w
          obecności macochy wymagał, aby np dwulatek nieumiejący sobie tego tyłka
          podetrzeć zrobił takiemu dziecku karczemna awanturę o to, albo nawet uderzył,
          to jednak macocha będąca przyzwoitym człowiekiem powinna zareagować i
          wytłumaczyć głupiemu i żle postępującemu ojcu, że dwulatkowi się pupę podciera.
          Sama nie ma obowiązku podcierania. Ma jednak obowiązek zwrócenia uwagi w takiej
          sytuacji.
          Nie wyobrażam sobie, abym mogła wspierać mojego M w takiej sytaucji, albo byc
          obojętna.
          • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 10:10
            natasza39 napisała:

            > Było tylko o tym, że macocha nie powinna zgadzać się a tym bardziej wspomagać
            > swojego męża w niecnych zachowaniach wobec jego własnych dzieci.

            A jesli na przykład nie zgadza sie z brakiem kontaktów, co może zrobić, Twoim
            zdaniem, poza powiedzieniem, ze jej sie to nie podoba? Konkretnie?
            • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 13:27
              e_r_i_n napisała:

              > natasza39 napisała:
              >
              > > Było tylko o tym, że macocha nie powinna zgadzać się a tym bardziej wspom
              > agać
              > > swojego męża w niecnych zachowaniach wobec jego własnych dzieci.
              >
              > A jesli na przykład nie zgadza sie z brakiem kontaktów, co może zrobić, Twoim
              > zdaniem, poza powiedzieniem, ze jej sie to nie podoba? Konkretnie?


              Na każdego chłopa jest sposób. Kobieta, która z nim żyje powinna znać jakie są
              jego słabe punkty, co do niego przemówi i co go przekona.
              Ja na swojego chłopa znam takie sposoby. Tobie rad w tym temacie dac nie mogę
              KONKRETNYCH bo na oczy męża twojego nie widziałam.
              A ponadto to powinna mu mówić, mówić i jeszcze raz mówić, że postępuje źle
              jeśli własnego dziecka nie chce oglądać.
              I to tyle.
              • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 13:48
                natasza39 napisała:

                > Na każdego chłopa jest sposób.

                Owszem. Na mojego sposobem jest nie wymuszanie, bo zmuszany robi odwrotnie.

                > A ponadto to powinna mu mówić, mówić i jeszcze raz mówić, że postępuje źle
                > jeśli własnego dziecka nie chce oglądać.

                No i widzisz - sama sobie przeczysz. Bo mowienie jako uniwersalna rada moze
                spowodowac odwrotny skutek.
                Dodatkowo, moim zdaniem, metoda w ogole jest zła. Wyrazony jasno i JEDNORAZOWO
                komunikat wystarczy. Facet zna zdanie zony, ale to on musi podjac pewne decyzje
                SAM, a nie dlatego, ze czuje na sobie czyjakolwiek presje.
                • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 13:59
                  Wyrazony jasno i JEDNORAZOWO
                  komunikat wystarczy. Facet zna zdanie zony, ale to on musi podjac pewne decyzje
                  SAM, a nie dlatego, ze czuje na sobie czyjakolwiek presje.


                  Tak jest, popieram.
                  • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:12
                    m-m-m napisała:

                    > Wyrazony jasno i JEDNORAZOWO
                    > komunikat wystarczy. Facet zna zdanie zony, ale to on musi podjac pewne
                    decyzje
                    >
                    > SAM, a nie dlatego, ze czuje na sobie czyjakolwiek presje.
                    >
                    >
                    > Tak jest, popieram.


                    Pisałam o tym ale napiszę jeszcze raz.
                    Kiedy mówię facetowi jakie jest moje zdanie na dany temat.
                    On to przyjmuje, lub nie do wiadomości i dalej robi po swojemu, lub nie robi
                    nic w temacie, to oznacza tylko że ma w dupie moje zdanie.
                    Dla mnie to sygnał, że za chwilę będzie miał w dupie moje zdanie na inny
                    temat, który dotyczy już bezpośrednio mnie.
                    A zatem nie rokuje to dobrze związkowi.
              • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 13:55
                A ponadto to powinna mu mówić, mówić i jeszcze raz mówić, że postępuje źle
                jeśli własnego dziecka nie chce oglądać


                No, wiesz Natasza, może mu powiedzieć raz, czy drugi, ale jeśli raz, czy dwa
                nie trafi, to dalsze gadanie nie ma sensu. Nie sądzę by w tej materii facet
                zmienił zdanie tylko dlatego, ze mu ktoś brzęczy nad uchem. To znowu jest
                przerzucenie odpowiedzialności na macochę za utrzymywanie lub nie kontaktów jej
                M. z jego dzieckiem. Nie widzę sensu takiej agitacji, co ją tak naprawdę to
                dziecko obchodzi i czy musi obchodzić?
                To jest tak, że jeśli np. mój pasierb postępuje niewłaściwie to ja mówię jego
                ojcu o konieczności interwencji. Jednakowoż nie piszę się na stałe
                przypominanie mu o tym. Dorosły facet sam decyduje i o kontaktach z dzieckiem i
                o środkach wychowawczych.
                • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 13:58
                  m-m-m napisała:

                  > No, wiesz Natasza, może mu powiedzieć raz, czy drugi, ale jeśli raz, czy dwa
                  > nie trafi, to dalsze gadanie nie ma sensu. Nie sądzę by w tej materii facet
                  > zmienił zdanie tylko dlatego, ze mu ktoś brzęczy nad uchem. To znowu jest
                  > przerzucenie odpowiedzialności na macochę za utrzymywanie lub nie kontaktów
                  > jej M. z jego dzieckiem.

                  Dokładnie to samo mam na myśli.
                  Przy okazji, juz o tym w tym watku pisalam: gdy chcialam sie angazowac w sprawy
                  kontaktow mojego meza z synem, to jednoglosnie stwierdzono, ze to nie moja
                  broszka. A jednak zeby byc 'dobra macocha' angazowac sie trzeba?
                  • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:09
                    e_r_i_n napisała:
                    > Dokładnie to samo mam na myśli.
                    > Przy okazji, juz o tym w tym watku pisalam: gdy chcialam sie angazowac w
                    sprawy
                    >
                    > kontaktow mojego meza z synem, to jednoglosnie stwierdzono, ze to nie moja
                    > broszka. A jednak zeby byc 'dobra macocha' angazowac sie trzeba?


                    Tobie bycie "dobra macochą" z róznych przyczyn zasadniczo nie grozismile

                    A nie piszemy (przynajmniej ja) o dobroci tylko o przyzwoitości.
                    Przyzwoita osoba raczej nie stoi murem za mężem, który ma w dupie własne
                    dziecko.
                    Nie odwiedza je, nie łozy na nie, nie interesuje się jego losem.
                    A czy powie mu o tym raz, czy 100 razy zależy już od tej osoby oraz od formy w
                    jakiej to przekaże.
                    Ponadto ktoś kto ma w dupie własne dzieci nie mógłby być np. moim partnerem.
                    Oczywiście nie znaczy to, że mógłby być, a nawet pożądanym partnerem innej
                    przedstawicielki mojej płci. Takiej rzecz jasna której to absolutnie nie
                    przeszkadza, albo nawet takiej która to bawi.
                    Kazdy pisze tu za siebie.
                    Ty erin nie mówisz o tym mężowi, bo on nie lubi o tym rozmawiać.
                    Dla mnie facet, który "nie lubi, lub nie życzy sobie na ten temat rozmawiać" po
                    prostu wogóle nie brany byłby pod uwagę jako zyciowy partner. Taka różnica po
                    prostu.

                    Może i jesteś dobrą macochą. Nie mnie to oceniać.
                    Może w przyszłości twój pasierb oceni twoje "nie rozmawianie na ten temat"
                    lepiej niż moje ewentualne suszenie łba.
                    Tyle tylko, ze ja się nie zastanawiam czy będzie to dobrze sumarycznie
                    oceniane. Mi to po prostu jako człowiekowi przeszkadza i tyle.
                    • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:14

                      > A nie piszemy (przynajmniej ja) o dobroci tylko o przyzwoitości.
                      > Przyzwoita osoba raczej nie stoi murem za mężem, który ma w dupie własne
                      > dziecko.
                      > Nie odwiedza je, nie łozy na nie, nie interesuje się jego losem.
                      > A czy powie mu o tym raz, czy 100 razy zależy już od tej osoby oraz od formy
                      w
                      > jakiej to przekaże.
                      > Ponadto ktoś kto ma w dupie własne dzieci nie mógłby być np. moim partnerem.
                      > Oczywiście nie znaczy to, że mógłby być, a nawet pożądanym partnerem innej
                      > przedstawicielki mojej płci. Takiej rzecz jasna której to absolutnie nie
                      > przeszkadza, albo nawet takiej która to bawi.
                      > Kazdy pisze tu za siebie.

                      natasza podpisuje "recamy i nogamy" pod tym co napisalas.
                    • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:26
                      A nie piszemy (przynajmniej ja) o dobroci tylko o przyzwoitości.
                      Przyzwoita osoba raczej nie stoi murem za mężem, który ma w dupie własne
                      dziecko.
                      Nie odwiedza je, nie łozy na nie, nie interesuje się jego losem.


                      Co to znaczy stać murem za mężem, któy nie interesuje się swoim dzieckiem?
                      Dla mnie to znaczy, że macocha wręcz namawia go do nie utrzymywania kontaktów.
                      Ale jesli powie mu raz, czy dwa co o tym sądzi i nie ma reakcji - to ma się z
                      nim rozwieść?
                      Bywa i to często, że facet, którego tamto dzecko nie interesuje dla dziecka z
                      kolejna partnerką jest wspaniałym ojcem. Są mężczyźni, którzy biorąc rozwód z
                      żoną biorą go niejako też z dzieckiem. To już moja śp. babcia mówiła, że facet
                      jak ma pójść od baby to pójdzie, żeby nawet 10 dzieci trzymało go za nogawkę,
                      to i tak pójdzie i od nich też.


                      Może w przyszłości twój pasierb oceni twoje "nie rozmawianie na ten temat"
                      > lepiej niż moje ewentualne suszenie łba


                      Pasierb na pewno nie doceni zaangażowania macochy w poganianiu ojca do
                      kontaktów z nim. Tu macocha jest na straconej pozycji od razu.
                      Skoro jest ona z ojcem, który się nie kontaktuje, to jak miałaby niby udowodnić
                      pasierbowi, że cokolwiek z tym robiła?


                      Dla mnie facet, który "nie lubi, lub nie życzy sobie na ten temat rozmawiać" po
                      > > prostu wogóle nie brany byłby pod uwagę jako zyciowy partner


                      No, ale ogólnie może być całkiem dorzecznym facetem. Macocha nie kocha pasierba
                      i tak naprawdę wybrała jego ojca nie dlatego, że on ma dziecko i jest
                      dobrym/złym ojcem tylko POMIMO tego obciążenia.
                      • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:35


                        > Bywa i to często, że facet, którego tamto dzecko nie interesuje dla dziecka z
                        > kolejna partnerką jest wspaniałym ojcem. Są mężczyźni, którzy biorąc rozwód z
                        > żoną biorą go niejako też z dzieckiem. To już moja śp. babcia mówiła, że
                        facet
                        > jak ma pójść od baby to pójdzie, żeby nawet 10 dzieci trzymało go za nogawkę,
                        > to i tak pójdzie i od nich też.
                        >
                        >
                        kwestia wyboru - dla mnie i jak wnioskuje dla nataszy taki facet nie jest brany
                        pod uwage jako zyciowy partner.
                        taka postawa dla mnie jest niewyobrazalna.
                        gdybym miala podstawy sadzic ze nie interesuje go jego wlasne dziecko - nigdy
                        nie zdecydowalabym sie na wlasne dziecko z takim czlowiekiem.
                        jak to sie mowi na zywym organizmie nie bede eksperymentowac a juz napewno nie
                        na wlasnym dziecku.

                        ale podkreslam jeszcze to kwestia wyboru. sa kobiety ktorym to nie przeszkadza -
                        wrecz przeciwnie taki stan rzeczy nawet je satysfakcjonuje.
                        • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:37
                          m-jak-magi napisała:

                          > gdybym miala podstawy sadzic ze nie interesuje go jego wlasne dziecko - nigdy
                          > nie zdecydowalabym sie na wlasne dziecko z takim czlowiekiem.

                          A jesli takich symptomow by nie bylo, a pojawiły sie jako konsekwencja róznych
                          sytuacji i zdarzeń na linii eks - facet (co oczywiscie nie jest
                          usprawiedliwieniem, a tylko informacja, ze znikad sie to nie wzielo)?
                          A dziecko wspolne juz by było? I ten facet byłby super mezem i super ojcem?
                          • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:47
                            e_r_i_n napisała:

                            > m-jak-magi napisała:
                            >
                            > > gdybym miala podstawy sadzic ze nie interesuje go jego wlasne dziecko - n
                            > igdy
                            > > nie zdecydowalabym sie na wlasne dziecko z takim czlowiekiem.
                            >
                            > A jesli takich symptomow by nie bylo, a pojawiły sie jako konsekwencja
                            róznych
                            > sytuacji i zdarzeń na linii eks - facet (co oczywiscie nie jest
                            > usprawiedliwieniem, a tylko informacja, ze znikad sie to nie wzielo)?
                            > A dziecko wspolne juz by było? I ten facet byłby super mezem i super ojcem?
                            >

                            nie potrafie na to pytanie odpowiedziec bo nie umiem usprawiedliwic czlowieka
                            ktory zaniechal kontaktow z wlasnym dzieckiem dlatego ze nie umie dogadac sie z
                            byla zona.
                            po prostu nie umiem i tyle.
                            mojego m oceniam jako ojca jakim jest dla swojej corki i tylko dlatego
                            zdecydowalam sie na dziecko z nim ze wiem jakim jest ojcem pomimo ze z matka
                            dziecka uklada sie bardzo roznie. bywaly sytuacje koszmarne i dla mnie
                            niepojete ale dziecko zawsze bylo poza tym.
                            czasem jest tak ze moj m dzwoni codziennie i zostawia wiadomosci z prosba o
                            kontakt - czasem czeka miesiac na to az matka pozwoli malej zadzwonic do taty -
                            on jednak nigdy nie rezygnuje to w nim cenie.
                            nawet jesli jego starania przynosza mizerne skutki - nic nie zwalnia go z
                            obowiazku zabiegania o dziecko.

                            tak czuje - po prostu.
                            • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:54
                              m-jak-magi napisała:

                              > nie potrafie na to pytanie odpowiedziec bo nie umiem usprawiedliwic czlowieka
                              > ktory zaniechal kontaktow z wlasnym dzieckiem dlatego ze nie umie dogadac sie
                              > z byla zona.
                              > po prostu nie umiem i tyle.
                              > mojego m oceniam jako ojca jakim jest dla swojej corki i tylko dlatego
                              > zdecydowalam sie na dziecko z nim ze wiem jakim jest ojcem pomimo ze z matka
                              > dziecka uklada sie bardzo roznie.

                              Magi, ale przeciez nikt nie pisze o usprawiedliwianiu. Ja tez napisalam, ze nie
                              jest to usprawiedliwienie, ze nie taki poziom kontaktow wynika ze zlych relacji
                              z eks. Ale wyobraz sobie: zdecydowalas sie na dziecko z takim facetem, jakim
                              jest teraz Twoj M. Za jakis czas cos (cokolwiek) sie dzieje i pojawia sie
                              problem kontaktow z corka. Ale jednoczesnie jest on super ojcem Waszego
                              dziecka, super mezem dla Ciebie. Co robisz?
                              Domyslam sie, ze napiszesz mi, ze tak sie nie stanie, ze nie wyobrazasz sobie
                              czegos takiego. Ale stanelabys przed wyborem: pelna rodzina dla Twojego
                              dziecka, albo rozstanie (no bo ktos taki nie moze byc partnerem), z tym, ze
                              rozstanie nie oznaczaloby poprawy kontaktow z dzieckiem. Wybor trudny, prawda?
                              • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:59
                                Erin tak jak napisalam - w pewnych okreslonych sytuacjach nie moge oceniac jego
                                postawy przez pryzmat skutecznosci, a jedynie przez wlozony wysilek.

                                oczywiscie jesli matka skutecznie uniemozliwi kontakty z dzieckiem - a wiemy ze
                                ma takie mozliwosci to kontaktu nie bedzie chocby sie sorki za okreslenie facet
                                sie zesral ( smile )
                                chodzi mi jedynie o to ze jego ojcostwo nie konczy sie na stwierdzeniu - nie
                                dala, nie pozwolila, uniemozliwila - koniec - dziecka nie ma.

                                w takie sytuacji uwazam ze mimo wszystko trzeba go wspierac w wysilkach,
                                podtrzymywac na duchu i popierac w dzialaniach,ktore byc moze nie dzis, ale za
                                miesiac, za rok za piec pozwola mu ponownie nawiazac kontakt z wlasnym
                                dzieckiem.
                                to jest dla mnie bardzo wazne.
                                • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 15:04
                                  m-jak-magi napisała:

                                  > chodzi mi jedynie o to ze jego ojcostwo nie konczy sie na stwierdzeniu - nie
                                  > dala, nie pozwolila, uniemozliwila - koniec - dziecka nie ma.

                                  Wszystko prawda, ale cały czas nie jest to odpowiedz na moje pytanie!

                                  Ocenia sie kobiete, ktora jest z facetem nie kontaktujacym sie, jako
                                  AKCEPTUJACA jego zachowanie. A ja Ci pokazuje, ze tak nie musi byc.
                                  • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 15:14
                                    nie biore pod uwage opcji ze moj m moglby sie nie kontaktowac.
                                    ma w kwestii wychowania i podjescia do dzieci podobne zdanie do mojego.
                                    zatem nie istnieje sytuacja w ktorej zabiegi eksi, utrudnianie i inne sytuacje
                                    moglby spowodowac ze zaniechalby prob kontaktow z wlasnym dzieckiem.
                                    uwierz mi erin sytuacje byly naprawde rozne: falszywe zgloszenia na policje,
                                    proba zmiany nazwiska dziecka itd.
                                    dziecko tez dawalo popalic bo nafaszerwanie nienawistna sieczka odreagowywalo i
                                    na mnie i na nim.
                                    bylo roznie ale nigdy nie przyszlo mu do glowy zeby dac na luz i zapomniec.
                                    wobec powyzszego naprawde nie umiem sobie wyobrazic sytuacji co mogloby sie
                                    jeszcze wydarzyc zeby zaniechal kontaktow z dzieckiem.

                                    co do konkretnego pytania jak oceniam kobiete ktora akceptuje zachowanie faceta
                                    nie kontaktujacego sie - powiem raz jeszcze. kobiety nie chce oceniac faceta
                                    oceniam jednoznacznie - nie moglby byc moim partnerem. nie umialabym milczec i
                                    patrzyc na sytuacje z dystansu - zawiercilabym mu dziure w brzuchu i albo sam
                                    by ode mnie uciekl ( co jest bardzo prawdopodobne do kogos kto sie az tak nie
                                    wpieprza ) albo ja w koncu ucieklabym od niego.
                      • claairee Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:44
                        m-m-m napisała:

                        >
                        >
                        > No, ale ogólnie może być całkiem dorzecznym facetem. Macocha nie kocha pasierba
                        >
                        > i tak naprawdę wybrała jego ojca nie dlatego, że on ma dziecko i jest
                        > dobrym/złym ojcem tylko POMIMO tego obciążenia.

                        ===> Nie zawsze. ja szukałam mężczyzny, który ma dziecko. Mając własne, czułam,
                        że osoba bezdzietna nie będzie w stanie zrozumieć mojego dziecka, i problemów
                        wynikających z faktu bycia rodzicem.



                        • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 15:10
                          Ja mówię o osobie bezdzietnej - facet musi mieć jakieś dodatkowe plusy by
                          chciała znosić obciążenie jakim jest dziecko tego faceta.


                          Mając własne, cz
                          > ułam,
                          > że osoba bezdzietna nie będzie w stanie zrozumieć mojego dziecka, i problemów
                          > wynikających z faktu bycia rodzicem.



                          To zależy jakie miała doświadczenia. Ja sama kiedyś byłam na miejscu mojego
                          pasierba i wiem doskonale z autopsji jak takie dziecko funkcjonuje.
                          Nie mam dzieci i dzięki temu nie mam też dylematu, że np. lepiej traktuję
                          własne niż mężowskie, jednocześnie nie muszę traktować pasierba ulgowo tylko
                          dlatego by mąż traktował ulgowo moje dziecko - jestem więc bardziej obiektywna.
                        • kicia031 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 19:07
                          Nie zawsze. ja szukałam mężczyzny, który ma dziecko. Mając własne, cz
                          > ułam,
                          > że osoba bezdzietna nie będzie w stanie zrozumieć mojego dziecka, i problemów
                          > wynikających z faktu bycia rodzicem.

                          Tak samo bylo i w moim przypadku.
                    • e_r_i_n Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:26
                      natasza39 napisała:

                      > Tobie bycie "dobra macochą" z róznych przyczyn zasadniczo nie grozismile

                      Nie mam takich ambicji, ani potrzeb. Duzo wazniejsze dla mnie jest bycie dobra
                      matka swojego dziecka. Mi wystarczy ze strony pasierba zyczliwa obojetnosc,
                      czyli to samo, co ja jemu mogę dac.

                      > A nie piszemy (przynajmniej ja) o dobroci tylko o przyzwoitości.
                      > Przyzwoita osoba raczej nie stoi murem za mężem, który ma w dupie własne
                      > dziecko.

                      Nie stoję murem. Natomiast w życiu nie ma czarno - białych sytuacji i prawie
                      każdy 'przestepca' ma na swoje usprawiedliwienie 'okoliczności łagodzące'.

                      > Nie odwiedza je, nie łozy na nie, nie interesuje się jego losem.

                      Jasne i czyha na jego zycie. Nataszko droga, to, ze jedna czy druga pani cos
                      napisze na forum nie oznacza, ze jest to prawda.

                      > Ty erin nie mówisz o tym mężowi, bo on nie lubi o tym rozmawiać.
                      > Dla mnie facet, który "nie lubi, lub nie życzy sobie na ten temat rozmawiać"
                      > po prostu wogóle nie brany byłby pod uwagę jako zyciowy partner. Taka różnica
                      > po prostu.

                      A kto powiedział, ze NIE LUBI? Wiem, ze moje zrzedzenie nic nie zmieni i poki
                      on sam pewnych decyzji nie podejmie, poty dana sytuacja sie nie rozwiaze.
                      On zna moje zdanie na temat spotkań ze swoim dzieckiem. Ale tez ON musi zrobic
                      cos w tym temacie kierujac sie pobudkami innymi, niz pozbycie sie marudzacej
                      osoby nad uchem.
                      Druga sprawa: wybacz, ale nie uwazam za rozsadne rozwalanie mojemu dziecku
                      rodziny w sytuacji, gdy jedynym POWAŻNYM zarzutem, jakim wobec mojego meza mam,
                      jest wlasnie problem z kontaktami z jego drugim dzieckiem. Bo pretensji o to,
                      jakim jest dla mnie mezem, a dla naszego dziecka ojcem, nie moge miec.
                      Czy Twoim zdaniem w takiej sytuacji (tzn. gdy nie mam do niego pretensji o nic
                      wiecej, tylko nie takie kontakty z dzieckiem, jakie MOIM ZDANIEM powinny byc)
                      powinnam przestac brac go pod uwage jako partnera i sie z nim rozwiesc? Mając z
                      nim dziecko?

                      > Tyle tylko, ze ja się nie zastanawiam czy będzie to dobrze sumarycznie
                      > oceniane. Mi to po prostu jako człowiekowi przeszkadza i tyle.

                      Mi tez ocena osob trzecich zwisa i powiewa. Po prostu dostrzegam konsekwencje w
                      ocenach osob piszacych na forum.
          • m-m-m Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 10:17
            Natasza, nie wiem, czemu tak zareagowałas na mój post. Było on skierowany nie
            do Ciebie tylko do M-magi i Kici.
            M-mago pisała o tym jak zajmowała się swoją naówczas dwuletnia pasierbicą i ten
            tyłek jej podcierała, była tez jej dobrowolna bezpłtna opiekunką tak rozumiejąc
            pojęcie przyzwoitości. W ten sposób moim zaniem wykluczyła z tego pojęcia
            wszystkie te macochy, które ww. działń nie podejmują i nie uważają za swój
            obowiązek przejmowanie takiej opieki nad pasierbem. Podobie rozumuje Kicia.



            to jednak macocha będąca przyzwoitym człowiekiem powinna zareagować i
            > wytłumaczyć głupiemu i żle postępującemu ojcu, że dwulatkowi się pupę podciera


            To skrajny przypadek. Powiedzieć mu może, ale robić nic nie musi.
            • m-jak-magi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 11:02

              > to jednak macocha będąca przyzwoitym człowiekiem powinna zareagować i
              > > wytłumaczyć głupiemu i żle postępującemu ojcu, że dwulatkowi się pupę pod
              > ciera
              >
              >
              > To skrajny przypadek. Powiedzieć mu może, ale robić nic nie musi.

              m-m-m - swiete slowa - nie widze jednak zadnej sprzecznosci z moimi.
              ta ktora chce podetrze dupsko sama wyjasniajac jednoczesnie ojcu ze zachowal
              sie zle, ta ktora nie chce wyjasni ojcu i dopilnuje zeby sam wytarl dupsko.
              ja bym wytarla sama bo widok rozszalalego 2-latka i miotajacego sie ojca to dla
              mnie niepotrzebny stres, ale........ kazda metoda jest dobra jak dlugo
              skuteczna.
            • natasza39 Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 13:28
              m-m-m napisała:

              > Natasza, nie wiem, czemu tak zareagowałas na mój post. Było on skierowany nie
              > do Ciebie tylko do M-magi i Kici.


              A bo mi się juz pokiełbasiło. Strasznie długi ten watek się zrobił.
              Sorry, ale myśle jednak, że w temacie mimo wszystko jest to co napisałam.
    • mikawi Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 14:13
      Nie myślimy o przyszłości dzieci w kontekście kupna mieszkania, bo nie uważamy,
      że to obowiązek rodziców. Obowiązkiem rodziców jest dać wędkę a nie rybę, co w
      tej konkretnej sytuacji oznacza umożliwienie dzieciom skończenie studiów,
      zdobycie wykształcenia. I o tym myślimy juz teraz, bo zdajemy sobie sprawę, że
      matka nie będzie w stanie zapewnić im utrzymania w tym okresie. Więc o
      odpowiednie fundusze trzeba zacząć dbać juz teraz.
      • konkubinka Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 01.12.06, 23:04
        mysle o przyszlosci swego dziecka i nietylko mysle/Jednak nie czuje potrzeby
        dzielenia sie tym z eksem gdyz to ozncaczaloby ograniczenie "przyszlosci" mego
        syna.
    • mangolda Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 03.12.06, 21:02
      Oczywiście, że myślę o przyszlości tamtych dzieci, zależy mi aby jak
      najszybciej się usamodzielnily.
    • morskie_oko Re: Czy myslicie czasem o przyszłości pasierbów? 06.12.06, 10:16
      nasze dzieci są jeszcze zbyt małe aby myśleć o mieszkaniu, itp ale obojgu tzn
      synowi męża i mojej córce założyliśmy polisy i wpłacamy pieniążki. Nie wiemy co
      będzie za ileś lat, ale pieniądze się zawsze przydadzą czy na edukację, czy na
      jakiś start w życiu. Oczywiście to są nasze dodatkowe wydatki i mąż nie
      traktuje tego jako częśc alimentów na syna czy coś takiego. W sumie alimenty są
      na obecne potrzeby a nie jakieś przyszłe wydatki trudne teraz do określenia.
Pełna wersja