Madre macoszki, poradzcie.

28.11.06, 12:27
Drogie macoszki.
Czytam Was juz od wielu miesiecy ale dotad nie odwazylam sie nigdy napisac.
Chcialam Was prosic o rade, gdyz moje zycie (na moje wlasne zyczenie niestety)
stalo sie dla mnie zbyt trudne. Jestem z moim NM od czterech lat, kiedy go
poznalam byl w separacji (mieszkam w jedynym chyba w Europie kraju, gdzie
rozwod jest poprzedzony trzyletnia, obowiazkowa separacja). Zona wyrzucila go
z domu, poniewaz, jak sie wyrazila, przez niego zmarnowala sobie zycie, tzn.
nie mogla niczego dokonac. Eksia (tak ja nazwe, choc formalnie nie jest nia
jeszcze) studiowala przez dziesiec lat. Jej maz napisal za nia prace
magisterska, inaczej nigdy by nie skonczyla. Potem nie “mogla”znalezc pracy az
do 35 roku zycia, kiedy urodzila dziecko i od tej pory byla juz
usprawiedliwiona. Dziecko poslala do zlobka, kiedy skonczylo trzy miesiace,
choc nie pracowala. Nastepnie do prywatnego przedszkola i szkoly, w ktorej
przebywa codziennie od 8 do 18. Miala pania do sprzatania. Co eksia robila w
swoim wolnym czasie jest tajemnica. Eksia wyrzucila zatem mojego NM z domu.
Sad przyznal jej mieszkanie i alimenty na nia i na dziecko, ktore wynosza 60%
pensji mojego NM. Poznalam go i po pewnym czasie zamieszkalismy razem,
czekajac az uplyna pozostale dwa lata separacji. Gdy okres ten dobiegl konca,
bylam w czwartym miesiacu ciazy. Dziecko bylo przez nas planowane,
wiedzielismy, ze na rozwod przyjdzie jeszcze dlugo czekac. Eksia dowiedziawszy
sie, o mojej ciazy odmowila rozwodu, o ktory sama wniosla trzy lata wczesniej
wniosek. To oznacza, ze postepowanie musi rozpoczac moj NM, oznacza
czterokrotnie wyzsze koszty, ktore poniesie wylacznie on i kto wie ile lat
jeszcze wloczenia sie po sadach. Nasze zycie jest niemozliwe z powodu
pieniedzy. Ja zarabiam malo ale to a mnie spada calkowicie utrzymanie naszej
corki jak i inne zakupy, np ubrania dla nas. NM oddaje 60% pensji eksi, ktora
nie ma zadnego obowiazku, zeby znalezc sobie prace, bo przeciez zajmuje sie
dziesiecioletnim dzieckiem, ktore ze szkoly wraca o szostej wieczorem i sad
uwaza to za chwalebne. Ja bede musiala oddac szesciomiesieczna coreczke do
panstwowego zlobka i pojsc do pracy. Niestety pieniadze nie starczaja eksi na
zycie, ani na rachunki, nie mowie na dziecko, bo synowi nie kupi nawet pary
skarpetek. Dzwoni regularnie mowiac, ze wlasnie odcinaja jej prad (gaz,
ogrzewanie). Moj NM daje pieniadze, bo przeciez inaczej jego syn bedzie
pozbawiony pradu i w zimnym mieszkaniu. Moj NM kupuje wszystkie ubrania dla
syna, inaczej chodzilby w podartych, lekarstwa, placi fryzjera, zajecia
dodatkowe i prywatna szkole. Eksia nie dala mu nawet jednego krzesla z ich
mieszkania, mimo, ze sad nakazal podzial. Moj partner nie klocil sie z nia, bo
syn moglby sie zestresowac. Na to wszystko nie starcza mu rzecz jasna
pieniedzy, wiec pozycza od mamy. Jego syn ma dziesiec lat. Spedza z nami co
drugi weekend, oprocz tego ojciec odwiedza go w tygodniu. Nie bede ukrywala,
ze go nie lubie, choc na poczatku moje nastawienie bylo pozytywne, kupowalam
mu ksiazki i ubrania, robilam jedzenie, ktore lubi. Nigdy jednak nie
uslyszalam dziekuje. Moja corke a swoja giostre traktuje jak powietrze. Nasze
stosunki sa pozytywne, co polega na tym, ze kiedy przychodzi, ja wycofuje sie
do drugiego pokoju. Ojciec interesuje go, jezeli kupuje mu rozne rzeczy.
Jezeli ojciec czegos odmowi, syn obraza sie i nie chce wiecej przychodzic. W
efekcie szantazu emocjonalnego dziesieciolatek ma komputer, laptopa, komorke,
aparat cyfrowy i nnne rzeczy, ktorych nawet nie powinien moim zdaniem dotykac.
Nasza corka nosi uzywane ubranka, chyba, ze ja cos kupie, ma dwunastoletni
wozek, z ktorego wlasnie odpadlo kolo i to ja musze kupic nowy. Nie bedzie
miala wlasnego pokoju. Becikowe musimy wydac na rozwod, znowu zostaje
pozbawiona czegos moja corka a nie tamto dziecko. Dalibysmy rade zyc skromnie
ale przyzwoicie i kupowac rozne rzeczy pomimo tych wygorowanych alimentow,
gdyby nie to, ze NM oddaje eksi wszystko, co zarobi- bez najmnieszej
konsultacji ze mna. Probowalam wielokrotnie o tym rozmawiac ale zawsze konczy
sie tak, ze NM odpowiada, ze nie ma wyjscia bo jesli nie da pieniedzy eksi, to
jego syn bedzie glodny. Do sadu jej nie moze rowniez podac, bo wtedy ona powie
dziecku, ze ojciec jest wredny i dziecko sie na niego obrazi. Klocimy sie o to
a wlasciwie ja sie kloce, bo NM po prostu sie odwraca, zaczyna pisac artykul
na komputerze i mnie ignoruje.
Wlasciwie chcialabym go zostawic, bo juz nie daje rady. Kocham go, jest
jedynym czlowiekiem z ktorym mam kontakt i gdyby nie jego przeszlosc, ktora
psuje nam wszystko, bylibysmy bardo szczesliwi.Czasem mysle, ze pozwanie go o
alimenty na moja corke jest jedynym sposobem zmuszenia go do ograniczenia
potrzeb eksi. Czuje sie winna, ze urodzilam pochopnie dziecko, bo teraz jesli
odejde, moja corka bedzie wychowywac sie bez ojca. Dodam, ze sama bylam
dwukrotnie pasierbica (pierwszy ojczym zmarl) a jednoczesnie dzieckiem z nowej
rodziny, gdyz moj ojciec mial corke z pierwszego zwiazku. Mam zatem troje
rodzenstwa przyrodniego. Nie kazdy ma taka skomplikowana rodzine ale u nas
jakos dalo sie porozumiec z eksia taty, potem z moimi ojczymami, bardo kocham
moje rodzenstwo i meza mojej mamy, jest on wspanialym czlowiekiem. Przez to
wchodzilam w moj obecny zwiazek z naiwnym optymizmem.
Czuje sie jak w sieci, mam rozne brzydkie mysli na temat eksi i jej syna, bo
oni odbieraja mojej corce nawet te niewielka czesc, ktora jej sie prawnie nalezy.
Co byscie zrobily na moim miejscu?
    • triss_m7 Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 13:03
      Witaj,
      Widzisz, tak juz niestety jest, ze w wiekszosci przypadkow dzieci z drugiego
      zwiazku traktowane sa jakgdyby w ogole nie mialy potrzeb - i wedlug prawa i (o
      zgrozo!) wg ich ojcow. Dla nas - macoch to oburzajaceale czesto niewiele mozemy
      tu zrobic. Najlepsze, najczestsze wyjscie (oczywiscie w sytuacji gdy nie da sie
      dogadac z M) to postawienie sprawy na ostrzu noza. Nie moze tak byc, ze dla
      pierwszego dziecka wszystko, a drugie ma sie utrzymac z powietrza. Jesli jak
      piszesz planowaliscie dziecko zatem chlop byl chyba swiadomy z czym to sie
      wiaze, ze kolejne dziecko tez trzeba ubrac, wyzywic i niekoniecznie
      z "resztek". Skoro nie docieraja do niego zadne argumenty i slepo wydaje
      wszystko na syna, a dla Waszej corki nic nie zostaje to nie jest to normalne.
      Wystapilabym o alimenty. Postaw chlopa pod murem bo inaczej to nic sie nie
      zmieni...
      Powodzenia!
      • olvi Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 13:11
        Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale w Niemczech, gdzie ja mieszkam, jest kilka
        przypadkow, kiedy alimenty na ex-zone mozna zmniejszyc. Jednym z nich jest
        dziecko z nowego zwiazku. Prawo do alimentow tutaj wyglada tak: facet ma pewna
        kwote, ktora dla niego musi zostac, a z reszty placi sie a) na WSZYSTKIE
        dzieci, a jesli cos zostanie, to b) placi sie tez na ex-zone. Tak wiec ex-zona
        ma 'przewage' nad obecna (tez nie zawsze), ale DZIECI SA ROWNE. Sprawdz, jak to
        u was wyglada (w Niemczech nie tak dawno jeszcze "pierwsza" zona byla
        wazniejsza niz "drugie" dziecko", ale sie zmienilo).
        • m-jak-magi Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 13:23
          mysle ze nie problem w wysokosci alimentow a nastawieniu partneraa do calej
          sprawy. w koncu nie sadze zeby laptop, aparat cyfrowy i inne duperele byly
          finanswoane z kwoty alimentow.

          zaczelabym od rozmowy z nm i uswiadomienia mu ze ma takie same obowiazki wobec
          1szego dziecka jak i drugiego.
          w ostatecznosci mimo iz nie jestescie malzenstwem istnieje obowiazek
          alimentacyjny na dziecko, wiec moze pod presja kolejnych aliemntow zacznie
          rozsadniej rozporzadzac swoim budzetem.
          poza tym mysle ze skoro alimenty stanowia 60% jego dochodow a ty zarzadasz
          alimentow na swoje dziecko to sad zweryfikuje kwoty.
          zycze powodzenia.
    • lilith76 Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 13:23
      Niestety pieniadze nie starczaja eksi na
      > zycie, ani na rachunki, nie mowie na dziecko, bo synowi nie kupi nawet pary
      > skarpetek. Dzwoni regularnie mowiac, ze wlasnie odcinaja jej prad (gaz,
      > ogrzewanie). Moj NM daje pieniadze, bo przeciez inaczej jego syn bedzie
      > pozbawiony pradu i w zimnym mieszkaniu. Moj NM kupuje wszystkie ubrania dla
      > syna, inaczej chodzilby w podartych, lekarstwa, placi fryzjera, zajecia
      > dodatkowe i prywatna szkole.

      Sorry, ale na własne życzenie dajecie się doić jak para frajerów.
      Alimenty są płacone? To mają wystarczyć.
      • mikawi Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 13:49
        znaczy się facet daje się doić wink ale zgadzam się - eksia stosuje wobec niego
        szantaż emocjonalny, a tekstami typu "odcinają nam prąd" wyciąga wszystkie
        pieniądze - jak widać skutecznie. Dopóki chłop będzie temu szantażowi ulegał,
        dopóty będzie go stosowała, proste. Babka dostaje alimenty na siebie i dziecko
        i niech tak nimi zarządza, żeby na rachunki wystarczyło. A jesli 60% pensji eks
        męża to za mało, niech pójdzie do pracy. Tyle tylko, że to chłop musi jej
        wyraźnie powiedzieć i co ważniejsze - samemu się KONSEKWENTNIE tej zasady
        trzymać.
        • m-m-m Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 14:05
          a tekstami typu "odcinają nam prąd" wyciąga wszystkie
          pieniądze - jak widać skutecznie.


          Na jego miejsceu zanim dałabym jej jakiekolwiek dodatkowe pieniądze to najpierw
          sprawdziłabym w zakładzie energetycznym faktyczny stan tych rachunków,
          zapłaciłabym raz te nie zapłacaone, zadbałabym o to by na przelewie było
          zaznaczone, że to ja za te rachunki zapłaciłam i potem wykorzystałabym to w
          sądzie jako dowód braku umiejętności gospodarowania pieniędzmi z alimentów
          przez matkę i wystapiłabym o pozbawienie jej opieki nad dzieckiem.
    • joanna9969 Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 15:13
      Nie bardzo moge sobie wyobrazic jak mozna placic 60% pensji alimentow.
      Tu gdzie mieszkamy alimenty ojca wylicza sie na podstawie jego zarobkow,
      i jest to jakies 10% pensji na jedno dziecko(nie wiem jak jest jezeli jest
      wiecej dzieci) . Wiem dokladnie bo moj M placi alimenty .
      Ex tez chciala alimenty na siebie ale ja w sadzie wysmiali a to dlatego ze ona
      ma drugie dziecko z innym facetem (ktory sie do tego dziecka nie przyznaje).
      M kupuje czasem mlodej jakies ciuchy , buty itp , daje na wycieczki
      ale so to kwoty drobne .Ex w zyciu by rachunku nie zaplacil. Raz na urodziny
      kupil Mlodej komputer i to byl najwiekszy prezent jaki jej zrobil .

      Ja z moim M placimy wszystko na pol , tak zaczelismy i tak jakos nam zostalo .
      Tak wiec ja mam swoje zobowiazania (pozyczka szkolna , karty kredytowe moje ..)
      on swoje (alimenty , jego auto ..) wspolne wydatki dzielimy na pol .Zanaczam ze
      zarabiamy podobnie . Tym sposobem ja do jego alimentow nic nie mam bo to ON je
      placi a nie MY.




    • phidyle Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 15:28
      Tak, uwazam, ze moj facet jest frajerem, ja bym nigdy nie dala soba tak
      manipulowac, uwazam, ze jesli ex nie jest w stanie utrzymac sie z tych wysokich
      alimentow, to sprawe nalezy skierowac do sadu. Moj facet nie zbiera paragonow,
      nie ma w ogole zamiaru klocic sie z eksia. Zreszta tu prawo mowi wyraznie, ze
      posiadanie dzieci z kolejnego malzenstwa nie jest podstawa do zmniejszenia
      alimentow na pierwsze dziecko "poniewa (posiadanie kolejnych dzieci)jest wyborem
      a nie zyciowa koniecznoscia". Mnie nie chodzi nawet o zmniejszenie tej
      absurdalnej sumy, tylko o respektowanie tej czesci, ktora nam zostaje. Ale tu
      moj NM mowi, ze wszak naszej corce niczego nie brakuje. Nie brakuje bo ja o to dbam.
      Wiem, ze jesli wystapie o alimenty, oznacza to koniec naszego zwiazku, bo nie
      spotkalam jeszcze pary, ktora zylaby razem po czyms takim. Oznacza to rowniez,
      ze moja corka bedzie sie wychowyac bez ojca, dlatego, ze wowczas wroce do
      Polski, bo nic mnie w tym zatraconym kraju nie trzyma a jedynie mam problemy ze
      znalezieniem pracy, na skutek lokalnej ksenofobii.No i jakos tak mi zal, bo
      jesli moj facet bedzie z tych pieniedzy, ktore mu zostaja placil alimenty, to
      nie zostanie mu nawet na wynajem mieszkania i jedzenie.
      • m-m-m Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 15:35
        Nie brakuje bo ja o to dbam.
        Wiem, ze jesli wystapie o alimenty, oznacza to koniec naszego zwiazku, bo nie
        spotkalam jeszcze pary, ktora zylaby razem po czyms takim. Oznacza to rowniez,
        ze moja corka bedzie sie wychowyac bez ojca, dlatego, ze wowczas wroce do
        Polski, bo nic mnie w tym zatraconym kraju nie


        Ale on Cię szntażuje. Jeśli ceną za ojca w domu ma być to, że Ty sama za
        wszystko co dotyczy córki płacisz to nie wiem, czy taki związek ma sens. Ile
        lat to wytrzymasz? Moim zdaniem niewiele, będziesz stale sfrustrowana i w
        pewnym momencie to napięcie niewątpliwie pogorszy Twój związek i może
        doprowadzić go do rozpadu.
      • m-jak-magi Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 15:37
        nie musisz takiego rozwiazania przyjmowac ale mozesz mu o takim rozwiazaniu (
        alimenty zasadzone na twoje dziecko ) powiedziec.
        chodzi raczej o to zeby facet ogarnal temat i uswiadomil sobie ze to jest wasze
        dziecko i oboje macie wobec niego zobowiazania finansowe. mam wrazenie ze on o
        tym nie pamieta. bezczelnie badz w glupi sposob wykorzystuje fakt ze nie jestes
        pasozytem jak eksia i pracujesz.
        najpierw rozmowa a jak to nie poskutkuje to:
        - pogodzisz sie z faktem ze ojciec twojego dziecka jest totalnym frajerem ( jak
        to sama raczylas napisac ) i ze utrzymywanie waszej corki jest li tylko twoim
        obowiazkiem
        - wystapisz na droge prawna i obciazysz go kolejnymi alimentami liczac sie tym
        ze wasz zwiazek nie bedzie mial szans na przetrwanie

        jest jeszcze opcja idealna - twoj nm znajduje lepiej platna prace i zaczyna
        partycypowac w kosztach utrzymania waszego wspolnego dziecka - no ale pewnie do
        czasu jak eks nie dowie sie o tym fakcie i nie zlozy wniosku o podwyzszenie
        alimentow.
        • dominika303 Re: Madre macoszki, poradzcie. 28.11.06, 16:03
          Juz dawno nie spotkałam się z taką niesprawiedliwością sad(
          Twój NM ma syna i kobietę, kóra ma córkę !! - tak wynika z twojego postu, że
          tówj NM właśnie taką postawe przyjął. Na pierwszym miejscu jest syn i exia,
          pózniej długo długo nic i na końcu ty i wasze dziecko!!!!
          Nie wiem jak do tego dosżło, ale najwyższa pora uzmysłowić twojemu NM że córka
          tez ma ojca, a ojciec ma też córkę o ktróą powinien w równym stopniu dbac jak o
          syna !!!Alimenty alimentami i umówmy się że to rzecz święta, ale te pozostałe
          40 % jego pensji to jest już wasz budżet, a nie dodatkowe datki na syna i exię!!
          Moze nie zapłąc ty prądu i gazu, nie kup jedzenia do lodówki, nie kupuj proszku
          do prania - bo przeciez robiąłś to pzrez jakiś czas teraz kolej na twojego
          faceta!! Może sie chłop obudzi, jak któregoś dnia nie będzie w lodówce nic
          prócz mleka dla dziecka i przysłowiowej musztardy !!!
          I po za tym moze powinnas mu powtarzać, że ubrana córki sa do wimiany, a ty nie
          masz juz pieniędzy itp. że buty trzeba córci kupić itp może jemu trzeba to
          wcześniej mówić ?? sad( Bądz co bądz dziwny jest ten twój facte, kóry faworyzuje
          syna kosztem córki sad(
          I tak jak radziły dziewczyny powiedz mu, że jeśli nie będzie łożył na wasze
          dziecko to wystąpisz do sądu o alimenty !!!!
          A tak szczerze to po co ci taki facet, kóry nawet własnemu dziecku zabiera ??
          Może powinnas mu to była dawno temu powiedzieć?? Ale cóż lepiej póżno niż
          wcale!! Oświec tego swego królewicza, że wasze dziecko tez ma buzię i chce
          jeść, że taż ma oczka i chce zabawek nie tylko oglądac wystawy sklepowe, ale
          chce je miec w domu !!Ze wasze dziecko tez potrzebuje elektryczności , bo
          wieczorami przy żarówce tez by sie chciąło pobawić, a nie chodzić spac z
          kurami !!!!
          Myślę, że rozmowa wstrząsowa pomoże, jeśłi nie to zastanów się po co ci taki
          facet, który nie dość że nie daje na własne dziecko to jeszcze od ciebie wymaga
          utrzymania!! Miłość miłością, ale on chyba cie nie kocha, bo ja jakoś tu
          miłości z jego strony ani do ciebie , ani do córki znależć nie mogę !!sad(
          Przemyśl to !!!!!
    • kicia031 Re: Madre macoszki, poradzcie. 29.11.06, 11:42
      Phidyle, przede wszystkim chcialabym powiedziec, ze bardoz ci wspolczuje.
      Sytuacja, w jakiej się znalazłaś, jest po prostu okropna i szczerze mówiąc, nie
      widze z niej łatwego wyjscia. Z tego, co widze, to popełniłaś blad podobny do
      tego, jaki ja popełniłam – zdecydowałaś się na dziecko, czyli krok dużo
      powazniejszy od małżeństwa, nie uzgodniwszy z partnerem najważniejszego w sumie
      pryncypium, czyli zarzadzania finansami.
      Nie wiem, co ci poradzić, sytuacja jest o tyle trudna, ze nie egzekwowałaś tego
      od początku (tak jak ja) wiec twój partner będzie urazony, ze nagle zmieniaja
      się reguly gry. My z tym, i paroma innymi problemami wybieramy się do
      terapeuty, bo ja już zwątpiłam w możliwość rozwiązania tego wszystkiego
      wlasnymi silami.
      Myślę, ze czeka was pare powaznych rozmów, ale nie o pieniadzach na razie,
      tylko o tym na ile wam na sobie zalezy, jaka macie wizje wspólnoty w związku –
      przeciez to mogą być rozne opcje – od takiej jaka wystepuje np. u moich byłych
      teściów, gdzie tesciowa utrzymuje rodzine, a tesc ma „swoje pieniadze” na swoje
      sprawy, poprzez skladanie się po Polowie na wydatki, az do calkowicie wspolnego
      zarzadzania wspolnym budżetem. No i z tym wiaze się podejmowanie decyzji i
      branie za nie odpowiedzialności. To na dluzsza mete.
      A na krotsza – przestan być taka dzielna. Powiedz mu, ze trzeba kupic wozek i
      zaradzaj pieniędzy. Niech gdzies znajdzie: zarobi, pozyczy, ukradnie. Bo mam
      wrazenie, ze on jest przekonany, ze ty sobie zawsze poradzisz, a Exia taka
      biedna.
      A jeśli ci już az tak bardzo na nim nie zalezy, to może faktycznie warto
      rozważyć alimenty?
      • dominika303 Re: Madre macoszki, poradzcie. 29.11.06, 12:27
        Przeczytałam jeszcze raz post Phidyle, i wiecie co ? przeciez jej córcia ma
        dopiero pół roczku, więc jeszcze nie jest za pózno na przestawienie jej faceta
        na odruchy rodzicielskie względem córki smile) Ale samo to się nie stanie, trezba
        to chłopu powiedziec i konsekwentnie dążyć do realizaji postanowień!
        Phidyle, jeśłi ustalicie, ze NM kupi wózek to przypilnuj go , jesli ustalicie,
        że to on zapłaci rachunki za wasze mieszkanie, to ty wydaj pieniądze na
        jedzenie i ubranka i powiedz że ty juz nie masz sad(, a exia niech sama zacznie
        się martić skąd wziąć na opłaty skoro jest rożrzutna!!I nie ma , że jak on nie
        da to jego syn zmarznie, bo jeśłi da to wsza córka i wy zamarzniecie sad(, jeśli
        da exi to wy nie będzieci miec na środki czystkości itd itp powiedz mu to, a
        pózniej zacznij dziąłać dgodnie z tym co mu zapowiedziałaś!! Nie mozna działać
        bez uprzedzenia - bo to jest jednak nie ładnie, ale można go o wszytkim
        lojalnie uprzedzić , zeby póżniej nie było fochów!

        Pozdrawiam smile)
        I trzymaj sie cieplutko, wszystko się jakoś ułoży, ale musisz pokazać, że ty
        nie jesteś w stanie utzrymać waszej 3, że on też ma obowiązki!!
    • reksia Re: Madre macoszki, poradzcie. 29.11.06, 16:38
      młoda NIE DAJ SIĘ! ...i tyle wink
Pełna wersja