pamig
28.11.06, 14:42
Jestem jeszcze w szoku. Mój miły w piątek dostał rozwód. Na 1-szej i jedynej
rozprawie. Bez udziału eks żony (reprezentowała ją jej matka).
Sądziłam, że to będzie tylko formalność, bo nie byli ze sobą od ponad 5 lat,
nie mieszkali już ze sobą, my znamy się od ponad roku i w momencie gdy
uwierzyłam, że naprawdę nie kochają sie od wielu lat, to przestałam naciskać
na ten rozwód i przestaliśmy wogóle na ten temat rozmawiać, wiedziałam tylko,
ze złozył pozew przed wakacjami i na tym się skończyło.
Myślałam, że to tylko formalność, ale jednak jego zachowanie się zmieniło
wobec mnie - zaczął się uśmiechać na wspólnych zdjęciach i obejmować w
miejscach publicznych i pierwszy raz powiedział o mnie "moja
dziewczyna"...Wyszłam z ukrycia

To miłe.
Jest tylko jedna nieprzyjemna rzecz...zasądzone alimenty. Mimo, że oddał eksi
mieszkanie, które kupił za własne pieniądze, mimo, że ponad 10 lat płacił nie
tylko na dziecko, ale i na utrzymanie eksi, która marne gorsze zarabiała-sąd
nie przystał na jego faktyczną kwotę, którą jest w stanie teraz zapłacić tylko
wyliczył średnią z kwoty żądanej przez eksię, która w wakacje wyjechała do
pracy zagranicę, zabrała tam dziecko do szkoły, za wynajem nie płaci, dostaje
prawie 10 razy większe zarobki niż tu w Polsce i jeszcze dodatek na
dziecko...Czemu sąd nie żądał podania faktycznych zarobków?Poza tym zostawiła
mieszkanie w Polsce, które przeciez może wynająć...
To dla mnie bardzo dziwne, mimo, że sąd był w miarę przychylny z tego co
opowiadał mój przyjaciel, to pewne formalności nie zostały dopełnione.
Przecież obydwoje rodziców ma wg.prawa łożyć? na dziecko fifty/fifty, a jeśli
jedno z nich przez cały czas trwania związku daje o wiele więcej na utrzymanie
dziecka i jego matki, a dodatkowo wyprowadza się z własnego domu z powodu
kłótni i płaci za wynajem przez ostatnie 5 lat i jeszcze decyduje się zrzec
tego mieszkania dla świętego spokoju i zabezpieczenia przyszłości dziecka - to
to nie jest ważne dla sądu?
Dziwne to dla mnie jest. No i smutna prawda, że dziecka nie będzie chciał
przez nastepne 6 lat dopóki nie skończy się obowiązek alimentacyjny, tak mi
powiedział. Nie wiem co mam o tym myśleć...