Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macochy

01.12.06, 15:16
Czy musi dochodzić az do takich tragedii, aby zajęto się poważnie problemem
rozwodników?????

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3760825.html
Czy rozwód musi być traumą?????
Czy życie po rozwodzie to juz tylko niekończąca sie walka byłych małżonków??

www.gazetawyborcza.pl/0,75809.html
A może by tak rozważyć dlaczego dopuszcza sie do ślubów osoby niezdolne do
wspólnego życia???
A może trzeba by zaczać juz z młodzieżą rozmawiać o odpowiedizalności za
rodzinę, a nie zawalac wszytkiego na "jakoś to będzie" - bo pózniej
to "jakoś" , niektórym bokami wyłazi!!!

Co myślicie o zyciu po rozwodzie, o nowych małżeństwach rozwodników, o
macochach i ojczymach no i o dzieciach/pasierbach??????????
Czy w świetle ostatnich wydarzeń i artykułów nie zastanawiacie się skąd to
cało zło???????? Kto jest napastnikiem, a kto ofiarą?? i czy musiało do tego
wszystkiego dojść???Co było motorem pózniejszych mniejszych i większych
tragedii????
Zapraszam do dyskusji!!!!
    • mialena Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 15:31
      strasznie duzo tu pytań i niewiadomych,
      wszystko zalezy od ludzi,
      niczego nie da sie zaprogramować ani przewidziec, bo w gre wchodzą ludzkie
      emocje, tragedie;
      trzeba o tym rozmawiać i wyciągac wnioski.
    • lilith76 Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 15:32
      Tragedia na warszawskim Bródnie nigdy by nie miała miejsca, gdyby facet miał równo pod sufitem. Oczywiście nie był pierwszym i ostatnim, który szarpał się o kontkaty z dzieckiem, ale swoim postępowaniem zrobił innym ojcom niedźwiedzią przysługę, teraz co piąta blokująca ojcu kontakty z dzieckiem będzie twierdzić, że jej groził bronią.

      > Co myślicie o zyciu po rozwodzie, o nowych małżeństwach rozwodników, o
      > macochach i ojczymach no i o dzieciach/pasierbach??????????

      Całe forum jest, kurde, o tym. Mamy się powtarzać? wink
      • mialena Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 15:59
        skoro miał nierówno pod sufitem,
        to słusznie, ze nie był dopuszczany do dziecka
        • dominika303 Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 16:53
          Mnie trochę o co innego chodziło, juz nie pamiętam ale chyba Kicia zastanawiała
          się nad rozstaniem, ale za nim miała to zrobić zaczeła rozmawiać o plusach i
          minusach rozstania z ojcem jej dziecka!!
          Po za tym juz kilka dziewczyn z tego forum mówiło nie mogę go zostawić, bo jak
          odejdę to dojda mu jeszcze jedne alimenty i nie będzie go stać na życie!!!
          I tak ostatnio sobie myslałam, że te macochy ( w sumie ja też) to nie są wcale
          takie złe , nie myślą tylko o sobie jak co niekórzy im zarzucają, ale tez o
          facecie itp.
          No i tak mnie naszło, czemu w pewnym wieku człowiek mysli juz nie tylko o sobie
          ale o nas jako całości, a w młodości (przeważnie) nie!!
          Więc może to jest głównym problemem rozwodów!!
          Więc może na to trzeba zwrócić uwagę!!!
          Ostatnio czytałam wywiad z jakąs gwiadą, i ona na pytanie czy kochała swego
          męża wychodząc za mąż w wieku 22 lat, powiedziała mniej więcej tak " byłam
          młoda , imponował mi ,był ineteligenty itp, i raczej to było zauroczenie jego
          inelektem niz miłość"
          No i wyszło mi, że w młodości popełnia się wiele błędów, i za nim od tych
          błędów dojdzie do takiej tragedii jak na bródnie to jest całą masa innych
          czynników, które zaostrzaja eskalację konfliktu i czasami my sami "dolewamy
          oliwy do ognia"
          Dajmy na to mój NM i jego exia, pobrali się bo ona chciała miec męża nie ważne
          jakiego byleby był bogatszy od męzów koleżanek, NM ożenił się bo chciał uciec z
          domu - i czy to jest powód do slubu?????
          Ale jak macocha mówi, nie będe niańczyć dzieci exi- to słyszy widziały gały co
          brały, przyzwoitość ludzka nakazuje inne postawy itp.
          To jak to jest?? Exia i NM mogli robić głupoty, a macocha ma ponosić
          konsekwencje ich młodzieńczych wybryków?? Exia mogła slubować kasie teście, Nm
          mógł ślubawac sej wolności od rodziców, a ja jako next mam przyzwoicie
          traktowac pasierba??? Przecież exia tez miała gały, które tylko kasę widziały,
          Nm tez miał gały i tylko wolność widział i ich wszyscy rozumieją, jacy to oni
          biedni , pokrzywdzeni pokaleczeni ! A macocha?????? A pasierb?????
          • m-m-m Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 17:30
            ja jako next mam przyzwoicie
            traktowac pasierba???

            Ja bym to "przyzwoicie" wzięła w cudzysłów. Dalekie to "przyzwoicie" od
            rzeczywistego znaczenia tego słowa. To "przyzwoicie" to bezpłatna niańka dla
            dzieci exowej M.
    • pamig Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 16:42
      Witaj Dominika, tez ostatnio wpadły mi w "ręcę" te tekstywink

      A samą reflekję nad tymi problemami uprawiam nieustannie od momentu poznania
      mego "używanego" (ostatnio ze smutkiem ale zgodnie z rzeczywistością coraz
      bardziej skłaniam się do terminu "zużytego")sad

      Niestety, nie sądzę aby z powodu kolejnego brutalnego mordu zajęto się problemem
      "rozwodników". Zbyt mała jest skala takich kryminalnych zdarzeń, które w
      świadomości publicznej miałyby tak ścisły związek z faktem i problemem "bycia
      rozwodnikiem", o czym piszesz.Na razie, na stan dzisiejszy, - jesli chodzi o
      problemy rodzinne to prym wiodą: molestowanie seksualne i zabójstwa noworodków.

      Jeśli chodzi o problem rozwodów, to ja bym tego tak nie określiła - rozwody są
      dla mnie konsekwencją zachodzących od wielu lat przemian społeczno -
      obyczajowych, ja tu widze akurat związek nie z rewolucją seksualną lecz z
      wzmacnianiem się roli kobiet w społeczeństwie i poczucia ich wartości względem
      mężczyzn. Mężczyźni i kobiety uczą się od nowa wypracowywania nowej relacji
      względem siebie opartej na wzajemnym szacunku i świadomości równouprawnienia
      obydwu stron względem siebie, co może pozornie okazać się zadaniem bardzo
      trudnym dla mężczyzn, jako, że społecznie i biologicznie roszczą sobie więcej
      władzy w stosunku do istoty słabszej takiej jak kobieta. Ale z drugiej strony
      kobiety dostały na przestrzeni 2 stuleci zielone światło do walczenia o swoje
      prawa,wykorzystują więc swój największy atut: talenty psychologiczne. Modelowy
      mężczyzna w zawiłym świecie emocji, jak wiemy się gubi i to od kobiet
      najczęściej wychodzą manipulacje, szantaże, histerie - to jest według mnie
      subtelna manifestacja władzy kobiety nad mężczyzną. Myślę, że to może być
      podłożem owych mechanizmów destrukcji związku opisanych w artykule.

      Czasy się zmieniają, rozwodów coraz więcej - a czego to dowodzi - że Instytucja
      małżeństwa staje się przeżytkiem.

      Kobieta i mężczyzna muszą zbudować nowe zasady współistnienia, bo stare stały
      się najwidoczniej nieadekwatne. Tak to sobie tłumaczę, głównie na podstawie
      opinii rozwodników, dla których małżeństwo stało się rodzajem umowy obopólnej
      własności.

      Coraz trudniej nam szanować drugiego człowieka, coraz trudniej dostrzegać jego
      wyjątkowość bez względu na nasz interes,bez względu na to czy zaspokaja nasze
      potrzeby czy nie. Akt małżeństwa stał się może bardziej zformalizowany niż
      uduchowiony stąd może tyle porażek tej instytucji.

      Tak sobie gdybam, ale to zaledwie cześć tych wszystkich refleksji...
      • dominika303 Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 17:15
        Pamig wink)))
        ale mi analizę wypisałaś - hoho, smile)
        Zgadzam sie z tobą smile)
        Tylko tak jakoś chcę dociec skąd ta nienawiść, złość rozgoryczenie i ta walka o
        dzieci??????????????

        Bo tak ostatnio czytam i macochy, i samodzielne, i nową rodzinke, i dochodzę do
        wniosku, że ci wszyscy ludzie uwikłani w te pogwmatwane tematy rodzinne
        zupełnie inaczej postrzegają siebie, swego partnera, ex/exię, macochę/ojczyma!!!
        Każdy widzi najpierw siebie, pózniej swoje dobro na końcu dostrzega tego byłego
        męża/żonę!
        No i ta nieśmiertelna wojna o dzieci!! wojna o alimenty!!

        Pamig napisała "Zbyt mała jest skala takich kryminalnych zdarzeń, które w
        świadomości publicznej miałyby tak ścisły związek z faktem i problemem "bycia
        rozwodnikiem"
        A ja myślę, że jest jeszcze coś ! Ze to jednak u nas nadal jest wstyd
        powiedziec jestm rozwodnikiem/rozwódką , potrzebuję pomocy, bo nie radzę sobie
        z emocjami! Ten wstyd to raz- że człoweik sie rozwiódł i poniósł klęskę na
        stopie rodzinnej
        dwa- to wstyd pójść do poradni i poweidziec potrzebuję psychologa może
        psychiatry !!!!
        Dlaczego nie ma w Polsce obowiązku odbycia po rozwodzie kilku porad u
        specjalisty???? skoro mamy juz separację to moze i to powinno zostać jakoś
        formalnie nazwane i zalecone,jako warunek do rozwodu ???
        Przecież takie tragedie będą sie zdarzać!! Znajda sie naśladowcy, którzy nie
        poradzą sobie z tym, że żona ma nowego męża i że obcy facet będzie wychowywał
        ich dziecko, a oni musza pałcić alimenty!!!!

        Pamiętam jak jakiś czas temu wybuchła afera z biciem dzieci!!Pamiętacie ile ich
        od tamtej pory było???? dla mediów przestaje to po woli byc sensacją!!
        I wydaje mi się, że w tym przypadku może byc podobnie!!(Bródno)
        Ilu jest exmężów, dla których te marne 400zł to fortuna???
        Ile jest exżon, dla których gnębienie exa przypomocy dziecka to chleb
        powszedni???
        I czy trzeba następnej tragedii, aby rząd zamist po raz kolejny dyskutował o
        aborcji zajął się czymś co po woli wymyka się wszelkim regułom i zasadom
        współżycia międzyludziekiego!!



        • pamig Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 18:08
          Tak, dokładnie, spirala kolejnych typów wydarzeń kryminalnych sama się nakreca,
          aż co mądrzejsi zaczną myśleć o profilaktyce.

          Ja takie prognozy statystyczne sobie poczyniłam.
          Mam wrażenie, ze problem rozwodu i problemu mu towarzyszące to taki temat
          jeszcze tabu na większą skalę. Tzn. większosć o tym mówi i dostrzega, że
          sytuacja ta wymaga pewnej "kontroli" zewnętrznej, bo inaczej mamy do czynienia z
          takimi czarnym kwiatkami, jak te tragedie.

          Tu jednak chodzi o coś więcej, o zmianę światopogladów frakcji rządzących.
          Wyjscia poza czarno-białe widzenie świata. Do tego trzeba dojrzałości
          intelektualnej, moralnej i duchowej. Do tego,nam Polakom, jako narodowi brakuje
          kilkudziesięciu lat obcowania z zasadami mądrej demokracji,a nie rozpasanego
          kapitalizmu,w którym liczy się tylko czubek własnego nosa. Do tego, potrzeba
          niestety, poczucia stabilizacji materialnej, aby zniewolony schematami umysł
          dostrzegł coś więcej niż same antagonizmy i przeciwienstwa.

          A przeze mnie jeszcze studencki idealizm przemawia...hehe
          Dodatkowo studencki pedagogiczny, więc kwestie szczególnie mi bliskiewink

          Dominika, co do Twoich pomysłów na "obowiązki" wsparcia psychologicznego w
          trakcie rozwodu i po rozwodzie - to niestety nikogo się do tego nie zmusi, i nie
          można, bo na tym polega uznanie wolnej woli każdego i z tego rodzą się i piękne
          rzeczy i nieszcześcia. Każdy tego wsparcia szuka wedle własnych potrzeb i
          poziomu rozwoju i samoświadomości.

          Ja z kolei mam inny pryzmat patrzenia na problemu w rodzinie, nie denerwują mnie
          tak bardzo rozwody, co to co się wyprawia z dziećmi, i od tego trzeba byłoby
          zacząć od wprowadzania projektów "świadomego macierzyństwa", czyli obowiązkowych
          warsztatów dla młodych rodziców. Prawo niestety nie może stawać miedzy relację
          dwojga dorosłych ludzi, nawet najbardziej toksyczną, dopóki oczywiście nie
          dojdzie do rażących aktów przemocy, głównie fizycznej. Może jednak ingerować
          wtedy kiedy chodzi o dobro dziecka - przyszłego obywatela. W takich projektach
          wprowadzania warsztatów i kursów (z mocy urzędu - np nie tylko opieka położnej
          ale dodatkowo rodzinny pedagog dla każdej rodziny) z zakresu kompetencji
          wychowawczych - ja widzę światełko nadzieji i no motor napędowy zmian na lepsze.
          • m-m-m Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 18:26
            od wprowadzania projektów "świadomego macierzyństwa", czyli obowiązkowych
            warsztatów dla młodych rodziców.


            Już ja widzę te "warsztaty". A jakie snkcje przweidujesz za niezliczenie ich?
            Dla mnie to taka sama utopia jak dominikowe obowiązkowe leczenie po rozwodzie.




            Do tego,nam Polakom, jako narodowi brakuje
            > kilkudziesięciu lat obcowania z zasadami mądrej demokracji,a nie rozpasanego
            > kapitalizmu,w którym liczy się tylko czubek własnego nosa


            Jak to przeczytałam to mnie się przypomniał organ PZPR, który się kiedyś
            nazywał "Trybuna Ludu" - takie same teksty, tyle że w miejsce "mądrej
            demokracji" wstaw słowo "socjalizm".

            Ja już to przerabiałam, już taki ustrój powszechnej szczęśliwości miałam,
            dziękuję, już mnie niczyje wzniosłe ideały nmjące mnie na siłę uszczęśliwić nie
            interesują.
            • dominika303 Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 01.12.06, 21:44
              A mnie jakoś nie do śmiechu po dziejszej emisji Uwagi sad((
              ale może by tak rozwodnicy przyswoili by sobie pojęcie odpowiedzialności za
              dzieci??sad((
            • pamig Re: Rozwód-nowe życie-alimenty-nowe dzieci-macoch 02.12.06, 17:03
              Ale mojej uwagi na temat wolnej woli to już nie doczytałaś...
              Prawda jednak, ze może i rozpędziłam sie z tym terminem"obowiązkowe", a na jego
              miejsce umieszczam termin "propozycja" warsztatów świadomego rodzicielstwa.

              Hmmm, okazuje się, że już dla niektórych samo słowo " obowiązek" wiąże się z
              ciemną stroną życia w socjalizmie, to mocno niepokoi, gdyż daleko mi od takich
              intencji.

              Szczerze mówiąc, to nie obchodzą mnie ideologie polityczne, ale funkcjonalność
              niektórych z nich w rzeczywistości społecznej oraz ich pożyteczność.

              Jak wiemy, z pomocy psychologa może skorzystać każdy, po wsparciu i zachęcie
              różnych instytucji - tylko,że taka pomoc (min. 70 zł. za wizytę)jest
              nieosiągalna dla przeciętnie zarabiającego Polaka. Społecznie pomagają zazwyczaj
              jedynie studenci psychologii, udzielają porad w różnych instucjach w ramach
              praktyk, ale jest ich zdecydowanie za mało. Co do propozycji Dominiki - wsparcia
              w trakcie rozwodu lub po, w momencie kiedy toczy się postępowanie w sprawie
              władzy rodzicielskiej - niektórzy trafiać do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno
              Konsultacyjnego, w którym przeprowadza się diagnozy, wywiady oraz udziela się
              wsparcia psychologicznego. Taki Ośtrodków jest jak na potęgę, z tego co pamiętam
              ze swoich praktyk 3 lata temu - jedne na całe województwo mazowieckie.

              A w nich 2 panie psycholog i jedna pedagog. Do ośrodka trafiali rodzice z całego
              Mazowsza! To jest absurd, nad tym trzeba naprawdę się poważnie zastanowić!!!

              Prężnie rozwijają się jednak Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie - tam tez można
              bezpłatne porady uzyskać, ale są to porady jednorazowe, a nie długotrwałe
              procesy terapeutyczne.

              Moje koleżanki ze studiów pedagogicznych na UW nie mogły znależć pracy w
              szkołach z tego to powodu, ze ukończyły specjalizacje społeczno-wychowawcza, a
              wymagano opiekuńczo-wychowawczej - To jest po prostu niedorzeczne! I mamy
              Jednego pedagoga w 300 osobowej Podstawowce lub liczącym 100 zagubionych i tzw.
              trudnych (dzięki reformie trudny nastolatek stał się już normą) nastolatków
              Ginnazjum? Ja niestety musiałam się również pożegnać z zawodem, bo wszelkie
              placówki i instytucje państwowe przyjmują na staż, czyli okres na pół roku
              zatrudnienia z pensją w wysokości podstawowego zasiłki dla bezrobotnych!Pod
              warunkiem - że nie można było dorabiać na studiach na umowę zlecenie! A
              większość z nas tak dorabiała - bo nie było innej możliwości na studiach
              dziennych podjać pracę na umowę o pracę. Ale już o tym łaskawe ministerstwo nie
              pomyślało uchwalając ten wspaniałomyślny przepis "praca dla absolwentów".


              Dlatego ten, kto pisze, że wszelkie próby naprawy takiej rzeczywistości to
              socjalistyczne utopie...daje przyzwolenie na te wszystkie ostatnie przestępstwa.
              Takie są skutki znieczulicy.



Pełna wersja