kms111
12.12.06, 12:17
Kiedyś już tu pisałam... Historia o zapaleniu płuc, ciąży z nowym partnerem i
o odmowie eks'a co do pomocy przy wspólnym synu.
Zapalenie płuc okazało się odmą płucną.
Leżałam w szpitalu pod tlenem i miałam aspiracje płuca, partner wziął
bezpłatny i bezterminowy urlop, żeby zająć się moim synem a potem i mną.
Wszystko się dobrze skończyło.
Ale... eks spóźniał się z płaceniem alimentów, w końcu podsunął mi jakiś
kawałek papieru do podpisu, że kwituję odbiór alimentów.
Poprosiłam go, żeby wysłał mi je pocztą, bo ja też chcę mieć jakieś
pokwitowanie przyjęcia tych pieniędzy.
Następnego dnia przyjechał z dwoma świstkami papieru, jednym dla mnie.
Odmówiłam podpisania... Bo po pierwsze eksowi nie ufam i nie wiem co potem do
tego świstka dopisze, a po drugie on odmowy brania syna na noce gdy jestem w
szpitalu nie chciał podpisać.
Tak więc 3 miesiące z alimentami jesteśmy do tyłu, bo eks stwierdził, że on
nigdzie nie ma napisane, że pocztą ma mi wysyłać.
Żeby dług był mniejszy zaczął się wtrącać do opłat w przedszkolu syna.
Dyrektorka rozkłada ręce bo przecież on jest ojcem i nie ma ograniczonych
praw. A zapłacenie z góry przeze mnie nie wchodzi w rachubę, bo nie mają jak
tego zaksięgować.
Nie możemy się na prawdę dogadać... bo każdą moją prośbę, kwituje albo gadką o
tym jaką ja jestem złą matką, bo np będę mieć drugie dziecko i napewno
zabraknie mi czasu i miłości dla pierwszego syna! Albo gadką o tym, że on mi
pomagać nie będzie, i że sama muszę sobie radzić z wszelkimi sprawami syna bo
przecież ja go chciałam zabrać ze sobą! A jak znudziło mi się to dziecko to
mogę oddać je IM.
No i teraz tak.
Chciałabym sądownie określić zasady opieki nad synem.
TZN chciałabym konkretnie ustalić widzenia, święta, wakacje i ferie.
W żaden sposób nie chcę im ograniczać widzeń, ale chcę wiedzieć kiedy mam być
gotowa... gdyż bardzo często dowiaduję się po fakcie ze eks po dziecko nie
przyjedzie, albo będąć 100 km od domu, czy u znajomych, w zoo, itp, że eks
właśnie stoi pod blokiem i chce wziąć dziecko!
Mówię mu, że np o 16ej bedziemy spowrotem. a o 16:15 dostaję sms'a, że nie
weźmie dziecka bo jest za późno, coś mu wypadło, itp.
Chciałabym też paszportu albo dowodu osobistego dla dziecka gdyż eks nigdy nie
wziął młodego na wakacje czy ferie, ale np w wakacje musieliśmy zrezygnować z
wyjazdu na Słowację gdyż eks stwierdził, że o tym muszę porozmawiać z jego
partnerką...
I taka sprawa najważniejsza. Po rozwodzie zostawiłam wszystko eksowi. Musiałam
się wymeldować z mieszkania, doszliśmy do porozumienia, że syn zostanie
zameldowany tam gdzie jest dopóki ja nie zaczepię się gdzieś na stałe.
Eks w tamtym roku sprzedał tamto mieszkanie, przemeldował się gdzieś z synem.
Każdą prośbę o informację o zameldowaniu dziecka zbywa szyderczym śmiechem i
gadkami typu co ze mnie za matka jak nie wiem gdzie dziecko ma meldunek...
A przecież w ubezpieczeniu, w przychodniach zdrowia, itp muszę podawać adres
zameldowania. Podaję stary.
Nie jestem jakąś przebojową osobą, wręcz uwielbiam spokój, tak więc często
"kulę ogon" i uciekam... Potem wszystko przeżywam sama w domu...
Chodzi mi o to jak to "liznąć"?
Chciałabym może najpierw przemeldować syna tam gdzie ja, ale wiem, że najpierw
trzeba go wymeldować.
Gdzie mogę uzyskać dane o meldunku syna? W Urzedzie Miasta udzielą mi takiej
informacji? A jeśli nie są zameldowani w naszej gminie to gdzie?
Z góry dziękuję.