I co ja najlepszego robię?!

13.12.06, 13:36
Cholera. Im bliżej dnia podpisania "papierka ślubnego" ( hm... to już 29-XII), tym ja mam wieksze obawy. Po co? Już raz to zrobiłam.
A jeśli tamto się powtórzy?
A jeśli skończą się piękne słowa, sms, dbanie, staranie.... ehhh.
A może lepiej zostawić tak jak jest dobrze od lat 5.
No fakt, tyle przyznać muszę, że nie wiedziałam że facetowi aż tak może zależeć, że potrafi to okazać, że chce i może posprzątać, być podporą itd.
Boję się powtórki z "rozrywki"- wyciąganie łap do bicia, zdrada, ból, udawany uśmiech przed Młodym.
Niby widzę że nie potrafi skrzywdzić ani nas, ani byłej Żony, ani Małej, stara się wyciągać rękę.
A z drugiej strony wczorajsze słowa Młodego - "cieszę się mam M, bo to ja go mam, a ty to tak przy okazji - wiesz? " - jasne że wiem, no bo co innego odpowiedzieć takemu zarozumialcowi smile .
Chcę być szczęśliwa, tylko tyle, albo aż tyle...
Ehhh, czepiam się pewnie.
    • tarzynka Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 14:32
      Nie wiem, czy Ci to pomoże, ale ja podpisałam papierek po paru latach wspólnego
      życia i... nic to nie zmieniło w moich relacjach z M. Nie stało się tak, że jak
      za dotykiem różdżki zmienił się w strasznego męża, przestał mieć pozytywne
      cechy, a dostał jakiś okropnych. Nie powtórzyły się też rzeczy z mojego
      poprzedniego małżeństwa - przecież to inny facet.Pewnie, że są kryzysy, czasem
      przemęczenie, gorsze chwile, ale tak bylo i bez papierka. A to co było dobre -
      zostało.
      Strach ma wielkie oczy, ale ciesz się Swieta_1 tym co nadchodzi, to może być
      całkiem miłe wydarzenie dla Was i oby zostawiło wspaniałe wspomnienia. CZego Ci
      z całego serca życzę. Będzie dobrze, będziecie szczęśliwi, wierzę w to smile.
    • dzk35 Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 15:05
      a ja właśnie nie wiem... on nalega na ślub a ja (mimo że nie mam podobnych
      doświadczeń) boję się, słabiej się boję ale boję się... bo jeśli się skończy to
      co nadaje wspólnemu życiu blask i urok, jeśli to będzie monotonne nudne
      życie... to ja jednak wolałabym sama, bo już taka jestem że w nieśmiertelność
      miłości nie wierzę a tylko to obezwładniające uczucie mnie do bycia z kimś
      pchęło...
      • tarzynka Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 15:21
        > co nadaje wspólnemu życiu blask i urok, jeśli to będzie monotonne nudne
        > życie... to ja jednak wolałabym sama, bo już taka jestem że w nieśmiertelność
        > miłości nie wierzę a tylko to obezwładniające uczucie mnie do bycia z kimś
        > pchęło...

        Może ja już stara jestem..., ale w obezwładniające szczęście na okrągło nie
        wierzę. Odkąd mam dzieci, a już na pewno po przejściu przez rozwód, doceniam
        nudne , monotonne życie. Jak zaczyna być ciekawie (niestety ciekawie kojarzy mi
        się bardziej z kłopotami), to się zaczynam bać. Co nie znaczy, że nie ma
        uroczych, ciepłych chwil między M. a mną. Są i są bardzo ważne. Ale też ważna
        jest codzienność, troska o siebie, drobne przyjemności, szacunek, wspieranie
        się... No i na pewno wolę być z M. a nie sama.
        • dzk35 Re: I co ja najlepszego robię?! 14.12.06, 09:08
          wiesz ja jestem przykładem singla którego dopadła miłość! cały czas się
          zastanawiam jakim cudem żyjemy prawie rok pod jednym dachem a ja go jeszcze nie
          zabiłam, nawet mi nie zaczęło przeszkadzać to że jest, pęta się, łóżko
          zajmuje... i nie wiem czy jak zblednie miłość to nie okaże się że ja nadal
          jestem singlem!! związanym z jakimś facetem... czy może jednak po kilku latach
          wspólne, przeżycia, wspomnienia i może jakieś resztki uczucia wystarczą mi na
          to by nie zwariować?
    • natasza39 Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 15:23
      swieta_1 napisała:
      > Ehhh, czepiam się pewnie.


      Po pięciu wspólnie przeżytych latach, to się czepiaszsmile
      Nie wiem jakim musiałby być świetnym aktorem, żeby się kamuflować przez 5 lat.
      Z drugiej strony charakter zmienia się ponoć w cyklu 7-dmioletnim.

      Ja ostatnio po wspólnych ponad 3-ch latach obserwuję oznaki czepialstwa i
      upierdliwości o pierdoły u mojego M.
      Muszę poczekać czy to chwilowe, bo on nie znosi smutnej i szarej jesieni i
      strasznie w związku z tym jęczy, czy też owa upierdliwość bedzie się rozwijała.

      Pozdrawiam i będę trzymała za Ciebie kciuki za te 2 tygodnie, które Ci bidulko
      zostały na "wolności"smile
    • reksia Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 15:31
      Święta powiem Ci co robisz - wahasz się .
      Powiem Ci też, że jest to stan normalnysmile.Każdy myślący człowiek ma taki
      momentsmile.

      A jeśli chcesz być szczęśliwa to o to SAMA DBAJ - KAZDEGO DNIA.
      MUSISZ TO ZROBIĆ SAMA.
      Nie obciążąj na dzień dobry przyszłego M odpowiedzialnością, za twoje
      szczęście.Bo nie on jest za nie odpowiedzialny,on może tylko pomóc Ci w waszym
      wspólnym staraniu się, jesli Wy obydwoje będziecie mieli taki sam cel -
      szczęście waszej rodziny.


      Zacznij od zaparzenia ciepłego kakao smile spokojnie zasiądź w fotelu i pomyśl nad
      tym jak miło zaskoczyć przyszłego pana młodego dzisiejszego wieczora.Może
      wspólna kąpiel z mnóstwem piany, albo jakaś dobra komedia po stresującym dniu.

      Zamiast straty czasu na wątpliwości,zacznij być szczęsliwa już dziś ;P

      Chcesz być szczęśliwa to, to zrób.

      Tylko tyle ,albo aż tylewink

      Pozdrawiam
    • e_r_i_n Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 15:32
      Papierek bedziesz podpisywała dokładnie 5 lat po mnie smile I pamiętaj, to tylko
      papierek wink, więc niczego nie pogorszy,
      • triss_m7 Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 16:19
        O rany! Erin, ja tez podpisywalam 29 XII piec lat temu smile
        A Tobie Swieta powiem, ze nigdy nie pozalowalam tej decyzji i mimo, ze czasem
        rozne mysli typu "co by bylo gdyby..." chodzily mi po glowie to jestem z Nim na
        prawde szczesliwa. Tobie tez tego zycze i wierze, ze sie spelni bo ten 29 XII
        to jakis taki magiczny smile
        Glowa do gory,
        Powodzenia!
        • e_r_i_n Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 18:44
          triss_m7 napisała:

          > ten 29 XII to jakis taki magiczny smile

          Hehe, raczej ciemnomagiczny wink W koncu wiedzmy sluby wtedy biora wink
          No ale w takim razie obie mamy okragla rocznice do swietowania w tym roku smile
    • swieta_1 Re: I co ja najlepszego robię?! 13.12.06, 19:55
      Wiecie co DZiewczyny! Jestescie NAJWSPANIALSZE. I Ty Natasza i Reksia i Erin. Dziekuję. jakoś tak zawsze podtrzymacie mnie na duchu.
      Hmmm, z kapieli to chyba dziś nici, bo M wziął się za ostatnie wykończenie i kładzie listwy na przedpokoju, ale uwaga sama w sobie bardzo celna. Pewnie tak jest, że same to szczęście budujemy, no i dbać o to ciepełko też trzeba...
      No wiem że nie może zmienić sie w potwora,
      no właśnie , gdzieś na dnie tli się maleńki straszek.
      Natasza, dzięki za kciuki...
    • natasza39 i znowu troll wylazł z nory!!!! 13.12.06, 21:12
      oronka napisała:

      > jemu się tak spieszy do ozenku, bo po fakcie nie będzie musiał się juz starac.
      > Facet sie poprostu zmęczył tymi 5 latami.


      bet ty jestes jak pryszcz na dupie.
      Wygniata sie ciebie, wyłazi z ciebie cały syf, a ty za chwilę znowu odrastasz w
      innym miejscu (czyt. pod zmienionym nikiem).
Pełna wersja