swieta_1
13.12.06, 13:36
Cholera. Im bliżej dnia podpisania "papierka ślubnego" ( hm... to już 29-XII), tym ja mam wieksze obawy. Po co? Już raz to zrobiłam.
A jeśli tamto się powtórzy?
A jeśli skończą się piękne słowa, sms, dbanie, staranie.... ehhh.
A może lepiej zostawić tak jak jest dobrze od lat 5.
No fakt, tyle przyznać muszę, że nie wiedziałam że facetowi aż tak może zależeć, że potrafi to okazać, że chce i może posprzątać, być podporą itd.
Boję się powtórki z "rozrywki"- wyciąganie łap do bicia, zdrada, ból, udawany uśmiech przed Młodym.
Niby widzę że nie potrafi skrzywdzić ani nas, ani byłej Żony, ani Małej, stara się wyciągać rękę.
A z drugiej strony wczorajsze słowa Młodego - "cieszę się mam M, bo to ja go mam, a ty to tak przy okazji - wiesz? " - jasne że wiem, no bo co innego odpowiedzieć takemu zarozumialcowi

.
Chcę być szczęśliwa, tylko tyle, albo aż tyle...
Ehhh, czepiam się pewnie.