anastazjapotocka
14.12.06, 16:14
Bardzo dziękuję Wam, Dziewczyny za słowa wsparcia i otuchy.
Zdrowieje mi się i owszem, tylko śmiać mi się teraz chce, jak sobie pomyślę,
że jeszcze niedawno wszystkim tak się martwiłam i byłam tak bardzo ambitna.
Kiedyś mi się wydawało, że moim życiem dyrygują: eksia, pasierbica,
współpracownicy, cykliści...
Guzik.
Wszystkim dyryguje moje serce, które zawsze mnie może wylogować. I cześć.
Ja nawet niczym się specjalnie nie zdenerwowałam, nie było żadnych przesłanek
i ostrzeżeń.
Trach - i już.
Jak sobie zdałam sprawę, że przez ostatnie parę miesięcy nie miałm nawet
jednej wolnej niedzieli - zawsze było coś do zrobienia, dla kogoś, za kogoś...
Bo koleżanka nie mogła, bo miała randkę, bo musiała zostać z matką...
Mnie się wydawało, że nic nie muszę, a już odpoczywać, to napewno nie.
I moje serce - podle traktowane - pokazało mi gest Kozakiewicza.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Teraz już będę pamiętać, kto tu rządzi.
I jeszcze jedno.
Do tych dziewczyn, które przechodzą kryzys w związku.
Nie zawsze jest różowo i upojnie. Bo to życie jest, a nie amarykańska opera
mydlana. Mężczyźni - nawet ci idealni - z zasady: chlapią lustro w łazience,
rzucają skołtunione spodnie na nasze wypieszczone meble, nie zmywają po
sobie, a jak już zmyją - to jest jeszcze gorzej, bo kuchnia do remontu.
Chrapią. Zapominają o dacie poznania się. Nie przynoszą kwiatów, a jak nagle
przyniosą, to aż skóra cierpnie: na pewno chłop ma coś na sumieniu.
Chłop potrafi zapytać: dlaczego nie nosisz tej ślicznej, niebieskiej sukienki?
A sukienka była owszem śliczna, ale 14 lat temu i gdyby jakimś cudem w ogóle
uchowała się w szafie - nijak by się nirmalna kobieta w nią nie zmieściła.
Mężczyźni są nie do zniesienia ze swoją logiką z Marsa i wiarą w wyższość
mózgu męskiego nad kobiecym oczywiście.
Ale.
Nie daj Bóg, żeby chłopa zabrakło w takiej chwili, jaka mnie spotkała.
Wszystkim Dziewczynom życzę Zdrowia i dystansu do życia.
I szczęścia. I żeby nie brały wszystkiego tak serio.
I żeby zaprzyjaźniły się ze swoim Sercem.
Bo może się obrazić.
Anastazja.
P.S.
Kochany Gloniku, ani myślałam, że tak łatwo się umiera, więc lepiej uważać.
Biorę z Ciebie przykład.
Realizuję marzenie swojego życia. Zaczęłam pisać książkę sensacyjną na kanwie
życiorysu Władka Frasyniuka i Józia Piniora.
Chłop nawet mi kupił w tym celu laptopa - tylko dla mnie - nikomu nie wolno
go tknąć.
Jak tam Glonikowy?
Daj mu buziaka. W końcu kupił Ci biodrówki...