triss_m7
18.12.06, 12:28
Tak. Odechcialo mi sie. A to za sprawa mojego M niestety.
Wczoraj poklocilismy sie z M. Poszlo o to, ze ostatnio On ciagle zmeczony i
spiacy jesli chodzi o pomoc w domu czy przy dzieciach, a co najgorsze to
zaczal nasze male traktowac jak szczeniaki, doslownie tresura. Do ciezkiej
cholery dopowadza mnie jego odganianie sie od malych jak od natretnych much.
Nie wiem co mu do glowy strzela ale one nawet nie chca juz zeby je bral na
rece bo sie go boja. W koncu po wielu probach zwracania mu uwagi zagotowalam.
Wczoraj poprosilam zeby polozyl male spac po obiedzie a ten mi mowi ze go
zeby bola, ze zmeczony... No nic poszlam polozylam male (to trwa nawet nie
dziesiec minut bo one sa przyzwyczajone do takiego trybu), a ten obolaly
zmeczony chlop wziol sie za telefon dzwoni do pasierbicy i trajta przez 1,5
godziny lazac w sweterku po balkonie - jakos juz go zeby nie bolaly. Nie bylo
by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt ze pasierbica wg niego jest swieta i
wszystko robi, mowi naj, naj, naj. Sory za wulgaryzmy ale gdyby ona narobila
na srodku pokoju to on by powiedzial ze to kwiatki pachna. Nie mam do niej
zalu ni pretensji ale do niego za tak diametralnie rozne traktowanie dzieci.
Niech ja sobie gloryfikuje jak ma ochote ale niech nasze mlode traktuje jak
dzieci a nie jak zwietzeta. Juz nawet jego Mam i siostra zwracaly mu na to
uwage. Dodam, ze nasze male sa raczej grzeczne ale jak to male dzieci lubia
zadawac tysiace pytan. Takich sytuacji ostatnio jest coraz wiecej. Oczywiscie
obrazony. Jak do niego dotrzec?? Co robic? Mam dosc...