luna67
20.12.06, 20:06
Pare dni nie bylam tutaj aktywna, ze wzgledu na stres..., stres nie byl
zwiazany z moim M, ani bezposrednio z Exem, ani z dziecmi, ale z nowa Nex
mojego Ex. Zaczne od poczatku:
Pisalam nie raz o poprawnych a wrecz bardzo dobrych relacjach moich i naszych
dzieci z bylym mezem, "sielanka" trwala 5 lat. Ex mial w miedzy czasie kilka
partnerek i jedna kandydatke na zone. Partnerki mojego Ex byly fajnymi
babkami, ktore raz bardziej, raz mniej "wspolpracowaly" i podpieraly kontakty
dzieci z ich partnerem (moim Ex), lub byly obojetne na wizyty dzieci (tez
dobrze) przyznam sie, ze kosztowalo mnie to wiele wysilku, ale co sie nie robi
dla dzieci.
Tak, to bylo i sie "zmylo", gdyz terazniejsza partnerka mojego Ex (sa ze soba
2 miesiace) zaczela robic "porzadki przedswiateczne" i sie okazalo, ze nie
lubi i nie akceptuje naszych dzieci. Doszlo do tego, ze ni z tego ni z owego
zabrala klucze mojej corce, wyjasnie, ze moja corka nigdy nie skorzystala z
niego w czasie nieobecnosci "lokatorow" w domu, zanim przyjdzie dzwoni, zeby
sie upewnic czy ktos jest.
Miala tam swoj pokoj, ktory pare dni temu zostal zlikwidowany, bez
uprzedzenia, wczesniej mogla tam nocowac kiedy chciala, a teraz polowe rzeczy
wyladowaly na smietniku a reszta zapakowana czeka przed domem na odebranie.
Ex nie placi alimentow na dzieci, gdyz umowilismy sie, zeby odkladal (jak
chce) na mieszkanie lub auto dla dzieci, tak tez robil, wiem gdyz przysylal mi
od czasu do czasu wyciag z konta gdzie widniala dosc pokazna uskladana sumka i
snul pomysly na co ja moga dzieci przeznaczyc.
Dzisiaj dzwoni Nex z wiadomoscia, zeby moja cora zlikwidowala konto
(naturalnie puste), zeby nie placila niepotrzebnie za trzymanie konta. Jestem
zbulwersowana, nie chodzi mi o te pieniadze, sama bez pomocy Ex moge dac
dzieciom "wyprawke" na dorosle zycie, ale o pasernosc Nex.
Jestem w szoku, gdyz doszly inne incydenty zwiazane z Nex i moja corka, moje
wysilki utrzymania dobrych kontaktow dzieci z ojcem zostaly zniweczone, nie
poznaje Exa, to byl kiedys naprawde dobry ojciec, ktoremu dobro dzici lezalo
na sercu, a moze mi sie tak wydawalo? moze to tylko ja o to wszystko dbalam?
Nie zalezy mi na kontaktach z Ex nie musi ze mna omawiac sprawy zwiazane z
dziecmi, gdyz sa wystarczajaco dorosle, ale o kontakt dzieci z ojcem. Urodziny
corki byly rewelacyjne, cale grono rodzinne, wszyscy w dobrych humorach,
zadnych negatywnych wrazen. Na tych urodzinach byla tez nowa Nex, ktora
naprawde z sercem przywitalam, wiedzac, ze bedzie miala z moimi dziecmi do
czynienia.
Na drugi dzien Ex mi opowiadal, ze jego Nex nie podobala sie atmoswera
panujaca na imprezie,totalny luz, kontakt ze mna, moj bardzo dobry kontakt z
Ex tesciowa, z jego bratem itd., wiec mu zaproponowalam totalna "cisze" miedzy
nami, dalo mi to do myslenia, przypuszczalam, ze moze byc zazdrosna, ale
niestety to bylo jej za malo, ona nie toleruje kontaktow z dziecmi

(((, a
moj Ex kiedys z jajami okazal sie olnuchem

((((
I pomyslec, ze tydzien temu szukalam prezent z moja corka dla Nex

(((
Moja cora placze na okraglo, jest totalnie sfrustowana, nie nadazam z
husteczkami, pocieszam, rozmawiam i dochodze do wniosku, ze jak tak dalej
potrwa to znienawidzi ojca, pomimo, ze ja jego bronie (o zgrozo), mowie jej,
ze swiezo zakochany itd. ale narazie u mojej cory rozpacz i zal do ojca. A co
najgorsze bronie i szukam wymowki dla Nex za jej zachowanie.
Czuje sie winna w tym wszystkim, gdyz to ja mu doradzilam (za mocne slowo),
zeby poszedl za sercem, wyjasniam: ze byl w tym czasie z inna partnerka

(((((
Chcialam o tej sytuacji porozmawiac z Ex, ale niestety jest nieuchwytny, wiem,
ze sie wstydzi za jej i swoje zachowanie, wiec odpuszczam. A najgorsze jest
to, ze Ex przyjdzie znowu z placzem

(((
Przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi, ale nie wiem co mam o tym sadzic,
moze wy drogie macoszki (jak macie w tym swiatecznym kolowrotku troche czasu)
dacie mi troche natchnienia, jak wyjsc z tej oblednej sytuacji.
Zmienilam plany z synami i moim M w moim swiatecznym repertuarze zeby oslodzic
zycie mojej corce: na drugi dzien swiat (wszyscy juz o tym wiedza oprocz mojej
corci), zorganizowalm wyjazd do Wenezueli (dwa tygodnie) zamiast nart, moze
troche ostygnie z tych rozczarowan. Doszlam do wniosku, ze dziewczyny wiecej
przezywaja takie sytuacje, moi chlopcy olewaja to zupelnie.
Niestety nie mam tyle czasu na wszystkie wasze drogie macoszki odpowiedzi, ale
sie postaram.
Ps
Zamiast siatecznych melodi, gra na okraglo: "bo do tanca trzeba dwojga...",
moja cora to uwielbia...