...bo do tanca trzeba dwojga":-((

20.12.06, 20:06
Pare dni nie bylam tutaj aktywna, ze wzgledu na stres..., stres nie byl
zwiazany z moim M, ani bezposrednio z Exem, ani z dziecmi, ale z nowa Nex
mojego Ex. Zaczne od poczatku:
Pisalam nie raz o poprawnych a wrecz bardzo dobrych relacjach moich i naszych
dzieci z bylym mezem, "sielanka" trwala 5 lat. Ex mial w miedzy czasie kilka
partnerek i jedna kandydatke na zone. Partnerki mojego Ex byly fajnymi
babkami, ktore raz bardziej, raz mniej "wspolpracowaly" i podpieraly kontakty
dzieci z ich partnerem (moim Ex), lub byly obojetne na wizyty dzieci (tez
dobrze) przyznam sie, ze kosztowalo mnie to wiele wysilku, ale co sie nie robi
dla dzieci.
Tak, to bylo i sie "zmylo", gdyz terazniejsza partnerka mojego Ex (sa ze soba
2 miesiace) zaczela robic "porzadki przedswiateczne" i sie okazalo, ze nie
lubi i nie akceptuje naszych dzieci. Doszlo do tego, ze ni z tego ni z owego
zabrala klucze mojej corce, wyjasnie, ze moja corka nigdy nie skorzystala z
niego w czasie nieobecnosci "lokatorow" w domu, zanim przyjdzie dzwoni, zeby
sie upewnic czy ktos jest.
Miala tam swoj pokoj, ktory pare dni temu zostal zlikwidowany, bez
uprzedzenia, wczesniej mogla tam nocowac kiedy chciala, a teraz polowe rzeczy
wyladowaly na smietniku a reszta zapakowana czeka przed domem na odebranie.

Ex nie placi alimentow na dzieci, gdyz umowilismy sie, zeby odkladal (jak
chce) na mieszkanie lub auto dla dzieci, tak tez robil, wiem gdyz przysylal mi
od czasu do czasu wyciag z konta gdzie widniala dosc pokazna uskladana sumka i
snul pomysly na co ja moga dzieci przeznaczyc.
Dzisiaj dzwoni Nex z wiadomoscia, zeby moja cora zlikwidowala konto
(naturalnie puste), zeby nie placila niepotrzebnie za trzymanie konta. Jestem
zbulwersowana, nie chodzi mi o te pieniadze, sama bez pomocy Ex moge dac
dzieciom "wyprawke" na dorosle zycie, ale o pasernosc Nex.
Jestem w szoku, gdyz doszly inne incydenty zwiazane z Nex i moja corka, moje
wysilki utrzymania dobrych kontaktow dzieci z ojcem zostaly zniweczone, nie
poznaje Exa, to byl kiedys naprawde dobry ojciec, ktoremu dobro dzici lezalo
na sercu, a moze mi sie tak wydawalo? moze to tylko ja o to wszystko dbalam?

Nie zalezy mi na kontaktach z Ex nie musi ze mna omawiac sprawy zwiazane z
dziecmi, gdyz sa wystarczajaco dorosle, ale o kontakt dzieci z ojcem. Urodziny
corki byly rewelacyjne, cale grono rodzinne, wszyscy w dobrych humorach,
zadnych negatywnych wrazen. Na tych urodzinach byla tez nowa Nex, ktora
naprawde z sercem przywitalam, wiedzac, ze bedzie miala z moimi dziecmi do
czynienia.
Na drugi dzien Ex mi opowiadal, ze jego Nex nie podobala sie atmoswera
panujaca na imprezie,totalny luz, kontakt ze mna, moj bardzo dobry kontakt z
Ex tesciowa, z jego bratem itd., wiec mu zaproponowalam totalna "cisze" miedzy
nami, dalo mi to do myslenia, przypuszczalam, ze moze byc zazdrosna, ale
niestety to bylo jej za malo, ona nie toleruje kontaktow z dziecmisad(((, a
moj Ex kiedys z jajami okazal sie olnuchemsad((((

I pomyslec, ze tydzien temu szukalam prezent z moja corka dla Nexsad(((

Moja cora placze na okraglo, jest totalnie sfrustowana, nie nadazam z
husteczkami, pocieszam, rozmawiam i dochodze do wniosku, ze jak tak dalej
potrwa to znienawidzi ojca, pomimo, ze ja jego bronie (o zgrozo), mowie jej,
ze swiezo zakochany itd. ale narazie u mojej cory rozpacz i zal do ojca. A co
najgorsze bronie i szukam wymowki dla Nex za jej zachowanie.

Czuje sie winna w tym wszystkim, gdyz to ja mu doradzilam (za mocne slowo),
zeby poszedl za sercem, wyjasniam: ze byl w tym czasie z inna partnerkasad(((((

Chcialam o tej sytuacji porozmawiac z Ex, ale niestety jest nieuchwytny, wiem,
ze sie wstydzi za jej i swoje zachowanie, wiec odpuszczam. A najgorsze jest
to, ze Ex przyjdzie znowu z placzemsad(((

Przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi, ale nie wiem co mam o tym sadzic,
moze wy drogie macoszki (jak macie w tym swiatecznym kolowrotku troche czasu)
dacie mi troche natchnienia, jak wyjsc z tej oblednej sytuacji.

Zmienilam plany z synami i moim M w moim swiatecznym repertuarze zeby oslodzic
zycie mojej corce: na drugi dzien swiat (wszyscy juz o tym wiedza oprocz mojej
corci), zorganizowalm wyjazd do Wenezueli (dwa tygodnie) zamiast nart, moze
troche ostygnie z tych rozczarowan. Doszlam do wniosku, ze dziewczyny wiecej
przezywaja takie sytuacje, moi chlopcy olewaja to zupelnie.

Niestety nie mam tyle czasu na wszystkie wasze drogie macoszki odpowiedzi, ale
sie postaram.

Ps
Zamiast siatecznych melodi, gra na okraglo: "bo do tanca trzeba dwojga...",
moja cora to uwielbia...











    • babe007 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 20.12.06, 20:24
      Nie jestem macochą i jak czytam takie posty jak Twój to dostaję gęsiej skóry
      (ze strachu), że i moje dzieci coś takiego może kiedyś spotkać. Do tej pory
      kontakty mojego Ex z dziećmi były bardzo dobre, a i jego obecna partnerka jest
      dla nich miła (one też ją lubią). Ja z nia kontaktów żadnych nie mam
      (spotkałyśmy się raz - było OK) i patrzę na nia tylko przez pryzmat jej
      stosunku do moich dzieci (w końcu to nie ja z nią mieszkam i jaka ona jest poza
      tym aspektem - to ani moja sprawa, ani mój ból głowy).

      Bardzo, bardzo Ci współczuję - jeszcze bardziej Twojej córce. Czy ona ma żal
      tylko do tej kobiety, czy również do swojego ojca? Bo moim zdanie winni tej
      sytuacji są oboje. To niepojęte jak części ciała od pasa w dół potrafią rządzic
      niektórymi ludźmi (Twój ex). Jak można byc tak zaślepionym, żeby pozwolić tak
      traktować swoje dziecko. PRZERAŻAJĄCE!

      PS. Nie byłabym taka pewna czy ex wstydzi sie za swoje i swojej nowej pani
      zachowanie. Myślę, że jeszcze nie sad ...
    • chalsia Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 20.12.06, 22:40
      > wysilki utrzymania dobrych kontaktow dzieci z ojcem zostaly zniweczone, nie
      > poznaje Exa, to byl kiedys naprawde dobry ojciec, ktoremu dobro dzici lezalo
      > na sercu, a moze mi sie tak wydawalo?

      ja tak moralizatorsko i trochę off topic - macochy czesto zarzucały
      samodzielnym piszącym o tym, że eks zaczynał się zachowywać bardzo be, że jak
      to, przecież mąż/partner nie mogł się tak diametralnie zmienić na gorsze skoro
      wczesniej nie zachowywał się w taki sposób. No i właśnie to jest następny
      przykład, że jest to możliwe. I że jednak na takie godne potępienia zachowania
      mają wpływ sprawczy osoby next (wiadomo, że nie każdej).
      Chalsia
    • kasia_kasia13 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 20.12.06, 22:48
      Wiem, ze to post nie o alimentach ale... Obdazylas Exa zbyt duzym zaufaniem, z
      tym, ze zamiast placic alimney zbieral je na koncie. Trzeba bylo, jesli
      pieniadze nie byly potrzebne na biezaco, samej odkladac wplacane alimnty na
      konto dla corki. Przynajmniej mialabys pewnosc, ze zadna Nexia na tym lapki nie
      polozy.
    • wyksztalciuh Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 20.12.06, 22:53
      Skoro pojawila sie nowa partnerka, to moze potrzebny byl dodatkowy pokoj? Nie
      wszyscy maja takie warunki, zeby moc sobie pozwolic na "trzymanie" pustego
      pokoju dla sporadycznie wpadajacego dzieciaka.

      A co do pieniedzy, to nie rozumiem, dlaczego zalatwiasz te sprawy z nia, a nie z
      eksem? I zasadniczo zgadzam sie z kasiakasia, ze troche dalas ciala z tymi
      alimentami. Corka nie ma Ci tego za zle?
      • luna67 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 00:19
        Czy tak trudno zrozumiec czlowieka (mnie) ktoremu naprawde nie zalezy na
        pieniadzach, zrezygnowalam z alimentow na mnie, na dzieci, zarabiam
        wystarczajaco, zeby zapewnic bez wyrzeczen dobry byt i start moim dzieciom. Nie
        chcialam od niego i nie chce zadnych pieniedzy, ja chcialam zeby moje dzieci
        byly szczesliwe (i jako tako byly), zaoszczedzilam im walke z moim Exiem o dom o
        majatek i o alimenty, a co najwazniejsze nie jestem i nie bylam msciwa.

        Dziewczyny wiem, moze dla niektorych z was jest to nie wyobrazalne, ale wiem,
        jak bym go podala o alimenty, to by i tak moje dzieci ich nie zobaczyly, mial
        papiery u notariusza, chcial sprzedac i przepisac (za marne pieniadze) firme na
        byla kochanke i mial zamiar sie u niej zatrudnic na najnizszej krajowej.

        wyksztalciuh napisała:

        > Skoro pojawila sie nowa partnerka, to moze potrzebny byl dodatkowy pokoj? Nie
        > wszyscy maja takie warunki, zeby moc sobie pozwolic na "trzymanie" pustego
        > pokoju dla sporadycznie wpadajacego dzieciaka.

        Jezeli by tak bylo, to bym zrozumiala i nie pisalabym o tym, ale tak nie jest,
        dom ma 6 pokoi, na 3-ke ludzi. Moi pasierbowie tez sa u nas sporadycznie co
        drugi weekend, nocuja dwie noce i maja dosc duzy pokoj dla wlasnej dyspozyci (w
        ciagu tygodnia rzadko nocuja).

        > A co do pieniedzy, to nie rozumiem, dlaczego zalatwiasz te sprawy z nia, a nie
        > z
        > eksem? I zasadniczo zgadzam sie z kasiakasia, ze troche dalas ciala z tymi
        > alimentami. Corka nie ma Ci tego za zle?

        Ja z nikim nie dyskutuje o tych piepszonych pieniadzach, to Nex zadzwonila do
        mojej corki, ja z nia nie rozmawialam i nie zamierzam, nawet z Exem niechetnie o
        tym rozmawiam, to on roztaczal perspektywe kupna auta dla corki, mieszkania itd.
        (a ja skladam osobno). Nie, moja corka nie ma mi tego za zle, gdyz braku
        pieniedzy nie odczuwa.

        Dziewczyny zle mnie zrozumialyscie, nie o pieniadze chodzi...a o dobry kontakt
        ojca z dziecmi, ktory jest niweczony przez Nex, ona nie zyczy sobie odwiedzin
        mojej corki w domu ojcasad(((( Moj M ma tez 2-ke dzieci, ale u nas sa naprawde
        mile widziane.
        • mrs_ka Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 06:56
          Luna, i cóż Ci napisać?
          Wbrew temu, co jest aktualnie poprawne politycznie, praktyka pokazuje, że to
          kobiety trzymają w rękach nitki od wszystkich brudnych i niejawnych układów,
          choć mężczyznom sie wydaje, że jest odwrotnie.
          Ja wiem, że wszyscy jesteśmy ludźmi i tak dalej. Jestem tutaj zawsze pierwszą
          oponentką stwierdzeń, że "kobiety są z wenus, mężczyźni z marsa", zaś "jak suka
          nie da to pies nie weźmie". I w strefie deklaratywnej dokładnie tak uważam, to
          jest taki wzorzec z Sevres: ludzie są ludźmi i mają być rozliczani jako ludzie,
          a nie jako kobiety i mężczyźni.
          Natomiast praktyka pokazuje, że -obok wszystkich przymiotów generalnych i
          głównych- jesteśmy wyjątkowo perfidną płcią, co świetnie widać na Macochach (u
          przypadków i w sytuacjach skrajnych) i na Samodzielnej również (u przypadków i w
          sytuacjach skrajnych), kiedy to do głosu dochodzą rozmaite instynkty i mało
          sympatyczne cechy płci żeńskiej.

          Uważam, że jest dokładnie tak, jak piszesz. Oczywiście, że głupi jest chłop,
          skoro zaczyna mu odbijać palma i robi przykrość własnej córce, ale z drugiej
          strony czy nie wpisuje się to idealnie w pewien schemat? Dwa miesiące
          znajomości, świeży zapach piżma, zew natury... Przepraszam, że tak brutalizuję,
          no ale czy tak nie jest? I tutaj pytam się nie tej części nas, która jest
          political correctness, ale tej, która jest bliska rzeczywistości i rzeczywistym
          zjawiskom.
          Owszem, Twoja córka ma przegrabione, bo okazało się, że Neksia ma powazny
          problem z własną małostkowością. Jedyne co możesz zrobić to to skonstatować. I
          poczekać, aż hormony wrócą do normalnego poziomu- daj im jakieś pół roku, miejmy
          nadzieję, że nie wejdą w ciąg feromonowy wink
          Tak więc cudownej i szybko dzialającej recepty nie ma. Możesz spróbować rozmów z
          Eksem, ale nie łudziłabym się, że aktualnie coś to da: nawet jeśli przyzna Ci
          rację i coś do niego dotrze, to potem wróci w ramiona swojej partnerki i da jej
          się urobić.
          Naturalnie idea ogólna jest taka, aby panować nad popędami i własna biologią.
          Niekiedy się to udaje, Twojemu eksowi się nie udaje, wot żyźń.

          a.
        • madalenka25 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 10:03
          > Dziewczyny wiem, moze dla niektorych z was jest to nie wyobrazalne, ale wiem,
          > jak bym go podala o alimenty, to by i tak moje dzieci ich nie zobaczyly, mial
          > papiery u notariusza, chcial sprzedac i przepisac (za marne pieniadze) firme
          na
          > byla kochanke i mial zamiar sie u niej zatrudnic na najnizszej krajowej.


          Luna tu sama określiłas swojego eks i w duecie z nowa kobieta tworzą "zgrabny"
          duecik

          ja nie wierzę, że facet który z przez x lat jest w porządku nagle zachowuje sie
          jak ostatni drań choc zgadzam sie z Mrską ze przez pierwszy okres "zakochania"
          mysla główka a nie głową

          szkoda tylko Córy

        • kasia_kasia13 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 10:48
          Luna, zrozumialam, ze nie o pieniadze Ci chodzi. MOja uwaga byla niejako na
          marginesie. Pamietaj, ze alimnety to sa pieniadze na dzieko, dziecka, wiec
          zrezygnowalas ich w imieniu swojej corki.
          • luna67 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 22:34
            kasia_kasia13 napisała:
            Pamietaj, ze alimnety to sa pieniadze na dzieko, dziecka, wiec
            > zrezygnowalas ich w imieniu swojej corki.

            Wiem Kasiu, ale mojej corce nic nie brakuje, juz pisalam dlaczego tego nie
            zrobilam. A zreszta ona ma od miesiaca 18-stke i wie, ze sama moze go podac o
            alimenty i wiem, ze nigdy tego nie zrobi, chociazby miala wykonywac najbardziej
            przez nia nielubiana robote (gotowaniesmile),odziedziczyla cos fajnego po mnie;
            ambicje.
            • kasia_kasia13 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 22.12.06, 12:32
              Ambicja to bardzo fajna rzecz. Tez uwazam, ze lepiej wykonywac kazda prace niz
              zebrac. Ale podawanie o alimenty to IMO nie zebranie. A nie placenie ich to
              okradanie wlasnego dziecka. Czy jak mi zlodzieje beda zawartosc domu wynosic,
              to tez mam ambicjonanie nie dzwonic na policje?
              Ale Twoja corka zrobi jak uwaza, nie jest moim zamiarem przekonywanie Cie do
              zmiany stanowiska.
        • poxywka Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 11:07
          >Dziewczyny wiem, moze dla niektorych z was jest to nie wyobrazalne, ale wiem,
          > jak bym go podala o alimenty, to by i tak moje dzieci ich nie zobaczyly, mial
          > papiery u notariusza, chcial sprzedac i przepisac (za marne pieniadze) firme
          > na byla kochanke i mial zamiar sie u niej zatrudnic na najnizszej krajowej

          hm, skoro tak to przepraszam czego po nim oczekiwac ? gosc jest dojrzaly jak
          nastolatek i nie liczylabym na odmiane; wytlumaczylabym to corce bo ona ma
          szanse szybko przerosnac jego poziom dojrzalosci; zawsze lepiej myslec ze
          ojciec jest glupi niz ze nas zupelnie nie kocha; a nexia to w jakim wieku ?
          chyba niezbyt dorosla ?
          pozdrawiam
          poxywka
          • luna67 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 22:40
            poxywka napisała:

            wytlumaczylabym to corce bo ona ma
            > szanse szybko przerosnac jego poziom dojrzalosci

            Przescignela go swoja dojrzaloscia i odpowiedzialnoscia juz 2 lata temusmile

            a nexia to w jakim wieku ?
            > chyba niezbyt dorosla ?

            Nexia jest starsza od corki o 4 lata.
            • dominika303 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 23:03
              Luna smile))
              ostatnim postem wszystko wyjasniłaś smile))) exio jak exio, next jak next ale oni
              jako para to juz mieszanka wybuchowa smile)
              Pojedz na wycieczkę, niech córcia dojdzie do siebie, a exio pewnie po pół roku
              przyleci do córci z przeprosinami, że zgłupiał itp. Jak wtedy córcia do tego
              podejdzie??? ............... jej sprawa, ale teraz daj jej szansę na
              ochłoniecie.
              No cóz mnie sie cisnie jedynie na usta słowo "palant"
              I poważnie jestem w szoku jak czytam o takich tatusiach sad((((
    • bez44 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 07:54
      luna! spróbuj na spokojnie porozmawiać z eksem - może okolica świąt temu bedzie
      sprzyjała? Powiedz mu jasno co czuje wasza córka, żeby zastanowił się nad swoim
      stosunkiem do niej. Moze to coś da. U mnie jest podobnie - eks się ozenił
      i "zapomniał" o synu - nie ma czasu dla niego (spotkania 2-3 razy w roku i to
      jeszcze jak syn do niego przyjedzie) - ale jakoś mu to wytłumaczyłam broniąc
      (tak jak ty) jego ojca.Ale żal został. Trzymam z Tobą i Twoją córką.
    • kara_b Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 08:27
      mojej koleżanki ojcie po rozwodzie średnio raz do roku zmieniał parnerki.jak
      się rodzice rozwodzili ona miała 18 lat,więc już nie miała ustalanych kontaktów
      czy opiekuna, po prostu była tam u kogo gdzie chciała na weekend, bo studiowała
      w innym mieście. w każdym razie w kontaktach z partnerkami ojca to były już
      chyba wszystkie możliwe sytuacje, od sympatii po wrogość i wojnę o ojca. teraz
      mają wypracowany własny rytm - jak ona jest w rodzinnym mieście to spotyka się
      z nim i aktualną panią np na kolacji, jak zaprasza ojca do siebie to przyjeżdza
      zawsze sam.
      szkoda Twojej młodej,może potrzeba ich spotkania tylko we 2 i jak ona mu
      wykrzyczy/wypłacze czy spokojnie powie to coś się zmieni? łatwiej chyba ona
      dotrze do ojca, niż Ty jako faceta

      pozdr K
    • lilith76 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 10:56
      luna67, sądzę, że to co ty traktowałaś jako zachowanie fair i rozsądne w stosunku do eksa, dla niego było rzeczą tak oczywistą jak wschód słońca o poranku, jak psu buda. Rozpuściłaś go.
      Jasne, że teraz "bogini seksu i czułości" będzie dominować i nawet jeśli u eksa pojawią się przebłyski rozsądku i żalu, to szybko zostaną stłumione.

      Ja jestem w stosunku do ludzi fair, empatyczna, ale jeśli ktoś nadepnie mi na odcisk, to szkoda jego losu.
      Na twoim miejscu zadzwoniłabym z miłą informacją, że skoro on teraz traktuje córkę jak gościa, to ona będzie jego traktować jak alimenciarza.


      Co do kwestii kluczy - sądzę, że gdyby taka next pojawiła się na forum wiele macoszek by jej doradziło ich odebranie...
      Co do pokoju, to nie wiem co ta pani sobie chce w tym pokoju zrobić - fitness?? Albo wróżka jej powiedziała, że urodzi trojaczki i pani już czyha z wielkorotną owulacją.
      • m-m-m Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 11:36
        Co do kwestii kluczy - sądzę, że gdyby taka next pojawiła się na forum wiele
        macoszek by jej doradziło ich odebranie...
        Co do pokoju, to nie wiem co ta pani sobie chce w tym pokoju zrobić - fitness??
        Albo wróżka jej powiedziała, że urodzi trojaczki i
        pani już czyha z wielkorotną owulacją.



        Ale te klucze powinien odebrać ojciec, a nie next!
        Tatuś pewnie zawsze był ofermus w kwestii spotkań z córką - tyle, że do tej
        pory trafiał na babki, które uwzględniały córkę w jego życiu. Tym razem jest
        inaczej. Może next jest na tyle obrotna, że niedługo zaprowadzi go do ślubu,
        wniesie się ze swoimi dobytkiem do niego i nie będzie chciała by córka jej męża
        miała możliwość bywać u ojca kiedy chce, bo po prostu sama sobie otworzy drzwi.
        Może będzie chciała mieć prywatność, anie poczucie, ze w każdej chwili do domu
        może wejść jak do siebie córka, teściowa, czy ktokolwiek inny z rodziny, bo ma
        klucze.



        Co do pokoju, to nie wiem co ta pani sobie chce w tym pokoju zrobić - fitness??


        Lilith - moje stanowisko jest takie: dopóki dzieciak jest niepełnoletni to
        powinien mieć możliwość nocowania we własnym pokoju u ojca - jeśli są ku temu
        warunki na czas gdy ojciec sprawuje nad nim opiekę. Wraz z pełnoletnością ten
        układ może ulec zmianie: faktycznie dorosła córka u ojca nie mieszka, tylko
        bywa z wizytą. Jest to sytuacja szczególna, bo ojciec nie jest z matką
        dziewczyny tylko z nową paretnerką i to nie jest tak samo jakby córka przyszła
        do domu rodziców i przespała się na kanapie.
        Mój M. już dawno mi powiedział, że on jest za tym, że jak pasierb się
        wyprowadzi to przenosimy się do mnie, a on sobie to swoje mieszkanie wynajmie
        (weźmie większy czysz za swoje niż ja bym wzieła za swoje).
        U mnie zaś pokoju dla dorosłego pasierba nie będzie. Zawsze będzie mógłpasierb
        do nas przyjść. Do nas, ale nie do swojego pokoju. Dla mne to oczywiste, że jak
        dorosłe dzieko się wyprowadza, to jego rodzice nie trzymają wolnego pokoju dla
        sporadycznego gościa jakim jest ich dziecko - tylko je zagospodarowują na swoje
        potrzeby, aczy zrobia sobie tam fitness, czy garderobe to ich sprawa.
        • lilith76 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 13:38
          > Tatuś pewnie zawsze był ofermus w kwestii spotkań z córką - tyle, że do tej
          > pory trafiał na babki, które uwzględniały córkę w jego życiu. Tym razem jest
          > inaczej.

          Całkiem prawdopodobna teoria.

          > Lilith - moje stanowisko jest takie: dopóki dzieciak jest niepełnoletni to
          > powinien mieć możliwość nocowania we własnym pokoju u ojca - jeśli są ku temu
          > warunki na czas gdy ojciec sprawuje nad nim opiekę

          że jak
          >
          > dorosłe dzieko się wyprowadza, to jego rodzice nie trzymają wolnego pokoju dla
          > sporadycznego gościa jakim jest ich dziecko - tylko je zagospodarowują na swoje
          >
          > potrzeby, aczy zrobia sobie tam fitness, czy garderobe to ich sprawa

          Córka luny jest niepełnoletnia.

          W całej tej historii najbardziej bawi mnie fakt, że next jest nią dopiero od dwóch miesięcy, a już wije gniazdo jakby miała składać jaja. W kwestii uczuć i miłości jestem ostrozna i tego typu rewolucje na tym etapie znajomości zawsze budzą moje politowanie względem takiej pani.
    • anastazjapotocka Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 13:26
      Sytuacja WYJĄTKOWO OBRZYDLIWA.
      Córka miała swój pokój w domu taty i klucze od jego domu.
      Czuła się szczęśliwa i kochana przez ojca - i było jej to potrzebne.
      Ojciec córce jest potrzebny W KAŻDYM WIEKU. Nawet tej dorosłej, samej
      pozostającej w związku z mężczyzną.
      To, co opisałaś, to jakiś koszmar i nie chodzi mi o nex. Nex jak nex. Teraz
      coraz częściej zdarzają się BEZWZGLĘDNE i drapieżne panienki, które pewien
      drobiazg między nogami traktują tak, jak inne kobiety mózg.
      One tym myślą, zdobywają ogłupiałych mężczyzn i tym sobie i innym meblują życie.
      Szkoda mi czasu na komentawanie tego rodzaju panienek, tak jak nie kąpię się w
      pomyjach - z tych samych względów.
      Aby panienkom się to jednak udało, muszą trafić na tkiego facia jak jak Twój
      były (nie zasługuje on na miano mężczyzny).
      WIEDZIAŁ o odebraniu kluczy córece i zlikwidowaniu jej pokoju.
      SAM zlikwidował konto, należące do córki, a więc OKRADŁ WŁASNE DZIECKO.
      Bo to były pieniądze Twojej córki i jak były faciowi potrzebne - powinien
      POPROSIĆ córkę o zgodę. I nie ważne jest, czy córka ma lat 8, 15 czy 18.
      Słabo mi się zrobiło od tej historii... i na Twoim miejscu uciekłabym od niej
      na drugi koniec świata.
      Ale to nie rozwiąże problemu Twojej córki, której STAŁA SIĘ NIEZASŁUŻONA
      KRZYWDA.
      Jedź do tej Wenezueli z córką.
      Jak wrócisz - idź do adwokata. Stać Cię na najlepszego.
      Zafunduj faciowi pełny serwis: alimenty wsteczne, obecne, podział majątku,
      komornika, WSZYSTKO, CO SIĘ TWOJEMU DZIECKU NALEŻY.
      Panienka kocha Twojego byłego dla kasy.
      No to zobaczymy, jak będzie wyglądać jej miłość w razie kłopotów.
      A jak ten dureń na panienkę przepisze wszystko (skarga pauliańska) - daj znać:
      będziemy z Dziewczynami świętować nową męską głupotę.
      Dziwię się Twojemu byłemu. Ja bałabym się przy panience poskarżyć nawet na ból
      gardła. Bo nie sądzi głupek chyba, że panienka będzie go w chorobie pielęgnować?
      Ile on ma lat, że dla d.... stracił głowę?
      A jak już przywlecze się do Ciebie (goły i wesoły) z płaczem, że go panienka
      obdarła z kasy i godności - nie otwieraj drzwi i zadzwoń na policję.
      Z córką pogadaj bez ogródek - lepiej niech wie, CZYM kierują się niektórzy
      faceci w życiu.
      • mangolda Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 21.12.06, 13:58
        Przypominam, ze nadal nie wiemy w jaki sposob zniknely pieniądze z KONTA CORKI!
        Oskarżanie o to nowej narzeczonej ojca jest co najmniej naduzyciem.
      • luna67 Re: ...bo do tanca trzeba dwojga":-(( 22.12.06, 00:03
        Dziekuje za odpowiedzi moja corka sie troche uspokoila, poszalelismy na zakupach
        co poprawilo nam chumory.

        Dziekuje anastazjo, tak jak napisalas; corka byla naprawde szczesliwa, mogla po
        uprzednim zadzwonieniu isc do taty jak mial czas, pogadac, powyglupiac sie.

        Cieszylam sie jak przychodzila i zdawala relacje z udanych odwiedzin, lubilam
        Nexie ktore ten stan rzeczy akceptowaly (raz wiecej raz mniej), lubilam tez
        dzieci bylych Nexi, ktore moja corka brala od czasu do czasu do naszego domu.

        Moja corka jest inteligentna dziewczyna, ktora wie jak sie zachowac, wycofac jak
        widzi, ze cos jest nie tak, nikomu nie narzucala swojej woli.... duzo pozytynych
        rzeczy odziedziczyla po mniesmile))
        Moj Ex byl zawsze bardzo dumny z niej i opowiadal wokolo, ze inteligencje ma po
        nim, ja mu tylko przytakiwalam w towarzystwie i mowilam, ze to prawda, bo ja
        swoja jeszcze mamsmile))

        Nie chcialam tego opisywac, ale dla sprostowania:
        Jak juz niektore z was wiedza mieszkamy w niemczech, a panienka Nexia jest
        swiezym towarem z Polski (z gola pupa), wprowadzila sie do Exa 2 miesiace temu
        uciekajac od meza z Polski (znaja sie ogolnie 3 miesiace), dziecko 9 miesieczne
        jest u babci (przepraszam za zwrot, sama jestem z Polski, ale...smierdzi mi to
        na latwizne). Moj Ex jest dobrze materialnie postawiony facet, wiec problemu z
        towarem nigdy nie mial.

        Nikt mu nie ma za to za zle, ze zmienia panienki jak rekawiczki (no chyba te
        zdradzane), jest singlem, ale czy to najwazniejsze jest dla niego w zyciu? Du.y?
        Byl zawsze kur..arzem (powod rozwodu), ale nigdy emocjonalnie nie zaniedbywal
        dzieci. Teraz to dla mnie czarna magiasmile Dla mnie ona moze nawet byc z
        Singapuru, czarna, skosnooka, byle nie psula relacji ojca z corka.

        Czy wy wiecie, jak ja sie czuje widzac lzy mojej corki, to rozczarowanie, ten
        jej bol? serce mi sie kraja, jestem wsciekla na Ex, rozdarlabym go pierwszy raz
        w zyciu na strzepysad(

        Tatus nie odbiera telefonow, odbiera Nex i mowi, ze go nie ma, albo , ze pozniej
        zadzwoni (nie mam zamiaru z nia rozmawiac nie moje niveau), komorka jak nigdy
        dotad jest wylaczona, a przeciez kiedys musi byc skonfrontowany z zalem mojej
        corki, musza sobie kiedys ta zakichana sytuacje wyjasnic. Jak on jej pozniej
        spojrzy w oczy, jakie wymowki wymysli? Jak on mogl pozwolic sie tak omotac? tego
        zupelnie nie rozumie.

        Macoszki nie musze wam mowic/pisac jak wazny jest kontakt ojca z dziecmi, wiec
        wspierajcie swoich M w kontaktach, nie utrudniajcie ich, wiem, ze czasami sa
        chwile nie do wytrzymania, ale dzieci nic nie moga za bledy popelnione przez
        rodzicow. Moim zdaniem im starsze dzieci (dluzej spedzony czas z rodzicem) tym
        trudniej jest tym dzieciom przejsc przez bagno rozstania obojga ludzi (mum i
        ded). One chca byc tylko szczesliwe, tak jak my dorosli.

        Zaczynam przygotowania na wigilie, zakupy, choinka, sprzatanie (ogledziny),
        gotowanie, pozniej wyjazd, wiec nie bede miala duzo czasu na zagladanie na
        forum, wiec zycze wam wszystkim zdrowych i wesolych swiat, w gronie rodzinnym, i
        oczywiscie duzo, duzo prezentowsmile

        Dziekuje wam, ze jestescie....

Pełna wersja