jowita771
27.12.06, 12:37
nasza eksia od jakiegoś czasu ma do mojego NM pretensje, że się rozstali.
porzuciła go, bo znalazła "miłość swojego życia", za tą miłością pognała za
granicę. po wyjeździe, gdy chłop się starał utrzymywać kontakt, nie chciała z
nim rozmawiać. potem, gdy dowiedziała się, że on już nie jest sam, to zaczęła
wyjeżdzać z pretensjami. wystapiła o rozwód, on też w tym samym czasie (cóż
za zgodność

i do tej pory w nerwach mu wygaduje, że to jego wina, że nie są razem. mojej
nieteściowej też się żaliła. usłyszała, że było, minęło, nie ma co
roztrząsać. chłop tez jej to mówił, ale chyba sprawa nie daje jej spokoju.
ostatnio chłop był tam i siostra eksi powiedziała jej, żeby przestała już się
o to rzucać, bo to się robi śmieszne. dziwna z niej baba, o co te pretensje?
wcześniej w takich sytuacjach czekał, aż się wyszumi. może nie aż w takich,
ale jakieś romansiki przeczekiwał. myślała, że tak będzie zawsze? a to cham z
mojego chłopa, śmiał ją porzucić

D