macochy(długie)

27.12.06, 12:41
witajcie! zdaję sobie sprawę ze zaraz mnie zlinczujecie ale i tak muszę to
napisac.(dla wyjasnienia byłam dość długo samotną mamą obecnie jestem w
szczęśliwym związku z moim next z którym wspólnie wychowuję jego syna i moje
dzieci.)
chcę się z wami podzielić spostrzeżeniami jakie nawiedziły mnie po rozmowie z
moimi dziećmi otóż moje dzieci nie lubią partnerki mojego byłego.dlaczego?bo
nie odstępuje go ani na krok. widują się z ojcem raz w tygodniu w sobotę a
ona towarzyszy im wszedzie, w domu ,na spacerze, w kinie a oni chcieliby
pobyć z nim sami pogadać o swoich sprawach i tak z tygodnia na tydzien mimo
ze dziewczyna w sumie może się i stara być dla nich miła nie lubią jej co raz
bardziej.poprzednią dziewczynę taty lubili i chetnie z nia wychodzili czy
jechali na spacer ale tamta zostawała w domu jak były z dziećmi szedł np na
spacer.obecna w trakcie pobytu dzieci obraża się i robi wymówki jeśli dzieci
mają jakieś "swoje plany"związane z pobytem u taty.
sedno: dlaczego niektóre z was tak kurczowo trzymają swoich facetów??
dlaczego nie pozwolicie nacieszyć się im dziećmi?nie musicie być matkami dla
tych dzieci bo one matkę mają brakuje im własnie ojca!!dzieci będa dla was
życzliwsze jeśli bedziecie przyjaciólkami dla nich a nie rywalkami.!!!
    • e_r_i_n Re: macochy(długie) 27.12.06, 12:45
      pucia14 napisała:

      > nie musicie być matkami dla tych dzieci

      Przebywanie non stop z ojcem dzieci nie jest rownoznaczne z matkowaniem tym
      dzieciom. Raczej wiekszosc macoch chce mieć jak najmniej wspólnego (w sensie
      obowiązków) z dziecmi swojego faceta.
      Pewnie niektóre macochy widzą w dzieciach rywali i się ich w jakiś
      niewytłumaczalny sposób boją. Dlaczego? Bo tak się zdarza. Pewnie, że to bez
      sensu, ale poza pogadaniem ze swoim eks nic z tym nie możesz zrobić.
      • barbara001 Re: macochy(długie) 27.12.06, 13:22
        Jak rozumiem Pucia, ty kiedy pojawia się twój pasierb również umykasz
        zabierając swoje dziatki, by nie przeszkadzać ojcu i synowi w miłych chwilach
        spędzanych tylko we dwóch?

        To nie jest atak na twoją osobęsmile

        Dzieci powinny zrozumiec że parterka taty jest cześcią jego życia, jest ciekawa
        ich wzajemnych relacji, chciałaby uczestniczyć w życiu swojego M i jego dzieci,
        cieszy się (mam nadzieję), ze dzieci będą przez weekend w domu i wcześniej
        wymyśla w pocie czoła co by im smacznego ugotować, jakie gry mogą im wypełnić
        radosne wieczory i jakie filmy sprawiają im najwięcej przyjemnosci i z
        wywieszonym jęzorem lata po sklepach kupując smakołyki i grzebie goraczkowo w
        wypozyczalni w poszukiwaniu dziecięcych hitów. Sprząta pokoje żeby dzieciom
        bylo przyjemnie i kupuje pachnący płyn do kapieli, żeby sobie zrobiły kąpiel z
        pianką.

        I przybywają dzieci.

        I najchętniej pognałyby intruza żeby z tatkiem obejrzeć film na DVD i radosnie
        obżerać sie chipsami, a potem może zagrają sobie w nową grę....z tatkiem rzecz
        jasna.

        A ciocia, niech ten miły wekeend spedzi gdzies daleko, żeby nie przeszkadzać.
        • chalsia Re: macochy(długie) 27.12.06, 13:46
          > Jak rozumiem Pucia, ty kiedy pojawia się twój pasierb również umykasz
          > zabierając swoje dziatki, by nie przeszkadzać ojcu i synowi w miłych chwilach
          > spędzanych tylko we dwóch?

          Autorka wątku napisała:
          "(dla wyjasnienia byłam dość długo samotną mamą obecnie jestem w
          szczęśliwym związku z moim next z którym wspólnie wychowuję jego syna i moje
          dzieci.)"

          Rozumiem z tego, że jej pasierb mieszka z nią, ojcem i jej dziećmi razem.
          Chalsia
        • pucia14 Re: macochy(długie) 27.12.06, 13:56
          mój eks zabiera dzieci tylko w sobote( nie na weekend)od 11 do 19 i nigdy nie
          powiedziałam że chciałabym zeby dziewczyna gdziekolwiek umykała. dzieci
          chciałyby tylko chwile sam na sam z nim...przyjezdza po nich ona siedzi z nimi
          w samochodzie, w domu siedzi cały czas z nimi w pokoju , na spacer razem
          itp.przecież te dzieci przyjeżdzaja do ojca !!miłoby było np opowiedzieć tej
          pani(moje dzieci są za duże by mówić do niej ciocia)co robili z tata na
          spacerze albo przygotować posiłek z ojcem w kuchni który zjedzą wszyscy
          wspólnie.jeśli chodzi o syna mojego partnera sytuacja jest inna bo ja
          jestem"macochą" 24 h(chłopak z nami mieszka)
          • dzk35 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:15
            chyba odrobinkę spóźniłam się z postem, ale tak właśnie Ciebie pucia
            zrozumiałam – iść na spacerze przodem by sobie choć słowo zamieniły, zostawić
            ich na chwilę samych w kuchni, by robiąc śniadanie poopowiadali sobie takie
            swoje własne małe tajemnice, do których ja nie mam dostępu, nawet nie dlatego
            że jestem obca, ale dlatego że nie jestem ich tatą!
          • barbara001 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:20
            Czyli macocha 24 h jest bardziej niz potencjalna macocha od 11 do 19 w soboty.
            Ciekawe.
            I nie ma to znaczenia jak dzieci mówią do "tej pani" (do której swoją droga
            sama się jak widać najeżyłaś)

            I wychodzi na to, że dom ojca ma się dostosowac do pomysłów na spedzenie czasu
            z tatą zgodnie z oczekiwaniami dzieci. Tylko dzieci. I jak rozumiem potrzebę
            ich wspólnych tylko i wyłacznie ich, spotkań, to takie usuwanie "tej pani",
            żeby było jej jak najmniej juz nie bardzo mi sie podoba. Tym bardziej, że to
            jak sadzę z twojego opisu dość świeży związek i sory, ale kiedy twoje dzieci
            mają poznać się nawzajem z "ta panią"? Kiedy już nabędą się z tatą? A kiedy to
            się stanie? Kiedy będą mogli wypracować własne relacje, wtedy kiedy twoje
            dzieci uznają to za stosowne? Poprzedniczka była ok, bo była ale z boku, a ta
            jest fe, bo chce uczestniczyć w spotkaniach i jeszcze się o to stara. No
            zgroza.Czy twoje dzieci przypadkiem nie chciałayby mieć tatusia głównie dla
            siebie kiedy odwiedzają go w soboty? Bez zastanowienia się że tatusiowe życie
            składa się tez z "tej pani" i może warto się z nią zakolegować, zeby czuła się
            z nimi dobrze i nie miała poczucia, że jak jest potrzebna to swietnie a jak
            dzieci na horyzoncie to lepiej żeby zrobiła sie półprzezroczysta? Czy nie
            rozsądniej byłoby się przestać tak alienować z tatusiem, żeby właśnie fajnie
            było pójś z nim do kina a potem na obiad do domu gdzie będzie czekała "ta pani"
            bez poczucia że w soboty jest nieważna?
            • dzk35 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:49
              barbara, mam nadzieję że nie przeczytałaś uważnie całego topiku, a nie że
              jesteś taką osobą jaka mi się po Twojej reakcji jawi...
              • barbara001 Re: macochy(długie) 27.12.06, 15:54
                Owszem, przeczytałam. I niestety przyznac muszę, że ktos kto nastepuje po byłym
                partnerze, ma obowiązek (tylko ciekawe dlaczego tylko on) być super szalenie
                delikatnym, wyczulonym, taktownym za wszystkich dookoła, domyslać sie za
                wszystkich jak się zachować aby nie urazić, nie odebrać czegos (o czym czesto
                nie ma pojęcia, a potem sa pretensje)itd. Tylko o uczuciach takiej osoby to
                nikt nie pomyśli. Widzi sie i tłumaczy głównie zachowanie eks, bo zwyczajowo
                głupia i zazdrosna, złe zachowanie dzieci, ok, bo z rozbitej rodziny, bo
                tęsknią, M czy NM bo po przejściach, a tak jak większośc z nas -nowa partnerka,
                musi z uśmiechem, anielską cierpliwoscią wkładać się w tą układankę, tylko
                czesto jakoś tak jak jej reszta towarzystwa pozwoli, czy to jest w porzadku?
                Nie jestem zołzą i z natury nie jestem napastliwa (może to wpływ dzisiejszej
                pogody). Ale jak widzę posty w stylu, bo "tamta pani", to troche mną rzuca.
                Dzieci dorosłe posiada autorka watku, rozumne jak mniemam, dlaczego nie zacheci
                tych dzieci do rozmowy z tatą, jak się na razie nie da osobiście w cztery oczy
                to przez telefon. Wszystko sobie można wyjasnić. Tatko się na pewno nie obrazi
                jak go dzieci poproszą o czas tylko dla nich. Ale nie można wykluczyć, że
                poczuje się tak , jakby jego dzieci miały gdzies jego narzeczoną. A dlaczego
                dzieci nie lubią narzeczonej bo nie znika taktownie. Tak to widzę. I mama
                dzieci tez nie zastanowi się jakby sie czuła, gdyby dzieci jej partnera wolały
                żeby była rzadziej niż częściej. Tym bardziej że przyjezdzają raz w tygodniu, i
                tej kobiety nie mozna tak po prostu sie pozbyć na pół soboty. Można załatwic to
                jakoś inaczej, ale nie przez pryzmat- dziewczyny nie trzymajcie się kurczowo
                swoich facetów, nie badzie matkami dla dzieci ktore matki maja, bo to zupełnie
                nie ten tor myslenia.
                Nie mam wielkich dramatow związanych ze swoim macochowaniem ani tak naprawde
                nie mam az takich kłopotów z eks, jak niektóre macoszki, ale do diaska, macocha
                tez człowiek, i takiej samej delikatności i wyczucia powinno wymagać się od
                wszystkich, równiez matek dzieci, bo głównie o dobro dzieci chodzi, ale jak
                inne sfery nie zostaną pomyślnie ułozone to nikomu nie będzie dobrze.
                Może nieco z innej beczki, choć nie do końca, wczoraj nasza ciocia powiedziała,
                oj, jak wam się urodzi dziecko to XX (córa męża)będzie miała żle. Dlaczego?
                pytam, no bo juz nie będzie taka jedynaczka, matka i ojciec osobno, nowe
                dziecko od tatusia a nie od mamusi. Ręce mi opadły. Bo nikt nie pomysli, że jak
                będzie to dziecko, to ja będę musiała zadbać i o komfort córy M i o komfort
                własnego, wytłumaczyć swojemu dlaczego XX ma inną mamę, dlaczego tylko u nas
                bywa i organizowac wszystko sparawiedliwie i na dwa domy, z czego w jednym
                nawet nie bywam. To tyle w zasadzie, bo pisac mi się już nie chce. macocha tez
                człowiek, z własnym bagażem doswiadczeń i osobnym pokładem uczuć, żadna "tamta
                pani". I myśląc w ten sposób dopiero mozna próbować układać relacje w rodzinach
                patchorkowych. Houk.
                • chalsia Nie przesadzajmy Barbaro 27.12.06, 16:26
                  że wielkim problemem i nieuznawaniem potrzeb emocjonalnych nexi jest kwestia
                  pozostawania ojca sam na sam z dziecmi w ciągu np. 2-3 godzin z tych (o ile
                  dobrze pamiętam) 9 godzin, które córki w soboty spędzają z ojcem.
                  Chalsia
                  • barbara001 Re: Nie przesadzajmy Barbaro 27.12.06, 16:58
                    Jasne że nie. Problemem jest traktowanie neksi jako "tamtej pani".Ogólnie
                    mówiąc.

                    Pamiętam z początków mojego zwiazku, że M tak się cieszył jak mała do nas
                    przyjeżdzała, kupowanie czekolad, organizowanie weekendu itd. I na początku
                    uczestniczyłam w tym radośnie bo wydawało mi się że on tego tez ode mnie
                    oczekuje. Choć coraz czesciej chciałam pożyc po staremu, czyli wyskoczyć z
                    kumpelami na piwko. I jak tłumacząc się za którymś razem gęsto, że wyszłabym no
                    i czy nikt by mi nie miał za złe, że ja z nimi do kina na Misia Puchatka nie
                    pójdę, to sie okazało ze nie ma problemu.Że nawet lepiej, bo jak wróciłam to
                    zastałam ulepinego Misia Puchatka z żelków na kolacjęsmile Może ta biedna next
                    nawet nie ma pojęcia, że lepiej by bylo gdyby oni czasem sami pobyli, a marzy
                    o tym by sie urwaćsmile Rozmawiać trzeba ze sobą , ludzie. I fakt, jak płachta
                    działa na mnie tekst "tamta Pani", bo zawsze ma to jeden podtekst. Pewnie stąd
                    ta piana.
                • m-m-m Re: macochy(długie) 27.12.06, 16:32
                  Ręce mi opadły. Bo nikt nie pomysli, że jak
                  będzie to dziecko, to ja będę musiała zadbać i o komfort córy M i o komfort
                  własnego, wytłumaczyć swojemu dlaczego XX ma inną mamę, dlaczego tylko u nas
                  bywa i organizowac wszystko sparawiedliwie i na dwa domy, z czego w jednym
                  nawet nie bywam.


                  Barbaro, to wzystko należy do Twojego M. i dbanie o komfort obojga dzieci i
                  tłumaczenie czemu tamto ma inną matkę.
                  Pisząc tak dajesz do zrozumienia, że faktycznie jakość relacji dziecko-ojciec
                  zależy od macochy i że faktycznie adresatem roszczeń exowej co do kontaktów z
                  ojcem jesteś Ty, a nie Twój M.
                  • barbara001 Re: macochy(długie) 27.12.06, 16:47
                    Moim zdaniem wszystko zalezy od nas, wszystkich. Od matki dziecka/ dzieci, jej
                    postawyi tego jak rozmawia z dziećmi i czy jest w stanie spojrzec dalej niż
                    tylko mój były mąż- moje dzieci, od ojca w kontekście dzieci i nowej partnerki
                    nie zapominając o prawach byłej zony względem dzieci, i macochy, która równiez
                    musi znaleźć własne miejsce w tej układance i jej obecność prawa i potrzeby
                    muszą być respektowane, a która musi wykazać sie dużą mądrością, i odpornością
                    na przeszłosć partnera.

                    • chalsia Re: macochy(długie) 27.12.06, 16:59
                      od kwestii respektowania praw i potrzeb macochy (jak to określiłaś Barbaro) to
                      jest facet a nie eksia - matka jego dzieci.
                      Chalsia
                      • barbara001 Re: macochy(długie) 27.12.06, 17:05
                        No, Bogu dzięki.
                        Ale ja mialam na myśli to, że jeżeli nowa rodzina ojca dziecka jest faktem to
                        wybacz, ale była zona musi sie z tym liczyć.
                        • chalsia Re: macochy(długie) 27.12.06, 18:28

                          > Ale ja mialam na myśli to, że jeżeli nowa rodzina ojca dziecka jest faktem to
                          > wybacz, ale była zona musi sie z tym liczyć

                          To znaczy co masz konkretnie na myśli??????

                          Bo ja np. rozumiem (i liczę się z tym), że ojciec nie weźmie do siebie na
                          weekend dziecka z pierwszego związku, bo akurat drugie mu choruje. Albo nexia
                          mu zachoruje i on zamiast do dziecka z pierwszego związku do domu pojedzie
                          odebrać drugie swoje z przedszkola.
                          Ale z czym jeszcze niby mam się liczyć? że nexia ma problem emocjonalny z
                          powodu, że jest nexią (tak jak w tym wątku - zgadzam się tu z Burzą)? Ja to
                          mogę ROZUMIEĆ, ale nie muszę nic ponadto. Liczyć się z tym natomiast powinien
                          FACET.
                          Chalsia
                          • chalsia jeszcze taka analogia 27.12.06, 18:41
                            jak mowa o spotkaniach ojca z dziećmi (chodzi z reguły o maluchy) w domu ich
                            matki, to jedną z najczęstszych rad (także podawanych tutaj, jak i na
                            samodzielnej mamie) jest by matka choć na jakiś czas takiej wizyty usuwała się
                            w "cień" (inny pokój albo na zakupy).
                            I jakoś nikt wtedy nie zastanawia się nad tym, że takiej matce też w takiej
                            sytuacji bywa ciężko. I jakoś nikt nie wysuwa argumentów typu "ma prawo być
                            razem z dziećmi bo stanowią jej rodzinę".

                            Tak więc nie wyolbrzymiajmy kwestii spędzenia kilku godzin BEZ swojego
                            ukochanego.
                            Chalsia
                • dzk35 Re: macochy(długie) 28.12.06, 08:40
                  sprawa chyba jednak nie dotyczy next (wyszło przy okazji i to z nieszczęśliwym
                  ale pewnie niezamierzonym sformułowaniem „tamta”wink ale w ogóle trzymania się
                  kurczowego partnera tak by nic nie robił bez nas; więc nie można zawężać sprawy
                  do next która ma zrobić obiad i sobie pójść bo to nie o to chodzi, równie
                  dobrze tato mógłby z dziećmi wyjść by coś z dzieciakami dla next kupić (np.
                  przed mikołajem), chodzi o możliwość kontaktu sam na sam ojca z dzieckiem, a
                  także (choć o tym nie pisałyśmy) o możliwość kontaktu z innymi ludźmi bez
                  ciągłego oddechu partnera na plecach!
                  a nowa partnerka, moim zdaniem, ma obowiązek wplasować się w istniejący układ
                  nie burząc go bo to ona do niego wchodzi! oczywiście dzieci mają obowiązek
                  zachowywać się wobec niej grzecznie i z szacunkiem, mają obowiązek liczyć się z
                  jej zdaniem, a także pomagać i wyręczać w różnych sprawach i od tego nie ma
                  żadnych odstępstw ale o to właśnie powinien zadbać facet
        • dzk35 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:08
          > Jak rozumiem Pucia, ty kiedy pojawia się twój pasierb również umykasz
          > zabierając swoje dziatki, by nie przeszkadzać ojcu i synowi w miłych chwilach
          > spędzanych tylko we dwóch?

          nie przesadzaj! nie o to chodzi, chodzi o możliwość pobycia trochę sam na sam z
          tatą! każdy ma prawo do pewnej intymności w kontaktach z innymi i w tym topiku
          chyba chodzi o całkowite odebranie tej intymności... takie mam wrażenie
          to tak jak niektórzy rodzice chcą wiedzieć wszystko i dokładnie o swoich
          dzieciach, swoim wpadającym we wścibstwo zainteresowaniem utrudniając im życie
          (ja nie mówię o normalnym zainteresowaniu, czasami niektórzy przeginają) tak
          samo niektóre kobiety tak bardzo chcą być obecne w życiu ich mężczyzn że prawie
          im oddychać nie pozwalają (nie jest to domena drugich, tylko częsta ludzka
          przywara i to niekoniecznie babska)
    • anastazjapotocka Re: macochy(długie) 27.12.06, 13:38
      Jeśli "nowa macocha" jest od niedawna z Twoim byłym, może po prostu czuć się
      trochę niepewnie, bo cała sytuacja jest dla niej nowa.
      Nie wykluczam, że ta dziewczyna jest po prostu śmiertelnie zakochana w Twoim
      byłym (co Ciebie może dziwić) i cały czas chce być razem z nim, bo nie potrafi
      bez nigo żyć i oddychać.
      A może pilnie obserwuje Twoje dzieci, aby w porę zauważyć jakiś spisek
      pasierbów czy niebezpieczeństwo (z jej punktu widzenia). Nowe partnerki
      panicznie boją się pasierbów i wszystkiego, co one ze sobą niosą.
      Nieufność "nowej" jest więc zupełnie naturalna.
      Sama stwierdziłaś, że ona się STARA. Jest miła dla Twoich dzieci i uprzejma -
      warto, aby Twoje dzieci ją za to doceniły.
      Nie docenią, jeśli im tego nie powiesz, tylko bedziesz akceptować, że
      dzieci "jej nie lubią". Lepiej, żeby ją jednak polubiły. Nie chcesz chyba, żeby
      Twój były został postawiony w chorej i zawsze głupiej sytuacji: albo ona, albo
      nasze dzieci...
      Jak uczy życie, mężczyźni częściej wybierają "ją", niż własne, nawet udane
      dzieci.
      Dziewczyna najprawdopodobniej zazdrośnie strzeże swego terytorium i zapowiada
      się na trudnego przeciwnika.
      Lepiej załagodzić sytuację, niż zaogniać ją.
      Nic nie napisałaś, co na to Twój były, ale coś mi się zdaję, że on tę sytuację
      akceptuje w pełni. Tym samym rozsądził całą rzecz na korzyść "tej nowej".
      • pucia14 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:06
        to 4 partnerka mojego byłego w ciągu 6 lat od rozwodu.moje dzieci przyzwycziły
        się do okresowych zmian "cioć"i akceptowały do tej pory każda(zawsze ich w tym
        wspierałam)podobnie było z tą dziewczyna ale sytuacja trwa i trwa a moje dzieci
        zniechęcaja się co raz bardziej coraz częściej po prostu nie chca tam jechać....
        mój były reaguje różnie czasem nawet kłocą sie o to przy dzieciach(np córka
        proponuje wyjście na łyżwy a pani domu ma pranie i nie może więc on proponuje
        wyjście tylko z dziećmi na to ona ze w takim razie to on ją moze pocałować
        gdzieś..)wiem ze on kocha dzieci ale dzięki tej sytuacji traci z nimi kontakt
        • natasza39 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:17
          pucia14 napisała:

          > to 4 partnerka mojego byłego w ciągu 6 lat od rozwodu.

          I po tym co opisałaś pewnie to będzie "ta ostatnia".
          Kobieta zaborcza, ale to nie jest akurat cecha, która mozna przypisać akurat
          nextsmile
          Takie same cechy maja niektóre ex.
          To raczej cecha charakteru i wrodzonego poczucia taktu lub jego braku.
          Baba taktem nie grzeszy. I raczej na tym należałoby się skupić a nie na jej
          aktualnym statucie jako partnerki ojca Twego ex.
          Piszesz, że dzieci są już duże. Mogą zatem szczerze i otwarcie porozmawiać o
          tym z ojcem. Ty akurat nie musisz się w to wtrącać.
          Niech umówią się, ewentualnie jedno z nich, to bardziej wygadane, z ojcem
          gdzieś na mieście, poza terminami sobotnich zwyczajowych odwiedzin i niech
          powiedzą ojcu szczerze i otwarcie co im leży na wątrobie.
          Moim zdaniem Ty nic w tym temacie raczej nie zrobisz.
        • dzk35 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:21
          oooo! podejrzewam że niedługo będzie macochą dla Twoich dzieci... mało który
          mężczyzna zniesie życie na tak „krótkim łańcuchu”, szkoda tylko że to ochładza
          stosunek dzieci do ojca
    • m-jak-magi Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:18
      nie sadze zeby macochy mialy ochote rywalizowac z matkami o uczcia dziecka i
      uzurpowaly sobie jakies prawa.
      mysle ze w tym konkretnym przypadku kobiecie tej zalezy na byciu blisko ojca a
      nie dzieci. w kazdym razie jesli dzieci maja potrzebe przebywania tylko z ojcem
      mysle ze mozesz delikatnie nie obrazajac uczuc innych zasugerowac ojcu dzieci
      ze chcialyby troszeczke czasu spedzic tylko z nim. jesli uda ci sie
      dyplomatycznie taka kwestie zalatwic nie sadze aby partnerka twojego eksa byla
      jakos szczegolnie urazona. prawdopodobnie ani ona ani tym bardziej twoj eks nie
      zdaja sobie sparwy ze dzieci maja jakis dyskomfort.

      na koniec dodam ze twoj apel:
      > sedno: dlaczego niektóre z was tak kurczowo trzymają swoich facetów??
      > dlaczego nie pozwolicie nacieszyć się im dziećmi?nie musicie być matkami dla
      > tych dzieci bo one matkę mają brakuje im własnie ojca!!dzieci będa dla was
      > życzliwsze jeśli bedziecie przyjaciólkami dla nich a nie rywalkami.!!!
      odbieram jako bardzo rozpaczliwy i kompletnie nieadekwatny do opisanego
      przypadku.
      • barbara001 Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:25
        jesli uda ci sie
        dyplomatycznie taka kwestie zalatwic nie sadze aby partnerka twojego eksa byla
        jakos szczegolnie urazona. prawdopodobnie ani ona ani tym bardziej twoj eks nie
        zdaja sobie sparwy ze dzieci maja jakis dyskomfort.


        O własnie. Może wcale nie wiedza, że twoje dzieci sobie myślą co myslą, tylko
        atmosfera jest kwaśna i przekłada się to na spotkania. I być może next tez jest
        urazona postawa twoich dzieci i tym bardziej nie ma zmiaru się dostosować (co
        rozumiem).
        • pucia14 Re: macochy(długie) 27.12.06, 18:55
          piszę tamta pani bo kobietka nie okresliła jak dzieci maja do niej mówić w
          rozmowach z dziećmi mówimy o niej po imieniu (którego nie uzyłamz powodów
          jasnych )nie mam żadnych wrogich uczuć do niej zwiazek jak na mojego eksa trwa
          dość długo bo 8 miesięćy i na początku sama dzieciom tłumaczyłam ze muszą się
          poznać i tak dalej.oczywiście mogą prozmawiać z ojcem ale kochają go i boją sie
          go urazić.i tak trwają.oczywiście sytuacja się wyjasni predzej czy póżniejale
          czytam tu tyle zjadliwych postów na eksie co nie puszczaja dzieci i na wredne
          pasierbaki co się nie umieją zachowac.proszę mi tylko wyjaśnić dlaczego to
          dzieci mają się wczuwać w delikatne ego nexi a odwrotnie to nie działa???
          jestem macochą całodobowa i nie twierdzę że idealna. dostał mi się całkiem juz
          dorosly chłopak i na początku chodziliśmy dookoła siebie na paluszkach.ale wiem
          jak ważne jest dla niego by mieć chwile sam na sam z ojcem,beze mnie bez moich
          dzieci bez hałasu i codzienności a przecież ma ojca na codzień!!!!
          nexia męża ma własną 16 letnią córke, która ucieka od tych "rodzinnych" spędow
          i kiedyś powiedziała mojej że jej wpólczuje ze musi to znosić bo ona już
          by "wymiękła"poprzedniczki nexi były zapraszane na imprezy rodzinne typu
          komunie urodziny dzieci itp teraz dzieci nie chcą Jej zapraszać właśnie dlatego
          ze jest zaborcza do przesady.
          • m-jak-magi Re: macochy(długie) 27.12.06, 19:51
            proszę mi tylko wyjaśnić dlaczego to
            > dzieci mają się wczuwać w delikatne ego nexi a odwrotnie to nie działa???


            dlatego ze chodzi o dobro i sampopoczucie twoich dzieci a nie nexi.
            • m-jak-magi Re: macochy(długie) 27.12.06, 20:02
              m-jak-magi napisała:

              > proszę mi tylko wyjaśnić dlaczego to
              > > dzieci mają się wczuwać w delikatne ego nexi a odwrotnie to nie działa???
              >
              >
              > dlatego ze chodzi o dobro i sampopoczucie twoich dzieci a nie nexi.

              sorki zle odczytalam twoje pytanie. mysle ze dzieci nie musza sie wczuwac w
              delikatne ego neksi. skoro jednak neksia nie potrafi badz nie chce zrozumiec iz
              dzieci pragna spedzac troche czasu tylko ze swoim ojcem ( do czego uwazam maja
              prawo ) to zarowno ty jak i twoj eks musicie delikatnie ta sprawe zalatwic. ty
              z eksem a on ze swoja partnerka. i nie chodzi tu absolutnie o jej dobre
              sampoczucie ale przede wszystkim o to aby z calej takiej sytuacji nie zrobilo
              sie jeszcze bardziej nieprzyjemnie niz juz jest. bo to co sie w calej tej
              sparwie przede wszytskim liczy to wspolny czas jaki dzieci maja okazje spedzic
              ze swoim ojcem a atmosfera musi byc dla takich spotkan dobra a nie pelna
              kwasow, pretensji i niedomowien.
    • pamig Re: macochy(długie) 27.12.06, 14:53
      Popieram Cię pucia. Mimo, że nie jestem "długą" macochą", właściwie w ogóle nią
      nie jestem...I dopiero po 1,5 roku związku z moim partnerem dojrzałam do
      spotkania z jego córką.

      Twój atak na macochy pełnoetatowe natomiast spotkał się ze złoscią i to nie jest
      dziwne - jeśli się mieszka na co dzień z pasierbami to dla nich jest normalny
      kontakt cały czas z macocha - sama o tym wiesz.

      Twoje pytanie powinno się kierować do kobiet,które dopiero układają sobie
      relację z dzieciatym facetem - i to dla nich ten przykład Twojej next powinien
      być PRZESTROGĄ jak nie należy układać sobie relacji z potencjalnymi pasierbami!
      Bo dla mnie tak jest!

      Jeśli dziecko ma niedosyt kontaktów z ojcem to nigdy nie polubi jego partnerki,
      która non stop ingeruje w sferę zarezerwowaną właśnie dla dzieci i ojca!
      Jej zachowanie jest po prostu niedojrzałe - zazdrości dzieciom tego , że przez
      chwilę mają tatę tylko dla siebie, czy jak?
      Dla mnie to jakies dziwne, no i na pewno świadczy o początkach znajomości, kiedy
      kobieta rzeczywiście kurczowo trzyma się faceta, żeby go nie stracić.
      Jeśli to jest dłuższa znajomość - to takie zaborcze zachowanie jest po prostu
      chore i świadczy o uzależnieniu się.

      A swojemu byłemu możesz powiedziec, że jeśli on pielęgnuje kontakty z dziećmi,
      tak aby poświęcić im tyle uwagi ile potrzebują i są to kontakty pozytywne to nie
      przeszkadzają one mu w jego życiu osobistym i jest im łatwiej zaakceptować nową
      partnerkę taty. W przeciwnym razie dzieci będą odbierały ta panią jako kogoś kto
      tatę im zabiera, i naprawdę trzeba być po prostu głupią, żeby tego nie rozumieć.


      • pamig Re: macochy(długie)c.d sprostowanie 27.12.06, 14:56
        epitet w ostatnim zdaniu nie kierował sie oczywiście do Ciebie!
        miał na celu napietnować zachowanie takich kobiet, o których piszesz
      • anastazjapotocka Re: macochy(długie) 27.12.06, 15:07
        Pudło.
        Od kiedy to dzieci układają życie dorosłemu mężczyźnie?
        Jakakolwiek ingerencja w stosunki byłego męża i jego nowej miłości jest
        nietrafiona. W tym okresie faceci myślą raczej plemnikami niż głową i nie są w
        stanie racjonalnie ocenić sytuacji.
        Nawet uprzejma propozycja pocałowania się w tylną część ciała, złożona panu
        przez panią w obecności dzieci pana z poprzedniego związku nie budzi w panu
        sprzeciwu lecz tylko czułość i pełną pożądania gotowość.
        Przypominam, że niedawno czytałyśmy wpis matki dorosłej córki, której tatko
        otumaniony kroczem zaborczej panienki z Polski - na życzenie tejże panienki -
        odebrał swojej własnej córce klucze od domu (własnego, nie wspólnego z
        panienką), ogołocił córce konto (czyli okradł własne dziecko) oraz przerobił
        dotychczasowy pokój córki na buduar dla panienki z Polski.
        Pozostaje mieć nadzieję, że obecny tu były aż tak nie zgłupieje, a jego nowa
        miłość nie będzie ani wredna, ani bezwzględna.
    • m-m-m Re: macochy(długie) 27.12.06, 15:15
      będa dla was
      życzliwsze jeśli bedziecie przyjaciólkami dla nich a nie rywalkami.!!!


      No bez przesady w obie strony: dzeci partnera to ani przyjaciele
      maochcy/ojczyma, ani też rywale. Przyjaciół się dobiera a tu o swobodnym
      doborze nie ma mowy: dzieci tej osoby są takie, a nie inne i niejako
      pokrewieństwem "przywiązane" do matki/ojca - więc partner/partnerka ojca/matki
      niewiele ma tu do powiedzenia.
      Dzieci - w zależności od wieku - czym strasze też powinny tarktować partnera
      nie jak przyjaciółkę, bo to ani wiek, ani zażyłość - tylko włsnie jak partnera
      taty.
      Dla bardzo niedoświadczonych macoch fakt istnienia dzieci partnera i ich
      okresowego pobytu z ojcem może być trudny. Jednak muszą one to przełamać i na
      ten czas zorganizować coś dla siebie, aby nie być cały czas z partnerem i jego
      dziećmi.
      Gdy ojciec jest z dziećmi część tego czasu najlepiej by było spędzić razem z
      nimi - aby włśnie dzieci poznały i zaakceptowały nową osobą w życiu ojca, a
      część zostawić tylko im.
      Poza tym to ojciec powinien rozmwawiać z dziećmi i swoją nową partnerką o ich
      wzajemnych relacjach i sprawiedliwie dzielić czas.
      Twój apel powiien być skierowany nie do macoch, ale właśnie do takich ojców, bo
      to od nich zależy co z tym fantem tak naprawdę zrobią.
    • latortura Re: macochy(długie) 27.12.06, 16:41
      no i znowu cała wina na kobietę,

      chyba najwyzszy czas porozmawiac z exiem,

      bo powiem tak (na moim przykładzie)
      mój NM wrecz prosi i chce abym wszedzie z nimi była,
      sprawia mu to przyjemnosc ze jestesmy wszyscy razem itd,

      oczywiscie jest wiele sytuacji gdy przebywa (zwłascza ze starszym dzieckiem sam
      na sam), ale np gdy mają oboje przyjsc do nas to chce bym ja tez była,

      ale duzo tez zalezy od wyczucia, taktu itd drugiej osoby,
      zdarzało sie tak, ze przygotowałam wszystko dzieciom (jedzenie, słodycze...),
      zostawiałam ich samych i wychodziłam na jakies spotkanko z kolezanką albo do
      rodziców,
      i to moze nie z samego faktu ze "niech posiedzą sobie sami" tylko ja chciałam
      odpoczac i nie czułam potrzeby przebywania z dziecmi akurat tego dnia,
      (czesto miałam wtedy smsa od NM, ze teskni za mną wink wiec ma to swoje plusy,
      małe odetchniecie od siebie)

      ale co bedziemy gdybac skoro piszesz tu z tej drugiej strony a strony
      zainteresowane czyli nexia i Twój ex, moze nie wiedzą zadnego problemu,

      porozmawiaj z nim i powiedz ze dzieci chciałyby byc czasem tylko z nim,
      jesli nadal nie bedą chciały tak bliskiego kontaktu z nexia to wkoncu ją
      naprawde znielubia,

      byc moze rzeczywiscie tak jest ze ona je lubi i sprawia jej przyjemnosc
      przebywanie z nimi,

      moge Ci jeszcze powiedziec, ze to moze osłabnąć z czasem,
      moze warto poczekac,

      ja na poczatku tez jakos tak bardziej sie garnęłam do kontaktów, myslałam
      ze "tak trzeba" zeby nie urazic NM, ze dzieci wtedy mnie polubią,
      ale z biegiem czasu stwierdsziłam ze mam własne zycie i niech tak zostanie,
      dzieci są czescia mojego zycia bo muszą, ale tak naprawde są czescia zycia
      mojego NM,

      zauwazyłam tez ze lepiej jak sie na narzucam, robie tylko "co do mnie nalezy",
      czyli posprztam mieszkanko, sprawie ze jest miło, kpuie ulubione słodycze (choc
      mogłabym sie kłócic czy to rzezcywiscie jest moja powinnosc czy raczej NM, moja
      to jest raczej dobra wola i to że chcę),

      nie wypytuje dzieci, nie zmuszam do rozmowy i...okazuje sie ze same to robią,
      bo nie czują sie przeze mnie "napiętnowane" wink

      wracając do tematu, pogadaj z exiem, bo tak naprwade to jego obowiazek by
      dzieciom było miło,
      tylko doradzam delikatna, spokojną rozmowe, bez nerwów, ex moze to odebrac jako
      zazdrosc o nexie a po co,
      moze warto ustalic jakies przeplatanie, raz z nexia raz sami,
      myslę ze bedzie dobrze,

      no a skoro mówisz ze poprzednią partnerke lubiły bardziej to, no cóż...
      moze tej poprostu jeszcze nie zaakceptowały albo nie chca zaakceptowac...

      pozdrawiam
    • reksia Re: macochy(długie) 27.12.06, 17:36
      pucia14 napisała:


      > sedno: dlaczego niektóre z was tak kurczowo trzymają swoich facetów??
      > dlaczego nie pozwolicie nacieszyć się im dziećmi?nie musicie być matkami dla
      > tych dzieci bo one matkę mają brakuje im własnie ojca!!

      Pucia do kogo ta mowa??? Każda z Nas jest inna .Każda inaczej reaguje. Kazda
      sytuacja jest inna. Kto tu komu "ojca" zabiera??? Nie myślisz, że za rozpad
      rodziny odpowiedzialni są obydwoje partnerzy??
      Cóż za daremny apel.
      Można by zadać równie absurdalne pytanie-"Gdzie były matki tych dzieci, gdy
      trzeba było na codzień dbać o to by rodzina się nie rozpadła?"
    • burza4 Re: macochy(długie) 27.12.06, 17:53
      wiecie, mi to jako żywo przypomina sytuację, kiedy jako nastolatka miałam
      gości, a moja młodsza siostra siedziała twardo w pokoju i nie dawała się ruszyć.

      Nie muszę dodawać, że miałam przemożną chęć wykopania jej z pokoju? nieważne
      nawet słucha, czy nie słucha - przeszkadza i już.

      To samo jak np. przychodzi koleżanka z dzieckiem, które gdzieś się tam pęta po
      orbicie, niby rozmawiać się da - ale już nie o wszystkim, trzeba się gryźć w
      język, pewne tematy omijać.

      różne są relacje, ale tu są dwie możliwości, że macocha:
      a) ma problem z zaakceptowaniem poprzedniego życia swojego faceta (podkreśla
      swoją obecność, kreuje obraz "ona+ojciec to jedność", obrażanie się plany,
      które jej nie obejmują)
      b) nie umie odnaleźć się w nowej roli, wydaje się jej, że trzeba uczestniczyć,
      angazować się itd.

      nie wiem, która motywacja przeważa, wg mnie raczej ta pierwsza. z jednej strony
      nikt nie lubi się czuć jak piąte koło u wozu, z drugiej - dorosła, DOJRZAŁA
      kobieta umie sobie zorganizować parę godzin czasu dla siebie, nie musi wisieć
      na facecie non stop, bo w końcu gość się zacznie dusić (niezaleznie od dzieci
      nawet).
      • pucia14 Re: macochy(długie) 27.12.06, 19:05
        dzięki!! wszystkim za chęć zrozumienia moich wypowiedzi poczułam się lepiej od
        samej świadomości ze mnie wysłuchałyście porozmawiam z byłym juz się nawet
        umówiłam na rozmowe.(i przygotowałam sie na to ze zostane posadzona o zazdrośc)
        nie jestem z byłym od 7 lat z czego 6 jesteśmy po rozwodzie od 2 jestem w
        udanym związku a obecnie czekam na wspólne maleństwo i naprawdę nie jestem
        zazdrosna !!! trzymajcie się cieplutko!!!
        • barbara001 Re: macochy(długie) 27.12.06, 20:08
          No to życze pozytywnego załatwienia sprawysmile

          Nie miałam zamiaru napadac na ciebie pucia, ale jakaś walcząca jestem o to by
          zauwazać kazdego w kazdym ukladzie. Moze dzisiaj zbyt dosadnie i nerwowo, ale
          co tam, kazdy ma jakis tam mniej lub bardziej pogodny dzień.

          To ja zeby nie pokłócić się z nikim kontrolnie idę sobie na popcorn, to pewnie
          pomoże.
    • maja234 Re: macochy(długie) 29.12.06, 11:47
      Jestem również macochą. Mąż ma dwie córy 19 lat i 11 lat. Z tą starszą ma
      praktycznie sporadyczny kontakt, z tą młodszą widuje się praktycznie codziennie.
      młodsza poza tym przychodzi do nas w soboty. To, o czym piszesz w pewnym sensie
      chyba też zależy od faceta. Mój na przykład nie ma wizji i planu spędzania ze
      swoim dzieckiem wolnego czasu. to on chce, żebym ja uczestniczyła w tych
      spotkaniach, a ja tak chętnie bym sobie gdzies nieraz wyszła ze swoją córą, np.
      do kolezanki, czy mamy lub sama spędziła sobie popołudnie w domu. Ale to on nie
      ma pomyslunku co robić ze swoim dzieckiem. Zgadzam się, że dużo kobiet upatruje
      w pasierbach swoich rywali i są zazdrosne i to jest chore. No bo jak można
      rywalizować nap z 5 letnim chłopcem? Ja staram się postępować tak, jakbym sobie
      życzyła, kiedy rozeszłabym się z moim to żeby następczyni postępowała z moją
      córą. W końcu wiedziałam, że wiążę się z facetem, który ma 2 dzieci.
    • morskie_oko Re: macochy(długie) 02.01.07, 13:49
      Nie poczuwam się do roli matki dla synka męża choć syn bywa u nas bardzo
      często, więc siłą rzeczy są sytuacje, gdy spędzamy czas wszyscy razem. Ale mąż
      dba też o to, by spędzać czas tylko z synem, mają swoje męskie sprawy i uważam,
      że tak powinno być. A u Ciebie tym bardziej nie rozumiem next Twojego byłego,
      skoro dzieci mają ojca tak rzadko. Myślę, że dzieci powinny mieć kontakt z
      next, żeby widzieć ojca w jego codziennych domowych relacjach i w jakiś sposób
      nawiązać kontakt z next, ale przecież nie musi się to odbywać na każdym
      spotkaniu. Może porozmawiaj o tym z eksem, że dzieci czasem potrzebują ojca na
      wyłączność? On powinien pogadać ze swoją kobietą i wytłumaczyć jej, że dzieci
      nie są rywalami dla niej a czas jest po to, by go dzielić między bliskie osoby.
    • lilith76 Re: macochy(długie) 03.01.07, 13:56
      Wytłumaczenia są różne:
      Next myśli, że "tak wypada" i jeśli zostawi ich samych to stanie się "niegodna miana porządnej kobiety".
      Next myśli, że M tego od niej oczekuje (albo i tak jest).
      Next ma ogromną potrzebę bycia zaakceptowaną przez dzieci i wydaje się jej, że im częściej są ze sobą, tym akcpetacja pewniejsza.
      Next musi być w bliskim kontkacie z M inaczej jej odbija.
      Next autentycznie ma radochę z bycia z twoimi dziećmi wink

      Jeśli twoje dzieci są już podrośnięte mogą same zaproponować żeby czas wizyty podzielić na dwie części - tylko z ojcem i wszyscy razem.

      Jeśli ty zwrócisz uwagę, to jest ryzyko, że wyjdziesz na zaborczą matkę.

      W sumie dziwię się jej - ja często kombinuję jak się wyrwać o zostawić faceta z dzieciakami samego.
      Ale jeśli to next typ mojej matki, to łatwo jej towarzystwa się nie pozbędą big_grin
Pełna wersja