Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami

28.12.06, 18:58
Pisalam kiedys o tym, ze moj facet wydaje wszystkie pieniadze za moimi plecami
na eksie i pasierba, na mnie pozostawiajac ciezar utrzymania naszej corki i
nas. Po przeczytaniu Waszych rad postanowilam porozmawiac z nim po raz ktorys
z kolei i o dziwo tym razem moje argumenty zdaly sie dotrzec do niego.
Obiecal, ze bedzie uzgadniac ze mna wydatki, nie bedzie placic rachunkow eksi
i bedzie mi dawac pieniadze na ubranka dla corki. Obiecal, ze bedzie mnie
informowac o tym, ze wychodzi i kiedy wraca i o tym, kiedy pasierb bedzie
przychodzil do nas, z wyjatkiem co drugiego weekendu, bo wtedy przychodzi
zawsze i tak jest ustalone.Moj M. spytal zatem, czy jego syn moze spedzic z
nami swieta. Zgodzilam sie, choc oznaczalo to, ze nie pojedziemy do moich
rodzicow, gdzie bardzo chcialam jechac, bo w zeszlym roku spedzilam swieta w
lozku z powodu zagrozonej ciazy i nie moglam zobaczyc mamy i ojczyma.Dodam, ze
w zeszlym roku bylismy caly czas w domu i pasierb mogl z nami spedzic swieta
ale eksia nie pozwolila mu przyjsc ani razu. W tym roku eksia postanowila sama
wyjechac i zostawic nam dziecko. Przed wyjazdem zdazyla zrobic koszmarna
awanture, zadajac polowy trzynastej pensji mojego M z okazji swiat oraz nowego
laptopa dla syna w prezencie gwiazdkowym. Moj M zignorowal te zadania i to
naprawde jest postep, bo kiedys by ulegl naciskowi bez watpienia. M
poinformowal mnie, ze syn spedzi z nami dziesiec dni i wroci do domu 2
stycznia. Tymczasem wczoraj w rozmowie z bratem M ujawnil, ze maly zostaje u
nas tydzien dluzej. Nie uwazal nawet za stosowne powiedziec mi o tym, nie
mowie juz spytac o zgode. Kiedy powiedzialam mu, ze nie taka byla umowa,
odparl, ze jestem wredna i jaka roznice robi mi osiem dni. Dla mnie to bardzo
duza roznica. Juz dziesiec dni z pasierbem to dla mnie proba nerwow. Mamy
bardzo male mieszkanko, i pieciomiesieczna corke. Moj pasierb ma zwyczaj
ogladac w nocy telewizje i ciagle budzi mala. Poza tym trzeba go obslugiwac,
nie umie nawet sam sie ubrac (ma jedenascie lat). Trzeba mu myc wlosy, czesac,
smarowac mu kanapke serkiem, podawac wszystko pod nos, odrabiac za niego
lekcje (trzeba mu dyktowac wszystko z przecinkami wlacznie) i w ogole jest
bardziej absorbujacy niz niemowle. Zgoda, to wszystko moze robic moj facet a
nie ja, ale jest tak zajety wtedy przez caly dzien, ze nie ma czasu dla malej
i dla domu a ja w konsekwencji ani chwili dla siebie.Tymczasem eksia, ktora i
tak w zyciu nic nie robi ma osiemnascie dni wakacji. Pomijajac to wszystko moj
facet mnie normalnie oklamal, zlamal nasza umowe i nie potrafie mu wybaczyc.
Caly czas mysle, ze musze go zostawic, bo juz zawsze tak bedzie, zawsze bedzie
robil wszystko za moimi plecami.I mysle o tym i boje sie, boje sie odejsc,
boje sie zostac sama z malym dzieckiem, boje sie, ze wszyscy powiedza "a nie
mowilismy"bo wszyscy mnie ostrzegali.Juz nie mysle nawet o tym, ze przeciez
kocham mojego faceta, bo co z tego, ze go kocham, skoro jestem nieszczesliwa.
A moze przesadzam istotnie?
    • mira59 Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 28.12.06, 19:39
      A niby dlaczego masz dużemu dziecku smarować chleb?Przecież ma dwie zdrowe
      rączki,więc jak będzie głodny to i nóż znajdzie.Dopilnuj tylko,by syfu w kuchni
      nie zostawił,tzn.by posprzątał po sobie,ewentualnie niech tatuś za niego
      sprzątnie.Moi synowie (6 i 8 lat) sami sobie smarują chleb,robią kanapki [co
      dzień wspólnie jemy kolację,śniadanie robię szybko ja],więc nie widzę
      powodu,byś miała obsługiwać tak dużego chłopca.A jeśli poskarży się tacie,że
      nie zrobiłaś mu wtedy zaproponuj tacie,że skoro nie uzgodnił tego przedłużonego
      pobytu z Tobą to niech sam zajmie się swoim niesamodzielnym dzieckiem.
      To nie jest złośliwość z mojej strony,ale myślę,że jak tatusiowi zdarzy się
      usypiać wybudzoną telewizorem małą to krzywda mu się nie stanie.I jakoś nie
      przemawia do mnie fakt,że on rano musi iść do pracy.A Ty co - pół dnia śpisz?
      Nie,też wykonujesz swoje domowe obowiązki.Może wtedy tatuś "zaskoczy",że na
      zbyt wiele pozwala swojemu synowi jak sam będzie zmuszony zająć się synem i
      płaczącym w nocy malutkim dzieckiem?
      Życzę powodzenia i mądrych decyzji,których konsekwentnie będziesz
      przestrzegała.I nie daj sobie wmówić,że jesteś wredna.Ty zwyczajnie wymagasz
      szacunku,który Ci się należy.
    • e_r_i_n Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 28.12.06, 19:40
      Moim zdaniem nie przesadzasz. Mieszkacie razem, żyjecie razem, więc wszystkie
      decyzje dotyczące Was powinny być wspólnie podejmowane. Dotyczyc to wizyt
      dziecka (szczególnie, że z tego co piszesz, Ty też jesteś w nie zaangażowana) i
      wydatków na nie (w sytuacji, w której potrzeby Waszego dziecka nie są brane pod
      uwagę).
      Myślę, że rozstać zawsze się zdążysz. Teraz spróbuj postawić mężowi jasne
      wymagania i ultimatum, żeby wiedział, że Ty też masz coś do powiedzenia.
      Trzymam kciuki!
    • mira59 Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 28.12.06, 19:40
      Albo zaproponuj,że Ty też sobie przez 18 dni odpoczniesz od domu i
      obowiązków,skoro on inaczej nie rozumie.
      Pozdrawiam.
    • reksia Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 28.12.06, 19:42
      Myślę że w takiej sytuacji masz prawo czuć żąl, rozczarowanie i złość.Chyba
      każdy z nas gdy spotyka się z sytuacją gdy jest nadwyrężane jego zaufanie ma
      prawo czuć gniew.To bardzo trudna sprawa, ale nie musi oznaczać końca
      związku.Warto by chyba przypatrzeć się temu dlaczego Twój partner nie mówi Ci
      wszystkiego.
      To jest troszkę tak jak z kłamczuchami.Kłamczuchy to co robią (kłamią), robią
      ze strachu.Tak bardzo boją się powiedzieć prawdę że wolą skłamać.Strach
      paralizuje ich tak bardzo że wolą kłamać.
      Nie wiem jak dokładnie jest z twoim facetem bo nie wynika to czytelnie z Twego
      postu.Czy on kłamie? Czy narzuca i wymusza pewne rozwiązania nie szanując Twych
      praw?

      Tak czy inaczej ja w takiej sytuacji skupiłbym się na znalezieniu przyczyny
      jego działań i próbie przeciwdziałania tej przyczynie, a dopiero gdy to
      zawiedzie zastanowiłabym sie nad rozwodem.

      Ja myslę ,że w twojej sytuacji myslenie o rozwodzie to zbyt łatwa i zbyt
      pochopna decyzja.

      Ale to akurat moje zdanie mogę się mylić....
    • dzk35 Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 29.12.06, 09:00
      rozejść się zawsze zdążysz... a ludzkiej obmowy się nie bój bo z każdego powodu
      może Cię spotkać...
      teraz raczej spróbuj znaleźć takie wyjście z sytuacji które pozwoli Ci jednak
      poskładać to co się poskładać da (dopóki go kochasz i on Cię kocha jest na czym
      budować), wprawdzie z nim rozmawiałaś ale może nie użyłaś dobrych argumentów,
      np. może gdybyś mu przedstawiła że i Ty możesz się podobnie zachować (ściągnąć
      rodziców na tydzień a potem powiedzieć że posiedzą trzy i zdziwić się co mu
      przeszkadza te 14 dni dłużej), albo może rzeczywiście przeanalizuj kwestię
      poruszoną przez reksię - tak długo ulegał exi że teraz nie umiał jej
      wszystkiego odmówić a potem bał się Tobie przyznać że uległ (wiesz mężczyzna
      macho odmówiłby bez wahania i Twój partner prawdopodobnie bardzo się
      swojej "słabości" wstydzi)
    • m-m-m Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 29.12.06, 09:30
      Kiedy powiedzialam mu, ze nie taka byla umowa,
      odparl, ze jestem wredna i jaka roznice robi mi osiem dni


      Ja bym mu odparowała, że wredny to jest on, bo w ogóle nie liczy się ze mną i
      moim zdaniem.
      Czy on wie, ze w trakcie pobytu pasierba jestes pozbawiona zupelnie pomocy ze
      strony M., bo ten musi 11-letniemu chłopakowi myć włosy i ubierac go jkby miał
      roczek, obsługiwać?
      Poza tym czy powiedziałaś mu, że daje chłopakowi prawa dziecka i prawa
      człowieka dorosłego, a żadnych obowiązków? Bo prawa dziecka to pełna obsługa
      nieadekwatna do wieku, a prawa dorosłego to oglądnie w nocy TV, a gdzie
      obowiązkui jaśnie panicza?
      Czy powiedziałaś mu, że w kawalerce nie ma mijsca na to, by cały pokój był
      podporządkowany gówiarzowi lat 11-e?
      I kto tu jest wredny? On, czy Ty?
      Wojna o terytorium z facetem jest trudna, ale ie mozna mu ustepować. Mój też
      długo sobie krzywdował, że nie może wieść takiego samego życia jak przed
      związkiem ze mną, niestety w zwiążku są zyski, ale i ograniczenia. I tylko
      trzeba dokładnie wyważyć, które sa ważniejsze: czy pomimo ograniczeń jesteśmy w
      stanie byc w związku, bo daje on nam per saldo więcej korzyści niż strat.
      Na rozstanie masz jeszcze czas. Wiem, że to wszystko to ciężka próba, ale to
      rozstanie niczego nie rozwiąże, wręcz zostaniesz sama z dzieckiem i z
      problemamai, a on dalej będzie obsługiwał coraz starszego chłopaka, a dla
      Twojego dziecka już mu może i zabraknie czasu.
    • m-jak-magi Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 29.12.06, 10:46
      nie postepuj pochopnie. jesli wydawalo ci sie ze zaszlosci kilku lat zalatwisz
      jedna rozmowa to doprawdy nie znasz facetow. niestety sa gatunkiem ktorym
      trzeba pewne prawdy oczywiste wkladac do lba lopata.
      jesli tak dlugo pozwalalas na wszytsko nie oczekuj ze z dnia na dzien facet
      przestawi sobie w glowie.
      musisz byc stanowcza i konsekwentna z uporem maniaka zagarniac swoje
      terytorium, swoja prywatnosc i walczyc o odpowiednie warunki dla siebie i
      swojego dziecka.
      pewnie jeszcze nie raz uslyszysz ze jestes egoistka ze nie rozumiesz jego uczuc
      i przywiazania do syna itd .......... srata tata puszczaj to mimo uszu i
      przypominaj ze twoj szanowny ma 2ke dzieci i 2 dzieci musi byc w taki sam
      sposob traktowana.
      niesety zmiana myslenia faceta to katorznicza praca - musisz sie z tym liczyc.
      dlatego cierpliwosc i zelazna konsekwencja.
      zycze powodzenia.
      pogonic zawsze go zdazysz - narazie sprobuj zmienic smile
    • anastazjapotocka Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 29.12.06, 14:41
      Myślę, że dziewczyny już wiele spraw Ci wyjaśniły.
      Ja widzę naprawdę światełko w tunelu, bo przecież sama doceniłaś fakt, że mąż
      po raz pierwszy postawił się eksi.
      Nie wymagaj od razu zbyt wiele, mężczyznom na ogół potrzeba czasem lat, żeby
      coś zrozumieć, a później to już odruch psa Pawłowa.
      Rozejść się i pozbawić ojca córeczkę zawsze zdążysz.
      Kochasz go, a gdzie jest powiedziane, że kochać można tylko ideał?
      Twój mąż jest reformowalny, a to już duży plus.
      Pracuj nad nim dalej, nie zapomnij też przy każdej okazji mówić mu, jak bardzo
      go kochasz i jak bardzo kocha go Wasza córeczka i, że jest Wam bardzo potrzebny.
      Czasem dobre słowo osłodzi przykrą prawdę.
      Pasierba nie wyręczaj w niczym. Niech idzie do gospody, albo chodzi głodny.
      Telewizor wyłącz, albo zepsuj - nie pozwól chłopakowi narzucać Ci swojego
      sposobu bycia w Twoim własnym domu.
      Dbaj o siebie i córeczkę, chłopa przekonuj o swojej miłości i zawsze zgłaszaj
      mu swoje problemy i niezadowolenie w sposób spokojny, rzeczowy i nieobelżywy.
      Dasz radę.
      • dominika303 Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 29.12.06, 15:17
        Podpisuję sie pod dziewczynami, już chyba wszystko napisały co można byłoby
        napisac smile

        Tylko nie daj sie młodemu terroryscie, jak chce oglądac tv w nocy to niech to
        robi u mamy, a u was jest inaczej i już !!
        Kanapki to chyba też nie grzech aby sobie w tym wieku robić?
        Oj leniwy ten pasierb, leniwy smile) - ale to w tym wieku sie zdarza smile)
        Tylko pamiętaj ty nie musisz mu usługiwac, od tego to on ma rodziców!
        A ty dbaj o dziecko i siebie smile)
        powodzenia wink
    • phidyle Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 18:27
      Dzis w nocy o godzinie pierwszej moj pasierb wlazl bez pukania do naszej
      sypialni i oswiadczyl, ze chce wypic kakao. Moj facet zamiast go opieprzyc za
      zaklocanie spokoju w srodku nocy, zerwal sie i pognal zrobic kakao i podac do
      lozka gowniarzowi, ktory bynajmniej nie jest chory i jest w znakomitej formie.
      Myslalam, ze dostane ataku. Powiedzialam,ze powinien dostac w skore a nie kakao.
      Na to moj facet, ze jestem potworem pozbawionym uczuc, ze zawsze musze
      skrytykowac jego syna itd. Teraz nie rozmawiamy ze soba.Nie wiem, czy to ja
      jestem nienormalna,czy zyje w wariatkowie.
      • reksia Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 18:41
        Żyjesz w wariatkowiesmile ale swoją drogą to twój facet tez sie chyba w tym gubi,
        skoro bez mrugnięcia poleciał robić to kakao .
        Wiesz to z boku wyglada tak jakby on chciał "tuszować" te trudne sytuacje.Moze
        on sobie nie daje z czymś rady? Moze boi sie takich twoich reakcji? Moze
        panicznie boi sie braku akceptacji dla swego dziecka.
        • chalsia Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 18:56
          nie przesadzajmy Reksiu co do braku akceptacji, jej reakcji etc.
          No ojciec powinien był zachciankę syna olać i tyle, a NAJWYŻEJ zejść z nim na
          dół by wyjąć mu z szafek to co do zrobienia kakao jest potrzebne.

          A swoją drogą inna myśl przyszła mi do głowy - jak ktoś się czuje gdzieś
          domownikiem, to z reguły jest w tym miejscu samoobsługowy (wie, co gdzie jest,
          wie, że jest "uprawniony" do wzięcia czegoś bez pytania). Natomiast gdy czuje
          się jako gość, to prosi o obsługę gospodarzy (no bo niby jak inaczej?).

          Chalsia
          • e_r_i_n Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 18:57
            chalsia napisała:

            > A swoją drogą inna myśl przyszła mi do głowy - jak ktoś się czuje gdzieś
            > domownikiem, to z reguły jest w tym miejscu samoobsługowy (wie, co gdzie jest,
            > wie, że jest "uprawniony" do wzięcia czegoś bez pytania). Natomiast gdy czuje
            > się jako gość, to prosi o obsługę gospodarzy (no bo niby jak inaczej?).

            Myślę, że wielu pasierbów oczekuje obsługi z zupełnie innych powodów.
            • ajmj Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 19:26
              Co ja bym zrobiła?Wstała i zrobiła to kakao. Albo kazał wstać M, aby je zrobił.
              A na drugi dzień wzięła chłopca i wytłumaczyła spokojnie, ze prosze o to czy o
              tamto. Tak postepuję z własnymi dziećmi i tak postapiłabym z pasierbicą.
              • m-jak-magi Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 21:03
                ja nie bylabym tak wyrozumiala. bez wzgledu na to czy moje wlasne czy pasierb
                skoro ma 11 lat to przezyje noc bez kakao. pognalabym z powrotem do wyra a
                kakao zaserwowala na sniadanie.
          • reksia Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 20:49
            hmm........Chalsia ma rację...... często jest tak, że są osoby które w "cudzym"
            domu krępują sie zaglądać do szafek.I faktycznie pasierbowie będący z wizytą u
            macochy mogą się czuć szczególnie skrępowane. Nawet jeśli teoretycznie mają
            takowe przyzwolenie.
      • e_r_i_n Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 18:57
        Mysle, ze ojciec powinien zafundować dziecku lekcję dobrych manier.
        • phidyle Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 21:39
          Moj pasierb nie jest w stanie sam nalac sobie mleka do szklanki, po prostu przez
          caly czas rodzice go obsluguja, jakby byl niepelnosprawny, wiec to nie jego
          wina.Uwazam, ze jest inteligentnym chlopcem i szkoda, ze sie tak marnuje, bo
          zostanie kompletna ofiara i mama bedzie mu zawsze robic kanapke i suszyc wlosy.
          Nigdy go jednak nie krytykuje i zawsze ignoruje jego niewlasciwe zachowanie w
          naszym domu. W nocy po prostu cos we mnie wybuchlo, nie moglam uwierzyc w to co
          zrobil moj facet.On traktuje syna jakby byl pepkiem swiata, czegokolwiek chlopak
          by nie zazadal, musi natychmiast dostac i nie mowi za to dziekuje.Kiedy moj
          facet poznal moja szescioletnia przyrodnia siostre, ktora sama sie ubiera, sama
          sie myje, robi sobie kanapke i sprzata swoj pokoj, opadla mu szczeka ale nie
          wysnul zadnych konstruktywnych wnioskow.Ciekawe jak ja mam wychowywac corke, jak
          jej bede tlumaczyc, czemu jej bratu wolno wszystko a ona bedzie miala swoje
          obowiazki i na pewno nie bede wokol niej tak skakac.
          • dominika303 Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 21:44
            Ty nie musisz wokół dziecka skakać, ale na twoim miejscu wymagałabym równego
            traktowania dzieci przez twojego faceta smile))) i juz, skoro moze skakac wkoół
            11latka to tym bardziej powinien skakac wokół niemowlaka, ciekawe czy wtedy
            zauwazy niestosowność w zachowaniu synka ?? sad
          • m-jak-magi Re: a teraz jestem potworem 29.12.06, 21:48
            jesli rodzice skacza kolo 11latka to nie znaczy ze ty jestes zobowiazana
            skakac. nie umie sie ubrac niech lazi w pizamie. nie naleje sobie napoju -
            zapewniam cie jak bedzie mu sie chcialo pic a nikt nie zareaguje to sobie
            poradzi. domyslam sie ze chodzi do normalnej szkoly i tam chyba jakos
            funkcjonuje. maly jest po prostu spryciarzem skoro kolo niego skacza to czemu
            ma cos robic sam.
    • reksia Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 29.12.06, 21:02
      i jeszcze jedno przy okazji.Nie przesadzasz! Gdyby mój facet sponsorował
      jakiekolwiek zachcianki exi, a nie łożył na nasze wspólne dziecko też bym czuła
      do niego żal i myśle, że mogłabym poczuć nawet brak szacunku

    • reksia Re: Mialo byc lepiej a chyba koniec z nami 29.12.06, 21:47
      qrcze czytam ten wątek już 4 czy 5 raz i zaczynam mieć coraz większy mętlik w
      głowie , chodź jestem osobą postronną , całkowicie wolną od emocji w tej
      sprawie i powinnam umieć spojrzeć obiektywnie.... z tym że bardzo sprzeczne
      opinie mną targają, kiedy czytam co piszesz.....nie dziwie się, że ty będąc
      jeszcze pod wpływem emocji masz mętlik w głowie..


      ...bo w sumie piszesz, że po ostatniej rozmowie coś tam jednak dotarło do tego
      twojego faceta, jest reformowalny, ba! nawet się starał...

      ...faktycznie dodatkowy tydzień pobytu pasierba powinien był
      przedyskutować....Czy pytałaś go dlaczego tego nie zrobił? Czym on tłumaczy to
      że sam podjął taką decyzję?...

      Boi się Exi? a moze to impetyk? Moze on wpierw działa, a później mysli bo taki
      ma temperament....jeśli tak jest to w sumie powinnaś wziąść na wstrzymanie i
      zaakceptować go takim jakim jest....

      ....jesli jednak działa pod dyktando Exi ...daje się szantażowi
      emocjonalnemu....to warto panu dać do zrozumienia, że jego zadaniem jest
      uporanie sie z tym problemem jak najszybciej ,bo Ty np tego nie akceptujesz i
      nie masz ochoty tolerować...

      Z tego wątku trudno to wyczuć.
      A z czego Twoim zdaniem wynikła ta jego decyzja? Ze strachu przed Exią, czy z
      jego natury własnej?

      Mam znajomego który nigdy w zyciu nie zdąrzył na żadne
      spotkanie.Wszyscy "dookoła" żartujemy juz sobie z tej jego przypadłości,
      akceptujemy ją, chodź bywa to często uciążliwe.
      Człowiekiem jest niezwykle oddanym i sympatycznym, ale facet nie radzi sobie z
      jakiegoś tam powodu od wielu, wielu lat z tą paskudną przypadłością i w sumie
      trudno go za to winić....mozna mu nawet współczuć...dotknęło go wiele
      przykrości z tego tytułu...


      ...a jesli kiedykolwiek zdecydujesz sie odejść ... to nie bój sie....odejdź

      • phidyle Re: on boi sie eksi 30.12.06, 14:10
        Dziekuje Reksiu za Twoje spostrzezenia, mi jest trudno, bo nie jestem znawczynia
        natury ludzkiej i zazwyczaj postrzegam jako irracjonalne zachowania, ktore mozna
        jakos wytlumaczyc po zastanowieniu. Moj facet jest bardzo dobrym czlowiekiem,
        jest dobry dla wszystkich, dla swoich studentow, dla zwierzat, dla obcych osob.
        W swojej dobroci przypomina jakis organizm nalezacy do jamochlonow, jak meduza.
        Jest miekki i podatny na szantaz emocjonalny, ktory z powodzeniem stosuje eksia
        od lat. Eksia jest zla, leniwa osoba majaca tylko zadania, nie dziekujaca za
        nic. W swoim zyciu nie przepracowala nawet jednego dnia. Uwaza, ze byly maz ma
        obowiazek oddawac jej wszystkie pieniadze, naprawiac jej kran w mieszkaniu i
        odwozic ja na dworzec, gdy ona wyjezdza. Jezeli moj facet nie spelni
        jakiejkolwiek zachcianki syna, on donosi o tym matce, ta zas wyzywa mojego
        faceta, nazywa go najgorszym z ojcow, swinia, straszy go sadem. On za to zamiast
        odpowiednio zareagowac, rozplaszcza sie i robi wszystko, co mu kaza.
        Specjalnoscia eksi i pasierba jest zostawianie w roznych miejscach bilecikow z
        tekstem "juz o mnie nie dbasz tato" albo "kutas"(tak, taka rzecz napisal jego
        dziewiecioletni wowczas syn a moj partner nie zbiera tych karteczek, zeby
        wykorzystac je w sadzie. Moj facet dzis wreszcie wyznal mi, ze nie wie, kiedy
        wraca eksia z wakacji i nie wie, kiedy jego syn opusci nasze mieszkanie. No i co
        ja mam zrobic? On nie poda eksi do sadu, bo wtedy ona mowi synowi, ze ojciec
        jest swinai i juz go nie kocha. Ja nie mam zadnej broni, moge tylko poddac
        mojego faceta takiemu samemu szantazowi ale tym sie brzydze. Moj facet uwaza, ze
        jesli kaze synowi zawiazac sobie buty, ten pozkarzy sie eksi i nie bedzie go juz
        kochal.
        Nie widze wyjscia z tej sytuacji, nie wiem jak mam postapic. Do tego dochodza
        sprawy finansowe, alimenty pochlaniaja 50%dochodu a oprocz tego NM musi kupowac
        wszystkie ubrania, ksiazki, leki, wszystkie zajecia pozaszkolne, eksia nie
        kupuje nic, po prostu nic. Kiedy chce zrobic awanture przez telefon, puszcza
        tylko sygnalki a moj facet dzwoni i slucha jej zlozeczen na wlasny koszt. Placi
        za benzyne i ubezpieczenie samochodu, ktorym jezdzi eksia, bo ona przeciez wozi
        jego syna.
        My jezdzimy autobusem. Ja nie daje z mojej pensji utrzymac wszystkiego, moj
        facet placi rachunki i kupuje jedzenie ale reszte musze kupic ja.
        Nigdy nie wygram z ta kobieta. Najgorsze, ze odkrylam te wszystkie rzeczy
        dopiero po dlugim czasie, nie mialam pojecia, ze sytuacja tak wyglada inaczej
        nigdy bym nie weszla w taki uklad. Nie wiem zupelnie co robic, zycie calkiem mi
        obrzydlo,nie wiem, co bedzie z moja corka.
        Czasem przypominam sobie "Tango" Mrozka, gdzie bohater Arturek pochodzacy z
        nienormalnej rodziny bardzo pragnie miec normalne zycie, normalne malzenstwo a
        na koncu okazuje sie, ze nie mozna uciec od swojej przeszlosci. I tak jest ze
        mna, ja wychowywalam sie bez ojca i bardzo chcialam, zeby to nie przytrafilo sie
        moim dzieciom. Przeszlosc jednak mnie dopadla.
        • m-jak-magi Re: on boi sie eksi 30.12.06, 14:24
          nie wierze ze nie ma wyjscia z takiej sytuacji - po prostu nie wierze.
          jezeli prawda jest co piszesz o eksi to swoim dzialaniem robi z dziecka potwora
          kaleke a na takie dzialanie swiadomy i dojrzaly ojciec ma obowiazek zareagowac.
          niech wykorzysta nieobecnosc eksi i wybierze sie z dzieckiem do psychologa
          dzieciecego - bedziecie mieli czarno na bialym jak chlopiec odbiera
          rzeczywistosc.
          to nie jest tak ze matka moze byc samowolna w swoich dzialaniach.
          sama napisalas ze twoj facet jest miekki jak meduza - chlopcy w zyciu
          potrzebuja ojca jako role model a nie emocjonalnej cipy. byc moze dzialania
          matki tylko poteguja jego brak szacunku bo sama postwa ojca wywoluje u chlopca
          tyakie a nie inne reakcje.
          skoro calez swoje zycie widzial jak ojciec biernie poddaje sie matce ( ktora w
          oczach dziecka z pewnoscia uchodzi za osobe silna i twarda ) sam nie widzi
          powodow zeby inaczej tego ojca traktowac. na szacunek wlasnych dzieci trzeba
          sobie zasluzyc a twoj partner robic cos dokladnie odwrotnego. za kartke "kutas"
          mimo ze jestem zdecydowanie przeciwna karom cielesnym sprzedalabym niezlego
          klapa gowniarzowi albo kazala szorowac toalete.
        • anastazjapotocka Phidyle, przeczytaj koniecznie! 30.12.06, 14:40
          Masz bardzo podobną sytację do mojej, z tym, że ja nigdy nie zdecydowałam się
          na urodzenie dziecka.
          Też wychowałam się bez ojca, który zmarł, jak byłam dzieckiem i po omacku
          układałam sobie życie z mężczyznami, bo nie miałam kogo zapytać o radę.
          Mój mąż był bardzo podobny z usposobienia do Twojego męża i długo pozwalał sobą
          merdać jak pies ogonem. Pasierbica weszła w moje życie, jak miała 11 lat
          właśnie.
          Postępowanie i uległość Twojego męża wynikają NAJPRWDOPODBNIEJ z bardzo niskiej
          samooceny - może był niekochanym dzieckiem swoich rodziców?
          Wynika też z zaborczości i bezwzględności eksi - mili, subtelni i delikatni
          męzczyźni często żenią się z brutalnymi chamkami.
          Właściwie, to nie masz innego wyjścia, jak za swojego męża załatwiać
          wszystkie "brudne" sprawy, możliwie poza mnim, za jego wiedzą jednak.
          Na razie zdystansuj się trochę.
          Pasierb - mało sympatyczny i samodzielny - to oczywiście katastofa, ale do
          przeżycia. Na razie radziłabym Ci z lodowatą miną zakazać pasierbowi wszelkiego
          wchodzenia bez pukania tam, gdzie Ty akurat przebywasz.
          Mężowi wytłumacz, że to dla Ciebie jest obcy mały men i Ty się zwyczajnie jako
          kobieta krępujesz.
          Nie kąp go - z tych samych względów - nie dotykaj jego włosów, nie rób mu na
          żądanie kanapek. Oczywiście chłopcu należy się śniadanie, obiad i kolacja w
          rodzinnym gronie, razem przy jednym stole i myślę, że pozmywanie po wszystkich
          nie będzie dla Ciebie stanowić wówczas problemu. Tak samo jak pranie czy
          prasowanie dla chłopca, bo NAUCZYĆ TEGO ma chłopaka jego matka, a nie Ty.
          Jeśli Twój mąż w środku nocy leci robić napoje synowi - niech leci - co Ci do
          tego? Nie komentuj, nie krzycz, jego wola.
          Sama oczyście ani waż się wstawać, bo to nie Twój inters, skoro chłopak jest
          zdrowy i pełnosprawny.
          Jak dojdzie do sytuacji, że w Twojej obecności zadzwoni eksia, spokojnie
          wypytaj męża o przebieg rozmowy i nie dopuść do tego, aby jej oddzwaniał w tym
          celu, aby mogła mu naubliżać.
          Sama do niej oddzwoń i powiedz, że nie życzysz sobie, aby ona tak traktowała
          Twojego męża, bo to zakłóca harmonię w Twoim domu i Twojej rodzinie.
          Stawaj zawsze na linii strzału pomiedzy mężem, a eksią - na pewno wygrasz.
          Bądź twarda, waleczna i nieustępliwa, a dla męża kochająca i wyrozumiała.
          Podkreślaj, że WSZYSTKO, CO ROBISZ, robisz dla jego dobra i dobra Waszej
          rodziny. Trudna to rola i niewdzięczna, ale zwycięstwo pewne.
          Mąż sam po jakimś czasie będzie Ciebie wysyłał do załatwiania wszelkich
          niemiłych spraw, co da Ci nad nimi i mężem kontrolę.
          A ponieważ będziesz mężowi ułatwiać życie - staniesz się z biegiem lat dla
          niego niezastąpiona, aż w końcu będziesz już na zawsze CAŁYM JEGO ŻYCIEM.
          • dominika303 Re: Phidyle, przeczytaj koniecznie! 30.12.06, 15:04
            Anastazjo piękne jest to co napisałaś, ale nie ma jakiejś drogi na
            sktórty???????
            tak z ciekawości pytam, bo Phidyle moze tak długo nie pociągnąć jak ty sad(

            • anastazjapotocka Niestety, Dominiko... 30.12.06, 17:19
              Nie ma. To orka na wiele lat.
              Kłopot w tym, że delikatny mężczyzna zazwyczaj jest zupełnie normalny we
              wszystkich innych dziedzinach życia z odwagą cywilną i brawurą życiową włącznie.
              Oni nawet sobie świetnie radzą w życiu i pracy, zwłaszcza naukowej. Ba, nawet
              mają świetne koleżeńskie stosunki z innymi kobietami.
              Diabli wiedzą, dlaczego oni są tacy ulegli w stosunku do tej jednej kobiety.
              Tajemnica.
              Ale warto się potrudzić, zwłaszcza, jeśli chłop miły, dobry i szlachetny.
              No i można wszystkie swoje frustracje związane z pasierbem oddać z nawiązką
              eksi.
              Dla dziecka lepiej i satysfakcja większa.
              Bo tu problemem naprawdę nie jest syn męża, tylko była żona. Nigdy nie uwierzę,
              że chłopak z własnej woli napisał o tacie k...s. Musiała sterować nim matka.
              Tak naprawdę, to szkoda ich wszystkich - oprócz eksi.
              Wszystko zależy od matki dziecka. Wszystko.
              • phidyle Re: nie wiem czy dam rade 30.12.06, 19:28
                Tak, Anastazjo, masz racje, moj facet ma naprawde duze sukcesy w zyciu
                zawodowym, jest specjalista europejskiej slawy w dziedzinie nauki i
                nikt nie domyslilby sie, ze ma w zyciu takie klopoty.Moze przez to, ze sam nie
                mial ojca a wychowywaly go kolejne opiekunki, bo matka duzo pracowala. Ja
                niestety nie moge miec zadnych kontaktow z eksia, gdyz jestem niesmiala i
                malomowna osoba i po prostu boje sie agresywnej i wulgarnej kobiety, nawet nie
                do konca rozumiem jej jezyk, gdyz pochodzi ona z rodziny nalezacej do nizszych
                warstw spolecznych (i to widac, mimo jej wysilkow).Poza tym zdaje sobie sprawe,
                ze inteligencja mojego partnera niewatpliwie przewyzsza moja i nie widze
                przyczyny, bym musiala za niego myslec, skoro ma swoj rozum.
                Ty musisz bardzo kochac meza, Anastazjo. Ja nie wiem, czy moja milosc moze
                zniesc tak duzo.Poza tym w glebi duszy gardze kazda slaboscia a u mojego faceta
                dostrzegalam wlasnie slabosc.
        • reksia Re: on boi sie eksi 01.01.07, 17:28
          phidyle napisała:

          > Nigdy nie wygram z ta kobieta.

          Dlaczego tak myslisz? W czym ona jest lepsza od Ciebie? Czy nie ma w Tobie
          niczego w czym miałabyś nad nią przewagę?


          >nie wiem, co bedzie z moja corka

          tego nie wie nikt , bo nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłoścismile


          > Czasem przypominam sobie "Tango" Mrozka, gdzie bohater Arturek pochodzacy z
          > nienormalnej rodziny bardzo pragnie miec normalne zycie, normalne malzenstwo
          a
          > na koncu okazuje sie, ze nie mozna uciec od swojej przeszlosci. I tak jest ze
          > mna, ja wychowywalam sie bez ojca i bardzo chcialam, zeby to nie przytrafilo
          si
          > e
          > moim dzieciom. Przeszlosc jednak mnie dopadla.



          To nie przeszłość Cie dopadła tylko teraźniejszośćsmile) Ogromny teraźnieszy
          pesymizm. Gdy wszystko widzisz w tak czarnych barwach to jak masz żyć kolorowo
          i radośnie?
          Fatalne jest to, że skoro zgadzasz się na taki szaro-bury koloryt wokół
          zmuszasz by rówież Twoj dzieciaczek wyrastał w takim .

          A to już nie jest ferwink

          Przyszłość i teraźniejszość jest w Twoich rękach i tylko Twoich smile

          Martin Seligman napisał "Optymizmu można się nauczyć.Jak można zmienić swoje
          myslenie i swoje życie"zawiera ona kilka ważnych słów o depresjii. Gdy tylko
          znajdziesz chwilkę i będziesz potrafiła się przekonac do tego typu lektury to
          polecam.

          i nie daj się temu pesymizmowi, bo maxymalnie ograniczasz swoje możliwości i
          patrzysz z klapkami na oczach.
          Zerknij raz jeszcze na powyzsze zdania które napisałaś. Nie ma w nich krzty
          nadzieji.

          Jak wiec ma wyglądać Twoje jutro???

          Życie nie jest kolorowe i radosne , ale jest po to by codziennie wyławiać z
          niego radość i kolory.

          Polecam raz jeszcze ksiązkę.Moze być trudna do przełknięcia jeśli nie lubisz
          tego typu literatury, ale moze byc równiez i ożywcza jesli cierpisz na depresję
          lub "pochodne".
          Na pewno po jej lekturze załapiesz na czym polega problem związany z Twoim
          sposobem myslenia o rzeczywistości.

          Bo tu chyba leży problem,nie w tych pojedyńczych zdarzeniach, ale w
          pesymistycznym sposobie w jaki myslisz o sobie i swej przyszłości.


          Trzymaj się cieplutko.
          Pozdrawiam smile
Pełna wersja