bez44
28.12.06, 22:07
mialamslcznego,czarnego kotka-zlozyla się tyle fatalnych okoliczności
(święta,wyjazd do rodzicow,do teściów)że nie zauważyłam,że kot nie jest czymś
struty,tylko poważnie chory.Byliśmy w 2 dzień świąt u lekarza,bylo
trochęlepiej,ale okazało się,że posatwił zlą diagnozę.27 mąz pojechal z nią
do innego lekarza;ratował ją strasznie długo- nie udało się

była takim
sliczym wesołym i radosnym kociakiem;wszędzie za nami łaziła,zaglądała przez
raamię co robimy,łaziła po klawiaturze jak coś pisałam - dalismy jej 2lata
dobrego zycia-była ze schroniska.Ale tak strasznie żal i przykro,że jej niem
a.wszędzie ją widzę