zupelieienatemat :(

28.12.06, 22:07
mialamslcznego,czarnego kotka-zlozyla się tyle fatalnych okoliczności
(święta,wyjazd do rodzicow,do teściów)że nie zauważyłam,że kot nie jest czymś
struty,tylko poważnie chory.Byliśmy w 2 dzień świąt u lekarza,bylo
trochęlepiej,ale okazało się,że posatwił zlą diagnozę.27 mąz pojechal z nią
do innego lekarza;ratował ją strasznie długo- nie udało sięsad była takim
sliczym wesołym i radosnym kociakiem;wszędzie za nami łaziła,zaglądała przez
raamię co robimy,łaziła po klawiaturze jak coś pisałam - dalismy jej 2lata
dobrego zycia-była ze schroniska.Ale tak strasznie żal i przykro,że jej niem
a.wszędzie ją widzęsad
    • dzk35 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 09:26
      rozumiem Cię, od uśpienia mojego psa minęło już kilka lat a dotąd zdarza mi się
      łapać na myśli że wieczorem wezmę bartka na spacer i tak mi wtedy jest
      przykro...
    • kleo1 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 09:31
      strasznie Ci współczuję, ja już niejednego kochaneo pupila straciłam... jednego
      kotka nam zły wet "zabił" mama mi mówiła, ja tego nie pamietam, był chory i
      chyba też złą diagnoze postawił, było za późno... może to ten sam??

      Ja też coś napiszę
      Wczoraj mi moje 2 pieski znikneły. Jestem załamana. sunia ze swoim
      4romiesięcznym małym. Ona jest tu wychowana i się zawsze pilnowała a teraz nie
      wiem gdzie jest. Ostatnim razem jak ten mały zniknąl to sąsiad się
      nim "zaopiekował" a teraz to już nie wiem bo dorosała suka? wołałam, słyszałam
      jedynie inne psy, wiem jak moja niunia szczeka, i jak mały, tak skrzekliwie...

      chlip sad
      • bez44 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 09:50
        strasznie Ci wspólczuje - MUSZĄ SIĘ ZNALEŹĆ !! popytaj ludzi, powieś
        ogłoszenia - może to coś da. Ja nie mogę się pozbierać- siedzę w pracy i ryczę :
        (
        • ajmj Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 09:54
          Ja tez kiedys straciłam zwierzaki i wiem jak to bolisad Kiedys jak bóbr ryczałam
          przez dwa tygodnie za swoim ukochanym szczurem...Człowiek sie przyzwyczaja i
          pokocha te futrzaki a one nam robia "na złość" i umierajasad
          Trzymaj się...
          • barbara001 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 11:12
            Bardzo współczuję. Wiekszość przezyła traumę z powodu odejścia ukochanego
            zwierzaka. Ja tez. I potem zawsze obiecuję sobie, że nie będę miała juz żadnego
            bo to bardzo potem boli. I później zawsze pojawia jakiś słodziak w domu, no i
            bywa że łapię się na myśli, że kiedys znowu trzeba bedzie sie uporać ze stratą.
            Ale cóz, zwierzeta zyją krócej niż ludzie i my mozemy dać im ciepły dom i
            cieszyć się dopóki z nami sa.
          • kleo1 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 11:17
            niestety żyją znacznie krócej od nas
            w czwartej klasie podstawowki musieliśmy uśpć naszego najukochańszego Nerona,
            jak był mały miał nosówkę, niby wyzdrowiał, ale właśnie wtym okresie wyszło to
            i jeszcze 2 inne choroby, marniał z dnia na dzień, miał inne okropne objawy ale
            nie będe pisać.. nie wiem jak długo po nim płakałam, ja ogólnie bardzo wrażliwa
            jestem, pewnie kilka miesięcy, teraz nie pamiętam...



            krzyczałam jeszcze, wydawało mi się, że słyszałam, jak jakis pies takim tonem
            głosu jak Tiga szczekał ale może mi sie tylko zdawało? żeby sobie pójśc na
            piechotę do sąsiadów to trochę za duża odległośc, a do tych co blisko mieszkają
            nie mam ochoty iśc bo... no podpadli nam że tak powiem...

            wczoraj wykompaliśmy Rambusia, spał z nami, mieliśmy nadzieję, że może Tiga i
            Łobuz wroca w nocy... ale nie ma ich... ale nie płaczę... może się znajdzie...
            musi się znaleźć...
    • jowita771 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 11:28
      współczuję. miałam kilka kotów w życiu, a do jednej kotki byłam szczególnie
      przywiązana. była znajdą z ulicy, czułam, że jest wdzięczna, że ją
      przygarnęłam. była bardzo mądra. długo ze mną nie była, bo jak ją znalazłam,
      była już starawa. chorowała dwa tygodnie, w końcu pani weterynarz powiedziała,
      że nie ma sensu, żeby zwierzak się dłużej męczył, bo nic się nie zrobi. kotka
      nie jadła, przestała nawet pić. zdecydowałam się ją uśpić. weterynarz dała jej
      najpierw jeden zastrzyk i pozwoliła mi zabrać ją do poczekalni. kicia wtuliła
      się we mnie i zasnęła. potem wzięła ją do gabinetu i po kilku minutach oddała.
      płakałam jak bóbr. do tej pory chce mi się płakać, jak sobie przypomnę.
      musi Ci brakować Twojego kociaka, współczuję.
    • reksia Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 12:45
      Nawet nic nie mów sad mam teraz w domu bardzo chorego psa i jutro mamy dostać
      wyniki badań).

      Pewnie tez zapaść będzie musiała decyzja, czy usypiać, czy da sie go wyleczyć

      ... a że pies juz staruszkiem jest niestety, obawiam się najgorszego.
      Dla mnie najgorsze to to że będę musiała powiedzieć dzieciom......hmm.........
      że niestety bedziemy może musieli sie z nim pożegnaćuncertain

      bo wszystko na to wskazujeuncertain

      i nie mam zielonego pojęcia jak przygotować na to dzieci, które z psem
      praktycznie wychowały sie w jednej budzie, od przysłowiowego "szczeniaka"uncertain


      Sama nie potrafię się jakoś z tą myślą pogodzić uncertain
      przeżyliśmy z nim kilkanaście lat , wiele "mało" i wiele "bardzo" radosnych
      zdarzeń ,

      Qrcze- jest częścią naszej rodziny...:///
      • anastazjapotocka Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 12:51
        Bałam się dopisać, bo się zaraz poryczę.
        W styczniu tego roku odeszła od nas ukochana sunia, a w sierpniu ukochana kotka.
        Obie były staruszkami i obie miały potworne zmiany rakowe uniemożliwiające im
        normalne jedzenie, spanie i poruszanie się.
        Musiałam sama podjąć decyzję i wezwać lekarza, aby je uśpił w domu.
        Chłop mi oczywiście zwiał i rozpaczał z daleka.
        To ja trzymałam je za łapki i całowałam stygnące pyszczki.
        Nigdy ich nie zapomnę.
        NO I PORYCZAŁAM SIĘ.
    • bez44 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 16:45
      dzięki za ciepłe słowa; strasznie się przywiązałam do niej chociaż była tylko 2
      lata z nami - ale była kochana. Właśnie mi M powiedział, że masz męzą, 2
      dzieci - a ja taka rozpacz - no i ścięliśmy się sad, wiem, że jemu jest też
      przykro, był z nią do samego końca.Ehhhhhhhhhhh sad
      • kleo1 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 17:56
        no cóż na swoj sposób próbował Cię pocieszyć, nie denerwuj się na niego.. może
        nie rozumie, na oewno przeciez my nie rozumiemy ich, oni nas...
        • bez44 Re: zupelieienatemat :( 29.12.06, 18:47
          na pewno ; już jest ok, tylko nadala nam smutno. Mamy kilka zdjęc koteczka, ake
          jeszcze nie potrafię patrzeć na nie spokojnie - aż mi się coś robi sad. MOgę o
          niej mówić i opowiadać jaka była radosna i wesoła. Ale chyba już dość. Smutek i
          żal pozostanie; będzie zawsze ze mną w myślach - dała wiele radości.
          • reksia Re: zupelieienatemat :( 30.12.06, 13:20
            no i u mnie dziś tez od 2 godzin płacz rodzinny,odebraliśmy wyniki badań
            okazało się, że psiak ma nowotwór przewodu pokarmowego i to złośliwy,
            nie ma zadnych szans na wyleczenieuncertain

            Pies w przeciągu miesiąca schudł 5 kg. Non stop wymioty i biegunki. Praktycznie
            nie przyjmuje już pokarmów. Weterynarz dał mu jeszcze z tydzień, dwa,
            maxymalnie miesiąc, dwa na środkach wzmacniających.Pies jednak będzie się
            męczył. Rozmowa z dziecmi była bardzo trudna , dzieciaki właśnie wyciekają i ja
            też.M poszedł sam na zakupy. Zrezygnowaliśmy z Sylwestra

            Wiem ze moze się męczyć z czasem coraz bardziej i wiem że nie ma dla niego
            ratunku ...ale ja nie potrafię podjąć decyzji o uśpieniu uncertain

            nie jestem w stanie

            no i znów wyciekam

            to wyjatkowo piękny pies
            a teraz sam szkielecik
            w ciągu miesiaca...

            tylko oczyska kasztanki te same
            qrcze nie potrafię się z tym pogodzić
            • m-jak-magi Re: zupelieienatemat :( 30.12.06, 13:34
              moj pies mial raka przelyku i rodzice nie umieli go uspic. ojciec nosil go na
              rekach a mama karmila strzykawka. w koncu lekarz powiedzial im wprost ze
              przedluzaja mu niewiarygodne cierpienia.
              w dzien w ktorym rodzice zdecydowali sie uspic psa - pies po prostu frunal do
              lekarza i pierwszy raz w zyciu nie walczyl podczas zastrzyku - chyba sam mial
              dosyc........
              byl z nami 12 lat - wiem jakie to ciezkie przezycie.
            • anastazjapotocka Reksiu, 30.12.06, 13:45
              bo Ci przyłożę!!!
              Masz NATYCHMIAST podjąć trudną decyzję, Twój pies liczy na Ciebie!!!
              Wolisz, aby umarł z głodu?!
              Nie wolno Ci go dłużej męczyć!
              Twój pies ZASŁUŻYŁ na dobrą śmierć.
              Wezwij lekarza, niech pies umiera w domu, będzie mu łatwiej. Od razu powiedz
              lekarzowi, żeby zawiadomił firmę zabierającą zwłoki zwierzątka. Oni to robią w
              bardzo estetyczny sposób, zwierzątko jest zabierane w plastikowym worku,
              zupełnie jak człowiek i pochowany na cmentarzu dla zwierząt. Uśpienie kosztuje
              100 złotych + dojazd oraz firma pogrzebowa 100 + dojazd. Tak jest we Wrocławiu.
              Wiem, jakie to trudne, ale jak nie Ty, dzielna kobieto, to kto?
              Trzymam za Ciebie kciuki i łączę się z Tobą w bólu.
              Wiem, Reksiu, że dzielna z Ciebie dziewczynka...
            • bez44 Re: zupelieienatemat :( 30.12.06, 19:27
              Reksia! chyba, niestety, Anastazjapotocka ma racjęsad nie pozwól męczyć się
              psiakowi. Moj M tez byl u weterynarza z kociakiem - nie dało się uratować;
              lekarz zajął się potem kotkiem, Jadąc do domu myslałam, że pogłaskam jej
              sliczne futerko delikatne jak aksamit; że zostanie w ogródku pod świerkiem, pod
              którym tak lubiała leżeć i chować się prezd cieniem - ale M powidział, że
              chciał inaczej i uszanowałam to, chociaż mi było strasznie ciężko. nie męcz
              psiaka - masz szansę pożegnać się z nim i być do końca. Zapewnij mu godne
              odejście. jestem z Tobą całym sercem. Trzymaj się mocno.
    • reksia Re: zupelieienatemat :( 30.12.06, 22:43
      macie rację dziewczyny, nie można pozwolić by zwierzak się męczył,

      ja nie potrafię się pogodzić z "wyrokiem" o którym powiadomił nas weterynarz,

      i myślę że przeciez zdarzają się wyleczenia z nowotworów,

      zdarzają się nawet cuda,

      dlaczego coś takiego nie mogło by sie przydarzyć mojemu psu?

      zdecyduje się na uśpienie, ale już wtedy gdy będe widzieć, że już naprawdę nie
      ma szansy, albo że pies sie wyjątkowo męczy,


      na razie muszę pomyszkować , poszukać informacji na ten temat,

      na razie mój pies jeszcze merda ogonem,

      skoro nowotwory są uleczalne to mój pies ma prawo, by mu się tez to przydarzyło,

      nie dam się tak łatwo tej jego chorobie

      chce przynajmniej spróbować
Inne wątki na temat:
Pełna wersja