tysiące myśli na raz:) chyba trochę przydługie...

31.12.06, 12:14
może się najpierw przedstawię, bo nie pisałam tu od dawna: moja nowa rodzinka
ma cztery lata. mój mąż jest moim drugim mężem, z którym mam 2letnią córeczkę.
mam również synka 9 letniego z pierwszego małżeństwa, który mieszka z nami,
ale ma regularny kontakt z tatą i jego next.
chyba generalnie jestem szczęściarą, bo po lekturze forum 'samodzielnych' i
'macoch' stwierdziłam, że albo los się ze mną łagodnie obszedł, albo może mam
szczęście do ludzi.
różnie się między mną a moim ex układało po rozwodzie. generalnie gotowało się
we mnie na samą myśl o nim. najpierw chciał dziecko co drugi dzień i co drugi
weekend - miał. po pierwszej rozprawie zrezygnował i skończyło się na co
drugim weekendzie i jednym dniu w tygodniu. po drugiej rozprawie zrezygnował
juz nawet z tego jednego dnia, twierdząc, że wtedy musi pracować.
proponowaliśmy zmianę dnia - nie chciał. to był okres jego żywych poszukiwań
partnerki na dalszą drogę życia i to go generalnie bardzo pochłaniało. odkąd
jest związany z obecną next (już chyba ze 3 lata) jest dużo lepiej, chociaż
nie chce powrócić do częstszych spotkań z Młodym. Ogromną zmianą jest to, że
już tych spotkań nie odwołuje i nauczył się szanować nasz czas jako czas
rodzinny i nie zapowiada zmian w kalendarzu w ostatniej chwili. my ze swojej
strony nigdy mu nie przeszkadzaliśmy w kontaktach z Młodym, bo Młody przepada
za nim, to on jest dla niego bożyszczem, mimo, że Młody ma też genialne
stosunki z moim mężem. jak już mówiłam różnie to przez te ostatnie lata
bywało, często dochodziło do sprzeczek z exem, miał pretensje o rzeczy, do
których sam się przyczyniał itd, w końcu, żeby nie zaogniać atmosfery
wszystkie kontakty między nami załatwiane były na linii ex-mój mąż, bo mój mąż
umiał z nim pogadać bez emocji i kulturalniesmile
od czasu, kiedy ex się ustatkował ze swoją next (chyba ślubu jeszcze nie mają)
ja jestem przeszczęśliwa! co oczywiście promieniuje na całą rodzinkę a
zwłaszcza na Młodego. nie znam mojej next (widziałyśmy się na komunii Młodego,
ale ograniczyłyśmy się do 'dzień dobry') ale mój Młody bardzo ją lubi. często
nam opowiada co razem robili i widzę, że ona potrafi się nim zaopiekować.
nigdy też nie dosięgnęły mnie jakiekolwiek pioruny ciskane przez nią w moją
stronę, więc zakładam (może naiwnie), że nic do mnie nie ma. my również
powiedzieliśmy exowi, że bardzo się cieszymy, że next jest, bo Młody ją lubi i
czuje większą stabilizację, niż jak ojciec latał jak byczek w poszukiwaniach.
nigdy o nic nie miałam do next pretensji, nigdy Młody się na nią nie skarżył,
chociaż nawet na tatę potrafi nakablowaćsmile ale...
no właśnie... next jest w ciąży. co mnie bardzo cieszy i zapewne wszystkich
zainteresowanych ,jak również Młodegosmile ale po lekturze wątków niektórych
macoch mam przeczucie, że po urodzeniu ich wspólnego dziecka coś może się
zmienić... trochę bym nie chciała, a trochę nie mam nic do gadania, w końcu to
ich dom. chciałabym tylko nie przegapić momentu, kiedy mój syn spadnie u nich
na drugi plan. nie zakładam, że tak będzie, bo w końcu ja też mam nową
rodzinkę i usilnie pilnujemy, żeby Młody nie odczuł jakiejkolwiek zamiany w
traktowaniu go. nie chcę im mówić co mają robić, tylko ze swojej strony chcę
zrobić wszystko, żeby Młody dalej chciał tam jeździć. pierwsze co zrobiłam, to
wyprałam jego pierwszy kocyk i zaproponowałam, żeby dał tacie pod choinkę,
żeby Młodego siostrzyczka/braciszek mieli coś po starszym bracie. często
wypytuję Młodego jak tam tato, jak next, czy się dobrze czuje? Młody chętnie
opowiada co u nich. Ostatnio kupili mieszkanie. zapytałam ile mają pokoi,
odpowiedział: dwa, jeden dla mnie, drugi dla taty i next. boję się, że tak nie
będzie, a już na pewno nie zawsze. bo przecież to logiczne, że jak się
dzidziuś urodzi, to ten pokój będzie dla niego. no i co dalej? wiem, że
wybiegam myślami dużo do przodu, ale czy już powiedzieć Młodemu, że ten pokoik
to raczej będzie musiał dzielić? u nas ma swój pokój, więc dzielenie będzie
dla niego czymś nowym, choć przecież nie musi być czymś przykrym. ciekawa
jestem co na to next? czy ona pozwoli, żeby Młody w weekendy zajmował ten pokój?
liczę na to, że macoszki mi napiszą jak one widzą całą tą sytuację, co by
zrobiły i co mi radzą zrobić? a może któraś ex ma podobne doświadczenia?
    • phidyle Re: tysiące myśli na raz:) chyba trochę przydługi 31.12.06, 15:31
      My rowniez mamy dwa pokoje, w jednym spimy my z coreczka a drugi, nazwany na
      wyrost salonem, sluzy do jedzenia, ogladania telewizji i tam spi moj pasierb,
      kiedy przychodzi na noc. Kiedy zmienimy mieszkanie i bedziemy miec trzy pokoje,
      nic sie nie zmieni, tylko nasza coreczka bedzie miec swoj pokoj, pasierb nadal
      bedzie spal w salonie. Nie wyobrazam sobie innego rozwiazania, trudno, zeby
      dzielil pokoj z mlodsza o jedenascie lat dziewczynka, poza tym ma swoje
      mieszkanie z mama i w nim swoj pokoj a moja corka ma tez prawo do swojej
      prywatnej przestrzeni (jezeli bedziemy miec drugie dziecko, to beda musieli
      pokojem sie podzielic).Nie uwazam, zeby moj pasierb czul sie pokrzywdzony.
      Moj ojciec mial corke z pierwszego malzenstwa, starsza ode mnie o dziewiec lat.
      Byla zona ojca, byla madra, kulturalna osoba, taka jak Ty. Dzieki temu moje
      stosunki z siostra zawsze ukladaly sie dobrze, ona nie byla o mnie zazdrosna,
      poniewaz ojciec zawsze poswiecal jej czas, ja zas bardzo podziwialam starsza
      siostre i cieszylam sie, kiedy przychodzila do nas. Tak sie stalo, ze nasz
      ojciec zmarl. Moja mama i eks ojca zawsze utrzymywaly kontakt i nadal widywalam
      sie z siostra, do dzis mamy bardzo dobre stosunki,choc oczywiscie jestem
      bardziej zwiazana z rodzenstwem,ktre urodzilo sie z kolejnego malzenstwa mojej
      mamy, bo razem mieszkalismy i sila rzeczy dzielilismy pokoj i zycie codzienne.
      Mysle, ze prawie wszystko zalezy od tego, jak Ty nastawisz syna a mysle, ze juz
      okazalas zyczliwosc, wiec wszystko dobrze sie ulozy. Poza tym dzidzius bedzie od
      niego duzo mlodszy a to moim zdaniem zmniejsza zazdrosc, po prostu dzidzius
      interesuje sie grzechotka i Twoj syn moze zawsze rozmawiac z tata, moga isc do
      kina razem, gdzie przeciez tata nie moze isc z niemowleciem. Tak jest u nas, moj
      pasierb nie jest zazdrosny o siostrzyczke (choc mamy z nim problemy innego
      rodzaju)Po prostu wie, ze siostra zostaje ze mna a on idzie z ojcem na mecz i
      maja swoje prywatne chwile od czasu do czasu.
      • kubowa Re: tysiące myśli na raz:) chyba trochę przydługi 01.01.07, 11:12
        hmmm...
        to może powinnam go zapytać skąd pomysł, że ten pokój będzie jego? bo jeśli to
        sobie sam wymyślił, no to skieruję go na rozmowę z ex i next, niech się ich pyta
        jak to będzie. a jeśli mu tak powiedzieli, albo co gorsza ex tak wymyślił za
        plecami next i dopiero się zacznie jak się przy Młodym o to pokłócą, to będzie
        afera i Młody źle to zrozumie...

        poruszyłaś też sprawę o której, nie bez powodu, myślę od jakiegoś czasu. jak
        mnie zabraknie to Młody wróci do ojca, przynajmniej prawnie to oczywiste. co
        wtedy z moim mężem i siostrą Młodego? ona bez niego by się załamała, bo dla niej
        mega autorytet.... chyba czas podjąc jakieś kroki integracyjne, tylko jak
        czytam, że macoszki mają eksie gdzieś i wypierają je ze świadomości (no, nie
        wszystkie, ale skąd wiem, czy moja taka nie jest??smile to nie będzie mi chyba łatwo...
        • reksia Re: tysiące myśli na raz:) chyba trochę przydługi 01.01.07, 16:06
          Hej maławink skoro do tej pory wszystko układał się pomyślnie to moze im po
          prostu zaufajwink
          Skoro do tej pory dbali o dziecko i ono nie wykazuje żadnej niecheci do nich
          to zaufaj imsmile
          Jesli będą mieli jakąs trudna sytuację to skoro do tej pory rozwiązywali je w
          pozytywny dla dziecka sposób (fakt, że dzieciak lubi przebywać z nimi) pewnie
          nadal będą sie starali to robić.

          Myślę że twój niepokój jest przedwczesny.
          Nie wszystkie macochy to potworywinkbez serca.
          Są też wśród nich normalne i wrazliwe na drugiego człowieka osoby i twoja
          najwyraźniej taka jest.

          Ja bym polecała utrzymywać jak najbardziej nadal tak pozytywne kontakty. Nexia
          nie odczuwając zagrożenia z twej strony, a wręcz widząc oznaki sympatii, jesli
          jest normalną osobą ( a z tego co piszesz wszystko na to wskazuje) pewnie też
          bedzie sie starała utrzymać zdrowy kontakt. Zbudować między dziećmi zdrowe
          relacje.

          Jesli się boisz, że dziecko zbyt sie nastawia np konfabuluje sobie iz pokój
          przygotowywany dla noworodka będzie również jego pokojem.
          Wspomnij o tym ojcu dziecka na spokojnie.

          Ze swojej strony polecam by w takim momencie zrobić jakies mnałe
          przemeblowanie w pokoju synka ,być może mały jest zazdrosny o przygotowania
          związane z przyjściem na świat noworodka, ale w takiej sytuacji możesz pomóc mu
          Ty. Powieś mu nowe zasłonki .Wymaluj z nim jego półkę w wozy strażackie.

          Poprzestawiaj z nim meble, powieś obrazek , zrób coś by poczuł też jakies
          zaangażowanie wokół jego pokoiku i kochał ten swój domek, swoje miejsce które
          ma przeciez przy Tobie .

          Jednoczesnie mały bedzie mógł się pochwalić, że w "jego" pokoiku tez się coś
          dzieje, nie będzie się czuł zapomniany. Powiedz również Exowi że planujesz
          takie drobne działania bo dziecko fantazjuje iz przygotowywany przez nich opkój
          dla noworodka bedzie równiez jego ,by pomóc dziecku zaakceptować nową sytuację
          i normalnie poproś aby i oni wzieli pod uwagę to jak dziecko przezywa przyjście
          rodzeństwa.

          Być moze oni widząc zazdrość maluszka starają się właśnie przekonac go, że ma
          takie sama prawa w ich domu jak mający przyjść noworodek.Stąd ta mowa o tym,
          że "to równiez twój pokój" którą mały odczytuje to "mój pokój"

          Ja bardzo bym chciała urodzić dzieciaczka , moja 11-letnia, zdawało by sie juz
          mądra panna, reaguje na jakąkolwiek moją rozmowę z M, o planach związanych z
          nowym potomstwem, wręcz histerycznie. "Bo będziecie go bardziej kochać niż
          mnie".

          Ewentualnie zgadza się na maleństwo pod warunkiem, ze nie bedzie to
          dziewczynkasmile a zaznaczę że ma jednego rodzonego brata no i
          dwójkę "przyrodniego" rodzeństwa płci męskiej w postaci dzieci M .
          Wydawało by się więc, że skoro posiada juz 11 lat i 3 braci powinna przestać
          sie bac rywalizacji o względy rodziców, a jednakwink

          Nie psuj tego co pozytywne w twoim życiu To Ci polecam , a swoją drogą jak
          pomyszkujesz po necie jest wiele wspaniałych pomysłów na urzadzenie pokoików
          dziecięcych w bajeczny wręcz, a tani do wykonania sposób wink

          A Nexie i M poproś zwyczajnie o pomoc, bo dziecko nie bardzo radzi sobie z
          emocjami związanym przyjściem na noworodka bo jest po prosu zazdrosne i to im
          wyrażnie powiedz mam drobny problem z tym ze mały jest zazdrosny o waszego
          maluszka .Da im to sygnał i pozwoli zrozumiec "nachalność" dziecka, jesli by
          miała miejsce, a jednocześnie da im sygnał z Twojej strony że szanujesz
          odrębność ich terytorium i ich mające sie narodzic dziecko.Jesli masz po
          drugiej stronie normalną kobietę to powinna zrozumiec twój sygnał.

          Kroki integracyjne odradzałabym, bo u będącej w ciąży kobiety mogą wywołac
          raczej odwrotny skutek. Mogą wywołac lęk. Zaufaj ojcu dziecka, że nadal je
          kocha smilebo przyjście na świat drugiego dziecka moze cieszyć, ale to nie znaczy
          że przestaje sie kochac poprzednie wink


          Nie wiem czy mam racje , ale ja tak widze ta sprawę.
Pełna wersja