jescze jeden watek ode mnie

08.01.07, 18:29
Niech nikt sie nie unosi,bo nie takie moje zamierzenie.
Po tych wszystkich przepychankach co moje/niemoje dziecie umie a czego nie
postanowilam zadac konkteyne pytania.
Sa poradniki,podreczniki rozwoju dziecka.Oczywiste jest to,ze tak jak kazdy
czlowiek jest inny tak i kazde dziecko rozwija sie troche inaczej.
Ale wydaje mi sie,ze jest to tylko"troche"
Jesli dziecko nie umie jesc nozem i widelcem to dlatego ,ze do 6 roku zycia
dostaje plastikowy widelec do jedzenia,ktorym nie da sie nic nadziac i nic
dziwnego,ze nie umie.
Ale np:
-Czy 15 miesieczny chlopiec,ktory nie umie zrobic nic to normalne zjawisko??
Jemu sprawia trudnosc samodzielne siadanie,a wiem ,ze w tym wieku dzieci same
chodza.
-nie mowi nic oprocz "mama" i "tata" a to i tak jest tak niewyrazne ,ze tylko
mama i tata dopatruja sie w tym tego czego chca sie dopatrzec.
-krzyczy w nieboglosy bezustannie,nawet szczesliwy i w ferworze zabawy
-
-6 latka liczy tylko do 12,zna literki tylko ze swojego imienia gdzie 2 sie
powtarzaja ,czyli zna 4
-6latka nie podciera sie sama(teraz juz pewnie tak ,bo ja odmowilam gdyz mnie
to brzydzilo i musiala zrobic to sama)
-6latce trzeba rozdrobnic wszystko do srednicy cm na cm,bo inaczej nie da
rady zjesc
-nie potrafi zrozumiec,ze jak rano sie obudzi w weekend to nie musi budzic
wszystkich doodkola tylko moze isc ogladac tv sama(pilotem posluguje
siezanakomicie)
-wnocy nie moze robic ciagle" olala..o lala"jaksieobudzi i cos ja boli to
moze powiedziec a nie nucic,spiewac,wyc
-jak prosi o siegniecie,podanie czegos mowi raz ,anie staje w kuchni i
krzyczy"ja chce jablko,jachce javlko "i tak ze sto razy
Jest tego duzo duzo wiecej ,jak mi sie przypomni to jeszcze zapytam.
Prosze o wypowiedz matki badz macochy z doswiadczeniem.Ja nie wiem dlatego
pytam.Poirytowana, bo na wlasnym i siostry przykladzie wiem,ze dzieci moga
byc inne.
    • joanna9969 Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 18:47
      lykaena napisała:

      >
      > -Czy 15 miesieczny chlopiec,ktory nie umie zrobic nic to normalne zjawisko??



      Ja ci odpowiem tylko w stosunku do 15 miesc. bo tu mam osobiste doswiadczenia
      aktualnie 15 miesieczniak na skladziesmile)
      > Jemu sprawia trudnosc samodzielne siadanie,a wiem ,ze w tym wieku dzieci same
      > chodza.
      tu moze byc problem . Choc tak jak mowia specialisci dziecko ma czas do nauki
      chodzenia do 18 miesiecy . Z raczkowaniem to jest tak ze jedno raczkuje a drugie
      nie i tak dalej , moj zaczol sam chodzic jak mial 14 miesiecy . Jesli nie
      zacznie do 18 mieciecy to skonsultowalabym sie z doktorem.
      > -nie mowi nic oprocz "mama" i "tata" a to i tak jest tak niewyrazne ,ze tylko
      > mama i tata dopatruja sie w tym tego czego chca sie dopatrzec.

      W sumie moj tez tak tylko mama i tata , ale podobno dzieci a tym bardziej
      chlopcy mowia pozniej a nie ktorzy nie mowia nawet do 4 albo i 5 roku zycia a
      potem wyrastaja z nich zupelnie normalni ludzie ktorych ja nawet osobiscie znam.

      > -krzyczy w nieboglosy bezustannie,nawet szczesliwy i w ferworze zabawy
      wyraza swoje emocje
      • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 18:59
        Dzieki o takie odpowiedzi mi chodzilo.Moj chlop mowi ciagle,ze jego syn taki
        inteligentny,a on naprawde ledwo siada.
        To dziecko przewrocone na plecy tak na poduszkach,na lozku,badz w swoim
        lozeczku nie siada sam tylko placze i wyciaga rece ,zeby go podniesc.

        Chodzi troche podtrzymujac sie jednz reka podobno,ale ja to widzialam raz i z
        podtrzymywaniem przez osobe trzecia.
        • phidyle Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 19:08
          Rozwoj motoryczny nie ma nic wspolnego z inteligencja. Moglby nie siadac nawet
          nigdy i napisac uczony traktat o stozkach.
        • joanna9969 Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 19:09
          Wiesz kazdy rodzic jest troche zaslepiony miloscia .
          Ja gdybym byla tego malucha mama/tata to bym poszla
          do lekarza tak na wszelki
          wypadek bo moze ten biedak ma jakis problem ruchowy .
          Z tym ze to jest tak ze jezli jego rodzice nie widza problemu to
          twoje , a zwlaszcza twoje ,wtracanie przyjma zle.
          Ale moze powinnas sprobowac.
          raczkuje ?

          • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 19:26
            Raczkuje od miesiaca tak porzadnie no ijak mowie staje sam trzymajac sie czegos
            i nawet przy pomocy jednej reki przemieszcza sie.
            • joanna9969 Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 19:39
              No to w sumie rozwija sie ok , tylko troche pozniej ruchowo.
              Ale jak to mowia rozwoj dziecka to nie rozklad jazdy .
              Z mojego punktu widzenia jako matka , to ja bym nie panikowala jeszcze
              tylko troche poczekala do tych 18 miesiecy jak nie bedzie chodzil.
              Niektore dzieciaki raczkuja dluzej niektore krocej.
              Ale niech sobie raczkuje do woli bo to zrozwija mozg i wplywa tez na nauke mowy.

              A ty jeszcze zobaczysz ze bedziesz jescze miala swoje malenstwo , zdrowiutkie
              i fajniutkie i to nie jedno (oczewiscie jesli bedziesz tego chciala).
    • e_r_i_n Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 20:10
      lykaena napisała:

      > Sa poradniki,podreczniki rozwoju dziecka.Oczywiste jest to,ze tak jak kazdy
      > czlowiek jest inny tak i kazde dziecko rozwija sie troche inaczej.
      > Ale wydaje mi sie,ze jest to tylko"troche"

      No i masz rację. Pewne rzeczy zależą od dojrzałości i to może przyjść wczesniej
      u jednego dziecka, później u innego. Natomiast im dziecko starsze, tym wiecej
      zalezy od tego, czego się go uczy.

      > -Czy 15 miesieczny chlopiec,ktory nie umie zrobic nic to normalne zjawisko??
      > Jemu sprawia trudnosc samodzielne siadanie,a wiem ,ze w tym wieku dzieci same
      > chodza.

      A czy nie ma jakiegoś problemu?
      Chyba, że siedzi cały czas w jakimś leżaczku czy czymś podobnym i nie ma szans
      trenować siadania/chodzenia.

      > -nie mowi nic oprocz "mama" i "tata" a to i tak jest tak niewyrazne ,ze tylko
      > mama i tata dopatruja sie w tym tego czego chca sie dopatrzec.

      Aa, to zupełnie normalne. Dziecko w tym wieku może jeszcze nie mówić. Moje
      wyraźnie zaczęło mówić mając 2 lata i 3 mce.

      > -krzyczy w nieboglosy bezustannie,nawet szczesliwy i w ferworze zabawy

      Temu też się dziwię smile Takie małe dzieciaki w ten sposób pokazują emocje.

      > -6 latka liczy tylko do 12,zna literki tylko ze swojego imienia gdzie 2 sie
      > powtarzaja ,czyli zna 4

      Mała chodzi do zerówki?
      Akurat literek i liczenia bym się nie czepiała. Wg mnie nic się nie stanie,
      jesli nauczy sie tego w szkole. Chociaz faktem jest, ze sporo dzieci już
      wczesniej sie liczeniem czy literkami interesuje, szczegolnie, jesli chodza do
      przedszkola. No i mozna tez je 'przy okazji' uczyć, chociażby czytając numery
      autobosów...

      > -6latka nie podciera sie sama(teraz juz pewnie tak ,bo ja odmowilam gdyz mnie
      > to brzydzilo i musiala zrobic to sama)

      Hmm, no tutaj też bym nie była strasznie krytyczna. Może to robić, ale może
      robić niedokładnie.

      > -6latce trzeba rozdrobnic wszystko do srednicy cm na cm,bo inaczej nie da
      > rady zjesc

      Tutaj to raczej kwestia przyzwyczajenia.

      > -nie potrafi zrozumiec,ze jak rano sie obudzi w weekend to nie musi budzic
      > wszystkich doodkola tylko moze isc ogladac tv sama(pilotem posluguje
      > siezanakomicie)

      Jako matka ponad pieciolatka stwierdzam, ze to nic nadzwyczajnego smile Nasz młody
      w weekend budzi nas w celu włączenia bajki oraz przygotowania sniadania. Ale
      potem pozwala nam jeszcze pospać smile

      > -wnocy nie moze robic ciagle" olala..o lala"jaksieobudzi i cos ja boli to
      > moze powiedziec a nie nucic,spiewac,wyc

      Z tym też się nie spotkałam. Może ma koszmary senne? W tym wieku dzieciaki
      mocno przezywaja wszystko, co sie wokół dzieje. Do tego zaczynają się
      niepokoje - spowodowane przez ciemnosc, dziwne dzwieki.

      > -jak prosi o siegniecie,podanie czegos mowi raz ,anie staje w kuchni i
      > krzyczy"ja chce jablko,jachce javlko "i tak ze sto razy

      Się zdarza. Wystarczy parę razy kategorycznie powiedzieć, ze prośbę wystarczy
      wyrazić raz.
    • kai_30 Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 21:29
      Ja z kolei jako mama aktualnego sześciolatka i byłego sześciolatka (a
      jednocześnie byłych piętnastomiesięczniaków oczywiście):


      > Jesli dziecko nie umie jesc nozem i widelcem to dlatego ,ze do 6 roku zycia
      > dostaje plastikowy widelec do jedzenia,ktorym nie da sie nic nadziac i nic
      > dziwnego,ze nie umie.

      No więc mój je widelcem, a nożem mało sprawnie - tzn. dostaje i widelec, i nóż,
      ale kroi "miękkie", a np. ze schabowym ma problem. I tu raczej masz rację, że to
      prędzej kwestia nienauczenia, niż jakichś braków rozwojowych. Zwłaszcza, jeśli
      dziecko np. w miarę ładnie rysuje, jak na swój wiek, co świadczy o tym, że
      potrafi panować nad motoryką dłoni.


      > -6 latka liczy tylko do 12,zna literki tylko ze swojego imienia gdzie 2 sie
      > powtarzaja ,czyli zna 4

      Powtarzam pytanie z góry - chodzi do zerówki? Powinna, bo zerówka obowiązkowa
      przecież... Ale program może się róznić, być może są właśnie na etapie tych
      czterech liter? Mój syn zna więcej, ale nie przesądzałabym...

      > -6latka nie podciera sie sama(teraz juz pewnie tak ,bo ja odmowilam gdyz mnie
      > to brzydzilo i musiala zrobic to sama)

      No, normalnie - jeśli ktoś ją stale wyręczał w tej jednak dość nieprzyjemnej
      czynności, czemu miała to robić sama? Mojemu Jasiowi podcierałam tyłek gdzieś
      tak do czterech lat, a może pięciu?

      > -6latce trzeba rozdrobnic wszystko do srednicy cm na cm,bo inaczej nie da
      > rady zjesc

      To się pewnie wiąże z nieumiejętnością krojenia. Chyba da się od tego
      "odzwyczaić" metodą podobną, jak przy podcieraniu pupy.

      > -nie potrafi zrozumiec,ze jak rano sie obudzi w weekend to nie musi budzic
      > wszystkich doodkola tylko moze isc ogladac tv sama(pilotem posluguje
      > siezanakomicie)

      O, z tym bywa różnie. Moje dzieci nie wchodzą do mnie, dopóki nie słychać, że
      wstałam albo dopóki nie wyjdę z pokoju. Ale dzieci większości moich znajomych nie.

      > -wnocy nie moze robic ciagle" olala..o lala"jaksieobudzi i cos ja boli to
      > moze powiedziec a nie nucic,spiewac,wyc

      Hm. Może nie jest do końca rozbudzona? Moi rzadko się budzą w nocy, ale jak już
      - to zazwyczaj z płaczem przez sen, i też czasem ciężko się dowiedzieć o co
      chodzi...

      > -jak prosi o siegniecie,podanie czegos mowi raz ,anie staje w kuchni i
      > krzyczy"ja chce jablko,jachce javlko "i tak ze sto razy

      No to trzeba sto razy pouczać, że dostanie jabłko, jak ładnie poprosi, choćby
      efektem był jeszcze większy ryk. W końcu podziała.

      Poirytowana, bo na wlasnym i siostry przykladzie wiem,ze dzieci moga
      > byc inne.

      Mogą, ale nie muszą. Część z tych rzeczy podciągnęłabym pod brak samodzielności
      wywołany wyręczaniem, albo brakiem reakcji na zachowania niestosowne. A część -
      "ten typ tak ma". Dzieci są różne, i to, że akurat u Ciebie w rodzinie się taki
      typ nie zdarzył, jeszcze o niczym nie przesądza.

      A co do malucha - nieumiejętność samodzielnego siadania by mnie zaniepokoiła.
      Brak chodzenia mniej - jeśli raczkuje, to OK, chodzić zacznie, jak się odważy
      "puścić". A co do mówienia - w normie.
      >
    • natasza39 Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 22:13
      Ja Ci moge odpowiedziec jako matka i ciotka bratanicy, która uwielbiam i
      traktuje jak córke oraz na podstawie obserwacji innych dzieciaków znajomych,
      przyjaciół etc.

      lykaena napisała:

      > Sa poradniki,podreczniki rozwoju dziecka.

      Sa tez poradniki o tym jak zyć aby byc szcześliwym oraz o tym jak wywabiac
      plamy, a ja mam plame z wosku na ukochanych dźinsach i walcze z nia juz 40te
      pranie i franca nie schodzi, choc wszystkie poradniki na ten temat przeczytałam.

      > czlowiek jest inny tak i kazde dziecko rozwija sie troche inaczej.

      To jest clue!
      A ponadto zawsze nam samym wydaje sie, ze nasze konkretnie dzieci oraz my sami
      bylismy idealni, choc otoczenie uwaza obiektywnie, ze straszne z nas były
      bachory.

      > Jesli dziecko nie umie jesc nozem i widelcem to dlatego ,ze do 6 roku zycia
      > dostaje plastikowy widelec do jedzenia,ktorym nie da sie nic nadziac i nic
      > dziwnego,ze nie umie.

      Za "komuny" w przedszkolu dzieciom dawano wyłacznie łygi aluminiowe do
      jedzenia, bo wychowawczynie bały się, ze jeden drugiemu wsadzi widelec do oka.
      Dziś ci ludzie umieja jeśc widelcem i nozem, zapewniam. Jestem zreszta
      wychowankiem takiego przedszkola. Do lat 7-dmiu jadłam łygą, a kotleta musieli
      mi kroic przed podaniem na talerz. Ewentualnie zarłam kotleta ręka, a ziemniaki
      łygą.
      Zapewniam Cie, ze dziś jednak, a nawet powiem, ze od bardzo dawna umiem jesc
      widelcem i nożem, a nawet wiem do czego służą inne sztućce.


      > Ale np:
      > -Czy 15 miesieczny chlopiec,ktory nie umie zrobic nic to normalne zjawisko??

      Normalne zjawisko. 15-miesięczny chłopiec czasem nawet nie za bardzo umie
      zrobić kupke sam i trzeba mu pomagac termometrem.

      > Jemu sprawia trudnosc samodzielne siadanie,a wiem ,ze w tym wieku dzieci same
      > chodza.

      W mojej rodzinie dzieci chodziły w róznym wieku. Ja miałam chyba 14 miesięcy,
      mój syn ok. roku, a bratanica jak miała 9 miesięcy.
      Znam dzieci, które chodzą ok 1,5 roku i póżniej. Szczególnie jak sa bojaźliwe,
      maja za słabe nóżki, albo sa za grube. Wtedy czynność chodzenia sprawia im
      kłopot.


      > -nie mowi nic oprocz "mama" i "tata" a to i tak jest tak niewyrazne ,ze tylko
      > mama i tata dopatruja sie w tym tego czego chca sie dopatrzec.

      Mój syn (chłopcy zazwyczaj mówia później niź dziewczyni i zostaje tam to do
      późnego wieku) mówiła mama i tata w wieku ok 1,5 roku, a jego pierwsze słowa
      były "dada". Jest to ponoć pierwsze słowo jakie wypowiada dziecko stad powstała
      nazwa nurtu w sztuce niejaki "dadaizm".
      Na parówke mówił w wieku 3 lat "bjabja", a na jajko na miekko "buka".
      Generalnie do 4-tego roku zycia rozumiałam go ja, jego ojciec oraz babcia i
      ciotka, która czesto z nim bywała. Poza tym nikt.
      Teraz ma lat 18 i co prawda wybitnym polonistom nie jest ale ma 4 z polskiego
      zasłuzone i zasób jego słów jest ogromny.

      > -krzyczy w nieboglosy bezustannie,nawet szczesliwy i w ferworze zabawy

      Ekspresyjny dzieciak. Jesli nie mówi, to normalne, ze krzyczy, bo tak awyraża
      uczucia.

      > -6 latka liczy tylko do 12,zna literki tylko ze swojego imienia gdzie 2 sie
      > powtarzaja ,czyli zna 4

      W wieku lat 6-ciu nie znałam wogóle literek. Liczyć nie pamiętam, czy umiałam,
      ale moje dziecko napewno nie umiało. Teraz programuje własne strony w
      internecie i zdaje matmę na maturze.
      Moja bratanica wogóle nie umiała w tym wieku liczyc. Dziś jest słaba z matmy,
      ale za to uczy sie 5-ciu jezyków obcych i chodzi do szkoły muzycznej. Nie kazdy
      ma uzdolnienia matematyczne. Kiedyś uczyłam matmy i zapewniam Cię, że 95%
      dziewczynek nie ma wyobraxni matematycznej.

      > -6latka nie podciera sie sama(teraz juz pewnie tak ,bo ja odmowilam gdyz mnie
      > to brzydzilo i musiala zrobic to sama)

      To juz niechlujstwo rodziców, chociaż znam panią (moja sasiadka, ktra
      odsikiwała swojego syna do 10-tego zycia, bo ten brzydził się potrzymac ptaszka
      w ręce).
      To się da załatwić. Jesli sama twierdzisz, że nie mogłas tego zrobić bo się
      brzydziłaś, to widac sama to zrobiła więc nalezy ja za to pochwalić i
      powiedzieć, że jest duza dziewczynką, więc nalezy się jej za to jakaś nagroda.
      System nagradzania nawet za głupoty, sprawdza się w 100%-ach.


      > -6latce trzeba rozdrobnic wszystko do srednicy cm na cm,bo inaczej nie da
      > rady zjesc


      To chyba tez niechlujstwo rodziców. Proponuję zrobic tak. Bawimy się w "dorosłe
      jedzenie". Nakrywasz do stołu. Dajesz małej to co wam i chwalisz ja za każdym
      razem jeśli nierozdrobnione żarcie wsuwa. Młoda poczuje się "dorosła" i się jej
      to spodoba.

      > -nie potrafi zrozumiec,ze jak rano sie obudzi w weekend to nie musi budzic
      > wszystkich doodkola tylko moze isc ogladac tv sama(pilotem posluguje
      > siezanakomicie)

      Na to nic nie poradzisz. Dzieci to ranne ptaszki zazwyczaj, a samodzielne
      posługiwanie się pilotem to nie jest umiejetnosc, którą powinny umiec dzieci.
      Dziecko jak się rano budzi wymaga zajmowania się nim i w dupie ma to, ze
      dorosli gnija w wyrze do 11-stej. Dotyczy to wszystkich dzieci obojętnie czy sa
      to pasierby czy nasze własne.
      Może gdyby mieszkała z Wami na okragło opanowałaby umiejętnosc zajmowania się
      własna osoba przez godzinę po przebudzeniu, ale jeśli jest w domu ojca od czasu
      do czasdu chce wykorzystac ten pobyt na maksa!













      > -wnocy nie moze robic ciagle" olala..o lala"jaksieobudzi i cos ja boli to
      > moze powiedziec a nie nucic,spiewac,wyc
      > -jak prosi o siegniecie,podanie czegos mowi raz ,anie staje w kuchni i
      > krzyczy"ja chce jablko,jachce javlko "i tak ze sto razy
      > Jest tego duzo duzo wiecej ,jak mi sie przypomni to jeszcze zapytam.
      > Prosze o wypowiedz matki badz macochy z doswiadczeniem.Ja nie wiem dlatego
      > pytam.Poirytowana, bo na wlasnym i siostry przykladzie wiem,ze dzieci moga
      > byc inne.
      >
      >
    • natasza39 Re: jescze jeden watek ode mnie 08.01.07, 22:25
      ciag dalszy....

      > -wnocy nie moze robic ciagle" olala..o lala"jaksieobudzi i cos ja boli to
      > moze powiedziec a nie nucic,spiewac,wyc

      Nie jestem psychologiem dziecięcym, ale dla mnie to wyraźny przekaz, że dziecko
      pragnie zainteresowania. Wycie i "o lala" to taki przekaz... "Zajmij sie mna,
      zainteresuj sie co mi jest"


      > -jak prosi o siegniecie,podanie czegos mowi raz ,anie staje w kuchni i
      > krzyczy"ja chce jablko,jachce javlko "i tak ze sto razy

      Wycia nie znoszę, mówiłam juz. Ale na terroryzm "wyciowy" jest jedna rada nie
      reagować. Wiem, że to trudne, ale trzeba dziecku wyraxnie powiedzieć, że jeśli
      czegos chce ma o to poprosic. Jesli wyje, nie reaguj. Zatkaj sobie uszy,
      słuchaj muzyki. Jest 1000 sposobów, ale nie reaguj.
      Powiedz wyraźnie: " O co prosisz?" Jak bedzie wyła wychodź.

      > Jest tego duzo duzo wiecej ,jak mi sie przypomni to jeszcze zapytam.
      > Prosze o wypowiedz matki badz macochy z doswiadczeniem.Ja nie wiem dlatego
      > pytam.Poirytowana, bo na wlasnym i siostry przykladzie wiem,ze dzieci moga
      > byc inne.

      To mówilam ja, natasza, nie lubiaca dzieci jako takich, ale ta, która wychowała
      dorosłego syna i przy której zadne dziecko nie "wyje" bo mu na to konsekwencja
      nie pozwala.
      Pozdrawiamsmile
      • natasza39 I tak na koniec.... 08.01.07, 22:37
        Problemy pt"czy dziecko nie chodzi, nie mówi, nie je nierozdrobnionego pokarmu,
        wyje, nie zna liter etc, itp. powinny byc problemami ojca i matki, anie macochy.
        Generalnie powinnas powiedzieć, swojemu lubemu o tych swoich przemysleniach.
        Powinien się tym zainteresować.
    • reksia Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 00:32
      Lykaena a jak było z Tobą gdy byłaś mała? smile

      Dwójka moich dzieci wychowywana była tak samo, ale....
      Mała chodziła juz mając roczek, a mały do 2,5 roku nie mógł się oderwać od
      przysłowiowego "cycka".
      Mała jadła nożem i widelcem bardzo szybko, a mały do dziś dnia( 8 lat) jak nikt
      nie widzi (a on śpieszy się pograć w piłę) łapie ukradkiem łapką np nalesnik z
      talerza i wyciera ten tłusty łapek w spodnie.
      Mały potrafił w wieku 3-4 lat zaliczyć każde drzewo , mała do dziś boi sie
      panicznie wysokości powyżej 1,5 metra.

      Te same dzieci , z tych samych rodziców wychowywane tak samo, a skrajnie
      rózne .Lykaena i bardzo dobrze, że ten świat taki róznorodny.

      Przeciez ta Twoja pasierbica tez nie składa się z samych wad, ale posiada tez
      pewnie wiele zalet.
      • mrs_ka Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 01:59
        w ad remie to Ci już koleżanki odpowiedzialy. A ja Ci powiem, że jedna i ta sama
        osoba moze być rezerwuarem wad albo wiecznie żywym źródłem zalet. A to wszystko
        dlatego, bo filtr jest w oku patrzącego, a nie w tej osobie.

        Czytając to, co piszesz o swojej pasierbicy dochodze do wniosku, że ja bym tej
        smarkuli nie polubiła: tępe to, wiecznie się nudzące, niezorganizowane, zawraca
        Ci głowę. Tyle tylko, że to, co napisalam wyżej, odzwierciedla to, co Ty do niej
        czujesz, a nie to, jaka ona jest.

        I naprawdę jest dla wszystich chyba widoczne, że Ty tych dzieci nie lubisz.
        Zwyczajnie. Już nawet nie uderzam w tony "pokochaj to dziecko" czy "wszystkie
        dzieci nasze są", bo widze, że to nie ten adres.
        I mam też wrażenie, że bardzo byś chciała usłyszeć "dokładnie, to chore, ta mała
        jest głupia, nosi w sobie geny eksi, nic nie umie, jest uwsteczniona, daj se z
        nią spokój" bo przynajmniej wtedy miałabyś stosowną podbitkę co do tego, że
        czynisz słusznie i masz rację.
        Jesli idzie o mnie to mnie akurat nie obchodzi, czy masz rację czy nie- to jest
        biznes Twojego M., który się z Tobą związał i wybrał sobie Ciebie na weekendową
        macochę swoich dzieci oraz wdzięczny materiał wychowawczy (bo podrzucanie Ci
        dzieci w jakże uroczy sposób to ze strony Twojego M. typowe testowanie granic. Z
        drugiej strony nieumiejętność poradzenia sobie z zazdrością o sześcio- i
        półtoraroczne dziecko to klasyczny objaw Twojej niedojrzałości, do której masz
        prawo, ale pamiętaj tez, że dobrowolnie się wpakowałaś w układ, któremu teraz
        nie potrafisz sprostać.)
        Rad Ci dawać nie będę, dla mnie cała ta sytuacja jest dziwaczna: począwszy od
        postawy kobiety, która decyduje się na związek z podwójnie dzieciatym facetem
        nie lubiąc jego dzieci, a skończywszy na starannym pielęgnowaniu w sobie uraz,
        które lada moment tak dalece się otorbią, że w końcu rozleją się strumieniem
        cuchnącej ropy.

        Napiszę Ci więc coś odnośnie tego filtra i otorbiania: stąpasz po cienkim
        lodzie. Na razie refleksjami na temat tego, jak beznadziejna jest Twoja
        pasierbica dzielisz się tylko z nami. Plus- oczywiście- masz to cały czas w
        swojej głowie i powoli te schematy Ci się utrwalają. Marks i Engels uwazali, że
        byt kształtuje świadomość (słusznie skadinąd), ale to działa również w drugą
        stronę: nasza świadomość kształtuje rzeczywistość.
        Jesli dalej będziesz sie koncentrowac na wadach dzieci swojego M. i na własnych
        negatywnych uczuciach z tym związanym, to:
        a) nigdy tych dzieci nie polubisz i nie zaakceptujesz, co będzie pierwszym
        gwoździem do trumny kryzysu Twojego związku w sytuacji, w której będziecie mieć
        jeszcze wspólne dzieci razem z M. Bo zamiast widzieć w pasierbach rodzeństwo
        swojego dziecka, Będziesz widziała w nich durne bachory.
        b) pewnego dnia po prostu Ci się wymsknie w większym towarzystwie swobodna uwaga
        na temat tych dzieci. Jesli czytałaś Małego Księcia to znasz zasadę baobabów:
        zaczyna się od malego ziarenka, po pewnym czasie są to krzaki nie do wykarczowania.
        c) nastąpi szereg rozmaitych konsekwencji, które walną w Ciebie i Twój związek.
        W Ciebie- bo Będziesz się katować rzeczami obiektywnie błahymi, którym
        pozwoliłaś urosnąć do monstrualnych rozmiarów. W związek- bo jeśli Twój facet
        jest bystry i ma jaja, to będzie go cholernie boleć Twoja (niesprawiedliwa
        nawiasem mówiąc) postawa wobec jego dzieci. I albo będzie trzymac ich stronę
        konfliktując się z Tobą, albo weźmie Twoją stronę wypierając wielki żal do
        Ciebie gdzieś do podświadomości.

        Szkoda na to wszystko czasu, atłasu i życia, bo mamy je tylko jedno.

        Uważaj więc na demony, które sama sobie teraz pielęgnujesz i karmisz, bo moim
        zdaniem weszłaś na destrukcyjną ścieżkę, która nie przyniesie Ci niczego poza
        goryczą i żalem o to, że tak łatwo rozwaliłaś coś dobrego.
        Dla własnego dobra i dla dobra swojego związku zrób coś ze swoim stosunkiem do
        tych dzieci. Może to przeanalizuj, może pogadaj z mądrymi kobietami ze swojego
        otoczenia, może idź na terapię. Przede wszystkim pogadaj ze swoim M., bo jego
        nieprzemyślane ruchy dodatkowo tę niechęć w Tobie wzmagają.

        Ja jednak sądzę, że warto, abyś na początku sama ze sobą rozliczyla sie z tego,
        czy Ty w ogóle Jesteś emocjonalnie zdolna do funkcjonowania w układzie
        "dwudzietny facet z przeszłością w postaci eks żony + jego przeszłość +
        wszystkie tego faktu konsekwencje". Bo nie każdy jest do tego zdolny. I może
        wówczas lepiej odpuścić.

        a.
        • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 15:27
          Ja nie ukrywalam przed moim Chlopem,ze nie przepadama za dziecmi.Jego odpowiedz
          byla taka,ze do niczego mnie nie bedzie zmuszal.Spotkania co drugi tydzien sa
          jego i dzieci.Doliczajac do tego 3xtydzien wakacji podczas roku szkolnego
          2xtydzien w Swieta jedne i drugie +2tyg w sierpniu nie wychodzi tego,az tak
          duzo a moje kontakty z jego dziecmi wypadaja naprawde sporadycznie.
          Teraz sie zdarzylo tak jak sie zdarzylo.
          Przesadzilam z moja reakcja,ale na dzieciach sie to nie odbilo,na pewno nie
          zauwazyly,ze sa niechciane.
          Moj M otrzymal ode mnie jasne stanowisko w tej sprawie,ze ja nianka nie bede.
          Zazaistniala sytuacje mnie przeprosil,ale poniewaz mu zalezalo na dzieciach to
          co mialam zrobic.
          Jak mi zalezalo na podrozy do Polski na Swieta to pojechal ze mna mimo,ze za
          swoj bilet musial zaplacic okolo 3000 w obie strony,bo juz pozno bylo ,gdy
          dowiedzial sie o urlopie.
          Tu bylo podobnie.Oczywiscie moglam powiedziec nie,wyjechac,spac w hotelu.Tylko
          po co??
          Ja te dzieci akceptuje,nie jestem jakas idiotka.Wiedzialam o nich od
          poczatku,decydujac sie na ten zwiazek,a na zamieszkanie z Nim juz po zapoznaniu
          jego dzieci.
          Dzis juz potrafie spojrzec z dystansu.Moze nawet pojade na nastepny weekend na
          wies z nimi.
          Kocham nad zycie mojego mezczyzne,a on kocha swoje dzieci i musze to pogodzic.
          Za 4 mce bede miala dom i wtedy bedzie juz inaczej i nawet tygodniowy pobyt
          dzieci nie bedzie problemem, bo naprawde spanie i przebywanie z dwojka dzieci
          24 godziny w jednym pomieszczeniu nie jest komfortowe.
          Nie przesadzaj z terapia.My tu jakichs giga-problemow nie mamy.
          Jasie tylko wnecie zale,bo komu mam sie zalic.
          Nikt z moich znajomych nie ma jeszcze dzieci to kto mnie zrozumie.Zreszta po to
          jest to forum,od wyzalenia ,wygadania.
          • reksia Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 15:52
            Taaaaa smile))))
    • khaldum o wychowaniu 09.01.07, 09:10
      witaj lykaena...

      z uwagą zawsze czytam Twoje wątki, ten rozumiem doskonale...
      swego czasu miałam podobne odczucia.
      Chłopcy NM nie posługiwali si,e sztućcami, w wieku 10 i 7 lat, agresor włączał
      mi się kiedy siadałam z nimi do stołu.
      Był to powód notorycznych sprzeczek z chłopem, bo nie mogłam zrozumieć, jak to
      możliwe... Nie nie mieściło mi się w głowie, jak dzieci faceta z kindersztubą
      mogą robić błoto z ziemniaków na talerzu, niezdarnie posługiwać się tylko
      widelcem itd.. Obwiniałam za ten stan rzeczy i jego i ex, dopiero po pewnym
      czasie zrozumiałam, że dzieci nie tylko szybko się uczą ale i bardzo szybko
      zapominają o tym czego się nauczyły. A uczyć w trybie weekendowym zasad
      zachowywania się przy stole i kulturalnych wypowiedzi jest ciężko. To czego
      nauczysz w weekend a nie powtarza się przez 2 tygodnie szybko z małych głów ucieka.

      co do 6 latki.
      Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci... ale "tą skorupkę"
      trzeba nasączać od najmłodszych lat. Wymaga to cierpliwości, i pracy. Niestety
      swój konformizm należy zawinąć w kilka warstw papieru i poświęcić czas dziecku.

      Nie każda matka ma na to czas i chęci. Zjedzenie samodzielnie posiłku 3 letniemu
      dziecku zajmuje do 30 minut, do tego plamy na obrusie, poplamione ubrania itd.
      Dlatego wiele matek, drobni jedzenia i daje dziecku tylko łyżkę, żeby było
      szybciej i czyściej.

      Będę nieskromna a co tam, to moja ciężka praca, ale moja Rurka posługiwała się
      sztućcami w wieku 3 lat. łyżkę do jedzenia dostała kiedy miała 13 miesięcy, do
      dziś pamiętam koszmar zupek na ścianach... ale warto było.
      Co do samodzielności w toalecie, łazience itd, to też czas... Umycie dziecka 3
      letniego zajmuje matce do 10 minut, i po sprawie, można tez posiedzieć z nim w
      łazience 30 minut i instruować jak ma się myć i CHWALIĆ za każdy mały sukces...

      To samo z WC...

      Co do krzyków... Dziecko uczy się przez naśladownictwo, czy wiesz jaka forma
      wyrażania swoich potrzeb panuje na co dzień w jej domu? Może krzyk, może ciągłe
      powtarzanie tego samego?

      Nie naprawisz tego w jeden dzień... nie da się, im więcej pracy włożysz tym
      będzie ci łatwiej, efekty pojawią się po czasie.

      Pierwsza zasada, załapać kontakt w trakcie rozmowy. Kiedy do niej mówisz ukucnij
      i staraj się patrzeć jej w oczy.
      Nie podnoś głosu kiedy krzyczy, mów jak najciszej, to ja wyciszy...
      Chwal jak najwięcej za każdy mały sukces, każdy lubi być chwalony, to motywuje
      do działania.
      Nie mów jej że czegoś nie umie, proponuję stwierdzić, że taka duża dziewczynka
      na pewno da sobie radę z .... i asystuj jej w tej czynności... to wymaga czasu,
      ale warto

      Każdy ma jakieś doświadczenia, każdy wychowuje dziecko "po swojemu". Prawda jest
      też taka, że nasze własne są NAJ a inne są do bani, ze my zrobiłybyśmy coś
      inaczej, że nasze dziecko umiało by to szybciej, lepiej itd.

      Podsunęłam ci kila moich metod, ja uważam je za skuteczne, inni mogą mieć inne
      zdanie na ten temat.

      Teraz kiedy jesteś w ciąży Twój próg cierpliwości może być obniżony, to norma,
      nie wymagaj od siebie za wiele.

      życzę Ci powodzenia w trudach współwychowywania dzieci... to nie jest łatwe i
      powie ci to każda macocha

      aha i jeszcze jedno, Ty nie jesteś matką, nie jesteś od tego by dzieci
      wychowywać, możesz korygować to co najbardziej ci przeszkadza, lub to co uważasz
      za "szkodliwe" dla dziecka. Twój mężczyzna musi brać w tym udział, bo on ma
      prawo kształtować swoje dzieci. Na zmianę w metodzie wychowywania (chowania)
      dzieci ze strony ex nie licz, ona uważa że tak jest ok, a jej krytyka to zamach
      ma matkę.


      i polecam ci program na TVN super niania, to co ona potrafi zrobić z dziećmi to
      KOSMOS... pomysły i metody ma genialne

      trzymaj się lykaeno, mocno



      Wnioski
    • lilith76 Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 11:45
      lykaena, staram się ciebie zrozumieć, ale powoli dochodzę do wniosku, że nawet gdyby ta dziewczynka była w Mensie, a chłopiec wygrał konkurs szachowy w kategorii wiekowej do lat 15, to i tak okazałoby się, że coś z nimi jest nie tak i ty nie możesz spokojnie ich potraktować.

      Na razie wrzuciłaś je w tabelkę Excela, w kategorie powinien/nie powinien i one ci bezczelnie wyłażą z kratek.



      lykaena, kobieta w twoim wieku "powinna" lubić wszystkie dzieci i marzyć o parce własnych i jeśli tak nie czujesz, to nie jesteś normalna i trzeba cię resocjalizować - potraktowałam cię własnie DOKŁADNIE tak jak ty potraktowałaś te dzieci.
      Jak tam samopoczucie Kalego?
      • mara68 Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 13:58
        Lykaena, mam podobne wrażenia jak Lilight, że obecnie
        postrzegasz dzieci N. w krzywym zwierciadle swoich
        emocji. Mogę się mylić oczywiście. Teraz nasza Mała ma 7
        lat i wiele się nauczyła (głównie dzięki podejściu
        dorosłych, którzy się nią opiekują), ale rok temu było
        podobnie jak u Ciebie. Tzn. pupę podcierał jej tata
        (stopniowo to wyeliminował) żeby mogła dać sobie radę
        sama w szkole, sznurówki uczyła się wiązać, ale
        zazwyczaj były prośby żeby jej zawiązać bo sobie nie
        radzi, literki też poznawała stopniowo, rano nas budziła
        żeby włączyć jej bajkę dać pić i jeść itp.
        Być może inne dzieci robią to wcześniej - raz że mają
        takie predyspozycje, a dwa że są uczone przez rodziców,
        którzy np. mają dużo czasu żeby zająć się ich rozwojem.
        Na każdym etapie wychowania są jakieś trudności: u nas w
        tym roku doszła szkoła i czasami siedzimy powtarzamy 20
        razy jedno słówko z angielskiego , a za 5 minut Mała już
        go nie pamięta i zabawa od nowa... Trzeba czasami dużo
        cierpliwości.
        Trzeba dać dzieciom prawo do błędów i niedoskonałości,
        wielu rzeczy będzie musiało nauczyć się samo bo nie
        będzie z nim rodziców (np. w szkole), a resztę muszą
        pokazać rodzice i konsekwentnie wymagać. Dla
        pocieszenia: u nas duze postępy przez rok się
        wydarzyły.Mała już nas nie budzi o 7 rano, jak już nie
        może wytrzymac z nudów to dopiero skrada sie i patrzy
        czy czasem nie wstaliśmy, lekcje chce sama odrabiać -
        głownie dlatego żeby mieć już "z głowy" i się bawić,
        mówi: dziękuję i przepraszam ... itp (duża w tym zasługa mojego N.). Bądź
        dobrej myśli i nie nastawiaj się negatywnie ... u mnie też nie było
        różowo ale jest coraz lepiej
    • ywwy Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 14:16
      A mnie zastanawia jedno - 15 miesięczne DZIECKO ma JUŻ rozwiedzionych rodziców,
      z tego co piszesz wnioskuję, że malec wraz z siostrą żyją na dwa domy. Nie
      wyobrażam sobie, żeby moja córka w tym wieku była oddawana na weekendy,
      wolałabym, żeby ojciec przychodził do nas.
      Ja rozwodziłam się jak mój syn miał 5 lat i najpierw przez rok jego ojciec
      przychodził do nas, spędzał z synem max. czas. Dziecko praktycznie nie odczuło
      rozwodu, potem stopniowo jeździł do taty, aż zaczął zostawać na noc i parę
      dni.Dodam, że eks mieszkał sam.
      Pomyśl, co dzieci M muszą przeżywać! Przecież Ty też kiedyś byłaś dzieckiem i
      mam wrażenie, że nie byłaś jako dziecko rozpieszczana...
      Wszystkie umiejętności są nabywane i jeśli dzieci nie mają zaburzeń to
      wcześniej czy później zostaną nauczone, to naprawdę nie w tym rzecz.Poza tym
      nabywanie umiejętności jest sprawą indywidualną.
      Z tego co piszesz to pasierbica chyba za Tobą nie przepada, w jej zachowaniu
      doszukiwałabym się protestu, że musi być z Tobą. Cóż,malec jest za mały.
      Moja pasierbica też mnie nie darzy sympatią i dlatego w ogóle się do niej nie
      mieszam, np. mogłabym jej pomóc w nauce ale to byłoby bez sensu, bo niczegoby
      ode mnie nie przyjęła, więc wolimy płacić za korki smile
      Życzę Ci ,żebyś odnalazła i zaakceptowała w sobie siebie z dzieciństwa, bo
      przecież w każdym z nas drzemie dziecko smile
      • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 15:14
        Mylisz sie w dwoch kwestiach.Ja bylam dzieckiem strasznie
        rozpieszczonym,zreszta rodzice rozpieszczaja mnie do dzis i traktuja troche jak
        dziecko.
        To przez to wyroslam na egoistke,choc nie ortodoksyjna,bo mam duzo cieplych
        uczuc,tylko trzeba sobie zasluzyc,zebym je okazala.
        To przez to jestem teraz zazdrosna o dwojke dzieci(bo nie przecze ,ze tak jest)
        To,ze Mala mnie nie lubi to tez bzdura,bo ona za mna przepada.Kazdemu lacznie
        ze swoja matka o tym opowiada i co ja bym nie zrobila uwaza to za genialne,
        madre super cool.Ale mnie to meczy.
        Nie mam pragnienia byc autorytetem i jakims bostwem,wystarczyloby zeby mnie
        traktowalka jak wszystkich innych (ciocie,wujkow,babcie)
        Sytuacja o jakiej piszesz, o spotkaniach w domu eksi nie wchodzi w gre,bo ona
        wpuszcza mojego M za prog tylko z czekiem,albo rzeczami dziecii to sie nie
        zmieni.
        Mala lubi jezdzic do nas,choc jest to sporadycznie mozliwe to domaga sie tego
        co spotkanie.Wiec wlasciwie nie zyja oni na dwa domy ,bo ojciec spotyka sie z
        nimi na neutralnym gruncie,czyli u swojego ojca ich dziadka,w pieknym domu na
        wsi ,niedaleko od nich,w ktorym bywaja od wczesnego dziecinstwa a takze jezdza
        tam z matka.
        Wydaje mi sie to komfortowa sytuacja,bo dzieci maja blisko i jest od razu tak
        rodzinnie,pelen dom ludzi mysle ,ze to wazne.
        • lilith76 Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:04
          Ja bylam dzieckiem strasznie
          > rozpieszczonym,zreszta rodzice rozpieszczaja mnie do dzis i traktuja troche jak
          >
          > dziecko.
          > To przez to wyroslam na egoistke

          Czyli byli złymi rodzicami.
          A ty być może bahorkiem z piekła rodem.
          Co Kali na to?

          wink
          • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:10
            Wynagradzali mi ciezka chorobe.Moje rozpieszczenie nie objawialo sie na pewno
            wrzeszczeniemi barakiem podstawowych umiejetnosci.
            Rozpieszczana bylam tak,ze mialam wszystko czego zapragnelam,ale bylam
            samodzielna ponad wiek.
            Dlatego tez powoluje sie na przyklad siebie i mojej siostry,jako dobrze
            wychowwanych dzieci,posiadajacych pewne umiejetnosci,a nie kukly w rekach
            rodzicow.
            • lilith76 Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:12
              Prosze jeszcze o kilka referencji z kręgu znajomych twoich rodziców, bo ja też mogę się chwalić, że byłam dobrze ułożonym psiakiem.

              wink
              • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:15
                Bawi cie to??
                Czy ja mam sie przed toba tlumaczyc??
                Na poczatku tego watku napisalam w jakim celu go zalozylam.
                Poniewaz nie mam z dziecmi doswiadczenia,powoluje sie na siebie.
                Ty tezmozesz wypisywac,ze twoje dziecie jest aniolem,a moze byc spasionym
                potworem.
                Tak to juz jest z forum.
              • reksia Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:22
                hehehe to ja się też pochwalę, ja też byłam wyjatkowasmile))))) moja mamusia mi
                też zawsze to mówiła tongue_out))))

                hehehehe
                wyjątkowo aktywnatongue_out wyjatkowo ruchliwatongue_out itd itp smile))))NIEPOWTARZALNY WRĘCZ
                EGZEMPLARZ hehehehesmile))))
            • reksia Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:14
              a skąd wiesz, że byłaś samodzielnym nad wiek dzieckiem?
              • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:20
                Mam porownanie z innymi.W zerowce czytalam calej grupie bajke.W szkole poszlam
                od razu do 3 klasy.Wychowywalam sie praktycznie w szpitalu i wszystko musialam
                robic wczesnie sama,bo w tamtych czasach byly jeszcze ograniczenia wizyt nawet
                w szpitalach dzieciecych.Wiec bylam wyjatkowo nad wiek rozwinieta.
                Jednak nie w tym rzecz,nie wiem czemu teraz mam opisywac jakim to ja bylam
                dzieckiem.
                Przeciez nie wymagam tego od Malej.Ba ja nic od niej nie wymagam.
                Pytam sie tylko,bo moj chlop uwaza ,ze jego dziecko jest najmadrzejsze i
                najinteligentniejsze na swiecie.Ale pewnie kazdy rodzic tak uwaza.
                • lilith76 Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:32
                  Chodziło mi to, że nie ma dzieci idealnych - na pewno byłaś nad wiek rozwinięta i zdolna, ale gdyby los obdarzył cię problematyczną macochą ta zapewne by uznała, że jesteś przemądrzałą mądralińską. ZNALAZŁA BY W TOBIE JAKĄŚ WADĘ DYSKREDYTUJĄCĄ CIEBIE JAKO GRZECZNE I DOBRZE WYCHOWANE DZIECKO.
                  Dla rodzica jego dziecko to rzecz bliska ideału. Ty jesteś tego przykładem, bo twoi rodzice też tak uważali. Moi też. Większości dziewczyn pewnie też.

                  Ja osobiście twój wątek odebrałam tak: "wy mi tu piszecie, że to dobre, miłe dzieci a ja mam tu listę żeby wam udowodnić, że to pomyłki genetyczno-wychowacze". A każda z nas była na jakiś sposób pomyłką genetyczno-wychowawczą.




                  Czy potrafiłabyś zrobić taką listę, ale cech, umiejętności które w nich lubisz, cenisz, podobają się?
                  Jeśli tak, to napisz i przeglądaj.
                  Jeśli nie, to prędzej czy później, ktoś komuś skoczy do gardła.
                  • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 17:27
                    Maly:
                    -slicznie daja buzi na dowidzenia,wystarczy mu powiedziec dowidzenia a on
                    przesyla "buziaka".uwazam to za urocze i slodkie.
                    -Jest niesmialy ,ale tylko chwile pozniej sie rozkreca i jest taki smiesznie
                    zalotny ,wobec sasiadow,kogos kto przychodzi z wizyta itd.
                    -rozumie nazwy poszczegolnych przedmiotow,potrafi je
                    wskazac,poszukac,ewentualnie przyniesc
                    -jest bardzo wesoly i radosny,placze tylko zeby cos wymusic,ale juz widzi ,ze
                    na tate to nie dziala
                    -wspaniale je ,lubi wszystko ,je dokladnie o okreslonych godzinach,nigdy
                    przenigdy nie marudzil
                    -jest grzeczny przy przewijaniu
                    -w kapieli jest jak ryba w wodzie,uwielbia to,az milo popatrzec i posluchac
                    Mala:
                    - jest bystra,szybko wszystko zauwaza,komentuje
                    - ma zdolnosci jezykowe,juz mowi sporo po niemiecku,a kazde polskie slowo ode
                    mnie szybko zapamietuje
                    - jest bardzo troskliwa; jak bolala mnie brzuch tak,ze az plakalam to dawala
                    swoje dzieciece rady,pytala co chwile czy mi lepiej ,przytulala; a jak innym
                    razem bylam chora to prosila tate ,zeby wykrecil jej do mnie numer i dopytywala
                    sie czy bede zdrowa na swieta,zebym lezala w lozku itd.
                    - umie przgrywac(nie obraza sie ,gdy przegra w jaks gre planszowa ,czy
                    karty,umie pogratulowac)
                    Oboje sa bardzo ladnymi dziecmi,chlopczyk jest bardzo jasnym blondynkiem z
                    wielkimi orzechowymi oczami,a dziewczynka ciemna blondynka z jeszcze wiekszymi
                    orzechowymi oczkami(to po moim M te oczeta)
                    • natasza39 Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 23:56
                      No proszę!
                      A jednak umiesz opisać równiez pozytywy tych dzieci!
                      Z opisu całkiem fajne te dzieciaczki!
                      Szczególnie umiejetnośc przegrywania u 6-ciolatki!
                      Naprawde cecha warta poklasku. Znam multum dorosłych, którzy tego nie
                      potrafia....
                    • lilith76 Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 10:12
                      Fajnie, to opisałaś smile

                      Ja np. wolę skupiać się na pozytywach dzieci, a jeśli pojawiają się negatywy to zastanawiam się, czy można to zmienić i jak to delikatnie zasugerować M (co on z tym zrobi to trudno, nie mogę zbawiać całego świata).
                • reksia Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:34
                  Lykaena napisała:

                  >Wiec bylam wyjatkowo nad wiek rozwinieta.

                  Skoki jesli chodzi o dojrzewanie czy rozwój dziecka ogólny sa bardzo, ale to
                  bardzo różne smile) Jesli w jakiejś dziedzinie (związanej z rozwojem czy
                  dojrzewaniem )u dziecka nastąpił szybki skok nie znaczy iż taki wzrost bedzie
                  sie utrzymywał non stop .
                  Znaczy tylko,że nastąpił skok który trwał od...do..... Pózniej często następuje
                  zastójsmile

                  Moze Twoja pasierbica zaczyna w przeciwieństwie do Ciebie od zastoju;P
                  • tojakas Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 16:37
                    często następuje zastój , co oznacza cofanie się , czyli wstecznictwo.
                • chalsia Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 17:21
                  > Mam porownanie z innymi.W zerowce czytalam calej grupie bajke.W szkole
                  poszlam
                  > od razu do 3 klasy.Wychowywalam sie praktycznie w szpitalu i wszystko
                  musialam
                  > robic wczesnie sama,bo w tamtych czasach byly jeszcze ograniczenia wizyt
                  nawet
                  > w szpitalach dzieciecych.Wiec bylam wyjatkowo nad wiek rozwinieta.

                  tak, byłaś nad wiek rozwinięta intelektualnie i co do samodzielności.
                  Ale jak widać z lektury Twoich postów rozwój emocjonalny nie dorównał
                  pozostałym, co zważywszy na fakt, że długo w dzieciństwie przebywałaś w
                  szpitalu nie jest dziwne.
                  Chalsia
        • nini6 Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 08:36
          ,bo mam duzo cieplych
          > uczuc,tylko trzeba sobie zasluzyc,zebym je okazala.

          Mam pytanie: czym może sobie zasłużyć na Twoje ciepłe uczucia
          piętnastomiesięczne dziecko?!

          > Wydaje mi sie to komfortowa sytuacja,bo dzieci maja blisko i jest od razu tak
          > rodzinnie,pelen dom ludzi mysle ,ze to wazne.
          >

          Nie jest ona komfortowa dla dzieci. Dzieci powinny mieć poczucie bezpieczeństwa
          wynikające m.in. z ustalonych schematów, niezmieniania się osób opiekujących
          nimi i miejsca zamieszkania. Taka karuzela jest dobra dla dorosłych i to z
          gatunku "rozrywkowych"(np.mnie osobiście męczą ciągłe zmiany).Idąc po tej linii
          możemy stwierdzić,że Dom Dziecka to miejsce idealne dla dzieci- tylu kolegów
          wokoło....
          Cokolwiek teraz napiszę, będzie to popłuczynami po mrs-kiej, ale:
          Lykaena, z Twoich postów jasno wynika,że nie lubisz tych dzieci. Masz prawo.
          Jednak chcąc ułożyć sobie życie z ich ojcem, musisz się liczyć z ich ciągłą
          obecnością w Waszym życiu.To będzie bardzo trudne.
          Pozdrawiam
    • khaldum nosz... bosz.... do atakowanej i atakujących... 09.01.07, 17:37
      każde dziecko jest IDEALNE dla swojego rodzica. Tak było jest i będzie na tym
      świecie, i jeśli rodzic uważa, ze jego dziecko nie jest idealne to znaczy że z
      nim jest coś nie tak.

      To odwieczne prawo natury... wśród zwierząt widać to bardzo dokładnie... zagryźć
      inne młode by moje było najsilniejsze, odsyłam do zachowań np lwów.

      co do genów którymi się lykaenie odgrażacie...
      odsyłam do wstępu do zasad psychologii różnic indywidualnych. Dla tych które do
      literatury nie maja dostępu w skrócie:

      różnice indywidualne, czyli to jacy jesteśmy zawdzięczamy w 100% genom i w 100%
      środowisku w jakim się wychowujemy.

      Przystępniej
      dziecko genialnych rodziców członków mensy i laureatów Nobla zamknięte w klatce
      bez stymulacji, wychowywania, bez uczuć, traktowane jak roślina którą się
      podlewa, będzie zwierzątkiem bez jakichkolwiek umiejętności, bez empatii,
      zachowań społecznych itd

      idąc dalej dziecko z lekkim upośledzeniem umysłowym, któremu poświęci się ogrom
      czasu i uczucia może osiągnąć poziom dziecka przeciętnie zdolnego, którego
      wychowanie było zaniedbane.

      Odsyłam do milionów badań nad bliźniakami jednojajowymi rozdzielonych w
      dzieciństwie i wychowywanych w skrajnych warunkach kulturowych.

      Co do opinii lykaeny na temat jej rozwoju... nie nam osądzać jakim była
      dzieckiem, czy zdolnym, czy rozwiniętym itd. Jeśli chorowała, a rodzice
      zapewniali jej wszystko co najlepsze to miała doskonałe warunki do tego by być
      rozwiniętą ponad wiek. Jak było, to jej i jej rodziców sprawa.

      Co do oburzenia lykaeny do braku umiejętności pasierbicy... ma do tego prawo.
      90 procent z nas jedzie na swoich pasierbów, że leniwe, że pyskują, że koło
      siebie nie robią nic, że księżniczki rozkapryszone, że egoiści, troglodyci itd

      Szanowne Panie, jeśli takie beznadziejne są dzieci waszych mężczyzn, to po jaką
      cholerę decydujecie się na wspólne potomstwo, toż te same geny wasze potomstwo
      odziedziczy (no chyba że te wszystkie negatywne cechy dzieci odziedziczyły po
      waszej exi)w co z pewnością ponad połowa wierzy... tylko pytanie czy to geny czy
      wpływ środowiska , w tym wypadku domu exi, która jest "zła matka"

      a wasze/nasze dzieci ?
      czy nigdy nikt nie skrytykował ich zachowania? Oczu bezczelnej istocie śmiejącej
      krytykować wasze dziecko nie miałyście ochoty wydrapać?

      a szlak was nie trafia/ł jak waszego przedszkolaka odwiedza/odwiedzali
      koledzy/koleżanki które sobie tyłka nie potrafią same wytrzeć, albo stoją jak
      święta krowa, żeby im buty zawiązać kiedy WASZE idealne dziecko samo to już robi?

      kto jest bez winy niech podniesie kamień...
      • reksia Re: nosz... bosz.... do atakowanej i atakujących. 09.01.07, 21:00
        hehehehe smile)) no i mam ten kamień w łapie smile))) gdzie mam rzucać? ;P)

        p.s.
        a tak powaznie.....zdaje się, że nikt Lykaeny nie potępia smile więc nie ma się co
        burzyćsmile
    • ywwy Re: jescze jeden watek ode mnie 09.01.07, 22:36
      Bo i wszystkie mamy ciężko !
      Lykaena - trzymaj się smile
    • anastazjapotocka Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 11:33
      Tak sobie czytam Lykaenę i jest mi jej zwyczajnie żal.
      Nie chodzi mi o to, czy i jaki ma Ona stosunek do dzieci swojego pana.
      Nie mam prawa tego stosunku osądzać, bo uczucia Lykaeny do dzieci są mi aż
      nadto znane, łącznie z wątpliwosciami co do prawidłowego rozwoju pasierbicy -
      jak się okazało nieco bez pokrycia, bo kobietka ukończyła bardzo trudne studia.

      Dzisiaj już wiem, że w moim stosunku do pasierbicy było dużo nieufnaści i
      wzajemnej złośliwości - niepotrzebnie.
      Co tam, było, minęło.

      Ja tu widzę przede wszystkim smutną, młodą kobietę z obolałą duszą, a powód
      tego bólu jest w tym przypadku dla mnie zupełnie nieistotny.
      Myślę, że Lykaenie potrzeba dużo miłości, zrozumienia i akceptacji.
      I to zarówno ze strony Pana, jak i otoczenia.
      Powiem tak: Lykaeno, jeśli sprawia Ci ulgę nielubienie tych dzieci, to je sobie
      nie lub i nie miej wyrzutów sumienia. Jeśli uważasz, że one się kiepsko
      rozwijają - to sobie tak myśl i nie czuj się przez to gorzej.
      Masz swoje zadbane terytorium, kochającego mężczyznę - zajmij się tylko i
      wyłacznie sobą i swoimi uczuciami.
      Wiele lat temu miałam podobną sytuację, dałam się głupio mężowi namówić na
      ciążę. I do dziś czuję ogromną ulgę, że w porę poroniłam.
      Im bardziej byłam w ciąży, tym bardziej nie lubiłam tego, co we mnie rosło.
      Minęło już tyle lat, a ja nie czuję w sobie ani żalu, ani winy, tylko ULGĘ.
      Malowałam, szyłam firaneczki i szmaciane lalki.
      Prowadziłam wzorowy dom, sterylnie czysty w którym podawałam obiady z 4 dań i
      zawsze gorącą kolację z domowym ciastem do herbaty.
      Aż mi się znudziło, więc zaczęłam szukać i znalazłam swoje miejsce na ziemi.
      Zrozumiałam, że jestem urodzoną kobietą biznesu.
      I to wychodzi mi najlepiej i przynosi największą satysfakcję.
      Obiady jadamy w restauracjach, a jak w domu - dzwonię po pizzę. Torciki makowe
      jadamy w cukierniach. Mąż codziennie siedzi w ulubionych kawiarniach, więc
      nawet kawy nie muszę parzyć. Kochamy się i jesteśmy tak szczęśliwi, że każdej
      kobiecie na tym forum tego życzę.

      Jesteś nieco inna, nie mieścisz się w stereotypach.
      Inna, to nie znaczy: lepsza lub gorsza.
      Inna, po prostu.
      Może poszukaj możliwości zarabiania na swoich zdolnościach.
      Wierz mi, kariera zawodowa - niektórym kobietom - przynosi więcej satysfakcji
      niż wychowywanie dzieci.
      Nie czuj się winna, nie czuj się gorsza.
      Zajmij się swoim szczęściem i własnym rozwojem.
      Zainwestuj w siebie, może ucz się języków? To fajne, sama znam pięć.
      Pokochaj siebie i skup się na stosunkach z panem, którego kochasz. Zabezpiecz
      się finansowo, poznaj swoje prawa jakie posiadasz w kraju zamieszkania.
      Rozwijaj się intelektualnie i przestań się za wszystko obwiniać.
      To nie są twoje dzieci, nie musisz być super, jeśli to Ciebie rani.
      Rzuć się w wir pracy.
      Sukcesy wymierne w pieniądzach bardziej rajcują męzczyzn niż fakt bycia wzorową
      macochą, na którą zdaje się nie masz po prostu kwalifikacji.
      Ja też nie miałam i nie miałam ambicji zostania supermacochą.
      Już prędzej zostałabym Batmanem.
      Całuchy.
      • m-m-m Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 13:46
        Rzuć się w wir pracy.
        Sukcesy wymierne w pieniądzach bardziej rajcują męzczyzn niż fakt bycia wzorową
        macochą


        Anastazja, jakkolwiek oczywiście zwykle zgadzam się z Tobą, bo masz zawsze
        trafne wnioski i do tego dojrzałe, ale tu akurat byłabym ostrożna, że ten wir
        pracy zadziała tak jak na Ciebie.
        Widzisz, moja mama zawsze świetnie zarabiała, była doskonałym organzatorem, i w
        czasach komuny i po niej. Naprawdę niejeden facet finanswo sobie tak nie radził
        jak ona, a z matek moich koleżanek - żadna nie była tak zaradna i samodzielna.
        Kilka miesięcy przed śmiercią powiedziała mi, że...poza mną nic jej się w życiu
        nie udało, a sukcesy materialne, które jej wskazałam - zbagatelizowała i
        powiedziała, że nie mają żadnej wartości. I to prawda. Do grobu ich nie
        zabrała.
        Co do facetów: pewnie, że wolą kobiety finansowo niezależne - dla własnej
        wygody.
        Mój M. wielką wagę przywiązywał do tego jaka będę dla jego syna i myślę, że to
        zadecydowało o wyborze mojej osoby na macochę. I nadal tak jest.
        • anastazjapotocka Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 14:05
          Może i tak być.
          Twoja Mama chciała Cię mieć i miała Cię z miłości.
          Nie mogła przewidzieć, że jej Mąż umrze.
          Los tak chciał. Można się pokłócić z Panem Bogiem, tylko co to da?
          Ja wskazuję Lykaqenie jedną z możliwości: pracę.
          Wiesz, ja jestem pacocholikiem i mnie się wydaje, że praca jest najlepszym
          lekarstwem na wszystko, co wcale nie znaczy, że mam rację.
          Błądzić, jest rzeczą ludzką.
          Nie mam monopolu na słuszność.
          Jak się masz?
          • m-m-m Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 17:35
            Nie mogła przewidzieć, że jej Mąż umrze


            Poprawka: jak umierał to był ex-mężem, 6 lat po rozwodzie z mamą (rozwodu dać
            nie chciał).

            A mam się nieźle, dziękuję big_grin - jako "lodowata" macocha powinnam się martwić,
            że zimy nie ma, bo zaraz się roztopię big_grinDD


      • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 14:35
        Dzieki Anastazja.
        Ja rowniez zarzadzam swoim biznesem.Robie to przez interent i telefon,bo
        biznesy mam w PL,a poleciec musze raz na dwa miesiace.
        Daje mi to satysfakcje i pieniadze.Robie cos swojego i dla siebie. Niedlugo
        otwieram klinike stopy i paznokcia tu we Francji(jestem na etapie rozmow
        kwalifikacyjnych z przyszlymi pracownikami)Interes mamzamiar zainaugurowac od
        poczatku lutego.
        Domem zajmuje sie,bo bardzo to lubie,a za niedlugo bede miala duzy dom;ktorego
        urzadzanie,dekorowanie bedzie dla mnie frajda,bo to jedno z moich hobby.
        Na razie mieszakamy w wynajetym mieszkaniu typu studio,w ktore nie oplaca sie
        pakowac pieniedzy,wiec kupuje sobie poduszki,narzuty,ramki,swieczniki itd.ale
        wszystko z mysla o nowymdomu,bo wszystko jest tam juz zaplanowaneprzeze mnie(
        mojemu Chlopu to zwisa,ledwo odroznia kolory,a wiec Jemu zostawiam Jego
        gabinet,moze sobie tam miec smietnik i utonac w papierach,to bedzie jego
        terytorium)
        Dzieci maja tez przewidziane swoje pokoje i od stop do glow urzadzone przeze
        mnie,co tez bedzie jakas przyjemnoscia.
        Dzieki za zrozumienie.
        P.S. Niedlugo zaczynam sie uczyc hiszpanskiego,jak tylko dojde do ladu ,ktore
        wieczory w tygodniu mam wolne(oprocz tego mowie biegle w 3 jezykach,w tym
        ojczystym)
        • anastazjapotocka Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 14:48
          Dzielna dziewczynka.
          I mądra.
          Dasz radę i będziesz BARDZO SZCZĘSLIWA i bajecznie bogata, czego Ci z serca
          życzę. Hiszpański jest łatwy i potrzebny zwłascza w USA. Ja nauczyłam się
          włoskiego w 6 miesięcy, bo ze szkoły pamiętałm łacinę.
          Najgorszy jest portugalski i węgierski - może się kiedyś uprę, tylko jak na
          razie brak mi motywacji.
          Teraz dla żartu uczę się czeskiego i mam z tym dużo radości, bo czeski jest
          niezwykle zabawny.
          Całuchy, nos do góry.
          I się nie daj.
          • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 15:07
            Do USA sie nie wybieram brrrr!!
            Ale mieszkam w sumie po sasiedzku z Hiszpania i znam sporo Katalonczykow, a
            poza tym Mama sie nauczyla,wiec ja tez postanowilam.Powinno pojsc z gorki.
            Wloskiego nie trawie,bo nie lubie Wlochow,jakies takie glupie uprzedzenie,ale
            nic nie poradze.
            A portugalski to piekny jezyk,Portugalczykow
            tez u nas pod dostatkiem,wiec moze kiedys.To taki "spiewajacy"jezyk.
            Boje sie tylko jednego,ze jak juz moj interes ruszy,to z Chlopem bede sie
            spotykac tylko w lozku wink)
            • anastazjapotocka Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 15:15
              Moje prababki twierdziły, że łóżko to najodpowiedniejsze miejsce do spotkań z
              mężczyzną więc nie rób sobie wyrzutów.
              Jemu też się spodoba, jak znam męski ród.
              Ja z tych, co to je najczęściej głowa boli, ale do mojego Chłopa takie
              tłumaczenie nie zawsze dociera, bo mi odpowiada, że nie zaprasza mnie na
              biesiadę intelektualną i moja błyskotliwość nie jest mu teraz konieczna.
              No i zawsze mnie rozśmieszy...
              • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 15:18
                Cudownewink
                A poza tym seks to najlepsze lekarstwo na bol glowy,szczegolnie na ten
                cisnieniowywink
                Poza tym moj Chlop to pracoholik pelna para,wiec sie jakos ulozy.
                • anastazjapotocka Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 15:49
                  Jeśli Twoj Chłop ma tyle temperamentu co mój, to się z pewnością ułoży.
                  Kup mu od czasu do czasu coś ładnego (tylko Boże broń, nie kwiaty, bo się koty
                  mogą zatruć). Kultowy zegarek, coś, co lubi.
                  Nie żałuj mu komplementów - łasa męska rasa na pochwały jak mało która.
                  Chłop też człowiek i szacunek oraz miłość mu się należą jak psu miska.
                  Życzę Ci takiego szczęścia jak moje własne.
                  Z serca.
                  O, cholerka, mój kot znowu zgubił tę durną sztuczną mysz i płacze.
                  Idę mu jej poszukać.
                  • lykaena Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 15:56
                    No i w moim pieknym duzym domu bedzie wreszcie kot.Bo ja kociara prawdziwa,a tu
                    ze wzgledu na tryb zycia,nie chce kota meczyc. Ja wyjezdzam w sumie czesto i
                    przechlapane w takim sterylnym glupim mieszkaniu samemu kotu cale dnie.
                    Dom mu to wynagrodzi i drugi kotwink)
                    • anastazjapotocka Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 16:14
                      Mysz była jak zwykle pod kanapą.
                      Ja mam dwóch chłopców, bo mi dziewuszka w sierpniu zeszłego roku umarła (miała
                      16 lat).
                      Oczywiście są wysterylizowani.
                      Sterylność przy kotach sprawdza się tylko w przypadku jak się kobieta realizuje
                      w sprzątaniu.
                      Teraz mi się już nie chce.
                      Mam czysto i owszem, ale sterylność już poszła w diabły...
                      • m-m-m Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 17:48
                        Bardzo zazdroszcę Ci Anastazja tego kota. Niestety ja mam od zawsze potworną
                        alergię i żadne zwierzaki nie wchodza w rachubę. A przebolalabym ten brak
                        sterylności.
    • anastazjapotocka Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 13:43
      Jeśli partner Lykaeny zawiedzie jako partner (nie ojciec, bo to jej nie
      obchodzi), to oczywiście szkoda na niego czasu.
      Dziewczyna jest młoda, nie posiada obciążenia w postaci dzieci, więc łatwo
      znajdzie prawdziwą miłość i kogoś, kto ją pokocha.
      I tylko ją.
      Taką jaką jest.
      Nie dla każdej kobiety celem życia jest realizować się jako substytut mamusi
      dla progenitury z byłych związków swego partnera.
      Świat stoi otworem przed każdą mądrą, wykształaconą kobietą bez zobowiązań.
      A Lykaenie życzę, aby odnalazła swoją własną drogę do szczęścia.
      • m-m-m Re: jescze jeden watek ode mnie 10.01.07, 13:50
        Świat stoi otworem przed każdą mądrą, wykształaconą kobietą bez zobowiązań

        Większość nexi taka jest. O wyborze partnera nie decyduje to czy on ma jakieś
        dzieci. Decyduje mnóstwo "pozadzieciowych" czynników, że to akurat jest TEN
        facet, a nie inny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja