breath08
09.01.07, 22:12
witam, tak mnie dzisiaj dopadło, że postanowiłam napisać parę słów...
przyznam się od razu.. to trudne ale..ja po prostu jestem zazdrosna o Jego
dziecko, o uczucia, które do do Małej żywi, o chwile kiedy ją przytula, kiedy
mówi jak bardzo ją kocha..
wiem, rozumiem wszystko i cieszę się, że On jest takim dobrym ojcem, cieszę
się że mają takie wspaniałe relacje, właściwie to mamy je wszyscy bo Mała
mówi, że bardzo mnie lubi. Generalnie jest ok, ale bywają takie dni, że szukam
dodatkowych potwierdzeń Jego miłości, zupełnie tak, jakbym rekompensowała
sobie to, co On czuje do Małej..
Obwiniam się za takie niskie uczucia, bo przecież mam świadomość, że to złe
ale poza racjonalnym wytłumaczeniem sobie naszej sytuacji, dopada mnie czasem
żal, czasem smutek, czasem czuję się samotna. Tłumaczę sobie, że przecież tak
jest dobrze, tak musi być i cieszy mnie to, że oni tak się kochają a
jednak... czasem boli nawet to, że Mój Ukochany mówi MY o sobie i Małej...
czyli My nie tylko On i ja..nie tylko nasze życie..
rozumiem, że miłość do dziecka jest bezwarunkowa, inna niż do partnera,
rozumiem że dzieci się kocha, bo sama przecież bardzo Małą lubię, dbam o nią,
razem sie bawimy, śmiejemy, myję ją, karmię i jest super.. a mimo wszystko
czasem jednak smutno..
mam świadomość, że kręcę się teraz w kółko w tych moich wyznaniach..
czy Wy też miewacie podobne odczucia?