reksia
10.01.07, 13:48
Mam pytanie.Właśnie oniemiałam.Mój M kilka miesiecy temu po perypetiach z
ustaleniem kontaktów, zgłosił sprawę o uregulowanie kontaktów z dziećmi.
Sprawa ciągnie się i ciągnie od kilku miesięcy. w związku z tym mój M
zwrócił się do sadu o odpis protokołu z rozprawy.
Z którego dowiedział się i tu niespodzianka

))))))))ŻE JEST POZBAWIONY PRAW
RODZICIELSKICH

))))).
Z informacji które uzyskalismy z sądu pozbawienie następiło w międzyczasie na
inny wniosek wnioskodawczyni, odbyła się odrębna sprawa

))))) o której mój M
NIE ZOSTAŁ NAWET POWIADOMIONY.
Pomijając sprawę, że mój M od kilku lat żyje ze mną i Bóg mi świadkiem nie
widzę żadnych powodów na podstawie których mógłby zostać pozbawiony.
Powodem (jedynym) rozpadu małżęństwa i jedynym grzechem mojego M jest
JEDNORAZOWA zdrada Exi.
Od kilku lat Exia zna nasz adres

))) w sumie wielokrotnie mnie zastraszała
swym najazdem

))Telefonami męczyła tak ze sprawa trafił aż do prokuratury.A
w sadzie nie podała włsciwego adresu do korespondencji

))
Okazało się że rozprawa o pozbawianie praw rodzicielskich odbyła się
zaocznie ponieważ M nie odebrał wezwań awizo.Zaznaczam były one kierowane na
jakiś stary adres pod którym kiedyś mieszkał M po rozwodzie z Exią.
Exia składając wniosek po prostu nie podała własciwego adresu do kontaktu z
M. Sąd pozbawił mojego M praw rodzicielskich bez żadnego kontaktu z nim , bez
żadnego powiadomienia go, że wogóle taka sprawa się odbędzie

)))))))))))na
razie nie wiemy jeszcze dokładnie na jakiej podstawie

))Najprawdopodobnie co
zostału ujęte w protokole, że M nie stara się o kontakty z dziećmi

)))))))
rezkomo nie widział się z nim i od kilku lat

)))))Zaznaczam ze ja sama
uczestniczyłam w wielu takich spotkaniach

)) uczestniczyli znajomi ,
rodzice M, bo z chłopcami również dziadków odwiedzał

))
Pranoja jak dla mnie nie do przyjęcia.Co wiecej, jak dowiedzielismy się z
tego protokołu ojciec, czyli M został pozbawiony tych praw( na podstawie
rzekomch małych strań o kontakty z dziećmi) kiedy DZIEĆI TE PRZEBYWAŁY U
NAS

)))) BYŁY POD NASZĄ OPIEKĄ

))))w tym czasie odbyła się własnie
sprawa o pozbawienie, o której EXia ani słowem nie powiadomiła M

))))
Wiedziała pod jaki adres wysłać dzieci na miesiąc czasu, ale nie wiedziała
jaki podać sądowi adres do korespondencji

)) tak by sąd mógł powiadomić M o
tym ze ktokolwiek wnosi o pozbawienie go praw

))i by M mógł uczestniczyć w
sprawe tak istotnej jaką jest POZBAWIENIE PRAW RODZICIELSKICH

))))
Powiedźcie mi ze śnię

bo ja nie wierzę
Czy ktoś z Was spotkał się z podobnym absurdem i co w takiej sytuacji
zrobić????
Czy ja jestem głupia czy faktycznie ta sytuacja jest paranoidalna.Czy to moja
schiza jakaś? czy zetknełam się z absurdem nie do przeskoczenia?
Bo ja rozumie, że istnieją luki w prawie, ale "TAKI NUMER"?
Mam wrażenie, że moja Exia jest wręcz genialna

))