Czy jestem cholerą?

10.01.07, 15:19
Zastanawiam się czy nie przesadzam ale jest jedna kwestia sporna pomiędzy NM
a mną. Otóż mieszkamy razem kilka tygodni. Ja wprowadziłam się do niego. I
strasznie mnie irytuje że klucze od tego mieszkania są jeszcze u EX mojego a
właściwie u babci dziecka NM u której mieszka EX przejściowo. NM tłumaczy to
tym, że jego dziecko które przebywa 3 dni w tygodniu u matki ale zasadniczo
mieszka z nami, może potrzebować podczas naszej nieobecności coś z naszego
mieszkania i nie mogę go ograniczać. Czyli odebranie kluczy byłoby narażeniem
dziecka na jakiś stres. I on w ogóle nie widzi problemu bo ex nigdy nie
przychodzi do naszego mieszkania. A właściwie to robię aferę nie wiadomo z
czego. Czy ja jestem przewrażliwiona czy ta sytuacja też by Was wkurzała?
    • lilith76 Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 15:20
      Identyczną sytuację miała ciemnanocka w sezonie 2004 bodajże. Poszukaj w archiwum z tego roku jej wątków wink

      Albo ona sama napisze.
    • tojakas Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 15:28
      mieszkasz tylko kilka tygodni i juz chcesz zawłaszczyć jego mieszkanie,
      decydowac za właściciela co ma robić ze swoja własnościa.
      Wstydziłabyś się.
      Wprowadzcie się do twojego mieszkania.
    • mangolda Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 15:50
      Po prostu wymień zamki i po problemie.
      Ja tak zrobilam.
      • malwina331 Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:00
        Po pierwsze to była nasza wspólna decyzja by zamieszkać u niego. Więc wydawało
        mi się że jak mieszkamy razem to jest to nasze mieszkanie, w którym mam swoje
        osobiste rzeczy i po prostu nie podoba mi się aby ktoś mi całkowicie obcy miał
        do niego dostęp. Po drugie mieszkanie u mnie niczego by nie zmieniało bo nie
        chodzi o miejsce ale o dostępność dziecka do mieszkania w którym mieszka naa
        stałe w sytuacjach gdy przebywa u matki. Po trzecie - decyzja o zostawieniu
        kluczy ex NM jest jego i nie mam zamiaru robić niczego poza nim ani wbrew niemu
        tym bardziej. Zastanawiam się czy ja robię problem tam gdzie go nie ma czy jest
        to normalna, kobieca reakcja.
        • tojakas Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:07
          nie rozsmieszaj nas,
          to ze mieszkasz u faceta nie znaczy, ze to jest
          wasze mieszkanie, bo nadal to jest
          jego mieszkanie.
    • lilith76 Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:11
      Pocieszę cię - mangolda i tojakas (vel dziesiątki innych nicków), to nie wyrocznie, to kłopotliwy lokalny koloryt.
      • malwina331 Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:17
        Taaak, zdążyłam zauważyć dużą życzliwość i chęć pomocy u niektórych. Jak na
        każdym forum zresztą.
        • blondgirl Re: Czy jestem cholerą? 12.01.07, 14:44
          Bo to po prostu pokolenie JP II wink

    • ciemnanocka Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:34
      Oj Malwinasmile
      Ty poszperaj w archiwum watku pt klucze oraz klucze cd, czy jakos taksmile
      sprawa doprowadzila niemalze do rozstania naszego, ale jak widzisz wszystko sie
      potoczylo dobrzewink slub, 7 mc ciazy i wszystko grasmile
      Ostatnio zapytalam mojego chlopa, czemu on sie tak uczepil tego, ze kluczy nie
      chcial wziac od nie i on sam nie wiedzialsmile
      Powodzenia!!!
      Zaraz postaram sie wkleic linki...
      • malwina331 Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:38
        Ciemnanocko, znalazłam Twoje wątki, czytałam. U mnie sprawa nie idzie tak na
        noże. Bardziej czuję się rozżalona że on nie rozumie ani nie stara się
        zrozumieć moich odczuć. Też jestem w ciąży. Może i hormony robią swoje. Mój NM
        jest uparty. Jak on nie wiedzi problemu to go nie ma a ja wymyślam. Typowy
        facet. Ale sprawa wraca któryś już raz, więc widać jakiś problem jest.
      • malwina331 Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:54
        Ciemnanocko, poczytałam wszystkie wątki. Cholera, rzeczywiście podobna
        sytuacja. Się trochę zmartwiłam...
    • ciemnanocka Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:37
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=24510066&a=24596544
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=24641079&a=24641079
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=26936761&a=26936883
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=32017078&a=32196468
      Milego czytaniasmile
      Ale historii ojejsmile
    • braktalentu Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:40
      Jeżeli dziecko zasadniczo mieszka z Wami, to zasadniczo powinno posiadać klucze
      do SWOJEGO mieszkania. Jeżeli jest na tyle małe, że samo za klucze nie może
      odpowiadać, to klucze przechowuje osoba dorosła pod opieką której dziecko się
      znajduje. Zakładanie, że opiekun dziecka wlezie bez zaproszenia lub w przypadku
      szczególnym (śmiertelnie potrzeba czegoś dla dziecka) bez uprzedzenia jest
      krzywdzące. Chyba, że Exia zaprezentowała się już w takich okolicznościach z
      jakiejś paskudnej strony. W takiej sytuacji też bym się wkurzała.
      • malwina331 Re: Czy jestem cholerą? 10.01.07, 16:47
        Nie mam nic przeciwko temu żeby dziecko miało klucze do swojego niewątpliwie
        mieszkania. Ale NM uważa że mały może je zgubić, wiec bezpieczniej będzie jak
        będą u matki. Ale szczerze mówiąc skoro dziecko jest w szkole do godziny 16 a
        NM wraca o 16.30, to niewydaje mi się aby w ciągu pół godziny kiedy jest z
        matką absolutnie niezbędne było wejście do mieszkania. Co innego jak nie ma nas
        w domu dłużej, gdzieś wyjedziemy - to oczywiste że mały musi mieć dostęp do
        swojego mieszkania. Ale może wystarczyłoby wtedy te klucze udostępnić a nie
        zostawić je na stałe - czy jest potrzeba czy nie. Ja takiej potrzeby nie widzę.
        Moze sie mylę albo robię aferę z niczego, nie wiem. Dlatego Was pytam o
        odczucie.
        • dzk35 Re: Czy jestem cholerą? 11.01.07, 09:15
          hmmm... wiesz, uważam że przesadzasz bo jeśli dziecko jest prawie domownikiem
          to dobrze jest jeśli opiekujący się nim dorosły dzierży klucze od jego domu
          ale... sama bym się czuła niemiło gdybym była w takiej sytuacji!
          nie wiem jakie jest najlepsze rozwiązanie bo masz prawo się w swoim domu czuć
          dobrze i bezpiecznie (dom to nie miejsce na które masz prawa własności tylko
          gdzie się czujesz u siebie), a z drugiej strony jak znam życie jak tylko
          odbierze się te klucze to natychmiast stanie się coś dla czego te klucze winny
          być dostępne dla dziecka (takie obawy mam na podstawie własnych doświadczeń)
        • braktalentu Re: Czy jestem cholerą? 11.01.07, 09:53
          Myślę, że robisz aferę z niczego, ale ze względu na swój stan i sytuację masz
          prawo-smile. Taki ze mnie domorosły psycholog, ale własne doświadczenia
          podpowiadają mi, że te klucze u Exi to dla Ciebie dowód, że terytorium nie jest
          do końca Twoje. I nie chodzi tu wcale o klucze, tylko o wyraźny sygnał "To MÓJ
          dom. Zgadzam się, żeby Młody był domownikiem, ale Ty nim Exiu nie jesteś".
          Jeżeli w głebi duszy właśnie tak czujesz, to masz dwa wyjścia:

          1) Długo, mozolnie i bez gwaracji na powodzenie myśleć o sprawie racjonalnie.

          2) Zgubić klucze i pod tym pretekstem wymienić zamki. Następnie dorobić Młodemu
          nowe klucze (teraz są takie fajne we wzorki) dołączyć do Nich breloczek z
          wygrawerowaną tabliczką "Malwina, imię Taty, imię Młodego" i własnoręcznie
          zapakować w kopertę z napisem "klucze do domu Młodego (tu imię Młodego-smile)". W
          ten (nieco mangoldzi) sposób pieczesz kilka pieczeni przy jednym ogniu:
          - Tata widzi, że nie chcesz odebrać dziecku kluczy (sama Mu dorobiłaś)
          - Exia widzi, że nie jesteś paskudną macochą, która marzy o wysłaniu dziecka do
          internatu w Szwajcarii i to na Jej koszt
          - Ty czujesz się lepiej, bo oczyma wyobraźni widzisz jak Exię skręca, gdy czyta
          tabliczkę i szlag Ją trafia, że to już nie są klucze to Jej, tylko do Twojego
          domu i, że Ty tam o wszystkim decydujesz, a jak Ona mieszkała z Twoim to On Nią
          pomiatał. I Exia robi się taka malutka i zdołowana i nic Jej się w życiu nie
          udaje, a Wy żyjecie długo i szczęśliwie i Ty tryumfujesz, a Twój co wieczór
          przed super udanym seksem opowiada Ci jaka to w porównaniu z Nią jesteś fajna i
          wogóle-smile))
          Minusem tego rozwiązania jest krótkotrwałe poczucie komfortu. Tak długo jak
          długo nie pogodzisz się z przeszłością swojego partnera zawsze znajdą się
          jakieś "klucze", które będą Cię uwierać i kierować Twoje myśli ku Exi (,która
          niewdzięczna nie poświęci nawet minuty na Twoją osobę, bo w tym czasie będzie
          układała sobie szczęśliwie życie z jakimś Gachem, zaraza-smile)).
          Ale to mija Malwino, czasem nawet bezpowrotnie-smile)) Czego z całego serca życzę
          Tobie i Twojej nowej Rodzinie.
          • malwina331 Re: Czy jestem cholerą? 11.01.07, 10:31
            Wiesz co? Masz rację. Też doszłam do wniosku że klucze to tylko symbol, bo tak
            naprawdę problem jest we mnie. W tym że nie do końca czuję się pewnie w nowej
            roli i w nowym związku. Mój NM był ze swoją EX wiele lat, co bez przerwy
            podkreśla, mówi że czuję się z nią związany. A to powoduje że ja z kolei czuję
            się ... no właśnie. Nie czuję się pewnie. Kocham go i wiem że on mnie kocha,
            ale mam poczucie że EX nie jest mu obojętna. Powinnam się z tym pogodzić ale
            nie bardzo umiem. Nie byłam dotąd w związku z facetem z przeszłością. I chyba
            średnio z tym sobie radzę. Pewnie na wszystko przyjdzie czas.
            • m-m-m Re: Czy jestem cholerą? 11.01.07, 11:35
              Mój NM był ze swoją EX wiele lat, co bez przerwy
              podkreśla, mówi że czuję się z nią związany. EX nie jest mu obojętna. Powinnam
              się z tym pogodzić


              Wiesz co, to nie jest normalne. To oznacza, że on jeszcze nie dojrzał do
              kolejnego związku. Zrobił się jakiś chory trójkąt i nie masz tu z czym się
              godzić. On, by zakładać nowy związek związany czuć się powinien wyłącznie z
              dziećmi, a żadnym wypadku nie z exową.

              • chalsia Re: Czy jestem cholerą? 11.01.07, 15:16
                > Wiesz co, to nie jest normalne. To oznacza, że on jeszcze nie dojrzał do
                > kolejnego związku. Zrobił się jakiś chory trójkąt i nie masz tu z czym się
                > godzić. On, by zakładać nowy związek związany czuć się powinien wyłącznie z
                > dziećmi, a żadnym wypadku nie z exową.

                NIEKONIECZNIE.
                jak wiadomo, przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka smile
                Jesli facet był z eks np. naście lat, to nawet jeśli od dawna już jej nie kocha
                i jest mu totalnie obojetna, to może się czuć z "nią związany" w sensie
                wieloletnich przyzwyczajeń.
                Mój eks na którejś z rozpraw o alimenty w 4 lata po rozstaniu z przyzwyczajenia
                i rozpędu mówił o mnie do sądu "żona". I co z tego??? Ano nic - po prostu
                przyzwyczajenie i tyle.
                To tak jak z ulubioną stroną łóżka - dajmy na to facet spał po lewej a kobieta -
                żona po prawej. Teraz ma nową partnerkę, eksi od dawna nie kocha, ale dalej z
                przyzwyczajenia śpi po lewej. Czy to znaczy, że mu się nowa partnerka z żoną
                myli?smile))))
                Chalsia
                • m-m-m Re: Czy jestem cholerą? 11.01.07, 15:59
                  Przyzwyczajenie, przyzwyczajeniem, ale ja dołożyłam wszelkich starań by
                  zapomniał o tym "przyzwyczajeniu". Powiedziałam jasno i dobitnie na samym
                  początku, że nie ma miejsca w naszym życiu na jego exową i jak chce może ją tak
                  nazywać: exowa, ale na pewno nie żona. Zgodził się ze mną i faktycznie po
                  krótkim czasie zapomniał o owych przyzwyczajeniach z czasów exowej.
                • jowita771 Re: Czy jestem cholerą? 12.01.07, 16:11
                  mój o eksi mówi "framuga". "żona" mówi o mnie, mimo, że ślubu jeszcze nie mamy.
            • braktalentu Re: Czy jestem cholerą? 11.01.07, 14:15
              Co to znaczy "bez przerwy podkreśla"? Czy myjąc rano zęby wychodzi z łazienki i
              mówi "tyle lat byłem z moją Ex i Ona zawsze kupowała moją ulubioną pastę do
              zębów, a Ty jakiegoś gówna w tubce używasz"? A może mówi "o! po tylu latach
              zmieniliśmy pastę do zębów", a Ty słyszysz to co chesz usłyszeć -smile i zaczynasz
              mieć to poczycie, że EX nie jest Mu obojętna.
              Policz (tylko uczciwie i bez zawyżania) ile razy w ciągu dnia NM wspomina EX.
              Ile z tych wspomnień ma charakter neutralny (np. Młody będzie jadł dziś u EX),
              ile pozytywny(np. Ex ostatnio się zaniedbuje i chyba utyła), a ile negatywny z
              Twojego punktu widzenia (np. szkoda, że EX i ja nie jesteśmy razem). Jeżeli
              tych negatywnych będzie więcej niż pozostałych to będziemy się martwić i
              znajdziemy sposób. Jeżeli zaś to tylko i wyłącznie kwestia Twoich lęków, to nie
              będziemy się martwić, tylko będziemy sobie o tym rozmawiać aż do skutku, czyli
              do chwili gdy w naszych rozmowach przestanie pojawiać się EX, bo nie będzie już
              warta żadnej uwagi-smile)).
              Na pocieszenie dodam, że ja też na początku nie czułam się pewnie. Mój M. był z
              Ex 7 lat i NAPRAWDĘ BARDZO JĄ KOCHAŁ. A teraz jest pięć lat ze mną i w zasadzie
              nawet Młoda bardzo mgliście kojarzy mi się z EX-smile)))))))
    • reksia Re: Czy jestem cholerą? 12.01.07, 19:41
      ja napisze krótko ,jesli gdziekolwiek zostawiam moje rzeczy prywatne, zawsze
      chce miec pewność, że nikt mi nie będzie z moich rzeczy korzystał bez mojej
      wiedzy,
      jako dziecko akademika wiem że istnieją tacy, którzy potrafili umyć zęby cudzą
      szczoteczką, a tego bym nie zniosła

      kiedyś TVP nadawała program o kucharzach plujących w kanapki bądz
      przygotowywane jedzenie... kto by mi gwarantował, że taka Exia nie użyje moje
      szczoteczki do zębów do wyczyszczenia przykładowej plamy na sedesie?

      ja bym profilaktycznie była nieufna;P)))
      ale ja kocham MOJĄ szczoteczkę do zębów;PP
Pełna wersja