Szczyt wszystkiego czyli list do Tatusia

11.01.07, 23:38
Witajcie,

Pisalam juz pare miesiecy temu o naszych wakacyjnych przejsciach z 8-letnim
Dzieckiem i jego Matka. Niestety, mimo mych protestow M nic nie zrobil -
Dziecie mieszka z Mama na drugim koncu kraju, i wlasciwie od wakacji nie bylo
z nimi zadnego kontaktu az do momentu, w ktorym Dziecko zalozylo sobie e-mail.
(Niestety w tym roku pochorowalismy sie na swieta, i w koncu tak wyszlo, ze
pierwszy raz od 5 lat Dziecko pozostalo z Matka - smutne to, bo ona z racji
wychowania w innej wierze nie obchodzi tych swiat, nawet ozdoby choinkowe
Dziecka pozostaly tutaj, bo jej miejsca zbraklo...)

Juz pierwszy list byl dosc...dziwny - zaczynal sie od pytania: Tatusiu, czy
jestem Twym jedynym Dzieckiem? Nic to - M koresponduje dalej...Az do wczoraj,
kiedy minela magiczna data 10-ty - wplata alimentow. M wplaca pieniadze w
Banku Matki (wtedy sa od razu na koncie), zawsze 10-tego. Wczoraj nie zdazyl -
nie dojechal na czas i zamkneli mu drzwi przed nosem. W zwiazku z tym otrzymal
list od swego Dziecka... 8-letniego: "Miales DAC nam pieniadze i nie wykrecaj
sie, bo gdzie one sa, a dzis jest 10-ty. My z mama nie mamy na jedzenie i nie
chce sluchac twoich usprawiedliwien, bo masz nam DAWAC. I tylko nie mow, ze
mama mnie zle wychowuje. Nie chce cie juz sluchac. NIgdy
wiecej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!" Mistrzostwo swiata w sztuce manipulacji
Dzieckiem. Rece opadaja, jak mozna tak bardzo krzywdzic i ranic WLASNE
dziecko, tak bardzo sie nim POSLUGIWAC? Mamusia nie odezwala sie ani slowkiem....

Nalezy dodac, ze ten sk.... Tatus od kilku lat utrzymuje ten caly grajdolek,
bo szanowna Rodzicielka swiadomie pozostaje na bezrobociu i wyciaga pieniadze
skad moze i jak moze - najczesciej szantazujac i przetwarzajac fakty
(wybaczcie, nie wierze, by przez 4 lata nie mozna bylo znalezc pracy - M tez
twierdzi, ze jej sie zwyczajnie nie chce...)

I tak sie zastanawiam co z takim fantem zrobic. Ja nie mam juz do tego
cieprpliwosci, rozne szopki maja juz miejsce od 5 lat, Dziecko rosnie i coraz
bardziej sobie pod wplywem ukochanej Mamusi poczyna. Mnie spokoju i usmiechu
braknie i co raz mniejsza ochote mam na goszczenie takiego Malucha z
pretensjami pod naszym dachem, M cierpi i miota sie , bo czuje ze nie ma
wplywu na glupote Matki, a ja juz nawet za bardzo pocieszyc go nie umiem, bo
mam juz dosc. Po prostu organicznie dosc mam niewdziecznosci i glupoty.
    • natasza39 Re: Szczyt wszystkiego czyli list do Tatusia 12.01.07, 00:39
      Obawiam się, że nie wiele na to poradzicie.
      Dziecko mieszka daleko, macie z nim sporadyczny kontakt, a zatem macie
      minimalny wpływ na "manipulacje matki".
      Zreszta na przebywanie mamy na bezrobociu tez za wiele nie poradzicie...

      Zyczę optymizmu i wiecej boliwijskiego luuuzu!
      • coccodrilla Re: Szczyt wszystkiego czyli list do Tatusia 12.01.07, 11:37
        Dziekismile Tu masz racje, ze wiele na to nie poradzimy.

        Ale boli, ze Dziecko, ktore plakalo, ze Ono juz nie chce mieszkac z Mamusia, bo
        nie chce ciagle zmieniac domu i szkoly, i chce miec kolegow itp murem za nia
        stoi - to jest jak pranie mozgu. Nie wpychalismy Dzieciowi do glowy podobnych
        deklaracji jak wyzej, samo to podczas wakacji "wymyslilo" (W ciagu ostanich 5
        lat zaliczylo kilkanascie przeprowadzek, w tym 5 od poczatku wakacji).

        A w ogole to do Matki nalezy, by pieniedzy starczalo, a nie do 8-latka. Moja
        Matka byla ze mna sama przez kilka lat i a. glodna i obdarta nie chodzilam b.
        nigdy nie musialam sie zastanawiac skad ona na to bierze Albo Dziecko jest
        Dzieckiem albo Twoim partnerem - juz teraz zabiera je na randki i Dziecko
        pozniej przedstawia kolejnych Panow per "kochanek Mamy", to co jeszcze - kumpel
        do butelki (wypic tez lubi)?. Kradziez dziecinstwa, ot co.

        Ale na luz dac probuje, ino ja z tej gliny co pomamrotac troche musi.
        • joanna-walencja Re: Szczyt wszystkiego czyli list do Tatusia 12.01.07, 12:27
          Moim zdaniem te listy pisze Matka, a nie dziecko - 8-letnie. Powinniscie czytac
          te korespondencje tak, jabyscie czytali listy od tej kobiety. Chyba nie możecie
          traktować tej korespondencji jako formy kontaktu z dzieckiem, bo wszystkie
          Wasze listy beda cenzurowane i interpretowane przez mamusie, ktora dalej bedzie
          robila dziecku wode z mozgu.
          • phidyle Re: Szczyt wszystkiego czyli list do Tatusia 12.01.07, 12:48
            To zupenie jak u nas, a juz myslalam, ze nasza eksia jest niepowtarzalna. Moj
            osmioletni pasierb przed czterema laty zaczal pisac do tatusia lisciki z
            tekstami typu "my umieramy z glodu a ty sie zabawiasz" albo "kutas". Dodam, ze
            moj facet placi bardzo wysokie alimenty i na syna i na eks, ktora nawet nie
            probuje znalezc pracy, zreszta po co, skoro alimenty na nia sama to wiecej niz
            ja np zarabiam. Mimo tego nie ma nigdy na zaplacenie rachunkow ani na ubrania i
            leki dla syna. Teraz moj pasierb ma jedenascie lat i po prostu nie wierze, by
            nie mial swojego rozumu a wciaz produkuje listy. Od razu Ci powiem, ze nie ma na
            to rady i trzeba czekac az dziecko nabierze obiektywizmu i rozsadku. esli zas to
            nie nastapi, to znaczy, ze mamusia wygrala.
    • lilith76 Re: Szczyt wszystkiego czyli list do Tatusia 12.01.07, 13:29
      A ja uważam, że poiwnniście te listy archiwizować - na wszelki wypadek, gdyby kiedyś exia chciała wam udowodnić, że M ma zły wpływ na dziecko albo chiała podwyższki alimnetów. Ewidentnie widać, że to matka sączy jad.
    • reksia Re: Szczyt wszystkiego czyli list do Tatusia 12.01.07, 20:57
      do dowcipów tego rodzaju pozwolę sobie dołączyć sms autorstwa mojej Ex
      brzmiał :

      "Alimenty DZIESIĄTEGO! a nie dziesiątego!!!"
Pełna wersja